Reklama

Arche Hotel

Wikariusz Aleppo: światowe mocarstwa chcą zniszczyć Syrię

2018-04-11 17:40

RV / Aleppo (KAI)

a.anis / Foter.com / CC BY-ND

Światowe mocarstwa szukają pretekstu do zniszczenia Syrii – wskazuje na to bp Georges Abou Khazen komentując dramatyczne wydarzenia, do jakich doszło w ciągu ostatnich dni w tym umęczonym niekończącą się wojną kraju. Zauważa on, że ze strony wspólnoty międzynarodowej nie widać najmniejszej woli przywrócenia w Syrii pokoju.

„Jedyne czego pragniemy to pokój. Ludzie są przerażeni tą eskalacją przemocy. Nie wiem, co się wydarzyło w ostatnich tygodniach, ale wyraźnie widać, że szuka się pretekstu, który pozwoliłby na zniszczenie naszego kraju” – mówi wikariusz apostolski Aleppo. Wskazuje on, że warunkiem jakiegokolwiek trwałego porozumienia jest prawda, a siły obecne w Syrii bazują jedynie na kłamstwach i oszczerstwach wykorzystywanych do własnych celów. Bp Abou Khazen zaznacza, że z każdym dniem wyraźniej widać, że światowym mocarstwom wcale nie zależy na dobru i pokojowej przyszłości Syryjczyków. Przypomina, że jedynym prawdziwym głosem pozostaje Papież Franciszek, jednak, jak zaznacza, jego apele zdają się nie docierać do ludzi odpowiedzialnych za trwającą tragedię.

O wysłuchanie apeli Ojca Świętego i opowiedzenie się za pokojową, a nie militarną drogą rozwiązania konfliktu w Syrii apeluje do wspólnoty międzynarodowej papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Za Papieżem przypomina ono, że tylko dialog i prawdziwe negocjacje mogą położyć kres dokonywanemu zniszczeniu oraz cierpieniu niewinnych ludzi. Do tego głosu przyłącza się Wspólnota św. Idziego przypominając, że w Syrii trwa prawdziwa eksterminacja.

Reklama

„Dopóki celem światowych mocarstw będzie siłowe zakończenie tego konfliktu, dopóty będzie on trwał i z każdym dniem przynosił kolejne niewinne ofiary” – podkreśla Mauro Garofalo, odpowiedzialne we Wspólnocie za relacje międzynarodowe. Wskazuje on, że użycie broni chemicznej dowodzi, że walczącym stronom zależy na jak największej liczbie ofiar wśród ludności cywilnej, bo ona w przeciwieństwie do żołnierzy nie ma masek gazowych. Wspólnota św. Idziego wzywa wszystkich ludzi dobrej woli do zintensyfikowania w tych dniach modlitwy w intencji przywrócenia pokoju w Syrii.

Tagi:
Syria wojna

Polnische Wehrmacht

2018-09-19 10:33

Witold Dudziński
Edycja warszawska 38/2018, str. VII

Nie była najsilniejszą polską formacją czasów I wojny światowej. Ale to niewielka Polska Siła Zbrojna odegrała największą rolę w przygotowaniu kadr wojska niepodległej Rzeczypospolitej

Wikipedia
Niemiecka inspekcja na ćwiczeniach Polskiej Siły Zbrojnej

Już kilka dni po akcie dwóch cesarzy z 5 listopada 1916 r. – zawierającym obietnicę powstania Królestwa Polskiego, pozostającego w „łączności z obu sprzymierzonymi mocarstwami” – warszawski generał gubernator Hans Hartwig von Beseler ogłosił „Wezwanie do broni!”. Potwierdził w nim chęć stworzenia nowego państwa polskiego z własnym wojskiem do obrony przed Rosją, choć czasowo z rządem kontrolowanym przez Niemcy.

Miało to zachęcić rzesze młodych Polaków do wstępowania do tego wojska. Tak miały powstać PSZ (Polnische Wehrmacht), z Beselerem – faktycznym zwierzchnikiem Królestwa Polskiego – jako naczelnym wodzem. Zakładano, że w pół roku uda się stworzyć 3 dywizje – liczące ponad 35 tys. żołnierzy. Z różnych względów to nie mogło się udać.

Na niemiecką nutę

Plany pokrzyżował ogłoszony równolegle tajny werbunek do Polskiej Organizacji Wojskowej i niechętny stosunek Polaków do wstępowania do „wehrmachtu”. Beseler musiał spróbować – w większym stopniu niż planował – ratować się Legionami Polskimi – przekształconymi w międzyczasie przez Austriaków w Polski Korpus Posiłkowy (PKP). PKP przekazano pod komendę Beselelera, a ten postanowił wykorzystać oficerów PKP jako kadrę dla swojego wojska. Polska Siła Zbrojna liczyła wówczas niemal 21 tys. żołnierzy.

W styczniu 1917 r. rozpoczęto w garnizonach w Warszawie i okolicach intensywne szkolenie żołnierzy. PSZ była organizowana w oparciu o wzory niemieckie. Na niemieckich odpowiednikach wzorowano regulaminy, instrukcje, musztrę, wreszcie mundury, które miały orła na rękawach. Niemieckie plany pokrzyżował w połowie 1917 r. kryzys przysięgowy.

Z przysięgą i bez

Odmowa przez trzy czwarte żołnierzy złożenia przysięgi na wierność cesarzowie Niemiec spowodowała rozbicie PSZ. Trzy tysiące niepokornych żołnierzy, poddanych austriackich, wcielono wprost do armii austro-węgierskiej i skierowano na front włoski. Ich opornych kolegów pochodzących z Królestwa Polskiego internowano. Większość z tych, którzy nie odmówili złożenia przysięgi, ok. 8 tys., oddano pod rozkazy austriackie, znów jako Polski Korpus Posiłkowy. Na Mazowszu pod rozkazami Beselerapozostało nieco ponad 3 tys. żołnierzy pochodzących z Kongresówki.

Z czasem porażka PSZ była nawet na rękę Niemcom, którzy – jak Piłsudski – widzieli, co dzieje się w Rosji po rewolucji lutowej i obawiali się silnej armii na zapleczu frontu. Widział to naczelny wódz generał Beseler i jego zwierzchnicy, traktując PSZ z rosnącą nieufnością.

Bez amunicji

O ich stosunku do PSZ świadczy choćby wyposażenie w tym czasie. 3,5 tys. żołnierzy i oficerów posiadało 13 karabinów maszynowych, 3012 karabinów i karabinków, 110 pistoletów, 45 granatów ręcznych, 4 działa polowe oraz 2 haubice. Do tego na wykończeniu była amunicja. Dla Niemców, po zawarciu separatystycznego pokoju z Rosją w lutym 1918 r., PSZ traciła rację bytu. Dopiero na wiosnę, a jeszcze bardziej latem wobec złej sytuacji na froncie zachodnim, Niemcy zgodzili się na zintensyfikowanie szkolenia tak, by można było stworzyć dwupułkową brygadę.

Nie zaniechano też dalszego werbunku. W chwili, gdy w październiku 1918 r. Beseler zrzekł się zwierzchnictwa nad tymi jednostkami, liczyły one już ponad 5 tys. ludzi. Pieczę nad nimi 12 października przejęła Rada Regencyjna.

Bolszewika bij

13 października 1918 r. żołnierze przysięgali, według zmienionej roty przysięgi, na wierność władzom polskim – Radzie Regencyjnej. Gdy w końcu października Beseler zrezygnował także ze stanowiska naczelnego wodza, spowodowało to lawinowy przyrost rekrutów. W niecałe dwa tygodnie PSZ powiększyła się o ponad 3 tys. ochotników. W dniu odzyskania niepodległości, liczyła nieco ponad 9 tys. żołnierzy.

Niewielka PSZ mogłaby wydawać się pozbawiona znaczenia, jednak wkład w stworzenie wojska niepodległej Rzeczypospolitej był znaczący. Jej żołnierze odegrali istotną rolę przy rozbrajaniu oddziałów niemieckich w Warszawie w listopadzie 1918 r., a potem przy tworzeniu Wojska Polskiego. Dała mu wyszkoloną kadrę, a jej regulaminy stanowiły podstawę organizacji i działania wojska w czasie wojny z bolszewikami.

Po przeprowadzeniu mobilizacji, tworzone wojsko było w stanie wystawić z dawnych oddziałów PSZ kilka dużych jednostek. 9-tysięczna formacja, mająca swoje korzenie w Legionach Polskich, znacząco przyczyniła się do zorganizowania w dwa lata ponad milionowej armii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek: wystrzegajmy się chrześcijan, którzy ukazują siebie jako surowych i doskonałych

2018-10-16 13:02

st (KAI) / Watykan

Zbawienie jest darem od Pana, daje nam On ducha wolności – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 11,37-41), w którym Pan Jezus, zaproszony przez pewnego faryzeusza na obiad nie obmył rąk przed posiłkiem, wskazując jednocześnie na znaczenie czystości wewnętrznej.

Grzegorz Gałązka

Franciszek podkreślił różnicę między miłością ludu do Jezusa, który poruszał ich serca, a postawą uczonych w Piśmie, saduceuszy, faryzeuszy, którzy poszli za Nim, aby Go przyłapać na błędzie, sami uważając się za „czystych”.

„Byli naprawdę wzorem formalizmu, ale brakowało im życia. Byli - że tak powiem - «nakrochmaleni». Byli sztywni. Ale Jezus znał ich duszę. Byli zgorszeni tym, co czynił Jezus, kiedy przebaczył grzechy, kiedy uzdrowił w szabat. Rozdzierali swe szaty: «Och! Co za skandal! To nie pochodzi od Boga, bo należy czynić tak, jak wskazujemy». Nie dbali o ludzi: interesowali się prawem, przepisami, rubrykami” – powiedział papież.

Ojciec Święty podkreślił, że Pan Jezus będąc wolnym wewnętrznie przyjął zaproszenie faryzeusza na obiad. Gdy ten zgorszył się Jego zachowaniem wykraczającym poza reguły, Jezus powiedział: „Wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości”. Franciszek zauważył, że Pan Jezus mówił jasno, bez obłudy, dostrzegając, że u faryzeuszy i uczonych w Piśmie pod pozorami doskonałości kryła się demoralizacja i niegodziwość ich wnętrza.

Franciszek przypomniał inne fragmenty Ewangelii, w których Pan Jezus potępiał tych ludzi, jak przypowieść o miłosiernym Samarytaninie lub o ostentacyjnym sposobie poszczenia i dawania jałmużny. Opisuje ich słowem: „obłudnicy”. Ludzi o chciwej duszy, zdolnych do zabijania. Zdolnych do zlecenia morderstwa lub oszczerstwa – jak to czyni się dzisiaj. Papież zauważył, że także dzisiaj płaci się, aby publicznie oczerniać innych. Zaznaczył, że często w tych ludziach, pod pozorami dobra kryje się pewna surowość, duch świata, a nie Jezus Chrystus.

A Jezus nazywa ich nierozumnymi i radzi im, aby otworzyli swoje dusze na miłość, aby weszła do niej łaska. Zbawienie jest bowiem bezinteresownym darem Boga. Nikt nie zbawia się sam – podkreślił Ojciec Święty.

„Uważajcie na rygorystów. Wystrzegajcie się chrześcijan - czy to świeckich, kapłanów, biskupów - którzy prezentują się jako «doskonali», rygoryści. Uważajcie. Nie ma tam Ducha Bożego. Brakuje ducha wolności. I uważajmy na samych siebie, ponieważ powinno to nas prowadzić do zastanowienia się nad naszym życiem. Czy staram się tylko patrzeć na pozory? A nie zmieniam mojego serca? Czy otwieram me serca na modlitwę, na wolność modlitwy, na wolność jałmużny, na wolność uczynków miłosierdzia?” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: nie zabijać to pierwszy krok ku miłości

2018-10-17 10:49

st (KAI) / Watykan

O piątym przykazaniu Bożym - „nie zabijaj” jako powołaniu do miłości mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez o Dekalogu. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 18 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

W swojej katechezie Franciszek nawiązał do Jezusowego wykładu piątego przykazania w Mt 5,21-24, gdzie Pan wskazuje, że każdy, kto się gniewa na swego brata, podobnie jak zabójca podlega sądowi. Wskazał, że dlatego właśnie św. Jan napisał: „Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą” (1 J 3, 15). Papież zaznaczył, że Pan Jezus dodał, iż nawet ci, którzy znieważają i wyszydzają, mogą zabijać, nakazując, byśmy zanim złożymy dar Bogu pojednali się z bratem.

Ojciec Święty stwierdził, że „za każdym razem, gdy wyrażamy brak zainteresowania życiem innych, za każdym razem, gdy nie kochamy, w głębi pogardzamy życiem. Nie kochać to pierwszy krok do zabicia; a nie zabijać to pierwszy krok do miłości”. Przypomniał, że pierwszy zabójca Kain, pytany przez Boga o swego brata Abla, którego zamordował odpowiada „Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4, 9). Podkreślił, że słowa obojętności charakteryzują mowę zabójcy. Tymczasem my mamy być stróżami jedni drugich.

Franciszek przypomniał, że ludzkie życie potrzebuje miłości wyrażającej się w miłosierdziu i przebaczeniu. „Jeśli zabijanie oznacza zniszczenie, zgładzenie, eliminowanie kogoś, to «nie zabijaj» będzie oznaczało uzdrowienie, dowartościowanie, włączanie i przebaczanie” – powiedział papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że od człowieka wymaga się nie tylko, by nie czynił zła, ale także aby czynił przygotowane dla siebie dobro. „«Nie zabijaj» jest wezwaniem do miłości i miłosierdzia, jest wezwaniem do życia zgodnie z Panem Jezusem, który oddał za nas życie i dla nas zmartwychwstał” – stwierdził Franciszek.

„W Nim, w Jego miłości silniejszej niż śmierć i mocą Ducha Świętego, którego daje nam Ojciec, możemy przyjąć słowo „Nie zabijaj” jako najważniejszy i zasadniczy apel: czyli nie zabijaj oznacza powołanie do miłości” – powiedział papież na zakończenie swojej katechezy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem