Reklama

Pedofilia w internecie kwitnie, operatorzy umywają ręce

2018-03-21 17:33

RV / Rzym (KAI)

BOŻENA SZTAJNER

W szybkim tempie rośnie produkcja materiałów pornograficznych z udziałem nieletnich. W ubiegłym roku liczba dostępnych w internecie filmów o takiej treści wzrosła pięciokrotnie: z 200 tys. do niemal miliona. Dwukrotnie zwiększyła się liczba stron internetowych, które udostępniają takie materiały.

Doroczny raport na ten temat przedstawiło włoskie stowarzyszenie Meter, które walczy z plagą pedofilii. Kierujący nim ks. Fortunado di Noto podkreśla, że organy sprawiedliwości zbyt mało interesują się tą formą działalności przestępczej. Pozytywnym elementem jest natomiast nawiązanie współpracy z polską policją, dzięki czemu szybciej można ją informować o przestępstwach w naszym kraju. Zdaniem ks. di Noto poważnym problemem jest też obojętność głównych operatorów internetu, którzy nie podejmują żadnych działań, by ograniczyć tę plagę, a niekiedy odmawiają wręcz współpracy z policją.

„Tegoroczny raport stowarzyszenia Meter został przesłany do ponad tysiąca przedstawicieli władz na całym świecie, więc nikt nie będzie mógł już twierdzić, że nie wiedział. Ten raport to nie dane statystyczne, lecz efekt codziennej pracy światowego obserwatorium, które specjalizuje się w monitorowaniu w skali światowej produkcji, wymiany, a także sprzedaży filmów i fotografii dzieci. Za tym makabrycznym rynkiem stoi bowiem wielki biznes. I widzimy, że w ostatnim roku zmieniły się trendy. Bardziej popularne stają się filmy, ich liczba wzrosła pięciokrotnie”.

Reklama

Jak podkreśla przewodniczący Stowarzyszenia Meter, niepokojącym zjawiskiem jest też pedofilia kulturowa. Liczne ugrupowania, lobby, ośrodki opiniotwórcze, a nawet naukowcy dążą do tego, by pedofilii nie uważać już za perwersję, lecz za kolejną orientację seksualną. Jest to działalność zorganizowana. Zbierane są nawet fundusze dla promowania tej chorej idei. Co roku obchodzony jest dzień pedofilskiej dumy. Jak podkreśla ks. di Noto, jest to kolejny przejaw relatywizmu i ideologicznej kolonizacji.

Tagi:
internet pedofilia

Fałszywe konta ludzi Kościoła w sieci

2018-08-02 13:30

Alina Petrowa-Wasilewicz / Warszawa (KAI)

Pojawianie się fałszywych kont osób znanych lub tworzenie kont nieistniejących osób z użyciem wizerunków osób rzeczywistych, to praktyka od dawna znana użytkownikom sieci. Zdarza się, że ktoś kradnie wizerunek osób, związanych z Kościołem, biskupów, księży, zakonnic. Jaki jest cel takich manipulacji?

BOŻENA SZTAJNER

Nieistniejąca zakonnica

Niedawno na Twitterze pojawiło się konto s. Uli Mazur, urszulanki ze Zgromadzenia Serca Jezusa Konającego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, sporo zakonnic ma konta na portalach społecznościowych. Jednak okazało się, że jest to konto, pod które podszywa się nieznany użytkownik, a żeby się uwiarygodnić ukradł wizerunek zakonnicy – członkini Zgromadzenia. Profil został założony w lutym tego roku, zostało z niego opublikowanych 114 twittów, obserwowanych jest 348 osób i ma 78 obserwujących. Ostatni wpis pochodzi z 25 lipca.

S. Małgorzata Krupecka SJK, rzecznik Zgromadzenia, która jako jedna z pierwszych wykryła falsyfikację, podkreśla w rozmowie z KAI, że fakt ten został zgłoszony administratorowi, ale konto nie zostało usunięte, choć Twitter usunął miliony podobnych. Osoba, podszywająca się pod zakonnicę, na jakiś czas wstrzymała się z wpisami, ale znów się uaktywniła. Co dziwne, choć oszustwo zostało ujawnione, tylko część followersów przestała obserwować „sfabrykowaną” urszulankę.

Mick Jagger i papież Benedykt

Rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński, w rozmowie z KAI przypomina, że najbardziej znane fałszerstwa są dziełem włoskiego dziennikarza Tomaso De Benedettiego, który tworzy fałszywe profile i co jakiś czas „uśmierca” sławnych ludzi, m.in. Micka Jaggera czy noblistkę Swietłanę Aleksiejewicz. Zasłynął tworzeniem fejkowych kont wielu kardynałów w tym aż trzykrotnie kard. Kazimierza Nycza.

– My reagowaliśmy na to natychmiast, czyli ogłaszaliśmy, że ktoś stworzył fejkowe konto, zgłaszaliśmy to do administratora Twettera, po czym te konta znikały. Podobnie próbowano stworzyć zafałszowane konta kard. Stanisława Dziwisza, abp. Marka Jędraszewskiego, później administrator TT, walcząc z takimi fejkami informował, kto jest faktycznym twórcą takiego profilu – mówi ks. Śliwiński. Dodaje, że mimo czujności De Benedettiemu udało się stworzyć fałszywe konto arcybiskupa Salzburga i z tego konta poinformować o śmierci Benedykta XVI, co w dobrej wierze podchwyciły takie portale jak Onet i Republika. - Prawdę mówiąc wszystkie redakcje zostały postawione w stan gotowości, ale czekaliśmy na potwierdzenie wiadomości. Na szczęście potwierdzenia nie było, a ci, co bardzo chcieli być pierwsi, nie zostawili sobie czasu na weryfikację – stwierdził rzecznik archidiecezji warszawskiej.

Kto kłamie w globalnej wiosce?

Doświadczeni użytkownicy portali społecznościowych wiedzą, że istnieje ryzyko oszustwa i zachowują czujność. - Jestem zwolennikiem teorii Herberta Marschalla McLuhana o mediach, który twierdził, że wciąż jesteśmy w sytuacji uczenia się i poruszania po naszej nowej, globalnej wiosce cyfrowej, w której mieszkamy – mówi ks. Śliwiński. - Kiedyś ta wioska była normalna, potem globalna, teraz cyfrowa. I uczymy się, kto w niej mówi prawdę, tyle że nie mamy przed sobą znanych nam ludzi, a źródła informacyjne i zanim się nauczymy weryfikowania ich, muszą minąć jedno - dwa pokolenia żebyśmy wiedzieli, że z tego adresu, nieprawdziwego, autor rozsiewa plotki, rzeczy nieprawdziwe, że nie możemy takiej osobie ufać. Musimy się tego nauczyć żeby nie dać się na to nabrać, natomiast zjawisko jest stare jak świat i tak jak kiedyś sprawdzamy, kto żartuje lub rozsiewa plotki.

Po co komu fejkowe konta?

Dlaczego ktoś tworzy fałszywe konta? – Jakie są powody podobnych manipulacji? Zdaniem s. Krupeckiej, która obserwowała sfabrykowane profile, celem jest zasianie wątpliwości u odbiorcy. Początkowo twitty nie budzą kontrowersji, są zgodne z nauczaniem Kościoła, bo musi upłynąć czas, by pozyskać zaufanie i sympatię twitterowej społeczności, zwłaszcza katolików. Później nadchodzi etap kontrowersyjnych wpisów.

Ks. Śliwiński stwierdza, że na to pytanie nie potrafią odpowiedzieć nawet najwybitniejsi znawcy mediów. Może ktoś chce się zabawić, może chodzi o przewrotną satysfakcję, że komuś udało się oszukać tylu ludzi? Choć oszust nie czerpie z tego żadnych profitów. Inni eksperci twierdzą, że jest to test, jak wielka jest naiwność ludzi. - Jednak skłonni jesteśmy zaufać podawanym newsom, zwłaszcza jeśli są wiarygodne, tak jak w wypadku Benedykta XVI, który jest osobą starszą. Podobnie było z informacjami o śmierci Jana Pawła II – tych wiadomości było kilka – przypomina rzecznik archidiecezji warszawskiej. Przypomina, że są też dodatkowe cele, jakie chcą osiągnąć fałszerze kont bądź złodzieje wizerunków. Obecnie w Warszawie jest osoba, która ubiera się w strój, przypominający habit zakonny, ale głosi poglądy sprzeczne z nauczaniem Kościoła, bierze też udział w ulicznych protestach politycznych czy prowokacjach. Nie wiadomo, czy to jest pomysł marketingowi danego środowiska, żeby kogoś przekonać, że „nawet Kościół jest po naszej stronie”, czy ta osoba chce zaistnieć, zaszokować, a może to jest czysta zabawa osób o określonych predyspozycjach psychicznych. - Chociaż są duchowni, którzy też głoszą kontrowersyjne poglądy – przypomina ks. Śliwiński. Dodaje, że tylko wnikliwa obserwacja i szybkie ostrzeżenie, szukanie wiarygodnych źródeł, informatorów, może pomóc w wykryciu fałszerstwa. - To wielkie zadanie redakcji żeby informowały, choć z opóźnieniem, po sprawdzeniu źródeł, że ktoś kłamie. W USA zdano sobie z tego już sprawę, że taki monitoring jest niezbędny. Choć jest i całkiem inny temat, z którym coraz częściej się stykamy – świadome produkowanie fake newsów, gdyż są one świadomą strategią w sytuacji, gdy media przestały informować o faktach, stały się zaś stroną zażartej walki politycznej – ubolewa ks. Śliwiński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przeor Jasnej Góry o pielgrzymowaniu: ten trud ma sens

2018-08-14 10:41

Izabela Tyras / Jasna Góra (KAI)

Ten trud ma sens, uważa przeor Jasnej Góry. O. Marian Waligóra nazywa tegorocznych pątników orędownikami za polską ziemię i zachęca do wspólnego przeżywania „dnia wdzięczności” za wolną Polskę, 15 sierpnia.

Zdzisław Sowiński

Z jasnogórskim przeorem rozmawia Izabela Tyras:

Izabela Tyras: Polska, Jasna Góra oddychają pielgrzymkami. Ma Ojciec też takie wrażenie?

O. Marian Waligóra: Czas sierpniowy to wyjątkowy czas w życiu naszego sanktuarium. Choć pielgrzymi przybywają tu cały rok, to jednak tzw. szczyt pieszych pielgrzymek, to wielka radość dla nas, posługujących w tym świętym miejscu. Widzimy trud tych, którzy idą setki kilometrów, by stanąć przed Cudownym Obrazem. Widzimy też, że ten trud ma sens, bo kiedy pielgrzym stanie przed Matką Bożą zalany łzami, dziękujący za to, że mógł przynieść tu swoje życie, to radość dla serca tego, który tu posługuje, jest ogromna.

IT: Jakoś nie sprawdzają się, na szczęście, przepowiednie tych, którzy wieścili zmierzch ruchu pielgrzymkowego?

- Ruch pątniczy zmienia się z roku na rok. Różne sytuacje życia społecznego go modyfikują, ale nie sądzę, by on ustał. To jest przede wszystkim potrzeba serca tych, którzy wyruszają na pielgrzymkowy szlak. Oni, tak bardzo nie przejmują się tym, co mówią media, co wyrokują inni. Człowiek idzie ze swoim życiem, wyznacznikiem jest wiara i chęć zostawienia tego życia przed Panem Bogiem, szukanie umocnienia. To jest o wiele silniejsze niż statystyki i różnego rodzaju pomysły na to, jak będzie wyglądało nasze życie religijne.

IT: Może nieco maleje ruch pątniczy, bo jest nas, Polaków, po prostu mniej, ale widzimy, jak jest on z roku na rok coraz dojrzalszy?

- Widzimy, że to pielgrzymowanie zmienia się też w kontekście zaangażowania w pielgrzymkę, motywacji dlaczego idziemy. Wiele motywacji, które było przed laty teraz odpada. My też dojrzewamy duchowo, by zrozumieć, że pielgrzymka to duchowy czas przeżycia religijnego. To nie znaczy, że nie przynosimy tu spraw społecznych, życia naszego narodu, bo Jasna Góra zawsze miała w sobie element życia patriotycznego mocno żywy, ale pogłębianie więzi duchowych z Maryją jest wyznacznikiem pielgrzymki. IT: Wzrusza fakt, że w tym roku większość pielgrzymek rozpoczyna swoje przywitanie z Maryją od odśpiewania hymnu narodowego?

- To jeden z elementów naprawdę wzruszających. Bardzo się cieszę, że praktycznie wszystkie pielgrzymki podejmują szczególną modlitwę za Ojczyznę. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że w tych, którzy idą z całej Polski mamy orędowników za naszą ziemię. Dzięki pielgrzymom Jasna Góra promieniuje tą modlitwą na całą Polskę. To wspaniałe, że umiemy i chcemy pokazać, że kochamy naszą Ojczyznę, że chcemy wyrazić to, że jesteśmy Polakami i w tym, że śpiewamy hymn, ale i w barwach narodowych tak mocno obecnych w grupach pielgrzymkowych. To jest element, który pokazuje jak bliska jest nam ta ziemia, na której mieszkamy, że kochamy Polskę. Włączamy naszą Ojczyznę w nasze stawanie przed Panem Bogiem.

IT: Jasna Góra nadaje kierunek. „Tu zawsze byliśmy wolni”, te słowa św. Jana Pawła II są niejako wyryte na murach jasnogórskich. Przypominają o wolności dzieci Bożych?

- Tak, i nawet niektóre pielgrzymki diecezjalne przyjęły te słowa na hasło swojej drogi. Chcieli w ten sposób dziękować za odzyskaną przez naszą Ojczyznę niepodległość, ale wprowadzić też ten element duchowy, że chcemy być wolni od duchowych zniewoleń, które są o wiele bardziej niebezpieczne, niż to zewnętrzne zniewolenie, które tak mocno dotknęło naszą ziemię. To bardzo ważne, byśmy pamiętali o tym, że pielgrzymka to czas, w którym uwalniamy się od balastu obciążenia dnia codziennego, od naszych słabości i grzechów po to, by stać się nowymi ludźmi wolnymi w Bogu, którzy z wdzięcznością patrzą na swoje życie.

IT: Czego uczy nas Wniebowzięta Pani?

- Owocem wolności serca Maryi jest tajemnica wniebowzięcia, którą będziemy świętować. Musimy sobie uświadomić, że najpiękniejszym wzorem dla nas jest wolność serca Matki Najświętszej, Jej „tak” wypowiedziane Bogu w momencie zwiastowania i „tak”, które przeniosła na wszystkie chwile swojego życia, które nie było łatwe. Życie Maryi było wielkim zadaniem do wypełnienia, które kosztowało wiele wysiłku, ale Ona nie cofnęła się. Jej wielka wolność serca, by we wszystkim być dla Boga, powodowała, że miała siły, by to powołanie Matki Bożej, Dziewicy, Wspomożycielki pięknie wypełnić.

IT: Jaki charakter będzie miała tegoroczna uroczystość Wniebowzięcia, 15 sierpnia?

- Już od początku roku razem z pielgrzymami przeżywamy różne uroczystości w klimacie wdzięczności Bogu za wolność naszej Ojczyzny. To jest spojrzenie na Matkę Pana, na Jej wolność, na poddanie się Bogu we wszystkim Zewnętrzne świętowanie będzie patriotyczne, bo główną sumę odpustową uświetni występ „Mazowsza”, zespołu narodowego, który jest naszą wizytówką. Zespół będzie śpiewał podczas Mszy św. o godz. 11.00, której przewodniczyć będzie Nuncjusz Apostolski w Polsce a homilię wygłosi abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Po Eucharystii odbędzie się wspólne śpiewanie z „Mazowszem” pieśni patriotycznych, wspólne radosne dziękowanie za Polskę, za to, że jesteśmy Polakami i na to wspólne świętowanie zapraszam. Dla każdego znajdzie się tu miejsce. Zachęcam pielgrzymów, by zostali i byśmy wspólnie świętowali i dziękowali za wolną Polskę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Rzecznik Episkopatu: 15 sierpnia okazją do dziękczynienia za stulecie niepodległości Polski

2018-08-15 09:02

BPKEP / Warszawa (KAI)

Niewiele brakowało, byśmy stracili niepodległość zaledwie dwa lata po jej odzyskaniu. Groziła nam kolejna okupacja, gdyby nie zwycięstwo nad bolszewikami w 1920 r., zwane „Cudem nad Wisłą”, a którego rocznicę obchodzimy właśnie 15 sierpnia. Dlatego uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz rocznica Cudu nad Wisłą są dobrą okazją do dziękczynienia za stulecie niepodległości Polski i do zawierzenia Matce Bożej przyszłości naszej ojczyzny – podkreślił rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że Uroczystość Wniebowzięcia jest tak ważna, iż należy ona do tzw. świąt nakazanych, obok np. Bożego Narodzenia czy Uroczystości Trzech Króli. To oznacza, że tym dniu katolicy na całym świecie mają obowiązek uczestniczenia we Mszy świętej.

„Wniebowzięcie Maryi jest jednym z dogmatów Kościoła katolickiego. Uroczystość ta uświadamia nam, że mamy w niebie niezawodną orędowniczkę, Matkę Boga i matkę każdego z nas. Jej możemy powierzać nasze codzienne sprawy, wyzwania, problemy oraz przyszłość ojczyzny, Europy i świata. Maryja jest zawsze gotowa, by nam pomagać. Nie przypadkiem mówimy, że jest Królową Polski, gdyż towarzyszy nam od wieków, w najtrudniejszych wydarzeniach. Dlatego Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to również dobry czas, w którym możemy – za Jej wstawiennictwem – dziękować Bogu za stulecie odzyskania niepodległości naszej ojczyzny” - powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że 15 sierpnia obchodzimy 98. rocznicę Bitwy Warszawskiej, zwanej Cudem nad Wisłą oraz Święto Wojska Polskiego, dlatego biskupi proszą szczególnie w tym dniu o modlitwę w intencji żołnierzy, którzy dbają o bezpieczeństwo naszego kraju.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny nazywana jest również dniem Matki Boskiej Zielnej. W tym dniu wierni przynoszą do kościołów zioła i kwiaty, aby zostały poświęcone. Ma to swą głęboką symbolikę. Ks. Rytel-Andrianik przypomniał, że zgodnie z tradycją chrześcijańską apostołowie, którzy przyszli na grób Matki Bożej u podnóża Góry Oliwnej w Jerozolimie, zamiast ciała Maryi znaleźli zioła i kwiaty. Stąd wziął się zwyczaj ich święcenia 15 sierpnia. Same zaś zioła i kwiaty symbolizują prośbę do Boga o zdrowie i błogosławieństwo. W tym dniu rolnicy dziękują za plony, które właśnie zebrali, w myśl przysłowia „na Wniebowzięcie zakończone żęcie”.

Dogmat o Wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem do nieba został ogłoszony przez Papieża Piusa XII w 1950 r. w konstytucji apostolskiej "Munificentissimus Deus" (Najszczodrobliwszy Bóg). Dokonało się to na usilną prośbę biskupów i świeckich z całego świata, także z Polski. Wcześniej wierzono, że Maryja została wzięta do nieba, stąd liczne Kościoły pod tym wezwaniem. Przez wieki debatowano nad tym, czy Maryja zmarła, czy tylko zasnęła i została wniebowzięta. W katechezie z 25 czerwca 1997 r. św. Jan Paweł II odniósł się do tego, mówiąc, że Maryja zmarła, podobnie jak Jej Syn Jezus Chrystus. Streszczając zaś tę katechezę po polsku, św. Jan Paweł II dodał: „Chcemy podkreślić, że na pewno Matka Boża zmarła, ponieważ zmarł i Chrystus. Przeszła przez śmierć, bo i On przeszedł przez śmierć”.

Jak co roku, na Jasnej Górze 15 sierpnia mają miejsce uroczystości z udziałem tysięcy pielgrzymów, którzy przybywają tam pieszo z całej Polski. Ponadto jest to dzień odpustu w wielu kościołach w Polsce i na świecie, które są pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Największe i najbardziej znane obchody Wniebowzięcia NMP w Polsce mają miejsce w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie odbywają się inscenizacje przedstawiające Zaśnięcie Maryi oraz jej Wniebowzięcie, a także w Kalwarii Pacławskiej na Podkarpaciu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem