Reklama

Komentarze po spotkaniu papieża z ludem Rohindża

2017-12-02 15:12

kg (KAI Rzym) / Mediolan

Servizio Fotografico L'Osservatore Romano
Spotkanie z Rohindżami

Spotykając się z przedstawicielami muzułmańskiej mniejszości Rohindża, papież „odważył się wziąć na siebie winy Zachodu”. Tak spotkanie z uchodźcami z Birmy i słowa, jakie do nich wypowiedział, skomentował mediolański dziennik „Corriere della Sera”. Jego publicysta Pierluigi Battista podkreślił, że Franciszek „nie tylko wymówił ich nazwę, ale prosił ich o wybaczenie”.

Wyjaśnił, że chodzi o „przebaczenie za niedomówienia, zmowę milczenia, dyplomatycznych korektur, którymi demokracje zachodnie chciały się wykpić w obliczu monstrualnej czystki etnicznej”. Zdaniem komentatora „papież Franciszek pokonał opory tych, którzy radzili mu zachowanie ostrożności i prosili go, by dla zapewnienia nietykalności katolikom i chrześcijanom w ogóle w Birmie, nie wypowiadał tego niewymawialnego imienia”.

„Wybaczenie, o jakie prosił Franciszek, to odwaga wzięcia na siebie winy całego Zachodu. To nauczka dla bojaźliwych i dla uległych, którzy w imię Realpolitik bądź w obliczu szantażu gospodarczego, radzą pośrednie wspólnictwo z oprawcami albo niewytykanie im ich postępowania" – napisał Battista. Zwrócił uwagę, że "wiele było powodów przemawiających za tym, by papież szedł dalej tą drogą układnego realizmu, ponieważ jedną z cech tych, którzy masakrują jakiś naród, domagając się przy tym międzynarodowej bezkarności, jest zdolność do szantażowania świata”

Reklama

Zdaniem autora swoim gestem Franciszek "wyznacza zwrot w podejściu wspólnoty międzynarodowej do masakr narodów przez bezkarne rządy”. Dziennikarz nie wyklucza przy tym, że będą próby pomniejszenia papieskiego gestu i zapomnienia o tym epizodzie; powrócą „realizm polityczny i moralna obojętność światowej opinii publicznej”. „Jednakże na płaszczyźnie symbolu słowa papieża to otwarte i zadeklarowane wyzwanie, rzucone obłudzie rządów i nabierają one nieporównywalnej wartości. Od wczoraj rządy autorytarne, łamiące prawa człowieka i przetrwanie prześladowanych mniejszości, są już mniej spokojne. Dla Rohindżów nie oznacza to końca prześladowań, ale są pociechą, że nie czuja się już dzięki papieżowi Franciszkowi, zupełnie sami i opuszczeni” - zakończył swe rozważania komentator „Corriere della Sera”.

Tagi:
Franciszek w Azji

Włochy: „La Civiltà Cattolica” przedstawiła zapis rozmowy papieża z jezuitami w Bangladeszu

2017-12-14 21:00

kg (KAI Rzym) / Rzym

Dwutygodnik włoskich jezuitów „La Civiltà Cattolica” zamieścił w najnowszym swym numerze (4020) zapis rozmowy Franciszka ze swoimi współbraćmi - jezuitami 29 listopada w Dhace. Jej przedmiotem była m.in. jego podróż do Mjanmy i spotkanie z przedstawicielami ludu Rohindża, którzy zbiegli przed prześladowaniami do Bangladeszu.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

W odpowiedzi na pytanie, czego oczekuje od jezuitów, Ojciec Święty przypomniał słowa Pawła VI z 3 grudnia 1974, że „wszędzie na rozdrożach historii są jezuici”, dlatego też on sam przybył do Azji. Przyznał, że „była to bardzo trudna podróż”, a nawet w pewnej chwili zanosiło się na to, że w ogóle do niej nie dojdzie. "Ale właśnie dlatego, że jest trudna, musiałem ja odbyć! Lud Boży to lud ubogi, pokorny, który spragniony jest Boga. My, pasterze, musimy się uczyć od ludu. Dlatego, skoro ta podróż wydawała się tak trudna, musiałem tu przybyć, ponieważ my, jezuici, musimy być na rozdrożach historii” - podkreślił Franciszek.

Jeden z rozmówców przypomniał, że papież wzywa duchownych, aby „pachnieli owcami”. „Niektórzy z nas czują zapach uchodźców” - powiedział jezuita.

Ojciec Święty zaznaczył, że odwiedził dotychczas cztery obozy uchodźców, w tym trzy ogromne: na włoskiej Lampedusie, greckim Lesbosie i w Bolonii. "Praca polega tam na bliskości. Czasem są to autentyczne obozy koncentracyjne, więzienia" - wyznał papież. Podkreślił, że stara się je odwiedzać i mówi to wyraźnie, szczególnie tym z krajów, które zamykają swoje granice. Wyraził ubolewanie, że są w Europie kraje, które tak postępują, dodając, że najbardziej boli go fakt, że "podejmując takie decyzje, musiano też zamknąć serca". "A my w naszej pracy misyjnej musimy dotrzeć także do tych serc, który zamknięte są na przyjęcie innych. Te sprawy nie dochodzą do salonów naszych wielkich miast. Mamy obowiązek obnażania i podawania do publicznej wiadomości ludzkich tragedii, które próbuje się zagłuszyć” - stwierdził Franciszek.

Inny uczestnik spotkania podziękował mu za to, że mówił o ludzie Rohindża „to nasi bracia i siostry”. Papież w odpowiedzi powtórzył, że „Jezus Chrystus nazywa się dziś Rohindża”. „Mówisz o nich, że są braćmi siostrami, bo są. Myślę o św. Piotrze Klawerze, który mi jest bardzo drogi. Pracował on z niewolnikami swoich czasów. I pomyśleć, że niektórzy ówcześni teolodzy – dzięki Bogu nie było ich wielu – dyskutowali o tym, czy [niewolnicy] mieli duszę czy nie! Życie jego było prorocze i pomógł swoim braciom i siostrom, którzy żyli w haniebnych warunkach" - tłumaczył papież.

Zauważył, że ta hańba jeszcze nie skończyła się. "Dzisiaj dyskutuje się bardzo o tym, jak ratować banki, jak im pomóc. A kto ocali dziś godność mężczyzn i kobiet? Ludzie, którzy są zrujnowani, nie interesują nikogo. Tak diabłu udaje się działać w dzisiejszym świecie. Gdybyśmy mieli nieco poczucia rzeczywistości, powinniśmy się tym gorszyć. Dzisiaj skandal medialny dotyczy banków, a nie osób. W obliczu tego wszystkiego powinniśmy prosić o łaskę: łaskę łez" - ubolewał Ojciec Święty. Zaznaczył, że "bezczelność naszego świata jest taka, że jedynym rozwiązaniem jest modlić się i prosić o łaskę łez. W obliczu tych biednych ludzi, których spotkałem, odczuwałem wstyd! Wstydziłem się za samego siebie i za cały świat!". "Wybaczcie, staram się tylko podzielić z wami moimi odczuciami” - dodał na zakończenie tej części rozmowy Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do młodych: bądźcie zakorzenieni w historii i kulturze

2018-07-15 17:33

vaticannews.va / Fort-de-France (KAI)

Nie wyprodukowano nas w laboratorium. Wyrastamy z konkretnej rodziny, historii, kultury i musimy być w niej zakorzenieni. Tylko tak możemy coś zmienić – mówił papież Franciszek w przesłaniu do młodzieży z archipelagu Antyli na Morzu Karaibskim.

Grzegorz Gałązka

Spotkali się oni na Martynice, by zastanowić się nad przyszłością rodziny na Karaibach. Franciszek przyznał, że jeśli chcą ją zmienić, to czeka ich trudne zadanie. Najpierw jednak muszą sami zastanowić się nad sobą, czy są jeszcze młodzi, czy nie za szybko się w życiu ustawili.

- To trudne zadanie – przyznał Ojciec Święty. – Jesteście młodzi, ale zastanawiam się, czy naprawdę, a może jesteście zestarzałymi młodzieńcami? Bo jeśli się już zestarzeliście, to niczego nie zrobicie! Musicie być naprawdę młodzi! Z całą siłą młodości, by coś zmienić. Pierwsza rzecz, jaką musicie zrobić, to sprawdzić, czy nie jesteście ustawieni. Jeśli jesteście ustawieni, to nie dobrze. Kto się ustawił, musi zrobić krok wstecz.

Papież zachęcił młodych, aby inspiracji do przemiany rodziny na Karaibach szukali w jego adhortacji apostolskiej "Amoris laetitia", a w szczególności w jej czwartym rozdziale. Jest to najważniejsza część dokumentu, mówi bowiem, jak żyć miłością w rodzinie.

Franciszek wskazał też na potrzebę silnego zakorzenienia w historii. Drzewo wydaje owoce dzięki swym korzeniom. Jeśli chcecie przemieniać rodzinę, musicie mieć korzenie – mówił papież.

Musimy mieć korzenie

“ Nie można patrzeć na jutro, bez spojrzenia na wczoraj – mówił Ojciec Święty. – Nie można patrzeć w przyszłość, nie zastanawiając się nad przeszłością. Przygotowujecie się do przemiany tego, co zostało wam dane przez waszych poprzedników. Przyjmujecie historię, przyjmujecie tradycję, to, co było wczoraj. Macie korzenie. Nad tym chciałbym się na chwilę zatrzymać. Nic nie można zrobić w teraźniejszości ani w przyszłości, jeśli się nie jest zakorzenionym w przeszłości, w swej historii, kulturze, rodzinie, jeśli w swoim wnętrzu nie jesteś dobrze zakorzeniony. Z korzeni będziesz czerpał siłę, by iść naprzód. Nikt z nas, ani ja, ani wy, nie został wyprodukowany w laboratorium. Mamy swoją historię, mamy korzenie. I to, co robimy, owoce, które wydamy, piękne rzeczy, które stworzymy w przyszłości, wyrastają z tych korzeni. ”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

„Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”

2018-07-16 13:43

Ks. Mariusz Frukacz

„Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”, to inicjatywa modlitewna w intencji powołań kapłańskich, która rozpoczęła się 16 lipca, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel w archidiecezji częstochowskiej.

fiat.fm

Akcja rozpoczęła się od Mszy św. w bazylice pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu. Mszy św. przewodniczył bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

Podczas akacji, która potrwa od 16 lipca do 20 sierpnia każdego dnia w innym dekanacie kapłani będą pieszo pielgrzymować od parafii do parafii modląc się i poszcząc w intencji powołań kapłańskich.

Jak zauważa bp Andrzej Przybylski „bardzo ważną rolę w głoszeniu Ewangelii odgrywają kapłani.” - Pan Jezus postanowił, że dla nas tutaj Bóg przychodzi przez ręce kapłana – podkreślił bp Przybylski.

fiat.fm

Natomiast ks. prał. Marian Duda, jeden z inicjatorów tej inicjatywy modlitewnej dodaje, że „to pokorna pielgrzymka. Chcemy iść od kościoła do kościoła i modlić się o powołania. Prosimy także inne osoby o towarzyszenie nam w modlitwie.”

Modlitwa i pielgrzymka w intencji powołań kapłańskich odbywać się będzie w ramach poszczególnych dekanatów w następujący sposób: W godzinach rannych kapłan odprawia Mszę św. w intencji nowych powołań kapłańskich w kościele, w którym posługuje, bądź po uzgodnieniu z proboszczem miejsca w kościele, od którego rozpoczyna pielgrzymkę. Następnie wyrusza w drogę przechodząc od parafii do parafii, nawiedzając na ok. kwadrans poszczególne kościoły. W czasie drogi kapłan odmawia różaniec i medytuje Ewangelię. Na drogę kapłan bierze tylko suchy chleb i wodę. W drogę kapłan zabiera drewniany krzyż z napisem „Jezus: szukam właśnie Ciebie” oraz relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, św. Jana Pawła II, czy też inne. Krzyż jest przekazywany z dekanatu do dekanatu kolejnym kapłanom pielgrzymom.

Koordynatorami akcji „Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań” są: bp Andrzej Przybylski i ks. prał. Marian Duda. Więcej informacji na temat akcji znajduje się na stronie https://archiczest.pl/wiadomosci/modlitwa-serc-i-stop-kaplanskich-w-intencji-powolan,4.html

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem