Reklama

Rajd rowerowy u Prezydenta

2018-04-12 07:12

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

Prezydent Andrzej Duda zainaugurował VIII Rajd Rowerowy im. Lecha i Marii Kaczyńskich spod pałacu Prezydenckiego na Wawel. - Kiedyś witałem rajd w Krakowie, a teraz żegnam ich w Warszawie - mówi "Niedzieli" Prezydent RP

Rajd rowerowy jest inicjatywą pracowników Kancelarii śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W trakcie spotkania Andrzej Duda sam przejechał się na rowerze, a także założył odblaskową kamizelkę VIII Rajdu im. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz 94. ofiar katastrofy smoleńskiej. - Odkąd jest ta inicjatywa zawsze się z nimi spotykałem. Kiedyś witałem ich jako krakus na Wawelu, jako krakowski radny, później poseł i eurodeputowany. A od czasu, gdy zostałem wybrany na urząd prezydencki, to przyjmuje ich przed pałacem Prezydenckim i żegnam w Warszawie.

Zobacz zdjęcia: Rajd rowerowy u Prezydenta

Przecież to jest miejsce skąd Para Prezydencka wyruszyła w swoją ostatnią podróż - mówi "Niedzieli" prezydent Andrzej Duda. - To jest specyficzny, ale bardzo sympatyczny i szczery sposób upamiętniania Pary Prezydenckiej. Ta inicjatywa jest symboliczna również dla mnie i bardzo dziękuję za ten zdrowy, ale jednak spory wysiłek.

Artur Stelmasiak

Razem z Prezydentem uczestników rajdu w drodze na Wawel żegnał min. Adam Kwiatkowski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. On również był pracownikiem Kancelarii śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a także jechał w pierwszych rajdach rowerowych do Krakowa.

Reklama

Podczas spotkania w ogrodach pałacu Prezydenckiego rozmawiano o ośmioletniej historii eskapad rowerowych. Ich celem jest pokonanie 500 kilometrów, aby 18 kwietnia dotrzeć na Wawel, gdzie złożą kwiaty i pomodlą się przed grobem Pary Prezydenckiej. - Z wieloma uczestnikami znam się od wielu lat. Można więc powiedzieć, że jesteśmy kolegami - mówił Andrzej Duda, który w 2010 roku był ministrem w Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Rajd Rowerowy dotrze na Wawel 18 kwietnia, czyli w rocznicę pogrzebu Pary Prezydenckiej. Jego uczestnicy złożą kwiaty oraz wezmą udział we Mszy św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Ta rowerowa pielgrzymka jest bowiem dedykowana wszystkim uczestnikom tragicznego lotu 10 kwietnia 2010 roku, a w szczególności pracownikom Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - To jest nasz drobny wkład, by pamięć o tych osobach nadal trwała - mówi Marcin Wierzchowski, pomysłodawca rajdu.

Artur Stelmasiak

Wierzchowski jest urzędnikiem Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, a wcześniej pracował dla śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jako urzędnik rankiem 10 kwietnia 2010 czekał na delegację prezydencką na lotnisku w Smoleńsku. - I niestety się doczekałem. To co zobaczyłem i co przeżyłem będzie we mnie do końca życia - wyznaje Wierzchowski. - Znałem wiele osób, które wówczas zginęły. Ten rajd rowerowy jest czasem zadumy nad tymi, którzy tragicznie odeszli. Przypominamy sobie ich twarze, nasze rozmowy i przyjaźnie.

Pierwszy rajd w 2011 roku odbył się, gdy emocje po katastrofie smoleńskiej były jeszcze bardzo silne. - Symbolika tragedii smoleńskiej jest jakoś wpleciona w nasze życie zawodowe i także prywatne. Marcin Wierzchowski czekał na samolot w Smoleńsku, a ja wcześniej całą delegację prezydencką odprowadzałem na Okęciu w Warszawie - mówi Michał Grodzki, były urzędnik Prezydenta Kaczyńskiego, a obecnie burmistrz warszawskiej dzielnicy Bemowo.

Pomysł na rajd rowerowy zrodził się wśród urzędników, którzy organizowali wizyty Lecha Kaczyńskiego. Początkowo wyruszyli szlakiem miejsc, które odwiedził śp. Prezydent, a teraz jego formuła rozszerzyła się. - Składamy kwiaty pod tablicami i miejscami, które upamiętają Prezydenta, ale także odwiedzamy ludzi wówczas poznanych - tłumaczy Grodzki. - Wcześniej przyjmował nas w Krakowie były minister KPRP Andrzej Duda, a teraz na Wawelu wita nas inny były prezydencki minister prof. Ryszard Legutko, obecnie eroposeł.

Pielgrzymka rowerowa, co roku jedzie trochę inną trasą. Po drodze uczestnicy znajdują wiele miejsc ważnych dla historii Polski. Jest to szczególnie ważne w roku 100-lecia Odzyskania Niepodległości. - Często odwiedzamy mogiły zarówno Powstańców Styczniowych, ale także Żołnierzy Wyklętych. Staramy sie dotrzeć tam, gdzie są ślady Polaków, którzy przysłużyli sie Polsce - podkreśla Michał Grodzki.

Tagi:
rower

Na rowerach do Madonny

2018-04-18 12:13

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 16/2018, str. IV-V

Czas próby swoich sił, możliwości i walki z sobą. Grupa szaleńców, którzy od 30 lat na rowerach, z modlitwą w sercu, zmierzają w jednym kierunku – ku Czarnej Madonnie. I wiele wysłuchanych modlitw...

Archiwum Bartka Minkiewicza
Uczestnicy rowerowej pielgrzymki na Jasnej Górze, 2008 r.

W 1989 r. ks. Tadeusz Zgórski z grupą młodych osób zapoczątkował rowerową pielgrzymkę ze Strzelec Krajeńskich na Jasną Górę. W następnych latach jako duchowi opiekunowie wyjazdy kontynuowali kolejni księża wikariusze parafii pw. św. Franciszka z Asyżu, którzy przy zaangażowaniu osób świeckich rozwinęli pielgrzymkę i nadali jej nowy charakter. Obecnie dzieło poprzedników kontynuują Bartek Minkiewicz i ks. Paweł Sztyber.

Tegoroczna 30. pielgrzymka odbędzie się w dniach od 21 do 28 lipca. Będzie o tyle szczególna, bo jubileuszowa. Zapisy już trwają.

Mały cud

Rowerową pielgrzymkę na Jasną Górę zapoczątkował ks. Tadeusz Zgórski, ówczesny wikariusz parafii pw. św. Franciszka z Asyżu w Strzelcach Krajeńskich, obecnie rezydent parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Głogowie. – Przygotowywałem grupę do bierzmowania. To była ósma klasa. Wśród uczniów był mistrz świata w kolarstwie. Było mniej więcej tyle samo chłopców, co dziewcząt. Uczyłem też w salkach w Technikum Mechanizacji Rolnictwa, gdzie byli sami chłopcy. Z tej grupy do seminarium poszło 5 chłopaków, których też poprosiłem, żeby pojechali na tę pielgrzymkę. W sumie wyruszyło ze mną ok. 30 osób – wspomina ks. Zgórski. – Wcześniej przejechałem trasę samochodem. Ustaliłem, gdzie śpimy i co jemy. W drodze nie towarzyszył nam żaden samochód. Każdy na bagażniku miał ze sobą swoje osobiste rzeczy. Jedzenie i spanie mieliśmy załatwione po drodze u poszczególnych proboszczów. Utkwił mi w pamięci ksiądz staruszek, który o godz. 3 nad ranem z paniami z Caritas robił nam kanapki. To było bardzo wzruszające. Wszędzie byliśmy przyjmowani bardzo serdecznie. Dostawaliśmy na drogę żywność, owoce – opowiada ks. Tadeusz. Dodaje, że pielgrzymka rodziła się w bólach, jednak towarzyszył jej mały cud. Przez kilka dni poprzedzających pielgrzymkę bardzo mocno padało, niektóre drogi były słabo przejezdne. Jednak rankiem w dniu wyjazdu przestało padać. – Weszliśmy do kościoła pw. św. Franciszka. Proboszcz śp. ks. Mieczysław Wykrota odprawił Mszę św. Wyszliśmy, a tu słoneczko i bardzo ciepło, później mieliśmy piękną pogodę – dodaje kapłan.

Gosia i Piotrek

Ks. Tadeusz opowiada, że wszyscy uczestnicy pielgrzymki musieli mieć rowery z przerzutkami. Wspomina, że jedna z dziewcząt miała nowego składaka, ale bez przerzutek. Postanowił, że każdy chłopiec w razie trudności będzie pomagał wskazanej dziewczynie. – Jeden z kleryków, Piotrek, miał doskonały rower, chyba najlepszy. Umówiliśmy się, że będzie pomagał Gosi, córce dyrektora PGR-u. Okazało się, że po drodze to ona podpychała Piotrka, a nie Piotrek ją – śmieje się ks. Tadeusz Zgórski. – Wszyscy szczęśliwie dojechaliśmy do Częstochowy, poza jedną dziewczynką, która miała zbyt duży bagaż, za Ostrzeszowem przewróciła się i zdarła kolano. Bałem się o nią, dlatego zadzwoniłem do jej rodziców i pociągiem wróciła do domu.

Będąc w Częstochowie, odwiedziliśmy też Białą, rodzinną miejscowość ks. Wykroty, gdzie przyjęli nas bardzo serdecznie. W każdym razie, jeżeli chodzi o pielgrzymkę, było bardzo sympatycznie, zarówno duchowo, jak i zewnętrznie. Po powrocie poszedłem na probostwo do Koźli, natomiast pielgrzymka była kontynuowana przez moich następców – dodaje ks. Zgórski.

Pan Bóg ich wysłuchał

Pielgrzymkę kontynuowali m.in. ks. Ryszard Górski, ks. Dariusz Mikiciuk, śp. ks. Zygmunt Kowalczuk oraz ks. Jacek Błażkiewicz. W latach 1995-99 rozkręcił ją jej ówczesny opiekun, ks. Mirosław Donabidowicz, obecnie proboszcz parafii św. Urbana I w Zielonej Górze. – Przede mną w pielgrzymce brało udział zaledwie kilkanaście osób, a jej zaplecze w pewnym sensie nie było do końca zorganizowane. Za moich czasów zebrała się fajna ekipa, z którą udało nam się zorganizować nagłośnienie, kuchnię i obsługę medyczną, czyli zaplecze, które dzisiaj funkcjonuje praktycznie na każdej pielgrzymce – mówi ks. Donabidowicz. Za ks. Mirosława początkowo jeździło ok. 80 osób, później 120, a nawet 150. Uczestnicy pochodzili głównie ze Strzelec i okolic. Sprawami organizacyjnymi zajmowały się osoby świeckie, z kolei opiekunami grupy byli kolejni wikariusze. – Miałem specjalny rower z zamontowanymi głośnikami, z którego w czasie jazdy głoszone były nauki i modlitwy. Byliśmy podzieleni na 5, 6 grup po ok. 15 osób, bo tak nakazywały przepisy. Każdy z uczestników miał swoje osobiste intencje, jednak wszyscy ogólnie modliliśmy się za naszą młodzież, parafię, a także ludzi chorych, cierpiących. W kolejnych wyjazdach dziękowaliśmy też Panu Bogu za to, że pielgrzymka tak pięknie się rozwija, a zwłaszcza za jej uczestników, z których wytworzyła się pewna rodzina. To nie byli ludzie, którzy szukali atrakcji czy przygód, ale autentycznie jechali na Jasną Górę z modlitwą w konkretnych intencjach. Pamiętam młode małżeństwo, które nie mogło mieć dzieci. Pojechali z nami pierwszy raz, a po powrocie okazało się, że pani jest w ciąży, że Pan Bóg ich wysłuchał – wspomina z uśmiechem ks. Mirosław.

Z nutą sentymentu

Następcą ks. Donabidowicza był ks. Zdzisław Przybysz, który obecnie posługuje w parafii Kosieczyn. Kapłan tak wspomina swoje doświadczenie rowerowej pielgrzymki ze Strzelec na Jasną Górę: – Moje spotkanie z pielgrzymką nastąpiło w 2000 r., kiedy zostałem wikariuszem parafii pw. św. Franciszka z Asyżu. Pielgrzymkę prowadziłem trzy razy, ostatni raz w 2003 r. Zmieniliśmy dotychczasową trasę, wędrowało nas ponad 100 rowerów plus obsługa techniczna. Byli to w większości mieszkańcy Strzelec i okolic, ale także Gorzowa, Trzciela i Nowej Soli. Nastroje, które nam towarzyszyły, były bardzo pozytywne, radosne, a intencje – tak jak w większości pielgrzymkowych wysiłków – każdy niósł coś indywidualnie w sercu. Przygotowania były intensywne: objazd trasy w czerwcu, dokładne opisy trasy, miejsca noclegowe, śpiewniki, plakietki, karty pielgrzymów, prowiant, transport, kuchnia. Jak przy każdej pielgrzymce – zaplecze logistyczne. Po latach wspominam pielgrzymkę z nutą sentymentu. Był to dobry czas rekolekcji w drodze, zawiązywania nowych znajomości, budowania zaufania do drugiego człowieka, zwłaszcza gdy przydarzały się awarie. Uczestnikom jubileuszowej pielgrzymki życzę siły w nogach, hartu ducha, a przede wszystkim wiary.

Żyła tym cała parafia

Z grupą ks. Tadeusza Zgórskiego 30 lat temu na Jasną Górę jako młody chłopak jechał ks. Marcin Strzyżykowski, obecnie wikariusz w Otyniu. Wspomina, że pomysł na pielgrzymkę rowerową w parafii był całkiem nowy. Pierwsza pielgrzymka – jak mówi – mogła liczyć ok. 25-30 osób. Jej uczestnicy pochodzili ze Strzelec Krajeńskich, okolic, a także innych części Polski (np. Opola). – Mimo trzech dekad wspomnienia pierwszej pielgrzymki pozostają ciągle żywe w moim umyśle, sercu... Należy pamiętać, że Strzelce zawsze kojarzone były ze sportem rowerowym. Działa tu od lat, z wybitnymi osiągnięciami na skalę świata, klub kolarski „POM” Strzelce Krajeńskie. Mogło to ułatwić ks. Tadeuszowi dotarcie do młodzieży właśnie przez sport. 30 lat temu hasło: „Jedziemy na Jasną Górę na rowerach” było czymś niezwykłym, wyczynem i duchowym, i fizycznym. Wydarzeniem tym żyła cała parafia. Chciałem spróbować, jak to będzie. Była to trochę podróż w nieznane z człowiekiem, który porwał nas i pokazał cel: Jasna Góra – opowiada ks. Marcin. – W kolejnych pielgrzymkach uczestniczyło już moje rodzeństwo: brat Sławomir (obecnie proboszcz w parafii Bytnica) i siostra Sylwia. Po latach najmłodsza siostra Ewa również rozpoczęła swoją przygodę ze strzelecką pielgrzymką rowerową – dodaje.

Piękno polskich wsi

Ks. Strzyżykowski, który uczestniczył w pierwszych sześciu pielgrzymkach, wspomina, że każda z nich była jakby osobną książką pełną przygód. – W 1991 r. pojechaliśmy na rowerach do Częstochowy na Światowy Dzień Młodych. Była nas dosyć duża grupa. Pamiętam morze ludzi i jedno wydarzenie, gdy obok barierki, przy której stałem, przejeżdżał św. Jan Paweł II. Myślę, że właśnie ta pielgrzymka pokazała mi Kościół w jego wymiarze powszechnym – Kościół radosny, dynamiczny i żywy – dzieli się ks. Marcin. – Zawsze czekałem na pielgrzymkę. Było to niesamowite doświadczenie wspólnoty, która pielgrzymuje. Widziałem piękno polskich wsi, w powietrzu unosił się letni zapach pól, łąk i ta grupa szaleńców, którzy na rowerach, z modlitwą w sercu, zmierzali w jednym kierunku: ku Czarnej Madonnie. To było piękne! Kiedy wracaliśmy, a były takie pielgrzymki, że jechaliśmy w dwie strony, ludzie rzucali nam kwiaty pod koła. Pielgrzymka była też czasem próby swoich sił, możliwości i walki z sobą. Po powrocie miałem wrażenie, jakbym wracał z wielkiej, niezwykłej podróży, w czasie której tak wiele się dokonało w moim życiu – opowiada kapłan.

Biskup, rower i żabki do prania

Od samego początku z pielgrzymką związany był Jacek Tuz, który jeździł w pierwszych dziewięciu pielgrzymkach. – Dziesiątą rozpocząłem, ale ze względu na uraz szczęki nie ukończyłem. W roku 1998 zmieniłem stan cywilny, przeniosłem się do Tychów i przestałem jeździć w ogóle. Czasami odwiedzam uczestników, jak wyruszają albo jak kończą pielgrzymkę – wspomina Jacek. – Na pewno bardzo dużo osób zaczęło jeździć, kiedy pielgrzymką zajął się Dariusz Wieczorek ze Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Wtedy tych ludzi było nawet ok. setki. Natomiast od strony duchowej najbardziej wspominam dwie pielgrzymki – pierwszą z ks. Tadeuszem, która była dla nas zupełnie czymś nowym, i tą, kiedy jechaliśmy na spotkanie z Ojcem Świętym na Światowe Dni Młodzieży w 1991 r. Jednego roku fragment pielgrzymki powrotnej, z Paradyża do Rokitna, przejechał z nami na rowerze bp Józef Michalik. Pamiętam, że miał czerwony rower Wagant i nogawki spięte na żabki do prania, żeby mu się w łańcuch nie powkręcały – opowiada z uśmiechem Jacek Tuz.

Statuetki, tort i... jubileusz!

Od czterech lat w stałą organizację pielgrzymki zaangażowany jest Bartek Minkiewicz, wiceprezes Koła Parafialnego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, który jako główny organizator jeździ od dwóch lat. W tym roku w pielgrzymce weźmie udział po raz 19. – Przygotowania zaczynamy od stycznia. Szukamy sponsorów. Na dwa miesiące przed pielgrzymką ustalamy trasę, szukamy noclegów, ustalamy menu, robimy listę uczestników i organizujemy spotkania przedpielgrzymkowe. Średnio na każdej pielgrzymce jest ok. 100 osób. Nie są to tylko osoby ze Strzelec Krajeńskich, Drezdenka, Gorzowa czy Zielonej Góry, ale również spoza naszej diecezji. Przedział wiekowy też jest różny – mówi Bartek. – Zawsze jedzie się z jakąś intencją w sercu, jednak w tej chwili jako organizator człowiek bardziej myśli nad przebiegiem trasy, nad ludźmi i ich bezpieczeństwem. Pielgrzymka to dla mnie spotkanie z ludźmi. Na pewno Eucharystia też jest inaczej przeżywana w drodze. W czasie urlopu jest to też dla mnie moment wyciszenia się. To bardzo ciekawa forma spędzenia czasu, spotkania z Bogiem z możliwością spowiedzi w czasie drogi. W tym roku dla uczczenia jubileuszu wyjeżdżamy dodatkowo do Krakowa. Jest to trzydniowy etap. Jedziemy nie całą grupą, ale jest to wyjazd dla chętnych. Pielgrzymka wyjeżdża w sobotę 21 lipca. Na Jasnej Górze jesteśmy 28 lipca. Na rozpoczęcie planujemy wręczenie statuetek dla zasłużonych dla niej osób. Będzie wielki tort, ma także przyjechać ksiądz biskup – kończy Bartek Minkiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: przyjmijmy Boże Prawo jak synowie, a nie niewolnicy

2018-06-20 11:10

st (KAI) / Watykan

Do przyjmowania Bożych nakazów jako umiłowane dzieci, a nie niewolnicy zachęcił Ojciec Święty wiernych podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Kontynuując cykl katechez na temat przykazań papież podkreślił, że wymagają one od chrześcijanina postawy ufności i wynikającego z niej posłuszeństwa. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

pixabay.com

Na wstępie Franciszek zauważył, że w Piśmie Świętym przykazania ukazane są jako słowa wypowiedziane przez Boga wobec swego ludu. Takie ich określenie wskazuje na wpisanie ich w relację dialogu między Bogiem a człowiekiem.

Tymczasem szatan od samego początku chce oszukać człowieka i przekonać, że Bóg dąży do podporządkowanie go sobie. „Wyzwanie polega właśnie na tym: czy pierwszą normą, którą Bóg dał człowiekowi, jest podejście despoty, który zabrania i zmusza, czy też troska ojca, który opiekuje się swoimi dziećmi i chroni je przed samozagładą? Najbardziej tragiczne spośród różnych kłamstw, jakie wąż mówi Ewie, to podsunięcie myśli o Bogu zazdrosnym i zaborczym. Fakty udowadniają, że wąż kłamał” – stwierdził papież.

Ojciec Święty zauważył, że człowiek stoi na rozdrożu. Musi odpowiedzieć sobie na pytanie: „czy Bóg narzuca mi różne sprawy, czy też się o mnie troszczy? Czy Jego przykazania są tylko prawem, czy też zawierają słowo? Czy Bóg jest panem, czy Ojcem? Czy jesteśmy poddanymi czy też dziećmi? To zmaganie, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz nas, występuje nieustannie: tysiąc razy musimy wybierać między mentalnością niewolnika a mentalnością synowską” – powiedział Franciszek.

Papież przypomniał, że jesteśmy wezwani, by przejść od legalizmu, do Ducha, który daje życie, od myślenia jak niewolnicy do myślenia po synowsku. „Świat nie potrzebuje legalizmu, ale troski. Potrzebuje chrześcijan o synowskich sercach” – stwierdził Ojciec Święty na zakończenie swej katechezy.



Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza audiencja ma miejsce w dwóch miejscach: my tutaj zgromadzeni jesteśmy na placu a w auli Pawła VI jest ponad 200 chorych, którzy śledzą audiencję na telebimach. Wszyscy razem stanowimy jedną wspólnotę. Brawami pozdrówmy osoby zgromadzone w auli.

W ubiegłą środę rozpoczęliśmy nowy cykl katechez na temat przykazań. Zobaczyliśmy, że Pan Jezus nie przyszedł, aby znieść Prawo, ale aby je wypełnić. Powinniśmy coraz lepiej rozumieć tę perspektywę.

W Biblii przykazania nie żyją dla siebie, ale są częścią powiązania, relacji. Pan Jezus nie przyszedł na to, aby obalić Prawo, ale je wypełnić. Istnieje zatem ta relacja Przymierza [1] między Bogiem a Jego ludem. Na początku rozdziału 20 Księgi Wyjścia czytamy: „zaczął Bóg wypowiadać słowa” (w. 1).

Wygląda to na otwartość, taką jak inne, ale w Biblii nie ma nic banalnego. Tekst nie mówi „Bóg ogłosił te przykazania”, ale „te słowa”. Tradycja żydowska będzie zawsze nazywała Dekalog „Dziesięcioma słowami”. A termin „dekalog” oznacza właśnie to [2]. I chociaż słowa te mają formę praw, obiektywnie są przykazaniami. Dlaczego zatem autor natchniony używa właśnie tutaj terminu „dziesięć słów”, a nie „dziesięć przykazań”?

Jaka jest różnica między nakazem a słowem? Nakaz jest przekazem, który nie wymaga dialogu. Natomiast słowo jest podstawowym środkiem relacji jako dialogu. Bóg Ojciec stwarza za pośrednictwem swojego słowa, a Jego Syn jest Słowem, które stało się ciałem. Miłość karmi się słowami, podobnie jak wychowanie czy współpraca. Dwie osoby, które się nie kochają, nie potrafią się ze sobą komunikować. Kiedy ktoś przemawia do naszego serca, nasza samotność się kończy, otrzymuje słowo, dawany jest przekaz. A przykazania są słowem Boga: Bóg przekazuje siebie w tych dziesięciu słowach i oczekuje naszej odpowiedzi.

Czym innym jest otrzymywanie rozkazów, a czym innym jest dostrzeżenie, że ktoś próbuje z nami rozmawiać. Mogę wam powiedzieć: Dziś jest ostatni dzień wiosny, ciepłej wiosny,”. To jest prawda, a nie dialog. Ale jeśli wam mówię: „Co myślicie o tej wiośnie?” to zaczynam dialog. Przykazania są dialogiem. Przekaz: „Realizuje się dzięki przyjemności rozmawiania i dzięki konkretnemu dobru przekazywanemu między tymi, którzy się kochają za pośrednictwem słów. Jest dobrem, które nie polega na rzeczach, ale istnieje w samych osobach dających się nawzajem w dialogu” (Adhort. ap. Evangelii gaudium, 142).

Ale ta różnica nie jest czymś sztucznym. Popatrzymy, co się stało na początku. Kusiciel, dialbeł chce oszukać mężczyznę i kobietę w tym punkcie: chce ich przekonać, że Bóg zabronił im spożywania owocu z drzewa dobra i zła, aby byli posłuszni. Wyzwanie polega właśnie na tym: czy pierwsza norma, jaką Bóg dał człowiekowi, jest podejściem despoty, który zabrania i zmusza, czy też troska ojca, który opiekuje się swoimi dziećmi i chroni je przed samozagładą? Czy jest to słowo, czy też nakaz? Najbardziej tragiczne spośród różnych kłamstw, jakie wąż mówi Ewie, to podsunięcie myśli o bóstwie zazdrosnym- „Bóg wam zazdrości”- i bóstwie zaborczym – „Bóg nie chce, abyście byli wolni”. Fakty udowadniają, że wąż kłamał (Rdz 2, 16-17, 3.4-5). Skłonił, by myśleć, że słowo miłości było nakazem.

Człowiek stoi w obliczu tego rozdroża: czy Bóg narzuca mi różne sprawy, czy też się o mnie troszczy? Czy Jego przykazania są tylko prawem, czy też zawierają słowo, aby otoczyć mnie troską? Czy Bóg jest panem, czy Ojcem? Bóg jest Ojcem: nigdy o tym nie zapominajcie. Nawet w strasznych sytuacjach, pomyślcie, że mamy Ojca, który kocha nas wszystkich. Czy jesteśmy poddanymi czy też dziećmi? To zmaganie, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz nas występuje nieustannie: tysiąc razy musimy wybierać między mentalnością niewolnika a mentalnością synowską. Nakaz pochodzi od pana, słowo- od ojca.

Duch Święty jest Duchem synostwa, jest Duchem Jezusa. Duch niewolników może tylko przyjąć Prawo jako ucisk i może wytworzyć dwa przeciwstawne rezultaty: albo życie złożone z powinności i obowiązków, albo gwałtowna reakcja odrzucenia. Całe chrześcijaństwo jest przejściem od litery Prawa do Ducha, który daje życie (2 Kor 3, 5-17). Jezus jest Słowem Ojca, nie jest potępieniem Ojca. Jezus przyszedł, aby zbawić swoim, a nie aby nas potępić.

Widać to, gdy dany mężczyzna lub kobieta przeżyli to przejście, albo nie. Ludzie zdają sobie sprawę, czy dany chrześcijanin myśli po synowsku, czy też jak niewolnik. I my sami pamiętamy, czy nasi wychowawcy zajmowali się nami jak ojcowie i matki, czy też tylko narzucali nam zasady. Przykazania są drogą do wolności, bo są słowem Ojca, który nas wyzwala na tej drodze. Świat nie potrzebuje legalizmu, ale troski. Potrzebuje chrześcijan o synowskich sercach [3]. Potrzebuje chrześcijan o sercu synowskim: nie zapominajcie o tym.

PRZYPISY:

1. 20 rozdział Księgi Wyjścia poprzedzony jest darem Przymierza w rozdziale 19, w którym centralne miejsce znajdują słowa: „Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym” (Wj 19,5-6). Terminologia ta znajduje symboliczną syntezę w Kpł 26,12: „Będę chodził wśród was, będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem” i dojdzie aż do zapowiedzi Mesjasza w Iz 7,14 czyli Emmanuela, która pojawia się ostatecznie w Mt 1,23: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: «Bóg z nami»”. To wszystko wskazuje na zasadniczo relacyjną naturę wiary hebrajskiej a najpełniej – wiary chrześcijańskiej.

2. Por. również Wj 34,28b: „I napisał na tablicach słowa przymierza - Dziesięć Słów”.

3. Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Veritatis splendor, 12: „Dar Dekalogu jest obietnicą i znakiem Nowego Przymierza, w którym prawo zostanie na nowo i ostatecznie zapisane w sercu człowieka (por. Jr 31, 31-34), zastępując prawo grzechu, które to serce skaziło (por. Jr 17, 1). Zostanie więc dane serce „nowe”, ponieważ zamieszka w nim „nowy duch”, Duch Boży (por. Ez 36, 24-28)”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pielgrzymka do Ziemi Świętej

2018-06-20 18:50

www.alf.com.pl

Termin: 12.10 – 19.10.2018 r. Cena: 3.160 zł

BOŻENA SZTAJNER

1.Dzień: WROCŁAW – TEL AWIW – JAFA – CEZAREA – HAJFA – TYBERIADA

Zbiórka na lotnisku we Wrocławiu na dwie godziny przed wylotem. Odprawa biletowo – paszportowa

i bezpośredni lot do Tel Awiwu . Przylot na lotnisko Ben Guriona. Spotkanie z miejscowym przewodnikiem.

Przejazd do Tel Awiwu. Zwiedzanie starej części miasta- Jafy. Przejazd nadbrzeżną równiną do Cezarei, gdzie

znajduje się Herodiański akwedukt. Przejazd do Hajfy, wjazd na górę Karmel, gdzie znajduje się Kościół Stella

Maris. Następnie przejazd do Tyberiady lub Nazaretu. Zakwaterowanie w hotelu. Kolacja, nocleg.

2.Dzień: GÓRA TABOR – KANA GALILEJSKA – NAZARET

Śniadanie w hotelu. Przejazd autokarem pod Górę Tabor. Wjazd taksówkami na Górę Tabor i zwiedzanie Bazyliki

Przemienienia Pańskiego. Następnie przejazd do Kany Galilejskiej, wizyta w Kościele Franciszkanów miejsca

pierwszego cudu Chrystusa. Wizyta w Nazarecie, zwiedzanie Bazyliki Zwiastowania, przejście do Kościoła św.

Józefa. Powrót do hotelu na kolację oraz nocleg.

3.Dzień: TABGHA – KAFARNAUM – GÓRA BŁOGOSŁAWIEŃSTW – JEZIORO GALILEJSKIE

Śniadanie w hotelu. Rozpoczęcie dnia wizytą w kościołach w okolicy Jeziora Galilejskiego: przejazd do Tabghy,

miejsca cudu rozmnożenia chleba i ryb, Kościół Prymatu św. Piotra. Następnie przejazd północnym brzegiem

jeziora do Kafarnaum, kolejno na Górę Błogosławieństw, rejs drewnianą łodzią po Jeziorze Galilejskim. Przejazd do

hotelu w Betlejem na kolację oraz nocleg.

4.Dzień: BETLEJEM – EIN KAREM

Śniadanie w hotelu. Zwiedzanie Betlejem: Bazylika Narodzenia Pańskiego, Kościół św. Katarzyny, Grota Mleczna,

Pole Pasterzy. Następnie wizyta w Ein Karem w Sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety oraz Narodzenia św. Jana

Chrzciciela. Powrót do hotelu w Betlejem na kolację oraz nocleg.

5.Dzień: GÓRA OLIWNA – JEROZOLIMA

Śniadanie w hotelu. Wizyta na Górze Oliwnej, zwiedzanie Kościoła Pater Noster (Ojcze Nasz),Kaplica

Wniebowstąpienia. Następnie przejście do kościoła klasztornego Dominus Flevit, przejście obok Cmentarza

Żydowskiego. Kolejno punktem zwiedzania jest Bazylika Agonii (zwana także Kościołem Wszystkich Narodów)

przy której znajduje się Ogród Oliwny – Getsemani. Przejście do Kościoła Grobu Najświętszej Marii Panny,

położonego w dolinie Cedronu, pomiędzy Wzgórzem Świątynnym a Górą Oliwną. W kościele tym znajduje się grób

Marii z Nazaretu, matki Jezusa. Następnie przejście Drogą Krzyżową „Via Dolorosa” do Bożego Grobu w Bazylice

Grobu Świętego. Powrót do hotelu w Betlejem na kolację oraz nocleg.

6.Dzień: JERYCHO – MORZE MARTWE

Śniadanie w hotelu. Przejazd na Pustynię Judzką (panorama pustyni) i Jerycho z widokiem na Górę Kuszenia-

wjazd wagonikami kolejki górskiej. Kolejno przejazd nad rzekę Jordan do miejsca Chrztu Pana Jezusa. Na koniec

dnia podróż nad Morze Martwe, czas na odpoczynek i kąpiel w Morzu Martwym oraz kąpiele błotne. Powrót do

hotelu w Betlejem. Kolacja, nocleg.

7.Dzień: JEROZOLIMA – GÓRA SYJON – TEL AWIW

Śniadanie w hotelu. Następnie przejazd do Jerozolimy na Górę Syjon, gdzie znajduje się Kościół św. Piotra „In

Gallicantu”. Następnie udamy się do Wieczernika oraz Kościoła Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. Przejście pod

Ścianę Płaczu. Na koniec pobytu w Jerozolimie przejście do Bożego Grobu. Transfer na lotnisko Ben Guriona.

Odprawa biletowo – paszportowa, wylot do Wrocławia.

8.Dzień: WROCŁAW: Przylot do Wrocławia. Zakończenie pielgrzymki.

Cena pielgrzymki zawiera: Bilet lotniczy: Wrocław – Tel Awiw – Wrocław, opłaty lotniskowe, transfer

klimatyzowanym autokarem podczas zwiedzania, zakwaterowanie w pokojach 2 i 3 osobowych w hotelach

3 gwiazdkowych – zgodnie z programem pielgrzymki (zakwaterowanie: 2 noclegi w Tyberiadzie lub Nazarecie

+ 4 noclegi w Betlejem), Wyżywienie: 2 posiłki dziennie (kolacja, śniadanie), udział w programie imprezy,

ubezpieczenie: KL 30.000 EURO, NNW 15.000 PLN, Bagażu 1.000 PLN, CP - chorób przewlekłych.

Cena pielgrzymki nie zawiera: Obligatoryjnie należy posiadać kwotę 140 USD. Kwota ta nie podlega rozliczeniu

i obejmuje: bilety wstępu do zwiedzanych obiektów zgodnie z programem, napiwki dla kierowców, opiekę

polskojęzycznego przewodnika podczas zwiedzania, system słuchawkowy oraz pozostałe koszty związane

z realizacją programu. Cena nie zawiera również wydatków własnych, posiłków nie wymienionych

w programie oraz przejazdu na lotnisko we Wrocławiu.

Uwaga:

Program jest ramowy i może ulec zmianie. W każdym dniu pielgrzymki zostanie zorganizowana Msza Święta.

Dopłata do pokoju 1 osobowego – 180 USD.

Biuro Usług Turystycznych i Rehabilitacyjnych „ALF”

ul. Ozimska 38/2, 45-058 Opole

tel. 077/ 454-08-82, 456-41-22, fax. 077/ 453-63-22

www.alf.com.pl

e-mail: alf@alf.com.pl


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem