Reklama

Rzecznik Episkopatu: Wielki Post to czas modlitwy, postu i jałmużny

2018-02-14 11:04

BP KEP / Warszawa (KAI)

Archiwum ks. Krzysztofa Wąchały TChr

„Wielki Post daje nam potrójne lekarstwo na choroby duszy: modlitwę, post i jałmużnę” – powiedział rzecznik Episkopatu na rozpoczęcie tegorocznego Wielkiego Postu.

„W Starym Testamencie post ukazywany jest jako pomoc w trudnych momentach duchowych: w rozterkach, przed podjęciem ważnej decyzji czy misji. Jednym z najważniejszych jego symboli jest popiół, który ma podwójne znaczenie. Z jednej strony jest to znak uniżenia i pokory, czego wyrazem jest posypywanie głów popiołem w Środę Popielcową. Z drugiej strony jest to znak oczyszczenia, bo przecież w przeszłości popiół stosowano do czyszczenia przedmiotów. Obecnie chodzi tu o oczyszczenie duchowe z wszelkich złych nawyków i przywiązań” – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Post, modlitwa i jałmużna to sprawdzone „lekarstwa” na duchowe bolączki współczesnych ludzi, na co wskazuje papież Franciszek w orędziu na tegoroczny Wielki Post. To także okres postanowień, jednym z nich może być modlitwa Pismem świętym, choćby jedną minutę. Biskupi polscy, wraz z papieżem Franciszkiem, polecają na Wielki Post inicjatywę „24 godziny dla Pana”, która w tym roku odbędzie się 9 i 10 marca. Polega ona na tym, że w każdej diecezji co najmniej jeden kościół będzie otwarty przez całą dobę umożliwiając adorację i spowiedź dla tych, którzy w danej chwili go nawiedzą.

Reklama

Także księża zachęcają wiernych do wzięcia w niej udziału, zwłaszcza, że w tym roku m.in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Łodzi będą wyznaczone kościoły stacyjne, w których będzie można skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania oraz Eucharystii. Tradycja odwiedzania kościołów stacyjnych pochodzi z Jerozolimy, gdzie pielgrzymi nawiedzają miejsca święte związane z Panem Jezusem. „Dzięki nawiedzeniu kościołów stacyjnych, wierni mogą poznać także inne świątynie” – powiedział rzecznik Episkopatu.

W Środę Popielcową choć nie ma obowiązku uczestnictwa we Mszy św., jednak jest ono przez Kościół zalecane z uwagi na pokutny charakter tego dnia rozpoczynającego Wielki Post i obrzęd posypywania głów popiołem. W Popielec obowiązuje również post ścisły (inaczej ilościowy), to znaczy ograniczenie się do spożycia trzech posiłków, dwóch lekkich i jednego do syta, oraz wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (jakościowy). Post ilościowy nie obowiązuje osób do 18 roku życia i powyżej 60 roku życia, podczas gdy post jakościowy obowiązuje wszystkich powyżej 14 roku życia.

Tagi:
Wielki Post

Droga do paschy serca

2018-04-04 10:33

Agnieszka Marek
Edycja lubelska 14/2018, str. II

W 5. tygodniu Wielkiego Postu abp Wojciech Polak przewodniczył rekolekcjom dla społeczności akademickiej KUL

Agnieszka Marek

Dni przeżyte pod hasłem: „Aby nie ostygły nam serca” pozwoliły uczestnikom rekolekcji „ogrzać serca i otworzyć je na głos Boga oraz potrzeby bliźniego”. Wymiernym znakiem tej otwartości były ofiary na tacę, które na prośbę abp. Polaka zostały przekazane na potrzeby niepełnosprawnych chłopców, podopiecznych sióstr dominikanek w Broniszewicach.

Miara serca

Patronem pierwszego dnia rozważań był św. Józef. Abp Wojciech Polak zachęcał wiernych, by otworzyli serca na spotkanie z Chrystusem, nawet jeśli, jak Jego ziemski opiekun, przeżywają chwile trudne i po ludzku niezrozumiałe. Za kard. Tagle nauczał, że chrześcijanie są ludźmi Wielkiej Nocy, a męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są źródłem istnienia i pełni życia. – Naszym zadaniem jest ciągła pamięć o Jego ofierze poprzez podtrzymywanie obecności miłującego Chrystusa w sercach – mówił Ksiądz Prymas. Kanwą rekolekcji było przygotowanie do „przejścia wewnętrznego, paschy serca, ku stylowi Boga”. W kontekście słów papieża Franciszka abp Polak zachęcał, aby jubileusz 100-lecia KUL był czasem odkrycia na nowo patrona uniwersytetu, którym jest Najświętsze Serce Jezusa. Przywołując św. Jana Pawła II, mówił, że człowieka należy mierzyć miarą serca i miarą sumienia. – Serce człowieka, jako sanktuarium, w którym człowiek spotyka Boga i odczytuje Jego wolę, ma bić rytmem Serca Jezusa – podkreślał.

Wyzwolenie z grzechu

Drugi dzień rekolekcji poświęcony był refleksji nad pokusami i grzechem. Ksiądz Prymas przestrzegał przed martwicą sumień i ich wypaczeniem. Nawiązując do historii Izraela, ukazał mechanizm, który sprawia, że ludzkie serca obojętnieją na miłość Boga. Jak mówił, współczesny człowiek zniechęca się pod wpływem różnych trudności, przestaje dostrzegać sens swojego życia, a bogactwa i potęga świata przysłaniają mu Boga. Kaznodzieja ponownie odwołał się do nauczania papieża Franciszka i ukazał dwa rodzaje pokus: te, które wiążą się z uczuciami, niezaspokojonymi pragnieniami i fałszywymi przyjemnościami, które człowiek bierze za szczęście; i te, które pomagają człowiekowi w szybkim zaradzeniu cierpieniom i trudnym sytuacjom życiowym. – Trzeba modlić się o serce otwarte na Bożą wolę i umiejętność rozeznania w sumieniu, co pochodzi od Boga i służy dobru człowieka, aby nie ulec pokusie samowystarczalności; trzeba uwierzyć, że Bóg ma moc, aby ogrzać serca i wyzwolić z grzechu i śmierci – podkreślał.

Prawdziwa wolność

W ostatnim dniu rekolekcji abp Wojciech Polak zaapelował, by ludzkie serca były kształtowane przez naukę Jezusa, a przez to prawdziwie wolne, zdolne do nawrócenia i do odróżniania dobra od zła. – Chrystus wyzwolił nas do wolności i uzdalnia do służby innym, do bezinteresownego daru z siebie – podkreślał. – Wolność tworzy się poprzez dialog z Bogiem wewnątrz serca człowieka, ale aby był on możliwy, trzeba usłyszeć Jego głos – wyjaśniał. Ksiądz Prymas zaproponował konkretne drogi kształtowania serca: wielkopostną drogę modlitwy, postu i jałmużny oraz drogę rachunku sumienia i modlitwy do Ducha Świętego. – Dla formowania sumienia niezbędne jest odwoływanie się do Ewangelii, nauczania Kościoła i obowiązujących prawd wiary, a także modlitwa o słuszną i dobrą intuicję w sprawach moralnych, gdyż kształtowanie sumienia w wolności i prawdzie jest zawsze dziełem Bożej łaski – przekonywał.

Obecność abp. Wojciecha Polaka i jego przepowiadanie w kościele akademickim w roku jubileuszu 100-lecia KUL były dla społeczności uniwersytetu zaszczytem i darem. Pełniony przez niego urząd prymasa był nawiązaniem do czasu, kiedy w murach KUL przebywał sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. – Cieszymy się, że mogliśmy przeżyć wielkopostne rekolekcje jako drogę do paschy serca pod przewodnictwem abp. Wojciecha Polaka, który dał się poznać jako kapłan czerpiący siłę z modlitwy i całkowitego zaufania Bogu – podkreślali uczestnicy rekolekcyjnych spotkań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Zenon Grocholewski o św. Janie Pawle II

2018-10-14 21:53

Joanna Adamik, Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

W wywiadzie dla biura prasowego archidiecezji krakowskiej kard. Zenon Grocholewski wspomina dzień wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową oraz opowiada o wieloletniej współpracy z papieżem, który zawsze był sobą.

Katarzyna Katarzyńska | Archidiecezja Krakowska

– Osobiście kard. Wojtyłę poznałem dopiero w Rzymie. Przyjechałem tu 1966 roku i kiedy on przyjeżdżał do Rzymu to zawsze zatrzymywał się w Kolegium Polskim, gdzie mieszkałem. Był tam jednym z nas. To nie był hierarcha, który przechodzi obok studentów i ich nie widzi, ale dostrzegał każdego. 16 października 1978 roku byłem wśród studentów w Kolegium Polskim w Rzymie. Wtedy tam nie mieszkałem, ale akurat przyjechałem. Trwała transmisja z wyboru papieża. Pamiętam, że jak wyszedł kard. Felici, który zresztą był wtedy moim szefem, od razu podzieliłem się ze wszystkimi obecnymi, że coś tu nie gra, bo kard. Felici był jowialny, zawsze wesoły, uśmiechnięty, a tu wyszedł poważny. Widać było, że on nie był z tych, którzy promowali Wojtyłę. On, który przecież pisał wiersze po łacinie, rzymianin z krwi i kości, nie był zadowolony, że teraz zostaje papieżem ktoś „z lasu”. Ale potem się przekonał. Pamiętam, że w całej jego wypowiedzi rozpoczynającej się od „Habemus papam…” Wojtyła było na końcu, ale jak powiedział „Carolum” to wszyscy od razu wykrzyknęliśmy „Wojtyła!” To była wielka radość i mocne przeżycie.

Kard. Zenon Grocholewski wyznaje dalej, że po wyborze polskiego papieża obok wielkiej radości towarzyszył mu strach.

– Myślałem sobie, że Wojtyła nigdy nie pracował w kurii rzymskiej, a tu jest mnóstwo „mózgów” z całego świata, bałem się, czy nie będzie się czuł trochę przygnieciony tym całym aparatem. Ale już po dwóch dniach wiedziałem – o nie, nikt go nie przygłuszy, on jest sobą, tak jakby był w swoim domu. Zaczyna żyć zupełnie inaczej, idzie do chorych, przemawia, zaprasza do siebie na śniadania, kolacje. Był zupełnie sobą i bardzo mi się to podobało.

Kardynał wspomina, że pracował wtedy w Najwyższym Sądzie Kościelnym, gdzie przychodziło wielu profesorów prawa, adwokatów i uderzyło go, że przyjęli tego papieża bardzo dobrze, nie było słowa krytyki, każdy gratulował i cieszył się. Podkreślił też, że Wojtyła był sympatyczny od samego początku i wszystkich ujął już podczas pierwszego przemówienia, kiedy wyznał, że jeszcze nie umie dobrze włoskiego i prosił, że jeśli zrobił jakiś błąd, to żeby go poprawić – przy czym właśnie w tym zdaniu błąd popełnił. To jeszcze bardziej zjednało mu ludzi.

Następnie kardynał odniósł się do homilii, którą Jan Paweł II wygłosił, inaugurując swój pontyfikat i kiedy wypowiedział słynne „otwórzcie drzwi Chrystusowi”.

– Pamiętam, że jak tego kazania słuchałem to byłem przekonany, że to jest Wojtyła. Normalnie jest tak, że nowemu papieżowi na początku pomagają i na pewno mu kazanie napisali. Jednym z autorów miał być kard. Felici. Potem Felici był niezadowolony, bo papież nawet tego nie przeczytał, tylko sam powiedział to, co mu leżało na sercu. Dla niego bardzo ważny był człowiek, którego chciał ubogacić Chrystusem. I wyraził to wobec całego świata. Zaraz widziało się, że w tym mu nikt nie pomagał, nikt mu tego nie pisał, że to jest on.

Kard. Grocholewski powiedział także, że do dzisiaj wszyscy to kazanie wspominają i cytują, co jest piękne, właśnie dlatego, że Wojtyła nigdy nikogo nie naśladował tylko był sobą, był autentyczny i dzięki temu zjednywał sobie bardzo wielu ludzi i to nie tylko katolików.

Kardynał wspomniał też sytuację, kiedy najwięksi amerykańscy adwokaci przybyli do Rzymu, by zobaczyć jak funkcjonuje Najwyższy Sąd Kościelny, w którym pracował wtedy kard. Grocholewski. W ramach tej wizyty zorganizował im również spotkanie z Ojcem św. Wspomina, że otrzymał potem od ich przewodniczącego – Żyda piękny list, w którym dziękował za wizytę, ale przede wszystkim za spotkanie z papieżem, które ogromnie go ujęło.

– Takie wrażenie zrobił ten człowiek przez kilka minut, bo przecież tyle trwa spotkanie z Ojcem św. To było piękne. Był to papież, który robił wrażenie, ale nie dlatego, że starał się komuś zaimponować, ale swoją osobowością. Zawsze mówię, że był prawdziwym człowiekiem. Był ilustracją tego, o czym nauczał.

Kard. Grocholewski podkreślił, że z pism Jana Pawła II jasno wyłania się fakt, że szczytem człowieczeństwa jest świętość.

– On właśnie był świętym. Jego świętość to jest bycie prawdziwie człowiekiem. Nikt nie miał wątpliwości, że on żyje tym co mówi i naprawdę w to wierzy.

Rozmówca przypomniał dalej, że Jan Paweł II wiele mówił o dialogu, a prawdziwym człowiekiem dialogu był tylko on – z kilku ważnych powodów, które bardzo konkretnie wskazał kard. Grocholewski. Po pierwsze dlatego, że rozmawiał ze wszystkimi bez wyjątku.

– Nie było kategorii ludzi, z którymi by nie rozmawiał: z katolikami, robotnikami, intelektualistami, studentami, muzułmanami, Żydami, buddystami, ze wszystkimi. Nawet rozmawiał z tym, który chciał go zabić.

Po drugie w rozmowie nikogo nie obrażał, bo miał szacunek dla każdego.

– Nigdy nie było tak, żeby do kogoś odzywał się z jakąś pogardą czy lekceważeniem. Wobec każdego miał szacunek.

Po trzecie Jan Paweł II wszędzie był sobą.

– On nie starał się żeby zaimponować, nie zmieniał swoich poglądów w zależności od tego z kim rozmawiał. Nie starał się przypodobać np. młodzieży, ale wszędzie i z każdym był sobą. Wobec każdego świadczył o swojej wierze.

Czwartym elementem była koherencja czyli spójność.

– Dla mnie był to papież, który odegrał wielką rolę w świecie. Szkoda tylko, że jego doktryna wciąż jest tak mało znana. (…) A niesie potężny potencjał świętości, wiedzy, nauki dla całego świata. Ja bardzo chętnie wracam do jego tekstów i czasem jestem naprawdę zachwycony, bo odkrywam na nowo jego myśl.

Kardynał podkreślił, że cieszy się, iż przez cały pontyfikat miał okazję współpracować z polskim papieżem, choć pracę w Najwyższym Sądzie Kościelnym rozpoczął już sześć lat przez wyborem Wojtyły. Wspomina Ojca św. jako człowieka niezwykle otwartego.

– Można mu było wszystko powiedzieć. Można było z niego pożartować, ale też można było powiedzieć, że coś się nam nie podoba, dyskutował wtedy i dawał szansę zmiany na lepsze.

Kard. Grocholewski mówił także o wielkim wpływie, jaki miał i ma na niego Jan Paweł II, wpływie, który jednocześnie jest rachunkiem sumienia. Podkreślił, że źródłem jego wielkości było życie duchowe. Wspomniał pierwszy, spontaniczny wyjazd papieża na Mentorellę, gdzie chodził jeszcze jako kardynał. Powiedział tam dwie fundamentalne rzeczy: pierwszym zadaniem papieża jest modlitwa, nie nauczanie, organizowanie, reformowanie, tylko modlitwa oraz, że to jest pierwszy warunek skuteczności jego pracy. Kardynał podkreślił, że właśnie dlatego on tak dobrze rozumiał Siostrę Faustynę, bo i on prowadził głębokie życie duchowe.

– Jego piękna osobowość znajduje swoje korzenie w jego łączności z Panem Bogiem. Nikt nie może w Kościele wiele zrobić jeżeli nie jest złączony z Panem Bogiem. Pan Jezus mówił jasno „beze mnie nic uczynić nie możecie”. Dlatego cała ta mozaika osobowości Jana Pawła II znajduje swoje korzenie w człowieku, który się naprawdę modlił. Papież kazał sobie kłaść na klęczniku kartki z intencjami tych, którzy prosili go o modlitwę i rzeczywiście się w tych intencjach modlił. Jego wiara i kontakt z Panem Bogiem dawały mu bardzo duży spokój duchowy. Widział problemy w świecie, kłopoty, trudności, ale był zawsze pogodny. On umiał na to wszystko patrzeć w świetle wiary i swojej łączności z Chrystusem, któremu zawierzył.

Kardynał wspomina, że tylko raz widział jak papież się zdenerwował.

– Byłem prawnikiem i poprosił mnie wraz z grupą siedmiu osób żebyśmy dyskutowali na temat kodeksu prawa kanonicznego, który potem w ’83 roku się ukazał. Ten kodeks był 20 lat opracowywany przez fachowców. W końcu powstał. Ostatni schemat niosłem do papieża i wszyscy byliśmy przekonani, że musi zaufać i podpisać, bo nie jest prawnikiem. A tak nie było. Dostałem telefon, żeby przyjść do papieża na obiad. Przyszedłem i okazało się, że było nas takich siedmiu, z różnych środowisk, i papież powiedział nam, że już dwa razy ten kodeks przeczytał, ale jeśli ma go podpisać to musi go jeszcze przestudiować i prosi nas o pomoc. Mieliśmy 14 spotkań z papieżem po 3 lub 4 godziny każde.

Kardynał opowiada dalej, że w pewnym momencie zasugerowali papieżowi, żeby przy tych obradach był obecny szef komisji, która zatwierdziła kodeks. Tak się stało. I raz, gdy wszyscy krytykowali jeden punkt, on nie wytrzymał i przy papieżu na nich nakrzyczał.

– Wtedy widziałem, że papież też się trochę uniósł i powiedział, że jest nieprawdą, że się za dużo mówi, bo jeśli ktoś stawia tezę to ma prawo ją uzasadnić. I zakończył bardzo mocno, że bardzo prosi, by tak było mówione jak dotychczas. Czyli naprawdę chciał słuchać różnych opinii. Tym bardziej, że on nas wybrał wiedząc, że się nie będziemy zgadzali.

Kard. Grocholewski wyznał także, że prace nad tym kodeksem były czymś, co go najbardziej uderzyło, wzruszyło i wydawało się nieprawdopodobne.

– Ja byłem wtedy najmłodszy, ale nikt z nas nie mógł pojąć, że papież chce z nami dyskutować. Dla nas wszystkich to było wielkie przeżycie.

Wspomina także poważny problem prawniczy, z którym mierzyli się w sądzie i trzeba było potwierdzenia papieża. Kardynał opowiada, że był zaniepokojony czy papież zrozumie zawiłości prawne, a on bez problemu je zrozumiał.

Z drugiej strony jednak uderzała jego prostota – zapraszał ich po kolacji na taras na różaniec. Można było z nim pożartować. Rozmówca podkreśla, że papież miał poczucie humoru również na własny temat.

– Myśmy się czasem z niego nabijali. Pamiętam jak były raz imieniny Stanisława Dziwisza i my z papieżem na te imieniny jechaliśmy. Wcześniej to było nie do pomyślenia! Albo na gwiazdkę ks. Dziwisz dzwoni, bo papież chce kolędy pośpiewać. On się wszędzie czuł sobą i ten kto do niego przychodził też się czuł dobrze. Wiedział, że papież nie patrzy na niego jakoś z góry tylko jako przyjaciel, ktoś kto go szanuje i dla kogo jest drogi.

Kardynał opowiedział także, że w prywatnej kaplicy bierzmował osobę, która przyjęła chrzest pod wpływem spotkania z papieżem i w książce pamiątkowej napisała „najpiękniejszą religią świata jest katolicyzm”.

Mówił również, że Jan Paweł II dał świadectwo jak można cierpienie uczynić apostolatem. Wspomniał Światowe Dni Młodzieży w Rzymie, gdzie przybyło 2,5 mln osób. Ojciec św. był starym człowiekiem, który ledwo mówił, a tyle młodzieży chciało się z nim spotkać. Kardynał podkreślił, że autentyzm jego życia pociągał i dawał entuzjazm Kościołowi.

Wspomina także czas, kiedy budowano salę audiencyjną Pawła VI i krytykowano, że jest zbyt duża na 7 tys. miejsc siedzących, że nigdy nie będzie pełna.

– Za Pawła VI nie była pełna. Przyszedł Jan Paweł II i sala za mała! Bo przychodzi nie 7 tys. ludzi ale 70 tys., 100 tys. i więcej. I zaczęły się audiencje na Placu św. Piotra. To nie skończyło się przez cały jego pontyfikat i trwa nadal.

Jeśli chodzi o krytykę papieża, to kardynał wskazał, że najpierw trzeba znaleźć źródło tej krytyki – o co tak naprawdę chodzi. Podkreślił, że człowiek, który oddala się od Chrystusa często krytykuje, by zagłuszyć swoje sumienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Cerkiew rosyjska zerwała więzi z Konstantynopolem

2018-10-15 20:23

st (KAI/TASS) / Mińsk

Obradujący w Mińsku Synod Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego uznał, że dalsza komunia eucharystyczna z Patriarchatem Konstantynopolskim jest niemożliwa. Stwierdził to Przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego, metropolita Hilarion – informując o rezultatach spotkania biskupów Cerkwi Rosyjskiej.

wikipedia.org

„Podczas spotkania Świętego Synodu podjęto decyzję o całkowitym zerwaniu jedności z patriarchatem Konstantynopola” - powiedział. Metropolita wołokołamski dodał, że Rosyjski Kościół Prawosławny nie uznaje decyzji Patriarchatu Konstantynopola o udzieleniu autokefalii Kościołowi Ukraińskiemu. Określił decyzję Świętego Synodu Patriarchatu Konstantynopolitańskiego z 11 października b.r. za bezprawne i zastrzegł, że Rosyjski Kościół Prawosławny nie będzie ich przestrzegał. Chodzi o odwołanie przez Konstantynopol prawnej mocy wiążącej Listu Synodalnego z roku 1686, o włączeniu metropolii kijowskiej do Patriarchatu Moskiewskiego, przywrócenie do jedności zwierzchników Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego i Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego a także wiernych tych Kościołów.

„Rosyjski Kościół Prawosławny ma nadzieję, że Konstantynopol ponownie rozważy swoje decyzje dotyczące Ukrainy” - powiedział także metropolita Hilarion. „Mamy nadzieję, że zdrowy rozsądek zatriumfuje, że Patriarchat Konstantynopolski zmieni swój stosunek do istniejącej rzeczywistości kościelnej, ale dopóki ta zmiana nie nastąpi, dopóki te bezprawne i antyekonomiczne decyzje pozostaną w mocy, nie będziemy w łączności z tym Kościołem, który jak się okazuje jest dzisiaj w schizmie” – dodał Przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem