Reklama

100 modlitw za Polskę i kalendarz Katolika Patrioty

Miłosierne społeczeństwo

2018-04-10 09:45

Antoni Szymański, senator RP

fotolia.com

Niedziela 8 kwietnia, zwana w Kościele katolickim Niedzielą Miłosierdzia, zainaugurowała w Polsce Tydzień Miłosierdzia zatytułowany „Miłosierdzie źródłem wolności”.

Miłosierdzie jest jednym z kluczowych pojęć chrześcijańskich mających zastosowanie nie tylko na gruncie religijnym, ale również społecznym.

Miłosierdzie z jednej strony oznacza przebaczenie, darowanie win, skreślenie zapisu dłużnego, z drugiej zaś – przekazanie jakiegoś dobra potrzebującemu, okazanie wielkoduszności. Często konfrontujemy miłosierdzie ze sprawiedliwością, podkreślając, że doskonała miłość zawiera oba przymioty przy czym miłosierdzie dzierży prymat nad sprawiedliwością. Przykład tego prymatu dał sam Bóg, który miłosiernie odpuścił człowiekowi grzechy, posyłając Syna na krzyż, by poniósł za nas śmierć.

Reklama

Jako ludzie, którym darowano winy za tak wysoką cenę, mamy w sobie pragnienie i powinność udzielania przebaczenia tym, którzy nam zawinili, a także niesienia ulgi w cierpieniach.

Idee te zostały uwypuklone przez katolickich hierarchów podczas obchodów tegorocznej Niedzieli Miłosierdzia. Papież Franciszek w Rzymie podkreślał, by nie zniechęcać się upadkami i czerpać radość z faktu, że Chrystus przebaczył nam winy. Wtórowali mu polscy biskupi w Krakowie-Łagiewnikach. Abp Marek Jędraszewski podkreślał: – Jakże ja mogę potępiać czy odwracać się od brata, choćby on wyrządził mi krzywdę? Bp Damian Muskus wskazał wartość pojednania z samym sobą, zaś kard. Stanisław Dziwisz zwrócił uwagę na wspólnotowy i społeczny charakter miłosierdzia: – Przeprowadzając rachunek sumienia musimy uczciwie powiedzieć, że niejednokrotnie daleko nam do ducha, który ożywiał pierwszych chrześcijan. (…) Każde pokolenie uczennic i uczniów Chrystusa powołane jest do składania mu świadectwa miłości Boga i bliźniego.

Nawiązując do ostatnich słów stawiam sobie pytanie w jaki sposób dzisiejsze pokolenie może włączać się w okazywanie czynnego miłosierdzia? Może to czynić osobiście, okazując konkretną pomoc w potrzebie bliskim, sąsiadom czy osobom dotkniętym przez los. Może czynić to w formie społecznościowej, uczestnicząc w różnorakich formach wolontariatu socjalnego, medycznego, senioralnego, hospicyjnego, parafialnego itp. Może również realizować miłosierdzie za pośrednictwem zrzeszeń i organizacji, wspierając je finansowo. Ta ostatnia forma stała się w ciągu ostatnich lat bardziej popularna miedzy innymi dzięki możliwości przeznaczenia 1proc. podatku na działanie wybranego przez siebie stowarzyszenia lub fundacji, posiadającej status organizacji pożytku publicznego.

Jak wykazują badania międzynarodowej firmy audytorskiej KPMG Polska (przeprowadzone w ubiegłym roku), swój 1 proc. na działalność organizacji pożytku publicznego przeznacza prawie 80 proc. Polaków. Jest to wartość wyższa o 4 punkty procentowe w porównaniu do poprzedniego roku. Liczba osób aktywnie zarządzających swoim „jednym procentem” rośnie z roku na rok i co ciekawe okazuje się, że nie jest prawdą, iż dostatek sprzyja egoizmowi. Badania wskazują, że im wyższy dochód netto tym większa chęć przekazywania pieniędzy. Warto też zauważyć, że niespełna trzy czwarte respondentów wybiera organizacje kierując się poleceniem lub prośbą znajomych i rodziny. Świadczy to o tym, że nie lubimy anonimowości. Wyborem losowym kieruje się tylko 14 proc. badanych zaś kampanie medialne stanowią inspirację zaledwie dla 13 proc.

Pouczająca jest analiza głównych powodów, dla których niektórzy Polacy nie decydują się na wsparcie jednym procentem żadnej organizacji pożytku publicznego. Na czele listy znajduje się brak zaufania w stosunku do organizacji (21 proc.) oraz przekonanie, że nasze działanie nic nie zmieni (15 proc.). 10 proc. twierdzi, że przekazywane środki są zagospodarowywane nieefektywnie. Te liczby oznaczają, że aby rozwinąć w Polsce wyobraźnię miłosierdzia, gros energii powinniśmy skierować na odbudowę zaufania społecznego i wiary w skuteczność zorganizowanego działania. Zdecydowanie potrzebujemy wzmocnienia przekonania o obywatelskiej sprawczości jednostki, gdy działa razem z innymi, nawet jeśli jej zaangażowanie nie wydaje się spektakularne.

W rozpoczętym w niedzielę Tygodniu Miłosierdzia zachęcam siebie i Czytelników, by zadać sobie pytanie: co przeszkadza nam w praktykowaniu miłosierdzia na gruncie społecznym? Czego brakuje polskiemu społeczeństwu, by można było nazwać je „społeczeństwem miłosiernym”? Aby zwiększyć motywację do praktykowania miłosierdzia, warto uświadomić sobie, że okazując wielkoduszność nawet w stosunku do osób nieżyczliwych, oszustów, nieuczciwych konkurentów czy politycznych adwersarzy, czynimy to niejako we własnym interesie. Jak wielokrotnie wspominał św. Jan Paweł II, miłosierdzie okazywane drugiemu jest korzyścią nie tylko dla tego, kto je otrzymuje, ale również dla samego udzielającego. Warto wreszcie zauważyć, że cnotą jest dawać, ale sztuką jest również dar przyjmować. To ostatnie wymaga pokory i nieraz może okazać się trudniejsze. Oby w roku świętowania 100-lecia niepodległości udało się nam odkryć, że miłosierdzie jest prawdziwie źródłem wolności.

Tagi:
komentarz miłosierdzie

Miłosierdzie na spacerze

2018-12-12 07:49

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 50/2018, str. VI

Czy miłosierdzie można zmierzyć? Jest nieskończone. A jednak czasem jego miarą są kilometry wydeptane wokół kościoła. Zmarznięty nos, obolałe nogi i kilka ciepłych herbat, które trzeba w domu wypić na rozgrzewkę. Długie minuty spędzone na wspólnej rozmowie i milczeniu, gdy słów już brak

Archiwum
Księża też mogą być na wyciągnięcie ręki

Miłosierdzie Boże jest bez miary, jednak trzeba po nie przyjść. Najczęściej do krat konfesjonału. Co jednak z tymi, których te kraty odstraszają? Którzy nie chcą spowiedzi „na szybko” w czasie Mszy św.? Których krępuje szeptanie w kościele i obawa, że ktoś mógłby ich usłyszeć? Którzy z Kościołem są trochę na bakier, trochę im nie po drodze?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Relikwie św. Ojca Pio na Jasnej Górze

2018-12-12 08:28

oprac. BPJG

Relikwie św. Ojca Pio były wystawione w jasnogórskiej bazylice we wtorek, 11 grudnia od godz. 19.00, i obecne były podczas comiesięcznego, nocnego czuwania mieszkańców arch. częstochowskiej, łódzkiej i diec. sosnowieckiej.

Monika Książek/Niedziela
Posłuchaj: Relikwie św. Ojca Pio

Wyjątkowe relikwie pierwszego stopnia świętego Stygmatyka prosto z San Giovanni Rotondo we Włoszech to: habit, rękawiczka, którą okrywał stygmat dłoni, oraz chusty osłaniającej niegdyś krwawiący bok.

Monika Książek/Niedziela

W dniach 5-10 grudnia 2018 r. miała miejsce peregrynacja po Polsce znaków życia i świętości świętego Ojca Pio w ramach kończących się obchodów jubileuszu 100-lecia od otrzymania przez niego stygmatów oraz 50-lecia przejścia do domu Ojca. Cudowne relikwie odwiedziły Szczecin, Poznań, Warszawę i Terliczkę (k. Rzeszowa), Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach oraz celę śmierci św. Maksymiliana w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Wydarzenie to, zarówno dla czcicieli świętego Stygmatyka, jak i dla tych, którzy pragną poznać jego duchowość, przygotowała Krakowska Prowincja Kapucynów.

Monika Książek/Niedziela
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: w szkole Maryi uczymy się wyruszać w drogę, aby umieć wytrwać w obliczu prób i trudności

2018-12-12 20:56

kg (KAI) / Watykan

W szkole Maryi uczymy się udawać się w drogę, aby dojść tam, gdzie mamy być: trwać przy tak wielu ludziach, którzy stracili lub zostali okradzeni z nadziei – powiedział Franciszek w kazaniu podczas Mszy św. 12 grudnia w bazylice św. Piotra w Watykanie. Eucharystia w języku hiszpańskim była sprawowana w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Guadalupe – patronki Meksyku i całej Ameryki. Wraz z papieżem koncelebrowali ją liczni kardynałowie, arcybiskupi i biskupi, głównie z Kurii Rzymskiej i Ameryki Łacińskiej.

Grzegorz Gałązka

Nawiązując do pierwszych słów Maryi z Magnificat, zawartych w odczytanym podczas tej Mszy fragmencie Ewangelii św. Łukasza Ojciec Święty zauważył, że w ten sposób staje się Ona pierwszą „nauczycielką Ewangelii”, przypomina nam o obietnicach złożonych naszym ojcom oraz wzywa do wysławiania miłosierdzia Pana. Maryja uczy nas, że w dziele misji i nadziei nie potrzeba wielu słów ani programów, gdyż Jej sposób działania jest bardzo prosty: udała się w drogę i śpiewała - stwierdził kaznodzieja.

Rozwijając pierwszy z tych składników zaznaczył, że Matka Boża w swej trosce o innych zaraz udała się do swej krewnej Elżbiety, aby wspierać ją w ostatnim okresie ciąży, potem do swego Syna Jezusa, gdy zabrakło wina na weselu w Kanie. A gdy już posiwiała, szła z Nim na Golgotę, aby stanąć u stóp krzyża. „Na tym progu ciemności i bólu nie znikła ani nie uciekła, ale poszła, aby tam być” – podkreślił papież.

Dodał, że podobnie wyruszyła do Tepeyac w Meksyku, aby towarzyszyć Janowi Diego [któremu się objawiła 12 grudnia 1531 – KAI] i dziś nadal wędruje przez Amerykę w swym obrazie lub kopii, przez zapalone świece lub medaliki, w odmawianym różańcu czy Pozdrowieniu Anielskim, wchodzi do domu, do celi więziennej, sali szpitalnej, do domu starców, do szkoły, kliniki rehabillitacyjnej... Przychodzi tam, aby powiedzieć: „Czyż nie jestem twoją Matką?”. Bardziej niż ktokolwiek inny potrafiła być blisko, jest kobietą, która wędruje z delikatnością i czułością matki, gości w życiu rodzinnym i uczy nas stać pośród burzy – przypomniał Franciszek.

Zwrócił uwagę, że w szkole Maryi uczymy się wyruszać w drogę, aby dojść tam, gdzie mamy być, aby stać w obliczu tak wielu istnień ludzkich, które straciły lub zostały okradzione z nadziei. Uczymy się tam także wyruszania do dzielnic i miast „nie w butach magicznych rozwiązań, szybkich odpowiedzi i natychmiastowych efektów, nie z mocą fantastycznych obietnic pseudopostępu, dzięki któremu możemy osiągnąć jedynie przywłaszczenie sobie różnych tożsamości kulturowych i rodzinnych oraz podważania tej tkanki życiowej, która utrzymywała nasze narody, aby ustanowić jedyną i jednostronną myśl”.

W szkole Maryi uczymy się wędrowania do miasta i karmienia serca wielokulturowym bogactwem, którym żyje ten kontynent, gdy jesteśmy zdolni słuchać tego utajonego serca, które bije w naszych narodach i które strzeże jak płomyk pod popiołem poczucia Boga i Jego nadprzyrodzoności, świętości życia, szacunku dla stworzenia, więzów solidarności, radości sztuki dobrego życia oraz zdolności bycia szczęśliwym i czynienia innym radości bez żadnych warunków – oświadczył papież.

Mówiąc o śpiewaniu, wskazał, że Maryja idzie, z radością głosząc cuda, jakie Bóg uczynił swej służebnicy, mimo Jej małości. A Ona jak dobra Matka pobudza do śpiewu, stając się głosem tych, którzy czują, że nie mogą śpiewać. Udziela głosu Janowi, który poruszył się w łonie swej matki Elżbiety, starcowi Symeonowi, który zaczyna prorokować. W szkole Maryi uczymy się, że Jej życie jest naznaczone nie przez odgrywanie głównej roli, ale przez to, że dzięki Niej inni odgrywają taką rolę. Dodaje odwagi, uczy rozmawiania a przede wszystkim zachęca do odważnego życia wiarą i nadzieją – podkreślił kaznodzieja.

Zwrócił uwagę, że w szkole Maryi "uczymy się odgrywania głównej roli, ale nie po to, aby upokarzać, źle traktować czy poniżać innych, aby samemu czuć się silniejszym lub ważniejszym, nie po to, aby uciekać się do przemocy fizycznej lub psychologicznej, aby czuć się bezpiecznym i chronionym". Matka Boża uczy, że "prawdziwy protagonizm polega na przywracaniu godności tym wszystkim, którzy upadli i na czynieniu tego wszechmocną siłą miłości Bożej, która jest niepokonaną siłą Jego obietnicy miłosierdzia".

Stąd płynie konieczność unikania pokusy nadawania protagonizmowi "siły zastraszania i władzy, krzyku silniejszego lub opierania się na fundamencie kłamstwa i manipulacji" - przestrzegł Ojciec Święty. Dodał, że "wraz z Maryją Pan strzeże wiernych, aby nie zatwardzali serc i mogli stale rozeznawać odnowioną i odnawiającą moc solidarności, zdolnej do słuchania Boga w sercach mężczyzn i kobiet naszych narodów".

Na zakończenie podkreślił, że "Guadalupana" - dzięki temu, że wędrowała i śpiewała na całym kontynencie - nie jest wspominana wyłącznie jako Indianka, Hiszpanka, Latynoska czy Afroamerykanka, ale "po prostu jest Latynoamerykanką: Matką ziemi płodnej i wielkodusznej, na której wszyscy w taki czy inny sposób mogą odgrywać główną rolę w budowaniu świętej Świątyni rodziny Bożej". "Synu i bracie latynoamerykański, nie lękaj się śpiewać i wędrować jako to uczyniła twoja Matka" - zakończył swe kazanie Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem