Reklama

Nowy Testament

Poznań: inauguracja akcji „Misjonarz na Post”

2018-02-07 17:41

msz / Poznań (KAI)

Archiwum ks. Dariusza Kajzera

Abp Stanisław Gądecki zainaugurował dziś piątą edycję akcji „Misjonarz na Post”. „Kościół, który nie jest misyjny, jest martwy. Misyjność Kościoła jest cechą jego żywotności” – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podczas konferencji prasowej w Poznaniu, inaugurującej akcję miesięcznika „Misyjne Drogi” i portalu misyjne.pl.

Aby wziąć udział w akcji, trzeba wejść na stronę www.misjonarznapost.pl i wypełnić krótki formularz, który wymaga podania jedynie naszego imienia, nazwiska i adresu e-mailowego, na który przyjdzie informacja z danymi wylosowanego misjonarza. Każdy indywidualnie wybiera formę duchowego wspierania przypisanego misjonarza lub misjonarki.

Metropolita poznański jako pierwszy uczestnik tegorocznego projektu zarejestrował się na portalu misjonarznapost.pl. System przydzielił mu do duchowej opieki polskiego misjonarza, brata Jerzego Józefa Łakomego, posługującego w Argentynie.

Przewodniczący KEP podkreślił, że misja jest najważniejszą sprawą dla Kościoła, a słowa Chrystusa „Idźcie i głoście” obowiązują każdego człowieka ochrzczonego, nie tylko misjonarzy. „Powinniśmy wspierać duchowo misjonarzy, którzy udają się do obcych krajów, aby głosić Chrystusa. Ważne, by misjonarze czuli, że z Polski wychodzi wsparcie duchowe, szczególnie w okresie Wielkiego Postu, kiedy mamy obowiązek praktykowania uczynków miłosierdzia, jałmużny i postu. Warto je podjąć w ich intencji” – zaznaczył metropolita poznański.

Reklama

Przewodniczący KEP dodał, że bardzo ważne jest wspieranie misjonarzy, gdyż to oni niosą drugiemu człowiekowi to, co najcenniejsze, czyli wiarę. „W roku jubileuszu 1050-lecie biskupstwa w Poznaniu, pierwszego na ziemiach polskich, pragniemy podziękować za wszystkich misjonarzy, którzy przybyli na ziemie polskie i odwdzięczyć się, dzieląc się z innymi narodami tym, co dla nas najważniejsze – wiarą w Chrystusa” – zaznaczył metropolita poznański.

Abp Gądecki przypomniał postać wolontariuszki misyjnej Heleny Kmieć, zamordowanej w styczniu 2017 r. w Boliwii. Zauważył, że jej działalność nie ograniczała się tylko do jednego wyjazdu. Ona od lat była zawsze obecna w ruchu misyjnym. „Patrząc na życie Heleny Kmieć widać, że misjonarz podejmuje ryzyko utraty życia. Helena Kmieć stała się symbolem misyjnej działalności Kościoła w Polsce” – zauważył metropolita poznański.

O. Marcin Wrzos OMI podkreślił, że na świecie pracuje obecnie 2050 polskich misjonarzy. „To nieco więcej niż w ubiegłym roku, dlatego tym bardziej potrzebne jest duchowe wsparcie poprzez post, modlitwę, ofiarowanie cierpienia lub inne dobre postanowienia” – stwierdził redaktor naczelny „Misyjnych Dróg”.

„Misjonarzom bardzo potrzebne jest wsparcie duchowe. To ludzie, którzy są na pierwszej linii frontu w obcych krajach, muszą mierzyć się z innymi systemami ekonomicznymi, innymi warunkami przyrodniczymi i klimatycznymi, prowadzą dialog międzyreligijny” – tłumaczył, redaktor naczelny „Misyjnych Dróg”.

Michał Jóźwiak, redaktor prowadzący portalu misyjne.pl, zwrócił uwagę na społecznościowy wymiar akcji. „Z ubiegłorocznego doświadczenia widzimy, że między misjonarzami objętymi modlitwą a modlącymi się za nich osobami nawiązują się bliskie relacje. Wielu misjonarzy chce nawiązać kontakt mailowy z tymi, którzy się za nich modlą” – zauważa Jóźwiak.

W ubiegłym roku w akcję włączyło się ponad 12 tys. osób. Organizatorzy liczą, że w tym roku zaangażuje się więcej chętnych.

Honorowy patronat nad akcją objęli abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP, oraz bp Jerzy Mazur SVD, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. Projekt „Misjonarz na Post” wspierają medialnie media katolickie takie jak Opoka, deon.pl, Radio Maryja, Tygodnik Idziemy, Misje Salezjańskie, Radio Niepokalanów, Franciszkański Sekretariat Misyjny i inne środowiska katolickie.

Tagi:
misje akcja

Ulice Przemyśla zakwitły na żółto

2018-05-02 09:46

Małgorzata Sztolf
Edycja przemyska 18/2018, str. IV

Pracują, są na emeryturze, uczą się. Lekarze, nauczyciele, pracownicy banków, prawnicy, studenci. Najmłodszy z nich ma 4-lata. Co ich łączy? Chęć niesienia nadziei drugiemu człowiekowi. To dzięki ich wielomiesięcznej pracy Przemyśl po raz trzeci zakwitł na żółto

archiwum organizatorów
Zebrane datki zostaną przeznaczone na powstające Centrum Hospicyjno-Opiekuńcze „Betania” im. św. Łazarza

W harmonogram wydarzeń Przemyśla na stałe wpisał się obraz wolontariuszy i członków Stowarzyszenia Katolickiego – Rycerskiego i Szpitalnego Bractwa św. Łazarza z Jerozolimy, maszerujących ulicami miasta. – Choć to dopiero trzecie Przemyskie Pola Nadziei, wiosna ma dla mnie kolor żółty – mówi Krystyna, jedna z uczestniczek marszu. Wszystko za sprawą żonkili – międzynarodowego symbolu nadziei – które kwestujący wręczali darczyńcom. Zebrane datki w kwocie niemal 50 000 zł zostaną przeznaczone na powstające Centrum Hospicyjno-Opiekuńcze „Betania” im. św. Łazarza.

Wspólnymi siłami budują hospicjum

– W ramach Hospicjum utworzony zostanie oddział dziennego pobytu, oddział hospicyjno-paliatywny dla dorosłych i być może dla dzieci, rehabilitacja i naprotechnologia – podkreśla Zbigniew Suchodolski – wiceprezes zarządu Stowarzyszenia. Budynek przeznaczony na ten cel mieści się przy ul. Słowackiego w Przemyślu. Jest to obiekt dawnego szpitala wojskowego, gdzie znajdował się oddział wewnętrzny. Wymaga kapitalnego remontu. Ma być ośrodkiem dla osób przewlekle i terminalnie chorych oraz stwarzać możliwości poprawy stanu zdrowia poprzez zabiegi rehabilitacyjne. – Budynek został przekazany nam dwa lata temu. W tej chwili mamy go w użyczeniu wieczystym. Realizujemy pierwszy etap budowy – mówi Wiesław Morawski, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia. W pierwszym etapie ekipa budowlana dokonuje wykopów, wzmacniania i pobija fundamenty. Trwają prace mające na celu podpiwniczenie całego obiektu.

– W tych pomieszczeniach będzie stołówka, zaplecze logistyczne dla całego Hospicjum, część rehabilitacyjna. Następnym etapem będzie montowanie okien – dodaje pan Morawski. Ten etap zakończony będzie latem. – Prace trwają, bardzo się zintensyfikowały, pogoda nam sprzyja. Pożytkujemy, zgodnie z wymogami, pierwszą transzę z funduszy unijnych – podkreśla wiceprezes Stowarzyszenia. Kwota pozyskana z funduszy unijnych wynosi 2 800 000 zł, własnego wkładu potrzeba 20 proc. Zbierane datki w całości zostaną przekazane na jego pokrycie.

Sukces ma wiele ojców... i matek

Tegoroczna kwesta trwała dwa dni. Zbiórki odbywały się w weekend w centrach handlowych oraz przed kościołami. W niedzielę po uroczystej Eucharystii w kościele Ojców Franciszkanów, w rytm utworów granych przez Salezjańską Orkiestrę Dętą Augustino, żonkilowy marsz przeszedł ulicami miasta. W Rynku na uczestników czekały wspaniałe wypieki niezawodnego Koła Gospodyń Wiejskich z Drohobyczki. Organizatorzy zgodnie podkreślają, że ogromną rolę w sukcesie przedsięwzięcia odegrali wolontariusze, włączający się całymi rodzinami w Przemyskie Pola Nadziei. – Dzieci wspierane przez babcie tworzyły bibułowe żonkile, małżonkowie, często przy wsparciu maleńkich pociech, kwestowali – podkreśla Małgorzata Kondracka, członek sztabu organizacyjnego.

Przemyślanie po raz kolejny udowodnili, że w rodzinie siła.

– Zainteresowanie naszą akcją jest bardzo duże. Można powiedzieć, że wyszliśmy poza granice miasta, ponieważ do współpracy zgłosiło się w tym roku 20 gmin ościennych – zaznacza Violetta Buczko. Członkini sztabu organizacyjnego wyraża również nadzieję, iż w kolejnych latach chętnych do pomocy będzie jeszcze więcej. Pracy nie braknie dla nikogo.

– Przygotowania do Przemyskich Pól Nadziei to wielomiesięczna praca, w którą zaangażowane są setki wolontariuszy. W tym roku chęć niesienia pomocy była tak wielka, że zabrakło identyfikatorów – podkreśla prezes zarządu Stowarzyszenia ks. dr Józef Bar. Choć w szkołach, do których kilka miesięcy wcześniej przesłano informacje o możliwości wsparcia akcji, przygotowano tysiące żonkili bibułkowych, kwiatów zabrakło i tworzono je na bieżąco w sztabie.

Niosą nadzieję

Dlaczego żonkile? W czasach starożytnych były symbolem nadziei na nowe życie – odrodzenie. W tradycji chrześcijańskiej symbolizują triumf poświęcenia nad egoizmem, miłości nad śmiercią, miłości niebiańskiej nad ziemską. Poprzez swoją subtelność, barwę i zapach uświadamiają nam wyższe cele istnienia, symbolizując kruchość i ulotność życia, przemijanie – stałą metamorfozę. Mają przypominać o ludziach chorych, cierpiących, potrzebujących naszego towarzystwa, opieki, troski. Pola Nadziei to działanie stworzone przez Marie Curie Caneer w Wielkiej Brytanii w 1948 r. Ideą programu jest pozyskiwanie funduszy na tworzenie i utrzymanie hospicjów, a także edukacja i uwrażliwienie społeczeństwa na los terminalnie chorego człowieka.

Biegiem po pomoc!

Przemyskie Pola Nadziei to nie jest jedyna inicjatywa podejmowana przez Lazarytów.

– Tradycją lat ubiegłych we wrześniu odbędzie się bieg uliczny na 5 kilometrów „Przemyska Piątka dla Hospicjum” – podkreśla W. Morawski. W ubiegłym roku wzięli w nim udział biegacze nie tylko z Przemyśla i okolic, ale i z zagranicy. W planach Stowarzyszenia jest również organizacja konferencji naukowej. – Nie chcę dziś zdradzać tematu, powiem tylko, że będzie korespondował z obchodami 100-lecia niepodległości Polski, będzie łączył się w jakimś kontekście z Zakonem Rycerzy i Szpitalników św. Łazarza z Jerozolimy, tradycją rycerską i wojskową.

Kapelan Rycerskiego i Szpitalnego Bractwa św. Łazarza z Jerozolimy ks. dr Piotr Baraniewicz zachęca do włączania się w dzieła Stowarzyszenia. – Nieważne, ile masz lat, kim jesteś, jaki masz status społeczny. Nie uciszaj głosu swego serca. W myśl tegorocznego hasła „Otwórz swe serce na Hospicjum Betania w Przemyślu”.

Niezbędne informacje na temat Stowarzyszenia znajdują się na stronie www.lazarus.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Ks. prof. Chrostowski: poprzez kanały rządowe i kościelne uniemożliwia się beatyfikację kard. Wyszyńskiego

2018-05-25 17:43

dg / Warszawa (KAI)

Sprzeciw wobec kard. Wyszyńskiego, bardzo często niewidoczny na zewnątrz, ukryty w postaci intryg, oszczerstw, donosów, trwa do dziś – powiedział dziś w Warszawie ks. prof. Waldemar Chrostowski. Teolog dodał, że jest to "jeden z powodów, dla których proces beatyfikacyjny prymasa Polski się wlecze" oraz, że "poprzez rozmaite kanały – rządowe, kościelne – robi się wszystko, by do beatyfikacji Wyszyńskiego nie doszło". na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego odbyła się ogólnopolska konferencja naukowej "Prymas Wyszyński a Niepodległa. Naród - patriotyzm - prawda" zorganizowana przez uczelnię i Instytut Pamięci Narodowej.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński w Komańczy w 1956 r.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski zabrał głos w dyskusji po wygłoszeniu przez Romana Graczyka z IPN referatu "Spór kard. Wyszyńskiego ze środowiskiem Tygodnika Powszechnego o polską tradycję narodową".

Przytaczamy wypowiedź ks. Chrostowskiego:

"40 lat temu rozpocząłem studia w Rzymie. Wtedy sprawa tzw. Memoriału była w Rzymie wciąż jeszcze bardzo bolesna i głośna. W 1963 r. kilka miesięcy po rozpoczęciu II Soboru Watykańskiego, Zenon Kliszko utworzył w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych specjalny zespół do zajęcia się sprawami Vaticanum II. Do niego włączył duchownych współpracujących z bezpieką i innych chętnych. Razem ‘wysmarowali’ tekst zaadresowany do ojców soboru – memoriał o niektórych aspektach kultu maryjnego w Polsce. Przetłumaczyli na 3 języki, rozdali ojcom soborowym. Wydrukowali również ulotki rozdawane w najważniejszych stolicach Europy. To wszystko było wymierzone w kardynała Wyszyńskiego.

Udział środowiska Tygodnika Powszechnego w tym procederze był, mówiąc delikatnie, niemały. Myślę, że tego rodzaju wystąpień da się naliczyć dużo więcej. Nie tylko wtedy, kiedy Ksiądz Prymas żył i bardzo dotkliwie to przeżywał, ale także po jego śmierci. Wtedy odbyła się dyskusja zapisana na łamach Tygodnika Powszechnego – Bortnowska, Grabska, Wilkanowicz i inni – która, mówiąc łagodnie, była mało wybredna pod adresem nieżyjącego prymasa. Wilkanowicz tam między innymi pisał, że teraz czeka nas etap trudnego oczyszczania chrześcijaństwa z pogańskich naleciałości. Te „pogańskie naleciałości” były przypisywane kard. Wyszyńskiemu.

Ten sprzeciw wobec kard. Wyszyńskiego, bardzo często niewidoczny na zewnątrz, ukryty w postaci intryg, oszczerstw, donosów, trwa do dziś. To jeden z powodów, dla których proces beatyfikacyjny prymasa Polski się wlecze. Bo gdy dochodzi już do jakiegoś 'światła w tunelu', to poprzez rozmaite kanały – rządowe, kościelne – robi się wszystko, by do beatyfikacji Wyszyńskiego nie doszło.

Apeluję, by pracownicy IPN i UKSW w tych sprawach nie mówili półsłówkami, tylko ukazywali prawdę taką, jaka ona jest. By Prymas Tysiąclecia nie był ofiarą uwikłań, uwarunkowań, które po prostu są niemoralne".

Poproszony przez KAI o rozwinięcie wypowiedzi, ks. Chrostowski powiedział:

"Ksiądz prymas nie miał samych zwolenników za swojego życia, nie miał ich bezpośrednio po swojej śmierci, zawsze byli ci, którzy mu się przeciwstawiali. Właściwie przeciwstawiali się nie tylko jego wizji Kościoła, teraźniejszości i przyszłości, ale mieli swoją własną politykę, wizję miejsca Kościoła we współczesnym świecie i stawiali bardziej na tzw. demokrację, cokolwiek miałoby to dla nich oznaczać, niż na twórczą rolę Kościoła. To się nie skończyło, to trwało bardzo długo i trwa nadal. Rozmaite odpryski tej postawy czasami bardzo dotkliwie docierają do różnych środowisk, docierają również do Rzymu, nie ułatwiając starań drogi do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego. Jeżeli chodzi o wskazanie tych ludzi, myślę że byłoby dobrze, gdyby się sami ujawniali, to będzie i dla nich zdrowsze, bo będzie okazją do rachunku sumienia".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rotmistrzu Pilecki, pamiętamy!

2018-05-26 08:29

Jadwiga Kamińska

W Szkole Salezjańskiej im. Księdza Bosko w Łodzi odbyły się uroczystości poświęcone 70 rocznicy mordu rotmistrza Witolda Pileckiego. Był jednym z największych patriotów w historii Polski, żołnierz Armii Krajowej, więzień i organizator ruchu oporu w Auschwitz, żołnierz wyklęty.

Marek Kamiński

Uroczystość rozpoczął modlitwą ks. Julian Dzierżak dyrektor szkoły. – Módlmy się o Ojczyznę i Jej pomyślność. Módlmy się o to, by Pan Bóg uchronił nas od bezbożnictwa, niesprawiedliwości, byśmy byli krajem ludzi szczęśliwych i trwali w dostatku. By to co przeżywamy teraz jako stulecie niepodległości, nie tylko było wspomnieniem wydarzeń sprzed stu lat, ale byśmy tę niepodległość dalej tworzyli, o nią dbali i byśmy byli naprawdę patriotami. – powiedział Ksiądz Dyrektor.

Życie i działalność rotmistrza Witolda Pileckiego przybliżył przybyłym gościom i uczniom szkoły Artur Ossowski, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN w Łodzi.

Ważnym punktem spotkania był koncert patriotyczny barda, kompozytora i poety Lecha Makowieckiego. W jego wykonaniu , a także zespołu Zayazd wysłuchano m.in.: „Dokąd idziesz Polsko”, „Patriotyzm”, Balladę o rotmistrzu Pileckim”, „Ostatni nabój”, „Hymn o domu”, „Modlitwa” (Obudź się Polsko). Niezwykle wzruszający koncert nagrodzono owacjami na stojąco.

Na zakończenie uroczystości została otwarta wystawa poświęcona rotmistrzowi Pileckiemu, którą przygotowali uczniowie liceum i gimnazjum szkoły przy współpracy Ewy Słomkowskiej nauczycielki języka polskiego i Tadeusza Brojewskiego nauczyciela historii i wiedzy o społeczeństwie. Znacznego wsparcia udzieliły także - Łódzki Oddział IPN oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nad całością uroczystości czuwali Małgorzata i Andrzej Cebulscy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem