Reklama

Biały Kruk 1

„Wujek” jest już w Rzymie!

2018-02-05 15:07

Agnieszka Bugała

Z archiwum ks. Adama Łuźniaka
Wrocławska delegacja w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych

Oryginalne akta procesu beatyfikacyjnego ks. Aleksandra Zienkiewicza zostały złożone w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych dziś, 5 lutego o godz. 11.30.

25 listopada 2017 r., gdy zakończył się proces beatyfikacyjny ks. Zienkiewicza na szczeblu diecezjalnym, podpisano tekst ślubowania opieczętowano i zalakowano oryginale akta procesu, a komplet dokumentów został złożony w archidiecezjalnym archiwum. Publiczne kopie procesu zostały przewiezione do Rzymu – obowiązek ten w imieniu wrocławskiego metropolity wypełnił ks. Adam Łuźniak, oficjalnie mianowany portitorem, czyli doręczycielem akt procesowych. Delegacji przewodniczył metropolita wrocławski abp Józef Kupny.

Z archiwum ks. Adama Łuźniaka
Wrocławska delegacja w Rzymie

– Złożenie akt procesowych jest krokiem urzędowym, kolejnym w procesie beatyfikacyjnym. Zaproszono naszą delegację do Kongregacji i 5 lutego z dumą tam się stawiliśmy. Moja rola polega na dostarczeniu dokumentów dotychczas zebranych w procesie. Nasza rola, jeśli chodzi o archidiecezję, w tym momencie formalnie właściwie się kończy, to w Rzymie zostanie ustanowiony postulator, którego zadaniem jest złożenie prośby do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych o zdjęcie pieczęci, zbadanie legalności akt procesowych i wyznaczenie relatora, pod którego kierunkiem będzie pisana tzw. positio, czyli przedłożenie o życiu, cnotach i świętości sługi Bożego.

Reklama

Po jej opracowaniu watykańskie komisje rozpoczynają studium zebranej dokumentacji. Jeżeli opinia komisji jest pozytywna, akta sprawy zostają przekazane do Komisji Kardynałów, którzy jeszcze raz rozpatrują całą dokumentację. Jeśli i ich opinia będzie pozytywna, Prefekt Kongregacji zwraca się do Ojca Świętego z prośbą o ogłoszenie Sługi Bożego błogosławionym – mówi ks. Adam Łuźniak.

Ale niech nie kończy się nasza modlitwa. Potrzeba szturmu do nieba o szybka beatyfikację ks. Zienkiewicza, potrzebujemy go.

Tagi:
ks. Aleksander Zienkiewicz

„Wujkowe” miejsca

2017-11-22 12:47

Oprac. AS
Edycja wrocławska 48/2017, str. 8

Opinia świętości towarzyszyła ks. Zienkiewiczowi za życia i nie osłabła po jego śmierci. Dziś jego kult szerzy się na różnych płaszczyznach

Aniela Lubieniecka
Rewers medalionu na 30-lecia CODA mal. Dariusz Godlewski

Cmentarz św. Wawrzyńca

Ks. Zienkiewicz został pochowany we Wrocławiu na cmentarzu św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida. W jego pogrzebie uczestniczyło kilka tysięcy osób i nie brakuje ich także dziś przy grobie „Wujka”. „To tutaj prawie codziennie płonie nowy znicz, tutaj można zawsze spotkać modlących się mężczyzn i kobiety oraz młodzież. Tutaj proszą oni u Boga – za jego wstawiennictwem – w sprawach osobistych. Tutaj doznają ukojenia w różnych stanach ducha, a także w cierpieniach ciała”.

Izba Pamięci pod „Czwórką”

Przy wejściu do „Czwórki” znajdziemy tablicę pamiątkową poświęconą ks. Zienkiewiczowi, a gdy udamy się dalej, możemy odwiedzić, poświęconą w 2012 r. przez abp. Mariana Gołębiewskiego, „Izbę pamięci sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza”. A w niej kącik retro, umeblowany odrestaurowanymi meblami i zachowanymi elementami wystroju: krucyfiksem, klęcznikiem, obrazami ściennymi, szafami, biurkiem czy zasłonami w oknie. Jest też część ekspozycyjna, w której udostępniono pamiątki po „Wujku” – jego szaty, dokumenty, zapiski czy fotografie. Dyżury w „Izbie pamięci”, czynnej w poniedziałki, środy i piątki od 12:00 do 16:00, pełnią wychowankowie ks. Zienkiewicza

Sympozja i prace naukowe

W 5., 10., 15. i 20. rocznicę śmierci ks. Zienkiewicza zorganizowano we Wrocławiu konferencje naukowe, podczas których wspominano tego wielkiego kapłana. Przytaczano i rozwijano elementy jego nauczania, dzielono się świadectwami dotyczącymi posługi „Wujka” i jego relacji z wychowankami czy współpracownikami. Były to także okazje do spotkania się wychowanków ks. Zienkiewicza i do wspólnej modlitwy. „Wujek” jest także bohaterem prac naukowych, zarówno magisterskich, jak i doktorskich.

Wystawa w Centrum Historii Zajezdnia

Dostępne na co dzień pod „Czwórką” pamiątki zostały udostępnione na rzecz wystawy czasowej w Centrum Historii Zajezdnia. Wrocławianie mogli odwiedzać ją od 2 października do 12 listopada. Ekspozycja w porządku chronologicznym przedstawiała życie ks. Zienkiewicza i jego wielkie dzieło duszpasterskie. Spacer po wystawie pozwalał poczuć klimat wspólnoty „czwórkowiczów”, przybliżał osobowość „Wujka” i pokazywał, jak szeroki zakres miało jego działanie.

Film

W Internecie dostępny jest kilkunastominutowy film pt. „Sługa Boży ks. Aleksander „Wujek” Zienkiewicz” w reżyserii Krzysztofa Kunerta i Tomasza Piechnika. W filmie zobaczymy kadry związane z ważnymi wydarzeniami z życia „Wujka”, jego zdjęcia, archiwalne nagrania, usłyszymy fragmenty jego nauczania. Wypowiadają się tutaj wychowanki ks. Zienkiewicza oraz jego wieloletni współpracownik bp Adam Dyczkowski.

Na podstawie książki ks. Józefa Swastka „Sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz «Wujek»”. Patron wychowawców i młodzieży zagrożonej dyktaturą relatywizmu” oraz informacji ze strony internetowej www.wujek.wroc.pl

***

Świadectwo:

Ks. Stanisław Turkowski

Jego niezaprzeczalny autorytet osobowy, wypływający z bogatej duchowości oraz autentyzmu wiary i życia pozwalał mu budzić nadzieję zwycięstwa dobra nad złem – jak to wskazywał młodym w Sycowie – i dodawać uczniom odwagi w stawianiu oporu bezbożnej propagandzie. Był dyspozycyjny, gotowy do współpracy i współdziałania dla wspólnego dobra w każdej sytuacji. Należał do tych nielicznych kapłanów na Ostrowie Tumskim, których można było w każdej chwili pozyskać do pomocy i współdziałania przy różnych wykładach, prelekcjach, konferencjach ascetycznych, zwłaszcza Rejonowych Konferencjach Duszpasterskich rozległej wówczas archidiecezji. Nie dawał się nigdy długo prosić, był zawsze gotów do pomocy i aktywnego uczestnictwa. Podejmowane zadania traktował zawsze jako służbę Chrystusowi w ludziach, zgodnie z Ewangelią: „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”.

Przedstawione świadectwa pochodzą z książek „Sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz «Wujek»” ks. J. Swastka, „Uwaga, człowiek! Antropologiczna myśl ks. Aleksandra Zienkiewicza” oraz materiałów udostępnionych przez Biuro Postulatora procesu beatyfikacyjnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzień Modlitwy i Postu o Pokój: wyznawcy różnych religii odpowiadają na apel Papieża

2018-02-22 19:00

Radio Watykańskie

Wojciech Woźny/PAH
W Sudanie każda kropla wody jest na wagę złota

„Świadomość tego, że nie jesteśmy sami w naszym cierpieniu i bólu, że wyznawcy różnych religii są z nami i wspierają nas w naszym dążeniu do pokoju i pojednania, znaczy dla nas bardzo wiele”. Tymi słowami przewodniczący Sudańskiej Rady Kościołów, ojciec James Oyet Latansio, odniósł się do informacji o szerokim odzewie na mający odbyć się jutro, w piątek, dzień modlitwy i postu w intencji pokoju, szczególnie w Demokratycznej Republice Konga i w Południowym Sudanie. Na apel Ojca Świętego odpowiedziały m.in. wspólnoty anglikańskie, prawosławne i muzułmańskie.

Do udziału w inicjatywie zaproszał wiernych także prefekt Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. „Modlitwa wszystkich chrześcijan w tym dniu o dar pokoju byłaby autentycznym znakiem solidarności i bliskości z tymi, którzy cierpią, szczególnie z wieloma chrześcijanami z różnych Kościołów” - stwierdził kard. Kurt Koch.

O wielkim znaczeniu ogłoszonego przez Papieża dnia modlitwy i postu mówi hiszpańska zakonnica Yudith Pereira Rico, od lat posługująca w ogarniętym wojną Sudanie Południowym. „Post i modlitwa to klucz do rozwiązania wielu problemów” -podkreśla.

„Nie zapominajcie o nas: o to błagają ludzie. Nie proszą o pieniądze, ani nawet o jedzenie. Papież nie zapomina, a jego apele pomagają nie zapomnieć także innym - twierdzi siostra. Co możemy zrobić, a czego nie robimy? Post i modlitwa zaproponowane przez Papieża są odpowiedzią na to pytanie” - dodaje. Według niej post, uwalniając nas od rozkojarzeń i wszystkich innych rzeczy, które zajmują nasze serca, nasze życie i nie pozwalają być wolnymi, czyni nas świadomymi konieczności pomagania innym. Jałmużna, w ten sam sposób, uczy nas dzielenia się. Wszystko to pomaga w zmniejszeniu ogromnej różnicy między dwoma stanami: mieć wszystko a nie mieć nic. Modlitwa natomiast otwiera serca na Boga i na bliźnich” - podkreśla.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem