Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Polscy socjologowie: do młodych ludzi można trafiać przez ich matki

2018-01-22 10:05

abd / Ołtarzew (KAI)

Martinan/Fotolia.com

Największym autorytetem dla młodych Polaków są ich matki, dlatego to właśnie przez nie możemy trafiać do młodzieży - przekonuje dr Anna Linek, zastępca dyrektora Instytutu Socjologii UKSW, która uczestniczyła w sympozjum naukowym "Polska młodzież i wiara", zorganizowanym w pallotyńskim Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie.

Kształtowanie tożsamości głównym wyzwaniem nastolatków

Omawiając wyzwania, z jakimi mierzą się młodzi Polacy w wieku 12-20 lat, dr Anna Linek, przypomniała, że głównym zadaniem okresu dojrzewania jest wykształcenie w młodych ludziach poczucia tożsamości, która będzie stabilna. Wyjaśniła, że to budowanie tożsamości odbywa się poprzez kształtowanie emocji, poglądów i zachowań młodzieży.

Jak wyjaśniła wicedyrektor Instytutu Socjologii UKSW, dużą rolę odgrywają w tym procesie hormonalne związane z okresem dojrzewania w bardzo silny sposób wpływają na kształtowanie się emocjonalności nastolatków, na ich zmiany nastrojów, poziom aktywności, agresję i labilność między wrażliwością, a jej brakiem. W kwestii kształtowania się wiedzy, postaw i poglądów młodych ludzi zwraca uwagę duża zmienność młodych ludzi, których postawy są chwiejne, a poglądy bardzo silnie związane z emocjami. „Dlatego młodzi ludzie reagują bardzo emocjonalnie, kiedy mówi się o tym, co akurat w danej chwili jest dla nich ważne. Łatwo ich zirytować, a nawet doprowadzić do zachowań agresywnych, zbyt mocnym sformułowaniem. Dlatego psycholodzy zachęcają, aby, rozmawiając z młodzieżą, używać raczej delikatnych argumentów” - wyjaśniała. To właśnie młodzi ludzie są grupą najbardziej podatną na wszelkie wpływy, a najsilniejsze oddziaływanie mają w tym zakresie ich rówieśnicy.

Reklama

Dr Linek wskazała, że nie tylko kształtowanie emocji, ale też zachowań młodych ludzi cechuje bardzo duża zmienność: od zachowań bardzo ryzykownych i nieodpowiedzialnych do pro społecznych i altruistycznych. Ta sama osoba skłonna jest do zachowywania się różny, często skrajnie przeciwny sposób. Wiele zachowań, które są ryzykowne i niebezpieczne z punku widzenia rodziców, nie są tak postrzegane przez młodych ludzi. Dotyczy to np. nie zapinania pasów bezpieczeństwa, spożywania alkoholu, czy tzw. narkotyków miękkich. Zachowania młodych ludzi także są silnie powiązane z ich emocjami. W tym kontekście dr Linek zwróciła szczególną uwagę na rolę przyjemności w życiu młodych ludzi.

„Dziś, także w mediach, lansowany jest model życia przyjemnego: życie jest wystarczająco trudne, więc zróbmy coś, żeby było przyjemne. Jeżeli możesz się nie wysilać, to naprawdę nie musisz. Przede wszystkim ty masz się samorealizować i być szczęśliwym, bo po to żyjesz” - cytowała badaczka, zaznaczając, że taki punkt widzenia jest właściwy wielu młodym ludziom.

Między presją a autorytetem

Dr Linek zwróciła uwagę, że presja ze strony rówieśników jest ukierunkowana zwłaszcza na emocje i wartości, jakimi kierują się młodzi ludzie. „Te wartości, które często są przez młodych ludzi najbardziej cenione, przez innych są najbardziej podważane” - wyjaśniła badaczka.

Kolejnym elementem związanym z kształtowaniem tożsamości młodzieży jest jej dążenie do niezależności, przejawiające się przede wszystkim w wycofywaniu się na jakiś czas z życia rodzinnego.

„Osoby, które mają 15 lat spędzają z rodziną o połowę mniej czasu, niż kiedy miały lat 9. Przy czym nie jest to czas spędzany gdzie bądź: najczęściej młodzi spędzają go sami ze sobą” - wyjaśniła badaczka. W praktyce oznacza to, że większość młodych ludzi jest w tym czasie aktywna w internecie, np. na forach i portalach internetowych, gdzie aż 75 proc. młodych ludzi loguje się kilka razy w tygodniu. Dziewczęta, częściej niż chłopcy, spędzają także czas z przyjaciółmi.

W dziedzinie więzów rodzinnych obecnie nie zauważa się konfliktu pokoleń: tzn. poglądy rodziców nie różnią się dramatycznie od poglądów młodych ludzi. „Wręcz bardzo często młodzi ludzie pytani, co rodzice sądzą na temat jakiegoś zachowania, mówią: w zasadzie to, co ja” - mówiła dr Linek. Za to występowanie konfliktów z rówieśnikami i, co za tym idzie, konieczność bronienia swoich przekonań i wartości, a najostrzejszej krytyce często stawiają czoła ci, których poglądy i wartości są najbardziej wzniosłe.

Mówiąc o stosunku młodych ludzi do rodziców, dr Linek zwróciła uwagę, że wielu nastolatków utrzymuje z nimi silne więzi „Nie należy tego postrzegać w kategoriach, że są to osoby mniej zaradne, mniej pewne siebie i one dlatego tego kontaktu z rodzicami potrzebują. Otóż, badania pokazują, że właśnie te osoby, które mają silną więź emocjonalną z rodzicami, są najbardziej pewne siebie i zaradne” - przekonywała badaczka.

Nawiązując do raportu CBOS „Młodzież 2016”, dr Linek omówiła też zagadnienie autorytetów młodych ludzi. Aż dla 60 proc. młodzieży ponadgimnazjalnej, największym autorytetem i wsparciem pozostaje matka. Z kolei ojca uważa za autorytet jedynie 47 proc. młodzieży.

„Proszę zobaczyć, jak cenna to informacja. Możemy trafiać do młodych ludzi przez ich matki! Warto też pracować nad tym, by ojcowie bardziej aktywnie i odpowiedzialnie uczestniczyli w relacjach z młodymi ludźmi” - apelowała badaczka. Zwróciła też uwagę, że wielu młodych ludzi przyznaje dziś, że nikt nie jest dla nich autorytetem.

Kryzys w poszukiwaniu życiowej roli

W swojej analizie dr Linek zajęła się też wizją roli życiowej młodych ludzi: zarówno przyszłej: rodzinnej i zawodowej, jak i tej, którą pełnią jako nastolatkowie (czyli bycie dzieckiem, uczniem itp). „Bardzo istotna jest presja społeczna. Osoba, która dorasta, a nie wykształciła poczucia tożsamości, bardzo często doświadcza rozmycia ról. Ona tak naprawdę nie czuje się pewna w żadnej roli, jaka przed nią staje” - tłumaczyła, dodając też, że młodzi ludzie często są zagubieni, ulegają poczuciu pustki i bezsensowności i czują się oszukani tym, co miało ich uszczęśliwiać.

"Współczesny świat produkuje dobra, które pozornie uszczęśliwiają, a ponieważ młodzież po nie sięga, bo uważa, że nic złego w tym nie ma, doświadcza kolejnych rozczarowań, a także kryzysów w budowaniu obrazu samych siebie" - wyjaśniała. Do takiego stanu rzeczy często przyczyniają się nauczyciele, którzy są mało wrażliwi na komunikaty wysyłane do młodzieży. Młodzi ludzie są bardzo wrażliwi na kierowane do nich sygnały i w oparciu o nie budują poczucie własnej wartości.

Konsekwencjami tych kryzysów są przede wszystkim uzależnienia. Ok. 40 proc. młodych ludzi przyznało się, że przynajmniej raz sięgnęło po marihuanę lub haszysz. Bardzo wielu młodych ludzi korzysta też z leków uspokajających i nasennych: ich używanie potwierdziło 20 proc. chłopców i 40 proc. dziewcząt. Aż 15 proc. nastolatków w wieku 15-17 lat przyznaje się też do rozpoczęcia współżycia seksualnego. Ponad 80 proc. gimnazjalistów i licealistów przyznaje się ponadto do sięgania po alkohol, choć w tej grupie znajdują się też ci, którzy próbowali go np. od rodziców. 20 proc. młodych ludzi cierpi też na nerwice, spośród których najpopularniejsza jest fobia szkolna.

Znacznie rzadziej stres i nerwice dotykają tych nastolatków, którzy czują się docenieni. Co dziesiąty nastolatek cierpi też najprawdopodobniej na depresję, choć wielu z nich nie rozpoznaje tego problemu lub się do niego nie przyznaje. Socjolog zwróciła tez uwagę na rosnącą liczbę zachowań agresywnych wśród dziewcząt. Wedle szacunków, ok. 6 tys. nastolatków rocznie podejmuje w Polsce próby samobójcze.

"Chciałabym przestrzec przed powielanym schematem, że te próby samobójcze mają zwrócić uwagę na młodego człowieka. Tak, oni wołają o pomoc, ale robią to na różne sposoby i proszę zauważyć, że 1 na 15 prób samobójczych jest skuteczna" - alarmowała dr Linek. Podkreśliła też, że pomimo licznych trudności i wyzwań, młodzi ludzie są bardzo pragmatyczni i ukierunkowani na realizację wyznaczonych celów.

Sympozjum pt. “Polska młodzież i wiara” odbyło się 20 stycznia w Wyższym Seminarium Duchownym księży pallotynów w Ołtarzewie. Zorganizowane zostało we współpracy z Instytutem Statystyki Kościoła Katolickiego SAC i Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Tagi:
młodzi

Sięgnij po najlepsze

2018-10-31 08:28

Magdalena, żona Macieja
Niedziela Ogólnopolska 44/2018, str. 50-53

Naturalne metody planowania rodziny? Nie, to nie był wybór wiary. Raczej chęć skorzystania z czegoś innego niż antykoncepcja, która i tak nie dawała satysfakcji – wyznaje Magdalena, żona Macieja. I daje świadectwo o tym, jak ta decyzja wpłynęła na ich dalsze życie


U wrót Edenu – fragment obrazu Urszuli Rychlińskiej

Byliśmy zwykłą parą. Szybka znajomość i prędka decyzja o ślubie. Kościół w naszym życiu był raz w tygodniu i dodatkowo od święta. To nam wystarczało. Myślenie o małżeństwie w perspektywie wiary ograniczało się do teorii, że za męża i żonę trzeba się modlić, a przed ślubem nie współżyć. Trudne...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Zgoda Watykanu na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Romana Kotlarza

2018-11-12 10:10

rm / Radom (KAI)

Stolica Apostolska wyraziła zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Romana Kotlarza - niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu. Poinformował o tym Biskup Radomski Henryk Tomasik. Postulatorem procesu na szczeblu diecezjalnym będzie ks. Edward Poniewierski, Kanclerz Kurii Biskupiej w Radomiu. Pierwszą sesję procesu zaplanowano na 1 grudnia w radomskiej katedrze.

Jarosław Kruk / wikipedia.pl
Tablica pamiątkowa poświęcona ks. R. Kotlarzowi umieszczona w centrum Koniemłot

- Dekret Kongregacji ds. Świętych stwierdza, że Stolica Apostolska nie widzi żadnych przeszkód, by rozpocząć sprawę beatyfikacji i ewentualnego wyjaśnienia męczeństwa sługi Bożego ks. Romana Kotlarza. Mamy pozytywną odpowiedź Kongregacji. A więc możemy rozpocząć proces beatyfikacyjny - poinformował biskup Tomasik na antenie Radia Plus Radom.

Pierwsza sesja procesu beatyfikacyjnego odbędzie się 1 grudnia w radomskiej katedrze. Wówczas zostanie zaprzysiężony tzw. Trybunał Beatyfikacyjny. W ramach czynności przedprocesowych ks. Edward Poniewierski zostanie mianowany postulatorem sprawy. Następnie zostanie wybrana Komisja Historyczna. W jej skład wejdą: ks. dr Szczepan Kowalik, ks. dr Rafał Piekarski i dr Arkadiusz Kutkowski z Instytutu Pamięci Narodowej. Kolejnym aktem będzie powołanie Teologów Cenzorów. Tutaj nie podaje się do publicznej wiadomości ich nazwisk. - Chodzi o to, by spokojnie mogli przeprowadzić kwerendę i pokazać osobowość, ale także heroiczność cnót i ofiarę życia ks. Kotlarza - wyjaśnił biskup Henryk Tomasik. Dodał, że ks. Romanowi Kotlarzowi przysługuje już tytuł Sługi Bożego.

Bp Tomasik zwrócił uwagę, że Stolica Apostolska „w pewnym sensie ukierunkowała proces beatyfikacyjny”. - Zwykle w procesach są dwa kierunki, czyli udowodnienie heroiczności cnót i wykazanie męczeństwa, które zaistniało na skutek działania osoby bądź grupy podejmującej walkę z nienawiści do wiary. W dokumencie Stolicy Apostolskiej jest mowa o tym, że ks. Kotlarz, który został zabity w 1976 roku jest ofiarą działania takiej grupy. W pewnym sensie ten dokument już wskazuje kierunek procesu. Tutaj ogromną rolę odegrają członkowie Komisji Historycznej - powiedział ksiądz biskup Tomasik.

Miesiąc temu ekipa filmowy "Klechy" odtworzyła przebieg robotniczego protestu z czerwca 1976 roku i scenę błogosławienia robotników przez ks. Romana Kotlarza. Reżyser filmu Jacek Gwizdała powiedział, że była to kluczowa scena obrazu. - Ten moment przyczynił się do tego, że ksiądz Roman Kotlarz został zabity. Jak to to się stało i dlaczego, dowiemy się z filmu. Ta scena spowodowała, że księdzem Romanem zajęła się „elita” Samodzielnej Grupy „D” Departamentu IV MSW, która została powołana do walki z Kościołem – powiedział Jacek Gwizdała.

Ks. Roman Kotlarz jest jednym z bohaterów protestu robotniczego w czerwcu 1976 roku. Do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia. Od wielu lat wierni modlą się o jego rychłą beatyfikację.

Ks. Roman Kotlarz (1928-1976) 25 czerwca 1976 r. znalazł się - jak sam pisał - "świadomie i dobrowolnie" w ogromnej rzeszy strajkujących z Zakładów Metalowych Waltera w Radomiu. Następnie ze schodów kościoła Świętej Trójcy błogosławił protestujących robotników w czasie manifestacji.

Po wydarzeniach Czerwca '76 ks. Kotlarz modlił się w parafii w Pelagowie wraz z wiernymi w intencji pobitych, aresztowanych i usuwanych z pracy robotników. W kazaniach domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy, piętnował kłamstwo i brak sprawiedliwości w PRL. Wzywany na przesłuchania, przechodził "ścieżki zdrowia", kilkakrotnie w okrutny sposób został pobity do nieprzytomności przez "nieznanych sprawców".

15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz odprawiał w parafii w Pelagowie Mszę św. za pobitych robotników. W jej trakcie zasłabł. Po trzydniowym pobycie w szpitalu zmarł 18 sierpnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność mięśnia sercowego. Mimo wielu świadectw o znęcaniu się nad księdzem, lekarze nie stwierdzili obrażeń mogących powstać po pobiciu.

W 1981 r. po licznych protestach wiernych, władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci kapłana, które po kilku miesiącach dochodzenia zakończyło się umorzeniem.

W 1990 r. prokuratura wojewódzka w Radomiu wznowiła śledztwo, ale i ono zostało umorzone, chociaż prokuratorzy przesłuchali prawie wszystkich funkcjonariuszy SB zajmujących się w Radomiu zwalczaniem Kościoła katolickiego.

Ks. Roman Kotlarz został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP jednym z najwyższych polskich odznaczeń, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Klasztor Pięciu Braci musiał być gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza

2018-11-13 16:20

Kamil Krasowski

Pierwsi Męczennicy Polski – święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn są patronami naszej diecezji. 13 listopada w Kościele w Polsce obchodzimy ich liturgiczne wspomnienie.

Karolina Krasowska
Wszędzie mówi się o Świętych Męczennikach z Międzyrzecza – wspominają o tym kroniki i lokują klasztor w Międzyrzeczu.

Pierwsi dwaj przybyli z Włoch, troje pozostałych było Polakami. Przybyli na nasze ziemie na początku 1002 r., by prowadzić pustelniczy tryb życia, a przede wszystkim pracę misyjną wśród pogańskich Słowian, co było wspólną decyzją i pragnieniem cesarza Ottona III i króla Bolesława Chrobrego. W nocy z 10 na 11 listopada 1003 r. zostali napadnięci przez zbójców i zamordowani w swoim eremie. Co do jego lokalizacji istnieją dwie główne hipotezy. Część badaczy twierdzi, że klasztor Pięciu Braci Męczenników znajdował się we wsi Święty Wojciech. Inni, wśród nich dr Andrzej Kirmiel, dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej w Międzyrzeczu, przekonują, że znajdował się on gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza. - Idea lokująca klasztor we wsi Święty Wojciech pojawiła się dopiero po II wojnie światowej. Wynikało to głównie z faktu, że kojarzono nazwę Święty Wojciech z osobą św. Wojciecha i dlatego tam poszukiwano eremu, jednak mimo trzech dużych sezonów archeologicznych żadnych śladów tam nie znaleziono. Poza tym nazwa Święty Wojciech jako wioska pojawia się dopiero w drugiej połowie XIII w. – wyjaśnia dr Andrzej Kirmiel. - Klasztor musiał być gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza. Ówczesny Międzyrzecz miał ok. 2 – 3 ha powierzchni, więc ci wszyscy, którzy mówią, że klasztor był w pewnym oddaleniu pewnie przenoszą wielkość dzisiejszego 20 – tysięcznego miasta na przestrzeń, którą zajmował 1000 lat temu i wydaje im się, że miejscowość Święty Wojciech jest w pewnym oddaleniu. W realiach XI – wiecznego Międzyrzecza „pewne oddalenie” mogło być po drugiej stronie rzeki Obry, na międzyrzeckim rynku, pod którym jest potężny średniowieczny cmentarz albo jeszcze w innym miejscu. Poza tym wszędzie mówi się o Świętych Męczennikach z Międzyrzecza – wspominają o tym kroniki i lokują klasztor w Międzyrzeczu. Dlatego poprzez wystawę, którą mamy w muzeum staramy się o tym mówić. Podsumowujemy tę wiedzę, która jest nam w tej chwili dana i wyciągamy z tego wnioski. Zależy nam też na tym, żeby pielgrzymi, którzy jadą do Rokitna, przyjeżdżali również do Międzyrzecza, bo to są te dwa miejsce, gdzie bije chrześcijańskie serce regionu. Stąd się chrystianizacja tej części dzisiejszej Polski rozpoczęła i jeżeli chcemy szukać tożsamości lubuskiej czy ją budować, bo jak mówią niektórzy ona dopiero powstaje, to nie da się w jej budowaniu pominąć takich miejsc jak Rokitno czy Międzyrzecz – dodaje dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej.

Warto dodać, że kult męczenników zaczął się już od ich pogrzebu, na który przybył biskup poznański Unger. Wkrótce potem, w 1008 lub 1009 r., a więc ok. 5 lat po tragicznych wydarzeniach, św. Brunon z Kwerfurtu spisał „Żywot Pięciu Braci”. Są to pierwsi męczennicy polscy wyniesieni na ołtarze. W poczet świętych wpisał ich papież Jan XVIII. Patronują diecezji zielonogórsko - gorzowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem