Reklama

Konkurs Połączyła ich Polska

Misja Jana Karskiego upamiętniona w Izbicy

2017-12-04 11:33

Patryk Małecki

Dawid Kostecki
Dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, bratanica i córka chrzestna bohatera odsłania monument...

W Izbicy koło Krasnegostawu w województwie lubelskim odsłonięto w niedzielę monument upamiętniający misję Jana Karskiego i jej szczególne brawurowy akt, jakim było przedostanie się emisariusza do zlokalizowanego w tym miasteczku getta – obozu tranzytowego.

Karski dokonał tego w pierwszych dniach 1942 roku przebrany w mundur ukraińskiego strażnika formacji pomocniczej SS. Wiedzę naocznego świadka przekazywał następnie w swoim raporcie przywódcom i ośrodkom opiniotwórczym Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Niedzielne wydarzenie, prowadzone przez aktora teatru Osterwy i profesor sztuki teatralnej Witolda Kopcia, odbywało się z pełnym ceremoniałem wojskowym. Poczet flagowy kompanii honorowej odciągnął na maszt flagę państwową. Rozbrzmiał hymn państwowy podjęty natychmiast przez kilkuset uczestników uroczystości.

Reklama

Jako pierwsze odczytane zostało okolicznościowe przesłanie prezydenta RP Andrzeja Dudy, honorowego patrona obchodów 75-lecia Misji Jana Karskiego, który nie mógł przybyć osobiście do Izbicy ze względu na inne obowiązki w stolicy. Zaprezentował je doradca prezydenta Tadeusz Deszkiewicz.

„Misja Jana Karskiego należy do najbardziej znaczących epizodów drugiej wojny światowej. Choć na tle bitew z udziałem milionów żołnierzy, które rozstrzygały o losach wojny, misja jednego skromnego człowieka przemawiającego w imieniu polskiego Państwa Podziemnego z pozoru przedstawia się mało znacząco – to przecież dotyczyła ona jednej z najbardziej wstrząsających tragedii w historii ludzkości. Dzięki świadectwu Jana Karskiego być może tej tragedii udałoby się skuteczne i przeciwdziałać. Niestety, ci którzy mieli możliwości działania, nie zareagowali na raport polskiego emisariusza. Polski krzyk o Zagładzie Żydów spotkał się z obojętnością świata” – usłyszeli zebrani.

Zabierająca głos w imieniu rodziny bohatera, jego bratanica i córka chrzestna dr Wiesława Kozielewska-Trzaska przywoływała samą okoliczność niedzielnego zgromadzenia:

„Oczywiście Stryj nie spadł tu, w Izbicy, z nieba. Wcześniej trafił do Krasnegostawu, gdzie przygotowywał się do akcji i oczekiwał na stosowną do niej okazję. Było to możliwie dzięki organizacji i koordynacji przedsięwzięcia przez jego Brata – pułkownika Mariana Kozielewskiego, wówczas komendanta głównego Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa czyli konspiracyjnej policji Polski Podziemnej, a przed wojną komendanta stołecznego Policji Państwowej. Zapewne nie byłoby możliwe, gdyby nie kontakty i pomoc na miejscu ludzi związanych z wywodzącymi się z tych stron nadkomisarzem Eugeniuszam Motoczyńskim i ostatnim przedwojennym komendantem powiatowym policji w Krasnymstawie komisarzem Aleksandrem Głowaczem. Mówiąc po prostu sprawa była ułożona przez konspirację policyjną. Oczywiście znaczący był inspirujący udział w akcji Leona Feinera, przywódcy żydowskich socjalistów z Bundu, ale bez wspomnianej policyjnej roboty konspiracyjnej nic by nie było.

Chcę i muszę o tym powiedzieć, bowiem bohaterskie i patriotyczne zaangażowanie polskich policjantów w Państwo Podziemne przez całe dziesięciolecia przysłaniała czarna propaganda Policji Granatowej. O sprawiedliwość dla policjantów-patriotów czas się wreszcie upominać. To także historia naszej Rodziny. Obok mego Stryja pułkownika Mariana Kozielewskiego, w Podziemiu działali także dwaj inni Stryjowie-policjanci z garnizonu warszawskiego Edmund i Józef oraz Stryjenka-policjantka Laura, szyfrantka w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Po wojnie, Marian, Edmund i Józef ścigani przez polską bezpiekę i sowieckie NKWD, wydostali się na Zachód, a potem do Kanady, Stanów Zjednoczonych i Argentyny. Ojczyzny już nigdy nie zobaczyli. Laura w Polsce długo musiała mylić ślady. Na obczyźnie zmarł mój ojciec Stefan. Służył w polskiej marynarce. Potem brytyjskiej i amerykańskiej. Pływał w konwojach wojennych. Dwukrotnie jego jednostki były zatapiane. Cudem ocalał. Przeżył nawet, kiedy okręt poszedł na dno, a na oceanie płonęło paliwo, jakie przewoził, a on walczył o życie z ogniem i wodą.

Dawid Kostecki
Ważnym elementem idei pomnika jest ręka sięgająca ku niebu po ratunek...

Ornamentem naszej rodziny Kozielewskich jest naturalnie stryj Jan, znany całemu światu. Walczyli i cierpieli za Ojczyznę, z dala od niej umierając, także inni Kozielewscy. Nie mogę o nich dziś nie wspomnieć u stóp tego monumentu.”

Kończyła zaś przywołaniem słów kard. Stanisława Dziwisza:

„Karski szedł tam, gdzie posłała jego Ojczyzna. Misja Jana Karskiego była jednak także tryumfem człowieczeństwa w formacji, jaką Jan Karski otrzymał. Jako katolik i Sodalis Mariański swój udział w misji ratowania ginącego na jego oczach narodu żydowskiego uznawał za najświętszy obowiązek płynący z nakazu wierzy chrześcijańskiej. Aby być godnym słowa katolik musiał ratować naród poprzez który Bóg nam się objawił. Myślę, że ta konkluzja Księdza Kardynała powinna również i na zawsze nam towarzyszyć. Ona bowiem także definiuje misję Jana Karskiego. Misję kompletną i zupełną. W historii Polski nie było takich misji w nadmiarze.”

Reprezentująca lubelską społeczność żydowską profesor Luba Matraszek zaprezentowała niezwykle impresyjne wystąpienie ocalonego z Holocaust polskiego Żyda Abrahama Foxmana, długoletniego dyrektora Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL), przyjaciela Jana Karskiego. Mogliśmy usłyszeć:

„Nie ma zapewne w historii XX wieku człowieka, który nie będąc Żydem tak wiele dla Żydów by uczynił. Uczynił to czasie największego horrendum. Kiedy Hitler przygotował Żydom „ostateczne rozwiązanie” i przeprowadzał na nich zbrodnię Holocaustu, Karski podjął misję jej powstrzymania. Uratowania wszystkich jeszcze żyjących Żydów. […]

Jako pierwszy zaapelował do przywódców Wielkiej Brytanii i USA o radykalną zmianę strategii wojennej, tak aby jednym z jej głównych celów stało się powstrzymanie Holocaustu. Nigdy się tak nie stało. […]

Karski pozbawiał świat alibi wobec bezczynności towarzyszącej Holocaustowi. Karski stał się autorytetem moralnym, a opinia światowa oddał mu spóźniony, ale jakże zasłużony hołd.

Tagi:
Jan Karski

Czy Lublin zlikwidował ulicę Jana Karskiego?

2018-10-19 10:06

Agata Muzyka

Agata Muzyka
Wlot ul. Karskiego do Spokojnej. Czyja to ulica, trzeba zgadywać lub dowiadywać się z nawigacji.

Podczas niedawnego Kongresu Polsko-Amerykańskiego w Lublinie z udziałem miedzy innymi ambasador Georgette Mosbacher, kilku Amerykanów chciało odwiedzić ulicę upamiętniającą legendarnego emisariusza i człowieka, który próbował powstrzymać Holocaust – Jana Karskiego. Trafili dopiero, jaki ich ktoś zaprowadził. Dlaczego? Bo ulica ta w centrum miasta… nie ma tablic informacyjnych.

Oznaczenia uliczne zdjęto na czas budowy u zbiegu ulic Karskiego i Spokojnej kontrowersyjnego biurowca. Budowla stanęła, ruch na ulicy Karskiego przywrócono, ale o tablicach z nazwą zapomniano.

Czy Karski zaczął już komuś w Lublinie przeszkadzać? Pytanie jest ważne choćby z racji obchodzonego właśnie 75-lecia misji wojennej bohatera Polski, Ameryki i Izraela.

- Z władzami Lublina w przedmiocie upamiętnienia Jana Karskiego od dawna nie potrafimy znaleźć wspólnego języka i porozumieinia… - puentuje dr Wieslawa Kozielewska-Trzaska, bratanica i córka chrzestna legendarnego bohatera. - Nadziei jednak nie gasimy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Sekret kodu kulturowego rodzin wielodzietnych

2018-11-19 12:54

Antoni Szymański Senator RP

W kaszubskiej gminie Sierakowice odnotowuje się najwyższą dzietność w kraju. Typowy model rodziny to 2+4. Ten fenomen ma różne tłumaczenia. Czy Kaszubi dostali zawrotu głowy i muszą mieć dużo dzieci, bo również w sąsiednich gminach powiatu kartuskiego odnotowuje się najwyższe wskaźniki urodzeń? Co leży u podstaw tej wyjątkowej prokreacyjnej determinacji? Wójt gminy Tadeusz Kobiela tłumaczy to tradycją. Inny trop wyjaśnienia może prowadzić do uznania głębokiej religijności Kaszubów jak czynnika wzmacniającego postawy prorodzinne.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Niekonwencjonalne wyjaśnienie sierakowickiej prężności demograficznej przedstawił prof. Witold Toczyski w raporcie Rządowej Rady Ludnościowej „Sytuacja demograficzna Polski jako wyzwanie dla polityki społecznej i gospodarczej”. Analizując ten przypadek kaszubskiej gminy postawił tezę, że na przyszłość demograficzną kraju duży wpływ będzie wywierać kod kulturowy przedsiębiorczości społecznej młodzieży. Nieco trywializując to podejście można postawić pytanie, czy spółdzielnie uczniowskie mogą mieć wpływ na budowanie pomyślności i niezależności rodziny? Casus Sierakowice wskazuje, że podstawą pomyślności gospodarczej gminy jest ponadprzeciętny udział prywatnej przedsiębiorczości. Gmina jest zagłębiem rzemieślniczym Trójmiasta, gdyż występuje dominacja (87,96 proc.) firm osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. W rodzinach przedsiębiorców silne jest przekonanie, że ich niezależność i pomyślność jest związana z ich aktywnością gospodarczą. Powstaje pewien wzór kulturowy, przekonanie o szczególnej wartości przedsiębiorczości dającej trwałe podstawy ekonomiczne rodziny. Mając własną działalność można być bardziej impregnowanym na układy i układziki, ceniąc sobie wartości życia rodzinnego. U podstaw prężności demograficznej stoi bowiem rodzina. Optymizm życia rodzinnego ściśle wiąże się ze stabilnością ekonomiczną, która daje gwarancje podołania zadaniu wychowania i wykształcenia dzieci, zaś szczególnie ceniąc przygotowanie dzieci do dobrego zawodu. Wiara, że wzór własnej zaradności potrafimy przekazać dzieciom stają się ważnym czynnikiem decyzji o posiadaniu dzieci.

Jednym z czynników hamująco wpływającym na pozytywny model rozwoju rodzin jest niewłaściwa pedagogika społeczna młodzieży, która kosztem solidaryzmu społecznego eksponuje model egoizmu, a nawet hedonizmu. Trudny do przecenienia jest wpływ szkoły na kształtowanie postaw przedsiębiorczych. Wiemy, że jednym ze źródeł sukcesu gospodarczego jest pomysłowość, odwaga i zdolność do podejmowania ryzyka poprzedzana jest praktykowaniem przedsiębiorczości społecznej w szkole. W polskiej edukacji występuje w szczątkowej postaci kształcenie dla przedsiębiorczości. Są to zajęcia o makro i mikroekonomii, bankowości, budżetowaniu i grach ekonomicznych. Zajęcia w większości mają charakter pasywny, takie trenowanie „na sucho”. Nauczyciele zajęcia traktują podręcznikowo, bez konfrontowania się realnym gospodarowaniem. Motyw pracy w tzw. realu dla dobra wspólnego i w kooperacji znajduje się na odległym miejscu piedestału wartości wychowawczych. Przeważa dyktat podstawy programowej i edukacji, która ma awansować do kolejnego szczebla kształcenia. Przedmioty, które nie są ważne na świadectwie maturalnym są z natury rzeczy przez wszystkich spychane na dalszy plan. Dlatego w szkołach wyginęły prawie całkowicie spółdzielnie uczniowskie – uniwersytety przedsiębiorczości. Zarówno spółdzielczość uczniowska, jak angażowanie się młodzieży do prac na rzecz społeczności lokalnej są w zapaści. Na margines zepchnięto praktykowanie przedsiębiorczości młodzieży. Przedsiębiorczość wiąże się z nastawieniem na nowe rozwiązania w relacjach społecznych. Nakierowana jest na budowanie umiejętności współpracy, wzmacnianie pasji i czerpanie znacznej satysfakcji z procesu realizacji swoich pomysłów.

Wiemy, że jednym ze źródeł sukcesu gospodarczego jest pomysłowość, odwaga i zdolność do podejmowania ryzyka. Obudzenie ducha przedsiębiorczości uzależnione jest od zbudowania swoistej kultury pracy nakierowanej na innowacyjne zmiany. To jest wielkie wyzwanie jak ożywić postawy przedsiębiorczości społecznej młodzieży, która jest jednym z istotnych czynników wzmacniania rodziny i społeczności lokalnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Maryja w małżeństwie była poddana Józefowi

2018-11-20 17:23

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Maryja była poddana swemu mężowi. Nigdy nie mówiła Józefowi: ja jestem matką Boga, a ty jego pracownikiem. Nie, była mu poddana – powiedział papież w szóstym już rozważaniu nad modlitwą „Zdrowaś Maryjo”, emitowanym we włoskiej telewizji katolickiej TV2000.

Grzegorz Gałązka

Franciszek podjął temat uniżenia się Boga w akcie wcielenia. Święty Paweł opisuje, że Jezus upokorzył się, aż do śmierci krzyżowej, przyjmując na siebie nasze grzechy. Apostoł powiedział wręcz, że Bóg stał się grzechem. A Maryja stała się Matką grzeszników, nas wszystkich.

Ojciec Święty nawiązał do osobistego doświadczenia, kiedy z okien autobusu przejeżdżającego obok więzienia w Buenos Aires widział kolejkę matek stojących, aby spotkać się ze swoimi synami podczas widzenia. Doznawały wiele upokorzeń i przykrości, ale jedyne, co było dla nich ważne, to zobaczyć dziecko. Bóg dał nam wszystkim matkę, rodzi ją dla nas na krzyżu.

W tym kontekście papież wspomniał o roli Józefa w życiu Maryi. - Ona była podporządkowana swojemu mężowi według kultury tamtego czasu. Przygotowywała mu jedzenie, rozmawiała z nim, mówili o dziecku, przeżywali wspólnie niepokój o niego, kiedy w wieku 12 lat pozostał w Jerozolimie. Niepokój męża i żony, niepokój rodziców. Normalność dziewictwa. I ona słuchała Józefa oraz była mu posłuszna. Najważniejsze decyzje podejmował Józef. To było naturalne w tamtych czasach. Tyle razy otrzymywał we śnie orędzia Boga. Ona jest pełna łaski. Józef jest sprawiedliwy. Jest mężczyzną zachowującycm Słowo Boże. Wspaniałe małżeństwo – podkreślił Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem