Reklama

Europa Roberta Schumana

2018-05-10 16:18

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Wczoraj, 9 maja w wielu miejscach świętowano Dzień Europy. Ale nie byłoby tego dnia i Unii Europejskiej, gdyby 9 maja 1950 r. Robert Schuman nie przedstawił planu utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, znanego jako Plan Schumana. Kim był ten człowiek, od którego zaczęła się europejska wspólnota?

Konrad Adenauer mówił o nim: „Święty w garniturze”. Wstawał o piątej rano. Z koszykiem na mleko i bagietkę szedł na Mszę św. Później, autobusem, dojeżdżał do Metzu. Był dwukrotnie premierem Francji. Jako minister i premier modlił się w kaplicy Cudownego Medalika na paryskiej RueduBac. Zainicjował proces zjednoczenia Europy. Modlił się o świat bez wojny. W Bogu szukał odpowiedzi na pytania o kształt Europy scalonej. Sens budowania demokracji widział tylko na fundamencie chrześcijaństwa. Jako czołowy polityk nie wstydził się przyznawać do Jezusa Chrystusa. Dziś sługą Bożym Kościoła katolickiego.

Budowanie na ranach

Po zakończeniu drugiej wojny i podziale Europy na zachodnią – wspieraną w odbudowie i rozwoju przez Stany Zjednoczone i wschodnią – wyzyskiwaną i izolowaną od reszty świata przez ZSRR – społeczeństwa i politycy znaleźli się w nowej sytuacji. Mieszały się koncepcje budowania świata i porozumień między państwami. Po drugiej wojnie nie tylko zmieniły się granice państw. Wielki cios zadano również ludzkiemu poczuciu godności i bezpieczeństwa. Współpraca międzynarodowa musiała zacząć rodzić się na nowo – na ranach i zgliszczach – mimo uprzedzeń i obaw. Jedna kwestia od razu wybiła się na plan pierwszy i co dno niej wszyscy wydawali się być zgodni: trzeba zrobić wszystko, aby nie było więcej wojny. Wśród budujących ład w Europie po 1945 r. politykiem o szczególnych zasługach był Robert Schuman. Dziś trzeba sięgnąć do jego dokonań i wizji Europy zjednoczonej na fundamencie chrześcijaństwa, ponieważ od wielu miesięcy serwisy informacyjne odmieniają słowo wojna przez wszystkie przypadki. I choć na całym świecie toczy się w sumie ok. 50 konfliktów zbrojnych, rosyjsko – ukraiński rodzi najwięcej obaw. Słuszne są wnioski ekspertów: od zakończenia drugiej wojny światowej żadne państwo w Europie nie odważyło się dokonać jawnej napaści na inne, suwerenne państwo. Odkąd rozpadł się ZSRR w tej części świata nie było już pretekstów do niesienia bratniej pomocy. Teraz wielki olbrzym obudził się i wygłodniały wyruszył na żer. Robert Schuman, jeden z trzech ojców zjednoczonej Europy, już od 1945 r. robił wszystko, aby nie dopuścić do takiego scenariusza.

Reklama

Kim był ten człowiek?

„Jestem Luksemburczykiem z urodzenia, wykształconym w Niemczech, rzymskim katolikiem z przekonania i Francuzem z serca” – mawiał o sobie Robert Schuman. Ojciec Schumana pochodził z Lotaryngii, ale Robert urodził się w 1886 r. w Clausen, w Luksemburgu skąd pochodziła jego matka. Od najmłodszych lat to ona zaszczepiała w nim potrzebę troski o życie wewnętrzne i pogłębianie relacji z Bogiem. Codziennie czytali Pismo Święte i odmawiali różaniec, odbyli pielgrzymki do Lourdes i La Salette. Już jako siedemnastolatek, klęcząc z matką przed obrazem Matki Bożej w Scy – Chazelles odmówił akt całkowitego zawierzenia się Bogu. Robert studiował prawo w Bonn, Monachium, Berlinie i Strasburgu. W 1912 r. otworzył kancelarię adwokacką w Metz. Miał opinię świetnego adwokata. W pracy łączył kompetencje z wielkim zaangażowaniem w problemy drugiego człowieka. Nigdy się nie ożenił, żył jako celibatariusz. Przez długi czas chciał wstąpić do zakonu, potem do seminarium, jednak RenéLejeune – przyjaciel, ojciec dziesięciorga dzieci, przekonywał go: „Mam poczucie, że masz zrobić coś więcej. Że będziesz mógł zrobić to tylko w garniturze i krawacie, nie w koloratce”.

Pokorny wizjoner na służbie

Zaczynał od Związku Ludowego Katolickich Niemiec, był też członkiem zarządu Diecezjalnej Federacji Organizacji Młodzieżowych, działał w Caritasie. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej zasiadał w Zgromadzeniu Narodowym w Paryżu, reprezentując katolicką partię lotaryńską. Po wybuchu drugiej wojny światowej funkcję podsekretarza stanu w rządzie Paula Reynaude i był odpowiedzialny za sprawy uchodźców. Po przejęciu władzy przez marszałka Filipa Pétaine podał się do dymisji. W 1940 r. został aresztowany przez hitlerowców i osadzony w więzieniu w Metz. Był na liście skazanych na wywóz do obozu koncentracyjnego. Do 1944 r. ukrywał się w klasztorach na terenie Francji. W 1945 r. przyłączył się do partii chrześcijańskich demokratów – Ludowego Ruchu Republikańskiego. Tę decyzję zainspirował jego głęboki katolicyzm, najważniejsza z pobudek jego działań. Francuski socjalista, protestant Andre Philip pisał tak: „Tym, co uderzało u niego przede wszystkim, było promieniowanie jego życia wewnętrznego; stało się wobec człowieka wiary, bez pragnień i ambicji osobistych, wobec człowieka totalnej szczerości i totalnej skromności intelektualnej, człowieka ożywionego pragnieniem służby, tam gdzie zostanie do niej powołany.” Szybko stał się kluczową postacią polityki francuskiej. W 1947 r. stanął na czele rządu. Jako premier sprawił, że Francja stała się największym beneficjentem pomocy amerykańskiej w ramach planu Marshalla. Współpracownicy mówili, że był niezwykle uczciwym człowiekiem. Zupełnie nie dbał o własne interesy. Jego postawy w życiu prywatnym były takie same w życiu publicznym. Jednorodny i spójny, bardzo konkretny. Nie lubił iluzji w polityce, ale też odważnie wchodził w dyskusje z mającymi inne poglądy. Szanowano go za szacunek, jaki on okazywał innym.

Europa może być zjednoczona

Jako polityk Schuman zapisał się na kartach historii dzięki inicjatywie pojednania francusko – niemieckiego, które stało się początkiem zjednoczonej Europy. 9 maja 1950 r. przedstawił koncepcję, nazwaną później jego imieniem, która stała się podstawą utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali oraz Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej i Euratomu – fundamentów Unii Europejskiej. W marcu 1958 r. Schuman został jednogłośnie wybrany pierwszym Przewodniczącym Zgromadzenia Parlamentarnego EWG. Na czele Parlamentu Europejskiego stał do marca 1960 r. Gdy odchodził na emeryturę nadano mu tytuł Ojca Europy. Schuman nie chciał budować nowych Stanów Zjednoczonych złożonych z europejskich państw. Był przeciwnikiem rozmywania tożsamości narodowych. „Demokracja – pisał w swej jedynej książce pt. „Dla Europy” – zawdzięcza swoje istnienie chrześcijaństwu. Powstała ona wtedy, kiedy człowiek został wezwany do zrealizowania w swoim życiu doczesnym zasady godności osoby ludzkiej, w ramach wolności indywidualnej, poszanowania praw każdego i praktyki braterstwa wobec wszystkich... Demokracja jest związana z chrześcijaństwem doktrynalnie i chronologicznie... Chrześcijaństwo uczyło równości wszystkich ludzi, dzieci tego samego Boga, odkupionych przez Chrystusa, bez różnicy rasy, koloru skóry, klasy i zawodu. Przyniosło ono uznanie godności pracy i obowiązek jej uznania przez wszystkich. Przyniosło pierwszeństwo wartości wewnętrznych...”

Kim naprawdę był ten człowiek?

Robert Schuman zmarł 4 września 1963 r. Długą chorobę ukrywał przed bliskimi. Wszystko zaczęło się w 1960 r. Wyszedł na spacer, stracił świadomość i nie wrócił na noc do domu. Miał atak epileptyczny, upadł i doznał wielu urazów. Cierpiał na niedokrwistość mózgu, która wywoływała utraty świadomości. „Nigdy się nie wywyższał, właściwie ciągle widziałam, jak klęczy – czy to przed człowiekiem, w swojej postawie, czy fizycznie, na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem” – mówiła po śmierci służebniczka Serca Jezusa z Scy – Chazelles, zakonnica, która opiekowała się Schumanem w czasie choroby. Siostry służebniczki Serca Jezusa znały Schumana, bo jego dom stał naprzeciw ich klasztoru, a Schuman codziennie przychodził tam na Mszę św. Mieszkał bardzo skromnie – metalowe łóżko, żadnych zbytków. Mimo, że bardzo cierpiał, odmawiał przyjmowania środków przeciwbólowych. Trzy lata ciężkiej choroby poświęcił na nieustanną modlitwę za Europę, o to, aby nie było więcej wojny.

W testamencie zapisał, by pogrzeb był skromny. Niedługo po śmierci zaczęto gromadzić materiały do procesu beatyfikacyjnego. Robert Schuman jest Sługą Bożym. Dokumenty są dziś analizowane przez Kongregację ds. Kultu Świętych.

Europa potrzebuje jego modlitwy

„Nie mogę ukryć rozczarowania faktem, że tekst Karty nie zawiera ani jednej wzmianki o Bogu, który skądinąd jest pierwotnym źródłem godności człowieka i jego fundamentalnych praw. Jest to postępowanie ahistoryczne i uwłaczające ojcom nowej Europy.” – mówił w Watykanie 23 lutego 2002r. papież Jan Paweł II komentując treść Karty Praw Podstawowych i preambuły do Konstytucji Europejskiej, w której pominięto odniesienie do Boga. Ta Karta uwłacza pracom Roberta Schumana, wypacza jego wizję Europy scalonej, idącej w bezpiecznym kierunku. Działania wojenne toczące się na granicy ukraińsko – rosyjskiej, marcowa aneksja Krymu, zestrzelenie pasażerskiego samolotu nie pozwalają, aby Europa mogła czuć się bezpiecznie. Nie mamy pewności, czy dziś w Parlamencie Europejskim pracują politycy, którzy na kolanach, codziennie, modlą się za Europę bez wojny. Wierząc w siłę modlitwy świętych i błogosławionych Kościoła wołajmy śmiało przez wstawiennictwo Sługi Bożego Roberta Schumana:

Panie, Ty chciałeś, aby Twoje stworzenia odzwierciedlały Twoją miłość i aby narody

pomiędzy sobą budowały więzi pokoju i solidarności. Twój sługa Robert Schuman był

wiernym budowniczym pokoju. Swoje obowiązki wykonywał z apostolską gorliwością.

Poprzez każde swoje działanie wskazywał, iż polityka może być drogą do świętości.

Na obraz Twojego Syna był „cichy i pokorny sercem”. Panie, pozwól nam w Twoim Kościele czcić Roberta Schumana, ucznia i naśladowcę Chrystusa, jako błogosławionego. Niech on będzie wzorem dla ustawodawców i rządzących, by i oni stawali się sługami dla swoich narodów oraz pracowali na rzecz pokoju i sprawiedliwości między nimi.

Udziel nam, za przyczyną Twojego sługi Roberta Schumana, łaski pokoju w Europie, mądrych działań rządzących na rzecz pokoju i bezpieczeństwa wszystkich ludzi.

Boże Ojcze, w czasie naszego ziemskiego pielgrzymowania uczyń nas narzędziami Twojej świętej woli. A poprzez wewnętrzne zmagania w wierze daj nam osiągnąć życie wieczne, do którego jesteśmy powołani (1Tm 6,12) i za przykładem Roberta Schumana dopomóż nam żyć w Twojej miłości. Amen.

Tagi:
Europa

Abp Gądecki: Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu

2018-08-13 20:53

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu – stwierdził abp Stanisław Gądecki, który 13 sierpnia przewodniczył Mszy św. jubileuszowej 350-lecia sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Trwa tam obecnie odpust ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak na drodze do niego staje ponowoczesność.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

W kazaniu abp Stanisław Gądecki wskazywał, że wniebowzięcie jest tajemnicą, która w pierwszym rzędzie dotyczy samej Maryi, ale „dotyczy ona także każdego z nas i naszej przyszłości”. – Wniebowzięcie ukazuje nam nasze przeznaczenie, we wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do której został wezwany każdy z nas i cały Kościół – mówił.

Zaznaczył, że poniżenie człowieka nie wynika z jego cielesności, ale z grzechu, bo to „grzech poniża nasze ciała”. Wskazywał, że życie każdego chrześcijanina powinno być droga naśladowania Jezusa, która ma wyraźnie określony cel: „ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią oraz pełne zjednoczenie z Chrystusem”.

Przewodniczący Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak – jak stwierdził – dzisiaj ta droga wydaje się trudniejsza niż w czasach Jezusowych. – Bo ten świat został niemal całkowicie opanowany przez tzw. ideologię ponowoczesności – powiedział.

– Ta ideologia istotowo zmienia sytuację duchową Europy. Pod jej wpływem społeczeństwa ponowoczesne przyjmują cechy społeczeństw utopijnych, czyli zaczynają wierzyć w możliwość osiągnięcia ziemskiej nieśmiertelności i doskonałości – wyjaśniał.

Metropolita poznański tłumaczył, że jest ona ukierunkowana na szeroko rozumiane wyzwolenie, co brzmi „bardzo miło dla ucha każdego człowieka”. Przestrzegał jednak, że prowadzi do wyzwolenia od wszystkich struktur, także rodziny, co w efekcie daje odwrócenie systemu wartości.

– Kulturę wyrzeczenia oraz ideały ma zastąpić kultura natychmiastowego spełnienia i przyjemności. Wolność ma odtąd oznaczać wyłącznie oswobodzenie się od nakazów i praw.

Skutkiem tego ma nastąpić oddanie człowieka we władzę jego popędów, które zaczynają nim rządzić, redukując go do stanu zwierzęcego. Wolność ma oznaczać odtąd nieograniczoną konsumpcję, która staje się religią. Potężna mniejszość, która kieruje tym procesem, udaje potężną większość, posługując się orężem szyderstwa – podkreślił.

Przewodniczący KEP uznał, że „Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu”. Przykładem tego – jak mówił hierarcha – była sytuacja ze Słowacji. Gdy na monecie o nominale 2 euro wybito w tym kraju postacie świętych Cyryla i Metodego, Komisja Europejska zażądała usunięcia z nich aureoli i krzyży.

– Głos ludu staje się bowiem dzisiaj tylko pretekstem po który się sięga wówczas, gdy staje się on użyteczny. Gdy lud nie głosuje tak jak trzeba, każemy mu głosować ponownie – stwierdził.

Mszę św. z abp. Stanisławem Gądeckim koncelebrowali: metropolita przemyski abp Adam Szal, bp Marian Rojek z Zamościa, bp pomocniczy Stanisław Jamrozek z Przemyśla oraz bp Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii i ponad 100 księży.

Po Mszy św. abp Gądecki poświęcił pomnik św. Jana Pawła II, który odwiedził Kalwarię Pacławską dokładnie 50 lat temu 13 sierpnia 1968 r. jako kardynał i przewodniczył uroczystościom 300-lecia Kalwarii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Irlandia: Kościół w kryzysie

2018-08-17 17:54

Paweł Bieliński (KAI) / Dublin

Okazją do krótkiej wizyty papieża w Irlandii (25-26 sierpnia) jest IX Światowe Spotkanie Rodzin, odbywające się w Dublinie. Oprócz stolicy Franciszek odwiedzi także narodowe sanktuarium maryjne w Knock. Przyjeżdża do Kościoła pogrążonego w kryzysie, spowodowanym nadużyciami seksualnymi duchownych, dramatycznym spadkiem powołań kapłańskich, a także osłabieniem samej wiary, związanym z sekularyzacją. Najnowszym tego przejawem był wynik referendum, w którym dwie trzecie głosujących opowiedziało się za otwarciem drogi do legalizacji aborcji w arcykatolickiej niegdyś Irlandii.

WIKIPEDIA

Papież wybiera się do Irlandii, gdzie Kościół potrzebuje pomocy, aby po latach podnieść się z upadku - mówi bez ogródek abp Vincenzo Paglia, były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny. I dodaje, że irlandzki Kościół bardzo tego spotkania potrzebuje.

Program wizyty

W sobotę 25 sierpnia Franciszek prosto z lotniska przyjedzie do Áras an Uachtaráin - rezydencji prezydenta Irlandii, przed którą odbędzie się ceremonia powitania. Po kurtuazyjnej wizycie u szefa państwa papież odjedzie do Zamku Dublińskiego, gdzie wygłosi przemówienie do przedstawicieli władz, społeczeństwa obywatelskiego i korpusu dyplomatycznego. Po południu Franciszek odwiedzi prokatedrę Najświętszej Maryi Panny, gdzie czekać na niego będą narzeczeni i nowożeńcy, a później ośrodek dla bezdomnych, prowadzony przez kapucynów, gdzie spotka się z bezdomnymi rodzinami. Wieczorem na stadionie Croke Park papież weźmie udział w Święcie Rodzin i wygłosi przemówienie.

W niedzielę 26 sierpnia rano Franciszek odleci samolotem do Knock. Pomodli się w kaplicy Objawień, po czym na placu przed sanktuarium odmówi ze zgromadzonymi modlitwę „Anioł Pański”. Po trwającej zaledwie godzinę wizycie wróci do Dublina. Po południu w parku Phoenix odprawi Mszę św. na zakończenie Światowego Spotkania Rodzin, a następnie w klasztorze sióstr dominikanek przemówi do irlandzkich biskupów, po czym odleci do Rzymu.

Poza oficjalnym programem planowane jest jeszcze spotkanie papieża z ofiarami nadużyć seksualnych, jakich w ciągu kilkudziesięciu lat dopuściła się spora grupa irlandzkich duchownych. Przypadki nadużyć zaczęły wychodzić na jaw na początku lat 90. Wstrząs wywołały nie tylko same nadużycia oraz ich skala, ale jeszcze bardziej postawa irlandzkich biskupów, którzy początkowo je ukrywali (za co później kilkunastu straciło swe stanowiska), a zajęli się rozwiązywaniem problemu dopiero po kilku latach, gdy już nie dało się go dłużej tuszować. Także papież Jan Paweł II jeszcze w 1998 r. przyjmując biskupów irlandzkich przybyłych z okresową wizytą „ad limina Apostolorum” do Watykanu nie wspomniał o tym problemie ani słowem. Wszystko to było dla wielu katolików powodem odwrócenia się od Kościoła i zaprzestania praktyk religijnych.

Nadużycia seksualne

Najpierw sprawą zajął się rząd irlandzki, który w 1999 r. oficjalnie przeprosił wszystkie ofiary i przeznaczył 5 mln euro na utworzenie specjalnych punktów konsultacyjnych dla poszkodowanych. Wkrótce potem w imieniu Kościoła katolickiego ofiary przeprosił ówczesny arcybiskup Dublina kard. Desmond Connell, który nazwał zachowanie księży i zakonników, którzy dopuścili się pedofilii „skandalicznym”.

Rok później rząd zobowiązał się wypłacić odszkodowania wszystkim osobom, które w dzieciństwie były molestowane seksualnie przez pracowników instytucji państwowych i kościelnych. Przeznaczył na to 500 mln euro, z czego 128 mln miały - na mocy porozumienia, do jakiego doszła utworzona dwa lata wcześniej specjalna państwowo-kościelna komisja - wyłożyć zakony. Związane to było z tym, że od początku lat 30. do początku lat 70. w ponad 200 sierocińcach, szkołach, szpitalach i innych państwowych placówkach edukacyjnych i opiekuńczych, prowadzonych przez zgromadzenia zakonne, przemocy fizycznej i psychicznej doświadczyło ponad 1700 osób, w tym ponad 500 molestowania seksualnego ze strony co najmniej 800 duchownych i osób konsekrowanych.

Początkowo odszkodowania otrzymać miało 3,5 tys. poszkodowanych z okresu od lat 40. do końca lat 90., wobec których nadużyć dopuściła się osoba duchowna, którą zatrudniało państwo (a nie np. ksiądz pracujący w instytucji kościelnej). W sumie do końca 2016 r. do powołanej w tym celu instytucji roszczenia zgłosiło 16,5 tys. osób, z czego tysiąc wniosków odrzucono.

W 1995 r. konferencja episkopatu wydała wytyczne dotyczące postępowania wobec ofiar pedofilii, a także obligujące do informowania policji o podejrzeniach o molestowaniu. Ich stałym udoskonalaniem zajęła się Krajowa Rada ds. Ochrony Dzieci w Kościele katolickim, w której skład weszli eksperci w dziedzinie wychowania, psychologii, prawa itp. Nowelizacja wytycznych została ogłoszona w 2009 r. Rada zajęła się także monitorowaniem przypadków nadużyć.

Zaczęły się pojawiać państwowe raporty nt. nadużyć. Pierwszy ujawnił, że w archidiecezji dublińskiej doszło do ponad 100 takich przypadków w latach 1962-2002. Ich sprawcami było 21 księży, z których 10 już nie żyło, a trzech było wykluczonych ze stanu duchownego. Jednak późniejsze kościelne śledztwo wykazało, że na terenie archidiecezji od 1940 r. działało 102 księży-pedofilów. Z kolei raport przygotowany przez sędzię Yvonne Murphy wykazał, że ofiarą nadużyć w latach 1975-2004 padło tam 400-450 osób. Stwierdzał jednocześnie, że 19 arcybiskupów i biskupów pomocniczych w Dublinie z tego okresu (w tym 12 nadal żyjących) tuszowało przypadki molestowania, nie informując o nich wymiaru sprawiedliwości.

Leczenie ran

Cały episkopat poprosił ofiary o wybaczenie i pojechał do Rzymu na spotkanie z papieżem. W lutym 2010 r. Benedykt XVI omówił z biskupami - według watykańskiego komunikatu - „porażkę władz irlandzkiego Kościoła, w którym przez wiele lat nie udało się podjąć skutecznych działań w obliczu przypadków seksualnego wykorzystywania młodych ludzi przez niektórych irlandzkich kapłanów i zakonników”. Hierarchowie przyznali, że doprowadziło to do załamania się zaufania do Kościoła oraz wyrządziło szkody głoszeniu Ewangelii i nauczania moralnego. Zobowiązali się też do współpracy z władzami państwowymi w zapewnieniu bezpieczeństwa dzieciom i młodzieży. Po powrocie do kraju biskupi otwarcie wyznali, że w ich dotychczasowych działaniach „obawa przed skandalem i ochrona dobrej reputacji osób i Kościoła była ważniejsza od bezpieczeństwa i dobra dzieci”.

W marcu papież wystosował list do katolików Irlandii. Uznał w nim, że przyczyną nadużyć była niedostateczna formacja moralna w seminariach i nowicjatach, klerykalizm, źle pojęta troska o reputację Kościoła i chęć uniknięcia skandali, co doprowadziło do tego, że nie stosowano kar kanonicznych, kiedy było to konieczne. Benedykt XVI zapowiedział też wizytację apostolską niektórych irlandzkich diecezji, zakonów i seminariów duchownych. Jej celem było rozpoznanie problemów tamtejszego Kościoła i skierowanie go na drogę duchowej odnowy. Postanowiono też przeprowadzić narodowe misje dla wszystkich biskupów, księży i zakonników.

W trakcie wizytacji odbytej w 2010-2011 r. doszło do bezprecedensowego nabożeństwa „opłakiwania i pokuty” w prokatedrze pw. Matki Bożej w Dublinie. Liturgię w dużej części przygotowały same ofiary nadużyć. Przewodniczyli jej miejscowy arcybiskup Diarmuid Martin i papieski wizytator kard. Sean O’Malley. Na początku padli na twarz przed ołtarzem, na którym stał olbrzymi krzyż i modlili się w ciszy. Odczytano fragmenty raportów opisujących nadużycia duchownych i fragment Ewangelii św. Mateusza: „...kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza”. Następnie abp Martin i kard. O’Malley „na znak pokornej służby” umyli stopy ośmiu ofiarom nadużyć. W imieniu Benedykta XVI arcybiskup Bostonu poprosił o „przebaczenie za nadużycia seksualne wobec dzieci, popełnione przez księży oraz dawne błędy hierarchii kościelnej, tutaj i w Rzymie (...) we właściwym reagowaniu na problem nadużyć seksualnych”. „Wyznajemy, że jesteśmy winni i nasze grzechy napełniają nas przerażeniem” - podkreślił kard. O’Malley. Również abp Martin prosił Boga o przebaczenie „za grzechy biskupów i przełożonych zakonnych, którzy zawiedli jako dobrzy pasterze” w przypadkach nadużyć ze strony księży i zakonników. Za „obojętność wobec ludzkiego cierpienia, za przedkładanie Kościoła instytucjonalnego nad bezpieczeństwo dzieci, za ukrywanie zbrodni nadużyć i za przyczynianie się w ten sposób do nadużyć wobec większej liczby dzieci”. Prosił o wybaczenie „za głuche ucho, ślepe oko i twarde serce”. Wyraził wdzięczność tym ofiarom, które – mimo bólu, jakim za to zapłaciły – „miały odwagę mówić, mówić, mówić i jeszcze raz mówić, odważnie i z determinacją, nawet w obliczu niedowierzania o odrzucenia”. – Wzywam was, byście nadal mówili. Przed nami jeszcze długa droga do przebycia w szczerości, zanim naprawdę zasłużymy na przebaczenie – wyznał hierarcha.

Pytany w 2012 r. przez KAI o to, jak Kościół w Irlandii może leczyć rany po nadużyciach seksualnych duchowieństwa, kard. Séan Brady z Armagh stwierdził, że przede wszystkim trzeba „uznać ból ofiar, przyznać, że wyrządzona została tym dzieciom okropna krzywda i dokonało się straszliwe zgorszenie. Najpierw doszło do nadużycia zaufania wobec dzieci i ich rodzin. Psychologiczne i fizyczne skutki molestowania są długotrwałe. Osoby molestowane potrzebują być wysłuchane i tego, aby im uwierzono, choć opowiadają historie, w które trudno uwierzyć. Benedykt XVI zdecydował, że mamy ustalić, co się wydarzyło, zrobić wszystko, co leży w naszej mocy, aby to się więcej już nie powtórzyło, oddać sprawiedliwość ofiarom i ich rodzinom oraz spróbować uleczyć rany. Stworzyliśmy program duszpasterski obejmujący te cztery cele. Jednocześnie społeczeństwo musi dostrzec, że problem nadużyć seksualnych dotyczy nie tylko Kościoła katolickiego, jego księży i zakonników, że dotyczy nie tylko Irlandii czy świata anglosaskiego” - podkreślił prymas Irlandii.

Zauważył, że w przeszłości udzielano święceń kapłańskich „ludziom, którzy nigdy nie powinni ich otrzymać”. „Mam nadzieję, że obecne programy formacji, «przesiewu» kandydatów i rozeznawania wyeliminują, na ile to możliwe, tych, którzy mają tego typu skłonności. Ale nikt nie może być absolutnie pewien, możemy tylko robić to, co w naszej mocy. I oczywiście powinniśmy uznawać powagę i wielkość problemu, a nie im zaprzeczać” - wskazał kardynał.

Spadek powołań

Ze skandalami seksualnymi wśród duchownych zbiegł się kryzys powołań kapłańskich i zakonnych. Trwał on wprawdzie od lat 60., lecz nadużycia w drastyczny sposób go nasiliły.

O ile jeszcze w 1965 r. święcenia przyjęło 282 księży diecezjalnych i 377 r. zakonnych, to w 1997 r. było ich już tylko odpowiednio 53 i 32. W sumie w 1997 r. było 7,7 tys. księży w liczącym 4 mln mieszkańców kraju, co jest liczbą znaczącą, jednak średnia ich wieku była wysoka. Dlatego w 2008 r. było ich już tylko 4,7 tys., a w 2016 nieco ponad 4,3 tys. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to w 2028 r. Irlandia będzie miała niespełna 1500 kapłanów (diecezjalnych i zakonnych). „Będzie to oznaczało konieczność łączenia parafii, w niektórych zaś nie będzie codziennej Mszy św. i prawdopodobnie nawet niedzielnej” – przewiduje ks. Eamonn Bourke z Dublina.

Jednocześnie bowiem brakuje kleryków, w dodatku ich liczba stale się waha. W 1997 r. do seminariów w całym kraju wstąpiło tylko 19 kandydatów do kapłaństwa, w 2006 r. - 30, w 2008 r. - 12, a w 2009 - 39, a w 2010 - 16. A jeszcze w latach 80. XX w. było ich nawet ponad 150 rocznie! Postanowiono więc stopniowo zamykać istniejące seminaria duchowne. Obecnie działa już tylko ogólnokrajowe seminarium w Maynooth (35 kleryków) i Kolegium Irlandzkie w Rzymie (13).

Młodzież odchodzi

Arcybiskup Dublina uważa, że największym kryzysem miejscowego Kościoła jest obecnie nie brak powołań, ale pogłębiająca się przepaść między młodzieżą a Kościołem. Zwrócił uwagę m.in. na zmagania księży, którzy mają trudności ze znalezieniem odpowiedniego języka, by rozmawiać z młodzieżą o sprawach wiary. To samo dotyczy „chrześcijańskich rodziców, którzy dzień po dniu stawiają czoła próbom przekazania dzieciom części własnego pojmowania wiary i modlitwy. Pomimo tych trudności są oni prawdziwie dumni z poczucia idealizmu, dobroci, sprawiedliwości i zaangażowania swych dzieci” - powiedział abp Martin. Wyraził też nadzieję, że przygotowania do Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie staną się okazją do wyjścia z kryzysu i do powrotu do misyjnej otwartości uczniów Chrystusa.

Według wyników sondażu instytutu badawczego Barna Group, ogłoszonych w październiku 2017 r., 70 proc. młodych Irlandczyków (w wieku 14-25 lat) deklaruje się jako chrześcijanie, ale aż co czwarty z nich przeżywa obecnie kryzys wiary, a 40 proc. przyznaje, że doświadczyli takiego kryzysu w przeszłości. Niewiele ponad połowa młodych Irlandczyków uważających się za chrześcijan zgadza się z którąkolwiek prawdą zawartą w Składzie Apostolskim, 52 proc. z nich wierzy w Ducha Świętego, co piąty w odpuszczenie grzechów, a jedynie 15 proc. deklaruje wiarę w życie wieczne.

Wiele kontrowersji wzbudza wśród młodzieży irlandzkiej nauczanie Kościoła w kwestii seksualności. Aż 81 proc. młodych ludzi przynajmniej częściowo zgadza się ze stwierdzeniem, że „nauczanie Kościoła w sprawach seksualności i homoseksualizmu jest błędne”, a aż 45 proc. zgadza się z tym stwierdzeniem całkowicie.

Gdy chodzi o praktyki religijne, z badań wynika, że wśród irlandzkich nastolatków w wieku 14-25 lat, utożsamiających się z chrześcijaństwem, 56 proc. twierdzi, że przynajmniej raz na pół roku przystępuje do Komunii św., 54 proc. - że w ciągu półrocza podejmuje osobistą modlitwę, a 40 proc. modli się wraz z innymi. Jedynie 19 proc. deklaruje przystępowanie do spowiedzi przynajmniej raz na sześć miesięcy, a zaledwie 14 proc. czyta Biblię. Piekła obawia się 18 proc. młodych Irlandczyków.

Aż 79 proc. uważa, że można być dobrym chrześcijaninem niezależnie od przynależności do konkretnej wspólnoty Kościoła. Tylko jedna trzecia deklaruje, że Kościół stał się dla nich bardziej atrakcyjny za sprawą duszpasterza, podczas gdy ponad połowa oświadczyła, że taki wpływ miała na nich matka. Aż 55 proc. młodych przyznaje, że nie zna dorosłej osoby, która regularnie rozmawiałaby z nimi o wierze. Zarazem co czwarty młody Irlandczyk deklaruje, że chciałby, aby jego życie było odzwierciedleniem osobistej więzi z Jezusem.

Sekularyzacja postępuje

Negatywne zjawiska dotyczą nie tylko młodzieży. Coraz mniej Irlandczyków przyznaje się do katolicyzmu. Jeszcze w 1991 r. (w więc tuż przed wybuchem skandali pedofilskich) było to 91 proc. W 2005 r. liczba spadła do 84 proc., a według najnowszych danych z końca 2016 r. wynosiła 76 proc. Jednocześnie od 1991 r. czterokrotnie zwiększyła się liczba ateistów, a 10 proc. społeczeństwa nie jest związanych z żadną religią.

Samo utożsamianie się z katolicyzmem niekoniecznie przekłada się na praktyki religijne. Od 1973 do 2011 r. liczba katolików deklarujących cotygodniowe uczestnictwo w Mszy św. spadła z ponad 90 proc. do 40 proc. Jeszcze w 2005 r. 69 proc. ogółu mieszkańców kraju określało siebie mianem religijnych, a siedem lat później było ich już tylko 47 proc. Podając te dane słynny Instytut Gallupa komentował, że Irlandia należy do krajów o największej na świecie tendencji do sekularyzacji.

Przed wiekami Irlandia była ziemią świętych, misjonarzy, Kościół był w rozkwicie. Od pewnego czasu mówi się wręcz o jego zmierzchu. Długoletni prymas całej Irlandii (1996-2014) kard. Seán Brady z Armagh ma nadzieję, że nie jest to jeszcze zmierzch ostateczny. - W Irlandii podlegamy tym samym siłom sekularyzacji, tym samym pokusom i ograniczeniom, co wszędzie indziej. Mit o wyspie świętych i uczonych stanowi rodzaj nostalgicznego powrotu do przeszłości. Myślę, że jesteśmy świadkami zmierzchu pewnej epoki, w której Kościół katolicki był bardzo potężny, a w ostatnim stuleciu – od czasu uzyskania niepodległości przez część Irlandii – bardzo związany z władzą. Odgrywał ogromną rolę na polu edukacji i służby zdrowia. Z władzą wiąże się odpowiedzialność, a czasem jej nadużywaliśmy z powodu ludzkich ograniczeń i skupienia na sobie, za co teraz płacimy wysoką cenę. Ale jest, jak jest - mówił hierarcha w rozmowie z KAI.

Jeszcze kilkanaście lat temu kościoły były pełne ludzi uczestniczących we Mszach św., stojących w kolejkach do spowiedzi. Obecnie już tak nie jest. - Sakrament pojednania przeżywa kryzys, podobnie jak w innych krajach Europy. Wciąż dużo ludzi chodzi na Msze, ale jednak nie tak wielu jak dawniej. W przeszłości ludzie przychodzili do kościoła niekoniecznie ze względu na swoje przekonania religijne, ale z powodu społecznego zwyczaju. Prawdziwym wyzwaniem dla nas jest dziś to, by ludzie mieli wiarę wynikającą z przekonań i ją praktykowali. Wspaniałą sposobnością do nowej ewangelizacji jest fakt, że nadal chrzczona jest większość dzieci, które rodzą się w Irlandii. Biskupi i księża muszą wykorzystać tę okoliczność do modlitwy i podstawowej katechezy, wychodząc od pytania skierowanego do rodziców: co macie na myśli, prosząc Kościół o chrzest dla waszych dzieci? Bywa, że słyszymy bardzo dojrzałe odpowiedzi. Dotyczy to także wszystkich sakramentów inicjacji chrześcijańskiej, sakramentu małżeństwa, próśb o Msze pogrzebowe czy rocznicowe. Mamy obowiązek wykorzystać te okazje, by modlić się z ludźmi, wygłosić katechezę i poprowadzić ich do doświadczenia miłosierdzia Chrystusa - tłumaczył kard. Brady.

Referendum aborcyjne

Kościół w Irlandii jest potęgą w dziedzinie edukacji. Nawet obecnie, po skandalach seksualnych z udziałem członków zakonnych, którzy wykorzystywali właśnie uczniów, Kościół prowadzi prawie 4 tys. szkół różnych szczebli (od przedszkoli po uniwersytety) - niemal 90 proc. wszystkich placówek edukacyjnych w kraju. Wszystkie one korzystają z finansowania państwowego, obejmującego koszty administracji, eksploatacji budynków i wynagrodzenia nauczycieli.

Ponadto w siłach zbrojnych oraz więzieniach kapelani wynagradzani są ze środków publicznych. Kościół korzysta również z licznych zwolnień podatkowych: w przypadku darowizn i spadków oraz podatków od nieruchomości wykorzystywanych na cele sakralne.

Spora jest też sieć katolickich placówek opiekuńczych. W niewielkim państwie, jakim jest Irlandia Kościół prowadzi 21 szpitali, 36 domów opieki dla osób starszych, niepełnosprawnych, upośledzonych, 33 sierocińce, żłobki i przedszkola, 8 ośrodków reedukacyjnych dla młodzieży i 57 centrów pomocy rodzinie.

Przez długi czas głos Kościoła w wielu sprawach społecznych był uważnie słuchany. Np. udawało się przez dziesięciolecia nie dopuścić do legalizacji rozwodów czy aborcji. Cenne było zaangażowanie prymasów w proces pokojowy w Irlandii Północnej (na jej terenie znajduje się ich siedziba - Armagh). Obecnie, choć biskupi nadal odważnie wypowiadają się w sytuacjach, gdy zagrożone jest dobro człowieka, ich głos nie ma już takiej siły przebicia jak wcześniej.

Najnowszym przejawem spadku autorytetu Kościoła jest wynik referendum ws. usunięcia z irlandzkiej Konstytucji zapisu gwarantującego ochronę życia nienarodzonych. Opowiedziało się za tym 25 maja 2018 r. 66,4 proc. głosujących. Otworzyło to drogę do legalizacji aborcji w Irlandii, nad czym pracuje już tamtejszy rząd. Bp Kevin Doran z Elphin szczerze przyznał, że nikt nie spodziewał się aż tak złych rezultatów referendum. Pokazało ono, jak wielu katolików podejmuje decyzje w sposób niezgodny ze swą wiarą.

Ze swej strony abp Diarmuid Martin z Dublina podkreślił, że „Kościół w Irlandii po referendum musi odnowić swe zaangażowanie w obronę życia”. Musi być pro-life „nie tylko w słowach, oświadczeniach i manifestach, ale w czynach, będąc Kościołem, który odzwierciedla pełną miłości troskę Jezusa do ludzkiego życia na wszystkich jego etapach”. „Ta pełna miłości troska zawiera wsparcie dla pomocy tym kobietom, które stają w obliczu olbrzymich wyzwań i które zmagają się z bardzo trudną decyzją o wyborze życia” - zaznaczył hierarcha. Przyznał, że wielu uzna wyniki referendum za wskazówkę tego, że na Kościół katolicki w Irlandii patrzy się dziś obojętnie i że odgrywa on marginalną rolę w tworzeniu irlandzkiej kultury.

W odpowiedzi na przygotowywaną ustawę, legalizującą aborcję, episkopat zapowiedział utworzenie Rady ds. Życia, która pomoże w niesieniu pomocy zarówno matkom, jak i nienarodzonym dzieciom. Biskupi opublikowali też kodeks standardów etycznych w opiece zdrowotnej, który upomina się m.in. o możliwość korzystania przez personel medyczny z klauzuli sumienia. Przyznali, że przy okazji dyskusji toczącej się wokół zmiany prawa aborcyjnego, wysłuchali wielu poruszających historii matek, które z powodu ciąży znalazły się w trudnej sytuacji. „W następstwie referendum stało się jasne, że wszyscy musimy promować kulturę opiekuńczą, społeczeństwo wspierające, tak, aby kobieta, która znajdzie się w kryzysie podczas ciąży mogła znaleźć praktyczną pomoc i opiekę” - napisali.

Prymas Irlandii abp Eamon Martin z Armagh stwierdził, że dla Kościoła nastał teraz czas misji i nowej ewangelizacji. A bp Brenadan Leahy z Limerick wyraził nadzieję, że Światowe Spotkanie Rodzin „odnowi znaczenie rodziny”. Jego zdaniem podróż Franciszka jest teraz bardzo na czasie. - Czekamy więc na tę chwilę, na to uzdrowienie, jakie on przyniesie - wskazał hierarcha.

Św. Patryk, Croagh Patrick i Knock

Z Irlandią i jej Kościołem nieodłącznie związana jest postać św. Patryka. Papież Celestyn I wyświęcił go w 432 r. na biskupa misyjnego i posłał do Irlandii. Patryk zastał tam tylko małe wspólnoty chrześcijan, otoczone i nękane przez pogańskie plemiona. Potrafił jednak zdobyć przychylność lokalnych władców, dla wybranych plemion ustanowił biskupów, którym dodał grono pomocników, żyjących wspólnie na sposób klasztorny. W ten sposób opaci klasztorów byli zarazem biskupami. To od św. Patryka wywodzi się rozpowszechniony później w całym świecie zwyczaj zwoływania na modlitwę za pomocą dzwonu. Według tradycji św. Patryk wręczył dzwon swojemu najbliższemu pomocnikowi, św. Kieranowi, który zwoływał na modlitwy mnichów i wiernych.

Prawdopodobnie w 444 r. Patryk zbudował swój kościół biskupi w Armagh, dzięki czemu miasto to stało się stolicą prymasów Irlandii. Święty spędził w Irlandii 30 lat na intensywnym głoszeniu Ewangelii, modlitwie i ascezie. Zmarł 17 marca 461 r. w Armagh. Pod koniec życia św. Patryk z przerażeniem obserwował podbój Irlandii przez pogan, którzy wzięli do niewoli ogromne rzesze chrześcijan. Wydawało się, że efekt jego kilkudziesięcioletniej pracy ewangelizacyjnej zostanie zniszczony. Okazało się jednak, że chrześcijaństwo zapuściło wśród Irlandczyków bardzo głębokie korzenie i ocalało. Wielu mnichów irlandzkich było później misjonarzami kontynentu europejskiego.

Legenda mówi, że przy pomocy trójlistnej koniczyny Patryk starał się tłumaczyć pogańskim Irlandczykom tajemnicę Trójcy Świętej. Dlatego w dniu jego święta Irlandczycy przypinają sobie trójlistną koniczynę, która z czasem stała się też wyrazem nadziei na zjednoczenie Irlandii, podzielonej od stu lat na niepodległą Republikę Irlandii i należącą do Wielkiej Brytanii Irlandię Północną.

Do dziś miejscem kultu św. Patryka jest góra Croagh Patrick, na której w 441 r. miał on pościć 40 dni i nocy w Wielkim Poście. Od 1500 lat, co roku, w ostatnią niedzielę lipca, przybywają tam piesze pielgrzymki. Tradycją sanktuarium jest wchodzenie na skalistą górę (764 m) boso. Wejście na szczyt zajmuje około dwóch godzin. Po drodze trzykrotnie zatrzymują się, by odmówić „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Mario” i „Wierzę”. A w sanktuarium uczestniczą w Mszy św. przed kapliczką, wybudowaną dopiero w 1905 r.

Jednak to nie Croagh Patrick jest głównym miejscem pielgrzymkowym Irlandii, lecz narodowe sanktuarium maryjne w Knock koło Galway. Wieczorem 21 sierpnia 1879 w tej małej miejscowości, położonej w jednej z najbiedniejszych części kraju, w miejscowym kościółku ukazała się Matka Boska w towarzystwie świętych Józefa i Jana Ewangelisty, a świadkami tego wydarzenia było 15 osób. Kościół uznał prawdziwość tych objawień w 1879 r., a następnie potwierdził to w 1936 r. Miejsce to szybko zyskało sławę, wykraczającą daleko poza najbliższą okolicę, a nawet poza Irlandię i dziś odwiedza je rocznie do półtora miliona pielgrzymów. Ze względu na liczne łaski i uzdrowienia, jakich doznają tu wierni, sanktuarium bywa nazywane „irlandzkim Lourdes”.

W setną rocznicę objawień - 30 września 1979 r. - Knock odwiedził Jan Paweł II, nadając jednocześnie nowo zbudowanemu kościołowi Maryi Królowej Irlandii godność bazyliki mniejszej. Świątynię tę, ukończoną w 1976 r. i mieszczącą ok. 15 tys. osób, jak również pobliskie lotnisko międzynarodowe wybudowano z inicjatywy ówczesnego proboszcza prał. Jamesa Horana.

Papieskie wizyty

Franciszek będzie drugim papieżem, który odwiedzi Irlandię. Wcześniej był tu w 1979 r. św. Jan Paweł II. W ciągu trzech dni odwiedził Dublin, Droghedę, Clonmacnois, Galway, Knock, Limerick i Maynooth. Według abp. Diarmuida Martina, podróż papieża Polaka była zjawiskiem historycznym, wręcz legendarnym. Było to jedno z tych wydarzeń, o których dziadkowie do dziś opowiadają swoim wnukom. Były to także największe zgromadzenia w historii Irlandii, a zarazem szczytowy punkt w dziejach tamtejszego Kościoła.

W 2004 r. ponownie zaproszono Jana Pawła II do Irlandii, ale nie był on już w stanie odbyć tej podróży. Z kolei gdy w 2012 r. w Dublinie odbywał się Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, myślano o przyjeździe Benedykta XVI. Jednak uznano, że byłaby ona przedwczesna, gdyż Kościół w Irlandii nie był jeszcze na takim etapie swego uzdrowienia, by wizyta papieża mogła się przyczynić do jego odnowy.

Arcybiskup Dublina zaznacza, że po obecnej wizycie Franciszka nie należy się spodziewać cudów. Papież będzie na Zielonej Wyspie jedynie 36 godzin. To za mało, by wytyczyć drogę przed Kościołem w Irlandii.

Natomiast bp Brendan Leahy z Limerick zauważa, że dobrym przygotowaniem do papieskiej wizyty jest uświadomienie sobie z wdzięcznością, jak wielki wkład wniósł Kościół w dzieje Irlandii, a jednocześnie uznanie „ciemnych aspektów historii Kościoła, które wyszły na jaw” w ostatnich latach. Franciszek przyjeżdża bowiem z pragnieniem naprawy Kościoła w Irlandii przede wszystkim poprzez szukanie przebaczenia za grzechy z przeszłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Procesja Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny

2018-08-18 22:43

o. Tarsycjusz Bukowski OFM/Biuro Prasowe Sanktuarium

- Kiedy rodzina jest silna? Kiedy w rodzinie dokonuje sie Zbawienie? Wtedy, kiedy tak, jak Maryja jesteśmy zdolni budować na Bożym błogosławieństwie - mówił bp Leszek Leszkiewicz z Tarnowa, który 17 sierpnia, podczas nieszporów na rozpoczęcie Procesji Pogrzebu Matki Bożej wygłosił kazanie.

o. F. Salezy Nowak OFM

Tłumy pątników, zgromadzonych na Dróżkach, uczestniczyły w modlitwie, której przewodniczył abp Salvatore Pennacchio, Nuncjusz Apostolski w Polsce. Podczas uroczystości był obecny również abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

W kazaniu bp Leszkiewicz odniósł się do sytuacji panującej obecnie w świecie i zwrócił szczególną uwagę na miejsce i rolę rodziny w życiu społeczeństwa i Kościoła. Odwołując się do dokumentu Pawła VI „Marialis cultus”, przypomniał, że Maryja przewodzi w kulcie wiary. Nauczał: - Ona jest pierwszą, która słuchała, pierwszą, która przyjęła Jezusa, pierwszą, która poszła drogą wiary. Ona jest pierwszą, która z ciałem i duszą jest już w niebie. (...)Warto sobie uświadomić przeżywając to wszystko, co towarzyszy dzisiaj, że Maryja prowadziła na ziemi życie codzienne, takie, jakie my prowadzimy. Maryja umiała dostrzec, że na drogach codziennego życia, jest obecny Pan Bóg. Kaznodzieja zwrócił uwagę na sposób życia Maryi, który jest inspiracją do odkrywania obecności Boga w życiu każdego chrześcijanina:- Jeśli chcemy przejść pielgrzymkę wiary, jak Maryja, trzeba uświadomić sobie, że Zbawienie dokonuje się w naszej codzienności. Nie czekajmy na wielkie wydarzenia - zachęcał biskup.

Przypomniał, że główną zasadą życia małżeńskiego jest miłość pochodząca z sakramentu: - Widok kochających się małżonków to nic innego, jak ich współdziałanie z łaską Pana Boga. (...) Jeśli małżeństwo, fundament szczęścia rodzinnego nie jest budowane na łasce sakramentalnej, to wcześniej, czy później, wszystko się rozsypie. (...) Mamo, tato, miejcie odwagę być rodzicami chrześcijańskimi, miejcie odwagę, żeby dzieciom opowiadać historię Jezusa. Nikt im nie zastąpi tej katechezy, którą dają rodzice. Trzeba, żebyśmy wrócili w naszych domach do tradycji opowiadania dzieciom historii Jezusa. Kaznodzieja zachęcał do podtrzymywania tradycji ludowych, które są nośnikami Ewangelii oraz relacji ze wszystkimi członkami rodziny, szczególnie ze starszymi.

Następnie podał trzy sposoby na ożywianie wiary w życiu rodziny:- Czuwajcie nad tym, żeby w waszych domach nie było nikogo, kto by rano i wieczorem nie zginał kolan do modlitwy. Jestem głęboko o tym przekonany, że tam, gdzie nie ma pacierza, tam rodzina oddala się od Pana Boga. Tam wieje chłodem. Drugą rzeczywistością ma być troska o katechezę rodziny poprzez obecność świętych wizerunków w mieszkaniach.- Zadbajmy o to, żeby z naszych domów nie znikały święte obrazy. Żeby w naszych domach nie brakło świętych obrazów. Kto z nas, starszych, nie pamięta, jak babcia, dziadek, mama tato pokazywali na obraz i tłumaczyli, kto to jest. To są bardzo głębokie katechezy. Trzecią rzeczywistością, na którą wskazał biskup Leszkiewicz, jest świętowanie niedzieli: - Jeśli rodzina ma być miejscem, w którym jesteśmy świadomi, że Bóg działa, trzeba na nowo pogłębiać prawdę o niedzieli, o świętym dniu. (...) Dla ludzi wierzących, niedziela ma być dniem świętym, a więc w niedzielę trzeba dołożyć starań, żeby wszyscy, którzy tworzą rodzinę, uczestniczyli we mszy świętej. (...) Ważne, by rodzice tłumaczyli dzieciom, dlaczego idziemy do kościoła, dlaczego to jest ważne.

Na zakończenie biskup zachęcił pielgrzymów, by myśleli o tym, że sami kiedyś z duszą i ciałem mogą znaleźć się w niebie: -Pan Bóg bardzo pragnie naszego Zbawienia, Pan Bóg nie skąpi łaski nikomu. Więcej, Bóg daje nam w obfitości swoją łaskę, czeka na nas tam, gdzie jest już Maryja, gdzie są dusze świętych, gdzie kiedyś, oby każdy z nas, mógł znaleźć miejsce i chwalić Pana Boga na wieki.

W procesji wzięło udział prawie 120 asyst i 60 orkiestr dętych. Nie zabrakło górali, ślązaków, górników, oraz innych grup w strojach regionalnych. Były także asysty w strojach z epoki. Przywilej niesienia figury Matki Bożej w trumience podtrzymuje jedna z najstarszych grup uczestniczących w odpuście, asysta cieszyńska. Pielgrzymi wysłuchali kazań przy kaplicach zaśnięcia Matki Bożej opartych o nauczanie Jana Pawła II.

- Byliście dla mnie przykładem wielkiej wiary i umocnienia - powiedział do pielgrzymów abp Salvatore Pennacchio na zakończenie Eucharystii, której przewodniczył przed kościołem Grobu Matki Bożej.



Podczas liturgii homilię wygłosił abp Marek Jędrzaszewski. W oparciu o słowa z Księgi Apokalipsy św. Jana: „Ujrzałem niebo nowe i ziemie nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły i morza już nie ma…”,przypomniał, że słowa te niosą ogromną nadzieję w życie każdego wierzącego. Metropolita zwrócił uwagę, że nim wszystko stało się nowe, historia życia Maryi była drogą Jezusa: - W tę historię człowieka wszedł całkowicie Jednorodzony Syn Boży - Jezus Chrystus rodząc się z przeczystego łona Najświętszej Maryi Panny. (...) Chrystus przyjął na siebie człowieczą śmierć. Przyjął z całym bólem poczucie osamotnienia, wyrażonym w Jego dramatycznym wołaniu: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?(...) Przez to wszystko przeszedł, aby nas zbawić. Metropolita zwrócił uwagę, że taka jest droga każdego człowieka wierzącego, także Matki Bożego Syna. Też przeszła przez ból, też doświadczyła, co znaczy przebite mieczem boleści serce.

- Na mocy chrztu świętego zostaliśmy wszczepieni w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa - zwrócił się do pielgrzymów. I nauczał: - Umarliśmy dla grzechu i ciągle chcemy dla grzechu umierać, wpatrzeni we wzór Przenajświętszej Dziewicy Maryi. I chcemy za Nią podążać także w tych naszych myślach i pragnieniach, które prowadzą nas za Nią ku ostatecznemu naszemu szczęśliwemu przeznaczeniu - do domu Ojca bogatego w miłosierdzie, gdzie w Jeruzalem Nowym zobaczymy Baranka będącego światłem tego nowego miasta. (...) To są nasze najświętsze pragnienia. To są nasze najbardziej fundamentalne nadzieje. Wszystko przeminie, ale ci, którzy są złączeni z Chrystusem, będą cieszyli sie wieczną szczęśliwością - mówił Arcybiskup.

Na zakończenie uroczystości Prowincjał Bernardynów, o. Teofil Czarniak OFM, zwrócił się do Nuncjusza Apostolskiego: - Dzisiaj stałeś sie jednym z pątników, jednym z pielgrzymów kalwaryjskich. (...) dzisiaj proszę Cię, abyś kiedy spotkasz Ojca Świętego, przekazał Mu, czego dzisiaj doświadczyłeś, że widziałeś wiarę, widziałeś młodość, widziałeś oddanie Bogu i widziałeś nadzieję. Bóg zapłać za Twoja obecność! Do pielgrzymów Prowincjał powiedział: - Na zakończenie pragnę podziękować wam. (...) To właśnie wy, wasza wiara i wasza obecność, uświęca to miejsce. Dzięki wam, Kalwaria jest miejscem świętym.

- Odczuwam ogromne wzruszenie waszą obecnością, widząc waszą wiarę. (...) Zapewniam Ojca Prowincjała, że przy pierwszym spotkaniu z Ojcem Świętym opowiem o naszej modlitwie i waszej wierze, którą zna już od czasu Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, na których był obecny. Kiedy czytałem pamiętniki i wspomnienia św. Jana Pawła II, wiele razy czytałem o tym miejscu, dlatego dla mnie, duchowego syna papieża Polaka, było ogromnym wzruszeniem zobaczyć to miejsce na własne oczy - spontanicznie potwierdził abp Pennacchio.

Eucharystia była ostatnim punktem uroczystości Pogrzebu Najświętszej Maryi Panny. Po mszy świętej figura Matki Bożej w trumience została złożona w miejscu grobu Maryi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem