Reklama

Biały Kruk 1

WARSZAWA

Charytatywny Koncert Kolęd "Rodzina Rodzinie. Pomoc dla Aleppo"

2018-01-08 08:30

wpolityce.pl


W Syrii nadal trwa wojna; setki dzieci spędzały święta Bożego Narodzenia przy temp. 3 st. bez kurtek, w sandałach, ponieważ nie dociera tam pomoc - powiedział podczas charytatywnego koncertu na rzecz ofiar wojny w Syrii sekretarz Caritas Polska ks. Marcin Schmidt.

W niedzielę w Teatrze Królewskim w Łazienkach Królewskich odbył się Charytatywny Koncert Kolęd „Rodzina Rodzinie. Pomoc dla Aleppo” w wykonaniu Polskiej Opery Królewskiej pod batutą maestro Dawida Runtza. Koncert był transmitowany przez TVP2; w czasie jego trwania prowadzona była zbiórka SMS-owa dla ofiar wojny w Syrii.

W koncercie uczestniczył wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, który także zachęcał do wspierania akcji i wysyłania SMS-ów.

To jest, myślę, nasz obowiązek - piękny obowiązek i konieczny obowiązek, żeby dalej pomagać ofiarom wojny w Syrii, a także ofiarom innych wojen w regionie. My, jako politycy jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby starać się wprowadzić tam pokój i czynimy takie starania, także jako Unia Europejska. Jesteśmy odpowiedzialni także za to, żeby mobilizować społeczeństwa do pomocy tam, na miejscu; tam jest bardzo potrzebna pomoc

Reklama

— powiedział wicepremier Gliński w TVP INFO.

Poinformował, że poprzedni koncert charytatywny (organizowany w Krakowie) „przyniósł możliwość założenia trzech świetlic środowiskowych dla dzieci bezdomnych, dla dzieci ulicy, dzieci ofiar wojny. Tam 250 dzieci może się ogrzać, może spędzać czas, może się także uczyć, a jednocześnie za te pieniądze - konkretna rzecz - zakupiono 5 tys. kurtek na zimę”.

Koncert rozpoczął się „Melodią na Boże Narodzenie chrześcijan z Bliskiego Wschodu” w wykonaniu zespołu instrumentów muzyki dawnej.

Koncert „Rodzina Rodzinie. Pomoc dla Aleppo” chcemy poświęcić i dedykować tym wszystkim, którym wojna w Syrii zabrała wszystko - zabrała ciepło, zabrała normalność, zabrała dom, niejednokrotnie zabrała najbliższych. Bardzo byśmy chcieli, ażeby szczęśliwe dni, po prostu pokój powrócił do tego pięknego kraju. Wiemy, że ten proces trwa, ale nie chcemy przyglądać się z założonymi rękoma, dlatego dzisiaj, z serca Polski, z serca Warszawy, z Teatru Królewskiego w Łazienkach Królewskich wysyłamy do Syrii najlepsze i najszczersze uczucia solidarności i wsparcia

— powiedział prowadzący koncert Tomasz Wolny.

Dziennikarz zachęcał do wysyłania charytatywnych SMS-ów i wchodzenia na stronę rodzinarodzinie.caritas.pl, gdzie można dowiedzieć się o sposobach pomocy.

Pamiętajmy o Syrii nie tylko dziś, pamiętajmy o Syrii nie tylko od święta

— apelował.

Sekretarz Caritas Polska ks. Marcin Schmidt, który niedawno powrócił z Syrii, podkreślił, że w kraju tym nadal trwa wojna.

Wielokrotnie słyszymy o tym, że zakończył się już konflikt, że nie ma już ISIS, że zakończone zostały działania, jednakże cały czas w syryjskich miastach, wokół Aleppo trwają wojenne działania, cały czas słychać huk pocisków, cały czas giną ludzie - zwrócił uwagę ks. Schmidt.

Przedstawiciel Caritas Polska spędził w Syrii Boże Narodzenie. „Często pytaliśmy się dzieci, jakie jest ich życzenie do św. Mikołaja i te dzieciaki odpowiadały nam, tak jak 7-letni Ibrahim, chciałbym, żeby wrócił mój tato i moi bracia, którzy zginęli na wojnie, chciałabym - mówiła jedna z dziewczynek - żeby do tego miejsca wrócili ludzie, inne dzieci prosiły mnie o to, żeby był prąd, żeby była woda, jeszcze inni prosili o ciepłe kurtki” - opowiadał ks. Schmidt.

Te święta spędzaliśmy przy temperaturze 3 st., proszę sobie wyobrazić setki dzieci żyjących we wschodnim Aleppo, bez kurtek, w sandałach, bądź też fragmentach piżam, ponieważ tam jeszcze nie dociera pomoc, ta pomoc jest bardzo potrzebna - dodał sekretarz Caritas Polska.

W trakcie koncertu wybrzmiały między innymi kolędy: „Cicha noc”, „Gdy śliczna panna”, „Wśród nocnej ciszy”, „Gdy się Chrystus rodzi” oraz „Mędrcy świata”.

Podczas wydarzenia zaprezentowano także materiały wideo oraz fotografie ze zniszczonej przez wojnę Syrii.

Zwrócono uwagę, że wśród osób dotkniętych wojną aż 11 mln wymaga opieki medycznej, a prawie 9 mln potrzebuje wsparcia z powodu braku produktów żywnościowych.

Niedożywienie stwarza szczególne zagrożenie dla dzieci - niemal 100 tys. dzieci poniżej piątego roku życia jest skrajnie niedożywionych, a w strefie ryzyka są ponad 3 mln dzieci, kobiet w ciąży i kobiet karmiących - podkreślono.

Organizatorami koncertu były Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Telewizja Polska, Caritas Polska i Muzeum Łazienki Królewskie.

Tagi:
Syria koncert

Koncert dla podopiecznych hospicjum

2018-09-17 17:41

Anna Majowicz

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w koncercie charytatywnym MOC MIŁOŚCI, który odbył się 15 września w Auli Jana Pawła II na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. To pierwsze wydarzenie zorganizowane przez Fundację Bezpieczna Przystań na rzecz podopiecznych hospicjum domowego dla dzieci.

Anna Majowicz
Zespół Exodus 15 porwał publiczność

Uczestników koncertu przywitała prezes fundacji, Agnieszka Hańderek. – Zebraliśmy się dziś, by poprzez koncert uwielbienia podziękować Panu Bogu za to wszystko, co do tej pory wydarzyło się w naszej fundacji. Dziękujemy za wspaniały personel, cudowne pielęgniarki, lekarzy, psychologów, rehabilitantów oraz za naszego duchowego przewodnika, o. Andrzeja Smołka. To także doskonała okazja, by podziękować wam, przyjaciołom Fundacji Bezpieczna Przystań, za wsparcie naszej działalności – mówiła Agnieszka Hańderek.

Przed publicznością wystąpił zespół Exodus 15, który z jednej strony tworzy inspirującą ludzi muzykę uwielbienia Boga, a z drugiej gra nowoczesne utwory dla dzieci i rodzin. - Jesteśmy tutaj, ponieważ chcemy poprzez swoją muzykę oddawać chwałę jedynemu Panu Bogu. Dzisiejszy koncert ma szczególny charakter, ponieważ dedykowany jest wyjątkowym dzieciom. To mali bohaterowie, którzy każdego dnia zmagają się z nieuleczalnymi chorobami. Zaśpiewajmy dla nich – zachęciła Karolina Kupczyk, wokalistka zespołu.



Organizatorzy koncertu wyrażają nadzieję, że wydarzenie na stałe wpisze się w kalendarz Fundacji Bezpieczna Przystań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Rusza Akcja „Czary mary okulary”

2018-09-18 08:44

Rusza Akcja „Czary mary okulary” organizowana przez Fundację Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”. Akcja jest zbiórką okularów, które trafią na misje.


Okulary mogą być zarówno używane jak i nowe, najlepiej by były to okulary do czytania. Większość ludzi z krajów Globalnego Południa nigdy nie miała styczności z lekarzem okulistą. Z pogarszającym się wzrokiem nikt do lekarza nie chodzi, ponieważ nawet jeśli udałoby się ustalić wadę wzroku – pacjentów nie byłoby stać na zakup odpowiednich okularów. Dla miejscowych to naturalne, że z wiekiem widzą coraz gorzej. Muszą zaniechać pracy (jak np. szycie) z której do tej pory utrzymywali swoje rodziny.


W Afryce koszt zakupu jednej pary okularów jest bardzo wysoki. A w Republice Centralnej Afryki sklep optyczny znajduje się tylko w stolicy. Trudno nawet określić ile wynosi średnia pensja w tym rejonie, ponieważ miejscowa ludność utrzymuje się z pracy na roli, a kilkanaście euro jest dla nich kwotą niebotyczną. Okulary przysłane z Polski mogłyby pomóc wielu ludziom.

Z wiekiem starsi ludzie widzą coraz słabiej, ale uczą się z tym żyć nie wiedząc nawet, że kiedyś mogą zobaczyć przedmioty, którymi się posługują. Nie widzieć i nagle zobaczyć to dla miejscowych jak czary – stąd nazwa Akcji.

Okulary zostaną zbadane (ustalenie mocy), opisane, zabezpieczone, spakowane do paczek, paczki zostaną obszyte płótnem przez wolontariuszy Fundacji i posłane do misje. Akcja potrwa do 15 października. Wtedy to no Republiki Centralnej Afryki wyruszą wolontariusze Fundacji, którzy planują zabrać ze sobą część zebranych okularów. Od 2004 roku państwo to pogrążone jest w nieustającej wojnie domowej. Działania wojenne prowadzone na terenie całego kraju sukcesywnie prowadziły do upadku politycznego i gospodarczego. W chwili obecnej według ostatnich raportów ONZ Republika Środkowoafrykańska zajmuje ostatnie 188 miejsce w klasyfikacji rozwoju społecznego i klasyfikowana jest jako państwo upadłe.

Misjonarze, z którymi od lat współpracuje Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” relacjonują o skrajnie trudnej sytuacji mieszkańców, ubóstwie, braku opieki medycznej, rozpadzie szkolnictwa oraz nieustannych napadach rebeliantów. Niełatwą sytuację miejscowej ludności dodatkowo komplikuje fakt występowania na tym terenie filarioz, a w szczególności ślepoty rzecznej. Eliminacja tej choroby jest procesem długotrwałym i wymaga od kilku do kilkunastu lat masowego podawania leków wszystkim mieszkańcom żyjącym w zagrożonych terenach.

Założeniem projektu jest zorganizowanie wyprawy pilotażowej celem rozeznania się w rzeczywistej sytuacji w i stworzenia podwalin pod wprowadzenie stałej profilaktyki przeciwko filariozie, co w dłuższym okresie doprowadzi do spadku liczby zachorowań. Wyprawa została zaplanowana na drugą połowę października 2018 roku (najlepsza pora ze względu na zakończenie się pory deszczowej), weźmie w niej udział między innymi poznańska okulistka - prof. Krystyna Pecold. Pani Profesor nie tylko planuje przebadanie osób niewidomych z powodu ślepoty rzecznej, ale również badanie przesiewowe dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej przy misji oraz mieszkańców okolicznych wiosek. Tym, u których zostanie stwierdzona wada wzroku zostaną podarowane okulary z Akcji „Czary mary okulary”

Wszyscy, którzy chcieliby aby ich okulary służyły potrzebującym mogą je wysłać na adres Fundacji. Akcja potrwa do połowy października. „Redemptoris Missio” ul. Junikowska 48 60-163 Poznań

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chopin w ciele kobiety

2018-09-18 12:06

Agata Iwanek

Miała 25 lat, kiedy opuściła Wrocław i wyjechała do Włoch. Dziś coraz częściej wraca do Polski, bo właśnie tutaj chce promować niezwykłą płytę, na której nagrała zapomniane pieśni Chopina. O miłości do Polski i muzyki w rozmowie z Agatą Iwanek opowiada światowej sławy sopranistka Dominika Zamara.


Agata Iwanek i Dominika Zamara we wrocławskiej redakcji Niedzieli

Skąd miłość do muzyki?

Śpiewałam od zawsze. Mój dziadziuś grał na organach i od małego inspirował mnie do sztuki. Inspirował mnie także kościół. Śpiewałam w Kościele Świętego Krzyża, pamiętam pierwsze schole, w których byłam solistką

Jak Dominika Zamara stała się gwiazdą opery?

Byłam dobrą studentką wrocławskiej Akademii Muzycznej na wydziale wokalnym. Od drugiego roku zawsze miałam stypendium naukowe, już wtedy koncertowałam. W końcu moja pani profesor, Barbara Ewa Werner, powiedziała, że jest możliwość wygrania stypendium do Włoch. Zupełnie w to nie wierzyłam, ale wzięłam udział w konkursie. Po miesiącu dostałam telefon, że się udało! To było marzenie mojego życia i faktycznie całkiem je odmieniło. Miałam 25 lat, kiedy wyjechałam. We Włoszech nauczyłam się bel canto – śpiewu wybitnych mistrzów opery, który do dzisiaj jest moją pracą.

Czy polskie realia odbiegały od włoskiej rzeczywistości?

Śpiewu uczył mnie maestro Enrico De Mori, niezwykły dyrygent, pianista Marii Callas. To on odkrył biedną studentkę z Polski. Realia były na początku bardzo ciężkie. Miałam stypendium, ale to były niewielkie pieniądze, a mistrz tak uwierzył we mnie, że udzielał mi lekcji za darmo. Uczył mnie oper i całej techniki śpiewu włoskiego, której używa się w Teatro alla Scala, czyli najważniejszych teatrach na świecie. W ramach odpracowania lekcji koncertowałam z jego orkiestrą. To była moja zapłata, a tak naprawdę wspaniała szkoła i prestiż. Pod mistrzowską batutą mogłam śpiewać w Weronie, czy Mediolanie. Zadebiutowałam w roli Mimi w operze Pucciniego pt. „Cyganeria”. W ten sposób nauczyłam się, jak pracować nad operą profesjonalnie. Wokalnie, interpretacyjnie i z włoską wymową.

Co ze znajomością języka?

Na wrocławskiej Akademii Muzycznej mieliśmy bardzo dobry poziom języka włoskiego. Szkoliła nas pani Tołłoczko, która była bardzo wymagająca. Mimo że ktoś doskonale śpiewał, mógł „wylecieć” z wokalistyki przez włoski! Wiele jej zawdzięczam. Nieustannie przepytywała, krzyczała, ale była świetna. Dzięki niej, gdy wyjeżdżałam z Polski, znałam praktycznie całą włoską gramatykę. Jak ktoś z mojego roku nie zrobił kariery wokalnej, to miał szansę mieć drugi zawód, ponieważ szedł na italianistykę.  

Ulubione miejsce we Wrocławiu?

Ostrów Tumski. To jest takie metafizyczne, duchowe miejsce, które inspiruje. Serce Wrocławia. Mieszkam dwa kroki stąd na ulicy św. Marcina przy siostrach zakonnych i kiedy jestem w Polsce, odbywam tu długie, nocne spacery. Mój ulubiony Kościół, to Kościół Matki Boskiej na Piasku. Za każdym razem, gdy się tam modlę, czuję niesamowitą duchową więź.

 A muzycznie?

Oczywiście Narodowe Forum Muzyki. Pan profesor Kosendiak organizuje tam wiele godnych uwagi wydarzeń. Jest też opera, a koneserom sztuki lżejszej polecam Capitol jako połączenie teatru i śpiewu.

Jeżeli jesteśmy przy łączeniu śpiewu z teatrem – opera to też teatr?

Tak, oczywiście. Właśnie to kocham w operze – to nie jest zwykłe śpiewanie, tylko interpretacja, wejście w postać. Tam jest bardzo dużo teatru. Utożsamiam się z postacią, którą gram. Czasem muszę się nauczyć na pamięć 300 stron, ale to szukanie klucza interpretacji jest niezwykłe. Postaci opery są z reguły bardzo dramatyczne. Moim debiutem była postać Mimi z Cyganerii. Mieszkałam w Veronie tak jak ona, też w mieszkaniu artystycznym. Ona na koniec umiera i właśnie jak wystawiałam tę operę, to czułam, jakby część mnie też umarła na chwilę. To takie mocne utożsamianie się. Powiem szczerze, że wpływa to na psychikę, ale w muzyce lubię bardziej dramatyzm, niż komizm.

Opera to wyjątkowe stroje, makijaż i uczesanie, czy w życiu osobistym także wyraża Pani siebie w ten sposób?

Oczywiście! Na scenie jest to pewna charakteryzacja, ale w życiu codziennym także bardzo lubię się wyróżniać. Nie ukrywam, my artyści lubimy być inni, ale nie celowo, pozersko, to wynika z podświadomości. Lubimy być jacyś, nie lubimy być szarzy. Ja to lubię.

Dlaczego Polacy nie słuchają opery?

Po pierwsze bariera językowa. W Polsce stawia się na tekst. Opery są pisane głównie w języku włoskim, który jest najbardziej śpiewny i teatralny. Mimo że mamy libretto w ręku, bądź tekst jest wyświetlany, to trzeba mieć tę podzielność uwagi, a i tak nie zawsze wszystko się rozumie, ponieważ język opery, to język metafor. Szukanie tego klucza jest bardzo ciekawe, ale trudne. Poza tym media nie promują tak bardzo opery, jest to dla nich sztuka niezrozumiała. U nas w Polsce tylko elita intelektualna uczęszcza do opery. We Włoszech jest to sztuka popularna, nawet takie proste rodziny słuchają arii operowych i znają je całe na pamięć.

Skąd pomysł na nagranie płyty z utworami Chopina?

To mój ukochany polski kompozytor. Mało kto zna twórczość wokalną Chopina, mało kto wie, że kochał operę. Nigdy sam jej nie napisał, ale stworzył piękne pieśni. Postanowiłam je zaśpiewać i wydać na płycie. Pomysł zrodził się głównie z sentymentu i nostalgii za Polską. Chopin też wyemigrował. Też po to, żeby zrobić karierę. Poza tym lubię promować kulturę polską. Często przemycam pieśni Chopina, Moniuszki, Paderewskiego, czy Szymanowskiego na światowe sceny. Płyta cieszy się już dużą popularnością. Jest przetłumaczona na trzy języki: polski, angielski i włoski.

Czy Chopin za życia był w Polsce doceniany?

Na początku nie, wcześnie wyemigrował. Sytuacja była tutaj bardzo ciężka. Po nieudanych próbach zaistnienia w Wiedniu wyjechał na szczęście do Paryża, gdzie spotkał węgierskiego kompozytora Ferenca Liszta, wirtuoza fortepianu. Dzięki niemu został zauważony.

Wyjazd z kraju, kariera międzynarodowa, odkrycie przez mistrza… Wiele analogii. Czy niedocenienie w ojczyźnie też się do nich zalicza?

Dobre pytanie. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć. To stypendium było moim wyborem i przeznaczeniem. Dzięki niemu mogłam rozwinąć karierę międzynarodową, a w Polsce nie miałabym takiej możliwości, jednak z perspektywy czasu bardzo tęsknię za ojczyzną – stąd ten ukłon i wydanie płyty z utworami Chopina. Teraz widzę, że jestem coraz częściej zapraszana do Polski, polskich filharmonii. Jestem tu coraz bardziej doceniana.

Czy możemy dowiedzieć się więcej o współpracy z Watykanem?

Od lat nieoficjalnie współpracowałam z Watykanem. To najważniejszy mecenat kultury we Włoszech. Księża, kardynałowie, sam papież, to wspaniali ludzie wspierający kulturę i kochający ją, szczególnie muzykę sakralną. W tym roku zadzwonił do mnie kardynał Jean Marie Gervais i zaprosił mnie do Watykanu. Tam zaproponował mi stałą współpracę. To ogromne wyróżnienie.

Gdzie rodacy mogą Panią usłyszeć?

Płytę można kupić internetowo, mam też zaplanowane koncerty w Polsce. 21 września będę po sąsiedzku w Czechach, 27 września w jeleniogórskiej Filharmonii, a 5 października w Warszawie. Serdecznie zapraszam.








CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem