Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Dr Rayzacher-Majewska o wyrównaniu prawa katechetów wobec innych nauczycieli

2018-02-27 17:11

lk / Warszawa (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

Katecheci mogliby być powoływani na wychowawców klas - tak przewiduje projekt nowelizacji rozporządzenia MEN ws. warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. – To zmiana w dobrym kierunku, wyrówna bowiem status nauczycieli religii nie tylko co do ich obowiązków, ale i praw wobec innych nauczycieli - powiedziała KAI dr Aneta Rayzacher-Majewska z Katedry Katechetyki Fundamentalnej i Historii Katechezy UKSW.

W dotychczasowym stanie prawnym powoływanie katechetów na wychowawców klas nie było to możliwe. Przepis uniemożliwiający powierzenie takich obowiązków nauczycielowi religii został wprowadzony w 1992 r., gdy katechetami w szkołach, w zdecydowanej większości, byli księża i siostry zakonne. Obecnie, zwłaszcza w większych miejscowościach i miastach, religii uczą także świeccy katecheci, często zatrudnieni w szkole także jako nauczyciele innych przedmiotów.

W rozmowie z KAI dr Rayzacher-Majewska oceniła, że proponowana przez MEN nowelizacja jest zmianą idącą w dobrym kierunku – aby wyrównać status nauczycieli religii nie tylko w kwestii ich obowiązków, ale i praw wobec sytuacji innych nauczycieli.

„Do tej pory istniała dyskryminacja, gdyż katecheta nie mógł podejmować obowiązków wychowawczych. Oczywiście nie jest też tak, że wszyscy katecheci marzą o tym, by zostać wychowawcą. Wiążą się z tym bowiem dodatkowe obowiązki, głównie dotyczące wypełniania wielu dokumentów”

Reklama

Dr Rayzacher-Majewska tłumaczy, że nowelizację rozporządzenia wymusza obecna sytuacja w oświacie. - Coraz więcej osób uczących religii to nauczyciele innych przedmiotów, którzy uzupełnili swoje kwalifikacje. Dochodzi do absurdu: ktoś przez wiele lat uczący historii czy języka obcego i pełniący rolę wychowawcy teraz straciłby tę funkcję, jeśli uczy również religii – powiedziała.

„Wychowawstwo kieruje się swoimi prawami, stąd nie ma obawy, że wychowawca-katecheta zamiast do kina, będzie prowadził uczniów na pielgrzymki do miejsc świętych” – podkreśla rzeczoznawca ds. oceny programów nauczania religii przy Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

Wiele osób krytykujących propozycję MEN obawia się, że w trakcie godzin wychowawczych będą organizowane dodatkowe lekcje religii. To, zdaniem dr Rayzacher-Majewskiej, stawia w złym świetle wszystkich wychowawców, gdyż sugeruje się, że nie wykonywali oni swojej pracy wychowawczej, a jedynie wysługiwali się dodatkowymi godzinami, przeznaczonymi do kontaktu z uczniami. – Skąd teraz podejrzenie, że katecheci będą to robili? – pyta dr Rayzacher-Majewska.

Wykładowczyni USKW przypomina, że w projekcie nowelizacji chodzi o możliwość skorzystania przez nauczycieli religii z zapisu pozwalającego im na objęcie funkcji wychowawcy, a nie obowiązek. – Nie jest tak, że teraz wszyscy katecheci staną się wychowawcami – dodaje dr Rayzacher-Majewska i uspokaja krytyków resortowej propozycji: dyrekcja szkoły tak jak do tej pory będzie brała pod uwagę to, czy w danej klasie na religię chodzi dużo uczniów i od tego uzależni ewentualne przydzielenie katechecie obowiązków wychowawcy.

W uzasadnieniu projektu nowelizacji wyjaśniono, że na potrzebę zmiany przepisów zwracali uwagę sami dyrektorzy szkół, ale też rodzice i nauczyciele religii. – Dyrektorzy szkół we współpracy z gronem pedagogicznym i rodzicami wiedzą dokładnie, którzy katecheci cieszą się dobrą opinią i że rodzice wręcz oczekiwali, by to katecheta był wychowawcą – stwierdza rozmówczyni KAI.

„Pamiętajmy, że rozporządzenie dotyczy nie tylko katechetów-nauczycieli religii katolickiej, ale i innych Kościołów oraz związków wyznaniowych, które mają prawo do nauczania religii w szkole. Jestem ciekawa, czy podobne zarzuty czyni się także pod ich adresem, a nie tylko wobec Kościoła katolickiego?” – zastanawia się dr Rayzacher-Majewska.

KAI zapytała o oficjalne stanowisko rzeczników prasowych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. W obydwu Kościołach potwierdzono, że projekt nowelizacji został im przesłany do konsultacji, ale na ich opinie trzeba jeszcze poczekać.

Dr Rayzacher-Majewska zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię: niechęć krytyków projektu wynika także z tego, że w powszechnej, choć krzywdzącej opinii, katecheci są gorzej przygotowani do pełnienia funkcji pedagogicznych, co jest nieprawdą. – Są przygotowani tak samo jak inni nauczyciele, gdyż obowiązują ich te same kryteria – tłumaczy rozmówczyni KAI.

Przez blisko 28 lat obowiązywania dotychczasowych przepisów katecheta nie mógł być wychowawcą. - Tłumaczono to tak, że jeśli uczył też drugiego przedmiotu, to jako taki nauczyciel mógł pełnić funkcję wychowawcy. Dopiero w ostatnich latach pojawiło się obostrzenie, że nawet jeśli uczy i religii, i innego przedmiotu, to fakt nauczania religii uniemożliwia mu bycie wychowawcą. A jest to o tyle krępujące, że obecnie jest coraz więcej „dwuprzedmiotowców” – przyznaje dr Rayzacher-Majewska.

Tagi:
katecheci

Abp Wojda do katechetów: w Duchu Świętym Bóg obdarował nas sobą

2019-01-05 19:38

tm / Białystok (KAI)

„W Duchu Świętym Bóg obdarował nas swoją przestrzenią osobową, pozwolił nam przeniknąć w swoją rzeczywistość, doświadczyć swojej bliskości” - mówił abp Tadeusz Wojda do blisko 400 katechetów duchownych i świeckich przybyłych do Centrum Wystawienniczo-Konferencyjnego Archidiecezji Białostockiej na doroczny Zjazd Kolędowy. Jego tematem była potrzeba świadectwa i misji ewangelizacyjnej w Kościele i świecie, w związku z przeżywanym rokiem Ducha Świętego. Zaproszonymi prelegentami byli bp Marek Solarczyk z diecezji warszawsko-praskiej oraz ks. dr Krzysztof Gąsecki, wykładowca teologii dogmatycznej w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie.

Piotr Jaskólski
Każdy kleryk IV roku obowiązkowo odbywa praktyki w szkole podstawowej i gimnazjum

W referacie pt. „Posłani w mocy Ducha Świętego” bp Marek Solarczyk odwoływał się do postaci biblijnych, które doświadczyły mocy działania Ducha Świętego: Zachariasza, Maryi, Elżbiety, Symeona. Odnosząc się do każdej z nich wskazywał, że moc Ducha Świętego wpisuje się i działa w życiu człowieka.

Przywołując wspomnienia rzymskiego synodu poświęconego młodzieży i powołaniu, podkreślał, że jego najważniejszym przesłaniem była wartość młodości, w którą Pan Bóg wpisał wiele różnych darów. Zauważył, że w tym czasie wielokrotnie doświadczał obecności Ducha Świętego, która - jak twierdził – była owocem modlitwy bliskich mu osób.

Zaznaczył, że jest wielu młodych, którzy na co dzień uczą się lub pracują, a mimo to angażują się w życie Kościoła. W swym życiu przeżywają różne chwile, które z jednej strony niosą wielki entuzjazm i radość, z drugiej zaś mogą oznaczać także trudne wydarzenia i doświadczenia. „W tym wszystkim ważna jest wspólnota. Wspólnota, która będzie chroniła to, co jest najważniejsze, czyli ich jedność z Bogiem” – mówił.

W drugim wystąpieniu - „Zaangażowani w Duchu Świętym w życiu wspólnoty parafialnej” – ks. dr Krzysztof Gąsecki, wykładowca w WSD Pelplin i proboszcz parafii pw. św. Katarzyny w Bytowie, wskazywał na sakramenty Kościoła jako na szczególną przestrzeń spotkania człowieka z Bogiem. Podkreślał, że Kościół - w rozumieniu teologii communio - jest „swoistym sakramentem Ducha dla świata” i warunkiem jego istnienia.

Prelegent wskazywał, że Duch Święty tworzy osobową przestrzeń spotkania człowieka z Bogiem i ludźmi pomiędzy sobą. Zauważył również trynitarną strukturę urzędu kapłańskiego, który ma służyć jedności Kościoła. „Kapłan jest swoistym katalizatorem, aby mogło zaistnieć spotkanie pomiędzy Bogiem a człowiekiem” - stwierdził, dodając, że powinien być nie tylko „autorytatywnym organizatorem”, ale współtwórcą kościelnej wspólnoty.

Ksiądz Gąsecki zwrócił również uwagę na współczesne fenomeny działania Ducha Świętego, jakimi są np. ruch Odnowy w Duchu Świętym, modlitwa o uzdrowienie oraz na problem pentekostalizacji Kościoła.

Na zakończenie konferencji arcybiskup metropolita, nawiązując do słów Prologu Ewangelii św. Jana - „Słowo stało się ciałem i zamieszkało miedzy nami. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,11-12), podkreślał, że Bóg nieustannie przychodzi do człowieka, „aby o sobie mówić, aby siebie przedstawiać, zachęcać nas do wejścia z nim w relację. By prawdziwie i owocnie wejść w tę bliskość, potrzeba Ducha Świętego”.

Stwierdził, że jest wielu ludzi, którzy określają siebie jako wierzących, a mimo to nie potrafią czy nie chcą zamanifestować swej przynależności do Boga. „Może są to właśnie ci, o których św. Jan pisze, że przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli?” – pytał.

„Ci, którzy Go przyjęli, stali się przeniknięci Bogiem i obdarowują się wzajemnie przestrzenią własnej osobowości. To jest kwintesencja naszej relacji z Bogiem. W Duchu Świętym Bóg obdarował nas swoją przestrzenią osobową, pozwolił nam przeniknąć w swoją rzeczywistość, doświadczyć swojej bliskości” – zaznaczał abp Wojda.

„Pozwólmy, by ta bliskość Boga stała się przestrzenią naszych międzyludzkich relacji. Pozwólmy, aby Bóg rzeczywiście wszedł w nasze życie i zaczął nas przemieniać. Wówczas staniemy się prawdziwymi dziećmi Bożymi i autentycznymi świadkami jedności z Bogiem” – mówił.

Nawiązując do tematu konferencji hierarcha zauważył, że trudno jest być świadkiem Chrystusa: człowiek może przeżywać różne wątpliwości wobec okoliczności i spraw dzisiejszego świata. „Ale wobec tych trudności warto zadać sobie pytanie o otwarcie przestrzeni osobistego życia dla Boga: Czy pozwalam, by Duch Święty mnie przemieniał i czynił autentycznym świadkiem Chrystusa?” – pytał.

„Miejmy zawsze przed oczyma cel, ku któremu zmierzamy, świadomość drogi, która mamy do przebycia. To nie my, ale Duch Święty nam ją wytycza” – apelował, dziękując prelegentom i obecnym na zjeździe księżom, siostrom zakonnym, i katechetom świeckim.

Zjazdowi towarzyszyło otwarcie wystawy „Przez twórczość bliżej Stwórcy”, która przedstawia twórczą działalność lokalnych artystów, amatorów, pasjonatów wykonujących sztukę o profilu chrześcijańskim.

Autorów prac łączy to, że utożsamiają się z wiarą w Boga, a działalność artystyczna jest dla nich sposobem na wyrażanie własnej relacji z Bogiem oraz jej pogłębianie.

Prezentując wystawę, jej twórcy wyrazili nadzieję, że „przedstawiona twórczość oraz fakt, iż autorzy aktywnie rozwijają swoje talenty dane od Stwórcy, będzie inspiracją dla wszystkich odwiedzających”.

Na zakończenie konferencji abp Tadeusz Wojda i bp Henryk Ciereszko, wraz bp. Markiem Solarczykiem, udzielili wszystkim uczestnikom spotkania zgromadzonym w Centrum Wystawienniczo-Konferencyjnym Archidiecezji Białostockiej pasterskiego błogosławieństwa na nowy 2019 rok.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Autonomia i współpraca - samorządowcy u kard. Nycza

2019-01-17 20:45

Biuro Prasowe Archidiecezji Warszawskiej, lk / Warszawa (KAI)

Szkoła i działalność na rzecz potrzebujących to główne pola współpracy Kościoła i samorządów – podkreślił kard. Kazimierz Nycz 17 stycznia podczas spotkania świątecznego z samorządowcami w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Obecny na spotkaniu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zadeklarował wolę współpracy oraz „życzliwy dialog i poszanowanie tradycji”.

Episkopat.pl
Kard. Kazimierz Nycz

Pierwsze po wyborach samorządowych spotkanie kard. Nycza z prezydentami miast, burmistrzami, wójtami i przewodniczącymi rad gmin rozpoczęło się od modlitwy za tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, jego rodzinę oraz gdańszczan.

Metropolita warszawski wyjaśnił, że spotkanie to ma służyć współpracy Kościoła i samorządów – w tych obszarach, gdzie jest ona ważna, przy poszanowaniu wzajemnej autonomii. Przywołując zasadę pomocniczości wspomniał, że jest ona zapisana w bardzo wielu konkordatach i konstytucjach, również Polski.

- Jeżeli gdzieś byłoby za mało autonomii a czasem za dużo współpracy sygnalizujcie mi – prosił kard. Nycz samorządowców dodając, że i on również zwróci im uwagę, jeśli „gdzieś byłoby za dużo autonomii a za mało współpracy”. - Pilnujmy się nawzajem, żeby tę zasadę pomocniczości kontynuować – zaznaczył.

W ocenie kard. Nycza współpraca na linii: archidiecezja, parafie - samorządy układa się dobrze. Mamy wiele dobrych doświadczeń. Służymy tym samym ludziom – zauważa metropolita warszawski. We współpracy z miastem stołecznym np. warszawska Caritas prowadzi hospicjum stacjonarne, 2 zakłady opieki zdrowotnej i schroniska dla bezdomnych.

Kard. Nycz poprosił samorządowców o wspólną refleksję nad wyzwaniami, w związku z planami budowy nowych osiedli w Warszawie i w podwarszawskich gminach oraz rozeznawanie potrzeb, jeśli chodzi o budowę nowych kościołów.

Dr Tomasz Sławiński, przewodniczący głównej komisji urbanistyczno-architektonicznej, zwrócił uwagę na trend rozwojowy następnych dziesięcioleci. W przyszłości liczba mieszkańców Mazowsza utrzyma się na tym samym poziomie 5,4 mln, natomiast znacznie wzrośnie liczba osób powyżej 60. roku życia.

W związku z tym, że obszar metropolitalny Warszawy przyciąga użytkowników realizowane są nowe osiedla i inwestycje skupiające miejsca pracy, jak też projektowany centralny węzeł komunikacyjny. Dr Sławiński podkreślił też, że w planowaniu osiedli niezbędne jest uwzględnianie lokalizacji kościoła parafialnego na bardzo wczesnym etapie i w tym względzie niezbędna jest współpraca samorządów z proboszczami.

Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera powiedział, że samorządowcy są po to, żeby służyć, każdy w innym stopniu i w innym zakresie, ale temu samemu człowiekowi. – Nie szukajmy różnic, szukajmy tego, co nas łączy, szukajmy współpracy i porozumienia - zaapelował.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski uznał za najważniejsze to, aby ze sobą współpracować w duchu otwartości. – Wychowałem się tu nieopodal i zawsze ceniłem sobie tego ducha, który charakteryzował to miejsce na Miodowej: ducha otwartości, posługi dla Warszawy – mówił. - I dokładnie taka jest moja deklaracja: chcę współpracować. Wbrew temu, co czasem słyszymy, nie jestem zwolennikiem żadnej rewolucji światopoglądowej, jestem zwolennikiem rozmowy – zapewnił prezydent Trzaskowski, dodając, że „dzisiaj to właśnie w Kościele szuka sojusznika, jeśli chodzi o rozmowy o tolerancji”. Zadeklarował też „życzliwy dialog i poszanowanie tradycji”.

- Jesteśmy również otwarci na współpracę, jeśli chodzi o planowanie przestrzenne. Zawsze staramy się przewidywać i mówić jasno, jakie są potrzeby nowych osiedli: edukacja, usługi, połączenia transportowe, ale oczywiście posługa duchowa jest również bardzo istotna, dlatego że większość naszych współobywateli po prostu tego potrzebuje – dodał prezydent stolicy. - Naszym zadaniem wspólnym jest odpowiadanie na potrzeby mieszkańców Warszawy i wsłuchiwanie się w ich głos, bez cienia jakiegokolwiek zabarwienia ideologicznego. Po prostu takie są potrzeby i również w tej kwestii będziemy ze sobą współpracować – zapewnił Rafał Trzaskowski.

W spotkaniu w Domu Arcybiskupów Warszawskich wzięło udział ponad stu przedstawicieli samorządów lokalnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem