Reklama

Podkomisja smoleńska anulowała raport Millera. Były wybuchy

2018-04-11 18:43

PAP/wpolityce.pl

DOMINIK RÓŻAŃSKI
Antoni Macierewicz

Raport komisji Jerzego Millera z 2011 r. w sprawie katastrofy smoleńskiej zostaje anulowany; samolot Tu-154M został zniszczony wskutek eksplozji; wybuchy nastąpiły nad ziemią - to tezy przedstawione w środę przez działająca przy MON podkomisję smoleńską, kierowaną przez Antoniego Macierewicza.

Macierewicz podkreślił, że jest to raport techniczny, a nie ostateczny; nie jest oficjalnym stanowiskiem państwa polskiego i nie ma takiego stanowiska do czasu opublikowania raportu Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, który opracowuje podkomisja. Według Macierewicza, raport końcowy może powstać za około rok.

B. szef MON podkreślił, że podkomisja nie wypowiada się czy eksplozje na pokładzie Tu-154M to efekt zamachu. "Nie sądzę, żeby ktokolwiek z członków komisji wypowiadał się na temat zamachu, ani też w materiale filmowym (...) nie było ani słowa na temat zamachu" - dodał Macierewicz.

W rozdanym dziennikarzom wprowadzeniu do raportu technicznego napisano, że raport KBWLLP pod przewodnictwem Jerzego Millera z 29 lipca 2011 roku ws. katastrofy smoleńskiej "jest nieważny i zostaje anulowany". Pytany, na jakiej podstawie prawnej został unieważniony raport Millera, Macierewicz powiedział: "Na podstawie decyzji, którą podjęła podkomisja, wykazującej, ze raport pana Millera nie tylko zawiera fałszywe tezy, ale został skonstruowany w oparciu o presję polityczną, która była wywierana na członków komisji, i o sfałszowane materiały".

Reklama

"Nie ma oficjalnego stanowiska państwa polskiego w sprawie katastrofy smoleńskiej do czasu powstania raportu końcowego Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego poprzez jej podkomisję" - dodał.

Według Macierewicza ci, którzy "domagają się, aby raport Millera nadal był stanowiskiem państwa polskiego, domagają się, aby państwo polskie potępiało polskich pilotów". "Raport pana Millera definiuje tragedię smoleńska jako kontrolowany lot ku ziemi. To oznacza, że winę za tę tragedię ponoszą polscy piloci. Takie było stanowisko państwa polskiego do czasu decyzji naszej komisji" - mówił.

Podczas środowej prezentacji podkomisji stwierdzono, że nie ma wątpliwości, iż na katastrofę smoleńską złożył się szereg świadomych działań. "Zarówno w obszarze remontu samolotu Tu 154 M nr boczny 101, sposobu przygotowania oficjalnej delegacji rządowej do Katynia, świadome fałszywe sprowadzenie samolotu do lądowania przez rosyjskich kontrolerów jak i awarie oraz eksplozje, które ostatecznie zniszczyły Tupolewa i doprowadziły do śmierci prezydenta RP polskiej oraz całej delegacji rządowej lecącej na uroczystości upamiętniające 70 rocznicę ludobójstwa w Katyniu w 1940 roku" - wymieniono.

Raport techniczny stwierdza, że rządowy Tu-154 "uległ destrukcji w powietrzu w wyniku eksplozji" - pierwsze nastąpiły w lewym skrzydle "i doprowadziły do rozpadu struktury odejmowanej części skrzydła"; detonacje zniszczyły sloty, żebra i dźwigary oraz fragmenty poszycia, oderwała się też klapa. "Nad ziemią nastąpiła eksplozja w kadłubie i całkowita awaria zasilania elektrycznego zanim uderzył on w ziemię" - głosi raport.

"Po przekroczeniu przez samolot punktu TAWS38 (710 m przed progiem pasa) doszło do szeregu awarii: lewego silnika, generatora, klap, podwozia, pierwszej instalacji hydraulicznej i systemu wskazań kursu magnetycznego oraz do niesprawności obu wysokościomierzy radiowych" - napisano w raporcie.

"Oderwana końcówka odejmowanej części lewego skrzydła posiada widoczne charakterystyczne cechy eksplozji (loki wybuchowe). Ten fragment skrzydła stanowi bezsporny dowód zniszczenia w wyniku eksplozji" - głosi opracowanie.

Kazimierz Nowaczyk z podkomisji stwierdził, że "loki mogą powstać wyłącznie w wyniku detonacji, nie mogą powstać wskutek zderzenia". Ekspert komisji ds. pirotechniki ocenił, że wybuch paliwa w zbiornikach w skrzydłach samolotu nie odpowiada zniszczeniom zaobserwowanym na miejscu katastrofy.

Kolejne dowody na eksplozję to - według prezentacji - brak krateru po uderzeniu w miękki grunt ponad 70-tonowego samolotu, całkowite zniszczenie wszystkich foteli, oddzielne położenie siedzeń, oparć i stelaży, a także wyrwanie z burty lewych drzwi pasażerskich, wbitych na metr w ziemię z prędkością przekraczającą 10-krotnie prędkość spadania samolotu. Wskazano też na charakterystyczne zniszczenia ciał ofiar, w tym "całkowite rozczłonkowanie kilkunastu ofiar, siedzących w salonce nad centrum eksplozji i rozrzucenie ich ciał na całym obszarze wrakowiska".

W raporcie zwrócono także uwagę na przygotowania do wizyty w Katyniu i samego lotu, napisano też, że rosyjscy kontrolerzy podawali nieprawidłowe decyzje; załoga samolotu i jej dowódca "podejmowali właściwe decyzje uzgodnione we właściwym czasie z całym zespołem", a w kokpicie nie było dowódcy Sił Powietrznych. gen. Andrzeja Błasika.

W pokazanej podczas konferencji prezentacji postawiono tezę, ze rosyjscy kontrolerzy sprowadzali samolot tak, by zetknął się z ziemia kilometr przed początkiem pasa startowego, pozwolili też na lądowanie, choć pogoda to uniemożliwiała.

Pytany o stawiane wcześniej tezy o bombie termobarycznej i paskach detonacyjnych Macierewicz powiedział: "To nie były teorie, ja mówiłem bardzo wyraźnie, że komisja nie ma wątpliwości co do eksplozji, za to trwa dyskusja wśród naszych ekspertów, co do charakteru tej eksplozji".

Macierewicz podkreślał, że trwają dyskusje i konieczne są dalsze ekspertyzy, by ustalić, jaki był charakter eksplozji, w którym miejscu dokładnie został umieszczony ewentualny ładunek wybuchowy. "To nie są rozstrzygnięte sprawy" - podkreślił.

Prezentując raport podkreślano, że podkomisja przeprowadziła czynności wcześniej niewykonane. Wymieniono cyfrową rekonstrukcję samolotu, badania modelu maszyny w tunelu aerodynamicznym i badania drugiego Tu-154, który pozostał w Polsce. Macierewicz zarzucił poprzedniemu rządowi Donalda Tuska, że "postępowanie w sprawie wyjaśnienia tej tragedii zostało w pełni oddane w ręce strony rosyjskiej", a badającym katastrofę komisjom, że zlekceważyły relacje świadków, a częściowo je sfałszowały. Dodał, że podkomisja "zebrała (...) sto kilkadziesiąt relacji bezpośrednich świadków tych wydarzeń", sięgnęła też po raport polskich archeologów. Za błąd uznał nieprzeprowadzenie w Polsce tuż po katastrofie sekcji zwłok.

Ekspert podkomisji Frank Taylor zwrócił też uwagę, że Rosjanie nie zrekonstruowali samolotu w części wraku. Ocenił, że "nie był to klasyczny wypadek, klasyczna katastrofa", a z uwagi na okoliczności katastrofy konieczny jest międzynarodowy pogląd i wkład w ten raport.

Macierewicz podkreślił, że podkomisja podejmowała wysiłki, aby odzyskać wrak samolotu. "Do dzisiaj niestety nie uzyskaliśmy odpowiedzi ze strony Federacji Rosyjskiej, do której zwracaliśmy się aby zostały stworzone wszystkie warunki, aby można było na miejscu podjąć te badania" - powiedział Macierewicz.

"Na skutek decyzji rządu pana premiera Donalda Tuska, postępowanie w sprawie wyjaśnienia tej tragedii zostało w pełni oddane w ręce strony rosyjskiej. Można by oczywiście powiedzieć, że obarczanie odpowiedzialnością wyłącznie pana premiera jest nie do końca fair, bo przecież większość ówczesna parlamentarna - oparta na posłach Platformy Obywatelskiej - zdecydowała w głosowaniu, że Polska nie będzie występowała o przejęcie ani całości, ani nawet części postępowania" - mówił Macierewicz. Ta decyzja - jak zaznaczył - pozostawiła "wszystkie badania i wszystkie dowody w rękach rosyjskich".

Macierewicz poinformował, że raportu technicznego podkomisji nie zatwierdził minister obrony Mariusz Błaszczak, "dlatego, że tego nie wymaga prawo lotnicze". "Prawo lotnicze wymaga, by minister obrony narodowej otrzymał - a nie zatwierdzał - raport końcowy" - dodał. "Ten materiał jest raportem technicznym, dotyczy jednej kwestii, w jednym aspekcie, w jednym zakresie" - zaznaczył. Jak mówił szef podkomisji tezy raportu technicznego "zaaprobowali" wszyscy jej członkowie. "Nikt nie głosował przeciwko"; i choć nie wszyscy raport podpisali, to wszyscy zaaprobowali tezy raportu, na co dowodem są nagrania.

Po przedstawieniu raportu MON wydało komunikat, w którym podkreśliło, że raport ma wyłącznie charakter cząstkowy, i zapowiedziało, że "podkomisja będzie kontynuowała wysiłki zmierzające do wyjaśnienia przyczyn katastrofy".

Szef podkomisji smoleńskiej zastrzegł, że nie może podać precyzyjnej daty powstania raportu końcowego; zależy to m. in. od działań prokuratury oraz badań Narodowego Instytutu Badań Lotniczych (NIAR) przy amerykańskim uniwersytecie stanowym Wichita, który zajmuje się symulacjami, "weryfikującymi bądź falsyfikującymi (...) różne wersje przebiegu tej tragedii".

Macierewicz poinformował, że w środę tzw. raport techniczny został wysłany prokuraturze, a w poniedziałek otrzymały go rodziny ofiar.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154 w Smoleńsku zginęło 96 osób udających się na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej, wśród nich prezydent Lech Kaczyński i najwyżsi dowódcy wojska.

W latach 2010-11 katastrofę smoleńską badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczył ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Polska komisja wskazała też na nieprawidłową pracę rosyjskich kontrolerów. Podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Zdaniem Macierewicza, instytucje państwowe, które wcześniej badały katastrofę smoleńską, nie dopełniły podstawowych obowiązków, a decyzje w tej sprawie miały charakter polityczny. 9 stycznia Macierewicz został odwołany ze stanowiska szefa MON. Dwa dni później jego następca Mariusz Błaszczak powołał Macierewicza na stanowisko przewodniczącego podkomisji.

Tagi:
katastrofa smoleńska

Symfonia światła dla Smoleńska

2018-04-18 12:13

Izabela Fac
Edycja rzeszowska 16/2018, str. VI

W czasie wojny do wroga „strzelaliśmy z brylantów”, straciliśmy tysiące tych, którzy byli przyszłością Polski. W 2010 r. pod Smoleńskiem znowu polskie społeczeństwo pozostawiło tych, którzy byli jego ambasadorami, świadkami historii, elitą wojskową i naukową. Wydarzenia z 2010 r. znajdują odbicie także w sztuce, czego przykładem jest powstanie „Symfonii światła” Stanisława Fiałkowskiego, której premiera miała miejsce 28 marca 2018 r. w Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie

Arhciwum UMWP

Lecieli oddać hołd zamordowanym w Katyniu, a sami pozostali na zawsze na tamtej ziemi. Katastrofa smoleńska jest w historii Polski jednym z tych wydarzeń, które pozostanie jedną wielką raną i pytaniem: dlaczego?

Ta premiera to było nie tylko spotkanie ze sztuką, ale jeden wielki hołd poprzez sztukę składany Parze Prezydenckiej Marii i Lechowi Kaczyńskim i wszystkim ofiarom katastrofy smoleńskiej. To dzieło powstało z osobistych przeżyć kompozytora, o czym mówił do zgromadzonych w filharmonii sam kompozytor Stanisław Fijałkowski. – To dzieło zrodziło się około półtora roku temu. Z potrzeby serca, każdym dźwiękiem, każdym akordem starałem się oddać dramatyzm tamtych dni. Poszczególne części Symfonii: Cisza, Modlitwa za Nich, Nadzieja – Pod Górę, Krzyk, Polska – to moje emocje, których doświadczyłem, stojąc 16 godzin w kolejce, aby oddać ostatni hołd Parze Prezydenckiej – Marii i Lechowi Kaczyńskim – mówił kompozytor.

Inspiracje do powstania „Symfonii światła” to były autentyczne przeżycia duchowe twórcy i niezwykle silne uczucia patriotyczne, które nadały kształt dziełu. Dyrektor Filharmonii prof. Marta Wierzbieniec mówiła przed koncertem: „A światłość wiekuista niechaj im świeci”, co ostatecznie określiło nastrój spotkania, wykraczające poza sferę tylko doznań muzycznych. Dzieło Fijałkowskiego – dyrygenta, kompozytora i aranżera muzyki jazzowej, współczesnej i teatralnej – jest niezwykle przejmujące, ale bez zbędnego patosu, gdzie każde słowo i każdy dźwięk jest przemyślany i podporządkowany służbie publicznej w swym przejmującym duchowo-religijnym wyrazie. Fijałkowski swoim dziełem pokazał, jak można połączyć muzykę z przeżyciami patriotycznymi.

Utwór pod dyrekcją Łukasza Wódeckiego wykonała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej, której towarzyszył Chór Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego przygotowany przez Bożenę Stasiowską-Chrobak oraz soliści: Aleksandra Orłowska, Ewa Uryga i Tadeusz Szlenkier. Na premierze obecni byli m.in.: bp Kazimierz Górny, dyrektor Caritas Diecezji Rzeszowskiej ks. Stanisław Słowik, parlamentarzyści, przedstawiciele Samorządu Województwa – przewodniczący sejmiku Jerzy Cypryś, marszałek Władysław Ortyl, członek zarządu Piotr Pilch, wicewojewoda Lucyna Podhalicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niemcy: meczet w byłym kościele w Hamburgu

2018-09-21 23:10

ts (KAI/KNA) / Hamburg

W Hamburgu, w przebudowanym kościele, zostanie w najbliższych dniach otwarty meczet. Będzie to pierwszy przypadek, kiedy była świątynia ewangelicka Niemiec zmieni swoją funkcję na dom modlitwy muzułmanów. Projekt, o którym informowano już w 2013 roku, wywołał w Niemczech poruszenie.

BOŻENA SZTAJNER

Zbudowany w 1961 roku w dzielnicy Horn luterański kościół Kapernaumkirche był do niedawna drugim największym tego typu obiektem w mieście. W 2002 został zdesakralizowany i sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy. W 2012 wykupiła go uważana za umiarkowaną wspólnota islamska Al-Nour.

Przebudowa trwała niemal sześć lat, a termin otwarcia, przewidywany początkowo na październik 2013, wielokrotnie przesuwano, podała niemiecka agencja katolicka KNA. Wspólnota twierdzi, że koszt przebudowy w wysokości ok. 5 mln dolarów sfinansowano ze składek, natomiast 1,1 mln euro podarował rząd Kuwejtu. Krzyż na wieży kościelnej zastąpił napis „Allah”.

Oczekuje się, że w oficjalnym otwarciu 26 września wezmą udział liczni przedstawiciele życia politycznego i wspólnot religijnych. Ze względu na naprawę szkód wyrządzonych przez wodę wspólnota wprowadzi się do obiektu prawdopodobnie pod koniec roku. Na piątkowe modlitwy w meczecie Al-Nour przybywa regularnie ok. 2,5 tys. muzułmanów. Modły odbywają się w garażach podziemnych w dzielnicy Sankt Georg. Miejsce to pozostanie nadal ośrodkiem modlitewnych spotkań, zapowiedział przewodniczący wspólnoty Daniel Abdin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Wilno: papież pozdrowił wiernych przed nuncjaturą

2018-09-23 21:24

st (KAI) / Wilno

Wieczorem Ojciec Święty po powrocie do nuncjatury apostolskiej w Wilnie pozdrowił z okna budynku zgormadzonych wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto wypowiedziane spontanicznie słowa Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Dobry wieczór!

Dziękuję za waszą bliskość tutaj. I dziękuję za waszą radość!

Dzisiaj byłem w Kownie. Jutro wyjeżdżam na Łotwę. Dziękuję bardzo za waszą gościnność, serdeczną gościnność.

A teraz zachęcam was do wspólnej modlitwy do Matki Bożej.

[Zdrowaś Maryja ...]

Dobranoc!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem