Reklama

Abp Jędraszewski: Konieczne jest wołanie, by Bóg przemienił oblicze tego świata

2017-12-03 10:04

Paulina Smoroń | Archidiecezja Krakowska

Adamik/ Archidiecezja Krakowska

Metropolita krakowski rozpoczął Adwent w klauzurowym klasztorze żeńskim. W sobotę 2 grudnia abp Marek Jędraszewski w kaplicy sióstr Karmelitanek Bosych przewodniczył Mszy św. z poświęceniem tabernakulum.

Chwilę przed poświęceniem arcybiskup odwołał się do łacińskiego słowa „tabernaculum", które oznacza „namiot". Dla Izraelitów namiot był miejscem spotkania z Bogiem, bo w nim chroniła się Arka Przymierza i największe skarby określające ich tożsamość.

„Dla chrześcijan tabernakulum to miejsce, w którym znajduje się sam Bóg ukryty pod postacią chleba, ciągle czekający na nas i ciągle dający się nam jako pokarm. (...) Niech to miejsce będzie dla was, czcigodne siostry miejscem spotkania z Tym, który czeka i który się daje. Niech to miejsce spotkania będzie dla was także przestrzenią, w której będziecie słyszały, że Chrystus nie jest wystarczająco miłowany, że za mało ludzi przychodzi, by Go czcić i adorować. Jednocześnie niech to wołanie Chrystusa przypomina wam o bólu tego świata, który nie chce pamiętać o przeszłości, nie myśli o przyszłości i nie ma w sobie owego błogosławionego napięcia między tym, co zostało już dane, a co zostanie dane w przyszłości".

Reklama

W wygłoszonej tego dnia homilii metropolita krakowski mówił również o rozpoczynającym się Adwencie, który ma być czasem oczekiwania, modlitwy i ofiary dla ludzi. „To czas pewnego oczekiwania, które ma w sobie tęsknotę i pewien ból, a jednocześnie radość, że spełni się to, czego pragniemy - przyjdzie Pan".

Z odczytanych podczas Mszy św. fragmentów Pisma Świętego wynika napięcie między tym, co otrzymaliśmy, a tym, do czego zdążamy. Św. Paweł w Liście do Koryntian pisał: „Zostaliście wzbogaceni we wszystko - we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was tak, iż nie brakuje wam żadnego daru łaski". Z drugiej strony wierni mają poczucie, że wciąż są na pielgrzymiej drodze do Domu Ojca.

„Jeszcze się nie objawiło - jak pisał św. Jan w swoim I liście - czym naprawdę jesteśmy i do jakiego szczęścia zostaliśmy powołani. To wyznacza rytm i treść naszego oczekiwania i tego zdążania, w którym zawiera się trud, tęsknota i ból".

Za miejsce, które skupia cały niepokój i ból świata można uznać kaplicę w klasztorze sióstr Karmelitanek Bosych. „Potrzeba nam Boga, który przyjdzie i przemieni nas. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to wołanie o Boga, by przemienił oblicze tego świata jest tym bardziej konieczne, ponieważ świat nie chce słuchać Boga. I nie tylko odwraca swoje uszy, by słowo Boże do niego nie trafiło, ale przekreśla swoją pamięć o tym, co było na tej naszej europejskiej ziemi. To się chce przekreślić jednym wielkim milczeniem i zacieraniem śladu, pociągając razem z tą postawą ogrom nieszczęść i zagrożeń"

Z tego m.in. wynika konieczność modlitwy za świat i coraz głębsze przeżywanie Adwentu. „Módlcie się za ten świat - oszukiwany, zbłąkany, pogrążony w beznadziei. Skoro tak określamy sytuację współczesnego świata, to z drugiej strony rozpoczynający się Adwent mówi, że może się to zmienić. Ten świat może przyjąć inny kształt. Może zostać przeniknięty Bożym Duchem. Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy".

Dlatego też Adwent musi być również czasem modlitwy, jako ofiary dla ludzi, którzy żyją tak, jakby Boga nie było. „To nie jest prawda o człowieku, który gdzieś w głębi serca ma ukrytą tęsknotę, która niekiedy daje o sobie znać w sposób bardzo dotkliwy. Módlcie się o to, aby jak najwięcej ludzi znalazło się na adwentowej drodze i było przekonanych, że ma ona swój cel i że jest niezwykła, bo jest nią sam Jezus Chrystus, który przychodzi, który nazwał się „Drogą", który powiedział o sobie: «Jestem Prawdą», który daje nam obietnicę życia wiecznego".

Karmelitanki bose to wspólnota kontemplacyjna, klauzurowa. Siostry modlą się za wszystkich ludzi: za kapłanów, za poszukujących, zagubionych i cierpiących. Do Polski przybyły one w 1612 roku. W następnych latach karmelici założyli kilkanaście klasztorów m.in. w Lublinie, Poznaniu, Lwowie, Przemyślu, Wilnie, Warszawie czy Berdyczowie. Klasztor pw. Opieki św. Józefa został ufundowany przez karmelitanki poznańskie wyrzucone z Poznania w czasie Kulturkampfu. Regularne życie zakonne rozpoczęto tam 1 sierpnia 1875 r. Współczesny kościół i klasztor wybudowano na początku XX wieku. Karmelitanki z klasztoru łobzowskiego razem z matką Ksawerą Czartoryską, fundatorką, w wielkiej mierze przyczyniły się do odrodzenia życia karmelitańskiego na ziemiach polskich w drugiej poł. XIX wieku

Tagi:
adwent karmelitanki

Dar niebios

2017-01-12 10:01

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 3/2017, str. 6

Nie w Krakowie ani w Warszawie czy Wrocławiu, ale w Sosnowcu przed 95 laty powstało Zgromadzenie Karmelitanek Dzieciątka Jezus

Piotr Lorenc
Podczas uroczystości w klasztornym kościele

Siostry świętowały radosny czas „narodzin” Zgromadzenia 31 grudnia 2016 r. A jest co świętować, bowiem Zgromadzenie mimo wielu trudności – biedy lat 20. i 30. XX wieku, II wojny światowej, komunizmu przetrwało i rozwija się. Najwięcej powołań rodzi się na misjach w Afryce. Proces beatyfikacyjny współzałożycielki Zgromadzenia, Czcigodnej Sługi Bożej Matki Teresy od św. Józefa – Janiny Kierocińskiej został zakończony. Potrzebny jest cud za jej wstawiennictwem, dlatego co miesiąc siostry odwiedzają kolejną parafię diecezji sosnowieckiej i zachęcają wiernych do modlitwy przez wstawiennictwo Matki Teresy od św. Józefa.

Siostrom udało się wyremontować Dom Macierzysty zgromadzenia, w którym urządziły muzeum przedstawiające posługę sióstr, a przede wszystkim osobę założycielki. Specjalnie z okazji jubileuszu powstał fabularyzowany dokument pt. „Ona nigdy nie była sama”, ukazujący życie Matki Teresy od św. Józefa. Proces beatyfikacyjny ojca założyciela Anzelma Gądka znajduje się w fazie rzymskiej, na etapie opracowywania „Positio” o cnotach i sławie świętości sługi Bożego, by mogła być ona przedyskutowana przez teologów konsultorów, a potem przez kardynałów i biskupów, członków Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Najważniejszym punktem uroczystości była Msza św., której przewodniczył bp Grzegorz Kaszak. Wspólnie z nim modlili się o. Grzegorz Firszt OCD, brat jednej z sióstr, i ks. Przemysław Szot. W homilii bp Kaszak podziękował siostrom za lata oddanej pracy na rzecz Kościoła partykularnego. – Jesteście znakiem obecności Bożej w naszym mieście, ale i poza nim. Wiem o waszych placówkach w kraju i na misjach – podkreślił Biskup. Zaapelował, by siostry były nadal wierne charyzmatowi zgromadzenia, czyli prowadziły życie według rad ewangelicznych, duchowości karmelitańskiej, by swoją posługę opierały na modlitwie, umartwieniu, ofiarnej miłości, aby działania sióstr nosiły cechy dziecięctwa Bożego wyrażającego się w ufności, pokorze i wzajemnej miłości. Po liturgii bp Grzegorz Kaszak wraz z Matką Generalną – s. Błażeją Stefańską dokonali uroczystego przecięcia wstęgi i otwarcia Muzeum Domu Macierzystego.

Pierwsza przełożona Karmelitanek, Matka Teresa od św. Józefa, przeprowadziła nowe zgromadzenie przez najtrudniejsze lata. Ale trzeba także wspomnieć o słudze Bożym o. Anzelmie Gądku OCD. Gdy miał 11 lat, ojciec oddał go do konwiktu Karmelitów Bosych w Wadowicach, gdzie jednym z jego wychowawców był św. Rafał Kalinowski – patron naszej diecezji. To on miał wielki duchowy wpływ na chłopca, czego efektem było wstąpienie w 1901 r. do Zakonu Karmelitów Bosych. Po skończeniu nowicjatu i złożeniu pierwszych ślubów zakonnych 17 sierpnia 1902 r. został posłany na studia do Rzymu na Uniwersytecie Gregoriańskim. Tam też 25 lipca 1907 r. został wyświęcony na kapłana. Po powrocie do Polski piastował różne urzędy i odpowiedzialne stanowiska: wykładowcy i magistra kleryków, przeora czy prowincjała. Następnie został przez najwyższych przełożonych zakonu wezwany do Rzymu na założyciela i pierwszego rektora Międzynarodowego Kolegium Teologicznego, które za jego rektorstwa otrzymało tytuł papieskiej wyższej uczelni, nazwanej później „Teresianum”. Po powrocie do kraju w 1947 r. był jeszcze dwa razy mianowany przełożonym klasztorów we Wrocławiu i Warszawie, a nade wszystko trzy razy wybierany prowincjałem. W sumie przez ponad 40 lat piastował różne urzędy w zakonie. W naszym regionie najbardziej jest znany z tego, że jest ojcem założycielem Karmelitanek Dzieciątka Jezus. O. Anzelm ustalił termin obłóczyn – który uznaje się za początki zgromadzenia – na 31 grudnia 1921 r. w klasztorze Karmelitanek Bosych przy ul. Kopernika w Krakowie. Podczas uroczystej Mszy św. sprawowanej przez ojca prowincjała Janina Kierocińska została obleczona w habit wraz z Wandą Karyłowską. Janina otrzymała imię Teresa od św. Józefa, zaś Wanda – s. Józefa od św. Teresy od Jezusa. Po zakończeniu ceremonii, w zakrystii cztery postulantki w obecności o. Anzelma otrzymały czepki z rąk Matki Teresy, mianowanej przez niego przełożoną generalną zgromadzenia. Tak to się zaczęło. Dzisiaj ważnymi wymiarami życia oddanego Bogu jest konkretna posługa w pracy duszpasterskiej. Siostry pracują jako katechetki, organistki, zakrystianki, siostry parafialne, prowadzą przedszkola, ochronki, domy rekolekcyjne i pracują na misjach. Obecne są w trzech krajach kontynentu afrykańskiego: Burundi, Rwandzie i Kamerunie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nadzieja w Chrystusie

2018-02-21 10:32

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 33

Graziako

W kolejną niedzielę Wielkiego Postu wchodzimy na szczyt Taboru, aby wraz z Chrystusem przemieniać się z nadzieją na życie wieczne. Nie sposób zejść z Taboru bez podstawowego daru wiary chrześcijańskiej, którym jest nadzieja. Ona zawsze jest oczekiwaniem dóbr przyszłych, do których granicą będzie tajemnicze wypowiedzenie prawdy o zmartwychpowstaniu. Dlatego nadzieja wiary chrześcijańskiej jest związana z pragnieniem tych dóbr wiecznych, które Bóg przyobiecał człowiekowi w swoim Synu, Jezusie Chrystusie. Można więc powiedzieć, że każdy z nas zanurzony w tajemnicę życia Jezusa jest jakimś wielkim spodziewaniem się Boga, który przychodzi do nas w teraźniejszości.

W pismach św. Augustyna znajdujemy twierdzenie, że jako chrześcijanie jesteśmy sobą ze względu na przyszłość. Przyszłość jest darem Bożym, ale wraz z nią idzie teraźniejszość – otaczający nas świat, ludzie, zdarzenia czy rzeczy. Człowiek wierzący to stworzenie wciągnięte w orbitę Boskości i wewnętrznego życia Boga. Tak uczył nas św. Jan Paweł II w swoim słynnym wywiadzie „Przekroczyć próg nadziei”. I przez to samo jest on człowiekiem radości związanej z nadzieją na życie wieczne. Nie chodzi tutaj – podkreślał Papież – o radość naiwną ani też o próżną nadzieję. Każdy z nas jest człowiekiem widzącym i czytającym rzeczy i wydarzenia ukryte. Czującym sprawy ludzi, ich serca i oglądającym już tutaj, na ziemi, tajemnicę Boga, przez znak Syna Bożego. To z woli i zamysłu Boga wszelka nadzieja świata i człowieka rozświetla się z punktu Chrystusa. Dlatego chrześcijanin idący za Chrystusem widzi więcej i głębiej przeżywa swoje życie. Nadzieja jest dla nas nie tylko spodziewaniem się jakiejś przyszłości – jest także nowym sposobem tłumaczenia świata, który w oczach chrześcijanina otrzymuje nowy sens. Nadzieja uczy interpretacji zdarzeń świata i siebie samego według wyższego Boskiego sensu.

Te obrazy nadziei odtworzone zostały w mozaice na Górze Tabor, gdzie tajemnica narodzin Syna Bożego jest pierwszą tajemnicą zbliżenia się i przemienienia się Boga dla nas. Jego Odwieczny Syn staje się człowiekiem, potwierdza godność naszej ludzkiej natury, przyjmując ją i włączając w tajemnicę swojego Boskiego życia. A cóż dopiero powiedzieć o tajemnicy przemiany, która dokonuje się na wzgórzu Golgoty, gdzie Syn Boga oddaje za nas swoje życie!

Kolejną tajemnicą przemiany Jego ciała, już uwielbionego, jest tajemnica zmartwychwstania, która była zapowiedziana nie tylko przez Górę Tabor. Ale zwłaszcza wtedy, kiedy Chrystus wyjaśniał swoim uczniom, że konieczne jest Jego odejście przez tajemnicę cierpienia i śmierci. Zauważmy, że tajemnica zmartwychwstania nie zamyka jeszcze wszystkiego, lecz otwiera przed nami kolejny etap bliskości Boga, jaką jest tajemnica Kościoła i sakramentów świętych, w tym sakramentu Eucharystii. Właśnie to samo Ciało zrodzone z Maryi w Betlejem, to samo Ciało, które wisiało na krzyżu, to samo Ciało jest z nami pod postacią chleba. I ta sama Krew pod postacią wina jest oddawana za nas na odpuszczenie naszych grzechów.

Ta Miłość ukrzyżowana i zmartwychwstała w Chrystusie przekłada wszelki język beznadziei, kłamstwa i grzechu na mowę i wyznanie pełne nadziei. Bo nadzieja złożona w Chrystusie nigdy nie zawodzi i nie zdradza człowieka. Toteż w życiu chrześcijańskim nie ma takich sytuacji, które mogłyby nas uczynić ludźmi bez nadziei.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Bp Florczyk: Episkopat interesuje się sportem nie od strony sukcesów, ale budowania piękna człowieka

2018-02-25 10:24

dziar / Kielce (KAI)

Jako delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców chcę podkreślić, że jesteśmy zainteresowani nie tyle sukcesami sportowców, metodami treningów i w ogóle techniczną stroną sportu, ale formacją przez sport i budowaniem w ten sposób piękna człowieczeństwa – mówi KAI bp Marian Florczyk, komentując kończące się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Korei Południowej.

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Marian Florczyk

Biskup podkreśla, że sport ma moc czynienia ludzi pięknymi, co wypływa z idei chrześcijańskiej, o czym nauczał m.in. św. Paweł. Zauważa, że pomoc ze strony duszpasterzy dotyczy nie tylko czasu igrzysk, mistrzostw, czy jakichkolwiek ważnych zawodów, ale także codzienności, co jest przedmiotem troski Episkopatu.

- Jeden z poprzednich prezesów Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stefan Paszczyk (mianowany w 1997) pozytywnie odpowiedział na projekt współpracy, choć nie był blisko Kościoła; zaproponowałem mu pomoc duszpasterską, a on przyznał, że współpraca na tym polu jest wskazana i potrzebna – opowiada bp Florczyk.

Od tamtego czasu datuje się pomoc duszpasterska podczas igrzysk olimpijskich i poznawanie przez polskich duszpasterzy - pracy kapelanów w innych krajach. – U nas to była nowość, choć np. kapelani sportu w Austrii towarzyszą sportowcom od czasów II wojny światowej. Pamiętam, jak z zazdrością w latach 80. obserwowałem we Włoszech współpracę kapelanów z drużyną piłkarską A.S. Roma, u nas to było absolutnie niemożliwe – wyjaśnia bp Florczyk.

- Przedmiotem troski Episkopatu jest, aby ludziom sportu służyli nie tylko kapelani centralni, ale aby byli oni także w diecezjach, w klubach sportowych, aby propagowali idee sportu, byli przy sportowcach ze słowem wsparcia, nadziei, dobrej rady, by raczej unikali tego, co stanowi o technice sportu, a koncentrowali się na sprawach człowieczeństwa – wyjaśnia.

Biskup tłumaczy, że właśnie w takich celach była proszona na Zimowe Ikrzyska Olimpijskie w Korei Południowej delegacja duszpasterzy, w tym z Polski, co odbyło się na osobiste zaproszenie i dzięki życzliwemu nastawieniu prezesa MKOL Thomasa Bacha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem