Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Polscy księża ze złotym medalem piłkarskich mistrzostw Europy

2018-02-08 21:23

dziar / Kielce (KAI)

Bożena Sztajner

W rozegranym w czwartek meczu finałowym między Polską a Portugalią, polscy księża wynikiem 1:0 uzyskali tytuł mistrzów Europy podczas trwających od 6 do 8 lutego XII mistrzostw Europy w piłce nożnej halowej księży, we włoskiej Brescii.

Złotego gola dla polskich księży zdobył ksiądz z diecezji kieleckiej, ks. Grzegorz Pastorczyk, pracujący jako wikariusz w Koniecpolu.

- Emocje były ogromne, bo poziom był bardzo wyrównany - relacjonuje dla KAI ks. Edward Giemza, proboszcz z Sędziszowa w diecezji kieleckiej, dla którego to już dwunaste mistrzostwa Europy w reprezentacji księży.

Jak dodaje, równie emocjonujący był półfinał z Węgrami, gdzie do końca meczu utrzymał się wynik 0:0, a rozstrzygnęły dopiero rzuty karne, w których Polacy wygrali 6:5.

Reklama

Reprezentacja Polski stanowiła ścisłe grono faworytów – księża mają na swoim koncie obecnie m.in. sześć złotych medali.

O tytuł najlepszej drużyny Europy wśród księży zagrało 16 reprezentacji. Polska w fazie grupowej zmierzyła się z Czechami, Austrią i Białorusią. Trenerem reprezentacji Polski jest były piłkarz Korony, obecnie trener grup młodzieżowych kieleckiego klubu - Marek Parzyszek. Kapitanem drużyny jest ks. Marek Łosak (wikariusz z Pińczowa).

Diecezja kielecka stanowi niekwestionowany trzon reprezentacji Polski. W zakończonych właśnie mistrzostwach reprezentowali ją: ks. Krzysztof Banasik - zastępca dyrektora Caritas diecezji kieleckiej i duszpasterz kieleckich sportowców, ks. Edward Giemza - proboszcz parafii św. Ap. Piotra i Pawła w Sędziszowie), ks. Marek Łosak - wikariusz parafii św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Pińczowie, ks. Mateusz Jędrocha - wikariusz parafii św. Ap. Piotra i Pawła w Stopnicy, ks. Grzegorz Pastorczyk - wikariusz parafii Trójcy Świętej w Koniecpolu, ks. Dariusz Snochowski, doktorant KUL, pomaga duszpastersko w parafii św. Jana Chrzciciela w Kielcach.

Księża zawsze podkreślają, że mistrzostwa to nie tylko czas dla piłkarskiego hobby, ale i wymiany kapłańskich doświadczeń oraz promowania postawy fair play, którą starają się także wdrażać na co dzień, pracując w swoich parafiach i realizując różne inicjatywy sportowe.

- Także i na tych mistrzostwach była dobra, przyjazna atmosfera, łączyła nas także modlitwa i jej wspólny język – łacina – dodaje ks. Edward Giemza.

W rozgrywkach w Brescii wzięło udział 16 drużyn, czyli 250 księży, którzy rozegrali w sumie 42 mecze.

Tagi:
piłka nożna

Wkrótce Mistrzostwa Świata Dzieci z Domów Dziecka w Piłce Nożnej

2018-07-16 12:39

pgo / Warszawa (KAI)

Pod koniec lipca do Warszawy przyjadą młodzi piłkarze z całego świata. W dniach 28-29 lipca na Stadionie Miejskim Legii Warszawa im. Marszałka Józefa Piłsudskiego odbędą się VI Mistrzostwa Świata Dzieci z Domów Dziecka w Piłce Nożnej.

pl.wikipedia.org

Dziewczęta i chłopcy, którzy nie ukończyli jeszcze 17 lat, będą rywalizować przez dwa dni. W niedzielę, 29 lipca najlepsze drużyny zmierzą się w wielkim finale.

W tym roku swoją obecność na turnieju zapowiedziały drużyny m.in. z Japonii, Tajlandii, Białorusi, Chorwacji, Niemiec, Łotwy, Ukrainy, Bośni i Hercegowiny oraz ubiegłoroczni mistrzowie – drużyna z Hiszpanii.

Reprezentacja Polski uchodzi za jednego z faworytów. Ma na swoim koncie już wszystkie tytuły: Mistrza Świata 2013, Wicemistrza Świata 2014 i 2015 oraz brązowy medal w 2016 i 2017 r.

W biało-czerwonych barwach wystąpi reprezentacja wybrana spośród najlepszych zawodników IX Mistrzostw Polski, które odbyły się w kwietniu br. Warszawie. Najlepszy okazał się zespół Sternika Szczecin.

„Bardzo ciężko trenujemy, bo bardzo chcemy wygrać ma Mistrzostwach Świata. Dopiero się zgrywamy, ale myślę, że z każdym dniem będzie coraz lepiej. Zeszłoroczna kadra była świetnie zgrana i wydaje mi się, że na najwyższym poziomie ze wszystkich dotychczasowych reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że będziemy co najmniej tak samo dobrzy. Jedziemy po mistrzostwo świata, nie ma innej opcji!” – mówi Dominik Dziąbek z placówki opiekuńczo-wychowawczej w Szczecinie, kapitan drużyny biało-czerwonych.

„Atmosfera jest super, wszyscy się dogadują, treningi są ciężkie. W zeszłym roku udało mi się i wówczas także reprezentowałem Polskę. To było coś wspaniałego! Warto zrobić wszystko, warto walczyć, żeby się dostać do kadry i zagrać na stadionie Legii” – dodaje Szymon Przybylski z placówki opiekuńczo-wychowawczej w Więcborku, król strzelców tegorocznych Mistrzostw Polski.

Co roku w wydarzeniu biorą też udział światowe gwiazdy piłki nożnej, a swój własny mecz rozgrywają też aktorzy i dziennikarze. Gośćmi tegorocznych Mistrzostw będą m.in.: Maniche, Frank Verlaat, Sebastian Mila, Radosław Gilewicz, Dariusz Dziekanowski, Tomasz Kłos, Jacek Krzynówek. Piłkarze, podobnie jak w zeszłym roku, najpierw wystąpią w roli sędziów, a drugiego dnia zagrają w charakterze jokerów w meczu telewizja vs internet.

Organizatorem Mistrzostw Świata Dzieci z Domów Dziecka w Piłce Nożnej jest Stowarzyszenie „Nadzieja na Mundial”, a patronat honorowy nad wydarzeniem objęli Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz PZPN.

„Piłka nożna to wielka pasja Polaków. Cieszymy się, że nasze wsparcie, pozwala najmłodszym stać się częścią sportowej rodziny i spełniać ich marzenia. Chcielibyśmy, aby dzięki tym rozgrywkom młode talenty stały się kiedyś wielką nadzieją polskiej piłki” - podkreśla Anetta Jaworska-Rutkowska, kierownik ds. relacji zewnętrznych i CSR w Jeronimo Martins Polska. Właściciel sieci sklepów Biedronka jest głównym sponsorem Mistrzostw.

W ubiegłym roku w Mistrzostwach wzięło udział 22 drużyny. 220 zawodników i zawodniczek rozegrało 57 meczów i strzeliło 523 bramki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Dziewczynka, która oddała się Bogu

2014-07-16 09:03

Marek P. Tomaszewski
Niedziela Ogólnopolska 29/2014, str. 18-19

ARCHIWUM AUTORA
María del Carmen z rodzicami

Był to poranek, dnia 6 kwietnia 1939 r. W hiszpańskim mieście San Sebastian dziewczynka o imieniu María del Carmen wraz ze swoją babcią i bratem zmierzała właśnie na nabożeństwo Wielkiego Czwartku do parafii Dobrego Pasterza. Rekolekcje wielkopostne, które dopiero co odprawiła w szkole, przygotowały ją do przeżycia obchodów Triduum Paschalnego w sposób szczególny. W jej sercu pulsowała miłość do Jezusa, który oddał swe życie dla naszego zbawienia, i czuła silne pragnienie odpowiedzenia na Jego miłość oddaniem samej siebie aż po całkowite poświęcenie swego życia.

W ten Wielki Czwartek dziewczynka szła bardzo zamyślona. Był to przecież dzień, w którym Pan Jezus, ustanawiając Eucharystię, oddał się nam całkowicie i nieodwołalnie. Zupełnie niespodziewanie, przed wejściem do kościoła, María del Carmen zapytała: „Babciu, mogę oddać się Bogu?”. Babcia odpowiedziała: „Tak, oddaj się”, po czym zapytała dziewczynkę i jej brata – Julia, czy chcą się wyspowiadać. Julio skorzystał z tej propozycji, a María del Carmen nie potrzebowała spowiedzi w tym momencie. W krótkim czasie w trójkę zbliżyli się do ołtarza, by uklęknąć i przyjąć Komunię św.

Następnie wrócili do ławki. Dziewczynka była tak niezwykle skupiona i uduchowiona, że jej babci wydawało się, iż niosą ją aniołowie. Już na miejscu włożyła głowę pomiędzy ręce i dłuższą chwilę klęczała, czyniąc dziękczynienie. Babcia pomyślała wtedy: „Ta dziewczynka mogłaby być drugą Małą Świętą Teresą”. Gdy wychodzili z kościoła, radosny wygląd małej zdradzał coś nadnaturalnego, jednak babcia nie odważyła się o nic zapytać, gdyż dziewczynka była tak bardzo zamknięta w sobie. María del Carmen natomiast spytała: „Babciu, co to znaczy oddać się?”. Babcia wytłumaczyła: „Oddać się to znaczy całkowicie powierzyć swoje życie Bogu i być całą Jego”. Później dziewczynka już nigdy z nikim nie rozmawiała o oddaniu się.

Tego samego dnia, po akcie nadzwyczajnej pobożności dziecka, nastąpił inny zaskakujący czyn, który zdawał się nie być zgodny z tą żarliwością. Dziewczynka radośnie i z prostotą powiedziała: „Babciu, kupmy ciastka dla wszystkich”. Właśnie przechodzili obok cukierni. Babcia pomyślała: „Ach, to tylko małe dziecko, nie jest aniołem ani świętą Teresą”.

Wkrótce María del Carmen zachorowała, bardzo cierpiała i niedługo potem zmarła z uśmiechem na ustach. Po śmierci dziewczynki wyjęto jej „rzeczy sumienia”, które miała schowane w swojej szkolnej torbie. Po złamaniu wielu laków, którymi zapieczętowała sprawy najbardziej prywatne, w dzienniczku – niemalże czystym – znaleziono tę jedną, wyjątkową stronę... Tam był jej najskrytszy sekret: „Oddałam się w parafii Dobrego Pasterza, 6 kwietnia 1939”. W hiszpańskim oryginale: „Me entregué”; w rzeczywistości napisała „Me entrege”, z dziecięcym błędem ortograficznym. Jest to świadectwo jedyne, jednakże o niezwykłym znaczeniu, w świetle którego należy odczytać całą tajemnicę pięknego i krótkiego życia Maríi del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia, nazywanej w rodzinie zdrobniałym imieniem Mari Carmen.

Przed narodzinami...

Tak jak życie każdego człowieka, również życie Maríi del Carmen rozpoczęło się w momencie poczęcia. U tej dziewczynki jest to jednak widoczne w sposób szczególniejszy. Jej mama bowiem, będąc w stanie błogosławionym, od początku miała przeczucie, że jej poczęte dziecko jest dziewczynką. 16 lipca 1929 r., czyli osiem miesięcy przed narodzinami dziecka, u stóp ołtarza Matki Bożej z Góry Karmel w Palavea prosiła najlepszą z Matek, by opiekowała się jej maleńką dziewczynką zarówno teraz, przed narodzeniem, jak i podczas całego jej dalszego życia na ziemi. Zawierzając ją Królowej Nieba, błagała, by Ona udzieliła jej córeczce nie skarbów tego świata, lecz bogactw niebiańskich, nie powodzenia w tym życiu, talentów czy urody, lecz przede wszystkim łaski doskonałej czystości, by nigdy grzechem nie zabrudziła niewinności chrzcielnej.

Pełna Ducha Świętego

María del Carmen urodziła się 14 marca 1930 r. w Madrycie (Hiszpania), jako druga z pięciorga rodzeństwa. Z powodu zagrożenia utraty życia została ochrzczona kilka godzin po narodzinach. Otrzymała imiona María del Carmen del Sagrado Corazón de Jesús Sofía Matilde (Maria z Góry Karmel od Najświętszego Serca Jezusa Zofia Matylda). Poprzez chrzest Pan Jezus sam oddał się jej, pragnąc być dla niej i z nią. Udzielił jej po raz pierwszy Ducha Świętego, obdarzając tym samym bogactwem Jego darów –

choć na razie tylko w stopniu początkowym. Pełnię swych darów Duch Święty wylał na dziewczynkę dopiero w sakramencie bierzmowania, który przyjęła w wieku dwóch lat, dnia 16 kwietnia 1932 r. W sakramencie tym otrzymała łaskę Pięćdziesiątnicy – pełnię Ducha Świętego. Mógł więc po kilku latach pewien kapłan, po wyspowiadaniu wszystkich uczennic podczas rekolekcji szkolnych, powiedzieć o Maríi del Carmen: „Ta dziewczynka jest pełna Ducha Świętego”. W zdaniu tym zawarł uznanie nie tyle dla samej dziewczynki, ile dla cudownych dzieł zdziałanych przez Ducha Świętego w jej życiu.

Heroizm czystości

Wydaje się, zapewne słusznie, że te cudowne dzieła zdziałane przez Ducha Świętego w życiu Maríi del Carmen są pokłosiem modlitw jej mamy, która przed narodzeniem zawierzała ją Maryi. Wśród najszlachetniejszych cech, które wyróżniały dziewczynkę, było umiłowanie przez nią cnoty czystości i skromności w ubiorze. Warto tu zaznaczyć, że mama nie zawsze zgadzała się ze swoją córeczką, jeśli chodziło o skromność ubiorów. Po powrocie z jednej z podróży podarowała jej strój plażowy, który wydawał się wystarczająco skromny dla pięciolatki. Składał się z bluzki bez rękawów i luźnych, długich do kostek spodni. Mama ubrała córkę w ten strój i postawiła ją przed lustrem, mówiąc: „Widzisz, Marío Carmen, jesteś przepiękna!”. Ona jednak, patrząc na siebie, powiedziała: „Może, ale ja tak nie pójdę na plażę”. Zdziwiona mama spytała: „Dlaczego nie? W tym jest ci dobrze!”. Dziewczynka odparła stanowczo: „Mamusiu, spodnie są tylko dla chłopców, a dziewczynki nie powinny się w nie ubierać”. Trzeba było do spodni dodać spódniczkę zakrywającą kolana i kamizelkę z długimi rękawami. Nieważne było to, że tak ubrana nie będzie mogła bawić się na plaży. Ona, mała dziewczynka, chciała zachować skromność tam, gdzie wielu ją traci. Nawet na plażę poszła wtedy wbrew swej woli i nie przestawała popłakiwać. Cierpienie sprawiał jej widok półnagich ludzi. Dlatego babcia zdecydowała, że więcej nie pójdzie z nią nad wodę. Gdy rodzeństwo bawiło się na plaży, ona zostawała sama w domu i oglądała obrazki ze świętymi.

Miłujcie się wzajemnie!

Całe życie Maríi del Carmen można streścić tymi właśnie słowami, wypowiedzianymi przez nią tuż przed śmiercią do swoich bliskich: „!Amaos los unos a los otros!” – „Miłujcie się wzajemnie!”. Ostatnie niecałe trzy miesiące jej życia stały się szczególną pieśnią miłości – miłości zwłaszcza nieprzyjaciół. Miłość była bowiem drugą niezwykle ważną cechą charakteryzującą jej życie. Praktykowała ją nie tylko w stosunku do najbliższych, lecz także do obcych, a przede wszystkim oddając siebie samą w całkowitym darze Bogu za ocalenie tych, którzy zabili jej ojca podczas trwającej wówczas hiszpańskiej wojny domowej. Modliła się zwłaszcza za nawrócenie prezydenta Republiki – masona Manuela Azany, którego utożsamiała ze źródłem wszelkiego zła we współczesnej jej Hiszpanii. Wyprosiła mu powrót do wiary, jako że nawrócił się na łożu śmierci.

Jak to już było wspomniane, Pan Bóg przyjął ofiarę z jej życia w Wielki Czwartek 6 kwietnia 1939 r. W ogromnych cierpieniach, spowodowanych okrutną, śmiertelną chorobą, wykazywała wielką cierpliwość i wspaniałomyślność. Zmarła 17 lipca 1939 r., po kilku miesiącach największych cierpień. Miała 9 lat i już prowadziła wielkie życie nadprzyrodzone.

Ku chwale ołtarzy

Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w Madrycie 11 lipca 1961 r. Ojciec Święty Jan Paweł II w dniu 12 stycznia 1996 r. ogłosił Maríę del Carmen czcigodną służebnicą Bożą, aprobując kanonicznie heroiczność jej cnót. Teraz, by mogła zostać beatyfikowana, konieczny jest tylko ewidentny cud wyproszony za jej wstawiennictwem.

Za przyczyną służebnicy Bożej Maríi del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia prośmy, aby dzieci wzrastające w naszych polskich rodzinach znajdowały dogodne warunki do postępowania w czystości, wierze i miłości aż do chrześcijańskiego heroizmu.

Kontakt z Biurem Postulacji Służebnicy Bożej Maríi del Carmen: Asociación de Amigos de la Causa de Beatificación de Maríi Carmen González-Valerio, Calle Sagasta 28-2 28004 Madrid, Hiszpania

Strona internetowa: http://www.maricarmengv.info

Modlitwa za wstawiennictwem sł. B. Maríi del Carmen (do prywatnego odmawiania):

Jezu, który powiedziałeś: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”, który jesteś „Kwiatem polnym i Lilią dolin”, który zechciałeś natchnąć duszę Maríi del Carmen cnotą niewinności i pragnieniem pójścia do Nieba przed zabrudzeniem się grzechem; przez tę heroiczną miłość, z jaką pośród największych cierpień podtrzymała ofiarę ze swego życia, prosimy Cię, byś przez jej wstawiennictwo wzbudził w domach chrześcijańskich legion czystych dusz idących jej śladami i jeśli jest Twoją wolą uczcić ją na ziemi, udziel nam łask, o które Cię prosimy przez jej wstawiennictwo. Amen.

Czytelnikom polecamy wydaną w Bibliotece “Niedzieli”: książkę Marka Pawła Tomaszewskiego “Mari Carmen. W drodze ku chwale ołtarzy”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włochy: proces beatyfikacyjny matki, która oddała życie, aby ratować dziecko

2018-07-18 16:21

vaticannews / Rzym (KAI)

W Rzymie rozpoczął się proces beatyfikacyjny 28-letniej matki, która oddała życie, by ratować swe nienarodzone dziecko. U Chiary Corbello Petrillo zdiagnozowano raka, gdy była w ciąży. Aby móc urodzić upragnione dziecko, zrezygnowała z chemioterapii. Zmarła 13 czerwca 2012 r.

ACKI/pixabay.com

„Świecka kobieta i matka rodziny, żona i mama o ogromnej wierze w Boga” – czytamy w dokumencie ogłaszającym rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego sługi Bożej Chiary Corbello Petrillo. Podkreśla się w nim, że „jej ofiara jest latarnią światła nadziei, świadectwem ogromnej wiary w Boga, który jest dawcą życia, a także przykładem miłości większej od lęku i od śmierci”. Dokument podkreśla, że w ciągu minionych lat znacznie umocniła się fama świętości tej bohaterskiej matki. Już w czasie ceremonii pogrzebowej wikariusz papieski dla diecezji rzymskiej, kard. Agostino Vallini, nazwał ją „drugą Joanną Berettą Mollą”.

Chiara Corbello Petrillo bardzo pragnęła zostać matką. Przed zachorowaniem na raka urodziła już dwoje dzieci – Marię i Dawida, oboje jednak zmarli zaraz po porodzie na skutek wrodzonych upośledzeń. Gdy po raz trzeci zaszła w ciążę lekarze powiedzieli jej, że ma szanse urodzić zdrowe dziecko. Tym razem jednak to ona zachorowała na złośliwego raka jamy ustnej.

Aby jej synek mógł przyjść zdrowy na świat, konieczne było poświęcenie matki. W czasie ciąży Chiara zrezygnowała całkowicie z terapii ratującej jej życie. Postępy choroby nowotworowej spowodowały, że straciła oko. Po narodzinach syna przeszła chemioterapię i naświetlania, było już jednak za późno. Przed śmiercią napisała list do swego synka: „Idę do nieba, aby zaopiekować się Marią i Dawidem, ty zostajesz tutaj z tatusiem. Będę się za ciebie modlić”. Jej mąż podkreśla, że nigdy nie miała wątpliwości co do tego, że podjęła słuszną decyzję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem