Reklama

Pielgrzymka do Ojca Pio

Abp Depo: Bez krzyża na Golgocie nie byłoby sensu dla ludzkiego przemijania

2018-02-14 21:29

Ks. Mariusz Frukacz

Grzegorz Gałązka

„Otwiera się przed nami kolejna szansa odnowienia życia, przemiany życia, poczynając od sposobu myślenia” – mówił w homilii abp Wacława Depo metropolita częstochowski, który wieczorem 14 lutego, w Środę Popielcową przewodniczył Mszy św. w kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Częstochowie.

W homilii abp Depo podkreślił, że „Środa Popielcowa wraz z dwoma biblijnymi tekstami, „pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz” oraz „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” , nie pozostawia żadnych złudzeń człowiekowi, który ze swoją historią życia pragnie wejść w ten nowy okres liturgii Kościoła”.

- Człowiek zostaje dzisiaj wyposażony w podstawowe prawdy: skąd jestem, albo inaczej kim jestem, od Kogo pochodzę oraz dokąd idę, jaki jest cel mojego wędrowania, mojego pielgrzymowania przez ziemię – kontynuował abp Depo.

Metropolita częstochowski zaznaczył, że stawiamy sobie pytanie jaki jest cel mojego przemijania, cierpienia i w końcu mojej śmierci? – Okres Wielkiego Postu to kolejna szansa odnowienia przyjaźni z Bogiem i pomiędzy sobą. Tak, żeby Bóg był dla mnie Kimś bardzo konkretnym. Nie Kimś z zaświatów, ale Kimś kto ma Serce. Kimś, kto dał nam odpowiedź poprzez swojego Jednorodzonego Syna, który dla nas stał się człowiekiem, przyjął ludzkie ciało i w nim umarł na krzyżu i dla nas zmartwychwstał. – przypomniał metropolita częstochowski.

Reklama

- Prawda o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym zdobywana jest przez nas dzisiaj na nowo, bo bez tego faktu jakim jest krzyż na Golgocie i Chrystus ukrzyżowany, nie byłoby sensu dla ludzkiego przemijania i prochu. – dodał arcybiskup, które wskazał również na znaczenie modlitwy, postu i jałmużny. - Szczególne miejsce dla nas ma nabożeństwo Drogi Krzyżowej i Gorzkich żali. Dlatego, że świat współczesny wcale nam nie pomaga w tym, abyśmy dali odpowiedź w Kim pokładamy nadzieję. – mówił arcybiskup.

- Trzeba wchodzić także na drogi osobistego przeżywania sakramentu pokuty i sakramentu Eucharystii, bo to jest potrzebne w walce z grzechem, w walce z bezczelnością zła, które jawi się nam jako zakłamanie. Bez pomocy Bożej nie damy rady – kontynuował pasterz Kościoła częstochowskiego i odniósł się do

przykładu z ostatnich dni, zakłamania o naszej historii, czyli o nas samych. - Dlaczego z narodu, który położył tak wielką ofiarę cierpień, śmierci, zniszczeń robi się współsprawców zbrodni i ludobójstwa? – pytał arcybiskup.

- Kościół w tym narodzie ma zawsze zadanie, by głosić Ewangelie o zbawieniu człowieka i dźwigać człowieka z jego podstawowych ran, grzechu i śmierci. – dodał abp Depo.

Hierarcha wskazał również na świadectwo dziennikarza z Nowego Jorku, który pisał, że po tragedii w Nowym Jorku, gdy zostały zniszczone wieże World Trade Center ludzie przychodzili do punktu zero, do ustawionej tam kaplicy i prosili, aby z popiołów na ich czołach wypisać znak pokuty, krzyż. A potem chodzili z tym znakiem po urzędach, miejscach pracy i nikt się nie wstydził tego znaku. - Oni wiedzieli, po której stronie opowiedzieli się w swoim życiu i przyjęli ten symbol skruszonej ludzkiej potęgi wśród zburzonych wież.- mówił abp Depo.

- Nam się na polskich ulicach zagubił ten znak i się go ośmiesza. – kontynuował arcybiskup i pytał dlaczego ośmiesza się polskich skoczków, że przed turniejem znaczą siebie znakiem krzyża?

- Prowokatorzy chcą, żebyśmy naszą religijność schowali do zakrystii i nie wychodzili na zewnątrz. Bez pomocy Bożej nie odpowiemy sobie na pytania skąd jestem, skąd pochodzę i dokąd idę. – podkreślił arcybiskup, który na zakończenie przypomniał słowa św. Jana XXIII, który powiedział: „Świat dzisiaj bombarduje nas wieloma informacjami i obrazami, a potrzeba tylko jednego: Wyszliśmy z ręki Boga i do Boga idziemy”.

Tagi:
Częstochowa abp Depo Wacław Popielec Środa Popielcowa

Wycieczka Juliusza Sętowskiego: Aleje w czasie powstania styczniowego

2018-05-11 12:29

Bożena Sztajner/Niedziela

W ramach projektu: ALEJE, TU SIĘ DZIEJE 16 maja 2018, godz. 18.00 odbędzie się spacer z Juliuszem Sętowskim śladami powstania styczniowego. Zbiórka: plac Biegańskiego

W trakcie spaceru poznamy miejsca związane z wydarzeniami z okresu przedpowstańczych manifestacji patriotycznych 1861 i z czasów Powstania 1863–64.

Obejrzymy budynki (częściowo tylko na fotografiach), w których funkcjonowały rosyjskie instytucje policyjne, areszty, gdzie więziono powstańców, także miejsca stacjonowania wojsk rosyjskich oraz obiekty służące organizacji powstańczej – cywilnej. Zatrzymamy się na miejscu dawnego gmachu szpitala (zobaczymy go na zdjęciu), w którym potajemnie leczono rannych powstańców. Tradycyjnie w trakcie spaceru będzie prowadzony minikonkurs (z nagrodami) z wiedzy o Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zakopane: apel o solidarność z najsłabszymi

2018-05-20 17:57

(md/40jp2)

Piotr Drabik/Archidiecezja Krakowska
Bp Damian Muskus

O solidarność z najsłabszymi wołamy dziś z narodowego sanktuarium Pani Fatimskiej, która zechciała objawić się małym, ubogim dzieciom – mówił bp Damian Muskus OFM, który w zakopiańskim sanktuarium na Krzeptówkach przewodniczył pierwszej w tym roku niedzieli fatimskiej. Hierarcha odniósł się do protestu rodziców osób niepełnosprawnych, nazywając go „krzykiem, który powinien być wyrzutem sumienia” dla rządzących i całego społeczeństwa.

W homilii bp Muskus podkreślał, że życie w Duchu Świętym było codziennością Maryi i zachęcał, by od Niej uczyć się otwarcia na Jego działanie i rozpoznawania Jego obecności w świecie. Powołując się na słowa kard. Franciszka Macharskiego, który dziś obchodziłby swoje 91. urodziny, zauważył, że Bóg postanowił przyjść do człowieka przez człowieka, i tą drogą - przez człowieka – On wciąż przychodzi. „Szczególnie upodobał sobie najbiedniejszych i najbardziej pokornych: jak dzieci z Fatimy, jak ubodzy i słabi, którzy żyją wśród nas” – mówił hierarcha.

Według krakowskiego biskupa pomocniczego, jest to wskazówka, jak odkrywać obecność Ducha Świętego w naszym życiu. „Zamiast szukać duchowych, nadzwyczajnych wrażeń, wsłuchujmy się, jak robiła to Maryja, w delikatne poruszenia Ducha w naszych sercach, wpatrujmy się w Jezusa i pozwólmy Mu prowadzić się do braci i sióstr” – apelował.

W tym kontekście odniósł się do ciężkiej sytuacji osób niepełnosprawnych i ich rodzin, których przedstawiciele „domagają się konkretnych działań, czyniących ich życie bardziej godnym”. „Z jednej strony to przykre, że ich wołanie jest wykorzystywane do politycznych batalii, z drugiej strony ten krzyk powinien być wyrzutem sumienia nie tylko dla rządzących naszym krajem dziś i w przeszłości, ale dla całego społeczeństwa” – zauważył kaznodzieja.

„O tę solidarność z najsłabszymi wołamy dziś z narodowego sanktuarium Pani Fatimskiej, która zechciała objawić się małym, ubogim dzieciom. O tę solidarność wołamy dziś, w roku wielkich polskich rocznic: stulecia odzyskania niepodległości i czterdziestolecia pontyfikatu Jana Pawła II” – apelował duchowny. „Czym jest wolność, jeśli w jej ramach nie potrafimy udzielić skutecznej pomocy tym, którzy jej potrzebują? Czym są deklaracje wierności papieskiemu nauczaniu, jeśli nie wypełniamy tego, o co tak usilnie prosił i nie kierujemy się w swoich wyborach i postawach „wyobraźnią miłosierdzia”, do której się zobowiązaliśmy jako jego rodacy?” – zapytywał.

Bp Muskus przypomniał, że Kościół nie od dziś przejmuje się losem osób niepełnosprawnych i wspiera ich w bardzo konkretny sposób. „Liczne domy pomocy społecznej, placówki opiekuńczo wychowawcze, zakłady terapii zajęciowej prowadzone przez Caritas, wspólnoty zakonne, czy kościelne fundacje, to tylko niektóre przykłady angażowania się Kościoła w poprawę losu osób potrzebujących” – wymieniał. Jak dodał, „być może tej troski jest wciąż za mało”.

„Kościół to my: sąsiedzi, znajomi, wspólnoty parafialne, w których są osoby z niepełnosprawnościami utrudniającymi lub uniemożliwiającymi godne życie. Ich wołanie powinno stać się bodźcem do refleksji: jak mogę pomóc tym, którzy żyją obok mnie? Jak okazać solidarność ludziom, którzy sami nie mogą sobie poradzić w życiu? Co zrobić, by nie czuli się bezradni, osamotnieni i odrzuceni na margines życia?” – prosił.

Na zakończenie zachęcił do modlitwy o Ducha Świętego, który „obudzi zobojętniałe serca, który przemieni nas mocą miłości, i przyniesie dar jedności i solidarności dla naszej Ojczyzny”. „Błagajmy, by Duch Święty zstąpił i odnowił oblicze tej ziemi, która jest naszym wspólnym światem: darem i zadaniem, zobowiązaniem i domem” – mówił.

Po Mszy św. odbyła się uroczysta procesja maryjna z Krzeptówek do parafii św. Krzyża w Zakopanem z orkiestrą i banderią konną.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kard. Hlonda

2018-05-21 17:25

tk, st, abd / Warszawa (KAI)

Miłość do Matki Bożej i patriotyczna niezłomność – to cechy charakteryzujące kard. Augusta Hlonda - powiedział KAI ks. Kozioł Bogusław Kozioł SChr, komentując podpisanie dziś przez Franciszka dekretu o heroiczności cnót Prymasa Polski. Papieska decyzja oznacza zamknięcie formalnego etapu procesu beatyfikacyjnego, a do wyniesienia zmarłego w 1948 r. kard. Hlonda na ołtarze potrzebny będzie jeszcze cud.

Archiwum
Kard. Hlond kierował Kościołem w trudnych czasach

Ks. Kozioł wyraził radość, że podpisanie dekretu o heroiczności cnót wielkiego polskiego patrioty nastąpiło w roku obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Przypomniał, że w październiku przypada 70. rocznica śmierci Prymasa Polski.

Po promulgowaniu dekretu przez Franciszka, formalny etap procesu beatyfikacyjnego został zakończony. Słudze Bożemu przysługuje odtąd tytuł „Czcigodny Sługa Boży”.

Proces beatyfikacyjny toczył się od 9 stycznia 1992 roku. Jego postulatorem był z urzędu postulator generalny salezjanów ks. Pierluigi Cameroni, a wicepostulatorem chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł.

Jeszcze przed dzisiejszym wydarzeniem ks. Kozioł zaznaczył w rozmowie z KAI, że po podpisaniu dekretu przez papieża, sprawa kard. Hlonda będzie formalnie na tym samym etapie co sprawa kard. Wyszyńskiego, to znaczy w obydwu wypadkach do beatyfikacji niezbędny będzie uznany przez Kościół cud.

Wicepostulator przyznał, że postać Prymasa Hlonda została w świadomości Polaków przyćmiona przez jego wielkiego następcę, kard. Stefana Wyszyńskiego. Zauważył jednak, że podjęte w ub. roku starania o przywrócenie pamięci o kard. Hlondzie zaczyna przynosić efekty. Coraz więcej osób sięga bowiem do dzieł i przemówień.

„Te teksty są nieraz bardzo aktualne, sprawiają wręcz wrażenie pisanych niemal tu i teraz” – ocenia ks. Kozioł. Jego zdaniem należy wciąż popularyzować osobę Prymasa na różnych płaszczyznach oraz prostować narosłe wokół jego postaci fałszywe informacje, jak ta, że w 1939 roku uciekł z Polski, że był antysemitą czy też, że nadużył kompetencji otrzymanych od papieża.

„Trzeba też mieć świadomość, że to zapomnienie kard. Hlonda było wynikiem celowego działania: Niemców podczas II wojny światowej, a po wojnie – reżimu komunistycznego” – zaznaczył ks. Kozioł.

August Hlond urodził się w 1881 r. w Brzęczkowicach, należących obecnie do Mysłowic, w rodzinie dróżnika kolejowego. Jako 12-letni chłopiec opuścił rodzinny dom i rozpoczął naukę w salezjańskim kolegium misyjnym w Turynie. W 1896 r. wstąpił do zgromadzenia salezjanów, w 1905 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował m.in. w Krakowie, Przemyślu i Wiedniu.

W 1922 r. został administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska, a potem pierwszym biskupem diecezji katowickiej. W 1926 r. papież Pius XI mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, co było równoznaczne z objęciem funkcji prymasa. W 1927 r. abp Hlond został kardynałem. Po śmierci Piusa XI wymieniany był jako kandydat na papieża lub watykańskiego sekretarza stanu.

Wojna zastała go w Warszawie, potem przeniósł się do Lublina. Wkrótce udał się na emigrację; nie przyjął propozycji objęcia stanowiska pierwszego premiera polskiego rządu na emigracji. Mieszkał w Rzymie, potem w Lourdes, a następnie - na żądanie rządu Vichy - w benedyktyńskim opactwie w Sabaudii.

W 1944 r. został aresztowany przez gestapo i namawiany do kolaboracji. Był internowany we Francji i w Niemczech. Po zakończeniu wojny odebrał od papieża nadzwyczajne pełnomocnictwa, na mocy których ustanowił organizację kościelną na Ziemiach Odzyskanych. Odmawiał współpracy z komunistycznymi władzami Polski.

Zmarł 22 października 1948 r., przeżywszy lat 67, w tym 25 lat w zgromadzeniu salezjańskim, 21 w kapłaństwie, 22 w biskupstwie, i 21 lat jako kardynał. Ciało prymasa Hlonda złożono w ruinach warszawskiej katedry. Taka była jego ostatnia wola. Jego pogrzeb był wielką religijną i patriotyczną manifestacją.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem