Reklama

Białoruscy biskupi w Watykanie

2018-02-08 07:32

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch rozmawia z abp. Tadeuszem Kondrusiewiczem z okazji wizyty „ad limina Apostolorum” białoruskich biskupów.

Każdy biskup ma co 5 lat odbyć wizytę „ad limnia apostolorum”, tzn. do grobów apostolskich. Według Kodeksu Prawa Kanonicznego jej celem jest nawiedzenie grobów świętych Apostołów Piotra i Pawła, wizyta w różnych watykańskich dykasteriach oraz spotkanie się z Ojcem Świętym, by zdać relację z działalności diecezji. Od 31 stycznia do 7 lutego w Rzymie przebywali z wizytą „ad limnia apostolorum” biskupi z Białorusi na czele z abpem Tadeuszem Kondrusiewiczem, metropolitą mińsko-mohylewskim. Na zakończenie ich pobytu przeprowadziłem rozmowę z abp. Kondrusiewiczem.

Włodzimierz Rędzioch: - Która to już wizyta „ad limnia apostolorum” Księdza Arcybiskupa

Abp Tadeusz Kondrusiewicz: -To moja trzecia wizyta „ad limnia”. Pierwsza była za pontyfikatu Jana Pawła II, gdy byłem w Moskwie, druga u Benedykta XVI, a teraz trzecia u Franciszka.

- Czy różniły się te trzy wizyty?

- Wiadomo, że Jan Paweł II dobrze znał i był bardzo blisko Kościóła na Wschodzie i na Białorusi. I to było widać w czasie spotkania. Poza tym rozmawialiśmy po polsku, co ułatwiało sprawę. Za Benedykta XVI schemat spotkania był ten sam – najpierw prywatna rozmowa z każdym z biskupów, natępnie spotkanie ze wszystkimi biskupami, podczas którego przewodniczący Konferencji Episkopatu przedstawiał sytuację Kościoła w kraju a Papież wręczał list z przesłaniem do biskupów. Teraz nie ma prywatniego spotkania biskupów z Franciszkem – Papież przyjął nas wszystkich razem, następnie zaprosił mnie jako przewodniczącego Episkopatu, bym opowiedział o Kościele na Białorusi, po czym toczyła się nieformalna rozmowa. Miałem wrażenie, że jest to dialog Ojca z dziećmi. Papież pytał się o nasze problemy i o to, czego oczekujemy od niego. My również zadawaliśmy pytania Ojcu Świętemu.

Włodzimierz Rędzioch

- W jakim języku toczyła się rozmowa?

- Oczywiście po włosku. Nie wszyscy nasi biskupi znają ten język, więc pomagał tłumacz.

- Porozmawiajmy o konkretach. Jaka jest sytacja Kościoła katolickiego na Białorusi?

- Białoruś jest krajem, w którym wiary przetrwała trudny czas komunizmu i wojującego ateizmu dzięki pobożności ludowej. Na Białorusi naród był ateizowany, nie było biskupów ani seminariów, a jednak wiara została zachowana i była przekazywana nowym pokoleniom dzięki rodzinie. Ludzie odmawiali różaniec, jeździli na pielgrzymki do Ostrej Bramy w Wilnie, odprawiali Drogę Krzyżową, mieli wielkie poczucie sakramentów, jako świętych znaków Bożej Łąski, chociaż rzadko spotykali księdza. Przez 27 lat, tzn. od upadku ZSRR, kiedy Kościół otrzymał względną wolność, zrobiliśmy bardzo wiele i chciałem za to podziękować tym wszystkim, który udzielili nam pomocy personalenej i materialnej: szczególnie Kościołowi w Polsce, Stanach Zjednoczonych i we Włoszech oraz organizacjom „Kirche in Not” i „Rinovabis”.

- Czym dla Kościoła Białorusi jest sąsiedztwo Polski z jej Kościołem.

- Kościół Polski był pierwszym Kościołem, który przyszedł nam z pomocą, przede wszystkim personalną. Po upadku komunizmu na całej Białorusi było tylko około 60 księży. I wtedy przyjechali do nas pierwsi księża i zakonnicy z Polski. Poza tym nasi seminarzysci kształcili się seminariach w Polsce, zarówno diecezjalnych jak i zakonnych. Pomoc dydatkyczna, literatura i prasa katolicka, szaty liturgiczne – to wszysto szło przede wszystkim z Polski.

- Dzisiaj mogliście więc powiedzieć Papieżowi o waszych osiągnięciach...

- Opowiedzieliśmy o tym, co zrobiliśmy: 27 lat temu było tylko 110 parafii, dziś jest ich 500; 27 lat temu było około 60 kapłanów, dziś jest ich 500. Przez te wszystkie lata bardzo rozwinęliśmy duszpasterstwo rodzin i młodzieży oraz duszpasterstwo powołań.

- A z jakimi problemami boryka się Kościół na Białorusi?

- Jeżeli chodzi o problemy Kościoła, spada liczba powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Poza tym ludzie świeccy są mało zaagażowani w życie Kościoła, co wynika z przekonania, że ksiądz ma wszystko zrobić sam. Natomiast naszym głównym problemem społecznym jest rodzina, ponieważ około 50 % rodzin jest rozwiedzionych. Nasz kraj jest również dotknięty kryzysem demograficznym – wiele osób wyjeżdza za granicę, ale przede wszystki rodzi się mało dzieci.

- A jak się układają stosunki z władzami?

- Ogólnie rzecz biorąc stosunki z rządem są niezłe, chociaż są też problemy. Jeden z najważniejszych dotyczy zagranicznych księży. Pracuje u nas około 90 zagranicznych kapłanów, ale liczba ta zmniejsza się co roku, ponieważ rządowy Urząd do Spraw Religij i Narodowości daje coraz mniej zezwoleń na pobyt. Papież był bardzo tym zdumiony, ponieważ – jak powiedział –„dziwne jest, że takie sytuacje się zdarzają w zglobalizowanym świecie”. Następny, poważny problem to pozwolenia na budowę kościołów - otrzymujemy je, ale z wielkim trudem.

- A co szczególnie interesowało Papieża?

- Formacja kapłanów i przygotowania do Synodu i Światowych Dni Młodzieży w Panamie.

- Czy białoruscy biskupi mieli jakieś prośby do Franciszka?

- W szczególności prosiliśmy o przestudiowanie możliwości ustanowienia nowych diecezji. Mamy cztery, ale obejmują duże obszary i są trudne do zarządzania. A potem rozmawialiśmy o sytuacji grecko-katolików, którzy nie mają biskupa tylko wizytatora Apostolskiego.

- Mówi się o wizycie Franciszka w krajach bałtyckich jesienią tego roku. To tuż obok Białorusi. Czy zaprosiliście Papieża do siebie?

- Zaprosiliśmy. Odpowiedział, że chciałby przyjechać na Białoruś, ale tegoroczny program jest już wypełniony, biorąc pod uwagę również fakt, że październik jest miesiącem Synodu. Mamy jednak nadzieję, że wcześniej czy później przyjedzie.

Kościół na Białorusi

Białoruś ma ok. 10 mln mieszkańców, z czego katolicy stanowią ok. 15 %. Kościół katolicki zorganizowany jest w cztery dziecezje i około 500 parafii; kapłanów jest 500. W 1991 r. powstała archidiecezja Mińsko-Mohylewska oraz diecezje Pińska i Grodzieńska, w 1999 roku – diecezja Witebska. Archidiecezją Mińsko-Mohylewską kieruje Arcybiskup Metropolita Tadeusz Kondrusiewicz; biskupi pomocniczy archidiecezji: bp Jerzy Kasabucki i bp Aleksander Jaszewski. Diecezją Pińską kieruje bp Antoni Dziemianko, biskupem pomocniczym jest bp Kazimierz Wielikosielec. Na czele diecezji Grodzieńskiej stoi bp Aleksander Kaszkiewicz, a pomocniczym biskupem jest bp Józef Staniewski. Biskupem diecezji Witebskiej jest bp Oleg Butkiewicz. Obecnie przewodniczącym Konferencji Episkopatu jest abp Tadeusz Kondrusiewicz.

Na Białorusi działają dwa seminaria: w Pińsku, Międzydiecezjalne Wyższe Seminarium Duchowne, oraz Wyższe Seminarium Duchowne w Grodnie.

Reklama

Kościół Rzymskokatolicki na Białorusi prowadzi szeroką działalność wydawniczą. Archidiecezja Mińsko-Mohylewska wydaje czasopisma „Nasza Wiara”, „Ave Maryja”, biuletyn informacyjny „Wiadomości Katolickie”, w diecezji pińskiej wydawany jest magazyn „Dialog”. W Grodnie ukazuje się gazeta diecezjalna „Słowo Życia” w języku białoruskim, rosyjskim i polskim. Działa wydawnictwo katolickie „Pro Christo”, które wydaje białoruskojęzyczną literaturę religijną. Działa Radio Maria.

Kościół Rzymsko-katolicki zajmuje się zakrojoną na szeroką skalę działalnością charytatywną. Przy Konferencji Biskupów Katolickich oraz we wszystkich diecezjach i wielu parafiach działają dobroczynne organizacje „Caritas”, które służą wszystkim potrzebującym znaczącą pomocą dobroczynną. Dobroczynne organizacje Kościoła Rzymsko-katolickiego współpracują z instytucjami pomocy społecznej i innymi wyznaniami. Stosunki ekumenicze są dobre, szczególnie z Kościołem prawosławnym, z którym katolicy starają się wspólnie odpowiadać na wyzwania czasu.

Tagi:
wywiad

Domowy Kościół drogą do Pana Boga

2018-02-14 11:10

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 7/2018, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
Wiesława i Mirosław Bąkowie

Ks. Adam Stachowicz: – Na co dzień posługujecie w Ruchu Światło-Życie, a konkretnie w jego rodzinnej gałęzi. Macie od 36 lat doświadczenie wspólnego życia małżeńskiego, ale też ciągłej formacji osobistej i małżeńsko-rodzinnej. Jednocześnie działacie, pomagając szczególnie młodym małżonkom i rodzicom oraz przygotowującym się do zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego. Możecie więc dużo powiedzieć o rodzinie…

Wiesława i Mirosław Bąkowie: – Tak to prawda. Chociaż ciągle jesteśmy w drodze. Ciągle się uczymy poznawania woli Boga względem nas oraz poznajemy siebie nawzajem. Bardzo ważne jest jednak dla nas doświadczenie prawdy, że fundamentem rodziny jest małżeństwo. Tu się wszystko zaczyna, w tej maleńkiej „wspólnocie miłości i życia”.
Z perspektywy czasu wiemy, jak bardzo musieliśmy się napracować, czasem walczyć, aby nie zniszczyć w naszej relacji daru sakramentu małżeństwa. Ogromną pomocą była i jest dla nas formacja Domowego Kościoła. Poprzez codzienną modlitwę małżeńską, rozważanie słowa Bożego, dialog małżeński czy rekolekcje nieustannie odkrywamy piękno życia małżeńskiego.
Dzisiaj możemy powiedzieć z radością, że łączy nas miłość do Boga oraz względem siebie. Przeżywamy naszą relację jako wyjątkową i szczęśliwą. Nie możemy nie mówić o tym szczególnym prezencie otrzymanym od Pana Boga, dlatego pragniemy pomagać innym małżeństwom w zbliżeniu się do Boga, a przez to w budowaniu jedności małżeńskiej. Bo to właśnie na niej buduje się szczęśliwą rodzinę.
W Piśmie świętym Bóg mówi: „Opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem” (Ef 5,31) oraz „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1,28). Owoc miłości małżeńskiej we współpracy z łaską Boga Stworzyciela sprawia, że staje się rodzina. Miłość małżonków, mamy i taty, buduje szczęście domu rodzinnego. Pamiętamy pewne zajęcia socjoterapeutyczne z dziećmi. Na zadane pytanie: „Kiedy są najbardziej szczęśliwe?”, m.in. padła odpowiedź: „Kiedy mama i tata się całują, kiedy są blisko siebie. Wtedy wiem, że nic mi się złego nie może stać”. Jesteśmy przekonani, że tę prawdę o ważności relacji w małżeństwie trzeba przekazywać szczególnie młodym małżonkom oraz przygotowującym się do małżeństwa.

– Czyli determinacja do dzielenia się doświadczeniem wspólnej relacji w małżeństwie oraz bliskością Boga pochodzi z waszej z Nim osobistej relacji?


– Tak. Po pierwsze – jak powiedzieliśmy – spłata długu Bogu, który nas hojnie obdarował swoją miłością. Po drugie – wiemy, jak bardzo każdy człowiek pragnie szczęścia, jak każde małżeństwo pragnie szczęścia. Wiemy też, jak na pytanie o drogę do szczęścia świat, a w nim krzykliwe zło, podsuwa odpowiedzi nieprawdziwe i zwodnicze. Dlatego pragniemy mówić o tym, jakim szczęściem jest pięknie przeżyte małżeństwo i rodzina. Od 36 lat patrzymy i czujemy całym sercem, jak zmieniają się małżonkowie, którzy włączają się do wspólnoty Domowego Kościoła. Przychodzą ci, którzy mają się dobrze, aby wzmocnić relacje, posłuchać doświadczeń innych małżonków. Przychodzą do wspólnoty też ci, którzy cierpią, którzy ocierają się o salę sądową z rozpoczętym procesem rozwodowym. I widać, jak łaska wspólnej modlitwy wielu małżeństw, jak świadectwo tych, którzy mają wiele do powiedzenia o budowaniu jedności małżeńskiej kruszy w nich mury niechęci, jak zaczynają budować od nowa.
Mamy też od roku doświadczenie Dekanalnych Dni Skupienia dla małżonków, których inicjatorem jest ks. Tomasz Cuber, diecezjalny duszpasterz rodzin. Na taką małżeńską randkę przychodzą małżonkowie z różnym stażem małżeńskim. Tu małżonkowie mają czas dla siebie poprzez wspólną wymianę doświadczeń przy herbatce, tu jest czas na posłuchanie dobrych rad na szczęśliwe małżeństwo i czas na modlitwę z indywidualnym błogosławieństwem małżonków.

– Można więc śmiało powiedzieć, że wasze doświadczenie poparte jest częstą praktyką pracy z małżeństwami? Jak np. takie Dni Skupienia, jak to nazywacie: „randki małżeńskie”, przekładają się na wzajemne relacje biorących w nich udział?

– Słyszymy po takich spotkaniach wiele wspaniałych świadectw. Przywołam chociażby takie: „Jesteśmy 40 lat w sakramentalnym związku małżeńskim, ale taka randka przydarzyła nam się pierwszy raz. Wróciliśmy do domu bardzo umocnieni. Nasza relacja nabrała delikatnej, a jednocześnie takiej radosnej świeżości. Długo jeszcze wieczorem rozmawialiśmy o tym, co za nami i o tym, co przed nami. Nasze dialogowanie zakończyliśmy modlitwą za męża i za żonę. Postanowiliśmy takie modlitwy zdobyć dla naszych dzieci trwających z związkach małżeńskich” (Danusia i Krzysiek); „Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy być na takim spotkaniu. Budowało nas dosłownie wszystko. Każde słowo było na wagę złota. Świadectwa małżonków wzmocniły nas. Nasze zatroskanie o to, że w tak wielu sprawach sobie nie radzimy postanowiliśmy oddać Jezusowi. Już jesteśmy mocniejsi o te konkretne recepty na szczęśliwe życie małżeńskie. Nosiłam w sobie ranę po stracie dziecka, a teraz jestem przekonana, że Bóg tak chciał i – co więcej – ono jest szczęśliwe na wieki” (Kasia i Piotrek).

– Czemu w ostatnich latach tak dużo słyszymy o rodzinie? Państwo jako instytucja chce pomagać, szczególnie finansowo. Samorządy pokazują, że sprawa rodzin nie jest im obojętna. W Kościele od dawna intensywnie pokazuje się rodzinę jako podstawową wartość, wskazując nauczanie św. Jana Pawła II, który przekonywał: „rodzina Bogiem silna staje się siłą człowieka i całego narodu”…


– W adhortacji apostolskiej „Familiaris Consortio” św. Jan Paweł II pokazywał m.in. to, że rodzina jest drogą Kościoła i drogą narodu. Trwa więc walka o najwyższą stawkę. To jest być, albo nie być. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, tworząc Jasnogórskie Śluby Narodu, mówił niejednokrotnie, by nie pozwolono, aby zniszczono rodzinę, bo zginie naród.
Bogu dzięki i Maryi Królowej Polski za to, że w obliczu diabelskiego ataku na małżeństwo i rodzinę poprzez lansowaną deprawację, mocno przenikającą z Zachodu, budzimy się do walki o tę Bożą instytucję. To dobrze, że na wszelkie sposoby stawiamy zaporę złu, aby obronić małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, aby ochronić każde życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci. Bardzo mocno jesteśmy przekonani, że potrzeba integralnego działania na rzecz małżeństwa i rodziny.
Tu wspomnijmy słowa św. Teresy z Kalkuty, która do zebranych przedstawicieli instytucji państwowych i kościelnych mówiła: „Wy, kapłani, możecie czynić to, czego nie mogą uczynić władze państwowe. Urzędnicy, wy możecie uczynić to, czego nie uczynią kapłani. Razem możemy ratować rodzinę i świat. Nie czekajmy na jutro. Bierzmy się do pracy dzisiaj”. Okazją ku temu jest rozpoczynający się Powiatowy Rok Rodziny pod mocnym hasłem: „Rodzina. Nasza troska, nasz skarb”.

– Jesteśmy po inauguracji Roku Rodziny w powiecie ostrowieckim. Wy tu żyjecie. Czym dla was jest ten czas?

– Ta inicjatywa jest dla nas bardzo ważna. Z nadzieją patrzymy na ten rok. Wszyscy wiemy, jak bardzo rodzina potrzebuje dzisiaj wsparcia. Wsparcia potrzebują małżonkowie, rodzice, dzieci i młodzież. Myślimy i tego pragniemy, aby troska o rodzinę była wpisana w permanentne działanie kościoła i wszelkich instytucji państwowych. Padło wiele słów pięknych i zobowiązujących, a jednocześnie pełnych nadziei. Zabrakło czasu i możliwości posłuchania małżonków i rodziców, jakie mamy oczekiwania wobec takiej inicjatywy. Pozwoliliśmy sobie poprosić Pana Starostę o rozmowę wiążącą w tej kwestii. Propozycję przyjął.

– O czym chcielibyście rozmawiać z przedstawicielami lokalnych władz? – W posynodalnej adhortacji apostolskiej Ojca Świętego Franciszka „Amoris laetitia”, gdzie czytamy: „Dobro rodziny ma kluczowe znaczenie dla świata i Kościoła. Świadectwo temu dają małżeństwa, które przetrwały próbę czasu i są świadkami Bożej miłości. Otwiera to drzwi pozytywnego, gościnnego duszpasterstwa, które umożliwia rozprzestrzenianie się dobra według zamysłu Bożego”.

Mamy takie doświadczenie próby czasu i o tym pragniemy rozmawiać. Będziemy mówić o tym, że mamy, że znamy receptę na szczęśliwe życie małżeńskie i rodzinne. Na szczęśliwy dom zbudowany na skale, której nic i nikt nie pokona. Ufamy bowiem, że o to chodzi w tym Powiatowym Roku Rodziny. Pragniemy rozmawiać o tym, że zanim zaczniemy wychowywać dzieci, to pierwej trzeba wychowywać rodziców, myśląc o tym, że wychowywać to znaczy wydobywać dobro i na tych zasobach budować codzienność rodzinną. Tworzą się w nas oczekiwania.

– Jakie to oczekiwania? Co praktycznego mógłby wnieść taki „czas dla rodzin”?


– Wszystkie przedstawione propozycje są bardzo słuszne. Bogu dzięki, że będzie takie duże wsparcie dla rodzin dotkniętych różnymi dysfunkcjami. My myślimy o profilaktyce, która jest jak zawsze bardzo korzystna. W zamyśle mamy m.in. zorganizowanie takiego miejsca w mieście, gdzie małżonkowie będą mogli się spotkać na sesjach, kursach, aby zaczerpnąć wiedzy i wymienić doświadczenia nt.: „Jak pogłębiać więź małżeńską i rodzinną”. Miejsca na taką małżeńską randkę pod okiem profesjonalnie przygotowanych specjalistów.
Dobre byłoby wspólne organizowanie pikników rodzinnych z promocją pięknego życia małżeńskiego i rodzinnego poprzez prezentowanie talentów rodzinnych. Bardzo zależy nam na tym, aby był to również czas promowania zdrowej rodziny zbudowanej na „trwałym fundamencie Bożej miłości”.
Słowa pouczają, czyny pociągają. Jesteśmy przekonani, że Jezus, który połączył nas sakramentalnym węzłem małżeńskim, chce, abyśmy wszyscy stali się znakiem i narzędziem Jego miłości przez konkretne inicjatywy i czyny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie Kancelarii Prezydenta RP

2018-02-17 12:07

prezydent.pl

Kancelaria Prezydenta RP wyraża głębokie rozczarowanie wynikiem rozmów miedzy wicepremierami Ukrainy i Polski.

prezydent.pl

Brak decyzji strony ukraińskiej w fundamentalnej kwestii, jaką jest zniesienie zakazu polskich ekshumacji na terytorium Ukrainy oznacza poważny regres zaufania i nie realizuje ustalonego przez Prezydentów obu krajów mandatu do rozmów, co znacząco obciąża wzajemne relacje.

Liczymy, że w najbliższym czasie dojdzie do zniesienia tego zakazu w duchu wypełnienia podjętych zobowiązań.

Szef Gabinetu Prezydenta RP Krzysztof Szczerski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Proszowice: miasto i fanklub Kamila Stocha świętują i gratulują

2018-02-17 21:02

dziar / Proszowice (KAI)

- Na ulicach pustki, wszyscy ludzie przed telewizorami, a jutro na Mszach świętych będzie okazja pogratulować, choć na odległość – Honorowemu Obywatelowi Proszowic, Kamilowi Stochowi, mistrzowi olimpijskiemu – mówi KAI ks. dr Jan Zwierzchowski, proboszcz parafii w Proszowicach.

Adam Psica/pl.wikipedia.org

Kapłan wyjaśnia, że w tutaj, w tym oddalonym o 24 km miasteczku od Krakowa, w diecezji kieleckiej – powstał pierwszy w Polsce oficjalny fanklub Kamila Stocha, któremu prezesuje Rafał Chmiela. Powołano go w sierpniu 2011 r., na co sportowiec wyraził zgodę.

Bliska rodzina ze strony żony Kamila Stocha mieszkała z Proszowicach, a gdy nasz mistrz studiował w Krakowie, to właśnie tutaj zamieszkał, wraz z żoną Ewą, w budynku starej poczty przy ul. Głowackiego – opowiada proboszcz.

Zapewne zawarte w tamtych latach przyjaźnie i znajomości zaowocowały stałymi kontaktami, powstaniem kilka lat temu fanklubu i nadaniem Kamilowi Stochowi – Honorowego Obywatelstwa Miasta Proszowic, niespełna rok temu.

- Wtedy właśnie poznałem go osobiście, w uroczystości wzięli udział jego rodzice, bp Piotr Skucha, który pochodzi z Proszowic, reprezentacja polskich skoczków narciarskich. Kamil Stoch angażuje się w życie Proszowic, np. w różne inicjatywy sportowe i społeczne np. szkoły podstawowej nr 1, spotyka się z uczniami – dodaje ks. Zwierzchowski.

Fanklub mieści się w kawiarni „Muzealnej”, gdzie zgromadzono eksponaty przekazane przez Kamila Stocha, m.in. jego kombinezon, narty, nakrycia głowy i inne sportowe rekwizyty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem