Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Kościół w Polsce a pomoc niepełnosprawnym

2018-05-18 20:43

dg / Warszawa (KAI)

Bożena Sztajner/ Niedziela

Aż 494 dzieł pomocy charytatywnej Kościoła w Polsce skierowanych jest do niepełnosprawnych - wynika z raportu Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Ponadto, jak dowodzi opracowanie, Kościół w Polsce świadczy największą po państwie pomoc charytatywną.

Działalność charytatywna stanowi jedną z podstawowych funkcji Kościoła, jednak do wydania raportu za rok 2015 brakowało całościowego monitoringu takiej działalności w Polsce.

Dzieła charytatywne podejmowane są przez Caritas Polska a także instytucje diecezjalne i zakonne oraz lokalne organizacje działające przy parafiach czy duszpasterstwach. W raporcie nie uwzględniono licznych dzieł realizowanych poza kościelnymi instytucjami a inspirowanych chrześcijańskimi wartościami i wprost się do nich odwołującymi (np. świeckie inicjatywy czy fundacje).

Z licznych dzieł charytatywnych, 494 skierowane były wprost do osób niepełnosprawnych. Z ich oferty korzystało 121 496 osób.

Reklama

Wśród form pomocy skierowanych do niepełnosprawnych znaleźć można dzieła oferujące pomoc medyczną. Są to np. 61 hospicjów domowych (z których korzystało 36 813 osób) i 40 hospicjów stacjonarnych (6332 beneficjentów). Raport wymienia również warsztaty terapii zajęciowej (108 dzieł i 16729 korzystających z nich osób), 18 zakładów aktywności zawodowej (dla 688 ludzi), 81 gabinetów rehabilitacyjnych (z których korzystało 32420 osób), 116 wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego (używało go 35901 osób), centra opieki dziennej (z 16 korzystało prawie 1000 osób), 34 ośrodki wychowawcze (dla 12167 osób) oraz 121 innych dzieł, z których korzystało 22630 zainteresowanych osób.

Niektóre aktualne (stan na 12 marca 2018 r.) liczby dotyczące placówek pomocowych dla dorosłych osób niepełnosprawnych prowadzonych tylko przez Caritas Polska: 60 Warsztatów Terapii Zajęciowej, 43 Środowiskowe Domy Samopomocy, 7 Zakładów Aktywności Zawodowej a także Ośrodki Wsparcia Rehabilitacyjno-Edukacyjne, Ośrodki Opiekuńcze dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej, Domy Pomocy Społecznej, Domy dla Osób Niepełnosprawnych, Centra Osób Niepełnosprawnych, Specjalne Ośrodki Szkolno-Wypoczynkowe i inne.

Tagi:
niepełnosprawni Caritas

Zbudujmy rodzinny dom dla niepełnosprawnych

2018-10-16 11:31

Z Marią Król rozmawiała Małgorzata Sobczuk
Edycja zamojsko-lubaczowska 42/2018, str. III

Kresowa 24 w Zamościu. Pod tym adresem powstanie rodzinny dom – kompleks terapeutyczno-opiekuńczy dla dorosłych osób z niepełnosprawnością. Dlaczego jest niezbędny, co się w nim znajdzie i jak możemy wspomóc jego powstania opowiada Maria Król, przewodnicząca zamojskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem”

Archiwum autorki
Wizualizacja rodzinnego domu dla niepełnosprawnych

Małgorzata Sobczuk: – No właśnie, dlaczego ten dom jest tak niezbędny?

Maria Król: – Kresowa 24 to jest adres naszej nadziei. Adres naszych wychowanków i innych osób z niepełnosprawnością. W ciągu 27 lat swojej działalności stowarzyszenie we współpracy z różnymi instytucjami państwowymi, samorządowymi zbudowało część systemu wsparcia dla osób niepełnosprawnych na Zamojszczyźnie. Mamy rozmaite działania dla małych dzieci, przedszkola, szkoły, ośrodki rehabilitacyjne. Mamy Warsztat Terapii Zajęciowej, który znajduje się w wynajętych pomieszczeniach. Prowadzimy Środowiskowy Dom Samopomocy i mieszkania treningowe. Osoby z najcięższymi niepełnosprawnościami nie uzyskały takiej samodzielności, aby mogły pójść dalej i normalnie żyć. Są usprawnione na ile jest to możliwe, ale wciąż są niepełnosprawne. Ich rodzice się starzeją. Niektórzy zostali osieroceni przez jednego z członków rodziny. W tej chwili stoi przed stowarzyszeniem ogromne wyzwanie, aby tym dorosłym osobom jak najszybciej zapewnić rodzinny dom bez rodziców, których już nie ma, albo nie będzie za chwilę. Będzie to inny dom niż te obecnie działające Domy Pomocy Społecznej (DPS). DPS w Polsce są nadal wielkimi instytucjami po kilkaset osób. Najczęściej są usytuowane na peryferiach miast czy wsi i odizolowane od świata zewnętrznego. Mieszkańcom trudno opuścić taki dom, przez co są w stałej depresji. Badania pokazują, że mieszkańcy DPS-ów częściej niż inni mają depresję. My, jako rodzice już dorosłych dzieci, nie chcemy dla nich takiej przyszłości. Chcemy za to odejść z tego świata z nadzieją, że znajdą one taki dom, który będzie podobny do ich marzeń i do domu rodzinnego. Nasze dzieci nie będą założą rodziny, nie będą miały dzieci, ale mogą żyć w niewielkiej grupie, do 30 osób, i stworzyć wspólnotę otwartą na świat. To miejsce jest bardzo dobre, w okolicach szpitala papieskiego. Kresowa to miasto. Można wyjechać wózkiem do pracy, kina, czy skorzystać z innych form terapii na zewnętrz. Dom jest zaplanowany w kompleksie z budynkiem Warsztatu Terapii Zajęciowej, który ma być zmodernizowany po byłym budynku Urzędu Ochrony Państwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp Mokrzycki na synodzie: nie ma ważniejszego środowiska niż rodzina

2018-10-17 18:04

vaticannews / Watykan (KAI)

Nie ma ważniejszego środowiska wychowawczego niż rodzina. W niej właśnie przekazywane są te wartości, które kształtują dziecko na dalsze lata życia. Przed południem mówił o tym na Synodzie Biskupów abp Mieczysław Mokrzycki. W swym wystąpieniu metropolita lwowski podkreślił, że rozłam między pokoleniami jest w pewnej mierze skutkiem tego, iż w rodzinie nie przekazuje się pewników i wartości. I to trzeba zmienić.

Ks. Adrian Płachno

Abp Mokrzycki wskazał, że rodzina ma istotny wpływ na funkcjonowanie psychiczne człowieka, jego późniejsze wybory etyczne i moralne, na aktywność zawodową, na jakość relacji, jakie nawiązywał będzie w wieku dojrzałym. „Relacje między rodzicami i ich potomstwem, przeżywanie radości i smutku, wzajemna troska o siebie, sposób przeżywania sytuacji konfliktowych i problemów, wzajemne odnoszenie się do siebie dzieci w rodzinie, itd. – wszystko to wpływa na proces dojrzewania i późniejsze wybory. Aktywne słuchanie, szczera rozmowa na tematy ważne, precyzyjne przekazywanie komunikatu, udzielanie szybkiej i w miarę pełnej odpowiedzi na pytanie, stawiane przez dziecko, krytyka zachowania, a nie osoby, uczenie dzieci odkrywania swoich prawdziwych uczuć są bardzo ważne. Rodzą one klimat szczerości i zaufania, niezbędny w procesie dojrzewania” – mówił abp Mokrzycki

Przypomniał, że psychologia wyraźnie wskazuje, że pierwsze lata mają decydujący wpływ na dalsze życie. Dobrze przeżyte dzieciństwo, właściwe relacje wyniesione z domu, dają również nadzieję na pozytywną przyszłość, i odwrotnie – negatywne doświadczenia z dzieciństwa są ciężarem, często nie do uniesienia, w latach późniejszych.

Metropolita lwowski zauważył, że główny ciężar wychowawczy spoczywa na rodzicach, a od ich zaangażowania zależy jakość nowych pokoleń. Właśnie w rodzinie, w jego relacji z rodzicami, młody człowiek uczy się pierwszych zasad społecznego współżycia. Przypomniał wypowiedzi Jana Pawła II, który m.in. podkreślał, że „pierwszym miejscem, gdzie rozpoczyna się proces wychowawczy młodego człowieka jest dom rodzinny”. Takie również było nauczenia Benedykta XVI. W liście apostolskim „O pilnej potrzebie wychowania” przestrzegał przed obarczaniem dzieci winą za negatywne zachowania, ponieważ – jak podkreślał – dzisiejsze dzieci nie są „inne od tych, które rodziły się w przeszłości”, ale zmianie uległ jedynie ich sposób wychowania. Benedykt XVI nie negował istnienia „rozłamu między pokoleniami”, ale zaznaczał jednocześnie, że „jest on raczej skutkiem tego, że nie przekazuje się pewników i wartości”.

Abp Mokrzycki podkreślił, że sposobem na naprawę relacji miedzy rodzicami i dziećmi w rodzinach jest zatem powrót do podstawowych zasad wychowawczych, sprawdzonych i zweryfikowanych w historii. „Do podstawowych zasad należą między innymi: przywrócenie autorytetu rodziców; budowanie postawy zaufania i szczerości; świadome i osobiste angażowanie się w proces wychowawczy młodych osób; budowanie relacji opartych na cnotach, a nie na emocjach; gotowość do poświęcenia i ofiary; właściwej troski o innych, szczególnie słabych i pokrzywdzonych; podkreślenie wartości postaw etycznych i moralnych bardziej, niż praktycznych i czysto ekonomicznych, itd.” – mówił na synodzie metropolita lwowski podkreślając, że to tylko niektóre z wielu czynników, które pozwolą młodym ludziom właściwie odczytać i realizować swoje powołanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hanna Suchocka: w obliczu kwestionowania wartości państwa prawa potrzebny jest głos Kościoła

2018-10-17 19:34

lk / Warszawa (KAI)

W obliczu kwestionowania wartości, jakie stały u podstaw mozolnie odbudowywanego po 1989 r. państwa prawa, oczekiwany jest głos Kościoła. Paradoksalnie, mimo jego dzisiejszej krytyki, to oczekiwanie jest wyrazem zaufania do instytucji, która potrafiłaby to wzburzone może uspokoić – powiedziała b. premier Hanna Suchocka podczas konferencji „Podzwonne dla rozdziału Kościoła i państwa?”, która odbyła się w środę w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Fotografia Felici

Uczestnicy konferencji zastanawiali się m.in. czy Kościół i ludzie wierzący powinni brać udział w debacie publicznej, także w jej politycznym wymiarze – jeśli tak, to na jakich zasadach i w jakich granicach?

Postawiono także pytanie, czy formuła niezależnych i autonomicznych wspólnot Kościoła i państwa – współpracujących ze sobą – „nie staje się już anachronizmem, a jeśli nie to czy trzeba ją redefiniować?”.

Dominikanin o. Maciej Zięba OP stwierdził, że odczuwa kilka powodów do głębokiego pesymizmu co do tego, jak postrzegane są obecnie relacje między państwem a Kościołem w Polsce.

Wskazał m.in. na tabloidyzację debaty publicznej, który to problem dotyczy także Kościoła, a wyrażany jest przez publicystów, polityków, ludzi kultury. Z jednej strony jest to np. katolicki publicysta krytykujący ofiary pedofilii w jednej ze stacji telewizyjnych, a z drugiej reżyser głośnego ostatnio filmu o duchowieństwie.

Dominikanin wyraził ubolewanie, że język tej debaty radykalizuje się i przypomina nawet czasy stalinowskie. Zaczynają dominować ekstremalne poglądy, które polaryzują debatę, a to działa na jej niekorzyść.

Jako przykład podał wiązanie religijności z niektórymi postawami ideowymi i politycznymi. – Dobry katolik to taki, który jest jednocześnie monarchistą i antysemitą – mówił o. Zięba. Jego zdaniem, ta triada zaczęła dominować w życiu publicznym, i jest to niebezpieczne.

W opinii dominikanina, konieczna jest redefinicja obecności religii w życiu publicznym. Trzeba przypomnieć, że można się z kimś nie zgadzać, ale nie można mu odbierać prawa do wyrażania bliskich mu poglądów. To samo dotyczy także tych, którzy chcieliby wyrugować religię z życia publicznego. Jego zdaniem Polskę czeka wojna religijna, która niestety podzieli obywateli na wiele lat.

Prof. Hanna Suchocka, b. premier i b. ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej wyraziła ubolewanie, że tym, co przeszkadza w dyskusji o Kościele, jest silne upolitycznienie i emocjonalne nastawienie do tego tematu. W takiej sytuacji, gdy dominują stereotypy, trudno się przebić z jakimikolwiek racjonalnymi argumentami.

Była premier skrytykowała dwie skrajne postawy, które obecnie dominują w dyskursie na temat roli Kościoła w społeczeństwie. Z jednej strony jest to błędne utożsamianie Kościoła i wiernych z jedną opcją polityczną, z drugiej strony wciąż obecny antyklerykalizm, wspominający o „państwie wyznaniowym”, potrzebie wypowiedzenia Konkordatu, opisujący duchowieństwo wyłącznie w negatywny sposób.

Prof. Suchocka przypomniała okoliczności, w jakich 25 lat temu trwały prace nad Konkordatem między Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską, w tym o obawach, jakie pojawiał się w trakcie konstruowania zawartych potem w tekście sformułowań.

Wiadomo było np. że nie można po prostu odtworzyć modelu wzajemnych relacji zapisanego w Konkordacie przedwojennym, gdyż powstał on w warunkach przed Soborem Watykańskim II. Unikano też słowa „rozdział”, gdyż nosiło ze sobą negatywne skojarzenia z poprzednim systemem, w którym Kościół traktowany był wrogo.

Odpowiadając krytykom Konkordatu ze strony lewicowej i antyklerykalnej, twierdzącym, że usytuował on Polskę w „epoce średniowiecza”, b. premier przypomniała, że umowa ta była potwierdzeniem naszej przynależności do europejskiej cywilizacji wartości. Stwierdzono przecież w Konkordacie, że obie podpisujące go strony zobowiązują się kierować „powszechnymi zasadami prawa międzynarodowego, łącznie z normami dotyczącymi poszanowania praw człowieka, podstawowych swobód oraz wyeliminowania wszelkich form nietolerancji i dyskryminacji z powodów religijnych”.

„To są sformułowania zawarte explicite w Konkordacie. One nas osadzają w cywilizacji europejskiej kultury prawnej” – dodała prof. Suchocka.

Zdaniem prof. Suchockiej, konieczne jest dziś dokładniejsze określenie w debacie publicznej tego, co w wielu dokumentach prawnych i w dyskusji nad respektowaniem Konstytucji nazywa się dobrem wspólnym. Z tego bowiem niedookreślenia wynika obecny kryzys i podziały w polskim społeczeństwie.

Ta kategoria dziś jest niestety tylko sloganem, a przecież jest ona dynamiczna, obejmuje inne jej rozumienie w różnym czasie i w różnych kontekstach życia publicznego. Obecnie jest redukowana do zaspokajania dobra partyjnego. - To oczywiście jest sprzeczne z duchem posoborowym, gdyż jest wykluczające. Wyklucza np. tych, którzy są katolikami, a nie utożsamiają się z daną jedną partią polityczną – mówiła b. ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej.

Inną kluczową kategorią wymagającą sprecyzowania jest „państwo prawa”. - Gdy przygotowany był Konkordat nie zakładaliśmy, że ta kategoria może zostać zakwestionowana – stwierdziła z ubolewaniem prof. Suchocka.

Jej zdaniem, przy obecnym sporze politycznym w kraju i w obliczu kwestionowania wartości, jakie stały u podstaw mozolnie odbudowywanego po 1989 r. państwa prawa, oczekiwany jest głos Kościoła. – Paradoksalnie, mimo takiej krytyki Kościoła, spowodowanej ostatnio pewnym filmem, to oczekiwanie jest bardzo silne jako wyraz zaufania do Kościoła jako instytucji, która potrafiłaby to wzburzone może uspokoić – powiedziała Hanna Suchocka.

Amerykański publicysta katolicki George Weigel przedstawił kilka zasadniczych idei dotyczących stanu demokracji w XXI wieku w świecie, jednocześnie sytuując w tym katalogu Kościół katolicki.

Wymienił m.in. ideę wolnego społeczeństwa, wolności jako takiej, kondycji cywilizacyjnej Europy Zachodniej, pamięć historyczną, pluralizm, patriotyzm przeciwstawiony nacjonalizmowi oraz „obecny publicznie Kościół w wolnym społeczeństwie”.

Zdaniem Weigla, europejski katolicyzm był przez długi czas wykorzystywany do ustanawiania Kościoła państwowego. Jan Paweł II wiedział, że te czasy już minęły. Jednak alternatywą dla Kościoła państwowego nie miał być ani Kościół prywatny, ani zepchnięty do getta, ani upartyjniony, ale właśnie obecny publicznie: taki, który w encyklice „Redemptor hominis” papież nazwał „Kościołem, który proponuje”.

W „Centesimus annus” papież nauczał, że działałby w przestrzeni publicznej przede wszystkim za pośrednictwem wolnych stowarzyszeń społeczeństwa obywatelskiego, a nie jako aktor polityczny. Byłby to Kościół, który przedstawia argumenty, a nie dąży do wypracowania środków politycznych.

Taki Kościół działałby „na głębszym poziomie życia publicznego – kulturowej świadomości i samozrozumienia”, czyli „byłby strażnikiem prawd, które umożliwiają dobre przeżywanie wolności”. Byłby wreszcie potrzebny postrzchrześcijańskiej obecnie Europie, która staje się też postracjonalna, niezdolna do zorganizowania silnej, przekazywanej przez kulturę i znajdującej polityczny oddźwięk obrony demokracji i wolnego społeczeństwa.

Wystąpieniom prelegentów towarzyszył następnie panel komentatorów, w którym głos zabrali: Andrzej Szostkiewicz („Polityka”), Michał Szułdrzyński („Rzeczpospolita”), politolog Sławomir Sowiński (UKSW) i Jakub Bierzyński (dom mediowy OMD).

Organizatorem debaty „Podzwonne dla rozdziału Kościoła i państwa?” była Fundacja Służby Rzeczypospolitej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem