Reklama

Nauka miłości wzorem św. Jadwigi

2018-06-11 10:53

Damian Krawczykowski

Damian Krawczykowski

W niedzielne popołudnie 10 czerwca ulicami Radomska przeszła procesja z relikwiami św. Jadwigi Królowej. Uroczystość ta stanowiła zakończenie obchodów XIX Radomszczańskich Dni Rodziny, które pod hasłem „Miłość małżeńska jest piękna”, zapoczątkowane zostały w mieście 27 maja br.

Damian Krawczykowski

Przemarsz ulicami miasta z relikwiami świętej patronki zgromadził sporą liczbę mieszkańców Radomska, nie zabrakło także przedstawicieli władz zarówno Kościelnych,jak i świeckich. Trasa procesji, która wyruszyła z kolegiaty św. Lamberta, prowadziła przez trzy stacje odnoszące się do życia św. Jadwigi Królowej. Pierwsza z nich usytuowana została przy Urzędzie Miasta, symbolizowała jadwiżański wzór sprawiedliwej władzy, druga przy I Liceum Ogólnokształcącym ukazująca św. Jadwigę jako krzewicielkę oświaty i kultury, za to o opiece królowej nad cierpiącymi i chorymi przypomniała mieszkańcom trzecia stacja, znajdująca się obok Przychodni Lekarskiej. Następnie procesja z bogatą asystą dotarła do kościoła pw. św. Jadwigi Królowej,gdzie została odprawiona uroczysta Eucharystia, której przewodniczył metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

Pasterz Archidiecezji Częstochowskiej w homilii wspomniał bogatą historię św. Jadwigi, wyróżnił także w patronce Radomska wielką mądrość oraz piękną miłość, zarówno tą Bożą, jak i ludzką, ukazującą się w pomocy chorym i skrzywdzonym.

Metropolita zaznaczył, że Królowa Jadwiga była wypełnieniem posłannictwa, jakie Apostołom zostawił Jezus Chrystus. Zachęcał także wiernych, aby i oni kochali nie tylko słowem, lecz także czynem, dając pewnego rodzaju wyzwanie: „Spróbujmy odpowiedziećsobie na pytanie jakie zadania wyznacza nam dziś św. Jadwiga?” Według Księdza arcybiskupa, są to trzy podstawowe zadania: budowanie na zasadach Ewangelii, zarówno naszych rodzin jak i społeczności, na mądrości Krzyża oraz na wzór Bogurodzicy.

Reklama

Wielką wagę wydarzeń takich jak procesja jadwiżańska zauważają sami mieszkańcy miasta. Według p. Tomasza, jednego z uczestników uroczystości: „Takie wydarzenia są bardzo potrzebne, właśnie w tych czasach, gdzie wszystko gna, gdzie ludzie tracą wartości, a wierna miłość małżeńska staje się niemal przestarzałym zwyczajem. Wspólnie ukazujemy, że nie wstydzimy się swojej wiary, bo jedynie gdy w naszych domach na stałe zagości Bóg, modlitwa i żywa relacja z Nim, nasze rodziny są bezpieczne. I m.in. o to dziś proszę Boga, za wstawiennictwem naszej świętej patronki”.

Damian Krawczykowski

Radomszczańskie Dni Rodziny tak bogate w swoim programie na pewno przyniosą wiele pięknych owoców, co widać już po samej procesji z relikwiami św. Jadwigi, w której udział wzięli przedstawiciele całego przekroju społecznego od ludzi starszych pomłodzież i dzieci.

Takie uroczystości scalają społeczność miasta oraz budzą nadzieję, że nasze rodziny stale umacniane mocą Ducha Świętego nigdy nie zatracą ewangelicznych wartości, których na nowo uczy nas dziś patronka miasta św. Jadwiga, a małżeństwa będące trzonem każdej rodziny, stale będą wzrastać w pięknej miłości, jaśniejącej pięknem samego Jezusa.

Tagi:
abp Depo Wacław relikwie procesja

Melchiorowa procesja

2018-09-12 10:43

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 37/2018, str. IV

– Dziś, przemierzając ulice Cieszyna z relikwiami św. Melchiora Grodzieckiego, dziękujemy Bogu za jego życie i świadectwo wiary – powiedział bp Roman Pindel w niedzielę 2 września w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w czeskim Cieszynie

Monika Jaworska
Powitanie na Moście Przyjaźni

Za jego wstawiennictwem prosimy dla siebie o wybór Boga i Jego pouczeń, o życie według sumienia, wreszcie o wierność do końca naszych dni Temu, który nas powołał do zbawienia i bycia na zawsze z Panem – kontynuował Ksiądz Biskup. W tym roku tam została odprawiona uroczysta Msza św. ku czci św. Melchiora Grodzieckiego.

Uroczystość rozpoczęło nabożeństwo odbywające się jednocześnie w dwóch świątyniach – św. Marii Magdaleny w Cieszynie po polskiej stronie oraz Najświętszego Serca Pana Jezusa w czeskim Cieszynie. Po modlitwie z obu kościołów wyruszyły procesje (Polacy nieśli relikwie św. Melchiora), które spotkały się na Moście Przyjaźni przy granicy polsko-czeskiej. W procesji szli biskupi z diecezji bielsko-żywieckiej oraz z Czech, kapłani, klerycy, siostry zakonne, samorządowcy, społeczność katolickich szkół, delegacje, poczty sztandarowe, górale śląscy i mieszczanie żywieccy w strojach regionalnych, orkiestry dęte, wierni z Polski i Czech. Po przywitaniu uczestnicy w strugach deszczu i w trakcie burzy udali się do kościoła w czeskim Cieszynie. Tam Mszę św. celebrował bp František Lobkowicz wraz z bp. Romanem Pindlem, bp. seniorem Tadeuszem Rakoczym i bp. Piotrem Gregerem oraz kapłanami obu diecezji.

Msza św. była sprawowana w języku czeskim i polskim. Zebranych powitał miejscowy proboszcz – ks. Jan Svoboda.

Bp Roman Pindel w homilii wymienił i omówił trzy wskazania, które prowadzą do świętości i do zbawienia. Pierwszym jest poznanie Boga i Jego przykazań, by według nich osiągnąć cel życia. Drugim – postępowanie według najlepiej pojętego prawa Bożego i dbałość o to, by serce nam nic nie miało do wyrzucenia. A trzecim – dobre czyny rodzące się z wiary i umiłowania Boga, a zwłaszcza dzieła miłosierdzia, które zakrywają mnóstwo grzechów. Przy tej okazji nawiązywał do życia św. Melchiora.

Warto dodać, że w okolicznościowym zaproszeniu skierowanym do wiernych przypomniano historię odpustu: „W tym roku mija 23 lata od kanonizacji św. Melchiora Grodzieckiego – męczennika z czasów Wojny Trzydziestoletniej – a tym samym odnowienia tradycji uroczystości odpustowych ku jego czci w Cieszynie. To właśnie od tego czasu – mimo istniejącej jeszcze granicy – katolicy obu diecezji na nowo zaczęli się spotykać raz po polskiej raz po czeskiej stronie miasta na początku września, by razem dziękować Bogu za urodzonego w Cieszynie świętego. Natomiast pierwsza melchiorowa procesja odbyła się w 1905 r., kiedy Cieszyn był miastem niepodzielonym, po beatyfikacji trzech kapłanów – Męczenników Koszyckich: Melchiora Grodzieckiego, Chorwata Marka Kriża i Węgra Stefana Pongracza”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mamy papieża! – przed 40. rocznicą wyboru kard. Wojtyły

2018-10-15 11:20

Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

16 października mija 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Publikujemy garść faktów, wspomnień, opinii i ciekawostek dotyczących pamiętnego konklawe.

Bardzo znamiennie, z perspektywy przyszłych wydarzeń, brzmią słowa jakie kard. Wojtyła wypowiedział 11 października 1978 w bazylice Mariackiej, podczas Mszy św. intencji zmarłego papieża, Jana Pawła I: „Mężowie stanu, głowy państw mówią o tym, że zapoczątkował nowy styl pasterzowania na Stolicy Apostolskiej. Styl pełen ogromnej prostoty, pełen ogromnej skromności, pełen olbrzymiego poszanowania dla człowieka”.

15 sierpnia 1963 r. podczas uroczystości koronacji przez prymasa Wyszyńskiego figury Matki Bożej Ludźmierskiej miał miejsce znamienny – z perspektywy późniejszych wydarzeń – epizod. Kardynał Wojtyła uchwycił berło, jakie podczas procesji w pewnym momencie wypadło z ręki Madonny. "Karolu, Maryja dzieli się z Tobą władzą" – powiedział do bp. Wojtyły stojący obok jego kolega, ks. Franciszek Macharski.

Niektórzy bliscy znajomi kard. Wojtyły uważają, że jego niezwykłe zachowanie w dniach poprzedzających konklawe (w tym szczególne skupienie i małomówność) mogło wskazywać, że przeczuwał on to, co się ostatecznie wydarzyło. Kiedy rankiem 29 września 1978 r. metropolita krakowski dowiedział się o niespodziewanej śmierci Jana Pawła I, głęboko wstrząśnięty powiedział: “Niezbadane są wyroki Boże, chylimy przed nimi głowę”.

Ostatnią noc przed wyjazdem na pogrzeb Jana Pawła I i konklawe, przyszły papież spędził w domu gościnnym sióstr urszulanek na warszawskim Powiślu. W tym samym domu od lat mieszkał wybitny historyk filozofii Stefan Swieżawski, od lat przyjaciel Karola Wojtyły. "Był bardzo milczący. Pożegnaliśmy się właściwie bez słowa. Widziałem, że nie chce nic mówić. A on już wiedział..."

Przed konklawe, które wybrało go na papieża kard. Wojtyła mieszkał w Papieskim Kolegium Polskim przy Piazza Remuria. Wczesnym rankiem, 14 października 1978 r. w kaplicy Kolegium odprawił Mszę św. Po południu odjechał na konklawe samochodem prowadzonym przez brata Mariana Markiewicza ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego. Wysłużone już wówczas auto kupił po latach amerykański aktor Jon Voight, odtwórca roli papieża w amerykańskim filmie "Jan Paweł II" (USA, 2005).

Bezpośrednim poprzednikiem Jana Pawła II na Stolicy Piotrowej był kard. Albino Luciani, który przybrał imię Jana Pawła I. Zmarł na atak serca 28 września 1978 r. po 33 dniach pontyfikatu. Wedle niepotwierdzonych doniesień, papież zmarł we śnie trzymając w dłoni słynne dzieło Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”.

Kard. Wojtyła niemal „na styk” zdążył na konklawe, które wybrało go na papieża. 14 października metropolita krakowski wybrał po południu do rzymskiej kliniki Gemelli, by odwiedzić chorego przyjaciela, biskupa Deskura. Do Kaplicy Sykstyńskiej wszedł ostatni a trzeba wiedzieć, że po zamknięciu wrót Kaplicy do środka nie wpuszcza się nikogo, nawet kardynałów....

Kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża w poniedziałek, 16 października 1978 r., w drugim dniu konklawe. Biały dym zwiastujący dokonanie wyboru pojawił się nad Kaplicą Sykstyńską o godz. 18.18. Metropolita krakowski stał się 262. następcą św. Piotra. Ostatnia notatka w prowadzonej przez metropolitę krakowskiego ‘Księdze czynności biskupich’, przesłanej później do Krakowa, brzmi: „Około godz. 17.15 – Jan Paweł II”.

Podczas konklawe, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński szepnął kardynałowi Wojtyle: “Jeśli wybiorą, proszę nie odmawiać...”.

Znamienne reminiscencje z konklawe zamieścił papież w swoim testamencie: „Kiedy w dniu 16. października 1978 konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: ‘zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie’. Nie wiem, czy przytaczam to zdanie dosłownie, ale taki z pewnością był sens tego, co wówczas usłyszałem. Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa. ‘Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję’” – zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego Poprzednika kard. Augusta Hlonda.

Kolegium Kardynalskie, które dokonało wyboru liczyło 111 purpuratów. Spośród kardynałów elektorów tylko 18 było młodszych od kard. Wojtyły. Został on najmłodszym z papieży, jakich wybrano od półtora wieku. Zgodnie z kościelną normą określoną przez papieża Pawła VI, w konklawe nie brali udziału kardynałowie powyżej 80. roku życia.

Jan Paweł II był pierwszym od 455 lat papieżem nie-Włochem (od czasu pontyfikatu Hadriana VI, który był Holendrem i pełnił najwyższy urząd w Kościele w latach 1522-23), najprawdopodobniej pierwszym w dziejach papieżem-Słowianinem i pierwszym w historii Kościoła papieżem, który przybranym imieniem powołuje się aż na trzech swoich bezpośrednich poprzedników (Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I).

Pełne, oficjalne i uroczyste określenie urzędu, na jaki wybrano kard. Wojtyłę brzmi: “Jego Świątobliwość Ojciec Święty Jan Paweł II, Biskup Rzymski, Namiestnik Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła Katolickiego, Patriarcha Zachodu, Prymas Italii, Arcybiskup i Metropolita Rzymskiej Prowincji Kościelnej, Suwerenny Władca Państwa Watykańskiego, przedtem Arcybiskup i Metropolita Krakowski Karol Kardynał Wojtyła”.

Obrady są absolutnie tajne, zaś kardynałów obowiązuje tajemnica, niemniej wedle miarodajnych opinii metropolita krakowski został wybrany w ósmym głosowaniu, przytłaczającą większością 99 głosów (spośród 111 wszystkich uczestników konklawe).

Chociaż kardynał Wojtyła zyskiwał od czasu udziału w obradach coraz większe uznanie wśród hierarchów z całego świata, to nie był wymieniany przez media w gronie papabili a więc purpuratów, których wybór na papieża jest wielce prawdopodobny. Wynik konklawe był absolutną światową sensacją.

Postać papieża z Polski stała się przez szereg dni po konklawe kluczowym temat światowych mediów, które nie kryły zafascynowania jego osobą. Zwracano uwagę na jego horyzonty intelektualne, wszechstronność zainteresowań, bogactwo doświadczeń duszpasterskich; podkreślano, że zna biegle sześć języków, lubi spływy kajakowe, uprawia narciarstwo a do tego jest poetą...

Gdy uczestnicy konklawe zostali zapoznani z wynikami rozstrzygającego głosowania, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Villot, zadał metropolicie Krakowa przewidziane rytuałem pytanie: “Czy przyjmujesz dokonany przed chwilą kanonicznie wybór twojej osoby na Najwyższego Kapłana?” Wyraźnie wzruszony kard. Wojtyła odpowiedział: „W duchu posłuszeństwa wobec Chrystusa, mojego Odkupiciela i Pana, w duchu zawierzenia wobec jego Matki – przyjmuję”.

Zgodnie ze zwyczajem, tuż po wyborze nowy papież przyjmuje od kardynałów elektorów ślubowanie posłuszeństwa. Jak poinformowali świadkowie tego wydarzenia, Jan Paweł II dokonał w tej ceremonii znamiennej modyfikacji, którą biorąc pod uwagę styl całego pontyfikatu, można określić jako wręcz symboliczną: w przeciwieństwie do poprzedników odebrał ten hołd w pozycji stojącej a nie siedząc na tronie.

Jednym z hierarchów, który podczas przerw w kolejnych sesjach konklawe, optował na rzecz wyboru metropolity krakowskiego był ówczesny arcybiskup Wiednia i przyjaciel metropolity krakowskiego, kard. Franz König. Wielce znamienną rozmowę odbył on z kard. Wyszyńskim, któremu zasugerował, że Polska ma odpowiedniego kandydata. “Co? Miałbym opuścić Warszawę i pozostać w Rzymie? To byłby triumf komunistów!” – odparł na to Prymas. Kard. König doprecyzował więc, kogo miał na myśli...

Niezwykłą adnotację zawiera księga metrykalna parafii Karola Wojtyły w Wadowicach. Nazajutrz po konklawe z 16 października 1978, pod kolejnymi adnotacjami – o chrzcie, bierzmowaniu, święceniach, sakrze biskupiej, kreowaniu kardynałem – ksiądz proboszcz Edward Zacher, w obecności dziennikarzy z całego świata, wypisał wiecznym piórem: “Die 16 X 1978, in Summum Pontificem electus, et imposuit sibi nomen: Joannes Paulus PP”...

Postać nowego papieża wzbudzała medialną gorączkę na całym świecie, zaś osoby, które znały kard. Wojtyłę udzielały nieskończonej liczby wywiadów. Tuż po konklawe ciekawą charakterystykę metropolity krakowskiego przedstawił włoskiemu radiu sekretarz Episkopatu Polski bp Bronisław Dąbrowski: “Żyje bardzo ubogo. Gdybyście widzieli, jak mieszka w Krakowie, gdzie jest wielki pałac, a on zajmuje mały pokoiczek, nic więcej... To człowiek pracy. Śpi mało, pracuje wiele (...) Mogę powiedzieć, że jest ludzki, że to człowiek święty, bardzo dobry, otwarty dla wszystkich”.

Wśród wielu zadziwiających faktów dotyczących Karola Wojtyły, jakie u kresu pontyfikatu zebrał szwajcarski dziennik „Tribune de Geneve” podano i ten, że metropolita krakowski przybył na konklawe mając ze sobą wyjątkowo skromne kieszonkowe, stanowiące odpowiednik 125 franków szwajcarskich.

Dla bloku państw komunistycznych, na czele z ZSRR wybór polskiego kardynała na papieża był potężnym ciosem. Ciężki szok przeżywało kierownictwo PZPR, które tuż po wyborze zwołało specjalną naradę. Jej klimat opisywał jeden z jej funkcjonariuszy: “Konsternacja widoczna. Olszewski wylewa na jasne spodnie filiżankę czarnej kawy. Westchnienia. Ciężkie. Czyrek ładuje się z tezą (...) – ‘ostatecznie lepszy Wojtyła jako Papież tam, niż jako Prymas tu’. Teza jest chwytliwa. Trafia do przekonania. Ulga”.

Oficjalna reakcja władz na wybór kard. Wojtyły na Papieża była utrzymana w tonie radości i satysfakcji. Niekiedy starania aby robić “dobrą minę do złej gry” przynosiły efekt humorystyczny. W telegramie wystosowanym przez władze PRL nazajutrz po zakończeniu konklawe napisano m.in.: “Na tronie papieskim po raz pierwszy w dziejach jest syn polskiego narodu, budującego w jedności i współdziałaniu wszystkich obywateli wielkość i pomyślność swej socjalistycznej ojczyzny...”

Wybór hierarchy “zza żelaznej kurtyny” wywołał radość i wzbudził wiele nadziei. Vaclav Havel, wówczas słynny dysydent i dramaturg (później prezydent Czechosłowacji a następnie Republiki Czeskiej) siedział z przyjaciółmi w swoim górskim domku. “Kiedy usłyszeliśmy tę wiadomość, zaczęliśmy wiwatować i krzyczeć z radości do późnego wieczora. Instynktownie czuliśmy, że jest to olbrzymie wsparcie dla wszystkich ludzi kochających wolność a żyjących w świecie komunistycznym”.

Wielki pisarz rosyjski, wygnany z ojczyzny przez władze radzieckie, autor słynnego „Archipelagu Gułag”, Aleksander Sołżenicyn, tak skomentował decyzję konklawe z 16 października 1978 r.: „Wybór papieża Wojtyły to jedyna dobra rzecz, jaka wydarzyła się ludzkości dwudziestego wieku”.

Wietnamski arcybiskup van Thuan czwarty rok siedział w odosobnieniu skazany przez komunistyczne władze swojego kraju (w areszcie domowym i więzieniach spędził w sumie lat 13). Kilka lat wcześniej widział się kard. Wojtyłą w Rzymie. Ktoś potajemnie przekazał mu wieść o wyniku konklawe. “Bardzo się ucieszyłem, ponieważ w moim przekonaniu była to wielka łaska dla Kościoła”.

Pontyfikat Jana Pawła II od pierwszych dni pełen był zachowań, słów i gestów, które odmieniły oblicze papiestwa w oczach świata, przybliżając je do zwykłych ludzi. Już pierwszego dnia po wyborze Ojciec Święty zdecydował się na rzecz nie do pomyślenia przez poprzedników: opuścił mury Watykanu by udać się do szpitala Gemelli w odwiedziny do chorego przyjaciela, kard. Andrzeja Deskura.

Brytyjski „The Times” nazajutrz po konklawe z 16 października: „Wybór kardynała Wojtyły na papieża jest wydarzeniem o niezwykłym znaczeniu. Kardynałowie wyprawili Kościół w podróż, której koniec nie jest znany (...) Być może postąpili najmądrzej, jednak zaryzykowali wyzwolenie takich sił ludzkich, politycznych i religijnych, który nie będą w stanie kontrolować”.

Wybór papieża z Polski był niezwykłym wydarzeniem w dziejach świata, ale, jak się okazało, zapowiedzianym w poetyckim proroctwie innego Polaka. Juliusz Słowacki napisał w 1848 r.: „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza/W ogromny dzwon,/Dla słowiańskiego oto papieża/Otworzył tron, (...)// Twarz jego słowem rozpromieniona,/Lampa dla sług,/Za nim rosnące pójdą plemiona/W światło, gdzie Bóg./Na jego pacierz i rozkazanie/Nie tylko lud -/Jeśli rozkaże, to słońce stanie,/Bo moc - to cud!

Proroctwo Juliusza Słowackiego o słowiańskim papieżu odczytano na Placu św. Piotra podczas koncertu jaki zorganizowano dokładnie w 20. rocznicę wyboru kard. Wojtyły. Wielotysięczny tłum pielgrzymów i turystów gorącym aplauzem przyjął słowa polskiego wieszcza odczytane po włosku przez jednego z aktorów. Kilka chwil później niemal dokładnie co do minuty w 20 lat po swoim wyborze, w oknie Pałacu Apostolskiego pojawił się Jan Paweł II. Pozdrowił krótko przybyłych, podziękował im za pamięć o rocznicy i pobłogosławił ich.

Według tak zwanego Proroctwa świętego Malachiasza przydomek papieża Wojtyły brzmi „De labore Solis” – Z trudu słońca. Tego rodzaju alegorycznymi czy poetyckimi określeniami w proroctwie tym określano kolejnych papieży. Tekst proroctwa św. Malachiasza (prymasa Irlandii) powstał w XII wieku.

Kiedy drugiego (i ostatniego) dnia konklawe dyskusje wśród kardynałów coraz wyraźniej wskazywały na możliwość wyboru metropolity krakowskiego, dawny rzymski znajomy ks. Wojtyły a wówczas już kardynał, o. Maksymilian de Fuerstenberg, pochylił się nad nim cytując słowa z Ewangelii św. Jana: „Dominus adest et vocat te” (Pan jest i woła cię).

Uczestnik konklawe, hiszpański kardynał Enrique y Tarancon, powiedział po wyborze kard. Wojtyły: „Nie szukaliśmy kandydata konserwatywnego ani postępowego, tylko ‘pewnego’ jeśli chodzi o kontynuowanie linii Soboru Watykańskiego II. Kryteria oceny nie miały charakteru ideologicznego. Poza tym Wojtyła był typem biskupa-duszpasterza, co miało zasadnicze znaczenie”.

Powracając po latach do czasów swojego wyboru na papieża, Jan Paweł II oceniał, że w ten sposób konklawe „jak gdyby zażądało świadectwa Kościoła, z którego ten kardynał przychodził – jakby go zażądało dla dobra Kościoła powszechnego. (...) Wybór Polaka nie mógł nie oznaczać jakiegoś przełomu. Świadczył o tym, że konklawe, idąc za wskazaniami Soboru, starało się odczytywać ‘znaki czasu’ i w ich świetle kształtować swoje decyzje”.

W homilii podczas Mszy z okazji 25. rocznicy pontyfikatu, 16 października 2003 r. Papież wyznał, że w momencie wyboru silne odczuł w swym sercu pytanie, jakie skierował Jezus do Piotra: „Miłujesz Mnie, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”(J 21, 15-16); i dodał: „Każdego dnia odbywa się w mym sercu ten dialog, a w duchu wpatruję się w to łaskawe spojrzenie zmartwychwstałego Chrystusa, które ośmiela, aby jak Piotr ze świadomości swej ludzkiej ułomności ze spokojem odpowiadał: ‘Panie, Ty wiesz... Ty wiesz, że Cię kocham, a potem podejmować zadania, jakie On sam przed nami stawia”.

Wybitny polski pisarz Andrzej Kijowski, który znał ks. Wojtyłę jeszcze z czasów jego pracy w kościele św. Floriana, tu po wyborze polskiego kardynała na papieża opublikował w miesięczniku “Więź” ciekawą “przepowiednię”: “Nie będzie cudzoziemcem ani w Rzymie, ani w świecie, ponieważ ma ten rodzaj inteligencji, która każdemu, kto się z nim zetknie, uświadamia jego inteligencję własną. Ma dar otwierania serc na tajemnie Boga i tajemnice człowieka. (...) uniwersalna mądrość tego papieża, jego talent identyfikacji z innymi, jego wewnętrzna wielość i jego wielkość rzucą blask na całą nadchodzącą epokę w historii Kościoła”.

*

Fragment książki "1001 rzeczy, które warto wiedzieć o Janie Pawle II", Wydawnictwo M, Kraków

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Abp Dzięga o śp. ks. Alojzym Keglu

2018-10-16 06:45

rk / Kęty (KAI)

Za 27 lat kapłańskiej pracy na Pomorzu Zachodnim dziękował nad trumną śp. ks. Alojzego Kegla metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, który przewodniczył 15 października w Kętach uroczystościom pogrzebowym. Zmarły w wieku 88 lat kapłan pochodzący z Nowej Wsi na Podbeskidziu, był wieloletnim proboszczem parafii pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Starym Czarnowie i dziekanem dekanatu Kołbacz w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

M. Paszun

Abp Dzięga przed rozpoczęciem liturgii pogrzebowej w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach podkreślił, że życie zmarłego 10 października kapłana było wyciszone, ale uduchowione i bardzo ofiarne, „pełne modlitwy i pracy, ale i cierpienia”. Hierarcha przyznał, że przybył na południe Polski, by podziękować kapłanowi, który zostawił ziemię beskidzką, bo usłyszał, że Pomorze Zachodnie potrzebuje duszpasterzy.

„Mówiło się i jeszcze wielu do dziś mówi, że są to tereny misyjne. I to jest prawda: chcesz jechać na misje, to jedź na ziemię zachodnią. Jeden kapłan musi obsługiwać 4-5 kościołów. I musi mieć siłę, mając nawet 70-75 lat. O emeryturze myśli ksiądz, który ma słabe zdrowie, brakuje mu sił, a nie z racji na wiek. Bo każdy jest potrzebny” – wyjaśnił metropolita, podkreślając swą wdzięczność wobec zmarłego kapłana z kęckiej ziemi, który przez 27 lat posługiwał na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

„Wszedł i ks. Alojzy w tamtą ziemię i ją zagrzał swoim sercem. Pozostał w sercach kapłanów i ludzi, jego parafian. Dotknął 10 parafii – albo jako pomoc duszpasterska i wikariusz, albo jako samodzielny proboszcz, administrator” – przypomniał arcybiskup i zapowiedział, że chciałby, aby imię ks. Alojzego zostało upamiętnione w jednej z parafii, w której posługiwał. Zwrócił uwagę, że posługa zmarłego księdza na Pomorzu Zachodnim przypadła na trudny czas, kiedy „archidiecezja dopiero się rodziła”.

„Księże Alojzy, przyszedłeś z sercem i dałeś serce. I to serce zostało tam” – dodał abp Dzięga i przypomniał, że z powodu zdrowia kapłan od 17 lat przebywał domu rodzinnym. „Niech ta ziemia pozostanie błogosławiona za dar kapłanów dla innych regionów” – podkreślił duchowny i zaznaczył, że z tej ziemi wyszło także tchnienie i słowo ks. kard. Karola Wojtyły, które zaowocowało dla świata 27-letnim pontyfikatem.

Duchowny podziękował też najbliższej rodzinie ks. Alojzego za to, że dała go Bogu i Kościołowi. Listy kondolencyjne przysłali na uroczystości biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, który był uczniem zmarłego kapłana w latach 1974-1977, gdy ks. Alojzy był katechetą w Choszcznie, oraz biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel. O modlitwie i duchowej łączności zapewnił bp senior Adam Dyczkowski.

W kazaniu proboszcz kęckiej parafii ks. Jerzy Musiałek przywołał koleje życia i liczne wspomnienia o zmarłym kapłanie. „W naszej kęckiej parafii spędził 17 lat, ponad 10 lat, dopóki zdrowie mu pozwalało pomagał w duszpasterstwie, nie tylko w naszym kościele, ale i w dekanacie kęckim, spowiadał, odprawiał Msze św., modlił się, wnosił kapłańskiego ducha, braterskiego ducha. Bardzo cenił sobie spotkania kapłańskie” – przypomniał kaznodzieja i przyznał, że Pawłowe słowa – „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” – były dla ks. Alojzego mocą i nadzieją w trudnych momentach życia i siłą napędową jego kapłańskiej posługi.

Ks. Alojzy Kegel spoczął w rodzinnym grobowcu na kęckim cmentarzu komunalnym.

W liturgii pogrzebowej i pochówku udział wzięli kapłani archidiecezji diecezji szczecińsko-kamieńskiej, bielsko-żywieckiej, sercanie, księża przyjaciele zmarłego, siostry zakonne oraz najbliższa rodzina.

Ksiądz Alojzy Kegel urodził się 1 maja 1930 r. w Nowej Wsi. Wychował się w parafii św. Małgorzaty i Katarzyny w Kętach, do której należała wówczas jego rodzinna wioska. Święcenia kapłańskie przyjął 29 września 1957 r. w Tarnowie jako sercanin. Został inkardynowany do diecezji szczecińsko-kamieńskiej 10 października 1980 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem