Reklama

Wrocławskie obchody 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej

2018-04-12 13:23

Marek Zygmunt

Marek Zygmunt

Msza święta i Apel Pamięci były głównymi elementami wrocławskich obchodów 8. rocznicy tragicznej katastrofy smoleńskiej. Eucharystii koncelebrowanej w kościele p.w. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława przez kapelanów „Solidarności”, Wojska Polskiego i kapłanów dekanatu Wrocław - Śródmieście przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski.

Marek Zygmunt

W homilii wskazał m.in., że dziś modlimy się za ofiary katastrofy smoleńskiej, ale w tej modlitwie ogarniamy każdego z nas, po to, aby wzrastało w nas doświadczenie wartości narodu, wartości Ojczyzny. Ten, kto ma w sobie doświadczenie polskości, czuje się w świecie pewnie. W narodzie najważniejsza jest wspólnota ludzi, których łączy kultura, polski język, polska literatura i wszystkie skojarzenia, które rodzą się sercu, kiedy widzimy biało-czerwone barwy - podkreślił kaznodzieja.

Marek Zygmunt

Po Mszy świętej jej uczestnicy przeszli na wrocławski Rynek, gdzie odbył się uroczysty Apel Pamięci. Wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak stwierdził m.in., że po raz ósmy spotykamy się by przeżyć ten straszny poranek 10 kwietnia 2010 r. Przeżyć smutek i żal, ale przede wszystkim absolutne niedowierzanie, że mogło dojść do tak wielkiej tragedii. - Dziś wspominamy 96 ofiar tej katastrofy, które przez całe swoje życie, na różne sposoby, służyły naszej Ojczyźnie. Wartości, które oni wyznawali powinny być dla nas wskaźnikiem, kierunkiem działania. Wojewoda wskazał, że czas świętowania 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości musimy wykorzystać na budowę wspólnoty solidarności. Jesteśmy to winni tym wszystkim 96. ofiarom katastrofy smoleńskiej- podkreślił.

Reklama

Przewodniczący Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność” Kazimierz Kimso mówił, że oddajemy hołd tym, którzy złożyli ofiarę swojego życia na Ołtarzu Ojczyzny. - Oni nie jechali do Smoleńska na wycieczkę turystyczną, ale po to, by złożyć hołd pomordowanym w Katyniu, a my dziś oddajemy hołd im. – powiedział Kimso.

Tagi:
Smoleńsk katastrofa smoleńska

Historyczna rocznica

2018-04-18 11:44

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 18-19

10 kwietnia 2018 r., w dniu ósmej rocznicy katastrofy smoleńskiej, zamknął się ważny etap naszej najnowszej historii. Na placu Piłsudskiego w Warszawie, gdzie w kwietniu 2010 r. pogrążeni w smutku Polacy modlili się za ofiary katastrofy, stanął pomnik upamiętniający wszystkie 96 osób, które zginęły

Artur Stelmasiak
Pomnik, przykryty  biało-czerwoną  flagą,  został  odsłonięty  przez  przedstawicieli  rodzin  smoleńskich

O tym, że katastrofa smoleńska powinna zostać upamiętniona w centrum Warszawy, Polacy byli przekonani już 10 kwietnia 2010 r. Największa tragedia w naszej powojennej historii musi mieć swoje artystyczne odniesienie w przestrzeni publicznej stolicy. Tak przecież jest ze wszystkimi ważnymi wydarzeniami w naszej historii. – Modlimy się przede wszystkim za zmarłych, którzy osiem lat temu zginęli w katastrofie smoleńskiej. Ale módlmy się także o to, by ten pomnik wszystkich nas jednoczył. Niech ten pomnik przemawia do przyszłych pokoleń. Boże, zlej swoje błogosławieństwo na wszystkich, którzy będą nawiedzać to wyjątkowe miejsce – prosił w modlitwie kard. Kazimierz Nycz, który poświęcił pomnik na placu Piłsudskiego.

Pomnik autorstwa Jerzego Kaliny ma prostą formę, ale już teraz urósł do narodowego symbolu, który może zakończyć trawiący Polaków spór polityczny. Ofiarami katastrofy sprzed ośmiu lat byli przecież politycy ze wszystkich opcji politycznych. – On jest wszystkich i dla wszystkich – podkreślił prezydent RP Andrzej Duda i wyraził nadzieję, że pomnik będzie nas jednoczył, niezależnie od poglądów politycznych, że w krótkim czasie będzie świętym miejscem dla wszystkich Polaków. – Bo jest symbolem naszej wspólnoty, bo upamiętnia to, co było wspólnotowe, i że właśnie dla tego, co było wspólne, nasze, oni zginęli. I dlatego on jest nasz, wspólny! – podkreślił prezydent.

Zapracował na upamiętnienie

Przykryty biało-czerwoną flagą pomnik został odsłonięty przez przedstawicieli rodzin ofiar katastrofy. To one najwięcej wycierpiały po stracie bliskich oraz zostały wciągnięte w wir bezlitosnej polityki. – Długo czekałam, ale cieszę się, że wreszcie nadeszła ta chwila – powiedziała „Niedzieli” Ewa Kochanowska, wdowa po śp. Januszu Kochanowskim, rzeczniku praw obywatelskich. – Pomnik Jerzego Kaliny bardzo mi się podoba, bo przecież sama uczestniczyłam w postępowaniu konkursowym – dodała.

W gronie osób, które odsłoniły pomnik smoleński, był, oczywiście, Jarosław Kaczyński, brat śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To jego polityczna i osobista determinacja sprawiła, że ofiary katastrofy zostały wreszcie upamiętnione. – Ani pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, ani pomnik Lecha Kaczyńskiego nie są przeciwko nikomu. My chcemy jedności Polaków, ale jedności wokół dobra, a nie wokół zła – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości. – Tam jest 96 nazwisk. Bez żadnych tytułów, bez funkcji, po prostu 96 osób. 96 osób Polek i Polaków, którzy wspólnie wybrali się do Katynia po to, by podtrzymać pamięć. I to jest wystarczający powód, żeby ten pomnik tutaj stanął.

Tuż obok, na skraju placu Piłsudskiego, przy gmachu Garnizonu Warszawa, został odsłonięty kamień, gdzie za kilka miesięcy stanie pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Ten pomnik powstaje dlatego, że Lech Kaczyński przez całe swoje życie budował drogę do wyzwolenia ojczyzny. A później, gdy wolność okazała się niedoskonała, tworzył nurt życia publicznego, którego celami były zmiana i naprawa Rzeczypospolitej. Nikt nie odegrał tak wielkiej roli jak on w budowaniu tego, co było w Polsce dobre i sprawiedliwe. I dlatego ten pomnik stanie w tym miejscu – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Do symboliki pomnika śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego odniósł się także Andrzej Duda. – Nikt nie miał takiego zaufania społecznego wśród wyborców, którzy wybrali go do Senatu, do Sejmu, na prezydenta Warszawy i wreszcie na prezydenta Rzeczypospolitej. Prezydent prof. Lech Kaczyński cieszył się po prostu ogromnym zaufaniem, bo sobie na to zaufanie zapracował. Można więc śmiało powiedzieć, że zapracował sobie swoją służbą dla ojczyzny także na to upamiętnienie – podkreślił prezydent Duda.

Quo vadis Polonia?

Stałym punktem rocznicowych obchodów jest zawsze Msza św. z udziałem rodzin ofiar, najwyższych władz państwowych i ponad 100 księży z całej Polski. Tysiące wiernych wypełniło szczelnie warszawską katedrę, ulice Starego Miasta oraz plac Zamkowy. – Jak co roku, jak co miesiąc wspominamy tych, którzy wtedy zginęli. 96 córek i synów narodu, pod przewodnictwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego – powiedział bp Michał Janocha. W trakcie homilii nawiązał do jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Odniósł się do artystycznej instalacji grobu Pańskiego w warszawskiej archikatedrze, gdzie na tle narodowych barw orzeł w koronie zrywa kajdany i unosi się w powietrze. Przypomniał, że w Smoleńsku polskie skrzydła wbiły się w czarną ziemię. A w katedrze polskie skrzydła wzbijają się w białe niebo. Dumny orzeł zrywa żelazne łańcuchy, zrywa się do lotu. Od tego zrywu mija sto lat. – Jaka jest dzisiaj nasza ojczyzna? Jaka jest ziemia naszych praojców, ziemia Szczęsnego Felińskiego, Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa, Korfantego, Wyszyńskiego, ziemia Karola Wojtyły, po stu latach od tamtego cudu? – zastanawiał się bp Janocha i konstatował: – Między katedrą a Pałacem Prezydenckim stoją bariery chroniące Polaków przez Polakami, a czarne marsze domagają się prawa do zabijania nienarodzonych. Czy ten orzeł, który rozrywa kajdany i zrywa się do lotu, nie jest tylko projekcją naszych narodowych tęsknot, czy nie jest naszym kolejnym zbiorowym złudzeniem, czy nie jest jakąś tragiczną farsą?

Zdaniem bp. Janochy, współczesne kajdany mają swój wymiar społeczny i często bezwiednie sami sobie je nakładamy albo pozwalamy nakładać – przez bezkrytyczne uleganie wpływowym ideologiom. Jan Paweł II nazwał to zjawisko „cywilizacją śmierci”, kiedy w imię egoistycznej wolności, oderwanej od solidarności i od odpowiedzialności, głosi się prawo do decydowania o życiu nienarodzonych, upośledzonych, śmiertelnie chorych. Ksiądz biskup przypomniał, że pierwszym krajem w Europie, który wprowadził nieograniczone prawo zabijania nienarodzonych, była bolszewicka Rosja, a drugim były nazistowskie Niemcy. – Dziś tego samego prawa domagają się ludzie w imię postępu. Czy jeżeli ludożerca je widelcem i nożem, to jest postęp? W tym miejscu można powtórzyć pytanie, nieco nadużywane, niemniej jednak ważne i poważne: Quo vadis Polonia? Quo vadis Europa? – zauważył bp Janocha.

Ostatni Marsz Pamięci

Późnym wieczorem z archikatedry pod Pałac Prezydencki przeszedł Marsz Pamięci. Jarosław Kaczyński powiedział, że postawienie pomnika ofiar katastrofy kończy ważny etap. Podziękował wszystkim uczestnikom, którzy przez długie osiem lat uczestniczyli w comiesięcznej Mszy św. oraz w Marszu Pamięci. Zapowiedział, że nadal będą się modlić każdego 10. dnia miesiąca, ale już nie będzie marszy Krakowskim Przedmieściem.

Brat śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego wielokrotnie podkreślał wagę upamiętnienia ofiar katastrofy oraz wyjaśnienia jej przyczyn. – Mamy raporty wstępne, jeszcze nieostateczne. Przed nami badania, które będą prowadzone na zlecenie prokuratury przez najwybitniejszych w skali światowej specjalistów od katastrof lotniczych. Część spraw została już wyjaśniona, a droga do kolejnych jest otwarta – podsumował Jarosław Kaczyński. – To 96. marsz. Tyle marszów, ile ofiar katastrofy smoleńskiej. 96. marsz jest marszem ostatnim, bo doszliśmy do celu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mateusz jest wzorowym opiekunem rodziny

2018-05-24 18:13

Artur Stelmasiak

Ordo Iuris
Mateusz będzie się opiekował dalej swoim rodzeństwem m. in. dzięki pomocy mec. Macieja Kryczki z Ordo Iuris

Mateusz z Przemyśla ma 22 lata ale odpowiedzialności mogliby mu pozazdrościć znacznie starsi mężczyźni. Dzięki współpracy opieki społecznej i zaangażowaniu prawników Ordo Iuris sąd ustanowił go opiekunem zastępczym dla czwórki jego rodzeństwa.

Ich mama miała 42 lata, kiedy zmarła na raka piersi w sierpniu 2016 roku. Zmagała się z chorobą ponad 4 lata. Umierając poprosiła Mateusza, aby zaopiekował się swoim młodszym rodzeństwem. Mateusz obiecał mamie, że zajmie się dziećmi i nie odda ich, dopóki mu ich nie zabiorą. Istniało bowiem realne zagrożenie, że dzieci trafią do domu dziecka.

Sprawa odbiła się szerokim echem w ogólnopolskich mediach. W końcu lutego 2017 r. sąd, na czas trwania postępowania, ustanowił go opiekunem małoletnich i zobowiązał do współpracy z asystentem rodziny, który na bieżąco składał sprawozdania z wykonywania opieki przez 21-latka. W toku postępowania w sprawę włączyli się prawnicy Ordo Iuris, reprezentując Mateusza przed sądem. Na ich wniosek sąd przeprowadził postępowanie dowodowe z zeznań świadków, opinii pracowników opieki społecznej i opiniodawczego zespołu Sądowych Specjalistów.

Dzięki pomocy m. in. prawników z Ordo Iuris, sprawa znalazła swój pomyślny finał w Sądzie Rejonowym w Przemyślu. Sąd wydał 23 maja 2018 r., postanowienie, w którym ustanowił Mateusza pieczą zastępczą dla rodzeństwa. - Można powiedzieć, że w przypadku Mateusza polskie państwo zachowało się jak trzeba - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Od samego początku po nagłośnieniu sprawy przez media pomoc przyszła z wielu miejsc. Odezwały się osoby, które deklarują pomoc finansową czy rzeczową. Ordo Iuris zadeklarowało działania na rzecz Mateusza pro bono. W sprawie świadczeń 500+ odezwała się minister Elżbieta Rafalska, a swoich urzędników przysłał do Przemyśla nawet Prezydent.

Mateusza z Przemyśla reprezentowało wielu prawników z Ordo Iursi m. in. mec. Piotr Sura, mec. Łukasz Roga, mec. Jerzy Kwaśniewski i mec. Maciej Kryczka. - Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynikało, że mimo młodego wieku i licznych trudności związanych z wychowywaniem czwórki dzieci, Pan Mateusz, przy skutecznej pomocy asystenta rodziny i pracowników opieki społecznej, daje rękojmię do właściwego wykonywania opieki i władzy rodzicielskiej nad swoim rodzeństwem.  Z pełnym uznaniem odnosimy się do decyzji sądu, gdyż ostatecznie reguluje status prawny małoletnich z uwzględnieniem silnej więzi emocjonalnej pomiędzy nimi a Panem Mateuszem – mówi mec. Maciej Kryczka.

Dla porównania Ordo Iuris prowadzi też kilka spraw Norwegii, gdzie pracownicy socjalni z „Barnevernet” wyspecjalizowali się w odbieraniu dzieci rodzinom na masową skalę. Wystarczy drobny pretekst, by zabrać norweskim rodzicom dziecko. - Dlatego sprawa Matusza była dla nas tak ważna. Udowodniliśmy, że w Polsce może być normalnie, a wszystkie organizacje społeczne i państwowe są po to, by wspierać i ochraniać rodzinę - mówi mec. Kwaśniewski.

Rodzeństwo żyje skromnie ale Mateusz stara się ze wszystkich sił, aby dzieci nie odczuwały niedostatku. W domu sprząta, gotuje, prasuje, pomaga w lekcjach. Sąsiedzi i ci, którzy znają sytuację chwałą Mateusza, bo stara się stworzyć rodzeństwu normalny dom. - Całoroczna kontrola Mateusza i postępowanie sądowe dowiodło, że Mateusz doskonale sobie radzi z młodszym rodzeństwem. Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że najstarszy brat powinien zajmować się dziećmi. Według wywiadu środowiskowego jest wzorowym opiekunem rodziny - podkreśla Kwaśniewski. - Sprawa Mateusza to również modelowy przykład wzorcowo działającej opieki społecznej. Przecież on może być rodziną zastępczą dlatego, że ma doskonałą otulinę pomocy społecznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Włochy: beatyfiakacja s. Sgorbati - męczenniczki

2018-05-26 21:47

vaticannews.va / Piacenza (KAI)

Męczennik-chrześcijanin na zło odpowiada miłością i tak męczeństwo s. Leonelli staje się ziarnem nadziei rzuconym w ziemię człowieka, które wyda kwiaty i owoce dobra – mówił kard. Angelo Amato dzisiaj w katedrze w Piacenzy. Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych wyniósł dziś do chwały ołtarzy włoską zakonnicę, Leonellę Sgorbati, zamordowaną w Somalii.

Małgorzata Cichoń

S. Leonella urodziła się w 1940 r. w Gazzola koło Piacenzy, w północno-zachodniej części Włoch. Gdy miała 23 lata, wstąpiła do Zgromadzenia Matki Bożej Pocieszenia. Po studiach w Anglii, gdzie uzyskała dyplom pielęgniarki, wyjechała na misje do Afryki. Najpierw pracowała w Kenii, a następnie w Somalii, gdzie oprócz normalnej pracy pielęgniarki kształciła wyspecjalizowaną kadrę medyczną. Zginęła z rąk ekstremistów muzułmańskich w 2006 r.

S. Leonella w swoim życiu hołdowała zasadzie: „dawać wszystko, kochać bardzo, kochać wszystkich”. Znana była z promiennego uśmiechu, którym obdarzała wszystkich. Przed śmiercią, raniona śmiertelnie, trzykrotnie powtórzyła pod adresem zabójców: przebaczam.

Kard. Angelo Amato wskazał na aktualność jej świadectwa. “ Wszystkim nam s. Leonella Sgorbati pozostawia jasne przesłanie autentycznego życia chrześcijańskiego, na które składa się otwartość, miłość i przebaczenie. Swoim współsiostrom przypomina słowa ich błogosławionego założyciela, który mówił: «Powinniśmy ślubować służbę misji nawet kosztem życia; powinniśmy być zadowoleni, jeśli umrzemy przy pracy. Kiedy składacie śluby pamiętajcie, że obok trzech ślubów jest także i ten czwarty». S. Leonella żyła z sercem uczennicy całkowicie oddanej Chrystusowi, szukając tylko Boga i Jego woli; w wolności wobec rzeczy i całkowicie oddana posłuszeństwu. Delikatna i cicha, z pojednania i nieużywania przemocy uczyniła styl swojego życia; czyniła dobro bez rozgłosu, oddając się także pracy fizycznej” - powiedział prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem