Reklama

Biały Kruk 1

Watykan: papieski list do biskupów Argentyny ws. Amoris leatitia dokumentem oficjalnym

2017-12-06 16:31

st, pb (KAI) / Watykan

Tama66/pixabay.com

Papieski list do biskupów regionu Buenos Aires na temat duszpasterstwa osób rozwiedzionych, które zawarły ponowne związki małżeńskie, znalazł się w oficjalnym zbiorze nauczania papieskiego. List opublikowany na stronie internetowej Acta Apostolicae Sedis jest odpowiedzią na dokument argentyńskich biskupów poświęcony adhortacji "Amoris laetitia". Franciszek stwierdza w swym liście, że opracowanie biskupów „w pełni wyjaśnia sens ósmego rozdziału” jego adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. - Nie ma innych interpretacji - stwierdził papież.

Ósmy rozdział wspomnianej adhortacji, wydanej po dwóch zgromadzeniach Synodu Biskupów nt. rodziny, zajmuje się rodzinami „zranionymi”, które znajdują się w sytuacji nieuregulowanej z punktu widzenia Kościoła.

Dokument argentyńskich biskupów, mający formę listu do kapłanów, został rozesłany do nich na początku września 2016 roku. Zawiera on kryteria, jakie należy stosować w stosunku do osób, o których mówi ósmy rozdział adhortacji, w tym dotyczące ewentualnego dopuszczenia ich do sakramentów.

Przede wszystkim biskupi zwracają uwagę, że należy mówić nie o „zgodzie” na dostęp do sakramentów, lecz raczej o „procesie rozeznawania” z udziałem duszpasterza. Jest to droga, na której duszpasterz powinien położyć nacisk na głoszenie kerygmatu, pobudzającego i odnawiającego osobiste spotkanie z Chrystusem.

Reklama

Takie „towarzyszenie duszpasterskie” wymaga od księży ukazywania „matczynego oblicza Kościoła”, zaś od pozostałych osób - „postawienia całego swego życia w świetle Ewangelii i wprowadzania miłości w czyn”. Droga ta „nie musi koniecznie prowadzić do sakramentów”, lecz może kierować ku „innym formom większej integracji w życie Kościoła: większej obecności we wspólnocie, uczestnictwu w grupach modlitewnych i formacyjnych, zaangażowaniu w różne posługi kościelne”.

Gdy jest to wykonalne w konkretnych warunkach danej pary małżonków, „szczególnie, gdy obydwoje są chrześcijanami na drodze wiary”, można im zaproponować życie we wstrzemięźliwości seksualnej, które otwiera im drogę do sakramentu pojednania - taką ewentualność przewidywał w swym nauczaniu już św. Jan Paweł II.

Z kolei w przypadku, gdy zachodzą „bardziej skomplikowane okoliczności”, a także gdy nie można uzyskać stwierdzenia nieważności wcześniej zawartego małżeństwa, opcja wstrzemięźliwości seksualnej faktycznie jest niewykonalna. Mimo to także wówczas możliwe jest dalsze rozeznanie. - Jeśli rozpozna się, że w konkretnym przypadku istnieją ograniczenia, które zmniejszają odpowiedzialność i winę, szczególnie gdy osoba uważa, iż popadłaby w kolejne uchybienia, ze szkodą dla dzieci z nowego związku, „Amoris laetitia” otwiera możliwość dopuszczenia do sakramentów pojednania i Eucharystii - piszą hierarchowie. Tłumaczą przy tym, że sakramenty te pozwolą tej osobie na dalsze dojrzewanie w wierze mocą łaski Bożej.

- Należy jednak unikać traktowania tej możliwości jako bezwarunkowego dopuszczenia do sakramentów, tak jakby każda sytuacja je usprawiedliwiała. Tym, co się proponuje jest rozeznawanie, które dokonuje rozróżnienia każdego przypadku z osobna. Na przykład szczególnej uwagi wymaga nowy związek, zawarty po niedawnym rozwodzie lub sytuacja tych, którzy wielokrotnie uchybiali swym zobowiązaniom rodzinnym. A także postawa bliska apologii lub obnoszenia się z własną sytuacją, tak jakby była ona częścią chrześcijańskiego ideału - przestrzegają biskupi.

Zalecają ukierunkowanie osoby na stanięcie w swym sumieniu przed Bogiem, zwłaszcza gdy chodzi o postępowanie wobec dzieci i opuszczonego współmałżonka. Gdy doszło tu do niesprawiedliwości, która nie została naprawiona, dopuszczenie do sakramentów byłoby „szczególnie gorszące”.

Za właściwe hierarchowie uznają, by ewentualny dostęp do sakramentów odbywał się „w sposób poufny”, zwłaszcza gdy mogłoby to prowadzić do jakichś konfliktów. Jednocześnie nie można zaniedbywać prowadzenia wspólnoty do wzrastania w duchu zrozumienia i przyjęcia takich osób.

W liście z 5 września 2016 roku papież pochwalił wskazówki biskupów, nazywając je „prawdziwym przykładem towarzyszenia kapłanom”. Stwierdził, że to, co napisali „bardzo dobrze wyraża i w pełni wyjaśnia sens ósmego rozdziału «Amoris laetitia»”. - Nie ma innych interpretacji - podkreślił Ojciec Święty. Przyznał jednocześnie, że „droga przyjęcia, towarzyszenia, rozeznawania i włączania” jest męcząca, gdyż chodzi o „duszpasterstwo bezpośrednie, do którego nie wystarczą środki programowe, organizacyjne czy prawne, choć są konieczne”.

Tagi:
Watykan Amoris laetitia

Abp Chaput wyjaśnia, jak interpretować Amoris laetitia

2017-11-10 20:41

RV / Filadefia / KAI

Bóg nie domaga się od nas, byśmy ocalili Kościół czy powstrzymali świat. To jest w Jego rękach. On prosi nas o coś o wiele prostszego i ważniejszego. Prosi każdego z nas, księży, abyśmy byli wierni oraz byli Jego uzdrawiającą obecnością dla Jego i zarazem naszego ludu – powiedział abp Charles Chaput podczas krajowego zgromadzenia filipińskich księży w USA. Poproszono go o zabranie głosu na temat adhortacji „Amoris laetitia”. Abp Chaput jest przewodniczącym komisji amerykańskiego episkopatu ds. interpretacji tego dokumentu.

Włodzimierz Rędzioch
Abp Charles Chaput - Metropolita Filadelfii

Przed dwoma laty był on gospodarzem Światowego Spotkania Rodzin w Filadelfii. Zaraz potem uczestniczył w Synodzie Biskupów o rodzinie. I dzięki temu synodalnemu doświadczeniu jako jeden z pierwszych biskupów w USA wydał wskazania dotyczące właściwego interpretowania tej adhortacji. W Episkopacie zajmuje miejsce szczególne również ze względu na swe pochodzenie. Jest w nim jedynym potomkiem amerykańskich Indian. Zwracając się do filipińskich księży abp Chaput przypomniał, że trwały, oparty na miłości i otwarty na życie związek kobiety i mężczyzny jest tym, co spaja naszą kulturę i zapewnia jej przyszłość. Trzeba o to walczyć i nie popaść w zamęt, jak wiele innych wspólnot chrześcijańskich. Jest to o tyle ważne, że żyjemy w czasach, kiedy następują głębokie przemiany społeczne. Nie jesteśmy w stanie ich powstrzymać, ale pośród nich mamy pozostać wierni. Pośrodku zamętu mamy głosić prawdę i według niej żyć. 

Odnosząc się do treści papieskiej adhortacji abp Chaput przypominał, że Kościół musi docierać do ludzi w ich realnej sytuacji oraz towarzyszyć im. Owo towarzyszenie oznacza jednak prowadzenie ich we właściwym kierunku, delikatnie, lecz uczciwie, mówiąc im prawdę w miłości. Nie można utwierdzać ludzi w ich błędach. Pismo Święte bardzo jasno wypowiada się na temat tego, co jest dobre, a co złe w pożyciu seksualnym. Bylibyśmy marnymi uczniami Chrystusa, gdybyśmy nie mieli odwagi mówić prawdy, tak jak Kościół zawsze ją rozumiał. Żyjemy w epoce, kiedy świadomie szerzy się zamieszanie, niekiedy również w Kościele. W takich czasach jasność co do prawdy, prezentowanej delikatnie i cierpliwie, jest nieocenionym skarbem – dodał arcybiskup Filadelfii.

Przypomniał on, że dla chrześcijan podstawową prawdą jest fakt, iż pod względem moralnym pożycie małżeńskie jest dopuszczalne jedynie w małżeństwie. Natomiast słowa Jezusa o nierozerwalności małżeństwa są tak jasne, że ich znaczenia nie można ani rozmyć, ani zreinterpretować. Kiedy małżeństwo zostało ważnie zawarte, trwa aż do śmierci jednego z małżonków. Naszym zadaniem jako kapłanów jest zachowanie i głoszenie tej prawdy jako przesłania wyzwolenia, nawet gdyby miało być to trudne.

Abp Chaput przyznał, że rozdział VIII adhortacji, a zwłaszcza przypis 351 wywołuje wiele kontrowersji. W takiej sytuacji, jak w przypadku wszystkich innych papieskich dokumentów dotyczących wiary i moralności, jeśli w tekście pojawia się niejasność, to należy go zawsze interpretować zgodnie z nauczaniem poprzednich papieży. Arcybiskup Filadelfii podkreślił, że przez 47 kapłańskiego życia spotkał naprawdę bardzo niewielu księży, którzy chcieliby ludzi karać, wydalać z parafii czy nie dopuszczać do sakramentów. Spotkał natomiast setki kapłanów zaniepokojonych stanem wiary swych wiernych, ich źle uformowanymi i niedojrzałymi sumieniami. Dlatego propozycja, by o ważności swego małżeństwa ludzie mogli rozstrzygać na forum wewnętrznym, we własnym sumieniu, budzi poważne zastrzeżenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktywny dzień z „6-pakiem biegowym”!

2018-02-21 09:24

Anna Buchar

Bieganie stało się we Wrocławiu popularną formą aktywności. Polskie Towarzystwo Psychopedagogiczne postanowiło wykorzystać ten fakt i włączyć się w popularyzacje zdrowego trybu życia. W tym celu zainicjowało „6-pak biegowy”, który odbędzie się 11 marca we wrocławskim Parku Grabiszyńskim.


- Nasz projekt docenia to, co we Wrocławiu najpiękniejsze - zieleń i co za tym idzie parki! Chcemy spotkać się z Wami i zdrowo zmęczyć swoje organizmy. Pragniemy, aby nasze zajęcia dały Wam wiedzę związaną z edukacją zdrowotną i żywieniową – mówi Dawid Kołodziej, prezes Polskiego Towarzystwa Psychopedagogicznego.

Biegi zaplanowano na dwóch trasach: 850 m oraz 650 m. Zapisać się mogą zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale liczy się kolejność zgłoszeń. W każdej z 3 kategorii (U-13, U-18, OPEN) udział wziąć może 40 zawodników. - Ma to pomóc zarówno w sprawnym przeprowadzeniu zawodów, jak i zapewnić bezpieczeństwo uczestników – tłumaczy Paweł Skrob, koordynator akcji, dodając, że biegi to nie wszystko co oferuje ,,6-pak biegowy”: – Przygotowaliśmy mnóstwo dodatkowych atrakcji: porady dietetyczne, fizjoterapeutyczne, pedagogiczne, psychologiczne, a także rozgrzewki przed każdą z kategorii biegowych. W porozumieniu z Policją będziemy chcieli także uruchomić punkt do znakowania rowerów.

W projekt zaangażowało się wiele osób, ale wciąż brakuje wolontariuszy. Jeśli masz ochotę włączyć się w to sportowe wydarzenie, zapraszamy na stronę: http://6pak.psychopedagog.eu/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem