Reklama

Poseł Uściński: Polacy chcą abyśmy zatrzymali aborcję

2018-01-10 18:24

Artur Stelmasiak

Mam nadzieję, że posłowie z klubu Prawa i Sprawiedliwości poprą obywatelski projekt #ZatrzymajAborcję - mówi poseł Piotr Uściński

Artur Stelmasiak: - Jak Pan Poseł Bedzie głosować w sprawie projektu obywatelskiego #Zatrzymaj Aborcję ?

Poseł Piotr Uściński (PiS): - Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem ochrony życia od poczęcia i dlatego poprę projekt, który zakazuje zabijania dzieci z podejrzeniem o niepełnosprawność lub chorobę. Będę więc głosował za projektem "Zatrzymaj Aborcję" i jednocześnie przeciwko inicjatywie "Ratujmy Kobiety". Lewicowy projekt jest bardzo niebezpieczny, bo wprowadza aborcję na życzenie.

- A jak zachowają się inni posłowie Prawa i Sprawiedliwości?

Reklama

- Mam nadzieję, że tak samo jak ja.

- Pod projektem #ZatrzymajAborcję podpisała się rekordowa liczba Polaków. Czy poparcie prawie miliona obywateli jest dla polityków dodatkowym bodźcem, by przeprowadzić zakaz aborcji eugenicznej przez cały proces legislacji?

- To prawda, że poparcie dla projektu "Zatrzymaj Aborcję" było rekordowe. Jednocześnie chciałby zwrócić uwagę, że zakaz aborcji eugenicznej spotkał się z pięciokrotnie większym poparciem od lewicowego projektu legalizującego aborcję. Dla każdego posła powinien być to czytelny sygnał, czego dokładnie od nas oczekują nasi wyborcy. Polacy chcą abyśmy zatrzymali aborcję eugeniczną.

- Projekt został skierowany do pierwszego czytania dosyć szybko i niespodziewanie. Czy to dobrze?

- Dobrze bo każdego dnia zabijanych jest średnio troje dzieci. Im szybciej uchwalimy zmianę prawa, tym więcej dzieci uchronimy przed śmiercią. Dla posła RP nie ma ważniejszej sprawy, niż życie innych Polaków. To sprawa fundamentalna. Dlatego moim celem jako parlamentarzysty jest zmniejszyć i skutecznie ograniczyć ilość aborcji w Polsce.

-Pamiętam, jak rozmawialiśmy, gdy kandydował Pan do europarlamentu. Powiedział pan, że nie zmieni poglądów ws. życia i rodziny. Czy nadal trzyma się tej obietnicy? Czy nie zaszkodziła Panu polityka?

- To pytanie trochę nie do mnie, bo inni powinni to ocenić. Ale jak do tej pory zawsze głosowałem za rodziną i życiem oraz przeciwko aborcji. I nie zamierzam zmieniać poglądów. Parlamentarzystą się bywa, a człowiekiem się jest. A skoro jestem człowiekiem, to zamierzam chronić przed niebezpieczeństwem innych ludzi.

Tagi:
rozmowa

Dziecko trzeba przygotować na śmierć

2018-10-24 10:41

Ze Sławomirem Świerzyńskim, liderem zespołu Bayer Full, rozmawia Rafał Węglewski
Niedziela Ogólnopolska 43/2018, str. 46-47

Archiwum zespołu Bayer Full
Sławomir Świerzyński podczas nagrania w studiu w Harbinie, Chiny

Rafał Węglewski: – Czym dla Pana jest wiara, jaką rolę odgrywa Bóg?

Sławomir Świerzyński: – Najpierw wyjaśnijmy – który Bóg? To jest bardzo ważne. Zawsze, gdy się modlę, wymawiam słowa: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego Boże w Trójcy Przenajświętszej, aby była jasna sytuacja, że chodzi o tego jednego, jedynego prawdziwego Boga. Wierzeń w świecie jest obecnie wiele, tak samo bóstw. Jak jeżdżę po świecie, widzę, że każdy ma swojego boga, mnie też niektórzy starają się wciągnąć w te wierzenia – np. konfucjańskie obrzędy i oddawanie hołdu. Zawsze wtedy chronię się modlitwą, np. „Pod Twoją obronę”. Tak, jestem osobą wierzącą, wierzę w Jezusa Chrystusa, Boga w Trójcy Przenajświętszej.

– Muzycznie również odniósł się Pan do wartości chrześcijańskich.

– Tak, to prawda, ukazała się płyta pod tytułem „Któż jak Bóg”. Zamieściłem tam wiele tekstów religijnych. To mój manifest i przekaz. Płyta doczekała się bardzo mocnej krytyki z ust dziennikarzy, Piotra Najsztuba i Jacka Żakowskiego. Były to prześmiewcze głosy, że jest to „katopolo”. Jak to możliwe, że to ma rację bytu?

– Ale chyba przyzwyczaił się Pan do krytyki tzw. salonu.

– Im chodziło przede wszystkim o moje poglądy nt. aborcji. Odpowiedziałem, że jeśli dziecko nie może być bezpieczne pod sercem matki, to gdzie może być bezpieczne? Od 22 lat na każdym koncercie śpiewamy przynajmniej jedną piosenkę religijną. Ostatnio zaśpiewaliśmy „Wspaniała Matko” w intencji pielgrzymów, którzy szli na Jasną Górę.

– Rodzina jest dla Pana...

– Na pierwszym miejscu jest, oczywiście, Pan Bóg, a zaraz za Nim rodzina. Tu, na ziemi, rodzina jest najważniejsza.

– W Pańskim życiu były również bardzo trudne chwile. Czy były chwile zwątpienia?

– Nie było miejsca na zwątpienie, absolutnie. Był to czas zawierzenia i całkowitego oddania się Panu Bogu. Miałem trudny czas w życiu, byłem osobą grzeszącą i zbuntowaną, nałożyło się na to także porwanie mojego syna. Dało mi to bardzo dużo do myślenia.

– Jak, z perspektywy czasu, porwanie syna wpłynęło na Pańskie życie?

– Nie ma perspektywy czasu, jeśli chodzi o porwanie dziecka – ono jest zawsze, zawsze jest teraz. Ilekroć oglądam wydarzenia związane ze śmiercią obcego dziecka czy porwaniem, zawsze się zastanawiam, czy rodzice zdążyli przygotować to dziecko na śmierć. Każdy mówi: będzie dobrze. Mamo, idę na dyskotekę, będzie fajnie, będzie dobrze. Zawsze zadaję pytanie, czy przygotowałaś to dziecko na śmierć. Ono wychodzi z domu i nie wiadomo, czy wróci! Rodzice nie zdają sobie z tego sprawy, życie dzisiaj jest kruche i niebezpieczne. Mówi się: przygotowałem dziecko do życia – a na śmierć? Dziennikarze mówią: jak Pan tak może? Ja mogę, mogę zadawać takie pytania, ja przez to przeszedłem. Wiem, co myślą rodzice w momencie, kiedy ktoś porywa im dziecko, tego się nie da opisać w żaden sposób.

– Łączy Pan pasję z pracą. Czy nadal muzyka – nagrywanie płyt, koncertowanie przynoszą taką radość jak te dwadzieścia czy trzydzieści lat temu?

– Nawet większą niż kiedyś! W tym momencie, kiedy się spotkaliśmy, pisałem piosenkę. Nie znam jeszcze tytułu. Najwdzięczniejszy temat to relacja między kobietą a mężczyzną. Trzeba w formie, załóżmy, ośmiu wersów zawrzeć takie emocje i puentę w refrenie, by składało się to na całość, i trzeba to zaśpiewać. Pisanie piosenek przynosi mi cały czas wiele radości. Piszę ich bardzo dużo, dla siebie i dla innych. Jeśli to siedzi w człowieku i jest niewymuszone, to piosenki się sypią jak z rękawa.

– W jakich okolicznościach najlepiej się Panu tworzy muzykę?

– Z reguły odbywa się to tak po prostu... jak pstryknięcie palcami. Gdy piszę muzykę, potrzebuję tylko miejsca skupienia, takiego, gdzie nikt mi nie przeszkadza. Jestem w otoczeniu pianina i komputera i wtedy tworzę.

– Wiele eksperymentuje Pan z muzyką...

– Wygląda to tak, że niektóre piosenki muszą się mieścić w kanonach disco polo, czyli muszą być odpowiedni rytm i zagrywka. Okazuje się jednak, że czasami trzeba coś zmienić, dokonać frazowania całej piosenki, choćby była oparta na czterech czy sześciu akordach, by była zupełnie inna, ale nadal ciekawa. Eksperymentowanie z nurtami i stylami muzycznymi daje bardzo ładny efekt. Rozszerzają się horyzonty, wprowadzamy elementy innej muzyki, zmieniamy tempo, stosujemy inne riffy gitarowe, inne zagrywki na pianinie. Słucham bardzo dużo muzyki, przeróżnej. Zawsze jednak staram się wybrać kilka akordów i zagrywek dla siebie. Wystarcza mi to w sensie inspiracji, aby stworzyć coś nowego.

– Czy Sławomir Świerzyński jest ojcem disco polo i biesiady?

– Jeżeli chodzi o biesiadę, zgadzam się w pełni, w stu procentach. Prawda jest taka, że biesiadę wymyśliłem jako słowo, brzmienia, jako formułę i prowadzenie imprez. Pierwszy zrobiłem biesiadę. Jeśli chodzi o biesiadę weselną, to już w ogóle można powiedzieć, że temat mam w małym placu. Natomiast co do disco polo, już nie do końca. Samo słowo wymyślił Witek Waliński. Byłem przy tym, jak to powstawało w małym pokoju w Regułach.

– W początkowej fazie muzyki disco polo nie określano jej tą nazwą...

– Tak, to była piosenka chodnikowa, po prostu. Uważam, że to jest najładniejsza nazwa. Naturalna polska nazwa „chodnikowa” – od tego, że kasety sprzedawano na chodnikach z łóżek polowych. To było wychodzone, te piosenki, przeboje były wychodzone przez publiczność. Nie było Internetu, żadne radio tego nie grało, żadna telewizja tego nie emitowała, a nam, zespołowi Bayer Full, udało się sprzedać 17,6 mln kaset i płyt CD w Polsce.

– Mało który artysta dzisiaj może się pochwalić takim sukcesem tylu sprzedanych albumów.

– Postawmy sprawę jasno. Teraz jest tak, że Internet to zabił. Ktoś ma jedną piosenkę, umówmy się, że artyści wydają jedną piosenkę na rok. Wrzucają ją na YouTube. Każdy może to pobrać, więc po co ma kupować. Kiedyś dziennikarz zadał mi takie pytanie: Po co Pan to robi? Mówię – z przyjemnością to robię, ale tak dokładnie – dla przyjemności. Ale też chcę z tego coś mieć.

– A jak jest z frekwencją na koncertach?

– Ostatnio, gdy graliśmy w Janowie Lubelskim, było około dwudziestu tysięcy ludzi. Piszę piosenki i tworzę, a publiczność wali na nasze koncerty drzwiami i oknami. Prowadzę koncerty w swój wyjątkowy sposób, w zupełnie inny niż inni. Zapowiadam każdą piosenkę jakimś dowcipem. Do każdej mam ułożony tekst, który trzeba powiedzieć.

– Jak rozpoczęła się przygoda z Chinami?

– Napisano do mnie w sprawie spotkania odnośnie do zespołu polsko-chińskiego, śpiewania po chińsku. Nie odpowiedziałem, uznałem to za żart. Po dwóch tygodniach ponownie dostałem maila w tej sprawie. Uznałem, że coś jest na rzeczy. Spotkałem się z przedstawicielami Chińskiego Radia w Polsce. Mieli pomysł, aby przed Expo pojawił się temat polsko-chińskiego zespołu śpiewającego polsko-chińskie piosenki. Nikt tego nie chciał zrobić mimo ogłoszonych konkursów.

– Pan się odważył.

– Stwierdziłem, że pojedziemy po bandzie... (śmiech). Jesteśmy w Chinach od dziesięciu lat, poznaliśmy wszystkich pierwszych sekretarzy, którzy tam urzędują, i wszystkich ambasadorów w Polsce. Przyjaźnimy się z niektórymi Chińczykami. Jesteśmy dla nich bardzo bezpiecznym zespołem, bo nie wchodzimy w politykę.

– A jak się nazywacie po chińsku?

– Nasza nazwa po chińsku – „Baj fu” znaczy: dający sto szczęść. Ludzie w Polsce chcą, żebyśmy śpiewali piosenki w języku chińskim, robimy to jednak jako egzotyczną ciekawostkę. Trzeba było, oczywiście, nauczyć się języka chińskiego, na początku podstaw, należy jednak pamiętać, że śpiewany znacznie się różni od mówionego. Dla nas to niesamowita przygoda.

– W jaką stronę zmierza muzyka disco polo?

– Zmierza najzwyczajniej do kąta! Jeżeli nowi artyści się nie otrząsną i nie zaczną robić czegoś fajnego, w sensie właśnie eksperymentowania z muzyką, i nie zaczną być młodzi i świeży, w sensie muzycznym, to nie przewiduję niczego dobrego. Obecna telewizja zabija całe disco polo. Zespoły nie mają możliwości zaprezentowania się. Jest tak dużo wykonawców, że osoby, które decydują, co ma iść na antenę, robią to według swojego uznania. Im się podoba np. zespół Piękni i Młodzi, który jest grany do bólu, ewentualnie Zenek (Zenon Martyniuk, zespół Akcent – przyp. red.), któremu robią krzywdę, bo go grają non stop. W czasie programu „Disco Relax”, który trwał godzinę, poświęcono po półtorej minuty na artystę. Wtedy wylansowano piosenkę „Jesteś szalona”. Przygotowujemy teraz międzynarodowy Festiwal Piosenki Tanecznej w Kielcach z telewizją publiczną. Robię wszystko, żeby to nie był kolejny festiwal jakichś tam kolejnych przebojów, które zostały wylansowane dwadzieścia lat temu. Artysta zaśpiewa swój przebój, aby widz mógł go utożsamić z utworem, ale ma też zaśpiewać swoją nową piosenkę, do tej pory nielansowaną.

– Czy będzie to discopolowe Opole?

– Myślę, że lepiej jak Opole. Dlatego że w Opolu zabrakło już melodii, zabrakło refrenów. W Opolu jest totalna polityka. Tam się gender spiera z rockiem, rock z hip-hopem. Wszyscy tam myślą, jak daleko jesteśmy od zachodniej Europy, czy my już dotarliśmy z wielkimi opolskimi przebojami do tej Europy, czy jeszcze nie. A my mamy swoje piosenki, śliczne piosenki, śpiewane w języku polskim, które kiedyś były wykonywane również w Opolu.

– Pasjami Sławomira Świerzyńskiego są?

– Moją pasją są konie. Posiadam stadninę. Specjalizuję się w skupowaniu, renowacji, tworzeniu nowych powozów konnych. Dobrze się na tym znam, bo już przez wiele lat się tym zajmuję. Uwielbiam sporty wodne – od kajaków po żagle i jachty motorowe. Jednak moją największą pasją są książki i czytanie.Uwielbiam czytać!

– A ulubiona pozycja?

– Od dwudziestu lat nie rozstaję się z „Poematem Boga-Człowieka” Marii Valtorty. Książka o życiu Pana Jezusa. Czytam ją non stop, codziennie. Choćby mały fragment, nie trzeba nic więcej. Jak to Papież powiedział, kto przeczyta, ten zrozumie.

– A z modlitwą jest Pan za pan brat?

– Przed koncertem zawsze się modlę słowami: „Panie Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Ciebie, kocham Ciebie i ufam Tobie. Wybacz wszystkim tym, którzy w Ciebie nie wierzą, Ciebie nie wielbią i Tobie nie ufają. Amen”. Wychodzę na scenę. Koncert jest zawsze ofiarowany Panu Bogu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Każdy ma jakąś pustynię

2018-12-05 11:05

O. Stanisław Jarosz OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 49/2018, str. 33

Św. Jan, mozaika (XXI wiek)/fot. Graziako

Czas Adwentu jest zaproszeniem do myślenia o powtórnym przyjściu Jezusa, a czytania mszalne są pełne otuchy. Każdy z nas ma jakąś pustynię w sobie, w swoim życiu. Może pustynię niemocy, bezradności, bezsilności? Pustynię zmarnowanego i przegranego życia? Może pustynię samotności, cierpienia? Może wreszcie pustynię upadku i grzechu? Na pustyni nie pomogą pieniądze, godności, układy, wykształcenie.

Św. Jan ogłasza chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów. Wzywa mnie do nawrócenia, do zmiany myślenia. Na pustyni jestem wezwany, bym poszedł do źródła – do źródła miłosierdzia, którym jest sakrament pokuty. Chcę się nawrócić, chcę przyjąć Boże przebaczenie, chcę się przyodziać w sprawiedliwość pochodzącą od Boga. Chcę prostować ścieżki mojego życia, ponieważ są one często pokręcone, ponieważ często osądzam, oskarżam i jestem egoistą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Papież: należy umieścić prawa człowieka w sercu polityki

2018-12-10 14:50

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież Franciszek upomniał się o przestrzeganie praw człowieka, które przysługują wszystkim ludziom. Jeśli są łamane w stosunku chociażby do jednego, to są deptane w stosunku do całej ludzkości – czytamy o tym w przesłaniu, jakie wystosował z okazji międzynarodowej konferencji: „Prawa człowieka we współczesnym świecie: osiągnięcia, zaniechania, negacja” odbywającej się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W organizację wydarzenia włączyła się także Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.

Grzegorz Gałązka

Konferencja odbywa się z okazji 70. rocznicy uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz z okazji 25. rocznicy Deklaracji i Programu Działań na recz ochrony praw człowieka z Wiednia. Franciszek podkreślił, że poprzez te dokumenty rodzina narodów pragnęła uznać równą godność każdej osoby ludzkiej. Z niej wypływają wszystkie prawa i wolności podstawowe. Są one zakorzenione w samej naturze ludzkiej, złożonej nierozerwalnie z duszy i ciała. Są powszechne, nierozdzielne, współzależne oraz powiązane ze sobą.

Papież nazwał po imieniu istniejące dzisiaj w świecie formy niesprawiedliwości wynikające z zawężonych wizji antropologicznych oraz z modelu ekonomicznego opartego wyłącznie na korzyści. Nie ogranicza się on jedynie do wykorzystywania człowieka, ale idzie dalej aż do wykluczenia i zabicia go.

Podczas, gdy niewielka część ludzkości opływa we wszystko, pozostała nie znajduje uznania swojej godności, jest lekceważona oraz znieważana, a prawa człowieka są pomijane lub deptane. Papież wskazuje na tych, którym odebrano prawo do przyjścia na świat, którzy nie mają dostępu do niezbędnych środków, aby móc godnie żyć, którzy nie mogą korzystać z odpowiednej edukacji, są pozbawieni pracy lub zmuszeni pracować jak niewolnicy. Ojciec Święty zwrócił uwagę również na ludzi więzionych w nieludzkich warunkach, poddawanych torturom oraz na tych, którzy są przetrzymywani bez możliwości uwolnienia. Przypomina o ofiarach przymusowego oddzielenia od rodzin. Wielu ludzi żyje w klimacie przenikniętym podejrzeniami oraz pogardą. Spotykają się z aktami nietolerancji, dyskryminacji i przemocy z powodu przynależności rasowej, etnicznej, narodowej oraz religijnej. Wielu ludzi cierpi z powodu pogwałcenia podstawowych praw, ponieważ każdego dnia są uwikłani w konflikty zbrojne, podczas gdy handlarze śmiercią bez najmniejszych skrupułów wzbogacają się za cenę krwi swoich braci i sióstr – stwierdza Franciszek.

W obliczu tych poważnych zjawisk wszyscy jesteśmy wezwani do działania. Każdy jest zachęcany, aby z odwagą oraz determinacją wnieść swój wkład w poszanowanie praw podstawowych każdej osoby, szczególnie tych „niewidocznych”, którzy cierpią z powodu głodu i pragnienia, którzy są nadzy, chorzy, obcy, uwięzieni oraz żyją na marginesie społeczeństwa lub są z niego wykluczeni – wskazał Papież. Dodał, że potrzebny jest solidarny wysiłek posiadających włądzę, także zaangażowanych we współpracę na rzecz rozwoju, aby jeśli trzeba przeciwstawiali się dominującym tendencjom.

Na zakończenie orędzia Franciszek życzył uczestnikom konferencji, aby te dni refleksji przyczyniły się do obudzenia sumień oraz podjęcia inicjatyw służących ochronie i promocji ludzkiej godności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem