Reklama

Prymas słowami Franciszka: nauczmy się kochać obcego, jak siebie samego

2018-01-14 14:50

KAI

Piotr Drzewiecki

Prymas Polski abp Wojciech Polak odprawił w inowrocławskim kościele pw. Zwiastowania NMP Mszę św. według formularza za uchodźców i wygnańców. Podczas Eucharystii modlono się także za śp. kard. Józefa Glempa przed przypadającą 23 stycznia 5. rocznicą jego śmierci.

Przed przyjazdem do Inowrocławia abp Wojciech Polak zatrzymał się w Markowicach, gdzie tego dnia gościła rodzina Salloum z Homs w Syrii. Miasto zostało zburzone jako jedno z pierwszych. Adel (dziadek), Salwa (babcia), Adel (młodszy syn), Toni (starszy syn), Carmen (jego żona) i ich syn Mimoz przyjechali do Polski przed trzema laty dzięki fundacji "Estera". Mieszkają i pracują w Oławie. Jak mówili, zostawić dom i całe dotychczasowe życie było bardzo ciężko, większy jednak od strachu przed nowym był strach przed wojną.

W Markowicach podziękowali za udzieloną im w Polsce pomoc. Z rodziną spotkał się także Prymas Polski, który prosił przede wszystkim o modlitwę za wszystkich, którzy jak rodzina Salloum musieli opuścić swoją ojczyznę. Prosił również by w każdym, kto prosi o schronienie i pomoc dostrzec przede wszystkim człowieka, bliźniego.Powtórzył to również podczas Mszy św. w Inowrocławiu, przypominając słowami papieża Franciszka, że każdy wygnaniec i uchodźca pukający do naszych drzwi jest „okazją do spotkania z Jezusem”.

Bóg bowiem – jak cytował – „powierza macierzyńskiej miłości Kościoła każdą osobę ludzką zmuszoną do opuszczenia swojej ojczyzny w poszukiwaniu lepszej przyszłości”.„Tak, macierzyńskiej miłości Kościoła, miłości nas wszystkich, Bóg powierza Polonię i Polaków żyjących poza Polską; powierza wszystkich przybywających do nas z Ukrainy; powierza tych, którzy będąc uchodźcami, potrzebują naszej pomocy i troski. A wszystko to po to, abyśmy i my, jak wskazuje nam papież Franciszek, zgodnie z najważniejszym przykazaniem Bożym nauczyli się kochać bliźniego, obcego, jak siebie samego” – mówił w homilii Prymas Polski.Metropolita gnieźnieński nawiązał też do zbliżającej się 5. rocznicy śmierci śp. kard. Józefa Glempa, syna kujawskiej ziemi, który w inowrocławskim kościele pw. Zwiastowania NMP został ochrzczony i który z Inowrocławia, jakby przez okno – jak sam mówił – spoglądał na Kujawy, poznając ludzi i Boga. „Kard. Józef Glemp nie realizował nigdy swego kapłańskiego powołania i pasterskiego posługiwania dla ludzkich oklasków. W swej codzienności, w pojawiających się trudnościach i wyzwaniach, był zawsze człowiekiem głębokiej wiary i szacunku dla bliźniego, do którego wychodził z prawdziwie ojcowską troską” – mówił Prymas dodając, że w Światowym Dniu Migranta i Uchodźcy warto wspomnieć także jego pasterską troskę o Polaków żyjących poza granicami naszej Ojczyzny. „Sam niejednokrotnie powtarzał, że Prymas Polski jest duchowym opiekunem Polonii i swą troską zarażał i motywował innych” – kontynuował abp Polak przypominając słowa swojego poprzednika wypowiedziane podczas jednej z ostatnich podróży, w Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w Pensylwanii, kiedy wskazywał, że wiele jest w naszej Ojczyźnie trosk i spraw, o które wciąż trzeba zabiegać.„Bronić życia, każdego – dojrzałego i nienarodzonego; pomagać kobiecie i mężczyźnie zawrzeć godnie małżeństwo; otaczać opieką rodzinę płodną i kochającą się, zapewnić godne warunki wychowania dzieci.

Reklama

Szlachetne rzeczy łatwo jednak popsuć okrzykami, propagandą, pieniędzmi” – cytował abp Polak dopowiadając, że środki naprawy wskazał już św. Paweł Apostoł. To ukazywanie Ducha i mocy, którego i dziś nam bardzo potrzeba.„Potrzeba nam też radości naszego chrześcijańskiego powołania. Potrzeba ufności, że Ten, który nas wciąż wzywa i zaprasza, byśmy szli za Nim i z Nim byli, uczyć nas będzie i wspomagać swą łaską, przemieniając nasze serca i czyniąc je coraz bardziej otwartymi dla Boga i dla drugiego człowieka” – tłumaczył Prymas Polski.We wspomnianym formularzu Mszy św. za uchodźców i wygnańców (w Mszale rzymskim na pozycji 40) modlimy się m.in. słowami: „Wszechmogący Boże, dla Ciebie nikt nie jest obcy i nikogo nie pozbawiasz swojej pomocy, wejrzyj łaskawie na uchodźców i wygnańców, na rodziny rozdzielone i rozproszone dzieci, pozwól im powrócić do ojczyzny, a nam daj serce czułe na potrzeby ubogich i przybyszów”.Słowa te wybrzmiały w niedzielę 14 stycznia w wielu kościołach.

W archidiecezji gnieźnieńskiej Msza św. według powyższego formularza sprawowana była we wszystkich parafiach gnieźnieńskich, a także w Zdziechowie, Żydowie, Witkowie, Mogilnie, Wągrowcu, Murowanej Goślinie, Rogoźnie, Wapnie, Pobiedziskach, Wrześni, Gozdowie, Graboszewie, Wylatowie, Strzelnie (te parafie zgłoszone zostały na stronie www.mszazauchodzcow.pl). Za uchodźców i migrantów modlono się także w modlitwie powszechnej.Pod koniec liturgii Prymas Polski wręczył ustanowioną przez kard. Glempa w 2009 r. nagrodę „Ku chwale”. Statuetka przyznawana jest co roku za szczególną duchową i intelektualną pracę na rzecz Ziemi Kujawskiej.

Jej tegorocznym laureatem jest ksiądz kan. Zenon Rutkowski, pierwszy proboszcz i budowniczy inowrocławskiego kościoła pw. św. Królowej Jadwigi. W czasie 20-letniej posługi proboszczowskiej na największym inowrocławskim osiedlu ks. Rutkowski był także kapelanem Klubu Inteligencji Katolickiej oraz kapelanem strażaków. Nominację na swoje pierwsze probostwo otrzymał od kard. Józefa Glempa. Śp. kard. Józef Glemp był arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim w latach 1981-92. Jednocześnie sprawował urząd arcybiskupa metropolity warszawskiego, obie archidiecezje były bowiem do 25 marca 1992 połączone unią personalną. Jednocześnie piastował godność Prymasa Polski, którą zachował – jako kustosz relikwii św. Wojciecha – po reorganizacji struktur administracyjnych Kościoła w Polsce w 1992 i rozłączeniu obu archidiecezji. Na mocy decyzji Benedykta XVI tytuł Prymasa Polski wrócił do arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego w grudniu 2009 roku, gdy kard. Glemp skończył 80 lat. Otrzymał go ówczesny arcybiskup gnieźnieński Henryk Muszyński.W niedzielę 21 stycznia Msza św. w intencji kard. Józefa Glempa sprawowana będzie także w gnieźnieńskiej katedrze. Eucharystii przewodniczyć będzie bp Krzysztof Wętkowski.

Tagi:
prymas Polski abp Wojciech Polak

Prymas Polski dla KAI: Kościół, oprócz tego, że głosi Ewangelię, musi pokazywać, że służy życiu

2018-04-14 10:15

Dorota Abdelmoula, Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kościół, oprócz tego, że głosi Ewangelię, musi pokazywać, że służy życiu. Bo jeśli w trwających sporach społecznych cokolwiek może przemawiać do ludzi, to świadectwo konkretnej działalności, konkretnej troski nas, wierzących, o życie - mówi prymas Polski abp Wojciech Polak. W rozmowie z KAI metropolita gnieźnieński odnosi się do bieżących tematów, którymi żyje polskie społeczeństwo.

Piotr Drzewiecki

Abp Wojciech Polak: Te obchody wiążą się przede wszystkim z pewną refleksją historyczną. Dlatego cieszę się, że po raz pierwszy udało się nam zgromadzić dosyć duże grono profesorów z różnych ośrodków akademickich w Polsce, którzy pochylili się nad historią prymasostwa na przestrzeni wieków. Owocem ich rocznej pracy i organizowanych sympozjów jest pierwsza monografia dziejów prymasostwa polskiego, której promocja odbędzie się 28 kwietnia.
Jeżeli natomiast chodzi o współczesność, ten rok służył nie tyle przemyśleniu roli prymasa, ile jej zaznaczeniu. Dlatego rozpoczęliśmy ten jubileusz, goszcząc w Gnieźnie kilku prymasów Europy, m.in. z Hiszpanii i Francji. Przygotowaliśmy też wspólną deklarację, upominającą się o powrót do chrześcijańskich korzeni Europy. Ten głos miał podkreślać nie samą rolę prymasostwa, ale pewną wrażliwość prymasów w Europie na współczesną sytuację. Szkoda, że ten apel był zbyt mało promowany.
Nie traktuję tego roku prymasowskiego jako czasu, w którym w szczególny sposób osoba prymasa miałaby zaistnieć. Aczkolwiek z zakończeniem tego jubileuszu zbiega się wydanie mojej pierwszej książkowej wypowiedzi biograficzno-dyskusyjnej, dotyczącej Kościoła. Ukaże się ona w formie wywiadu przeprowadzonego przez red. Marka Zająca. Odnosi się ona do wielu współczesnych sytuacji, w których zabierałem głos, być może będzie więc podkreśleniem roli prymasa w debacie publicznej. Tę rolę określiłbym nie jako proponowanie konkretnych rozwiązań, ale raczej przypominanie o fundamencie, na którym buduje Kościół i społeczeństwo.

- Ksiądz Prymas wspomniał, że apel prymasów Europy o powrót do chrześcijańskich korzeni kontynentu nie został w dostatecznym stopniu usłyszany. O czym to świadczy?

- Istotnie, z jakichś powodów ten apel nie był słyszany ani dyskutowany. Nie wydaje mi się, by powodem był jego zbyt ogólny charakter. Przeciwnie: wrażliwość kard. Duki, kard. Barbarin, abp. Plazy czy moja jest wrażliwością Kościoła w danej części Europy, a nasze wspólne przesłanie było jasne, zwłaszcza w kontekście ubiegłorocznego jubileuszu Traktatów Rzymskich i pewnej refleksji nad fundamentami Europy.
Z pewnością trzeba ten apel ponawiać w różnych formach, także wówczas, gdy mamy okazję do wspólnego spotkania prymasów. Najbliższa taka okazja będzie mieć miejsce jeszcze przed zakończeniem roku prymasowskiego, w Czechach. W dniach od 20 do 21 kwietnia kard. Duka sprowadzi do Pragi ciało kard. Josefa Berana, którego proces beatyfikacyjny jest w toku. Na tę uroczystość prymas Czech zaprasza prymasów Polski, Węgier i Chorwacji. Będzie taka okazja do wspólnej modlitwy, spotkania i pokazania, że jesteśmy zatroskani o wspólne, chrześcijańskie korzenie Europy.

- Czy jednak dotychczasowe przemilczenie apelu prymasów Europy, odwołującego się do tych samych wartości, o których mówili choćby założyciele Wspólnoty Europejskiej, można interpretować, jako ignorowanie głosu Kościoła we współczesnej Europie?

- Nie sądzę, że jest to wyraz świadomego marginalizowania głosu Kościoła, być może bardziej tego, że nie potrafimy wciąż dostatecznie promować tego głosu, ukazywać jego wagi w świecie i powracać do niego, nie tylko podczas uroczystych nabożeństw. Z drugiej strony także przygotowania do tegorocznego Zjazdu Gnieźnieńskiego, który się wpisuje w tę refleksję na temat Europy, są okazją do przypomnienia tego głosu.
Debata prowadzona podczas Zjazdu Gnieźnieńskiego inspiruje mieszkańców krajów europejskich dzięki uczestnikom tych zjazdów. Reprezentują oni kilkadziesiąt organizacji i instytucji Wschodu i Zachodu Europy. Dzięki nim głos Kościoła rozprzestrzenia się w Europie, nie tylko jako uroczysty apel, ale jako fundamentalna inspiracja do mierzenia się z konkretną rzeczywistością poszczególnych krajów.

- Spójrzmy zatem na polską rzeczywistość. Niedawna rocznica katastrofy smoleńskiej po raz kolejny pokazała głębokie podziały w polskim społeczeństwie. Czy w opinii Księdza Prymasa, w ciągu minionych 8 lat Kościół zrobił wszystko, co było możliwe, by te podziały niwelować i budować jedność?

- Sądzę, że pytanie o to, czy Kościół może zapobiegać takim czy innym podziałom i odnosić się do trwających sporów w społeczeństwie, nie może być rozumiane jako działalność „punktowa”, wyizolowana i mająca na celu zażegnanie pojedynczych konfliktów. Zadaniem Kościoła nie jest bowiem chaotyczne „gaszenie pożarów”, które co jakiś czas wybuchają w społeczeństwie.
Uważam, że rolą Kościoła wynikającą z jego istoty i powołania jest konsekwentne budowanie jedności z Bogiem i drugim człowiekiem. Sobór Watykański II tak określał istotę Kościoła w konstytucji Lumen Gentium: „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. To zadanie jest więc wpisane w codzienne życie Kościoła. Nie tylko Kościoła hierarchicznego, ale też każdego człowieka wierzącego.
Kościół może się przyczynić do tego, że także te napięcia społeczne będą się zmniejszać, że obywatele zjednoczą się bardziej w tym podzielonym świecie. To zjednoczenie dokonuje się jednak poprzez przemianę konkretnego człowieka, czyli poprzez docieranie do konkretnego człowieka z Ewangelią.
Bardzo bliska jest mi myśl kard. Wyszyńskiego, wygłoszonego w Gnieźnie 2 lutego 1981 r., w czasach, kiedy Polska budziła się z komunistycznego letargu ku wolności. Prymas Tysiąclecia mówił wówczas: „nie idzie o to, by wymieniać ludzi, tylko o to, aby ludzie się odmienili, aby byli inni”. Przypominał, że zadaniem Kościoła i jego odpowiedzialnością jest praca nad sumieniem, nad sercem człowieka i nad tym, by człowiek potrafił bolesne i trudne sytuacje przeżywać w zjednoczeniu z Chrystusem i w miłości do drugiego człowieka.
W takim kluczu musimy odpowiedzieć na pytanie o to, w jaki sposób współcześnie powinien być rozumiany głos Kościoła. Podczas poświecenia pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej kard. Nycz upomniał się, by było to miejsce, które ludzi jednoczy. Czyli wezwał do tego, co jest istotą: do jedności. To wezwanie powraca w naszych homiliach, także w moich. Przypominam o konieczności pojednania, konieczności przebaczenia, o jedności. O tym, co się wiąże z budowaniem życia na prawdzie i na miłości. Myślę, że taka jest rola Kościoła. Nie w jakimś wyselekcjonowanym momencie, czy kontekście, ale w dłuższej perspektywie.

- Co zatem powinniśmy zrobić, jako chrześcijanie, jeśli wezwania do budowania na chrześcijańskich wartościach nie są właściwie rozumiane w społeczeństwie? Tak, jak w przypadku inicjatywy ustawodawczej #ZatrzymajAborcję, która pokazała jak głębokie są podziały w polskim społeczeństwie.

- Sądzę, że podziały w społeczeństwie są nieuniknione. Wobec nich kluczowe jest właściwe rozumienie i promowanie życia i troski o nie. Tworzone rozwiązania prawne muszą w pewnym sensie odpowiadać ludzkiemu sumieniu i temu, co człowiek potrafi zrozumieć. Toteż rolą Kościoła nie jest upominanie się o prawo, które ma zabezpieczać taką czy inną rzeczywistości, co właśnie o ludzkie sumienie i jego przemianę.
Być może nazbyt uspokoiliśmy się tym, że większość opinii publicznej w Polsce jest za życiem. Do tej pory trwaliśmy w takim optymistycznym przekonaniu. Okazuje się, że dzisiaj rzeczywistość jest inna. Mamy dziś nowe pokolenie ludzi, którzy mają potężne wyczucie wolności i którzy redukują ją do wolności wyboru. Czyli do tego, że jestem wolny, ponieważ mam wybór między dobrem i złem i to jest moja gwarancja, której nikt nie powinien mi zabierać.
Tymczasem wychowywać, czyli starać się przekonywać do tego, że wolność, to opowiadanie się za dobrem, za wartościami, za życiem, za zobaczeniem tego co jest większe niż tylko zdolność mojego wyboru – to jest wielkie zadanie i wielka praca edukacyjna i formacyjna! Oczekiwanie tego, że może się dokonywać tylko przy pomocy zewnętrznych zmian, uważam za pewne złudzenie. Dziś objawiają się podziały, różne stanowiska, odkrywa się przed nami pewna prawda. Nie po to, żebyśmy się jej wystraszyli, czy byśmy wycofali się z głoszenia Ewangelii życia, ale byśmy jeszcze bardziej służyli życiu.

- To bardzo ważne: Kościół, oprócz tego, że głosi Ewangelię, musi pokazywać, że służy. To jest świadectwo nie do przecenienia. Tak, jak np. świadectwo Centrum Opieki Perinatalnej św. Łazarza w Bydgoszczy, w którym grupa ludzi: lekarzy, pielęgniarek, duchownych, wolontariuszy, angażuje się właśnie w towarzyszenie w trudnych sytuacjach rodzicielskich. Pokazują oni, że rodzice znajdujący się często w dramatycznym dla nich położeniu nie zostają sami.

- Oczywiście, to propozycja, która nie zabiera wolności człowieka. Są osoby, które za takie towarzyszenie „dziękują”, nie chcąc z niego skorzystać. Są tacy, którzy rezygnują z niego po kilku krokach. Ale są też takie osoby, i to jest dla mnie jakieś wielkie świadectwo, które proszą wolontariuszy, żeby byli przy narodzinach chorego dziecka. Proszę sobie wyobrazić: jeżeli małżonkowie dopuszczają trzecią osobę do tak intymnej sytuacji, w której przeżywają niezwykle trudne doświadczenie, to znaczy, że to towarzyszenie ma sens! Że między nimi zbudowano pewną ważną więź.
Kolejnym przypadkiem jest Dom Chłopaków w Broniszewicach, który miał się rozlecieć jak domek z kart, ponieważ trzeba było znaleźć konkretne miejsce dla blisko 60 niepełnosprawnych chłopców, znajdujących się pod opieką sióstr dominikanek. Te siostry nie występują w roli oskarżycielek, mówiących, że „źli rodzice podrzucają im chore dzieci do wychowania”. One mówią o dramatach ludzkich, którym próbują pomóc. Dzięki ich postawie i wielkiej solidarność ludzi, udało się wybudować nowy dom, który właśnie jest wyposażany.
Warty przemyślenia jest głos przełożonej tego domu, która mówi, że niektórzy z tych, którzy dziś tak łatwo mówią o potrzebie ochrony życia, nie otwierali drzwi, gdy prosiła o konkretną pomoc. Nasza wrażliwość musi być bardzo konkretna. Nie tylko głośmy, nie tylko głosujmy, ale także służmy życiu. Bo myślę, że jeśli w trwających sporach społecznych cokolwiek może przemawiać do ludzi, to świadectwo konkretnej działalności, konkretnej troski nas, wierzących, o życie. Podobnych przykładów do tych, które wymieniłem, jest wiele. Warto o nich mówić.

- Ksiądz Prymas wspomniał o tym, że ważniejsze od wpływania na prawo cywilne jest formowanie sumień. Czy Kościół nie powinien jednak lobbować na rzecz dopasowania prawa cywilnego do wartości, którymi kieruje się sumienie chrześcijańskie?

- Kościół nie jest po to, żeby lobbował w takiej kwestii. Kościół może apelować i ma prawo zwracać uwagę tym, którzy prawa ustanawiają, żeby kierowali się sumieniem, i wartościami, których prawo powinno bronić. Natomiast innego lobbingu nie widziałbym tutaj ani za możliwy, ani za konieczny, ani wręcz za pożądany. Kościół powinien się troszczyć przede wszystkim o to, by w pluralizmie naszego życia społecznego osoby, które uważają się za wierzące i które są związane ze wspólnotą Kościoła, miały wrażliwe i uformowane sumienie.
Od pewnego czasu odczuwam, że promocja społecznej nauki Kościoła jest w odwrocie. Nie w wyniku jakiegoś zamierzonego działania, ale dlatego, że w porównaniu z czasem pontyfikatu Jana Pawła II, który niezwykle promował to nauczanie, m.in. poprzez swoje encykliki, nieco o nim zapomnieliśmy.
Oczywiście, papież Franciszek przy całej swojej wrażliwości społecznej wraca do tych tematów bardzo stanowczo, encyklika Laudato Si’ jest tego sztandarowym przykładem. Nie znajdziemy w niej jednak jakiś konkretnych recept, jak budować raj na ziemi, ale przypomnienie fundamentów, na których budowana jest nasza troska o integralny rozwój człowieka.
Są różne drogi dochodzenia do troski o dobro wspólne. Kościół ma ukazywać fundamenty i filary tego dobra wspólnego, ale nie określać dróg dochodzenia do niego. Myślę, że Kościół nie tylko powinien ale i musi szanować wolność człowieka w dochodzeniu do prawdy. Niemniej jednak ważne jest, by pokazywał, na czym polega społeczna nauka Kościoła, co jest jej istotą, co jest prawdą, którą trzeba żyć.

- Wśród tematów społecznych, powracających w polskiej debacie, aktualny jest też temat pedofilii. Wydano ostatnio kilka książek, trwają prace nad dwoma filmami, w Sejmie odbyła się konferencja tematyczna. Kościołowi wciąż zarzuca się, że robi za mało. Czy Ksiądz Prymas zgadza się z tymi zarzutami?

- Zawsze podkreślam, że jesteśmy dopiero na początku drogi, jaką musimy podjąć wobec tego tematu. Nie można powiedzieć, że w temacie ochrony dziecka zrobiliśmy wszystko i że jesteśmy bezpieczną wyspą na nieznanym morzu. Oczywiście, Kościół podjął kroki, o których możemy mówić, że są ważne, jak np. cała struktura prawna, czyli wytyczne watykańskie, które zostały w Kościele przyjęte i które są dostosowywane do zmieniającego się prawodawstwa polskiego, jak np. ostatnia nowelizacja, wprowadzająca konieczność zgłaszania tych spraw do prokuratury.
Drugą rzeczą jest świadomość, że nasze działania mają dotyczyć nie tylko karania za czyny pedofilskie, ale również prewencji. W tym obszarze jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia, ale mamy działające Centrum Ochrony Dziecka, które prowadzi cykl szkoleń, różnych spotkań, kształtuje świadomość, która powinna coraz bardziej docierać do zgromadzeń zakonnych i do diecezji.
W polskich diecezjach są jeszcze nieśmiało wprowadzane projekty pilotażowe, tzw. Wewnętrzne wytyczne dla pracowników kościelnych, dla szkół itd., które mają przekładać ten system prewencyjny na kształtowanie ludzkiej świadomości. To jest ten etap, na którym jesteśmy. Nie możemy powiedzieć, że wszystko już uczyniliśmy. Dlatego ciągle mówimy, że jesteśmy na początku.
Ponadto, o czym coraz częściej mówimy, w temacie pedofilii brak odpowiedniej komunikacji ze społeczeństwem. Liczymy na wsparcie środków społecznego przekazu, nie tylko katolickich, abyśmy mogli budować odpowiednią komunikację. Nie przerzucając winy na innych, nie ukrywając jakieś winy, tylko mówiąc jasno, że działamy i, że chcemy i musimy być w tej kwestii wiarygodni.
Kościół ma jasną, zdecydowaną wolę oczyszczenia, nie tylko własnych szeregów. Kościół musi pamiętać o swojej roli społecznej. Nie żeby przerzucać swój problem na społeczeństwo i mówić, że „to nie my tylko oni”. Przekonuje mnie stwierdzenie o. Żaka, że różne sytuacje w Kościele są odbiciem lustrzanym tego, co dzieje się w społeczeństwie.
W wywiadzie z Dominique Woltonem, papież Franciszek mówi, że w skali całego duchowieństwa tylko 2 proc. duchownych ma na sumieniu czyny pedofilskie. Ale już w następnym zdaniu dodaje, że w przypadku Kościoła, każde z tych przestępstw jest przypadkiem jeszcze bardziej znaczącym i gorszącym. I takie jest też nasze przekonanie. Nie chodzi o to, żebyśmy się przerzucali liczbami i statystykami. Papież nie usprawiedliwia tych czynów niskimi statystykami, ale wzywa do pracy i bardzo ważne jest, żebyśmy my w Polsce chcieli w tym temacie pracować jako Kościół. Bardzo mocno i bardzo rzetelnie pracować. I to jest ten kierunek, który jest pożądany.

- Dziękujemy za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. prof. Mazurkiewicz: Kościół przyjmuje nowe standardy ochrony danych osobowych

2018-04-20 10:38

Rozmawiał Łukasz Kasper / Warszawa (KAI)

Ta inicjatywa wyszła od Unii Europejskiej, a jej intencją było podniesienie standardów ochrony danych osobowych w związku z rozwojem nowych technologii i potrzebą zagwarantowania w tym zakresie praw obywatelom. Kościół przyjmuje te nowe standardy - mówi w rozmowie z KAI ks. prof. Piotr Mazurkiewicz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, członek powołanego przez Episkopat Polski zespołu ekspertów, który pracuje nad dostosowaniem zasad ochrony danych w Kościele katolickim w Polsce do nowych przepisów. Ekspert zapowiada również powołanie urzędu Kościelnego Inspektora Ochrony Danych.

sdecoret/fotolia.com

Do tego czasu państwa unijne mają obowiązek dostosować swoje wewnętrzne prawo w zakresie przetwarzania danych osobowych do przepisów nowego dokumentu. Obowiązek ten spoczywa także na Kościołach i związkach wyznaniowych, przy poszanowaniu wszelkiej ich autonomii.

Kluczowy dla kościelnego przetwarzania danych osobowych jest art. 91 unijnego rozporządzenia. Mówi on, że jeśli w państwie członkowskim, w momencie wejścia w życie tegoż dokumentu, Kościoły i związki wyznaniowe stosują szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych, to mogą tak czynić nadal pod warunkiem, że zostaną one dostosowane do rozporządzenia.
Jeśli Kościoły nie stworzą własnego urzędu, to ich zadania przetwarzania danych osobowych przejmie GIODO jako organ państwowy. Nad utworzeniem takich wewnetrznych urzędów, oprócz Kościoła katolickiego, pracują też mniejsze Kościoły mniejszościowe i związki wyznaniowe w Polsce.
Wewnętrzną procedurę przygotowawczą Kościoła katolickiego w Polsce do nowych przepisów zawiera „Dekret ogólny Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim”. Dokument uzyskał już wymagane recognitio Stolicy Apostolskiej i w najbliższym czasie zostanie on ogłoszony. Dzięki dekretowi nastąpi ujednolicenie zasad stosowania przepisów, które istnieją w Kościele w Polsce przynajmniej od kilkudziesięciu lat, a dotyczą ochrony danych osobowych.
W dokumencie opisano m.in. zasady i standardy przetwarzania danych przez kościelne jednostki organizacyjne, takie jak diecezje, parafie czy zgromadzenia zakonne. Wyszczególniono także obowiązki administratora danych, zarówno wobec danych zwykłych, jak i danych wrażliwych. Jeden z rozdziałów normuje ponadto status KIODO, czyli kościelnego inspektora ochrony danych osobowych - niezależnego organu nadzoru w tym zakresie.
Poniżej tekst rozmowy z ks. prof. Piotrem Mazurkiewiczem, członkiem (powołanego przez Konferencję Episkopatu Polski) Zespołu Roboczego ds. Opracowania Wewnątrzkościelnych Regulacji Ochrony Danych Osobowych:

- Łukasz Kasper (KAI): Dostosowanie kościelnych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych do unijnego rozporządzenia RODO to formalność, czy gruntowna zmiana?

- Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz: Zmianie ulegają unijne regulacje na temat ochrony danych osobowych. Dojdzie do dość głębokiej zmiany w tym zakresie w całej Unii Europejskiej. Po raz pierwszy przepisy te będą miały bezpośrednie zastosowanie, gdyż do tej pory obowiązywała unijna dyrektywa [dyrektywa 95/46/WE w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych – KAI], wymagająca implementacji do prawa krajowego za pomocą ustawy.
Mimo znajomości przepisów RODO trudno przewidzieć, jak głęboko zmieni się codzienna praktyka przetwarzania danych i ile przy tej okazji – przynajmniej na początku – pojawi się zapewne zamieszanie. Odpowiedzialność za zagwarantowanie odpowiedniej ochrony danych osobowych została przerzucona bezpośrednio na tego, kto je przetwarza. Z wprowadzeniem zmian zmaga się Ministerstwo Cyfryzacji i urząd Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Można także zaobserwować niepokój np. ze strony przedsiębiorców i wszystkich innych podmiotów, którzy przetwarzają dane. Co faktycznie muszą zrobić, aby być przygotowani na moment wejścia w życie nowego prawo?
Aby Kościół mógł zachować swoją autonomię w ochronie osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych, dotychczasowy kościelny system ochrony tych danych musi być dostosowany do standardów rozporządzenia unijnego. Dla Kościoła jest bardzo ważne utrzymanie tej autonomii, tzn. np. możliwości samodzielnego decydowania o wpisach do ksiąg parafialnych lub ewentualnych w nich zmianach oraz o tym, kto może mieć wgląd do tego typu danych. Wymaga to takiego przeorganizowania działania instytucji kościelnych, aby poziom ochrony danych był analogiczny do gwarantowanego w instytucjach świeckich.

- Mówi o tym art. 91 unijnego rozporządzenia RODO: jeśli w państwie członkowskim, w momencie wejścia w życie tegoż dokumentu, Kościoły i związki wyznaniowe stosują szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych, to mogą tak czynić nadal pod warunkiem, że zostaną one dostosowane do rozporządzenia.

- Z punktu widzenia prawa unijnego – mówi o tym art. 17 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej – jest oczywiste, że Unia Europejska nie ma żadnych kompetencji do tego, aby wpływać na status prawny Kościołów w państwach członkowskich. Poważne zmiany w zakresie mechanizmów ochrony danych osobowych w Kościołach w istotny sposób wpływałyby na ten status. Gdyby zatem nie było możliwości skorzystania z art. 91 w wielu krajach relacje państwo-Kościół zmieniłyby się w sposób istotny pod wpływem rozporządzenia.

- Państwo przejęłoby wówczas od Kościołów i związków wyznaniowych pieczę nad ochroną danych osobowych?

- Modele relacji państwo-Kościół w poszczególnych krajach unijnych są bardzo różne, ukształtowane historycznie. W Polsce był moment, gdy władza komunistyczna rekwirowała księgi parafialne.
Jeśli zatem Unii nie wolno zmieniać statusu prawnego Kościołów, muszą one mieć daleko idącą swobodę co do rozstrzygnięć dotyczących przetwarzania danych osobowych. Art. 91 mówi, że jeśli w państwie członkowskim szczegółowe zasady ochrony danych osobowych w Kościele funkcjonowały przed 2016 rokiem [data wejścia w życie rozporządzenia RODO – KAI], to - po niezbędnym dostosowaniu ich do rozporządzenia - mogą one funkcjonować tworząc autonomiczny system. Ten przepis potencjalnie musi być możliwy do zastosowania we wszystkich krajach członkowskich, gdyż w przeciwnym razie powstałoby podejrzenie, że prawodawca świadomie chce dyskryminować niektóre państwa członkowskie.
Mamy świadomość, że o ile Kościół katolicki w Polsce jako Kościół większościowy miał przed 2016 rokiem rozbudowany system ochrony danych osobowych, choć działał on w postaci szeregu rozproszonych aktów prawnych, to w mniejszych Kościołach – które również zamierzają skorzystać z tej możliwości – ten system był dużo mniej rozbudowany. Istotne jest jednak to, by i one miały prawo skorzystania z art. 91.

- W Polskiej Radzie Ekumenicznej powstała nawet koncepcja utworzenia jednego wspólnego urzędu ochrony danych osobowych, ale ostatecznie tak się nie stanie.

- Kościoły zrzeszone w Radzie Ekumenicznej mają prawo podejmować własne decyzje. Przepis jest dość ogólny, nie zawiera zbyt wielu wskazówek, odnośnie konkretnych praktycznych rozwiązań. Nie jest także przewidziana żadna instancja, która miałby możliwość decydowania o tym, który z kościołów ma prawo skorzystać z art. 91. Po prostu trzeba mieć system ochrony danych, zapewniający określone w rozporządzeniu standardy.

- Procedury dostosowawcze Kościoła katolickiego w Polsce do rozporządzenia RODO zostały opisane w specjalnym dekrecie Konferencji Episkopatu Polski, który uzyskał już wymagane recognitio Stolicy Apostolskiej. Po 25 maja br. zakres spraw podejmowanych w ramach kościelnego przetwarzania danych zmieni się?

- Zasadniczo nie. Inicjatywa zmiany dotychczasowych przepisów wyszła bowiem nie od Kościoła, ale od Unii Europejskiej. Kościół w tym wypadku reaktywnie dokonuje zmian koniecznych do tego, aby utrzymać gwarantowaną mu konstytucyjnie i konkordatowo autonomię. Ochrona danych była w Kościele na stosunkowo wysokim poziomie, dlatego nie było konieczności jakiejś nagłej zmiany. Natomiast intencją Unii Europejskiej było podniesienie standardów ochrony danych osobowych i zagwarantowane w tym zakresie praw obywatelom. Spowodowane to było, z jednej strony, komercjalizacją samych danych, a z drugiej, wyzwaniami związanymi z rozwojem nowych technologii. Kościół przyjmuje te nowe standardy, mając świadomość, że w swojej pracy również wykorzystuje te technologie. Mamy nie tylko księgi pisane na papierze, ale też cyfrowe zbiory danych i musimy myśleć, jak je zabezpieczać.
Różnicę w podejściu kościelnym i świeckim widać np. w odmiennym stosunku do kwestii profilowania danych. Pamiętamy o ostatniej aferze Cambridge Analytica. Dane są dziś towarem, mają pewną wartość finansową i zdajemy sobie z tego dobrze sprawę. Ale są też towarem politycznym. Jesteśmy blisko momentu, w którym demokratyczne wybory będzie można po prostu kupić. Dostęp do sprofilowanych danych osobowych może się przełożyć na kapitał polityczny, czyli na możliwość zdobycia władzy. W demokratycznych państwach jest to zatem towar wrażliwy. Tam, gdzie panuje dyktatura, z pomocą nowych technologii co najwyżej można w jeszcze doskonalszy sposób wcielać system represji. W państwach demokratycznych uznajemy, że wybory są wtedy demokratyczne, gdy ludzie podejmują świadome i dobrowolne decyzje. Jeśli istniałaby możliwość „wyłączenia” ich świadomości i dobrowolności w momencie podejmowania decyzji wyborczych, trudno byłoby uznać takie wybory za demokratyczne.
Reasumując, przepisy RODO regulują ów proces dopuszczalnego profilowania danych. W dekrecie kościelnym nie ma w ogóle takiego działu, gdyż Kościół tego nie robi. Z założenia nie chce w ten sposób postępować z danymi swoich wiernych.

- Nie ma zatem obaw, że Kościół przystąpi do realizowania unijnego rozporządzenia nieprzygotowany?

- Czasu na dostosowanie się nie było dużo, bo zaledwie dwa lata. Przejście przez kościelne procedury wymagało czasu. Prace angażowały nie tylko Konferencję Episkopatu Polski, ale konieczne było także uzgodnienie i ostateczne zatwierdzenie dekretu przez Stolicę Apostolską.
Na mocy dekretu Episkopatu, zostanie powołany urząd Kościelnego Inspektora Ochrony Danych. Jest to wymagany przez RODO urząd niezależnego nadzoru nad danymi osobowymi. Osoba, która go obejmie jako pierwsza, siłą rzeczy nie będzie mieć dużego praktycznego doświadczenia w tym zakresie. Organizacja tego urzędu będzie wymagała czasu.

- Jak zdaniem Księdza Profesora, do nowych przepisów przygotowane są diecezje, parafie, zgromadzenia zakonne czy kościelne organizacje różnego typu?

- Kościół jest w nieco trudniejszej sytuacji niż państwo. Choć przepisy RODO są znane od prawie dwóch lat, to na razie nie ma jeszcze rządowej ustawy w zakresie dostosowania się do nowej regulacji. Widać zatem, że i dla instytucji państwa okres na przygotowanie się nie był nadmiernie długi. W przypadku Kościoła dwa lata przygotowań poświęcone zostały na przygotowanie dekretu. Podmioty kościelne muszą się zatem dostosować do aktu prawnego, który zostanie ogłoszony w najbliższych dniach, ale którego na razie nie znają.

- Nie stwarza to wrażenia chaosu?

- Zobaczymy, co się będzie działo w świecie świeckim. Przypuszczam, że w Kościele chaosu będzie dużo mniej. Dlaczego? Kościół ma długą praktykę ochrony prywatności, poczynając od czegoś, co może mało kojarzy się z ochroną danych osobowych, czyli od tajemnicy spowiedzi. Jest świadomość, że informacje o wierze człowieka są informacjami wrażliwymi, dlatego duchowni mają szczególnie wyczucie w tym zakresie. Większego uporządkowania będzie być może wymagało postępowanie w przypadku danych zwykłych. Trudno powiedzieć, czy wszystko pójdzie bezproblemowo i jak wielu trudnym wyzwaniom będzie musiał sprostać Kościelny Inspektor Ochrony Danych, ale nie jest też tak, żebyśmy startowali od zera.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

„Niedziela”- przegląd tygodnia

2018-04-21 10:54

Studio TV NIEDZIELA

Najważniejsze i najciekawsze artykuły, które poleca 16. numer Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem