Reklama

Sacroexpo 2018

Caritas dla Żytomierza

2018-05-16 14:43

Agnieszka Bugała

Paweł Trawka
Ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor Caritas Archidiecezji Wrocławskiej i ks. Jarosław Olszewski SAC, proboszcz parafii w Żytomierzu

„Uśmiech bez granic” – pod tym hasłem Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zorganizuje kolonie letnie dla dzieci i młodzieży z parafii p.w. Miłosierdzia Bożego w Żytomierzu na Ukrainie. 80. żytomierskich dzieciaków, wraz z opiekunami, spędzi dwa tygodnie w Polsce. W dniach od 16 do 29 sierpnia zamieszkają w Ulinii koło Łeby.

Inauguracja akcji odbyła się dziś (16 maja) w ogrodach Caritas. W spotkaniu wziął udział ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor Caritas Archidiecezji Wrocławskiej i ks. Jarosław Olszewski SAC, proboszcz parafii w Żytomierzu.

- Caritas od lat pomaga kapłanom i rodakom na Wschodzie. Ks. Jarosław Olszewski, proboszcz parafii mówił w rozmowie z Niedzielą, że księża pallotyni pracujący w Żytomierzu w wakacje organizują dzieciom czas wolny, półkolonie czy też wyjazdy do Polski, ale w większości są to wyjazdy sponsorowane przez Polaków indywidualnych i przez organizacje takie jak właśnie Caritas.

Inaugurując akcję kolonijną ks. Dariusz Amrogowicz wyjaśnił intencją, jaką kierowała się Caritas wybierając Żytomierz:

Reklama

– W setną rocznicę odzyskania niepodległości zapraszamy Polaków z Ukrainy na wakacyjny wypoczynek w Ulinii nad Bałtykiem – mówił. Dla nas, Polaków, stulecie odzyskania niepodległości to bardzo ważna i symboliczna data, ale nie chcemy skupiać się tylko na obchodach. Chcemy włączyć w świętowanie Polaków mieszkających na całym świecie. Nasz wzrok i nasze serca skierowaliśmy na Wschód i cieszymy się, że uda się gościć 80. dzieci, wraz z opiekunami i zapewnić im wakacyjny wypoczynek nad naszym polskim morzem – dodał.

Ks. Jarosław Olszewski, proboszcz parafii p.w. Miłosierdzia Bożego w Żytomierzu nie ukrywał swojej radości i wielokrotnie podkreślał wdzięczność za ten wybór.

- Dziękujemy, że Ksiądz Dyrektor skierował wzrok w naszą stronę – mówił ks. Olszewski. Cieszymy się, bo to dla nas ogromna pomoc. Gdy tylko głosiłem, że będzie taki wyjazd, to od razu zabrakło miejsc. Od nas z Żytomierza jeździliśmy nad Morze Czarne, cieplejsze, niż Bałtyk, ale wiadomo, że po aneksji Krymu te wyjazdy już się skończyły. Dla dzieci w mojej parafii Polska to jest Zachód, marzą, żeby móc tu przyjechać, studiować, a może nawet zostać. Kilku parafian wyjechało już do Warszawy, gdzie są dwie szkoły, które przyjmują młodzież ze Wschodu – mówił.

Z Żytomierza jedzie się do Wrocławia ponad 12 godz., bo to odległość 1000 km. Do Ulinii autokary pojadą jeszcze dłużej, bo muszą pokonać aż 1400 km.

- Niektóre z dzieci będą w Polsce po raz pierwszy. Dawno temu byliśmy z młodzieżą w Kielcach, a potem w Korzennej koło Nowego Sącza – opowiadał ks. Olszewski – ale nad polskim morzem nigdy. – To dla nas jest takie niezwykłe, że mamy razem przyjechać, dwa autobusy, 80 dzieciaków i wychowawcy.

W czasie spotkania opowiedział też krótko o Żytomierzu i realiach życia mieszkańców polskiego pochodzenia. Nakreślił tło codzienności swoich parafian. – Żytomierz to miasto wojewódzkie, mieszka tu ok. 270 tys. osób, ale mówi się o 50. tys. ludzi pochodzenia polskiego. W każdej parafii są lekcje języka polskiego, w naszej uczy się 180 osób – to dużo – opowiadał ks. Olszewski. - Buduję kościół, a choć czasy komunistyczne już się skończyły, na Ukrainie wciąż wiele kościołów zniszczonych w okresie komunizmu wymaga remontu. Potrzeba wielu środków materialnych, bez pomocy z Polski nic bym nie zrobił. Pomaga mój zakon, księża pallotyni, jestem zapraszany na Niedzielę Misyjną z kazaniami, wtedy też zbieram ofiary od Polaków na nasze prace w Żytomierzu – mówił proboszcz z dzielnicy Malowanka.

W parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Żytomierzu księża pallotyni organizują zajęcia plastyczne i muzyczne. Obecnie ogromną popularnością cieszą się lekcje języka polskiego. Dzieci chętnie tam przychodzą, bo chcą mieć prostszy start w dorosłe życie. Dla wielu język polski jest przepustką do lepszego życia. Ponad połowa z nich to Polacy urodzeni na Wschodzie. Żytomierz wchodził w skład Rzeczpospolitej do czasu jej II rozbioru, potem stał się częścią imperium rosyjskiego, następnie Związku Radzieckiego. Obecnie miasto jest stolicą obwodu żytomierskiego, regionu z najwyższym odsetkiem Polaków na Ukrainie. W latach 30. w Żytomierzu mieszkało ok. 10 tys. Polaków. Społeczność polska była jedną z grup, które najciężej doświadczyły represji sowieckich. W latach 1936-37 tysiące Polaków z miasta i okolic zostało aresztowanych, rozstrzelanych lub deportowanych do Kazachstanu. Po wybuchu wojny zagładzie uległa miejscowa społeczność żydowska - tylko nielicznym żytomierskim Żydom udało się przetrwać. Podczas okupacji i walk o miasto Żytomierz doznał ogromnych zniszczeń, zrujnowanych zostało ponad tysiąc budynków. Dzisiejszy Żytomierz to tętniące życiem miasto. Społeczność polska jest dziś dobrze zorganizowana, działa tam Towarzystwo Polskie, Związek Kombatantów, niedawno zbudowany został Dom Polski, w kilku kościołach katolickich część nabożeństw do dziś odprawiana jest w języku polskim. – W Żytomierzu jest dziś ok. 60 tys. Polaków, w mojej parafii 180 osób uczy się języka polskiego – mówił ks. Jarosław. Ponad 200 dzieci chodzi na katechezę, oprócz, oczywiście, młodzieży. Nasz kościół wciąż jest w budowie, teraz np. kładziemy dach, ale w podziemiach mamy bazę duszpasterską, gdzie pracujemy z dziećmi. Parafianie mieszkają w dwóch dzielnicach, w sumie to ok. 24 tys. mieszkańców. W dzielnicy Malowanka, gdzie jest kościół, ok. 40 proc. mieszkańców ma polskie pochodzenie. Msze św. odprawiamy po polsku i po ukraińsku – dwie po ukraińsku i trzy po polsku. Kaplica nie jest duża, ma zaledwie 18 m długości i 6 szerokości, ale radzimy sobie. Do kościoła chodzi ponad 500 osób, a w kartotece mamy zapisanych ok. 2 tys. Ale księdza po kolędzie przyjęli – mówi – więc może z czasem przyjdą.

Akcję „Uśmiech bez granic” można wesprzeć przez za dokonanie wpłaty na konto.

Akcji i wszystkim dobrodziejom błogosławi Metropolita Wrocławski abp Józef Kupny.

Rozmowa z ks. Jarosławem Olszewskim w Tygodniku „Niedziela”:

Przeczytaj także: Najważniejszy jest żywy Kościół

Tagi:
Caritas

Zjazd Mistrzów na Nowym Dworze

2018-05-25 13:24

Agnieszka Bugała

Spotkali się 24 maja w kościele p.w. Opatrzności Bożej. Najpierw przywitali ikonę Matki Bożej Syryjskiej i wzięli udział we Mszy Św. pod przewodnictwem bp. Jacka Kicińskiego, a potem, na terenie obok świątyni, uczestniczyli w przygotowanych dla nich atrakcjach – sportowych i plastycznych.

Agnieszka Bugała

Na początku homilii bp Jacek zaskoczył młodych. Zamiast typowego kazania wygłoszonego z ambony, ruszył między ławki i zaproponował małą, sportową rozgrzewkę – żeby obudzić się i mieć szansę wysłuchać kazania o poranku.

W spotkaniu z dzielnymi mistrzami pomagania wziął udział wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak. Wyraził podziękowanie młodym za ich otwarcie na krzywdę drugiego człowieka. – Nie tylko patrzycie na drugiego, ale chcecie mu aktywnie pomóc. Pewnie wśród waszych rówieśników jesteście bacznie obserwowani. Wierzę, że jesteście dla nich inspiracją, nawet, jeśli tego nie przyznają. Przeżywamy rok jubileuszowy odzyskania przez Polskę niepodległości, wiedzcie, że gdy patrzę na was, to jestem spokojny o przyszłość Polski. Skoro mamy taką młodzież, to nic nam nie jest straszne – mówił wojewoda do wolontariuszy.

Dolnośląskiego Kuratora Oświaty reprezentowała Małgorzata Sandecka, dyrektor Wydziału Nadzoru Kształcenia Podstawowego i Specjalnego z Kuratorium Oświaty. W wystąpieniu wyraziła podziękowanie młodzieży i ich szkolnym opiekunom.

Zobacz zdjęcia: Zjazd Mistrzów na Nowym Dworze

Po Mszy św. mistrzowscy wolontariusze, w biało czerwonych koszulkach, udekorowani odznakami i uśmiechnięci, chętnie udzielali małych wywiadów do niebieskiego mikrofonu wrocławskiej Niedzieli. O tym, co mówili, przeczytają Państwo niebawem w papierowym wydaniu Niedzieli.

Organizatorem Zjazdu Wolontariuszy, prawdziwych mistrzów pomagania była Caritas Archidiecezji Wrocławskiej z jej dyrektorem, ks. Dariuszem Amrogowiczem na czele.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ks. Isakowicz-Zaleski po zakończeniu protestu w Sejmie: wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe

2018-05-27 19:08

dg / Warszawa (KAI)

Nie jest tak, że Kościół nie zabierał głosu. Ks. kard. Kazimierz Nycz był obecny na strajku, przyszedł z własnej woli. Wypowiadali się różni duchowni i z tego co wiem, byli gotowi być pośrednikami w tych rozmowach – powiedział KAI ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski. – Niestety ten protest został upolityczniony. Dodam, że wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe, bo Kościół od zarania swoich dziejów prowadzi działalność charytatywną – zaznaczył założyciel i prezes fundacji im. Brata Alberta i duszpasterz osób niepełnosprawnych, komentując zakończenie w Sejmie protestu w sprawie osób niepełnosprawnych a także wypowiedzi ks. Wojciecha Lemańskiego.

TER
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

– Przyjąłem jako dobrą wiadomość to, że protest został zawieszony, czyli nie zakończony, ale zmieniła się jego forma. Apelowałem o to już od kilku dni, bo uważałem, że to się odbija ogromnie negatywnie na zdrowiu fizycznym i psychicznym tych osób niepełnosprawnych, które przeżywają straszliwą traumę – powiedział ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski.

Komentując sam protest, dodał: "uważam, że rodzice wykazali ogromną determinację, z większością ich postulatów się zgadzam. Niepokoiły mnie natomiast sytuacje, kiedy politycy, którzy nic do tej pory nie zrobili, podpinali się pod ten protest. Moim zdaniem to właśnie oni dobili ten protest – takie występy niektórych osób, które 'z troską' się pochylały nad niepełnosprawnymi, a do tej pory były obojętne. Uważam, że dobrze się stało, że część postulatów osób niepełnosprawnych została spełniona, a teraz jest okazja do dialogu, do rozmowy, do wywierania presji na rząd, żeby zrealizował te postulaty. Musi się to jednak odbywać w całkowicie innej atmosferze i to jest rola dla organizacji pozarządowych, dla środowisk osób niepełnosprawnych i wielu ludzi dobrej woli".

– Jeżeli chodzi o ks. Lemańskiego, to ja nigdy się nie spotkałem, aby kiedykolwiek pomagał niepełnosprawnym. Cztery lata temu ja uczestniczyłem w podobnym proteście rodziców w Sejmie i ks. Lemański się tym kompletnie nie interesował, nie było go tam. Prowadzę wiele akcji charytatywnych, nigdy go nie widziałem, żadnego zaangażowania z jego strony. On jest skłócony z hierarchią kościelną, ale uważam, że to jest jedna z osób, która się stara podpiąć – powiedział, odnosząc się do dzisiejszych wypowiedzi suspendowanego kapłana.

Ks. Isakowicz zaznaczył, że Kościół w Polsce nie był bierny wobec protestu: "Nie jest tak, że Kościół nie zabierał głosu. Ks. kard. Kazimierz Nycz był obecny na strajku, przyszedł z własnej woli. Wypowiadali się różni duchowni i z tego co wiem, byli gotowi być pośrednikami w tych rozmowach. Natomiast niestety ten protest został upolityczniony. Dodam, że wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe, bo Kościół od zarania swoich dziejów prowadzi działalność charytatywną. Obecnie prowadzi bardzo wiele dzieł charytatywnych. Jest wiele fundacji i stowarzyszeń, tak jak moja fundacji Brata Alberta, która nie jest fundacją kościelną, ale jest związana ze środowiskiem kościelnym. Nie można powiedzieć, że Kościół nic nie zrobił. Kościół nie był stroną tego sporu. Natomiast słowa ks. Lemańskiego są skandaliczne, krzywdzą i tylko podpalają cały problem".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnica obecności

2018-05-28 09:59

Beata Pieczykura

W jedynym dniu w roku, w uroczystość Trójcy Przenajświętszej, w parafii pw. Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Mokrej wszystkie Msze św. są odprawiane w drewnianym zabytkowym kościele. Tak też było w tym roku. Ponadto 27 maja wspólnota parafialna przeżywała 310. rocznicę istnienia zabytkowego kościoła oraz rocznicę I Komunii św. Sumę odprawił i słowo Boże wygłosił ks. kan. Adam Fogelman, prefekt Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie.

Beata Pieczykura
Beata Pieczykura

Mówił on do zebranych: – Od 310 lat w tym miejscu Bóg objawia się. Przychodzi tu od pokoleń po to, aby człowiek mógł uczestniczyć w życiu Boga. Niech kościół będzie nie tylko znakiem wiary, lecz także rzeczywistością wiary, miejscem, w którym każdy z nas żyje życiem Boga i klęka przed tajemnicą Boga jedynego w Trójcy i mimo tego, że umysłem nie ogarnia tej tajemnicy, przyjmuje to, co mówi serce: Ten Bóg, który stworzył świat, jest moim ojcem, ten Bóg przychodzi na ziemię w osobie Jezusa, ten Bóg, który daje pocieszyciela w osobie Ducha Świętego, jest tu, z nami.

Na zakończenie miała miejsce procesja wokół zabytkowego kościoła z udziałem asysty, Żywego Różańca, Koła Gospodyń Wiejskich, strażaków, dzieci pierwszokomunijnych, młodzież oraz wiernych.

Staraniem proboszcza ks. Krzysztofa Bąkowicza pamiątką tego wydarzenia były krówki jubileuszowe przypominające rys historyczny parafii.

Beata Pieczykura
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem