Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Franciszek: chrześcijanie są powołani do życia w jedności z Chrystusem

2018-05-09 11:10

tlum. st (KAI) / Watykan

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

„Życie zjednoczone z Chrystusem w Kościele świętym, jako uczestniczenie w tej samej konsekracji, aby wypełniać tę samą misję na tym świecie, przynosząc owoce, które będą trwać wiecznie” – tak powołanie chrześcijańskie określił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez o sakramencie chrztu św. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Katecheza o sakramencie chrztu sprawia, że mówimy dzisiaj o świętym obmyciu, któremu towarzyszy wezwanie Trójcy Świętej, a mianowicie obrzędzie centralnym, który właściwie „chrzci” – zanurza - w Misterium Paschalnym Chrystusa (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1239). Znaczenie tego gestu przypomina św. Paweł chrześcijanom w Rzymie, najpierw pytając: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć?”. Po czym odpowiadając: „przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie”(Rz 6, 3-4). Chrzest otwiera nam bramę do życia zmartwychwstania, a nie życia światowego. Do życia Jezusowego.

Chrzcielnica jest miejscem, w którym sprawujemy Paschę z Chrystusem! Pogrzebany jest stary człowiek ze swoimi zwodniczymi żądzami (por. Ef 4, 22), aby odrodziło się nowe stworzenie. Istotnie, to co dawne, mięło, a oto stało się nowe (por. 2 Kor 5, 17). W „Katechezach” przypisywanych św. Cyrylowi Jerozolimskiemu w następujący sposób wyjaśniono nowo ochrzczonym to, co się z nimi stało w wodzie chrztu: „W tej samej chwili umarliście i narodziliście się — owa zbawcza woda była dla was równocześnie grobem i matką” (n. 20, Mistagogiczna 2, 4-6: PG 33, 1079-1082). Odrodzenie nowego człowieka wymaga, aby człowiek zepsuty przez grzech stał się prochem. Obrazy grobu i łona matczynego odnoszone do źródła chrzcielnego w istocie bardzo precyzyjnie wyrażają to wspaniałe, zachodzące poprzez proste gesty chrztu. Chciałbym zacytować napis, który znajduje się w starożytnym baptysterium rzymskim na Lateranie, gdzie czytamy w języku łacińskim, następujące zdanie przypisywane papieżowi Sykstusowi III: „Matka Kościół w dziewiczym porodzie wyda na świat Tych, których poczęła za sprawą Ducha Bożego. Oczekujcie królestwa niebieskiego, wy którzy jesteście narodzeni na nowo w tym źródle”[1]. To piękne: Kościół nas rodzi, Kościół jest łonem, jest naszą matką poprzez chrzest.

Reklama

Jeśli nasi rodzice zrodzili nas do życia doczesnego, to Kościół w chrzcie odrodził nas do życia wiecznego. Staliśmy się synami w Jego Synu, Jezusie (por. Rz 8,15; Ga 4, 5-7). Również Ojciec Niebieski sprawia, że w każdym z nas, odrodzonym przez wodę i Ducha Świętego rozbrzmiewa z nieskończoną miłością Jego głos mówiący: „Tyś jest mój Syn umiłowany” (por. Mt 3,17). Ten ojcowski głos, niedostrzegalny dla ucha, ale dobrze słyszalny sercem ludzi wierzących towarzyszy nam przez całe życie, nigdy nas nie opuszczając. Przez całe życie Ojciec nam mówi: „Tyś jest mój syn umiłowany”, „Ty jesteś moją umiłowaną córką”. Bóg nas bardzo kocha, bo jest Ojcem, i nie zostawia nas samymi. Dzieje się to od chwili chrztu św. Odrodzeni jako dzieci Boże, jesteśmy nimi na zawsze! Chrztu się bowiem nie powtarza, ponieważ wyciska niezatarte znamię duchowe: „Znamienia tego nie wymazuje żaden grzech, chociaż z powodu grzechu chrzest może nie przynosić owoców zbawienia” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1272). Nigdy nie tracimy znamienia chrztu. „Ależ Ojcze, jeśli ktoś staje się złoczyńcą, jednym z tych najbardziej znanych, który zabija ludzi, dopuszcza się niesprawiedliwości, czy wówczas znamię nie zanika? – Nie! Ku swej hańbie Boże dziecko, którym jest ten człowiek dopuszcza się takich rzeczy. Ale znamię nie zanika, a on jest nadal Bożym dzieckiem, którzy sprzeciwia się Bogu, ale Bóg nigdy nie wypiera się swoich dzieci. Czy to zrozumieliście? Bóg nigdy nie wypiera się swoich dzieci. Powtórzmy to wszyscy razem [powtarzają: Bóg nigdy nie wypiera się swoich dzieci].

Wcieleni w Chrystusa poprzez chrzest ochrzczeni upodabniają się do Niego, „pierworodnego między wielu braćmi” (Rz 8, 29). Poprzez działanie Ducha Świętego chrzest oczyszcza, uświęca, usprawiedliwia, aby z wielu utworzyć w Chrystusie jedno ciało (por. 1 Kor 6,11; 12,13). Wyraża to namaszczenie krzyżmem „które ma oznaczać włączenie ochrzczonego w królewskie kapłaństwo i dopuszczenie go do wspólnoty ludu Bożego” (Obrzędy chrztu dzieci, Wstęp, n. 18, 3). Dlatego kapłan namaszcza krzyżmem świętym głowę każdego ochrzczonego wypowiadając następujące słowa, które wyjaśniają jego znaczenie: „Bóg sam namaszcza was krzyżmem zbawienia, abyście włączeni do ludu Bożego, wytrwali w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne” (tamże, 62).

Bracia i siostry, Mieści się tutaj całe powołanie chrześcijańskie: życie zjednoczone z Chrystusem w Kościele świętym, jako uczestniczenie w tej samej konsekracji, aby wypełniać tę samą misję na tym świecie, przynosząc owoce, które będą trwać wiecznie. Bowiem cały lud Boży, ożywiany tym samym Duchem uczestniczy w funkcjach Jezusa Chrystusa „Kapłana, Proroka i Króla” i ponosi odpowiedzialność za posłanie i służbę, jakie z nich wynikają (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 783-786). Co to znaczy uczestniczyć w królewskim i prorockim kapłaństwie Chrystusa? Oznacza uczynienie z siebie ofiary Bogu przyjemnej (por. Rz 12,1), składając Jemu żywe świadectwo poprzez życie wiary i miłości (por. Lumen gentium, 12), podporządkowując je służbie innym, idąc za przykładem Pana Jezusa (por. Mt 20, 25-28; J 13, 13-17). Dziękuję!

Tagi:
Franciszek

Franciszek u św. Marty: wystrzegajcie się obłudy

2018-10-19 12:09

st (KAI) / Watykan

O powołaniu chrześcijan do nadziei i radości, a nie do życia w obłudzie - mówił Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież nawiązał do dzisiejszych czytań liturgicznych (Ef 1,11-14; Łk 12,1-7), gdzie św. Paweł przypomina nam, że zostaliśmy opatrzeni pieczęcią, obiecanym Duchem Świętym, który jest zadatkiem naszego dziedzictwa na odkupienie, zaś Pan Jezus przestrzega przed kwasem, to znaczy obłudą faryzeuszów.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zaznaczył, że kiedy Pan Jezus mówi o obłudzie czyli kwasie faryzeuszów ma na myśli ludzi zamkniętych w sobie, myślących o tym, aby się pokazać, udających, każących trąbić przed sobą, gdy dają jałmużnę, strzegących własnego egoizmu, ale kiedy pojawiają się trudności, gdy spotkają na drodze człowieka ledwie żywego, przechodzą obojętnie.

„Ten kwas - mówi Jezus - jest niebezpieczny. Wystrzegajcie się go. To obłuda. Jezus nie toleruje hipokryzji: tego dobrego prezentowania się, z pięknymi formami dobrego wychowania, ale ze złymi nawykami. A Jezus sam mówi: «podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa». Ten kwas, który sprawia wzrastanie do wewnątrz: jest to zaczyn sprawiający wzrost bez przyszłości, ponieważ w egoizmie, w skoncentrowaniu się na sobie nie ma przyszłości. Natomiast innym rodzajem człowieka jest ten, kto z innym kwasem, innym zaczynem rośnie na zewnątrz. Sprawia, że wzrastamy jako dziedzice, aby otrzymać dziedzictwo na odkupienie” – powiedział papież.

Ojciec Święty wskazał, że właśnie o tych ludziach mówi pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii z Listu do Efezjan, gdzie św. Paweł wyjaśnia, że w Chrystusie „dostąpiliśmy udziału również my ... z góry przeznaczeni zostaliśmy także dziedzicami... byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu”.

„Czasami się mylą, ale się poprawiają; czasami upadają, ale znowu powstają. Nawet czasami grzeszą, ale pokutują. Ale zawsze na zewnątrz, ku temu dziedzictwu, bo zostało obiecane. I ci ludzie są radośni, ponieważ obiecano im bardzo wielkie szczęście: że będą chwałą, uwielbieniem Boga” – podkreślił Franciszek.

Zatem jak zaznaczył papież, z jednej strony są ludzie wzrastający w egoizmie i obłudzie, a z drugiej chrześcijanie obdarzeni zaczynem Ducha Świętego i nadzieją.

„Duch Święty jest właśnie pieczęcią tej nadziei, tej chwały, tej radości. Ci ludzie, którzy mają Ducha Świętego jako zaczyn są w swoim sercu radośni, pomimo problemów i trudów. Natomiast obłudnicy zapomnieli, co to znaczy być radosnym” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Papież gotów jest pojechać do Korei Północnej

2018-10-19 12:06

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty wyraził gotowość udania się do stolicy Korei Północnej - Pjongjangu powiedział dziennikarzom kardynał Pietro Parolin. Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej zaznaczył, że taka podróż wymaga poważnych przygotowań i rozważenia. Przekazana ustnie za pośrednictwa prezydenta Korei Południowej Mun Jae-ina prośba przywódcy Korei Północnej to tylko pierwszy krok.

elpapacol/instagram

Kard. Parolin podkreślił, że ewentualna podróż Ojca Świętego do Korei Północnej wymagałaby poważnego przygotowania. Wyraził też przekonanie, że był by też ona istotnym wsparciem dla procesu pokojowego i denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Arturo Mari do redaktorów „Niedzieli”: waszym zadaniem jest nieść prawdę o św. Janie Pawle II

2018-10-19 16:10

Ks. Mariusz Frukacz

Magda Nowak/Niedziela

„Waszym zadaniem, jako dziennikarzy jest zanieść dalej, do innych prawdę o św. Janie Pawle II, o tym co zrobił dla Polski, dla świata i dla nas wszystkich” powiedział 19 października Arturo Mari do dziennikarzy i pracowników tygodnika katolickiego „Niedziela”. Znany fotograf papieski, wraz z żoną Coriną byli gośćmi redakcji „Niedzieli” w Częstochowie.

„Bardzo się cieszymy, że ponownie jest z nami wielki świadek pontyfikatu św. Jana Pawła II. Dzięki tej obecności jest z nami także Jan Paweł II” – podkreślił na początku spotkania Lidia Dudkiewicz redaktor naczelna „Niedzieli”.

Podczas spotkania Arturo Mari opowiedział o początkach swojej przyjaźni z Janem Pawłem II. Zaznaczył, że już w czasie Soboru Watykańskiego II, gdy przyjaźnił się z kard. Stefanem Wyszyńskim zapoznał się z abp. Karolem Wojtyłą. - Poznałem go jako młodego biskupa w czasie Soboru Watykańskiego II. Przedstawił mi młodego biskupa krakowskiego wielki Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, którego znałem wcześniej. Na Soborze Karol Wojtyła objawił się jako człowiek o jasnych i klarownych ideach, człowiek, który chciał otwarcia Kościoła na dialog ze współczesnym światem - wspominał fotograf.

Arturo Mari wspomniał również pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1979 r. - To była bardzo ważna pielgrzymka. Pamiętam dwa momenty z Mszy św. na pl. Zwycięstwa w Warszawie, kiedy Jan Paweł II zatrzymał się przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Położył swoją rękę na płycie grobu i powiedział: "Dlaczego moja Ojczyzna musiała przelać tyle krwi?". A potem był ważny moment w homilii, kiedy upomniał się o obecność Chrystusa w życiu społecznym Polski. Wtedy też pierwszy raz powiedział: Ja, Jan Paweł II, papież”. - mówił Mari.

- Jan Paweł II był człowiekiem wielkiej pokory i miłości – kontynuował Artiro Mari i dodał: „To dzięki Janowi Pawłowi II Polska się zmieniła”.

Znany fotograf podkreślił że szczególnie podczas podróży po świecie widać było miłość Jana Pawła II do drugiego człowieka. - Podczas podróży do Zairu odwiedził szpital dla dzieci, w którym panowały trudne warunki. Jan Paweł wziął na ręce dziecko, którego stan wydawał się tragiczny. Kołysał je, głaskał po twarzy i ku wielkiemu zdziwieniu, maluch zaczął ruszać ramionami, otworzył oczy i uśmiechał się. Obok stali jego rodzice. Mama widząc, co się dzieje, popłakała się ze szczęścia, zaś ojciec dziecka całował ręce papieża. Nagle spod łóżka wyszła piątka dzieci, które zaczęły bawić się i tańczyć z Ojcem Świętym. Wychodząc ze szpitala, papież zatrzymał się przy siostrach zakonnych, które były pielęgniarkami. Klęknął przed nimi, całował ich ręce i mówił: „W imieniu Pana Boga błogosławię wam, dziękuję!” - wspominał A. Mari.

Arturo Mari opowiedział również, że w dzień swoich urodzin, 18 maja, Jan Paweł II wizytował jedną z rzymskich parafii pw. Chrystusa Króla. Arturo Mari jak zwykle robił zdjęcia. W pewnym momencie poczuł, że pomiędzy nogami przechodzi mu niewielki chłopiec, który podszedł do Ojca Świętego i zapytał: „Cześć, jak się czujesz?”. Papież odpowiedział: „Dobrze. A ty?”. Na to chłopiec stwierdził, że tylu ludzi pilnuje bezpieczeństwa papieża, a on dzięki swemu sprytowi przedostał się do niego pomiędzy nogami fotografa. Papież spojrzał na niego i stwierdził, że nie powinien robić takich rzeczy. Na to chłopiec zapytał bardzo bezpośrednio: „Znasz kobiety”. Jan Paweł II odpowiedział: „No, trochę znam”. Na to chłopiec: „Moja mama, jak wszystkie kobiety, przez 2 godziny przygotowywała się do wyjścia na to spotkanie: malowała się, czesała. Mogło się zdarzyć, że nie mógłbym cię zobaczyć, dlatego uciekłem z domu”. Papież: „Jak to uciekłeś? Przecież mama na ciebie czeka”. „Jest do tego przyzwyczajona”. Po czym chłopiec stwierdził, że choć jest mały i biedny, przyniósł Ojcu Świętemu prezent. Włożył rękę do kieszeni, wyciągnął coś i włożył do ręki Jana Pawła II. Kiedy papież zobaczył, co mu sprezentował chłopiec, pocałował tę rzecz. To był cukierek. Papież powiedział do chłopca: „Dziękuję, nie zasługuję na to”.

- Jan Paweł II często mówił: „Dziękuję, nie zasługuję na to” – dodał A. Mari

Fotograf wspomniał także swoją ostatnią wizytę w Białym Domu z racji spotkania nt. Ronald Regan i Jan Paweł II, 40 lat później - To, co usłyszałem w Białym Domu pokazuje jak ważną postacią dla współczesnego świata był Jan Paweł II. To dzięki Janowi Pawłowi II Polska się zmieniła. To był wielki dyplomata, który połączył Ronalda Regana i Michaiła Gorbaczowa w budowaniu pokoju na świecie – kontynuował Mari.

Po spotkaniu Arturo Mari wraz z żoną kilka minut pomodlili się w kaplicy redakcyjnej pw. Matki Słowa i św. Jana Pawła II.

Arturo Mari był fotografem sześciu papieży, od marca 1956 r. Fotografował Piusa XII, św. Jana XXIII, bł. Pawła VI, Jana Pawła I, św. Jana Pawła II i Benedykta XVI. Podczas pontyfikatu Jana Pawła II wykonał blisko sześć milionów zdjęć.

Podczas obecnego pobytu w Polsce Arturo Mari jest gościem II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi” oraz spotkał się z mieszkańcami Częstochowy w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem