Reklama

Nowy Testament

Włochy: „La Civiltà Cattolica” przedstawiła zapis rozmowy papieża z jezuitami w Bangladeszu

2017-12-14 21:00

kg (KAI Rzym) / Rzym

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Dwutygodnik włoskich jezuitów „La Civiltà Cattolica” zamieścił w najnowszym swym numerze (4020) zapis rozmowy Franciszka ze swoimi współbraćmi - jezuitami 29 listopada w Dhace. Jej przedmiotem była m.in. jego podróż do Mjanmy i spotkanie z przedstawicielami ludu Rohindża, którzy zbiegli przed prześladowaniami do Bangladeszu.

W odpowiedzi na pytanie, czego oczekuje od jezuitów, Ojciec Święty przypomniał słowa Pawła VI z 3 grudnia 1974, że „wszędzie na rozdrożach historii są jezuici”, dlatego też on sam przybył do Azji. Przyznał, że „była to bardzo trudna podróż”, a nawet w pewnej chwili zanosiło się na to, że w ogóle do niej nie dojdzie. "Ale właśnie dlatego, że jest trudna, musiałem ja odbyć! Lud Boży to lud ubogi, pokorny, który spragniony jest Boga. My, pasterze, musimy się uczyć od ludu. Dlatego, skoro ta podróż wydawała się tak trudna, musiałem tu przybyć, ponieważ my, jezuici, musimy być na rozdrożach historii” - podkreślił Franciszek.

Jeden z rozmówców przypomniał, że papież wzywa duchownych, aby „pachnieli owcami”. „Niektórzy z nas czują zapach uchodźców” - powiedział jezuita.

Ojciec Święty zaznaczył, że odwiedził dotychczas cztery obozy uchodźców, w tym trzy ogromne: na włoskiej Lampedusie, greckim Lesbosie i w Bolonii. "Praca polega tam na bliskości. Czasem są to autentyczne obozy koncentracyjne, więzienia" - wyznał papież. Podkreślił, że stara się je odwiedzać i mówi to wyraźnie, szczególnie tym z krajów, które zamykają swoje granice. Wyraził ubolewanie, że są w Europie kraje, które tak postępują, dodając, że najbardziej boli go fakt, że "podejmując takie decyzje, musiano też zamknąć serca". "A my w naszej pracy misyjnej musimy dotrzeć także do tych serc, który zamknięte są na przyjęcie innych. Te sprawy nie dochodzą do salonów naszych wielkich miast. Mamy obowiązek obnażania i podawania do publicznej wiadomości ludzkich tragedii, które próbuje się zagłuszyć” - stwierdził Franciszek.

Reklama

Inny uczestnik spotkania podziękował mu za to, że mówił o ludzie Rohindża „to nasi bracia i siostry”. Papież w odpowiedzi powtórzył, że „Jezus Chrystus nazywa się dziś Rohindża”. „Mówisz o nich, że są braćmi siostrami, bo są. Myślę o św. Piotrze Klawerze, który mi jest bardzo drogi. Pracował on z niewolnikami swoich czasów. I pomyśleć, że niektórzy ówcześni teolodzy – dzięki Bogu nie było ich wielu – dyskutowali o tym, czy [niewolnicy] mieli duszę czy nie! Życie jego było prorocze i pomógł swoim braciom i siostrom, którzy żyli w haniebnych warunkach" - tłumaczył papież.

Zauważył, że ta hańba jeszcze nie skończyła się. "Dzisiaj dyskutuje się bardzo o tym, jak ratować banki, jak im pomóc. A kto ocali dziś godność mężczyzn i kobiet? Ludzie, którzy są zrujnowani, nie interesują nikogo. Tak diabłu udaje się działać w dzisiejszym świecie. Gdybyśmy mieli nieco poczucia rzeczywistości, powinniśmy się tym gorszyć. Dzisiaj skandal medialny dotyczy banków, a nie osób. W obliczu tego wszystkiego powinniśmy prosić o łaskę: łaskę łez" - ubolewał Ojciec Święty. Zaznaczył, że "bezczelność naszego świata jest taka, że jedynym rozwiązaniem jest modlić się i prosić o łaskę łez. W obliczu tych biednych ludzi, których spotkałem, odczuwałem wstyd! Wstydziłem się za samego siebie i za cały świat!". "Wybaczcie, staram się tylko podzielić z wami moimi odczuciami” - dodał na zakończenie tej części rozmowy Ojciec Święty.

Tagi:
jezuici Franciszek w Azji

Papież z największym trudem starał się ukryć łzy

2017-12-03 10:24

st (KAI) / Watykan

Zakończonej wczoraj papieskiej podróży do Mjanmy i Bangladeszu, a zwłaszcza bolesnej kwestii mniejszości Rohindża poświęcona była konferencja prasowa papieża na pokładzie samolotu lecącego z Dhaki do Rzymu. Ojciec Święty prosił, aby pytania dziennikarzy ograniczyły się zasadniczo do tej podróży. Uczynił jednak wyjątek, by poddać w wątpliwość godziwość posiadania broni atomowej.

Grzegorz Gałązka

W centrum pytań dziennikarzy znalazła się sprawa kryzysu związanego z uchodźcami z grupy etnicznej Rohindża. Papież przypomniał, że o prawa tej mniejszości upominał się już wcześniej w Watykanie. Zaznaczył, że dla niego najważniejsze jest to, aby jego przesłanie dotarło do adresata. Dlatego w rozmowie z dowódcą sił zbrojnych Mjanmy, gen. Min Aung Hlaingiem starał się raczej wysłuchać racji, a nie „trzasnąć drzwiami przed nosem”. Wyraził zadowolenie z odbytych rozmów. Ojciec Święty wyjaśnił, że piątkowe spotkanie z przedstawicielami Rohindża rozszerzył, chcąc aby każdy mógł z nim porozmawiać. Było ono bardzo poruszające i Franciszek z największym trudem starał się ukryć łzy. Papież wyraził też uznanie dla gościnności władz Bangladeszu, biednego kraju, który przyjął 700 tys. uchodźców.

Dziennikarze pytali też o godziwość posiadania broni nuklearnej w aktualnej sytuacji na świecie. W tym kontekście Franciszek zaznaczył, że broń atomowa może zniszczyć całą ludzkość i postawił z kolei pytanie o możliwość uczynienia kroku wstecz, aby ocalić rodzaj ludzki i środowisko. Pytany, dlaczego Ojciec Święty, tak jak planowano wcześniej, nie połączył wizyty w Bangladeszu z wizytą w Indiach papież wskazał na przeciągające się negocjacje z Delhi i wyraził nadzieję, że jeśli dożyje, będzie mógł odwiedzić ten kraj w roku 2018.

Kolejne pytanie dotyczyło przeciwstawiania przez niektóre osoby dialogu międzyreligijnego ewangelizacji. Franciszek podkreślił, że ewangelizacja nie jest prozelityzmem, ale świadectwem życia i szacunkiem okazywanym drugiej osobie.

Ostatnie pytanie dotyczyło perspektyw relacji z Chinami i możliwości wizyty w tym kraju. Ojciec Święty zapewnił, że wizyta w Chinach nie będzie miała miejsca w najbliższym czasie, że w negocjacjach trzeba wielkiej cierpliwości i delikatności. „Bramy serca są otwarte i myślę, że podróż do Chin byłaby pożyteczna dla wszystkich. Chętnie odwiedziłbym ten kraj” – powiedział papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Henryk Hoser o sprawie Alfiego Evansa: Sądy stają się panami życia

2018-04-25 14:16

Rozmawiał Adam Kacprzak/wpolityce.pl

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a którą mu się odbiera - powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl arcybiskup Henryk Hoser SAC, biskup senior diecezji warszawsko-praskiej.

Artur Stelmasiak
Abp Henryk Hoser

wPolityce.pl: Księże Arcybiskupie, historia dwuletniego Alfiego Evansa bez wątpienia porusza, ale także i bulwersuje. Lekarze przekonywali, że jego terapia jest „daremna”, a wręcz „nieludzka”. Czy ktokolwiek ma moralne prawo wygłaszać takie słowa?

Ks. Arcybiskup Henryk Hoser: Każda terapia jest ludzka. Nieludzkie może być traktowanie człowieka. Trzeba powiedzieć, że ten przypadek nie podpada pod pojęcie terapii uporczywej, czyli daremnej, ponieważ nie zachodzą dwie ważne proporcje. Po pierwsze, to jest dwuletnie dziecko, czyli organizm rosnący, a nie będący u kresu swego życia człowiek podeszły, którego perspektywa życia biologicznego nie jest długa. Tutaj przede wszystkim są pewne szanse podtrzymania tego dziecka przy życiu. A nawet gdy dzisiaj nie mamy efektywnej terapii leczenia, to jednak postęp w leczeniu chorób genetycznych jest tak duży, że za jakiś czas można by pomoc przyczynowo. I po drugie, fakt, że to dziecko, odłączone od aparatury, oddychało samodzielnie ponad 10 godzin, pokazuje, że miało ono autonomię życia.

Przy tej sprawie trzeba zwrócić jeszcze uwagę, że mimo postawy rodziców i nadaniu dziecku włoskiego obywatelstwa - co stało się dzięki zaangażowaniu Ojca Świętego - by mogło zostać transferowane do rzymskiego szpitala Bambino Gesu, nie chciano dać mu tej możliwości. Trzeba też wreszcie powiedzieć, że jest bardzo złą praktyką, że to sądy stają się panami życia i śmierci.

Czy można powiedzieć w takim razie, że system – sąd brytyjski, ale także trybunał w Strasburgu, który podtrzymał decyzję o odłączeniu od aparatury – stał się w jakimś sensie przejawem cywilizacji śmierci?

To jest przejaw cywilizacji śmierci. Widzimy tę perspektywę i autonomię życia, która już tutaj zaistniała. Natomiast przypadki takich chorób regresyjnych - gdy dziecko urodziło się bez objawów, a które postępują teraz – powinny być uprzywilejowane przez badania medyczne, by można było takie choroby obserwować i potem leczyć. A tego się nie robi. Każdy taki przypadek jest wielkim wyzwaniem dla nauki o człowieku i medycyny.

Pojawia się również pytanie o prawa rodziców, którzy walczyli o życie swojego dziecka przed sądami. Czy w świecie Zachodu rodzice tych praw już nie mają?

Coraz bardziej te prawa są im odbierane. A w tym wypadku, nawet jeśli państwo brytyjskie nie chciało tego dziecka utrzymywać – co na pewno nie stanowi wielkiego obciążenia – to powinno zgodzić się na przewiezienie go tam, gdzie chciano go leczyć, czyli wyspecjalizowanego szpitala rzymskiego Bambino Gesu.

Interwencja Ojca Świętego Franciszka i Watykanu daje chyba poczucie nadziei, że Kościół wypełnia tak mocno swoją misję obrony życia.

Został już prawie sam na tej arenie walki o życie. Coraz mniej jest instytucji, które broniłyby ludzkiego życia tak konsekwentnie jak właśnie Kościół.

W Wielkiej Brytanii widzimy wyraźnie dwa obrazki: ciężko chory dwulatek, skazany na śmierć i radość z powodu narodzin „royal baby”. Ten rozdźwięk chyba nie najlepiej świadczy o społeczeństwie Zachodu?

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a które się odbiera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Majówka z pociągami POLREGIO

2018-04-26 14:33

Artur Stelmasiak


Przewozy Regionalne przygotowały promocję na bardzo długi weekend Majowy. Przez dziesięć dni można jeździć bez limitu po całej Polsce za 49 lub 83 zł. - Chodzi nam o wypromowanie podróżowania koleją i naszą nową markę POLREGIO - mówi "Niedzieli" Dominik Lebda, rzecznik prasowy.

„Majówkowy zmysł podróżowania” - to hasło, pod którym największy przewoźnik kolejowy w Polsce przygotował atrakcyjne cenowo promocje na przejazdy w okresie od 27 kwietnia do 7 maja. Przewozy Regionalne zamierzają w tym czasie promować podróże koleją, a także pokazać nowe składy i otwarte trasy turystyczne. - Najlepszy przykład to podróż do Zakopanego, która samochodem oznacza stanie w korkach, a naszym pociągiem można dojechać szybciej, tanio i zdecydowanie bardziej ekologicznie - mówi Dominik Lebda.

Majowa promocja to gratka dla podróżników, a zwłaszcza miłośników kolei, którzy mogą non stop jeździć po całej Polsce. Dorośli zapłacą za ogólnopolski bilet na 10 dni 83 zł. a młodzi do 26 roku życia i osoby po 60 tylko 49. zł. - W tym roku niektórzy planują wydłużyć weekend majowy do 10 dni. Ten okres świąteczno-urlopowy bardzo się wydłużył, a my chcemy ułatwić turystyczny wypoczynek Polaków - mówi Lebda. - Jesteśmy największym przewoźnikiem kolejowym w Polsce i mamy najgęstszą siatkę połączeń w naszym kraju, a majówka jest doskonałą okazją, by to pokazać.

Dzięki promocji niewielkim kosztem można zwiedzić bardzo wiele pięknych miejsc w Polsce - zarówno pod względem krajobrazu, jak i zabytków. Pojechać w góry lub nad morze. "Poczuj zapach morskiej bryzy lub posłuchaj szumu podlaskich lasów. Posmakuj lokalnych przysmaków, stwórz niezapomniane chwile" - czytamy w materiale prasowym POLREGIO. „Majówkowe” bilety są imienne i ważne jedynie z dokumentem potwierdzającym wiek oraz tożsamość podróżnego. Bilet uprawnia do wielokrotnych przejazdów na terenie kraju ogólnodostępnymi pociągami REGIO i interREGIO.

Dzięki modernizacją torów kolejowych, które obecnie są prowadzone nie tylko między wielkimi miastami, ale także na "zapomnianych trasach". Po niemal 10 latach przerwy będzie można przejechać się połączeniem kolejowe Nysa – Kłodzko, które przebiega fragmentem niezwykle malowniczej „Magistrali Podsudeckiej”. Majówka jest również czasem, kiedy rusza wiele linii kolejowych tzw. turystycznych. - Ruszamy z liniami sezonowymi z Rzeszowa do Zamościa i Sandomierza i z Białegostoku do Waliły. To jest okazja by skorzystać z naszej promocji i dojechać do pięknych zakątków Polski - mówi rzecznik POLREGIO. - Natomiast miłośnicy kolei już teraz na naszym bilecie chcą ustanowić majowy rekord podróżowania naszymi pociągami.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem