Reklama

Mieszkańcy Nowej Wsi uczcili 78. rocznicę deportacji Polaków na Sybir

2018-04-17 11:30

Monika Łukaszów

Monika Łukaszów

Polskie serce zawsze bardzo mocno przywiązane jest do ojcowizny, mocno tęskni za nią. Takie pełne tęsknoty serca, choć już dziś coraz mniej liczne, odnajdujemy wśród Sybiraków, osób które musiały opuścić Ojczyznę i zostali zesłani na „nieludzką ziemię”. Stąd chyba wśród tej grupy Polaków, jest ciągłe pragnienie spotykania się razem, wspominania dawnych dziejów i przekazywania pamiątek swoim dzieciom i wnukom, aby - jak sami mówią - pamiętały o historii swoich rodziców i dziadków.

Jedno z takich spotkań obyło się w piątek 13 kwietnia br. w Nowej Wsi Legnickiej. Tam, Sybiracy z terenu Gminy Legnickie Pole, a także Sybiracy z okręgu legnickiego spotkali się, aby uczcić pamięć Polaków deportowanych na Sybir. Okazją do spotkania była przypadająca właśnie 78. rocznica deportacji.

Uroczystości rozpoczęła Msza św. w intencji ofiar Sybiru, której przewodniczył proboszcz ks. Jan Dziewulski. Po Eucharystii pod pomnikiem Pamięci Ofiar Sybiru, złożono kwiaty i zapłonęły symboliczne znicze pamięci. Oddano hołd wszystkim, którzy tam pozostali i wszystkim, którym udało się stamtąd powrócić.

Reklama

Druga cześć uroczystości, odbyła się w miejscowej świetlicy. Po odśpiewaniu hymnu sybiraków i oficjalnych przemówieniach, przyszedł czas na wspomnienia o tamtych czasach, a także o tych, których już wśród nas nie ma.

Spotkanie było również okazją do rozmowy o radościach i problemach dnia codziennego, a także powrotu do ciągle żywych wspomnień ludzi, którzy poznali, czym był pobyt na Nieludzkiej Ziemi.

– Jest nas coraz mniej, ale mimo to odwiedzamy szkoły, jeździmy na różne spotkania, gromadzimy pamiątki z okresu pobytu na Syberii, a wszystko po to, by opowiadać o losach swoich rodzin i ojczyzny, aby wśród młodego pokolenia nasza historia nie została zapomniana – mówią Sybiracy.

W uroczystości uczestniczyło wielu zaproszonych gości m.in.: władze Gminy Legnickie Pole wraz z wójtem Henrykiem Babuśka, Ewa Łukaszów - Kowalik Dyrektor GOKIS w Legnickim Polu, a także Wanda Puchała z Legnickiego Oddziału Sybiraków, oraz mieszkańcy Nowej Wsi Legnickiej. Rolę gospodarza spotkania pełnił Eugeniusz Zawadzki, prezes Gminnego Koła Sybiraków.

- Z tych, którym udało się wrócić, pozostało już bardzo niewielu. W naszej Gminie, w 17 wsiach żyje jeszcze 9 Sybiraków, w tym, 2 osoby w Nowej Wsi Legnickiej. Jednak budujące jest to, że na naszym terenie wyrosło nowe pokolenie Polaków, którzy otrzymali od swoich rodziców i dziadków pamięć swojej przeszłości, patriotyzm i szacunek do dziedzictwa narodowego, zwyczaje i kulturę – mówi pan Zawadzki.

Warto przypomnieć, że 17 września 2016 r., tj. w Światowym Dniu Sybiraka, w tej niewielkiej podlegnickiej miejscowości na tzn. „Skwerze Narodów" powstał pomnik upamiętniający ofiary Sybiru. Pomnik, przedstawia tory, jeden z najbardziej dobitnych i wymownych elementów tego tragicznego wydarzenia tysięcy Polaków. Na tablicy pamiątkowej widnieje zaś motto: „Boże, jeśli ja zapomnę o nich, ty zapomnij o mnie...".

Zobacz zdjęcia: Wspominali rocznicę deportacji na Sybir

Przypomnijmy, 10 lutego 1940 roku, rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja Polaków na Sybir, przeprowadzona przez NKWD. W głąb Związku Sowieckiego wywieziono około 140 tys. obywateli polskich. Wielu umarło już w drodze, tysiące nie wróciło do kraju. Wśród deportowanych były głównie rodziny wojskowych, urzędników, pracowników służby leśnej i kolei ze wschodnich obszarów przedwojennej Polski.

Masowe zsyłki rozpoczęte 10 lutego władze ZSRS kontynuowały w następnych miesiącach – kolejne wielkie akcje deportacyjne przeprowadzono 13 kwietnia, na przełomie czerwca i lipca oraz w maju i czerwcu 1941 r. Ponadto Sowieci wywozili z terenów przedwojennej Polski mniejsze, kilkusetosobowe grupy mieszkańców.

Tagi:
Sybiracy

Najmniejsi Sybiracy

2018-10-16 11:31

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 42/2018, str. I

W szkole katolickiej im. ks. Piotra Skargi na Woli powstanie muzeum Dzieci Syberii, by ich niesamowite historie zostały zachowane dla następnych pokoleń. Uczniowie mają już za sobą wyjątkową lekcję żywej historii

Artur Stelmasiak

Mają ok. 80 lat. Przyjechali na warszawską Wolę z różnych stron świata: z Kanady, RPA, Meksyku, Brazylii i Nowej Zelandii. Łączy ich polskość i okrutne doświadczenie z dzieciństwa. Po radzieckiej agresji 17 września 1939 r. znaleźli się we wschodniej części okupowanej Polski. Za pochodzenie z patriotycznych i inteligenckich rodzin zostali wywiezieni w głąb sowieckiej Rosji. – Miałem 4 lata, gdy na początku 1940 r. wywieźli nas z całą czteroosobową rodziną do Kraju Krasnojarskiego – wspomina Jerzy Lewicki.

W 1941 r. rodzinę Lewickich spotkała pierwsza tragedia. Gdy trójka dzieci bawiła się wieczorem przed barakiem zaatakowały ich wilki. Tak zginęła siostra pana Jerzego. W 1943 r. ojciec rodziny wstąpił do Wojska Polskiego, a matka podupadła na zdrowiu. – Bardzo często biegaliśmy do szpitala. Mama karmiła nas jedzeniem, które chowała pod łóżkiem. Okazało się, że wszystko oddawała mnie i mojemu bratu...Umarła z głodu przez nas, bo my biegaliśmy do niej trzy razy dziennie – wspomina ze łzami w oczach Jerzy Lewicki.

Pasjonujące spotkanie

Takich tragicznych historii syberyjska ziemia zna wiele. – Najgorsze są historię dzieci, które bardzo wcześnie straciły wszystkich bliskich. Niektórzy nie wiedzą nawet jak się nazywają i dokładanie ile mają lat. Wojna i Syberia zabrała im dosłownie wszystko – podkreśla Halina Babińska z Kanady.

Los tułaczych dzieci został upamiętniony w katolickiej Szkole Podstawowej im. ks. Piotra Skargi. Kardynał Kazimierz Nycz odsłonił tablicę upamiętniającą Dzieci Syberii, a za dwa lat w nowym skrzydle szkoły powstanie multimedialne muzeum. – Miałem okazję spotykać ludzi, którzy wrócili z Syberii w 1948 r., a nawet 1950 r.

Pokonali bardzo trudnym szlak, jak do ziemi obiecanej. Część z nich wróciła do Polski, ale są tacy, którzy mieszkają w różnych częściach świata – mówił podczas Mszy św. kard. Kazimierz Nycz. – Ci ludzie są świadkami historii i patriotyzmu dla młodego pokolenia. Pokazali, że życie ludzkie może być piękne, choć bardzo trudne.

W sumie przez Syberię przeszło 120 tys. polskich dzieci i młodzieży. Traumatyczne dzieje są efektem porozumienia Hitlera ze Stalinem. Po wybuchu II wojny światowej i wejściu do Polski armii czerwonej rozpoczęły się wywózki ze wschodnich kresów. Mężczyzn często mordowano w Katyniu, a ich rodziny znalazły się na Syberii. Część Polaków mogło opuścić Rosję dopiero dzięki Armii Andersa. W sumie 37 tys. cywilów i 18 tys. dzieci. Dziś mieszkają niemal na całym świecie. – Bardzo cieszę się, że udało nam się zorganizować przyjazd przedstawicieli Dzieci Syberii z całego świata – podkreśla ks. dr Sylwester Jeż, dyrektor szkoły im. ks. Piotra Skargi.

Niechciane dzieci

Przyjazd gości do Warszawy zainaugurował projekt niewielkiego muzeum edukacyjnego, gdzie wojenna historia najmniejszych Polaków zostanie opowiedziana i przekazana następnemu pokoleniu. O tym, że ich losy są pasjonujące można było się przekonać na lekcjach prowadzonych osobiście przez Dzieci Syberii. – Przypominają mi się czasy moje szkoły, a to jest powód do ogromnego wzruszenia – mówi Halina Babińska, która razem z Marią Gordziejko poprowadziła jedną z takich lekcji.

Obie panie wyszły z Syberii razem z Armią Andersa. Poznały się w szkole żeńskiej w Persji, którą utrzymywał Rząd RP w Londynie. – W wieku 12 lat zostałam sierotą, bo wojna i zsyłka zabrała mi oboje rodziców. Ale ta tragedia nas nie załamała. W Persji kształciłyśmy się i formowaliśmy w harcerstwie. Szykowałyśmy się do powrotu do wolnej Polski – mówi Babińska. – Dlatego rok 1945 był dla nas ogromnym szokiem. Okazało się, że wolnej Polski nie ma, a my nie mamy dokąd wracać, bo nasze kresowe domy znalazły się poza granicami komunistycznej Polski.

Dlatego większość Dzieci Syberii nigdy nie wróciła do Ojczyny, a koniec wojny oznaczał dla nich kolejną tułaczkę. Dzieci zostały przyjęte przez m.in. Nową Zelandię, Indie i Meksyk, ale niestety większość państw odmawiała ich przyjęcia. Powojenny dramat doskonale pokazuje historia o. Łucjana Królikowskiego, który opiekował się 150 sierotami.

Ks. Królikowski w Armii Andersa pełnił obowiązki kapelana w Egipcie. Po demobilizacji pracował wśród byłych zesłańców syberyjskich w polskim obozie w Tengeru k. Aruszy w Tanzanii. – W 1949 r.

Brytyjczycy likwidowali obóz w Tanzanii, ale ks. Królikowski nie chciał oddać polskich sierot w ręce komunistów, bo po doświadczeniach syberyjskich doskonale wiedział, jak wygląda sowiecka władza – mówi Maria Gordziejko. – On woził te polskie sieroty po całym świecie i nikt ich nie chciał przyjąć. Dopłynął do jednego z portów w Ameryce, ale władze USA odmówiły przyjęcia. Dopiero dzięki zabiegom kanadyjskich biskupów udało się mu znaleźć bezpieczną przystań dla polskich dzieci w Kanadzie.

Lekcja historii

Wywózki w głąb Rosji mają bardzo długą tradycję. Pierwsze zesłania na Syberię miały miejscer 250 lat temu i były carską karą za Konfederacje Barską. Ostatnie przeprowadzono w latach 50. ubiegłego wieku. – Ta historia jest warta przypomnienia, szczególnie z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Losy Dzieci Syberii pokazują, jak cennym darem jest niepodległość. Ten dar trzeba pielęgnować, by już go nigdy nie utracić – mówi minister Jan Kasprzyk, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Zarówno w czasach carskich, jak i stalinowskich cel wywózek był ten sam. Chciano pozbawić niepokorny naród swoich elit oraz złamać ducha Polaków, by na zawsze zapomnieli o niepodległości. – Syberia miała być tym miejscem, gdzie Polacy zostaną złamani. Ale to były źle obliczone kalkulacje. Syberia nie odarła Polaków z dumy, z godności i honoru – podkreśla Kasprzyk.

Żywa lekcja historii spodobała się uczniom szkoły. Młodzi przez wiele godziny słuchali tego, co zesłańcy mieli im do powiedzenia. Za dwa lata podobne lekcje będą organizowane także dla uczniów z innych placówek oświatowych, bo muzeum będzie otwarte dla wszystkich. – Chcemy promować tę historię, bo to jest niezwykła opowieść o nadziei i miłości do Ojczyzny. To bardzo ważna lekcja, bo do dzieci i młodzieży bardzo dobrze trafia przekaz, gdy historię opowiada się na podstawie losów ich rówieśników – mówi ks. dr Sylwester Jeż. – Niebawem ruszamy z rozbudową naszej szkoły. Od strony ul. Bema jedna sala lekcyjna zostanie przeznaczona na niewielkie multimedialne muzeum. Tam będziemy przekazywać wiedzę historyczną, ale także kształtować i wychowywać kolejne pokolenia polskiej młodzieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: należy umieścić prawa człowieka w sercu polityki

2018-12-10 14:50

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież Franciszek upomniał się o przestrzeganie praw człowieka, które przysługują wszystkim ludziom. Jeśli są łamane w stosunku chociażby do jednego, to są deptane w stosunku do całej ludzkości – czytamy o tym w przesłaniu, jakie wystosował z okazji międzynarodowej konferencji: „Prawa człowieka we współczesnym świecie: osiągnięcia, zaniechania, negacja” odbywającej się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W organizację wydarzenia włączyła się także Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.

Grzegorz Gałązka

Konferencja odbywa się z okazji 70. rocznicy uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz z okazji 25. rocznicy Deklaracji i Programu Działań na recz ochrony praw człowieka z Wiednia. Franciszek podkreślił, że poprzez te dokumenty rodzina narodów pragnęła uznać równą godność każdej osoby ludzkiej. Z niej wypływają wszystkie prawa i wolności podstawowe. Są one zakorzenione w samej naturze ludzkiej, złożonej nierozerwalnie z duszy i ciała. Są powszechne, nierozdzielne, współzależne oraz powiązane ze sobą.

Papież nazwał po imieniu istniejące dzisiaj w świecie formy niesprawiedliwości wynikające z zawężonych wizji antropologicznych oraz z modelu ekonomicznego opartego wyłącznie na korzyści. Nie ogranicza się on jedynie do wykorzystywania człowieka, ale idzie dalej aż do wykluczenia i zabicia go.

Podczas, gdy niewielka część ludzkości opływa we wszystko, pozostała nie znajduje uznania swojej godności, jest lekceważona oraz znieważana, a prawa człowieka są pomijane lub deptane. Papież wskazuje na tych, którym odebrano prawo do przyjścia na świat, którzy nie mają dostępu do niezbędnych środków, aby móc godnie żyć, którzy nie mogą korzystać z odpowiednej edukacji, są pozbawieni pracy lub zmuszeni pracować jak niewolnicy. Ojciec Święty zwrócił uwagę również na ludzi więzionych w nieludzkich warunkach, poddawanych torturom oraz na tych, którzy są przetrzymywani bez możliwości uwolnienia. Przypomina o ofiarach przymusowego oddzielenia od rodzin. Wielu ludzi żyje w klimacie przenikniętym podejrzeniami oraz pogardą. Spotykają się z aktami nietolerancji, dyskryminacji i przemocy z powodu przynależności rasowej, etnicznej, narodowej oraz religijnej. Wielu ludzi cierpi z powodu pogwałcenia podstawowych praw, ponieważ każdego dnia są uwikłani w konflikty zbrojne, podczas gdy handlarze śmiercią bez najmniejszych skrupułów wzbogacają się za cenę krwi swoich braci i sióstr – stwierdza Franciszek.

W obliczu tych poważnych zjawisk wszyscy jesteśmy wezwani do działania. Każdy jest zachęcany, aby z odwagą oraz determinacją wnieść swój wkład w poszanowanie praw podstawowych każdej osoby, szczególnie tych „niewidocznych”, którzy cierpią z powodu głodu i pragnienia, którzy są nadzy, chorzy, obcy, uwięzieni oraz żyją na marginesie społeczeństwa lub są z niego wykluczeni – wskazał Papież. Dodał, że potrzebny jest solidarny wysiłek posiadających włądzę, także zaangażowanych we współpracę na rzecz rozwoju, aby jeśli trzeba przeciwstawiali się dominującym tendencjom.

Na zakończenie orędzia Franciszek życzył uczestnikom konferencji, aby te dni refleksji przyczyniły się do obudzenia sumień oraz podjęcia inicjatyw służących ochronie i promocji ludzkiej godności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem