Reklama

Dzieci giną, politycy zwlekają

2018-06-12 19:57

Natalia Klamycka/ Fundacja Życie i Rodzina

Już 5 miesięcy temu projekt ustawy #ZatrzymajAborcję został większością głosów skierowany do dalszych prac w Sejmie. 850 tysięcy obywateli wyraziło wolę wprowadzenia zakazu aborcji eugenicznej, to rekordowo dużo. Co stoi na przeszkodzie, by wreszcie zrównać prawa dzieci zdrowych i chorych? Projekt zyskał pozytywną opinię sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka i został skierowany do Komisji Rodziny i Polityki Społecznej. Od dłuższego czasu komisja uchyla się od podjęcia prac nad projektem. 18 kwietnia wysłaliśmy zatem w trybie dostępu do informacji publicznej zapytanie, od jakich jeszcze organów komisja chce uzyskać opinie i do kiedy mają one zostać wydane. Ponad miesiąc później przyszła odpowiedź, także element gry na czas – komisja gromadzi informacje i sama nie wie, do kiedy będzie czekać.

Z pisma wynika, że już w marcu przewodnicząca Komisji Polityki Społecznej i Rodziny wystąpiła o sporządzenie opinii na temat projektu „Zatrzymaj Aborcję” do Biura Analiz Sejmowych, Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministra Zdrowia. Po co? Jaki jest cel pytania ministerstw czy można w Polsce zakazać zabijania ludzi? Ministerstwo Zdrowia wyjaśniło, że opinii nie opracowuje. Trudno się dziwić, bo zabijanie dzieci nie ma nic wspólnego z medycyną.

Sam fakt skierowania zapytania do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jest niepokojący. Czyżby przewodnicząca komisji uznawała zabijanie niepełnosprawnych dzieci za element polityki społecznej lub prorodzinnej? Czy ma jakiekolwiek wątpliwości, co do tego, że niezależnie od strategii wspierania niepełnosprawnych po narodzinach, należy bezwzględnie zakazać ich zabijania? A może komisja pyta ministerstwo, aby dowiedzieć się czy państwo polskie stać na niezabijanie tysiąca obywateli rocznie? Tak czy inaczej – oczekiwanie na opinię ministerstwa kosztuje życie 3 dzieci dziennie, a sama opinia nie jest niezbędna do rozpatrzenia projektu przez komisję!

Z przesłanego Komitetowi Inicjatywy Ustawodawczej pisma wynika, że dotychczas komisja otrzymała z Biura Analiz Sejmowych 4 opinie na temat projektu „Zatrzymaj Aborcję”: merytoryczną, prawną i opinie dotyczące zgodności projektu z prawem Unii Europejskiej i polską Konstytucją.

Reklama

Dodatkowo otrzymała także 3 opinie z inicjatywy wydających je podmiotów. O utrzymanie w polskim prawie możliwości zabijania niepełnosprawnych dzieci zaapelowały Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Amnesty International oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Wymienionych organizacji nie trzeba chyba przedstawiać. Gdy na oczach całego świata w szpitalu w Liverpoolu odmawiano ratowania życia dwuletniego Alfiego, Amnesty International pisało: Rozumiemy emocje związane ze sprawą Alfiego Evansa. Rozumiemy, że dla rodziców jest to tragiczna sytuacja i decyzja sądu może być dla nich nie do zaakceptowania. Nie mamy jednak możliwości zaangażowania się, nie mamy wglądu w sytuację chłopca i nie znamy wszystkich okoliczności. Ciekawe, że gdy decydują się losy ustawy ratującej życie chorych dzieci w Polsce, Amnesty uznało, że ma wystarczający wgląd w sytuację i zna okoliczności na tyle, że z własnej inicjatywy włączy się w nakłanianie polityków do głosowania przeciw życiu…

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny to z kolei organizacja latami dotowana przez koncerny produkujące sprzęt do aborcji i dostarczające „usługę” przerywania ciąży poza granicami Polski. Pokazał to proces, jaki Joannie Najfeld wytoczyła ówczesna prezes tej organizacji Wanda Nowicka. Sąd zbadał przepływy finansowe Federacji i stwierdził, że można mówić, że Nowicka jest na liście płac przemysłu aborcyjnego.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka to także znany lobbysta na rzecz zabijania nienarodzonych dzieci. W ubiegłym roku posunęła się nawet do tego, aby pod pretekstem przymuszenia polskiego rządu do wykonywania jednego z wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE – donieść na Polskę do Rady Europy, że niewystarczająco ułatwia matkom zabicie ich poczętych dzieci.

W piśmie przesłanym z Sejmu brak jakiejkolwiek wzmianki o opinii wydanej przez Instytut Ordo Iuris i dostarczonej w trakcie posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka 19 marca br.

Brak także informacji o opinii samej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka z tego samego dnia – opinii pozytywnej.

Brak też wzmianki o opinii zewnętrznej wydanej na prośbę Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej przez Sędziego Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich – która w trakcie sporządzania odpowiedzi, mogła jeszcze do Sejmu nie dotrzeć. Jest to opinia jednoznacznie pozytywna i przynaglająca do uchylenia możliwości zabijania niepełnosprawnych dzieci.

Na koniec trzeba podkreślić, że komisja nie wyznaczyła żadnego terminu, do którego mają wpłynąć opinie na temat projektu. Co więcej, nie wyznaczyła również terminu podjęcia prac nad zakazem aborcji. Wygląda na to, że tłumaczenie iż musimy czekać aż kolejne osoby i instytucje wydadzą opinie, jest elementem gry na czas. Komisji zależy na tym, by mieć wygodną wymówkę usprawiedliwiającą przedłużającą się bierność w sprawie aborcji i sprawiać wrażenie, że coś się dzieje.

Zakaz zabijania dzieci winien być normą w cywilizowanym państwie. Samo dopuszczanie aborcji eugenicznej urąga godności osób niepełnosprawnych. Przynosimy do sejmu setki tysięcy podpisów, grubo ponad najlepszy dotychczasowy wynik. Ludzie są zniecierpliwieni tym, że wciąż nic się nie zmienia, że partia, która miała być za życiem, stawia kolejne przeszkody na drodze do zakazu zabijania polskich obywateli. Mnożą się opinie, ekspertyzy i dyskusje nad tym, czy można w Polsce przestać zabijać chore dzieci. Mijają tygodnie. Tymczasem średnio co 8 godzin w którymś ze szpitali ginie mały człowiek, bo był mniej zdrowy i sprawny niż większość. Odpowiedzialność za tę śmierć ponoszą politycy, którzy mając wszelkie niezbędne narzędzia i niemając zupełnie żadnych przeszkód – nie wykorzystują danego im przez obywateli mandatu, aby uchwalić lepsze prawo i ochronić bezbronne maleństwa.

W trakcie ostatniego posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Rodziny PRZECIW podjęciu prac nad projektem #ZatrzymajAborcję, a tym samym za dalszym zabijaniem dzieci w polskich szpitalach, głosowali:

Bożena Borys-Szopa (PiS)

Grzegorz Matusiak (złożył kontrwniosek o nierozpatrywanie projektu!) (PiS)

Joanna Augustynowska (PO)

Joanna Borowiak (PiS)

Barbara Chrobak (Kukiz’15)

Anita Czerwińska (PiS)

Leszek Dobrzyński (PiS)

Antoni Duda (PiS)

Joanna Frydrych (PO)

Magdalena Kochan (PO)

Ewa Kołodziej (PO)

Ewa Kozanecka (PiS)

Anna Krupka (PiS)

Bernadeta Krynicka (PiS)

Rajmund Miller (PO)

Marzena Okła-Drewnowicz (PO)

Sławomir Piechota (PO)

Monika Rosa (Nowoczesna)

Urszula Rusecka (PiS)

Anna Schmidt-Rodziewicz (PiS)

Agnieszka Ścigaj (Kukiz’15)

Janusz Śniadek (PiS)

Jacek Świat (PiS)

Ewa Tomaszewska (PiS)

Robert Warwas (PiS)

Tagi:
zabobon Zatrzymaj aborcję

Kaja Godek: posłowie boją się zająć projektem "Zatrzymaj aborcję"

2018-10-10 13:55

lk / Warszawa (KAI)

Być może gwarancja inicjatywy obywatelskiej w Polsce ma charakter wyłącznie iluzoryczny. Mrożenie projektu "Zatrzymaj aborcję" przez wiele miesięcy w komisji wskazuje, że posłowie boją się zająć tym tematem - uważa Kaja Godek, pełnomocniczka Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Zatrzymaj aborcję".

Artur Stelmasiak
Konferencja prasowa przed Sejmem

Komitet złożył w środę pisemny wniosek do Prezydium Sejmu w sprawie interpretacji regulaminu Sejmu. Obrońcy życia mają wątpliwości, czy komisja polityki społecznej i rodziny nie stosuje parlamentarnej obstrukcji poprzez opóźnianie prac nad obywatelskim projektem zmierzającym do zniesienia dopuszczalności aborcji eugenicznej.

Zarzuty Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej dotyczą opieszałości specjalnej podkomisji sejmowej, powołanej do rozpatrzenia projektu "Zatrzymaj aborcję". Powstała ona w lipcu, ale do tej pory nie zebrała się na oficjalnym posiedzeniu ani razu.

"Trudno mi jest dzisiaj ocenić, kiedy będzie znany termin, bo nie uzgodniłem tego jeszcze z członkami komisji" - powiedział KAI w środę poseł Grzegorz Matusiak, przewodniczący podkomisji. - Trzeba cierpliwie poczekać - dodał.

Zdaniem Kai Godek, która spotkała się z dziennikarzami przed Biurem Podawczym Sejmu RP, dzisiaj "nic nie stoi na przeszkodzie, by uchwalić ustawę "Zatrzymaj aborcję" i wykreślić jeden śmiercionośny punkt z obecnie obowiązującej ustawy aborcyjnej".

Działacze pro-life od trzech miesięcy starają się o spotkanie z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim. Chcą porozmawiać o tym, jak projekt "Zatrzymaj aborcję" był procedowany do tej pory jak i będzie procedowany w przyszłości. - Niestety przez trzy miesiące przedstawiciele inicjatywy obywatelskiej, pod którą podpisało się milion Polaków, nie mogą doprosić się marszałka Sejmu o krótkie spotkanie - powiedziała Godek.

W pisemnym wniosku obrońcy życia pytają władze Sejmu, czy podtrzymują one zdanie, że sejmowa podkomisja została powołana zgodnie z regulaminem i czy jej powstanie było uzasadnione.

"Nabieramy przekonania, że być może gwarancja inicjatywy obywatelskiej w Polsce ma charakter wyłącznie iluzoryczny. Przegłosowanie projektu w pierwszym czytaniu, wrzucenie go do komisji i mrożenie go wiele miesięcy wskazuje na to, że posłowie boją się zająć tym tematem" - mówiła Kaja Godek.

Jak dodała, pojawiają się informacje, że "posłowie źle się czują z tym, że domagamy się uchwalenia tego projektu". - Chcę podkreślić, że będziemy się tego domagać, dlatego że na jednej szali mamy komfort polityków, a na drugiej szali mamy życie niewinnych ludzi. I my zawsze staniemy po stronie życia niewinnych ludzi - zaznaczyła.

Zdaniem Kai Godek, źle się też stało, że projektem "Zatrzymaj aborcję" posłowie nie zajęli się zimą i wiosną tego roku. Teraz bowiem nastał czas kampanii i łatwo usłyszeć zarzuty, że kwestia aborcji staje się ponownie elementem gry przedwyborczej. - Dawno nic byśmy już nie mówili, gdyby ta sprawa była załatwiona kilka miesięcy temu - dodała Kaja Godek.

"Mamy sytuację, w której polskie społeczeństwo dorosło do ochrony życia, zebrało blisko milion podpisów pod tą inicjatywą. Mamy deklarację prezydenta, który chce podpisać tę ustawę i mamy parlament, który jest wąskim gardłem, nie zwraca się ku obywatelom, tylko zajmuje się innymi sprawami. One są również ważne, ale pamiętajmy, że kwestia ochrony życia i zakazu zabijania dzieci jest absolutnie podstawowa" - powiedziała Godek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Żak SJ: „Stanowisko KEP” to dokument wyrazisty i przemyślany

2018-11-20 06:43

lk / Warszawa (KAI)

Jest to dokument przemyślany i odzwierciedlający aktualny stan świadomości kościelnej w Polsce. Przyjmuje perspektywę papieży, zwłaszcza Benedykta XVI i Franciszka, stawiającą dobro ofiar przed instytucją. Jest to perspektywa wiary, co wskazuje, że adresatem "Stanowiska" są przede wszystkim wierni Kościoła. Nie ma tu jakiejś próby relatywizacji zła, jest natomiast przyznanie wraz z papieżem Franciszkiem, że skarga ofiar przez długi czas była ignorowana, ukrywana lub wyciszana. Jest wola przyczynienia się do tego, aby nasze społeczeństwo było dla młodych bezpieczne - powiedział KAI o. Adam Żak SJ, odnosząc się do przyjętego dziś przez biskupów na Jasnej Górze „Stanowiska Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych”.

Adam Tarnowski
O. Adam Żak

Zdaniem o. Żaka, żadna wcześniejsza wypowiedź biskupów nie formułowała tak wyraziście stanowiska Konferencji Episkopatu Polski w kwestii przestępstw wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych. - Takiej całościowej wizji Episkopatu nie przedstawiał żaden dokument – dodał koordynator KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży.

„Jest to dokument przemyślany, pokazujący recepcję wniosków, jakie ze skandalu wyciąga Kościół powszechny, począwszy od tonu wyraźnie empatycznego wobec ofiar” – powiedział KAI o. Żak. Wskazał m.in. na to, że przyjęta w "Stanowisku" perspektywa jest perspektywą wiary, w której ochrona dzieci i młodzieży jest integralną częścią misji powierzonej Kościołowi przez Jezusa. "Znaczy to – kontynuował – że zadania, jakie ochrona dzieci i młodzieży stawia przed Kościołem w Polsce nie są zabiegami kosmetycznymi."

W całym dokumencie przewija się troska o ofiary wykorzystywania seksualnego przez duchownych, choć oczywiście – zaznacza o. Żak – „Stanowisko” pewnie nie spełnia oczekiwań części osób poszkodowanych.

Warto zauważyć, że jest to dokument inny w tonie i w treści od dotychczasowych wypowiedzi z kręgów episkopatu. Zawiera on podejście bardziej całościowe, co nie oznacza, że porusza wszystkie aspekty – dodał jezuita.

Jednym z końcowych fragmentów dokumentu Episkopatu Polski jest „Słowo do sprawców”, w którym zawarto wezwanie winnych przestępstwa duchownych do „spełnienia wymogów sprawiedliwości" i do przyjęcia odpowiedzialności za popełnione przestępstwa.

„Jest to nawiązanie do słów papieża Benedykta XVI z listu do Kościoła w Irlandii. To słowo nie pomniejsza w jakikolwiek sposób odpowiedzialności sprawców za ich czyny. Jest to bardzo jednoznaczne słowo pasterzy do duchownych, którzy im podlegają, a którzy takich czynów się dopuścili” – powiedział o. Adam Żak.

W „Stanowisku” biskupi zaapelowali także do wszystkich odpowiedzialnych w Kościele za prowadzenie placówek o charakterze edukacyjnym i opiekuńczo-wychowawczym, o zdobywanie odpowiedniej wiedzy i umiejętności w realizowaniu programów prewencji. Zdaniem biskupów, bezpieczeństwo dzieci i młodzieży powinno stać się priorytetem całego społeczeństwa

Zdaniem koordynatora KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, jest to echo postulatów zgłaszanych przez Rzecznika Praw Dziecka odnośnie do stworzenia narodowej strategii zapobiegania wszelkiej przemocy wobec dzieci i młodzieży. Powinna ona objąć wszystkie płaszczyzny opieki nad dziećmi i młodzieżą pozostające także w gestii państwa. – To stanowisko ma jasną wymowę, a przy tym nie ma tu jakiegoś przerzucania odpowiedzialności na kogokolwiek. Jest to uznanie własnej odpowiedzialności i wola przyczynienia się do tego, żeby nasze społeczeństwo było dla młodych społeczeństwem bezpiecznym, a przemoc wobec małoletnich nie znajdowała żadnego usprawiedliwienia – dodał o. Adam Żak SJ.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Włochy wspominają Wielki Głód na Ukrainie

2018-11-20 13:43

vaticannews / Rzym (KAI)

Włochy wspominają klęskę Wielkiego Głodu na Ukrainie (Holodomor). Z tej okazji specjalny list do wspólnoty ukraińskiej wystosował przewodniczący włoskiego episkopatu. W Rzymie organizowany jest szereg wydarzeń upamiętniających tę tragedię, m.in. projekcja filmu, wystawy artystyczne i spotkania z ludźmi kultury.

wikipedia.org
Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

Wielki Głód to klęska, jakiej doświadczyły narody znajdujące się pod butem Związku Radzieckiego kierowanego przez Józefa Stalina w latach 1932-33. Aparat władzy zarządził wtedy powszechną i przymusową kolektywizację płodów rolnych. Według różnych szacunków, śmierć głodową poniosło prawie 10 mln ludzi, z czego około jedna trzecia mieszkańców terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR. 26 państw na świecie uznało tę tragedię za ludobójstwo, w tym Watykan, Polska i Stany Zjednoczone.

Znak głębokiej komunii i uczucia, które łączy ze wspólnotą ukraińską, opłakującą swoich bliskich, braterskiej gościnności, która jest prawdziwą solidarnością – tak kard. Gualtiero Bassetti nazywa w swoim liście spotkanie Ukraińców w neapolitańskiej katedrze i okolicznościową liturgię koncelebrowaną przez abp. Światosława Szewczuka oraz biskupów ukraińskich i włoskich. „Nie zapominać – pisze przewodniczący Episkopatu Włoch – nie znaczy jedynie patrzeć wstecz, ale przekazywać przyszłym pokoleniom to, co się wydarzyło, by nie zanikła pamięć o tym horrorze”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem