Reklama

Jestem od poczęcia

Minister zdrowia potwierdza: w przyszłym roku otwarcie kierunku lekarskiego na UKSW

2018-02-14 15:43

pgo / Warszawa (KAI)

DarkoStojanovic/pixabay.com

„W przyszłym roku otworzy się kierunek lekarski na UKSW, liczę, że otworzymy dwa kolejne kierunki w innych szkołach” – zapowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski w wywiadzie dla gazetaprawna.pl. Z kolei o planach utworzenia Wydziału Medycznego na UKSW w przyszłym roku akademickim już w styczniu poinformował KAI rektor UKSW ks. prof. Stanisław Dziekoński.

„W przyszłym roku otworzy się nowy kierunek lekarski na UKSW, liczę, że otworzymy dwa kolejne kierunki w innych szkołach” – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski w wywiadzie dla gazetaprawna.pl.

- Chcemy, aby pierwsi studenci medycyny rozpoczęli naukę w październiku 2018 roku – informował z kolei w styczniu w rozmowie z KAI ks. prof. Dziekoński. Przypomniał, że w 2017 r. uczelnia podpisała umowy związane z powstaniem wydziału medycznego.

Jak dowiedziała się KAI, wzorem dla wydziału medycznego na UKSW jest Katolicki Uniwersytet Najświętszego Serca w Mediolanie (Università Cattolica del Sacro Cuore). Wydziałem medycznym na tej uczelni jest poliklinika Gemelli w Rzymie, która jest oficjalnym szpitalem papieża. UKSW współpracuje ściśle zarówno z Uniwersytetem w Mediolanie jak i polikliniką Gemelli. UKSW otrzymało rekomendacje od włoskiej uczelni, w której wysoko oceniono projekt nowego wydziału.

Reklama

Do stworzenia nowego wydziału i jego programu został powołany komitet sterujący, w którym jest prof. Federica Wolf, która odpowiada za kontakty międzynarodowe w Gemelli, prof. Grzegorz Gierelak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego, dr n. med. Marcin Maruszewski, dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA, dr hab. prof. UKSW Grażyna Gromadzka, dziekan Wydziału Biologii i Nauk o Środowisku UKSW oraz ks. prof. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW.

Bazą kliniczną dla Wydziału Medycznego będzie Wojskowy Instytut Medyczny, Centralny Szpital Kliniczny MSWiA, Instytut Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Aninie oraz Instytut Matki i Dziecka. - Rozmawiamy, jeszcze z szeregiem innych jednostek – mówił KAI ks. prof. Dziekoński. Jak podkreślił, władze UKSW chcą otworzyć wydział medyczny jak najszybciej. - Już dzisiaj w Polsce brakuje lekarzy. Nowa kadra medyczna będzie kształcona w oparciu o wartości, które nam są bliskie – zaznaczył rektor.

UKSW planuje również uruchomienie studiów I stopnia na kierunku pielęgniarskim w języku angielskim - poinformowała z kolei 7 lutego w rozmowie z KAI prof. UKSW dr hab. Grażyna Gromadzka, która należy do komitetu sterującego powstającego na UKSW Wydziału Medycznego. Uczelnia chce wnioskować o 100 miejsc na kierunek lekarski oraz ok. 60 na pielęgniarstwo.

- Naszym marzeniem jest, aby studia na kierunku lekarskim mogły ruszyć jeszcze w tym roku, żeby rekrutacja ruszyła w lipcu. W dużej mierze zależy to od oceny naszego projektu przez Polską Komisję Akredytacyjną i przez Ministerstwo Zdrowia, a także Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego - powiedziała w rozmowie z KAI prof. UKSW dr hab. Gromadzka.

Studenci pierwszego roku powstających kierunków, będą mieli zajęcia w znacznej części na kampusie przy ul. Wóycickiego. - Będą to zajęcia w salach wykładowych, a także w Centrum Laboratoryjnym Nauk Przyrodniczych. Studenci będą mieli również zajęcia na terenie Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Przedmiotem zawartego porozumienia z tą uczelnią jest m.in. udział naszych studentów w zajęciach z anatomii, które będą realizowane przez pracowników WUM - dodała.

W programie studiów zaplanowano szeroki wybór przedmiotów. - Będą to przedmioty skupione w blokach: ogólnomedycznym, z zakresu informatyki medycznej, podstaw organizacji i zarządzania w ochronie zdrowia, profilaktyki pierwotnej chorób cywilizacyjnych, medycyny estetycznej oraz blok przedmiotów z zakresu seksuologii, prokreacji, medycyny naczynopłodowej – mówiła w rozmowie z KAI prof. UKSW dr hab. Gromadzka.

Tagi:
lekarz medycyna UKSW

Tylko dla kobiet

2017-10-04 10:52

Witold Dudziński
Edycja warszawska 41/2017, str. 6

To pierwsza taka publiczna placówka w Polsce. Na Woli otwarto Zakład Onkologii Kobiecej, która zajmie się leczeniem wszystkich kobiecych nowotworów

mazovia.pl
Pierwsza tego typu placówkę w Polsce poświęcił kardynał Kazimierz Nycz

Pierwszy w Polsce publiczny Zakład Onkologii Kobiecej, który otwarto w Szpitalu Opieki Krótkoterminowej Centrum Attis przy ul. Górczewskiej, ma zapewniać kompleksową opiekę onkologiczną dla kobiet – od profilaktyki przez diagnostykę, leczenie operacyjne, chemio– i radioterapię po rehabilitację. Ma się zająć leczeniem wszystkich nowotworów kobiecych – piersi, macicy, jajnika, a także – raka płuc, który jest najczęstszą przyczyną zgonów nowotworowych u kobiet. Oddział będzie liczył 28 łóżek.

Wszystko na miejscu

Nowa placówka, posiadająca trzy oddziały – onkologii klinicznej, chirurgii onkologicznej i ginekologii onkologicznej – kosztowała ponad 7 mln zł, z czego większość pochodziła z budżetu województwa mazowieckiego. To jedna z największych tegorocznych mazowieckich inwestycji. Pierwsze pacjentki mają zostać przyjęte pod koniec października br. Usługi będą refundowane przez NFZ.

Wiktor Masłowski, prezes zarządu Centrum Attis, podkreśla, że to pierwsza placówka tego typu nie tylko w Polsce, ale najpewniej także w Europie. – Na ogół oddziały takie mają wąską specjalizację, zajmują się np. tylko nowotworem piersi. Nasz oddział ma szersze zainteresowania, zajmuje się wieloma schorzeniami – mówi prezes Masłowski.

Ale przede wszystkim zapewnia opiekę kompleksową. – Wszystkie działania w zakresie onkologii kobiecej możemy wykonać u nas na miejscu, za wyjątkiem radioterapii, której nie mamy. Jednak zapewniamy przeprowadzenie jej w innych placówkach – mówi Wiktor Masłowski.

Z kolejki do kolejki

Leczenie onkologiczne jest obecnie bardzo rozproszone. Pacjentka idzie w jednym miejscu do lekarza pierwszego kontaktu, później do specjalisty. Do onkologa idzie bez skierowania, ale trafia na kolejkę. Z niej trafia do kolejnej – do krynologa, co jest ważne u kobiet ze względu na okresy miesiączkowania i zmiany hormonalne. Nie w każdym dniu można z tego powodu operować. Pacjentka chodzi z kolejki do kolejki. W jednym miejscu leczy się chemioterapią, w innym operuje, jeszcze gdzie indziej naświetla się itd. A jeszcze gdzie indziej – z tym jest bardzo trudno – trzeba zrobić diagnostykę ciężką, czyli tomografię, czy rezonans magnetyczny.

– W naszym centrum prowadziliśmy pacjentki do tego momentu, gdy trzeba podjąć decyzję o operacji. Robiliśmy do tego momentu, łącznie z mammografią – mówi Masłowski. – Potem pacjentki pytały nas gdzie mają iść. Ich koleje losu były różne. Brakowało nam tego oddziału, żebyśmy mogli operować. Teraz mamy blok operacyjny, mamy chirurgię, mamy rehabilitację.

O wiele szybciej

Otwierając oficjalnie zakład Elżbieta Lanc z zarządu województwa mazowieckiego, mówiła, że kobietom cierpiącym na nowotwory potrzebne jest miejsce, w którym w dobrej atmosferze i komfortowych warunkach będą mogły przejść diagnostykę, leczenie i rehabilitację. Ta placówka stwarza właśnie takie warunki.

– Dedykowana jest paniom, ponieważ nowotwory kobiece są nie tylko ciężką chorobą ciała, mają też ogromny wpływ na psychikę chorych – postrzeganie własnej osoby, wizerunek czy pełnienie ról społecznych. Pacjentki leczone w takich kobiecych oddziałach o wiele szybciej i sprawniej wracają do zdrowia i również aktywności społecznej – mówiła Elżbieta Lanc.

Zakład jest nowoczesny. Kobiety będą leczone w pokojach jedno– i dwuosobowych z łazienkami oraz klimatyzacją. Łóżka w pokojach wyposażone są w wielofunkcyjne sterowanie elektryczne. Dostępna będzie bezpłatnie bezprzewodowa sieć Wi-Fi.

Placówka dysponuje też nowoczesnymi urządzeniami, m.in. pierwszym w Polsce urządzeniem pozwalającym określić – w wypadku choroby nowotworowej – granice złych tkanek. Pomaga to lekarzowi, przyspiesza proces leczenia i gojenia się ran.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Częstochowa: pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

2018-05-23 07:50

Jolanta Kobojek

Ostatnie lekcje mieli z końcem kwietnia, na początku maja przystąpili do zdawania egzaminów maturalnych, a w niedzielę, 20 maja oficjalnie zakończyli szkołę. Mowa o 11 absolwentach, którzy przez ostatnie 3 lata uczyli się w Niższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej.

Weronika Kamińska, Dawid Borciuch

Uroczystości związane z otrzymaniem świadectw rozpoczęły się Mszą św. sprawowaną w Bazylice Archikatedralnej pw. Św. Rodziny. Eucharystii przewodniczył rektor NSD, ks. Jerzy Bielecki.

„Tak się złożyło, że akurat w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, kiedy rodzi się nowy Kościół, możemy ucieszyć się tymi 11 absolwentami. Wiemy, że przeżywamy obecnie pewien kryzys, gdy chodzi o powołania kapłańskie, że w seminariach jest mniej niż zwykle, tym bardziej potrzeba tej modlitwy i troski o to, ażeby Kościół mógł dalej rosnąć, bo przecież to dzieje się przez Eucharystię , która sprawują właśnie kapłani” – mówił na zakończenie Mszy św. ks. Bielecki.

Zobacz zdjęcia: Pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

Druga część spotkania miała miejsce w budynku seminarium, znajdującym się w bliskim sąsiedztwie katedry. Uczniowie, nauczyciele i rodzice uczestniczyli w uroczystej akademii, gdzie padło wiele podziękowań i słów wywołujących wzruszenia.

„Przyszliśmy tu trzy lata temu. Świat wtedy wydawał nam się całkiem inny. Wszystko wokół było piękne i pełne kolorów. Wychodzimy stąd dojrzalsi, pełni doświadczeń, posiadając większy bagaż wiedzy. Teraz już dostrzegamy cienie tych pięknych, wyrazistych kolorów. Przez ten czas odbyliśmy podróż, podczas której to właśnie Wy nauczyliście nas, jak żyć i jak wykorzystywać własne zdolności. Za to Wam z całego serca dziękujemy” - mówił w imieniu tegorocznych maturzystów Bartłomiej Kaprzyk. Dziekan szkoły zwrócił uwagę na fakt, że chociaż szkoła kończy pewien dotychczasowy etap, to jednocześnie otwiera drzwi do dorosłości: „Choć chwila ta zamyka pewien rozdział naszego życia, nie możemy mówić tu o końcu. Teraz możemy powtórzyć słowa Winstona Churchilla: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku”. Wchodzimy w nowy etap naszego życia, lecz na zawsze zapadnie nam w pamięć ta szkoła. Każdy teraz uda się do swoich domów i zacznie nowe życie, zacznie pisać nowy rozdział książki, która nosi tytuł: moje życie”.

Zakończenie klas trzecich to także okazja do podziękowań wyrażonych przez rodziców. Ojciec absolwenta, Kamila Szczerbaka zdradził: „Pamiętam wielkie wrażenie, jakie podczas przyjazdu na pierwsze zebranie zrobił na mnie widok uczniów elegancko ubranych w garnitury, a później w komże i wspólny udział we Mszy św. Pamiętam również atmosferę ciepła, zrozumienia i dobra. tego nie czuje się w innych szkołach. Jeśli dodamy do tego życie we wspólnocie, wspólne spędzanie wolnego czasu, wspólne wykonywanie codziennych prac, z których uczniowie często byli zwalniani w domach, to przekonujemy się, że jest to rzeczywiście Niezwykła Szkoła”.

Swoją wypowiedz Pan Szczerbak zakończył słowami: „Księże Rektorze, to dzięki Wam to miejsce jest niezwykłe, ale jednocześnie wszyscy tu pracujący jesteście za tę niezwykłość odpowiedzialni. Musicie się o nią troszczyć, pielęgnować ją, by kolejne roczniki absolwentów mogły ją poczuć. Dlatego proszę Was, nie szukajcie dróg na skróty, uproszczeń i ułatwień, które zmieniłyby charakter tego miejsca. Trwajcie w tym, co robicie, bo wykonujecie tu kawał dobrej roboty”.

Niższe Seminarium Duchowne to szkoła z internatem. Wszyscy uczniowie mieszkają przez 3 lata wspólnie i tylko co dwa tygodnie wyjeżdżają na weekend do domu. To powoduje, że rodzi się między nimi wiele przyjaźni. Już podczas tegorocznego zakończenia klas trzecich czuło się, że trudno było im kończyć ten etap młodzieńczego życia. Maturzyści, którzy tworzyli klasę niesamowicie utalentowaną artystycznie skomponowali specjalnie na ten dzień piosenkę o NSD. Ich koledzy z klasy drugiej przygotowali natomiast prezentację multimedialną charakteryzującą poszczególnych maturzystów.

Podziękowaniom i wspomnieniom wydawało się, że nie ma końca. Po zakończeniu części oficjalnej, przeniosły się one do seminaryjnego refektarza. Tam jeszcze przez długi czas padło wiele miłych słów kierowanych pod adresem księży, nauczycieli, rodziców i kolegów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dr Wanda Półtawska: chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni

2018-05-23 21:46

abd / Warszawa (KAI)

Ja chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni. Ale to nie jest moja nauka, tylko nauka Kościoła rzymskokatolickiego, w wydaniu ks. Karola Wojtyły, którego spotkałam zaraz po tym, jak skończyłam studia – tak o swojej misji mówiła dr Wanda Półtawska podczas spotkania autorskiego zorganizowanego w duszpasterstwie oo. dominikanów w Warszawie przy ul. Freta. Odbyło się ono z okazji promocji najnowszej książki dr Półtawskiej „Genealogia divina. Boże pochodzenia człowieka”, wydanej nakładem Edycji św. Pawła.

B. M. Sztajner/Niedziela

Tłumy warszawiaków zebrały się w środowy wieczór w sali prowincjalskiej duszpasterstwa oo. dominikanów przy ul. Freta w Warszawie na spotkaniu autorskim z dr. Wandą Półtawską, przyjaciółką św. Jana Pawła II, obrończynią życia i specjalistką w dziedzinie psychiatrii. Okazją do spotkania była promocja najnowszej książki dr. Półtawskiej pt. „Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”, będącej zbiorem wykładów poświęconych małżeństwu i rodzicielstwu.

Wprowadzając w temat spotkania, jego moderator o. Stanisław Tasiemski OP przypomniał na wstępie, że przez całe życie, w różnych jego kontekstach, dr Wanda Półtawska stawia pytanie o to: „kim jest człowiek” i wokół tego pytania buduje nauczanie o wartości ludzkiego życia i podejmowanych przez człowieka wyborów.

„Gdzie tkwi tajemnica szczęścia, powodzenia, sukcesu ludzkiego życia, do którego często dążymy za wszelką cenę? (…) Jak być w pełni kobietą, mężczyzną i ojcem?” - wyliczał możliwe do zadania w tym kontekście pytania dominikanin, zaznaczając zarazem, że wszystkie słowa wydają się zbędne w sytuacji, w której nadarza się okazja, by oddać głos dr. Półtawskiej.

W swoim wystąpieniu autorka wyjaśniała genezę powstania książki, a także inspiracje, które towarzyszą jej w wieloletniej pracy z młodzieżą i młodymi małżonkami.

„Na początku, kiedy wróciłam z wojny po różnych perypetiach, postanowiłam, że będę lekarzem, choć wcześniej nie miałam takiego zamiaru. Wojna mnie do tego namówiła. Z medycyny postanowiłam wybrać najbardziej humanitarną dziedzinę: psychiatrię juwenilną. Ja jestem specjalistka od młodzieży” - wyjaśniała na wstępie, podkreślając, że to właśnie ludzie młodzi i znajdują się w centrum jej zainteresowania i prowadzili ją od tzw. trudnej młodzieży, do trudnych rodziców i rodzin. Podkreślała też, że rozwój człowieka, który jest przedmiotem jej zainteresowań naukowych, jest wpisany w boskie pochodzenie człowieka, który – stworzony z jednej komórki – jest przez Boga powołany do rozwoju.

„Ja chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni. Ale to nie jest moja nauka, tylko nauka Kościoła rzymskokatolickiego, w wydaniu ks. Karola Wojtyły, którego spotkałam zaraz po tym, jak skończyłam studia” - mówiła, zaznaczając, że jako młody ksiądz, Karol Wojtyła opiekował się służbą zdrowia i medycyną, a więc obszarami, które znajdowały się także w jej zainteresowaniu, co zapoczątkowało ich wieloletnią współpracę i przyjaźń budowaną na wspólnej trosce o człowieka.

Mówiąc o osobistych inspiracjach zaczerpniętych od Karola Wojtyły, dr Półtawska wspominała też zainteresowania przyszłego papieża filozofią personalistyczną, która stała się dla niej inspiracją do stworzenia sposobu pracy z trudną młodzieżą i trudnymi rodzinami. Przywołała też dwa zdania Wojtyły, skierowane do uczestników małżeństw przeżywających trudności, które dla niej stały się podstawą wieloletniej pracy z małżonkami: „Najpierw zróbcie sobie program minimalny. Niczego sobie wzajemnie nie niszczcie. To nie jest program pozytywny, to jest program minimalnie negatywny. (…) A drugie zdanie brzmiało: jest jedno wyjście: furtka pokory. Niechaj każde z was uklęknie i powie: moja wina. Bo póki mówisz: twoja wina, nie masz żadnego wyjścia”.

Przechodząc od osobistych inspiracji, do motywów, które kierowały nią podczas pisania książek, podkreślała, że chciała, zachęcić młodych ludzi do czytania dokumentów przygotowywanych najpierw przez biskupa, a następnie przez papieża Wojtyłę, które były owocem jego wieloletnich doświadczeń pracy, m.in. z młodzieżą. Wśród tych dokumentów wymieniła m.in. „Miłość i odpowiedzialność”, papieską publikację, którą określiła określiła jako lekturę obowiązkową, a także list Jana Pawła II do rodzin.

„Ta książka, to jest po prostu skrypt dla moich dawnych studentów” - mówiła, zdradzając, że składają się na nią wykłady, które niegdyś głosiła studentom, a których treść skrzętnie udokumentowała Ewa Ablewicz-Rzeczkowska. Przekonywała, że poznawanie nauczania Kościoła o człowieku, wykładanego m.in. przez Jana Pawła II, to droga do szczęścia i świętości dla każdego.

„Jeżeli nie rozumiecie, kim jesteście, nie możecie być szczęśliwi” - mówiła, zwracając uwagę, że to nie entuzjazm względem osoby papieża, ale świadome zgłębianie jego nauczania jest najistotniejsze.

„Po raz pierwszy w historii świata papież Jan Paweł II wymyślił Światowe Dni Młodzieży. I wy wszyscy chcecie tam jechać, śpiewać mu Barki, ale dalej go nie chcecie czytać i nic nie wiecie!” - mówiła. Przypominała, że w tym nauczaniu jest zawarta papieska recepta na świętość rodziny, jaką jest świętość rodziców, której świadkami są dzieci. „Dzieci mają obserwować świętość rodziców, a nie awantury i krzywdy”. Za Karolem Wojtyłą przypominała także o świętości ciała ludzkiego. „Człowiek nie jest materią. Człowiek ma ciało, ale nie jest ciałem. Jest duchem ucieleśnionym” - mówiła. Przypominała, że wszelkie życie pochodzi od Boga przez mężczyznę, a kobieta jest sanktuarium tego życia, które ma tylko jedno zadanie: strzec tego życia.

Dr Półtawska mówiła też o obowiązku bronienia świętości życia i o tym, że ta obrona powinna być świadomym i konsekwentnym wyborem każdego człowieka. „Wybór, to nie: że coś sobie wziąłeś, ale: że coś musisz zostawić. (…) Życie chrześcijanina jest ciągłą ascezą” - przekonywała, zwracając uwagę, że Sakrament Bierzmowania niesie ze sobą konsekwencje takiego wyboru, które wyrażają się m.in. w przyjmowanych postawach i bronionych wartościach. Zwróciła też uwagę na trudności młodzieży w konsekwentnym podążaniu za dokonywanymi wyborami. „Młodzież rezygnuje dziś zupełnie z wolnej woli, bo wygodniej jest nie wiedzieć, nie umieć, nie rozumieć i zrzucić winę na trudne dzieciństwo i rodziców” - mówiła, dodając, za św. Janem Pawłem II, że jedynym zadaniem młodego człowieka powinno być świadome dążenie do świętości. Wielokrotnie podkreślała też, żemłodzi ludzie nie używają dziś rozumu, wolnej woli i sumienia i, że żyją w czasach, w których etyka została wyparta przez technikę.

„Masz być święty, wszyscy macie być święci. I ta książka ma pójść do wszystkich maturzystów, bo oni są w tym wieku, kiedy wydaje się, że już wszystko można” - podsumowała, zachęcając do lektury zbioru wykładów, wydanych pod wspólnym tytułem „Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”.

„Nie chodzi o czytanie. Chodzi o przyjęcie poglądów, które tam są zawarte. W tej książce zawarta jest nauka personalizmu, pewnego filozofa, a konkretnie: świętego filozofa Karola Wojtyły” - zachęcała.

„Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”, to zbiór wykładów dr. Wandy Półtawskiej wygłoszonych głównie w roku akademickim 2012/2013 dla słuchaczy bielskiego oddziału Instytutu Teologii Rodziny, założonego przy krakowskiej kurii przez ówczesnego bp. Karola Wojtyłę. Na publikację składają się wykłady nt. kobiety i mężczyzny, małżeństwa i rodziny, a także wykłady o tematyce uzupełniającej. Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Edycja św. Pawła.

Wanda Półtawska z d. Wojtasik urodziła się 2 listopada 1921 r. w Lublinie. W młodości, podczas II wojny światowej była więźniem obozu koncentracyjnym w Ravensbrück. Po zakończeniu wojny rozpoczęła studia medyczne. Jest doktorem nauk medycznych oraz specjalistką w dziedzinie psychiatrii juwenilnej, profesorem Papieskiej Akademii Teologicznej i znaną obrończynią życia. Przez kilkadziesiąt lat przyjaźniła się i współpracowała z Karolem Wojtyłą, począwszy od czasów, gdy był on krakowskim duszpasterzem. Odznaczona m.in. Orderem Orła Białego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem