Reklama

Kalendarze 2019

Chile: Burza po liście papieża. Niektórzy biskupi będą musieli odejść

2018-04-13 09:19

pb (KAI/Il Sismografo) / Santiago de Chile

Episkopat.pl

Przewodniczący konferencji episkopatu Chile bp Santiago Silva Retamales zapowiedział, że biskupi tego kraju pojadą wkrótce do Rzymu, by przedstawić papieżowi Franciszkowi plan odnowy Kościoła w tym kraju. Hierarcha nie wykluczył, że Ojciec Święty poprosi niektórych biskupów, by odeszli ze swych diecezji.

Jednocześnie w rozmowie z radiem Cooperativa bp Silva ze smutkiem przyznał, że episkopat Chile w niewystarczający sposób stawił czoła przypadkowi bp. Juana Barrosa, oskarżanego o krycie nadużyć seksualnych ks. Fernando Karadimy. Dlatego dzisiaj Kościół musi „z wielką odpowiedzialnością” i odwagą zająć się tą sytuacją, aby znaleźć z niej wyjście i drogę na przyszłość. Jego zdaniem w przypadku bp. Barrosa potrzebne jest „drastyczne, twarde, ostre rozwiązanie”.

Odnosząc się do stwierdzenia zawartego w liście Franciszka do biskupów Chile z 8 kwietnia, że Franciszek nie zawsze otrzymywał „rzetelne i wyważone informacje”, bp Silva zapewnił, że „episkopat zawsze mówił w porę Ojcu Świętemu to, co powinien był powiedzieć”.



<

A OTO POLSKIE TŁUMACZENIE LISTU OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA DO KSIĘŻY BISKUPÓW W CHILE PO INFORMACJI PRZEDSTAWIONEJ PRZEZ J. E. CHARLESA J. SCICLUNĘ:

Drodzy bracia w biskupstwie,

Reklama

Piszę ten list, gdyż w zeszłym tygodniu otrzymałem dokumenty końcowe, które uzupełniają raport dostarczony mi w dniu 20 marca 2018 r. przez moich dwóch specjalnych wysłanników do Chile, co w sumie daje ponad 2300 stron tekstu. Zapewniam Was o moich modlitwach i pragnę podzielić się z Wami moim przekonaniem, że obecne trudności są również okazją, by przywrócić zaufanie do Kościoła, nadwerężone przez nasze błędy i grzechy oraz by uleczyć rany, które nie przestają krwawić w całym społeczeństwie chilijskim.

Braterstwo jest niemożliwe bez wiary i bez modlitwy. Dlatego w tę drugą Niedzielę Wielkanocną, w Święto Miłosierdzia, dzielę się z Wami tą refleksją, pragnąc, aby każdy z was towarzyszył mi w wewnętrznej podróży, którą odbyłem w ostatnich tygodniach, aby prowadził nas Duch Święty ze swoimi darami, a nie nasze własne interesy lub, co gorsza, nasza zraniona duma.

Czasami, kiedy ogrom zła budzi lęk w naszej duszy i sprawia, że tkwimy apatycznie w świecie zamkniętym w naszych wygodnych "zimowych pałacach", miłość Boża wychodzi nam naprzeciw i oczyszcza nasze intencje, abyśmy mogli kochać jako wolni, dojrzali i rozsądni ludzie. Kiedy media nas zawstydzają, przedstawiając Kościół prawie zawsze w ciemnościach nowiu, pozbawiony Słońca Sprawiedliwości, mamy pokusę zwątpienia w paschalne zwycięstwo Zmartwychwstałego. Myślę, że podobnie jak św. Tomasz Apostoł nie powinniśmy obawiać się wątpliwości, ale raczej obawiać się żądania, żeby zobaczyć na własne oczy, nie ufając świadectwu tych, którzy słyszeli najpiękniejszą obietnicę z ust Pana.

Dzisiaj chcę mówić do was nie o zapewnieniach, ale raczej o tym, czego Pan pozwala nam codziennie doświadczać: o radości, pokoju płynącym z przebaczenia naszych grzechów i o działaniu Jego łaski.

Pragnę najpierw wyrazić wdzięczność Jego Ekscelencji Charlesowi Sciclunie, arcybiskupowi Malty i ks. Jordiemu Bertomeu Farnósowi z Kongregacji Nauki Wiary, za ich ogromną pracę, polegającą na życzliwym i empatycznym wysłuchaniu 64 świadectw, które ostatnio zebrali zarówno w Nowym Jorku, jak i w Santiago de Chile. Wysłałem ich, aby słuchali z pokorą i otwartym sercem. Gdy później przekazywali mi raport, a w szczególności ocenę prawną i pastoralną zebranych informacji, przyznali, że czuli się przytłoczeni bólem tak wielu ofiar poważnych aktów łamania sumienia i nadużycia władzy, a zwłaszcza wykorzystania seksualnego, popełnionych przez różnych duchownych w Waszym kraju wobec nieletnich, którzy nie byli wówczas traktowani poważnie, a nawet odarto ich z niewinności.

Jako pasterze musimy wyrazić szczerą i serdeczną wdzięczność wobec osób, które ze szczerością, odwagą i zmysłem Kościoła poprosiły o spotkanie z moimi wysłannikami i odsłoniły przed nimi swoje zranione dusze. Bp Scicluna i ks. Bertomeu opowiadali mi, jak wielkie wrażenie wywarły na nich dojrzałość, szacunek i życzliwość biskupów, księży i diakonów, świeckich mężczyzn i kobiet z Santiago i Osorno, którzy przybyli do parafii Świętego Imienia w Nowym Jorku lub do biura nuncjatury w Santiago.

Ponadto w dniach następujących po tej szczególnej misji specjalnej byliśmy świadkami kolejnego chwalebnego faktu, który warto zapamiętać na przyszłość: nie tylko utrzymano klimat poufności podczas wizyty, ale w żadnym momencie nikt nie uległ pokusie zamienienia tej delikatnej misji w cyrk medialny. W związku z tym pragnę podziękować różnym organizacjom i mediom za ich profesjonalizm w podejściu do tak delikatnej sprawy z poszanowaniem prawa obywateli do informacji i do dobrej reputacji zgłaszających.

Teraz, po uważnym przeczytaniu sprawozdania z tej "misji specjalnej", mogę stwierdzić, że zgromadzone świadectwa zawierają brutalną prawdę, bez dodatków czy upiększeń, o wielu ukrzyżowanych żywotach i wyznaję Wam, że czuję z tego powodu ból i wstyd.

Biorąc to wszystko pod uwagę, piszę do Was, zebranych na 115. Zgromadzeniu Plenarnym, aby pokornie poprosić o Waszą współpracę i pomoc w rozeznaniu, jakie krótko-, średnio- i długoterminowe działania należy podjąć dla przywrócenia komunii kościelnej w Chile, aby naprawić w jak największym stopniu wyrządzone szkody i przywrócić sprawiedliwość.

Zamierzam wezwać Was do Rzymu, aby omówić wnioski ze wspomnianej wizytacji oraz moje konkluzje. Moim pragnieniem jest, by to spotkanie odbyło się w klimacie braterstwa, bez uprzedzeń i stereotypów, w tym jedynie celu, żeby w naszym życiu zajaśniała prawda. Jeśli chodzi o datę, proszę, by sekretarz Konferencji Episkopatu wskazał mi możliwe terminy.

Jeśli chodzi o moją własną odpowiedzialność, przyznaję, i chcę, abyście wiernie przekazywali to w ten sposób, że popełniłem poważne błędy w ocenie i postrzeganiu sytuacji, szczególnie z powodu braku prawdziwych i wyważonych informacji. Teraz proszę o przebaczenie wszystkich tych, których obraziłem i mam nadzieję, że będę mógł to zrobić osobiście, w najbliższych tygodniach, na spotkaniach, które będę miał z przedstawicielami osób, które złożyły swoje świadectwa.

Wytrwajcie we Mnie: te słowa Pana rozbrzmiewają raz za razem w tych dniach. Mówią one o osobistych związkach, o komunii, o braterstwie, które przyciąga i wzywa. Wzywam Was, byście zjednoczeni z Chrystusem, jak latorośle złączone z winnym krzewem, wszczepili w Wasze modlitwy w nadchodzących dniach wielkoduszność, która przygotowuje nas do wspomnianego spotkania, a następnie pozwoli, aby to, nad czym podejmiemy refleksję, zostało przełożone na konkretne działania.

Może nawet stosowne jest, żeby Kościół w Chile podjął nieustającą modlitwę. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, nie możemy popaść w pokusę wielosłowia lub poprzestawania na "ogólnikach". Patrzmy w tych dniach na Chrystusa. Przyglądajmy się Jego życiu, Jego gestom, szczególnie gdy okazuje współczucie i miłosierdzie tym, którzy popełnili błąd. Kochajmy w prawdzie, prośmy o mądrość serc i nawracajmy się. W oczekiwaniu na Waszą odpowiedź i prosząc Jego Ekscelencję Santiago Silva Retamalesa, przewodniczącego Chilijskiej Konferencji Episkopatu, o jak najszybsze opublikowanie tego listu, przekazuję moje błogosławieństwo i proszę Was, abyście nadal modlili się za mnie.

Watykan, 8 kwietnia 2018

Franciszek

Tagi:
list biskupi Franciszek

Przesłanie papieża Franciszka do katolików chińskich i Kościoła powszechnego

2018-09-26 12:29

tłum. st (KAI) / Watykan

"Kościół w Chinach nie jest obcy chińskiej historii, nie domaga się też żadnego przywileju a jego celem w dialogu z władzami cywilnymi jest osiągnięcie relacji przenikniętych wzajemnym szacunkiem i głęboką znajomością" - napisał Franciszek w Liście do katolików chińskich i Kościoła powszechnego. Papież wystosował swoje przesłanie w związku z podpisanym 22 września b.r. Porozumienia Tymczasowego między Stolicą Apostolską a Chińską Republiką Ludową, które przede wszystkim reguluje kwestie nominacji biskupich.

Grzegorz Gałązka

Publikujemy tekst papieskiego listu.

Drodzy bracia w biskupstwie, kapłani, osoby konsekrowane i wszyscy wierni Kościoła katolickiego w Chinach, dziękujemy Panu bo Jego miłosierdzie trwa na wieku, i zdajemy sobie sprawę, że „On sam nas stworzył, Jesteśmy Jego własnością, Jego ludem, owcami Jego pastwiska..!” (Ps 100,3).

W tej chwili w moim sercu rozbrzmiewają słowa, którymi zachęcał was mój czcigodny poprzednik, w swoim liście z dnia 27 maja 2007 r.: „Kościele katolicki w Chinach, niewielka trzódko obecna i działająca w tak licznym Narodzie, który przemierza historię, jakże zachęcająco i prowokacyjnie brzmią dla ciebie słowa Jezusa: «Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo» (Łk 12, 32) [...] dlatego «niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie» (Mt 5, 13.14.16)” (BENEDYKT XVI, List do katolików chińskich, 27 maja 2007 roku, 5).

1. Ostatnio krążyło wiele sprzecznych głosów na temat teraźniejszości, a przede wszystkim przyszłości wspólnot katolickich w Chinach. Zdaję sobie sprawę, że takie zawirowanie opinii i rozważań mogło spowodować niemało zamieszania, wywołując w wielu sercach uczucia trudne do pogodzenia. U niektórych pojawiają się wątpliwości i zastrzeżenia; inni mają poczucie, że zostali porzuceni przez Stolicę Apostolską, a jednocześnie zadają sobie przejmujące pytanie o wartość cierpień znoszonych po to, aby żyć w wierności wobec Następcy Piotra. U wielu innych przeważają natomiast oczekiwania i refleksje pozytywne, ożywione nadzieją spokojniejszej przyszłości dla owocnego świadectwa wiary na chińskiej ziemi.

Sytuacja ta została podkreślona przede wszystkim w odniesieniu do Porozumienia Tymczasowego między Stolicą Apostolską a Chińską Republiką Ludową które, jak wiecie zostało podpisane w minionych dniach w Pekinie. W momencie tak ważnym dla życia Kościoła, poprzez to krótkie przesłanie pragnę przede wszystkim zapewnić was, że codziennie jesteście obecni w moich modlitwach i podzielić się z wami uczuciami, jakie żywię w mym sercu.

Są to uczucia wdzięczności wobec Pana i szczerego podziwu – będącego podziwem całego Kościoła katolickiego - za dar waszej wierności, wytrwałości w obliczu próby, głęboko zakorzenionej ufności w Bożą Opatrzność, nawet gdy pewne zdarzenia okazały się szczególnie niekorzystne i trudne.

Takie bolesne doświadczenia należą do duchowego skarbu Kościoła w Chinach i całego pielgrzymującego ludu Bożego na ziemi. Zapewniam was, że Pan, właśnie poprzez tygiel prób, nigdy nie przestaje nas napełniać swoją pociechą i przygotowywać nas do większej radości. Słowami Psalmu 126 jesteśmy pewniejsi, że „Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości” (w.5)!

Zatem nadal kierujmy nasze spojrzenie na przykład wielu wiernych i pasterzy, którzy nie wahali się ofiarować swojego „pięknego świadectwa” (por. 1 Tm 6,13) Ewangelii, aż do oddania swego życia. Należy ich uważać za prawdziwych przyjaciół Boga!

2. Ze swej strony zawsze postrzegałem Chiny jako kraj wielkich możliwości, a naród chiński jako twórcę i opiekuna bezcennego dziedzictwa kultury i mądrości, które się udoskonaliło poprzez stawianie czoła przeciwnościom oraz integrując odmienności, a który nie przypadkiem od czasów starożytnych nawiązał kontakt z orędziem chrześcijańskim. Jak mawiał z wielką przenikliwością ojciec Matteo Ricci, SJ, zastanawiając się nad cnotą przyjaźni „zanim zawrzemy przyjaźń, trzeba obserwować, a po jej zawarciu należy ufać” (De Amicitia, 7).

Jestem również przekonany, że spotkanie może być autentyczne i owocne tylko wtedy, jeśli ma miejsce poprzez praktykowanie dialogu, co oznacza wzajemne poznanie, szacunek dla siebie nawzajem i „podążanie razem”, by budować wspólną przyszłość doskonalszej harmonii.

W tym duchu mieści się Porozumienia Tymczasowe, które jest owocem długiego i skomplikowanego dialogu instytucjonalnego Stolicy Apostolskiej z chińskimi władzami rządowymi, zapoczątkowanego już przez Świętego Jana Pawła II, a kontynuowanego przez papieża Benedykta XVI. Poprzez ten proces Stolica Apostolska nie ma na myśli nic innego, jak wypełnianie celów duchowych i duszpasterskich właściwych Kościołowi, to znaczy wspieranie i krzewienie przepowiadania Ewangelii, oraz osiągnięcie i zachowanie pełnej i widzialnej jedności wspólnoty katolickiej w Chinach.

Co do wartości tej umowy i jej celów chciałbym wam zaproponować pewne myśli, dając także pewne punkty wyjścia duchowości duszpasterskiej dla drogi, do której przebycia w tej nowej fazie jesteśmy wezwani.

Jest to droga która, podobnie jak na poprzednim etapie „wymaga czasu i zakłada dobrą wolę obu stron” (BENEDYKT XVI, List do katolików chińskich, 27 maja 2007 roku, 4), ale dla Kościoła w Chinach i poza Chinami chodzi nie tylko do przestrzeganie wartości humanistycznych, lecz o odpowiedź na powołanie duchowe: wyjście ze swoich ograniczeń, aby ogarnąć „radości i nadzieje, smutki i niepokoje ludzi, szczególnie ubogich i wszelkich uciśnionych” (SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. duszp. Gaudium et spes, 1) i wyzwania chwili obecnej, jakie powierza mu Bóg. Jest to zatem powołanie kościelne, aby być pielgrzymami na drogach historii, ufając przede wszystkim Bogu i Jego obietnicom, jak to uczynili Abraham i nasi ojcowie w wierze.

Abraham, powołany przez Boga, był posłuszny wyruszając do nieznanej ziemi, którą miał otrzymać w dziedzictwo, nie znając drogi, która się przed nim otwierała. Gdyby Abraham zażądał idealnych warunków społecznych i politycznych, zanim opuścił swoją ziemię, być może nigdy by nie wyruszył. Ale on zaufał Bogu i Jego Słowu, opuścił swój dom i swoje zabezpieczenia. To zatem nie przemiany historyczne umożliwiły mu zaufanie Bogu, ale jego czysta wiara spowodowała przemiany dziejowe. Wiara jest bowiem „poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej to przodkowie otrzymali świadectwo” (Hbr 11,1-2).

3. Jako Następca Piotra, pragnę umocnić was w tej wierze (por. Łk 22,32) - w wierze Abrahama, wierze Dziewicy Maryi, w wierze, którą otrzymaliście - i zachęcając was do pokładania z coraz większym przekonaniem waszej ufności w Panu dziejów oraz rozeznaniu Jego woli dokonanemu przez Kościół. Prośmy o dar Ducha Świętego, aby oświecił umysły i rozgrzał serca, pomagając nam zrozumieć, dokąd chce nas zaprowadzić, aby przezwyciężyć nieuniknione chwile zagubienia i zyskać siły do dalszego zdecydowanego pójścia drogą, która się przed nami otwiera.

Właśnie w celu wspierania i promowania głoszenia Ewangelii w Chinach oraz odbudowania pełnej i widzialnej jedności Kościoła konieczne było zajęcie się przede wszystkim kwestią nominacji biskupich. Powszechnie wiadomo, że niestety najnowsza historia Kościoła katolickiego w Chinach został boleśnie naznaczona głębokimi napięciami, ranami i podziałami, które uległy polaryzacji zwłaszcza wokół postaci biskupa, jako strażnika autentyczności wiary i gwaranta komunii kościelnej.

Ilekroć w przeszłości usiłowano określać także wewnętrzne życie wspólnoty katolickiej, narzucając bezpośrednią kontrolę poza uzasadnionymi kompetencjami państwa, w Kościele w Chinach pojawiło się zjawisko życia w podziemiu. Należy podkreślić, że takie doświadczenie nie jest normalną cechą życia Kościoła i „historia pokazuje, że Pasterze i wierni uciekają się do niej jedynie w przypadku bolesnego pragnienia zachowania nienaruszonej własnej wiary” (BENEDYKT XVI, List do katolików chińskich, 27 maja 2007 roku, 8).

Chciałbym, abyście wiedzieli, że od chwili, gdy powierzono mi posługę Piotrową doświadczyłem wielkiej pociechy stwierdzając szczere pragnienie chińskich katolików, aby żyć swoją wiarą w pełnej komunii z Kościołem powszechnym i Następcą Piotra, który jest „trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności zarówno kolegium biskupów, jak wszystkich wiernych” (SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. dogm. Lumen gentium, 23). Na przestrzeni tych lat dotarło do mnie wiele znaków i konkretnych świadectw tego pragnienia, także ze strony tych, w tym biskupów, którzy naruszyli komunię w Kościele, z powodu słabości i błędów, ale też nierzadko z powodu silnej i bezprawnej presji zewnętrznej.

Dlatego po dokładnym przeanalizowaniu każdej sytuacji osobistej i po wysłuchaniu różnych opinii, sporo się zastanawiałem i modliłem, szukając prawdziwego dobra Kościoła w Chinach. W końcu przed Panem i po spokojnym osądzeniu, kontynuując kierunek wyznaczony przez moich bezpośrednich poprzedników, postanowiłem udzielić pojednania pozostałym siedmiu biskupom „oficjalnym”, wyświęconym bez mandatu papieskiego, i usuwając wszelką związaną z tym sankcję kanoniczną, przywrócić ich do pełnej komunii kościelnej. Jednocześnie proszę ich o wyrażenie poprzez konkretne i widoczne gesty odnowionej jedności ze Stolicą Apostolską i Kościołami na całym świecie oraz utrzymanie wierności pomimo trudności.

4. W szóstym roku mojego pontyfikatu, który od pierwszych chwil umieściłem pod znakiem miłosiernej miłości Boga, zachęcam wszystkich chińskich katolików, aby byli budowniczymi pojednania, przypominając ze stale nowym zapałem apostolskim słowa św. Pawła: „Bóg pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania” (2 Kor 5, 18).

Istotnie, jak mogłem napisać na zakończenie Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, „Nie ma takiego prawa czy przykazania, które mogłoby przeszkodzić Bogu we wzięciu ponownie w ramiona syna, który powraca do Niego, uznając swój błąd, ale i postanawiając, że zaczyna od nowa. Zatrzymanie się jedynie na prawie byłoby równoznaczne ze zniweczeniem wiary i Bożego miłosierdzia [...] W najbardziej nawet skomplikowanych przypadkach, gdy mamy pokusę, by dać pierwszeństwo sprawiedliwości, wywodzącej się jedynie z norm, trzeba wierzyć w moc, która wypływa z łaski Bożej” (List ap. Misericordia et misera, 20 listopada 2016, 11).

W tym duchu i z podjętymi decyzjami możemy zacząć niezwykłą drogę która, jak ufamy, pomoże uleczyć rany przeszłości, przywrócić pełną komunię między wszystkimi katolikami chińskimi i otworzyć fazę współpracy bardziej braterskiej, aby podjąć z nową energią misję głoszenia Ewangelii. Kościół istnieje bowiem, aby być świadkiem Jezusa Chrystusa oraz przebaczającej i zbawczej miłości Ojca.

5. Porozumienie Tymczasowe podpisane z władzami chińskimi, chociaż ogranicza się do niektórych aspektów życia Kościoła i chociaż z konieczności, pozostawia nieco do życzenia może - ze swej strony - pomóc do zapisania tej nowej karty Kościoła katolickiego w Chinach. Wprowadza ono po raz pierwszy stabilne elementy współpracy między władzami państwowymi a Stolicą Apostolską, mając nadzieję na zapewnienie wspólnocie katolickiej dobrych pasterzy.

W tym kontekście Stolica Apostolska zamierza w pełni wykonać to, co do niej należy, ale także wy, biskupi, kapłani, osoby konsekrowane i wierni świeccy macie ważną rolę do odegrania: wspólne poszukiwanie dobrych kandydatów, którzy byli by w stanie podjąć w Kościele delikatną i ważną posługę biskupią. Nie chodzi bowiem o mianowanie funkcjonariuszy dla zarządzania kwestiami religijnymi, ale aby mieć prawdziwych pasterzy według serca Jezusowego, zaangażowanych w wielkoduszne działania w służbie ludu Bożego, zwłaszcza najuboższych i najsłabszych, w oparciu o słowa Pana: „Kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich”. (Mk 10, 43-44).

W związku z tym jest oczywiste, że Porozumienie to nic innego jak instrument i samo nie może rozwiązać wszystkich istniejących problemów. Przeciwnie, byłoby nieefektywne i bezowocne, gdyby nie towarzyszyło jemu głębokie zaangażowanie w odnowę postaw osobistych i zachowań kościelnych.

6. Na poziomie duszpasterskim wspólnota katolicka w Chinach jest powołana, aby była zjednoczona, do przezwyciężania podziałów przeszłości, które spowodowały i nadal powodują wiele cierpień w sercach wielu pasterzy i wiernych. Niech wszyscy chrześcijanie, nie bacząc na różnice okażą teraz gesty pojednania i komunii. W związku z tym doceńmy napomnienie św. Jana od Krzyża: „Pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości!” (Słowa światła i miłości, 1, 57).

Na poziomie obywatelskim i politycznym niech chińscy katolicy będą dobrymi obywatelami, w pełni kochającymi swoją ojczyznę i niech stosownie do swoich możliwości służą z zaangażowaniem i uczciwością swojemu krajowi. Na poziomie etycznym niech będą świadomi, że wielu współobywateli oczekuje od nich wyższej miary w służbie dobru wspólnemu i harmonijnemu rozwojowi całego społeczeństwa. Niech katolicy w szczególności potrafią zaoferować ten proroczy i konstruktywny wkład, który czerpią ze swej wiary w królestwo Boże. Może to wymagać od nich również trudu wypowiedzenia krytycznego słowa, nie z powodu bezowocnego sprzeciwu, ale w celu budowania społeczeństwa bardziej sprawiedliwego, bardziej ludzkiego i bardziej szanującego godność każdej osoby.

7. Zwracam się do was wszystkich, umiłowani współbracia biskupi, kapłani i osoby konsekrowane, którzy „służycie Panu z weselem” (Ps 100, 2)! Uznajmy siebie za uczniów Chrystusa w służbie dla ludu Bożego. Przeżywajmy miłość duszpasterską jako kompas naszej posługi. Przezwyciężajmy konflikty przeszłości, dążenia do zwycięstwa interesów osobistych i zatroszczymy się o wiernych utożsamiając się z ich radościami i cierpieniami. Z pokorą angażujmy się na rzecz pojednania i jedności. Energicznie i entuzjastycznie podejmijmy drogę ewangelizacji, tak jak to wskazał Sobór Watykański II.

Wszystkim wam mówię z miłością: „Niech nas mobilizuje przykład wielu kapłanów, sióstr zakonnych i osób świeckich, którzy z wielką wiernością poświęcają się przepowiadaniu i służbie, często narażając swoje życie, a na pewno za cenę własnej wygody. Ich świadectwo przypomina nam, że Kościół nie potrzebuje wielu biurokratów i urzędników, ale żarliwych misjonarzy, pochłoniętych entuzjazmem głoszenia prawdziwego życia. Święci zaskakują, wyrywają z raz urządzonej egzystencji, bo ich życie wzywa nas do porzucenia spokojnej i znieczulającej przeciętności” (Adhort. ap. Gaudete et exsultate, 19 marca 2018, 138).

Z przekonaniem zachęcam was do modlitwy o łaskę, aby się nie wahać, gdy Duch Święty wymaga od nas uczynienia kroku naprzód: „Prośmy o odwagę apostolską, byśmy przekazywali Ewangelię innym i zrezygnowali z czynienia naszego życia chrześcijańskim muzeum wspomnień. W każdej sytuacji pozwólmy Duchowi Świętemu sprawić, byśmy kontemplowali historię w perspektywie Jezusa Zmartwychwstałego. W ten sposób Kościół, zamiast trwać w stagnacji, będzie mógł iść naprzód, przyjmując niespodzianki od Pana” (tamże, 139).

8. W tym roku, gdy cały Kościół obchodzi Synod młodych, pragnę zwrócić się szczególnie do was, młodzi katolicy chińscy, którzy przekraczacie bramy Domu Pana „z dziękczynieniem, z pieśniami chwały” (Ps 100, 4). Proszę was o współpracę w budowaniu przyszłości waszego kraju z umiejętnościami osobistymi, które otrzymaliście w darze oraz z młodością waszej wiary. Zachęcam was, abyście z waszym entuzjazmem zanieśli do wszystkich radość Ewangelii.

Bądźcie ochotni, aby przyjąć pewne przewodnictwo Ducha Świętego, który wskazuje dzisiejszemu światu drogę do pojednania i pokoju. Pozwólcie się zaskoczyć odnawiającą mocą łaski, nawet gdy wam się zdaje, że Pan wymaga zaangażowania ponad wasze siły. Nie lękajcie się słuchać Jego głosu, który prosi was o braterstwo, spotkanie, zdolność do dialogu i przebaczenia oraz ducha służby, pomimo wielu bolesnych doświadczeń niedawnej przeszłości i wciąż otwartych ran.

Otwórzcie na oścież serce i umysł, aby dostrzec miłosierny plan Boga, który prosi o przezwyciężenie uprzedzeń osobistych i konfliktów między grupami i wspólnotami, aby otworzyć odważną i braterską drogę ku światłu autentycznej kultury spotkania.

Istnieje dzisiaj wiele pokus: pycha sukcesu światowego, zamknięcie we własnych pewnikach, prymat przyznawany rzeczom materialnym, jakby Boga nie było. Idźcie przeciw prądowi i trwajcie mocno w Panu: „Tylko On jest dobry”, tylko „Jego miłość trwa na wieki”, tylko „Jego wierność” trwa „z pokolenia na pokolenie” (Ps 100,5).

9. Drodzy bracia i siostry Kościoła powszechnego, wszyscy jesteśmy wezwani do rozpoznania pośród znaków naszych czasów to, co dzieje się dzisiaj w życiu Kościoła w Chinach. Mamy ważne zadanie: towarzyszenie żarliwą modlitwą i braterską przyjaźnią naszym braciom i siostrom w Chinach. Rzeczywiście muszą oni odczuć, że na drodze, która się w tej chwili przed nimi otwiera nie są sami. Trzeba, aby byli przyjęci i wspierani jako żywa część Kościoła: „Oto jak dobrze i jak miło, gdy bracia mieszkają razem” (Ps 133,1)!

Niech każda lokalna wspólnota katolicka na całym świecie podejmie trud docenienia i przyjęcia skarbu duchowego i kulturowego, właściwego katolikom chińskim. Nastał czas, aby wspólnie zasmakować prawdziwych owoców Ewangelii zasianej na łonie starego „Królestwa Środka” i wznieść do Pana Jezusa Chrystusa hymn wiary i dziękczynienia, ubogacony nutami autentycznie chińskimi.

10. Zwracam się z szacunkiem do przywódców Chińskiej Republice Ludowej i ponawiam zaproszenie do kontynuowania, z ufnością, odwagą i dalekowzrocznością dawno temu podjętego dialogu. Pragnę zapewnić, że Stolica Apostolska będzie nadal szczerze pracować nad prawdziwą przyjaźnią z narodem chińskim.

Obecne kontakty między Stolicą Apostolską a rządem chińskim okazują się bardzo przydatne dla przezwyciężenia konfliktów z przeszłości, a także niedawnych, i by napisać kartę spokojniejszej i bardziej konkretnej współpracy we wspólnym przekonaniu, że „nieporozumienie, nie sprzyja ani władzom, ani Kościołowi katolickiemu w Chinach” (BENEDYKT XVI, List do katolików chińskich, 27 maja 2007 roku, 4).

W ten sposób Chiny i Stolica Apostolska, powołane przez historię do zadania trudnego, ale fascynującego, będą mogły działać bardziej pozytywnie na rzecz prawidłowego i harmonijnego rozwoju wspólnoty katolickiej na ziemi chińskiej, dołożą starań, by wspierać integralny rozwój społeczeństwa, zapewniając większe poszanowanie dla osoby ludzkiej również w sferze religijnej, będą konkretnie działać na rzecz ochrony środowiska, w którym żyjemy i budowy przyszłości pokoju i braterstwa między narodami.

W Chinach wielkie znaczenie ma to, aby również na poziomie lokalnym były coraz bardziej owocne relacje między przywódcami wspólnoty kościelnej a władzami cywilnymi, poprzez szczery dialog i słuchanie bez uprzedzeń, pozwalający przezwyciężyć wzajemne postawy wrogości. Musimy nauczyć się nowego stylu prostej i codziennej współpracy między władzami lokalnymi a - kościelnymi - biskupami, księżmi, starszymi wspólnoty - w taki sposób, aby zapewnić uregulowane prowadzenie działalności duszpasterskiej w harmonii pomiędzy uzasadnionymi oczekiwaniami wiernych a decyzjami, które należą do władz.

Pomoże to zrozumieć, że Kościół w Chinach nie jest obcy chińskiej historii, nie domaga się też żadnego przywileju: jego celem w dialogu z władzami cywilnymi jest „osiągnięcie relacji przenikniętych wzajemnym szacunkiem i głęboką znajomością” (tamże).

11. W imieniu całego Kościoła modlę się do Pana o dar pokoju zachęcając wszystkich do przyzywania wraz ze mną macierzyńskiej opieki Matki Bożej:

Matko Niebieska, wysłuchaj głosu swoich dzieci, które pokornie przywołują Twego imienia.

Dziewico nadziei, powierzamy Tobie drogę wierzących na szlachetnej ziemi chińskiej. Prosimy Cię, przedstaw Panu dziejów udręki i trudności, błagania i oczekiwania wiernych, którzy się do Ciebie uciekają, Królowo Niebios!

Matko Kościoła, Tobie poświęcamy teraźniejszość i przyszłość rodzin i naszych wspólnot. Strzeż ich i wspieraj w pojednaniu między braćmi i w służbie ubogim, którzy błogosławią Twoje imię, Królowo Niebios!

Pocieszycielko strapionych, zwracamy się do Ciebie, bo jesteś ucieczką tych, którzy płaczą w doświadczeniu. Czuwaj nad Twoimi dziećmi, które wychwalają Twoje imię, spraw, aby wspólnie głosili Ewangelię. Wspieraj ich kroki na rzecz świata bardziej braterskiego, niech każdemu zaniosą radość przebaczenia, Królowo Niebios!

Maryjo, Wspomożycielko wiernych, prosimy Cię o dni błogosławieństwa i pokoju dla Chin. Amen!

Watykan, 26 września 2018 r

FRANCISZEK

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Św. Stanisław Kostka - patron dzieci i młodzieży

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 37/2002

Jastrow/pl.wikipedia.org



W komnacie, gdzie Stanisław święty zasnął w Bogu,

na miejscu łoża jego stoi grób z marmuru.

Taki, że widz niechcący wstrzymuje się w progu,

myśląc, że Święty we śnie zwrócił twarz do muru

i rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi...

I wstać chce, i po pierwszy raz człowieka zwodzi.

Nad łożem tym i grobem świeci wizerunek

Królowej Nieba, która z Świętych chórem schodzi

i tron opuszcza, nędzy śpiesząc na ratunek.

Palm wiele, kwiatów wiele aniołowie niosą,

skrzydłami z ram lub nogą wstępując bosą.

Gdzie zaś od dołu obraz kończy się ku stronie,

w którą Stanisław Kostka blade zwracał skronie,

jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci:

niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie,

upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię.

I nie zleciała dotąd na ziemię - i leci...

(Cyprian Kamil Norwid)

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodził wcześniej 13 listopada. Od 1974 r. święto to obchodzimy 18 września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4 kilometrów od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobnina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: "Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze - sami jak i przez domowników - do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą" .

Św. Stanisław swoje pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Jego nauczycielem przez pewien czas był Jan Biliński. W domu rodzicielskim przebywał do 14. roku życia. Następnie Stanisław razem ze swym bratem Pawłem rozpoczęli studia u jezuitów we Wiedniu, lecz gdy nowy cesarz Maksymilian w 1565 r. zabrał jezuitom konwikt, musieli przenieść się na stancję. Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400 uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: "Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść". Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.

Trzy lata pobytu w Wiedniu to był dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Stanisław znał tylko drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę. Zadawał sobie pokuty i biczował się. Mimo sprzeciwu i próśb brata i kolegów nie zaprzestawał praktyk pokutnych. Intensywne życie wewnętrzne, nauka i praktyki pokutne tak bardzo osłabiły organizm chłopca, że bliski był śmierci. Zapadł w niemoc śmiertelną w grudniu 1565 r. Kiedy św. Stanisław był już pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Wiatyku, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić katolickiego kapłana, wtedy św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu ów Wiatyk. W tej również chorobie objawiła się Świętemu Matka Najświętsza i złożyła mu na ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia z poleceniem by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się Stanisław do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu. Rozkład zajęć nowicjuszów przedstawiał się następująco: modlitwa, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i o sprawach kościelnych, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości. Stanisław czuł się szczęśliwy, że wreszcie osiągnął swój życiowy cel.

Przełożeni pozwolili Stanisławowi w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Wielkim wydarzeniem w życiu św. Stanisława było przybycie 1 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Anielskiej (dziś tę uroczystość obchodzimy 2 sierpnia) św. Piotra Kanizjusza, który zatrzymał się w domu nowicjatu i wygłosił dla nich konferencję. Po tej konferencji Stanisław powiedział do kolegów: "Dla wszystkich ta nauka świętego męża jest przestrogą i zachętą, ale dla mnie jest ona wyraźnym głosem Bożym. Umrę bowiem jeszcze w tym miesiącu". Koledzy zlekceważyli sobie jego słowa. Jeszcze 5 sierpnia jeden z ojców zabrał Stanisława do bazyliki Najświętszej Maryi Panny Większej na doroczny odpust. Za kilka dni było święto Wniebowzięcia Matki Bożej. 10 sierpnia Stanisław napisał list do Matki Bożej i ukrył go na swojej piersi. Prosił by mógł odejść z tego świata w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego prośba została wysłuchana. W wigilię Wniebowzięcia Stanisław dostał silnych mdłości i zemdlał. Wystąpił na nim zimny pot i poczuł dreszcze, z ust zaczęła sączyć mu się krew. O północy zaopatrzono go Wiatykiem. Przeszedł do wieczności tuż po północy 15 sierpnia 1568 r., mając zaledwie siedemnaście lat.

Wieść o jego pięknej śmierci rozeszła się lotem błyskawicy po całym Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu jezuitów ciało Stanisława przyozdobiono kwiatami. W dwa lata potem, gdy otwarto grób św. Stanisława, znaleziono jego ciało nietknięte rozkładem. W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu św. Stanisława w kościele św. Andrzeja w Rzymie i na zawieszenie przy nim lamp, jak też wotów. Papież Klemens X w 1670 r. zezwolił jezuitom na odprawianie Mszy św. i na odmawianie pacierzy kapłańskich ku czci św. Stanisława. W 1674 r. ten sam papież ogłosił św. Stanisława Kostkę jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te wszystkie fakty Stolica Apostolska uznała jako akt beatyfikacji. Św. Stanisław Kostka jest pierwszym Polakiem, który dostąpił chwały ołtarzy w Towarzystwie Jezusowym. Rok 1714 był rokiem, w którym papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, ale samego aktu kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII dopiero w 1726 r. wraz ze św. Alojzym Gonzagą. W 1926 r., w 200. rocznicę kanonizacji odbyła się uroczystość sprowadzenia do Polski małej części relikwii św. Stanisława. W tych jubileuszowych uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa, Ignacy Mościcki. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie.

Ku czci św. Stanisława Kostki wzniesiono w Polsce wiele świątyń, wśród nich piękną katedrę w Łodzi. Najpiękniejszy kościół pod wezwaniem św. Stanisława znajduje się w Nowym Jorku. Św. Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w obecnej katedrze lubelskiej modlił się w 1651 r. król Jan II Kazimierz.

W naszej diecezji doroczną uroczystość odpustową ku czci św. Stanisława Kostki przeżywa wspólnota parafialna w Jerzyskach, gdzie proboszczem jest ks. Zenon Bobel.

U początku nowego roku szkolnego i akademickiego starajmy się prosić św. Stanisława Kostkę, który jest patronem dziatwy i młodzieży, aby wstawiał się on za nami i wypraszał potrzebne nam wszystkim łaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek podziękował Polakom za modlitewne wsparcie pielgrzymki

2018-09-26 12:26

st (KAI) / Watykan

Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi w modlitwie podczas mojej podróży – powiedział Ojciec Święty pozdrawiając Polaków podczas dzisiejszej audiencji ogólnej, podczas której podsumował swoją zakończoną wczoraj podróż na Litwę, Łotwę i do Estonii.

Mazur/episkopat.pl

Oto słowa papieża skierowane do pielgrzymów polskich:

Serdecznie witam wiernych z Polski. W sposób szczególny pozdrawiam dyrekcję generalną i funkcjonariuszy polskiej Służby Więziennej, którzy pielgrzymują do Rzymu z okazji stulecia istnienia. Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi w modlitwie podczas mojej podróży. Zachowując w sercu doświadczenie tej wizyty w krajach historycznie i duchowo związanych z Polską, zawierzam Matce Miłosierdzia z Ostrej Bramy was, wasze rodziny i waszą Ojczyznę. Z serca wam błogosławię!

Papieską audiencję streścił po polsku ks. prał. Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

W minionych dniach Ojciec Święty odbył podróż apostolską na Litwę, Łotwę i do Estonii, z okazji stulecia niepodległości krajów bałtyckich. Wizyta miała miejsce w bardzo odmiennej sytuacji w porównaniu z tą, jaką przed laty napotkał tam święty Jan Paweł II. Dlatego misją Papieża było głoszenie tym narodom radości Ewangelii i rewolucji miłosierdzia, ponieważ wolność bez miłości pochodzącej od Boga nie wystarcza, by nadać sens i pełnię życiu. Ewangelia która w czasie próby daje siłę i animuje walkę o wyzwolenie, w czasach wolności jest światłem dla codziennej drogi osób, rodzin, społeczeństw i jest solą, która nadaje smak zwyczajnemu życiu, chroniąc je przed zepsuciem przeciętności i egoizmu. Na Litwie katolicy stanowią większość, podczas gdy na Łotwie i w Estonii przeważają luteranie i prawosławni. Dlatego ważny był wymiar ekumeniczny tej podróży i znalazł on wyraz w chwili modlitwy w katedrze w Rydze oraz podczas spotkania z młodzieżą w Tallinie. Papież zachęcał też do dialogu między pokoleniami, aby kontakt z „korzeniami” mógł przynosić owoce w teraźniejszości i przyszłości. Młodzieży i osobom starszym poświęcone były dwa spotkania specjalne: z młodzieżą w Wilnie, a z osobami starszymi w Rydze. Ojciec Święty spotkał się też z kapłanami, osobami konsekrowanymi i seminarzystami. W Wilnie oddał hołd ofiarom ludobójstwa Żydów na Litwie, dokładnie w 75 rocznicę likwidacji wileńskiego getta. Podczas trzech celebracji eucharystycznych - w Kownie, na Litwie, w Agłonie na Łotwie i w Tallinie w Estonii - wierny lud Boży pielgrzymujący po tych ziemiach ponowił swoje „tak” dla Chrystusa jako lud wybrany, kapłański i święty, w którego sercu Bóg rozbudza łaskę chrztu świętego.

W dzisiejszej audiencji udział wzięli m. in. Funkcjonariusze i pracownicy Służby Więziennej z całej Polski; Pracownicy Poczty Polskiej z Krakowa, Tarnowa i Nowego Sącza; Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Ruchowo Cyrenejczyk z Limanowej; pielgrzymi z Parafii pw. Najświętszego Imienia Maryi Ojców Pijarów z Krakowa z okazji 70-lecia parafii; pw. Św. Trójcy w Lubaniu (diec. legnicka); z parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach; św. Siostry Faustyny w Plewiskach (arch. poznańska); z parafii Wniebowstąpienia Pańskiego z Żyrardowa; św. Maksymiliana Kolbe z Gdańska; Najświętszego Zbawiciela z Gorzowa Wielkopolskiego; z parafii Znalezienia Krzyża św. w Małym Płocku (diec. łomżyńska); Gimnazjum Katolickie z Krakowa; a także osoby przybyłe z biurami pielgrzymkowymi i turystycznymi: Almatur z Częstochowy, „Elżbieta” z Legnicy: Arka Travel z Łowicza; Mediterraneum z Poznania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem