Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Sejm: komisja polityki społecznej i rodziny ponownie nie zajęła się projektem "Zatrzymaj aborcję"

2018-04-11 16:52

lk / Warszawa (KAI)

Kancelaria Sejmu/Rafał Zambrzycki

Sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny na środowym posiedzeniu ponownie nie zajęła się projektem "Zatrzymaj aborcję". Wniosek o rozszerzenie porządku obraz złożył poseł Jan Klawiter, ale miażdżącą przewagą jego propozycja została odrzucona.

Na początku posiedzenia, w momencie głosowania nad ustaleniem porządku obrad komisji, Jan Klawiter (niezrzeszony) złożył wniosek formalny o to, by posłowie oprócz innych tematów (m.in. rządowego projektu nowelizacji ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej) rozpoczęli procedowanie także nad projektem "Zatrzymaj aborcję". Z kolei poseł Monika Rosa złożyła od razu sprzeciw wobec wniosku posła Klawitera.

Jej zdaniem, procedowanie nad wnioskiem wymagało odpowiedniego przygotowania oraz "zaproszenie wszystkich zainteresowanych środowisk, w tym środowisk kobiecych, które są przeciwne temu projektowi".

Przewodnicząca komisji Bożena Borys-Szopa poddała wniosek posła Klawitera pod głosowanie. Za jego przyjęciem głosowała jedna osoba, przeciwko było 29, a trzy się wstrzymały.

Reklama

Chwilę wcześniej wyjaśniła, że "to, że projekt nie trafił jeszcze pod obrady, nie znaczy, że nie pracujemy nad nim". - Prezydium komisji zbiera teraz różnego rodzaju opinie, nawet dzisiaj wpłynęła jedna z opinii, i po otrzymaniu wszystkich opinii oczywiście ten projekt decyzją szanownego grona komisji trafi pod obrady - dodała Bożena Borys-Szopa.

Poseł Michał Winnicki uznał głosowanie, jak również wiadomość o dalszym zbieraniu opinii na temat projektu "Zatrzymaj aborcję" jako "polityczne tchórzostwo" oraz ignorowanie głosu prawie miliona obywateli, którzy złożyli podpis pod obywatelskim projektem. Przewodnicząca zaapelowała z kolei, aby nie wywierać na komisję presji w tej sprawie.

Głosowanie skomentowała także na Twitterze Kaja Godek, inicjatorka projektu "Zatrzymaj aborcję". - Nie będzie prac nad #ZatrzymajAborcję. Komisja Polityki Społ. i Rodziny utrzymuje w prawie zabijanie chorych dzieci i odpowiada za śmierć 3 maluchów dziennie - napisała.

"Zatrzymaj aborcję" jest obywatelską inicjatywą ustawodawczą zgłoszoną przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej o tej samej nazwie. Ma ona jeden postulat – wykreślenie aborcji eugenicznej z polskiego prawa, czyli możliwości zabijania dziecka ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. Na mocy tego zapisu zabija się 95 proc. dzieci poczętych w polskich szpitalach.

Tagi:
sejm aborcja

Czas na polityków

2018-04-24 09:14

Kaja Godek

Marszałek Kuchciński zaapelował do pro-liferów, aby pokazali swoje poparcie dla projektu #ZatrzymajAborcję. Wskazał przy tym na aktywność feministek na ulicach polskich miast i ruch ten postawił za wzór działania.

Artur Stelmasiak
Jeśli ktoś może we wrześniu, październiku i listopadzie zbierać podpisy, to niech się do nas zgłosi. Formularz i wszelkie informacje znajdują się na stronie: www.zatrzymajaborcje.pl – zachęca Kaja Godek, pełnomocnik komitetu obywatelskiego #ZatrzymajAbor

Czytam te słowa i własnym oczom nie wierzę. Czy naprawdę nie widać, jak wielu ludziom zależy na zakazie aborcji eugenicznej?

Sama inicjatywa #ZatrzymajAborcję spotkała się z rekordowym poparciem. W bardzo ograniczonym czasie – niecałych trzech miesięcy od rejestracji inicjatywy do złożenia ustawy z podpisami w Sejmie – pod zakazem aborcji eugenicznej podpisało się 850 tysięcy obywateli. To absolutny rekord pośród projektów antyaborcyjnych. Co więcej, jeśli zsumować liczbę podpisów ze wszystkich inicjatyw obywatelskich od 2011 roku (a wszystkie zawierały zakaz zabijania niepełnosprawnych dzieci), to było ich przeszło 3 miliony.

Czy jest jakakolwiek sprawa, która połączyła tylu Polaków, zupełnie ponad podziałami? Czy 8,5-krotne przekroczenie wymaganego prawem minimum 100 tysięcy podpisów to naprawdę nic i dalej powinniśmy udowadniać, że jest nas wystarczająco wielu?

W tym samym czasie feministki chcąc przeszkodzić w uchwaleniu ustawy pro-life rozpoczęły zresztą własną zbiórkę podpisów, która okazała się spektakularną klęską. Przy projekcie Barbary Nowackiej zaangażowane były trzy duże partie z zapleczem w postaci struktur terenowych oraz środkami finansowymi. Wszystko skończyło się kolportowanym w mediach kłamstwem o ponad 400 tysiącach podpisów, co jednak szybko zweryfikowała Kancelaria Sejmu. Urzędnicy przeliczyli karty i wydali dokument, z którego jasno wynikało, że za aborcją podpisało się maksymalnie 200 tysięcy osób, a być może nawet mniej.

Naprawdę trudno o bardziej klarowny sygnał, że w Polsce zwolennicy ochrony życia mają miażdżącą przewagę nad jej przeciwnikami.

Właściwie inicjatywa obywatelska jest narzędziem, które składa się z dwóch etapów – zbiórki podpisów prowadzonej przez ludzi w terenie, a potem prac legislacyjnych, będących zasadniczo w gestii polityków. Obrońcy życia mogliby więc złożyć podpisy, a potem już tylko patrzeć, co z ich projektem zrobią parlamentarzyści. Byłoby to zachowanie ze wszech miar uzasadnione.

W przypadku #ZatrzymajAborcję aktywność ludzi dobrej woli nie ograniczyła się do zbiórki podpisów. Gdy tylko projekt trafił do Sejmu, rozpoczęły się kolejne akcje wspierające – dziesiątki tysięcy osób za pośrednictwem internetowej aplikacji wysyłało do Sejmu rysunki od niepełnosprawnych dzieci, przekazywało petycje, dzwoniło i dzwoni do polityków, aby uchwalili dobre prawo. Wielu odwiedziło biura poselskie, a sam fakt, że na spotkaniach z wyborcami padają pytania o aborcję, jest dowodem na niezwykłą aktywność ludzi w tej sprawie. W jakim świecie żyją politycy, skoro nie dostrzegają, że co roku przez Polskę przechodzą marsze dla życia i w całym kraju idzie w nich nawet 300 tysięcy osób. Dodajmy do tego kilkadziesiąt pikiet antyaborcyjnych miesięcznie, bo proliferzy regularnie wychodzą na ulice bronić nienarodzonych dzieci. Ci wszyscy ludzie patrzą na Sejm i szukają tam swoich rzeczników. To elektorat, który zadaje dziś większości parlamentarnej proste pytanie: czy nas zechcecie? Bo my nie zostawimy nienarodzonych dzieci, nawet jeśli wy się od nich odwrócicie.

Dziś już bardzo niewiele dzieli nas od znalezienia się w lepszej Polsce – takiej, w której poczęte dziecko jest bezpieczne niezależnie od stanu zdrowia, w której nie selekcjonuje się ludzi na lepszych i gorszych, gdzie prawa człowieka nie są uzależnione od spełnienia wyśrubowanych warunków. Trzeba tylko kilku dobrych głosowań w parlamencie – wyjęcia projektu #ZatrzymajAborcję z Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, zarekomendowania go przez komisję Sejmowi, dobrego głosowania w Sejmie, szybkich prac w Senacie i przyjęcie lepszego prawa. Nigdy dość przypominania, że wszelkie niezbędne opinie do projektu zostały już wydane, a czekanie na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego jest bezcelowe – politycy PiS-u wiedzą, że zabijanie dzieci jest niezgodne z ustawą zasadniczą, a mając w parlamencie większość mogą i powinni natychmiast znieść przepis naruszający zapisy konstytucji.

O aborcji eugenicznej w ostatnich latach powiedziano już wszystko. Projekt leży w Sejmie i czeka na uchwalenie. Drzwi są szeroko otwarte.

Politycy, zróbcie to! Już, teraz, natychmiast! To jest Wasz czas i Wasz ruch. Do dzieła!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Oaza ma nowego Moderatora Diecezjalnego

2018-04-24 13:36

Agnieszka Bugała

Abp Józef Kupny dokonał wyboru spośród trzech proponowanych kandydatów. W czasie VII Diecezjalnej Kongregacji Stowarzyszenia „Diakonia Ruchu Światło-Życie” na czteroletnią kadencję Moderatora Diecezjalnego Ruchu Światło Życie w Archidiecezji Wrocławskiej powołał ks. Radosława Rotmana.

facebook/ks. R. Rotmana

Nowy Moderator jest związany z Ruchem Światło Życie od 1996 r. Pełnił posługę animatora we wspólnocie młodzieżowej, diakonii liturgicznej, a od 2010 r. również moderatora Ruchu we wspólnocie. Dotychczas był moderatorem Oazy Dorosłych i Diecezjalnej Diakonii Liturgicznej. Odpowiadał za Diecezjalną Diakonię Modlitwy. Od 2012 r. należy do Unii Kapłanów Chrystusa Sługi. Na co dzień ks. Radosław jest wikariuszem w parafii Bożego Ciała we Wrocławiu.

Posługę Moderatora Diecezjalnego obejmie 1 maja 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ordo Iuris alarmuje: inicjatywa obrońców życia "Jeden z nas" zignorowana w Unii Europejskiej

2018-04-25 16:06

abd / ordoiuris.pl / Warszawa (KAI)

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdza decyzję Komisji Europejskiej odrzucającą inicjatywę „Jeden z Nas” - alarmuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Przypomina, że tę inicjatywę poparły niemal niemal 2 miliony obywateli UE, została jednak odrzucona przez Komisję Europejską 28 maja 2014 r. Jej celem było wprowadzenie zakazu finansowania przez Unię Europejską działań niszczących embriony ludzkie oraz naruszających godność człowieka


Publikujemy komunikat Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdza decyzję Komisji Europejskiej odrzucającą inicjatywę „Jeden z Nas”. „Nie dopuszczono się błędnej oceny prawnej” – tak brzmiał wyrok, który 23 kwietnia 2018 r. zapadł przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) na skargę wniesioną przez obrońców życia i twórców Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej "Jeden z Nas" (złożoną 25 lipca 2014 r.). Inicjatywę "Jeden z Nas" poparło niemal 2 miliony obywateli UE, została jednak odrzucona przez Komisję Europejską 28 maja 2014 r.

Fasadowość demokracji

- Orzeczenie Komisji Europejskiej i wyrok Trybunału Sprawiedliwości pokazuje przede wszystkim dwa niepokojące zjawiska. Pierwszym z nich jest niechęć Komisji do wprowadzenia wyższych standardów ochrony życia i godności wszystkich istot ludzkich. Drugim jest jawne pokazanie, że europejska inicjatywa obywatelska jest jedynie fasadowym kreowaniem pozorów demokratyczności Unii Europejskiej. – komentuje Karina Walinowicz, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Celem Inicjatywy było wprowadzenie zakazu finansowania przez Unię Europejską działań niszczących embriony ludzkie oraz naruszających godność człowieka. Twórcy Inicjatywy, nie zgadzając się z decyzją Komisji, podnieśli w skardze przede wszystkim fakt, że nie uwzględniła ona dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości w kwestii embrionu ludzkiego, użyła błędnej argumentacji uzasadniającej finansowanie aborcji. W skardze powołano się także na naruszenie procedury rozpatrywania EIO oraz fakt utrwalania deficytu demokracji w unijnych instytucjach (http://www.ordoiuris.pl/ochrona-zycia/europejska-inicjatywa-obywatelska-jeden-z-nas-przed-sadem-unii-europejskiej)

W wydanym orzeczeniu Trybunał przyznał, że wydany przez Komisję Europejską komunikat przedstawia ostateczne i wystarczające dobrze uzasadnione stanowisko KE. Ponadto wyraźnie podkreślił, że przedłożenie ustawodawczej europejskiej inicjatywy obywatelskiej nie zobowiązuje Komisji do przedłożenia wniosku dotyczącego aktu prawnego. Taką decyzję Komisja podjąć może, ale nie musi.

Kwestie proceduralne ważniejsze niż wymiar etyczny inicjatywy

Trybunał zgodził się, że należy zachęcać obywateli UE do aktywnego uczestniczenia i korzystania z odpowiednich narzędzi prawnych, co wpłynie na "uczynienie Unii bardziej dostępną"- wobec czego konieczna jest ochrona europejskiej inicjatywy obywatelskiej przed arbitralnością KE. Działania KE nie powinny jednak zniechęcać obywateli UE do aktywności „w życiu demokratycznym”. Niestety w wydanym orzeczeniu Trybunał skupił się na kwestiach proceduralnych, pomijając etyczny wymiar "Jeden z Nas", mający na względzie ochronę ludzkiego życia w fazie prenatalnej.

Stwierdził także, że KE wystarczająco uzasadniła wydany przez siebie komunikat oraz nie popełniła błędu w ocenie. Podkreślono, że dysponuje ona szerokimi uprawnieniami dyskrecjonalnymi co do tego czy podjąć określone działania, postulowane w inicjatywie, czy nie, wskazując przy tym, że ma ona obowiązek wspierania ogólnego interesu UE, podejmując także próby pogodzenia ewentualnych rozbieżnych interesów (na podstawie art. 17 ust. 1 TUE KE). Pośrednio dlatego Trybunał nie zbadał szczegółowo skargi w kontekście związanym z kwestiami etycznymi, podniesionymi przez Inicjatywę „Jeden z Nas”, podsumowując, że decyzja KE w tej kwestii nie była obarczona błędem.

Powyższa sprawa unaoczniła monopol Komisji Europejskiej w ramach inicjatywy ustawodawczej oraz potwierdziła kontrolną funkcję Trybunału Sprawiedliwości względem Komisji. Niestety głos obywateli UE w sprawie obrony życia został całkowicie zignorowany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem