Reklama

Sklep sakralny

Bp Przybylski: Bierzmowanie to początek przyjaźni z Bogiem

2017-12-11 11:34

Marian Banasik

Maciej Bloma

„Bierzmowanie to nie jest meta. To jest początek możliwej przygody i przyjaźni z Bogiem” – mówił w homilii bp Andrzej Przybylski. 10 grudnia biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej przewodniczył Mszy św. w parafii św. Otylii w Rędzinach. Podczas Mszy św. bp Przybylski udzielił sakramentu bierzmowania 53 młodym ludziom.

W homilii bp Przybylski odnosząc się do czytań mszalnych podkreślił, że „Bóg posyła proroków, apostołów, aby umocnili wiarę”.

- Tym co określa człowieka wierzącego jest modlitwa. Lepsze jest określenie chrześcijanin modlący się i nie modlący się. Jest bardziej wyraziste, aniżeli chrześcijanin praktykujący i nie praktykujący – mówił bp Przybylski za teologiem Romano Guardinim.

Reklama

Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej odniósł się do problemu wiary - Wiara żywa jest wtedy, gdy jest modlitwa w naszym życiu, Msza św. i karmienie się Bogiem. Wiara żywa jest ściśle złączona z miłością. Nie może zabraknąć miłości w wierze – mówił biskup.

- Bierzmowanie trzeba przyjąć ze względu na Boga, dla życia duchowego. To największy dar z nieba, kiedy otrzymujemy Ducha Świętego. Najbardziej potrzebujemy w życiu daru Ducha Świętego – przypomniał młodzieży bp Przybylski i dodał: „ Olej krzyżma świętego mówi nam, że potrzebne jest światło, żeby w życiu człowieka nie było ciemności”.

- Duch Święty chce przeniknąć wasze życie, żeby się coś w waszym życiu nie popsuło – wołał bp Przybylski.

- Sakrament bierzmowania wskazuje na moc Bożą, siłę. Jednak dar od Boga nie jest gotowym produktem. Można go zmarnować i nie wykorzystać. Bez modlitwy, Mszy św. można ten dar Boży zmarnować – kontynuował biskup.

Duchowny przypomniał również, że „bierzmowanie to nie jest meta. To nie jest koniec przygody z Kościołem. To jest początek możliwej przygody i przyjaźni z Bogiem”.

Bierzmowani otrzymali krzyż, Katechizm Kościoła Katolickiego.

Do tej uroczystości wierni przygotowywali się poprzez rekolekcje adwentowe, które w dniach 7-9 grudnia przeprowadził ks. Mariusz Frukacz, redaktor tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Podczas nauk rekolekcjonista wskazał na prawdę, że jesteśmy wypisani na dłoniach Boga. - Jesteśmy wypisani na Jego dłoniach krwią i gwoździami – mówił rekolekcjonista.

Ks. Frukacz wskazał na świętość jako powołanie każdego chrześcijanina. Podkreślił jak ważna jest czystość i pokora serca.

Maciej Bloma

Mówiąc o znaczeniu słowa Bożego w życiu każdego chrześcijanina odniósł się do sceny nawrócenia św. Augustyna, opisanej w VIII księdze „Wyznań”. - Bóg także do nas zwraca się głosem dziecka: „Weź i czytaj”. Bóg nie narzuca się nam, ale Jego słowo wywołuje poruszenie w naszym sercu. Czasem jest to wielka burza. Niekiedy to słowo rani, bo burzy nasz własny uśpiony świat, nasze przyzwyczajenia – mówił ks. Frukacz.

- Tak ważny jest powrót do Boga, bo grzech nas poniża, wyrywa nas Bogu. Musimy słuchać sumienia, które jest sanktuarium naszych spotkań z Bogiem, ale także naszych powrotów do Boga. Sumienie to w pewien sposób sanktuarium powrotu syna marnotrawnego – mówił rekolekcjonista podczas jednej z konferencji.

Tagi:
bierzmowanie

Młodzi misjonarze z Osobowic

2018-10-10 11:21

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 41/2018, str. II

W dniu liturgicznego wspomnienia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, 1 października w parafii pod jej wezwaniem na wrocławskich Osobowicach bp o. Jacek Kiciński udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania. – Sakrament bierzmowania jest po to, abyśmy byli misjonarzami Jezusa Chrystusa – mówił. – I dziś wy nimi zostajecie

Agnieszka Bugała
Młodzi, którzy przyjmowali sakrament przynieśli róże – symbol św. Teresy

Słowa te nabierają szczególnego znaczenia, gdy przypomnimy sobie, że św. Teresa z Lisieux w wieku 14 lat pragnęła zostać misjonarką, a po lekturze „Roczników Misyjnych Rozkrzewiania Wiary” wołała: „Czuję jakże gwałtowne pragnienie być misjonarką!”. Wiemy, że jako piętnastolatka wstąpiła do Klasztoru Sióstr Karmelitanek w Lisieux, gdzie w surowych warunkach spędziła zaledwie 9 lat, umierając w 1897 r. na gruźlicę. Już 30 lat później papież Pius XI ogłosił ją patronką misji. Podkreślał te fakty z życia Świętej Ojciec Biskup pokazując młodym, wyrażającym gotowość przyjęcia sakramentu bierzmowania, radykalizm ewangeliczny ich rówieśniczki. – Dlaczego to jest niesamowita święta? – pytał kandydatów. – Bo bardzo wcześnie odkryła swoje powołanie. Ona chciała być blisko Boga, chciała poświęcić się Jezusowi tak bardzo, żeby aż zniknąć z tego świata. Kto z was chciałby, w tym momencie swojego życia, całkowicie poświęcić się Jezusowi? Pomyślcie, jak Teresa musiała Go kochać, jak musiała za Nim tęsknić, że podjęła taką decyzję będąc w waszym wieku! Postanowiła całe swoje życie spędzić w klasztorze, za kratą – mówił Biskup. Przypomniał również autobiograficzną książkę Doktor Kościoła pt. „Dzieje duszy” wyznając, że była to jedna z pierwszych, poważniejszych lektur w jego życiu. Przywołał wypowiedź Teresy – esencjonalną definicję jej roli w Kościele: „W sercu Kościoła, mej Matki, będę miłością”. I w rozważaniu poprowadził młodych do odkrycia, że Kościół Jezusa Chrystusa, który Teresa nazwała Matką, staje dziś przed nimi, gotowy do przyjęcia ich zobowiązania wierności. W obliczu powszechnie powtarzanej opinii, że bierzmowanie to sakrament rozstania z Kościołem, słowa bp Kicińskiego zabrzmiały mocno: – Bierzmowanie to jest bardzo ważny moment w waszym życiu, ja ten sakrament nazywam zaślubinami z Kościołem. Jesteście powołani do tego, aby być w Kościele i aby być miłością. Od dziś Kościół jest waszym domem i waszą Matką. Od dziś jesteście posłani, aby głosić światu czym jest Kościół. Sakrament bierzmowania jest po to, abyśmy byli misjonarzami Jezusa Chrystusa. Dziś bardzo potrzebujemy tych, którzy będą świadczyć o Jezusie. Bądźcie wierni Jezusowi, aż do końca waszego życia – zapraszał młodych oczekujących na dar sakramentu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Watykan: Kościół ma siedmioro nowych świętych

2018-10-14 12:23

tom, st (KAI) / Watykan

Podczas uroczystej Mszy św. na placu św. Piotra papież Franciszek kanonizował 14 września siedmioro błogosławionych: Pawła VI, abp Oskara Romero, Franciszka Spinelliego, Wincentego Romano, Marię Katarzynę Kasper, Nazarię Ignacię March Mesę i Nuncjusza Sulprizio. W kanonizacji biorą udział uczestnicy XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, którzy obradują w Watykanie na temat młodzieży.

Grzegorz Gałązka

Na początku liturgii prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Giovanni Angeo Becciu i towarzyszący mu postulatorzy podeszli do papieża i poprosili, aby przystąpiono do kanonizacji błogosławionych. Kardynał przedstawił krótkie życiorysy nowych świętych.

Po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych papież odczytał formułę kanonizacyjną: „Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Paweł VI, Oskar a Arnulfo Romero y Galdámez, Franciszek Spinelli, Wincenty Romano, Maria Katarzyna Kasper, Nazaria Ignacia od św. Teresy od Jezusa March Mesa, Nunziusz Sulprizio są świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele”. Po tych słowach na placu św. Piotra rozległy się gromkie brawa.

Zobacz zdjęcia: Kościół ma siedmioro nowych świętych

Przy wtórze Psalmu 32 na ołtarz wniesiono relikwie nowych świętych, po czym kard. Becciu podziękował Ojcu Świętemu, w imieniu całego Kościoła „za tę proklamację” i poprosił go o wydanie listu apostolskiego o dokonanej kanonizacji, na co Franciszek odpowiedział: „Tak zarządzamy”.

Z kolei odśpiewano po łacinie hymn „Gloria” i odczytano – kolejno po włosku fragment Księgi Mądrości, następnie po hiszpańsku Listu do Hebrajczyków, wreszcie po łacinie i po grecku fragment Ewangelii św. Marka.

Na frontonie Bazyliki św. Piotra wiszą portrety nowych świętych.

Papież Paweł VI (1897-1978) był człowiekiem o szczególnym charakterze - wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim "człowiek nieskończonej uprzejmości"), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem. Jest autorem 7 encyklik, 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i po raz pierwszy w dziejach, w 1970 r., dwóm kobietom przyznał tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny). Na sześciu konsystorzach mianował łącznie 143 kardynałów.

Abp Oscar Romero (1917-1980) walczył o prawa człowieka w ojczystym Salwadorze, odważnie krytykował przejawy niesprawiedliwości, potępiał akty przemocy obu stron rozdzierającej kraj wojny domowej. Papież Jan Paweł II w dniu śmierci abp. Romero nazwał go "gorliwym pasterzem", po czym dwukrotnie modlił się przy jego grobie w katedrze w San Salvador

Franciszek Spinelli (1853-1913), to włoski ksiądz, opiekun ubogich i opuszczonych, apostoł duchowości eucharystycznej. Widząc jak wielu ludzi dopuszcza się znieważania i świętokradztwa Eucharystii, wraz z bl. Katarzyną Comensoli, założył żeńskie zgromadzenie zakonne, którego celem było łączenie czci Najświętszego Sakramentu z miłosierdziem chrześcijańskim. Wincenty Romano (1751-1831), na chrzcie św. za patronów otrzymał św. Dominika i św. Wincentego, ale znany był pod drugim imieniem. Urodził się 3 czerwca 1751 r. w Torre del Greco (na południe od Neapolu). Wyszedł z rodziny ubogiej, toteż z trudem ukończył szkoły. W Neapolu kazania św. Alfonsa de Liguori rozbudziły w nim nabożeństwo do Najśw. Sakramentu. Gdy w 1775 r. otrzymał święcenia kapłańskie, wrócił do Torre del Greco. Prowadził tam teraz szkółkę dla kandydatów do kapłaństwa, katechizował i głosił kazania. Po erupcji Wezuwiusza i zniszczeniu kościoła (1794) zajmował się jego odbudową. Został potem proboszczem u Św. Krzyża. Przez tzw. Messa pratica ożywił uczestnictwo w Eucharystii; wprowadził też Rosario meditato i popularyzował inne praktyki pobożne. Wiele troski okazał najbiedniejszym, poniewieranym przez wszystkich poławiaczom korali, którzy znaleźli się w ciężkim położeniu materialnym. Wiele cierpień przysporzyły mu zmieniające się sytuacje polityczne. Zmarł dnia 20 grudnia 1831 r. na zapalenie płuc. Paweł VI beatyfikował go w 1963 r. Maria Katarzyna Kasper (1820 -1898) urodziła się 26 maja 1820 r. w Dernbach, w Westerwaldzie. Gdy uczęszczała do szkoły, słabe zdrowie utrudniało jej postępy w nauce. W r. 1842 straciła ojca, w sześć lat później matkę. Osamotniona, pomyślała o założeniu domu zakonnego i po niewielkim czasie osiągnęła swoje. W r. 1850 biskup zaaprobował nowy instytut, który nazwał się Zgromadzeniem Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa. Rozszerzał się ten instyt szybko, ale trudności nie brakowało. W czasie kulturkampfu siostry musiały się schronić do Holandii, ale wtedy to właśnie zaczęły powstawać nowe domy w Anglii i Ameryce. Katarzyna zarządzała zgromadzeniem z wielką roztropnością, całą zaś swoją niezachwianą ufność pokładała w Bożej Opatrzności. Umiała przy tym przelewać na inne swą własną gorliwość i umiejętność poświęcania się dla drugich. Zmarła 2 lutego 1898 r. w Dernbach. Paweł VI beatyfikował Katarzynę Kasper w r. 1978. Nazaria Ignacja od św. Teresy od Jezusa Mesa (1889 –1943) poświęciła swe życie głoszeniu Królestwa Bożego, troszcząc się o starców, z "kociołkiem ubogiego" dla tych, którzy nie mieli co jeść, otwierając przytułki dla sierot, szpitale dla zranionych przez wojnę, a nawet tworząc żeński związek zawodowy w celu wspierania kobiet.

Nuncjiusz Sulprizio (1817-1836), wcześnie osierocony świecki w latach 1830-32 przebywał w szpitalu z powodu zapalenia kości gdzie mimo wielkiego bólu i cierpienia - nie tracił pogody ducha i wielkiej wiary. Podczas dwuletniego pobytu w szpitalu poznał płk. Felice Wochingera, zwanego ze względu na swą dobroć "ojcem ubogich", który się nim zaopiekował. Szybko dostrzegł on w swym nowym podopiecznym niezwykłe cnoty i nazwał go "aniołem" bólu i miłości do Chrystusa, stając się dlań drugim ojcem. Mimo starań lekarzy i troskliwej opieki zmarł on wskutek gangreny 5 maja 1836 w Neapolu, mając nieco ponad 19 lat. Świadkowie jego śmierci wspominali, że w chwili jego odejścia do wieczności w pokoju roznosił się zapach róż, a jego ciało, uwolnione od choroby, stało się piękne i świeże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Ptasznik: dziś Jan Paweł II wzywałby nas do jedności

2018-10-15 13:46

rozmawiali Krzysztof Stępkowski i Małgorzata Muszańska / Warszawa (KAI)

– Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak – mówi w wywiadzie dla KAI ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. W przeddzień 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły wspomina swoją pracę u boku św. Jana Pawła II i podkreśla konieczność refleksji nad Jego pontyfikatem.

Archiwum ks. Pawła Ptasznika
Ks. prał. Paweł Ptasznik na tle Pałacu Apostolskiego w Watykanie

Ks. Paweł Ptasznik: – Propozycja pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu przyszła z Watykanu. Było to rok po moim powrocie ze studiów w Rzymie. Była tak niespodziewana, że w pierwszej chwili zacząłem się głupio wymawiać, że seminarium, że klerycy, że dopiero co zacząłem... Ale – dzięki Bogu – kard. Franciszek zamknął kwestię jednym zdaniem: „Wiesz, nie możemy powiedzieć Ojcu Świętemu, że nie ma nikogo, kto by cię tu zastąpił...”. Nieustannie jestem mu za to zdanie wdzięczny. Wtedy dopiero dotarło do mnie, co znaczy ta propozycja i przyjąłem ją z radością.

Na czym miała polegać moja praca, tak do końca dowiedziałem się dopiero za kilka dni, gdy już przyjechałem do Watykanu. Wtedy ks. prał. Stanisław Ryłko, którego miałem zastąpić, wyjaśnił mi, że chodzi nie tylko o zajęcia związane z biurem Sekretariatu, ale przede wszystkim o bezpośrednią współpracę z Ojcem Świętym przy przygotowaniu tekstów, które wygłaszał albo przekazywał na piśmie w formie dokumentów czy książek. Miało to polegać na zapisywaniu tego, co Papież dyktował, i tłumaczeniu na język włoski. Szybko jednak okazało się, że Ojciec Święty oczekiwał również twórczego wkładu: zachęcał do rozmowy, do wyrażenia opinii, wątpliwości, sugestii.

- Praca w cieniu postaci tej miary, co Jan Paweł II wymagała przecież specjalnych predyspozycji? Czy towarzyszyła Księdzu trema? Jak wyglądał „zwykły” dzień pracy? Na czym polegała specyfika pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu w tym czasie?

- – Oczywiście, miałem tremę... W czasie studiów miałem kilkakrotnie okazję osobiście spotkać Ojca Świętego i mogłem spodziewać się, że zostanę przyjęty serdecznie. Tak też było od pierwszego dnia. Ale perspektywa pracy z człowiekiem tego formatu wykraczała poza wszelkie wyobrażenia... Jednak szybko przekonałem się, że Jan Paweł II ani na chwilę nie przytłaczał swoją wielkością. Był pełen życzliwości i prostoty.
Zwykle pracę w biurze zaczynałem ok. 8.30. Do Ojca Świętego chodziłem prawie każdego dnia przed 10.00. Pracowaliśmy w niewielkim gabinecie (w oknie tego pomieszczenia Papież ukazuje się na modlitwę Anioł Pański). Ojciec Święty przychodził zwykle po porannej medytacji na tarasie. Po krótkim przywitaniu zasiadaliśmy przy biurku i rozpoczynał dyktowanie. Widać było, że nosi już w sobie to, co chce powiedzieć. Skupiony, dyktował pełnymi zdaniami, w równym tempie pozwalającym na zapisanie bez trudności. Po każdym akapicie prosił, aby mu go przeczytać i kontynuował.
Nasza praca trwała zwykle nieco ponad godzinę. Potem Ojciec Święty podejmował zaplanowane na dany dzień spotkania i audiencje, a ja wracałem do swojego biura, aby jak najszybciej przetłumaczyć to, co zostało zapisane i przekazać innym sekcjom językowym.
Resztę czasu w biurze zajmowały rutynowe zajęcia w ramach kompetencji Sekretariatu Stanu: korespondencja, kontakty z biskupami, z nuncjaturą, z Ambasadą RP przy Stolicy Apostolskiej, przedstawicielami rządu i organizacji pozarządowych, spotkania.

- Papież przyjął niezwykle otwarty styl swej posługi. Był to najwnikliwiej śledzony pontyfikat w historii papiestwa. Od pierwszych dni posługi, aż do godziny śmierci, określanej czasem ostatniej encykliki. Skąd wypływała tak wielka otwartość i duchowa siła Jana Pawła II?

- – Ojciec Święty był wewnętrznie zjednoczony z Chrystusem i cały oddany ludziom. Jemu zależało na tym, by przyprowadzić do Chrystusa każdego człowieka. Wiedział, że jedynie dobrocią, otwartością, życzliwością może pociągnąć człowieka, zachęcić do drogi – często niełatwej – ku spotkaniu z Chrystusem. Kiedy trzeba było, nie unikał ojcowskiego napomnienia, ale o wiele częściej zachęcał, pokazywał perspektywy dobra, budził nadzieję, przekonywał o wspaniałości człowieka i godności, którą każdy może w sobie odkrywać, jeśli pozwoli światłu Ducha Świętego wydobyć Boży obraz i podobieństwo, jakie człowiek w sobie nosi od dnia stworzenia.
Wydaje mi się, że tajemnica popularności Jana Pawła II, tego, że przyciągał uwagę, tkwi w jego autentyczności. W każdej sytuacji był sobą, niczego nie ukrywał, ani nie udawał. Tak było również wtedy, gdy przyszła starość, choroba i cierpienie. On, przez swoją autentyczność, pozwalał nam uczestniczyć w swym przeżywaniu zjednoczenia z Chrystusem, zarówno w Jego chwale, jak i w Jego męce.

- Jak wyglądało ostatnie spotkanie z Janem Pawłem II? Czy duchowy kontakt z Janem Pawłem II wciąż trwa?

- – Po raz ostatni spotkałem się z Janem Pawłem II w dniu jego śmierci, około południa. Gdy wszedłem do jego pokoju, był tam już kard. Joseph Ratzinger. Ojciec Święty był świadomy, choć nie mógł mówić. Pomodliliśmy się chwilę razem, a potem abp Stanisław Dziwisz poprosił, aby nas Ojciec Święty pobłogosławił. Uklęknąłem przy łóżku, a on w milczeniu położył dłoń na mojej głowie i nakreślił znak krzyża na czole. Nigdy nie zapomnę tej chwili pożegnania.
Oczywiście, mój duchowy kontakt z Janem Pawłem wciąż trwa. Co dnia modlę się za jego wstawiennictwem, polecając mu swoje sprawy i sprawy innych ludzi. Kiedy pojawia się jakiś problem, proszę, żeby pomógł mi go rozwiązać. Wierzę, a czasem tego doświadczam, że tak, jak przed laty, tak i teraz, z życzliwością mi towarzyszy.

- Jak Ksiądz Prałat ocenia z perspektywy 13 lat jakie minęły od śmierci Jana Pawła II odbiór pontyfikatu? Czy dobrze wykorzystujemy jego owoce? Co należałoby zmienić w naszym podejściu do Jana Pawła II?

- – Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak... Powracamy jeszcze do wydarzeń, pielgrzymek, spotkań, anegdot, wzruszamy się może oglądając archiwalne nagrania, ale z nauczania w naszej świadomości pozostają tylko poszczególne frazy, hasła, apele – ważne, wciąż aktualne, ale jakby pozbawione całego kontekstu jego nauczania o Bogu, o człowieku, o świecie, ale też o powołaniu do świętości i o wymaganiach płynących z wiary, nadziei i miłości, które nadają konkretny kształt naszemu przeżywaniu chrześcijaństwa. Chyba trzeba częściej i głębiej sięgać do tego skarbca.

- W tym roku świętujemy stulecie niepodległości. Obchodom towarzyszy wiele inicjatyw, przedsięwzięć. Jak Ksiądz sądzi, co powiedziałby nam papież, gdyby żył na temat wolności, niepodległości?

- – Również w wymiarze społecznym i politycznym Jan Paweł II ma nam wiele do powiedzenia, począwszy od wyznania: „To jest moja Matka, ta Ojczyzna...”. No właśnie, widzieć w Ojczyźnie matkę. On wciąż przypomina, że ta matka wiele wycierpiała i dlatego należy się jej miłość szczególna. A miłość ta powinna przekładać się na wysiłek budowania, bo łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować.
Myślę, że dziś Ojciec Święty wzywałby nas, Polaków, przede wszystkim do jedności. On zawsze łączył, szukał tego, co wspólne w różnorodności, która sama w sobie też jest wartością i może ubogacać, o ile nie staje się źródłem niezgody. A dziś niezgody w naszym narodzie – i w Kościele również – jest za wiele.
Nie wiem, czy przeczucie, czy znajomość ducha polskiego dyktowały Janowi Pawłowi II słowa, jakimi żegnał się z Polską po ostatniej pielgrzymce, w 2002 roku: „Odjeżdżając, te trudne sprawy Ojczyzny chcę polecić Bożej Opatrzności i zachęcić wszystkich odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny”. Właśnie: zgody, współpracy i troski o dobro Ojczyzny.
***
Paweł Ptasznik (ur. 15 czerwca 1962 r. Węgrzcach Wielkich). Kierownik Sekcji Polskiej i Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, bliski współpracownik Jana Pawła II, Benedykta XVI i Papieża Franciszka. Od 2007 r. rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji w Wiecznym Mieście. Studiował w związanym z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Święceń kapłańskich udzielił mu 17 maja 1987 r. w katedrze wawelskiej kardynał Franciszek Macharski.
W latach 1990–1994 studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1994 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1994–1995 pełnił funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.
W 1996 r. został pracownikiem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu, od 2001 r. jest odpowiedzialny za jej prace. Jest redaktorem m.in. serii „Dzieła zebrane Jana Pawła II” oraz watykański konsultant filmów „Jan Paweł II” oraz „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Współscenarzysta filmu „Świadectwo”. W listopadzie 2009 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem