Reklama

Jestem od poczęcia

Wystawa „Taniec Słońca – setna rocznica objawień"

2017-11-30 12:12

Rozmawia Izabela Trelińska

O. EUGENIUSZ GRZYWACZ

Minęło sto lat od objawień Matki Bożej w Fatimie. W klasztorze w Hebdowie, możemy rozważać ten czas i zobaczyć jak został zapisany przez artystów, którzy na wystawie „Taniec Słońca – setna rocznica objawień” dzielą się przemyśleniami i przeżyciami duchowymi

Z o. Eugeniuszem Grzywaczem SP historykiem sztuki i dyrektorem Centrum Wiara i Kultura w Hebdowie k. Nowego Brzeska rozmawia Izabela Trelińska – malarka i pedagog

– Wystawa „Taniec Słońca – setna rocznica objawień” zagościła w Galerii na Krużgankach w klasztorze ponorbertańskim w Hebdowie na zakończenie Roku Objawień w Fatimie. Co Ojca szczególnie ucieszyło, czy zaskoczyło w związku z tą wystawą?

– Jestem mile zaskoczony ilością i różnorodnością prac, które zostały zgłoszone na wystawę, zwłaszcza że temat nie był łatwy. Tytuł wystawy to „Taniec Słońca” – wybrałem go, bo jest bardzo poetycki i malarski, i wydawało mi się, że przez swoją alegoryczność, daje dużą wolność w wyborze tematycznym dla artystów chcących wziąć w tej wystawie. „Tańcem Słońca” – nazwano cud który miał miejsce 13 października 1917 r., w czasie szóstego, ostatniego z objawień Maryi trójce dzieci z Fatimy. Kiedy przyjrzymy się pracom na wystawie, to w swej warstwie tematycznej opowiedzianej bardzo indywidualnym obrazowym językiem plastycznym, aż dziewiętnastu artystów, tworzących w różnych technikach (malarstwo, rzeźba, fotoplastyka, media elektroniczne) zechciało nam nie tylko przybliżyć tamte wydarzenia, ale także przypomnieć ich aktualność, uwypuklić nasz niepokój o spełnienie się kolejnych tajemnic fatimskich w naszym wieku. Obrazem i symbolem próbowali uchwycić to, co niemożliwe do wypowiedziane za pośrednictwem zwyczajnego ludzkiego słowa. Sto lat od objawień – to równocześnie podsumowanie minionego wieku, bardzo dramatycznego w dziejach naszej Ojczyzny i świata, spojrzenie na te wydarzenia przez pryzmat objawień fatimskich oczyma artysty, wydaje mi się bardzo ważnym doświadczeniem dla odbiorcy. Mam nadzieję, że wystawa „Taniec Słońca – stulecie objawień fatimskich” to nie tylko jedno z ważnych wydarzeń roku jubileuszowego, ale także pomoc w duchowym zamyśleniu nad przesłaniem orędzia Matki Najświętszej dla jej ukochanych dzieci.

Reklama

– Czy Ojciec zamierza pokazać tę wystawę w innych galeriach ?

– Niestety, nie. Wystawa w Hebdowie została pomyślana jako wydarzenie kulturalne na zakończenie Roku Fatimskiego, trudno aby ten temat po zakończeniu obchodów jubileuszowych miał tą samą nośność w innych ośrodkach wystawowych.

– Czy sądzi Ojciec, że trzeba ponieść trud pielgrzymowania do Fatimy, żeby wymodlić głęboką wiarę ?

– Pielgrzymowanie do świętych miejsc należy do tradycji naszej chrześcijańskiej wiary. Przypomina nam, że „jeno pielgrzymowaniem jest nasze życie” do Królestwa Niebieskiego. Ale nie tylko pielgrzymowaniem, także i nieustannym „bojowaniem” o zwycięstwo dobra nad złem, miłości nad nienawiścią, prawdy nad kłamstwem, piękna nad brzydotą. W tej walce naszego życia bywa różnie, nie zawsze zwycięża dobro, miłość, prawda i piękno, taka już jest nasza wspólna niedola synów Ewy i stary człowiek wychodzi z nas jak wyleniała sierść. Świętość bowiem pomieszana jest w nas z profanum. Dlatego potrzebujemy takich miejsc, gdzie świętość szczególnie emanuje, gdzie czujemy moc Boga. Fatima jest takim miejscem. Na szczęście takich miejsc, gdzie łaska Boża jest szczególnie odczuwana, a wiara rośnie, jest wiele. Jednym z nich jest także klasztor w Hebdowie od blisko dziewięciu wieków omodlony przez zamieszkujących go zakonników, tu także, od ponad 600 lat, jest sanktuarium Matki Bożej Nadwiślańskiej.

– Wiara, to w połowie rzeczywistość, w połowie tajemnica. Bardzo trudno przekroczyć granicę między łaską, a tajemnicą. Namalować to co niewidzialne, czego nie można dotknąć, doświadczyć, zrozumieć – to bardzo trudne zadanie, czy dobrze myślę?

– Tak wiara, to tajemnica ale i w połowie rzeczywistość. Dlatego w jakimś sensie można jej jednak doświadczyć. Czasem słyszę: „proszę Ojca, gdyby nie moja wiara, to …”. To świadczy o doświadczeniu wiary i jej niezwykłej mocy, odczuwanej w naszej codzienności. Czy można ją namalować? Pewnie jako zamkniętego w konkretne kształty upersonifikowanego bytu to nie, wszak nie należy do świata samodzielnych bytów, które można obwieść konturem, zobaczyć „postrzeganiem soczewkowym”. Jednak prawdziwej sztuki nie da się sprowadzić jedynie do ilustracji, jest w niej coś, co wychodzi ponad linię, barwę i kształty, a przez tajemnicze piękno dotyka nieskończoności. Stąd nie szukałbym wiary w materii malarstwa, czy rzeźby, która jest konkretna, ale w tym, co poza nią: zamysłu artysty i intuicji odbiorcy.

– Wiarę kojarzę z twórczością , bo wiara, tak jak i twórczość musi być rozwijana, poszukiwana, porządkowana. Trzeba ją także znajdować! I wierzyć ! Jak Ojciec sądzi ?

– Ma Pani na myśli zapewnie tzw. „twórczość natchnioną”, odwołującą się do słynnego powiedzenia, że „artystą nie tyle się jest, co bywa”. Artysta zdaje sobie sprawę, że najczęściej wykonuje świetną rzemieślniczą pracę, a tylko niekiedy tworzy swoje dzieło jak natchniony, przekraczając samego siebie.

Mówi Pani, że twórczość artystyczną kojarzy z wiarą, która albo się rozwija, albo karłowacieje, w zależności od tego jak jesteśmy zaangażowani w jej zdobywanie lub pogłębianie. Myślę, że tak właśnie jest. Ja jednak pokusiłbym się o jeszcze inne porównanie. Proces twórczości artystycznej przypomina mi poszukiwanie przez człowieka rozumnego sensu i dobra własnej egzystencji. Życie człowieka powinno być twórcze a nie odtwórcze, jeśli chce się aby było ono piękne. Z życiem człowieka jest trochę tak, jak z działalnością artystyczną. Działaniem artysty jest natchnienie i tworzenie. Wielkie postacie naszej cywilizacji: św. Benedykt z Nursji; św. Franciszek z Asyżu, św. Jan Paweł II i inni, którzy ludzkość wprowadzili na nowe tory, byli jak artyści tworzący piękne arcydzieła, które jednak zawsze poprzedziło natchnienie i tworzenie. Drogowskazy jakie postawił człowiekowi Jezus w Kazaniu na Górze, gdzie wygłosił Osiem Błogosławieństw, kładą nacisk na ludzką wolność, tą samą z jaką powinien podchodzić artysta w akcie tworzenia. Jezus w tych ośmiu „przykazaniach” Nowego Testamentu – niczego nam nie nakazuje, niczego nie zabrania. Krótkie stwierdzenia Jezusa zaczyniające się od słowa „błogosławieni” (czyli szczęśliwi), pomagają nam odkryć nowe wartości, a następnie tak intuicyjnie pokierować własnym życiem, aby obfitowało w piękne czyny, które swoim blaskiem, dobrem uzasadniają swoje istnienie i dają poczucie szczęścia.

– Siostra Łucja to postać , której Bóg zawierzył „ Orędzie mające ocalić świat”. Zadanie bardzo trudne! I niezwykłe! Jak miała przekonać Ojca Świętego do zaangażowania i poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi ?

– Bóg dał człowiekowi wolność i nie zamierza jej mu odbierać, nawet wtedy gdy ludzie chcą zgotować sobie samozagładę. Ze swej strony robi wszystko, aby nas ocalić. Jedną z takich prób ocalenia nas przed nieszczęściami XX wieku i grożącymi dalszymi nieszczęściami naszych czasów były objawienia w Fatimie. Tam za pośrednictwem dzieci, które w momencie pierwszego objawienia miały niewiele lat: Łucja dziewięć, Franciszek osiem, Hiacynta zaledwie sześć – Bóg nawoływał ludzkość do modlitwy i pokuty. Dlaczego objawił się dzieciom, a nie któremuś z potężnych władców tego świata, lub autorytetów intelektualnych i moralnych? Warto odpowiedzieć sobie na to pytanie w kontekście wolności, którą obdarzył pojedynczego człowieka, jak i całe ludzkie nacje do samostanowienia o sobie.

– A jak siostra Łucja miała przekonać ludzi do praktykowania nabożeństwa pierwszych sobót? Jakimi metodami? Jaki testament nam pozostawiła? Post i modlitwa?

– Post i modlitwa ze swej natury musi wypływać z wolnej decyzji człowieka, wtedy ma wartość. Dlatego zawsze musimy zaczynać od siebie i musi nas to kosztować. Ten przykład ma zapalać innych. Kiedy Matka Boża prosiła dzieci o modlitwę i pokutę, to dzieci to czyniły. Zgodnie z zaleceniem Matki Bożej modliły się o pokój na świecie, podejmowały umartwienia za grzeszników. Były to małe dzieci, a czyniły to ochoczym sercem, może nawet aż nadto gorliwym. Sama Matka Boże zwróciła na to uwagę w jednym ze swoich objawień. Powiedziała wówczas, że Pan był bardzo zadowolony z ofiar, które składały dzieci za nawrócenie grzeszników, ale również zaleciła, aby ograniczyły swoje umartwienia mówiąc: „Nie chcę, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie”. Ta gorliwość dziecięca jest wyrzutem i zachętą dla nas dorosłych, abyśmy i my nie ustawali w modlitwie i umartwieniu, bo tylko wtedy, jeżeli wielu odwróci się od grzechu nasz świat może być uratowany.

– W Orędziu Fatimskim obecne są dzieci , którym powierzono odpowiedzialne i trudne zadanie: wezwanie do pokuty i nawrócenie. Tak trudne zadanie otrzymały Łucja, Franciszek i Hiacynta. Zgodziły się na realizację tych zadań. S. Łucja, czekała na wypełnienie misji prawie 90 lat.

– Bóg wybrał dzieci. Tak najczęściej czyni Bóg, że do naprawdę niezwykłych i ważnych zadań wybiera najczęściej to co małe i niegodne w oczach świata, aby nikt nie mógł przypisywać sobie tych zasług, których sprawcą jest Bóg. Matka Boża wybrała dzieci i przez nich przemawiała do ludzi naszych czasów, aby nikt nie mógł zarzucić, że jest przez Boga do czegoś przymuszany, że odbiera mu się wolność decydowania. Orędzie Fatimskie to objawienie prywatne przekazane przez dzieci wynikające z troski i miłości o nasz los, którego możemy przyjąć lub odrzucić. Wielu przyjęło, wielu nie przyjęło, wielu zapewne dzięki docieraniu Orędzia z Fatimy do coraz dalszych zakątków jeszcze przyjmie. Warto czekać i modlić aby tak się stało.

– I jeszcze modlitwa różańcowa – w niej obecna jest głębia całej Ewangelii, najważniejsze myśli, wskazania i postawy. Szkoda , że zabrakło jej na wystawie.

– Temat modlitwy różańcowej jest niewątpliwie nierozłączny z tajemnicą Fatimy. Obawiałem się jednak, że jeśli wprowadzę na obecną wystawę prace artystyczne odnoszące się do tego tematu, to problem objawień fatimskich zejdzie na drugi plan. Dlatego w organizacji tej wystawy świadomie pominąłem tą tematykę, zwłaszcza, że myślę nad organizacją oddzielnej zbiorowej wystawy poświęconej Różańcowi i jego tajemnicom.

– Na zakończenie moja osobista refleksja. Fatima zbliża do Chrystusa. Jak możemy „przyoblec się w Chrystusa” ? Ja maluję Jego oblicze. Dotykam rysunku – oczu, nosa, ust, włosów, policzków – i doznaję „pokoju”. Oczywiście nie zawsze tak jest. To również wielka tajemnica! Jak działa Bóg, jakimi sposobami, metodami i w jakim czasie? Łaska jest konieczna w malowaniu sacrum. Bez niej wyczuwalna jest pustka i wymuszenie głębi. Dlatego tworząc trzeba się modlić. Mieć żywą relację z Bogiem – jako przyjacielem. Rozmawiać o wszystkim i za wszystko dziękować.

Izabela Maria Trelińska urodziła się w Łodzi. Jest absolwentką Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu; dyplom na Wydziale Sztuk Pięknych. Uprawia twórczość w zakresie malarstwa i akcji plastycznych. Stworzyła m.in. kilkanaście cykli akwarel o charakterze sakralnym oraz kilkadziesiąt cykli akwarel będących zapisami jej zagranicznych podróży. Zajmuje się też upowszechnianiem sztuki. Ma na swoim koncie ponad 100 wystaw indywidualnych oraz udział w licznych wystawach okręgowych, ogólnopolskich, międzynarodowych i sztuki polskiej za granicą. Zorganizowała również szereg akcji plastycznych z udziałem dzieci i młodzieży szkolnej.

Współpracowała w tym zakresie m.in. z Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Miasta Łodzi, Miejską Galerią Sztuki w Łodzi, Galerią Art Forum i Galerią Manhattan. Od 1998 r. publikuje refleksje o sztuce, podróżach i spotkaniach z artystami. Jej teksty drukowała "Niedziela " i miesięczniki "Aspekt Polski", "Kalejdoskop" i "Plastyka w szkole".

Tagi:
wywiad rozmowa

Ogień Ewangelii

2018-02-07 10:50

Z ks. patrykiem Chocholskim i ks. Tomaszem Nowakiem rozmawia ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 6/2018, str. 24-25

Z okazji jubileuszu 200-lecia przybycia św. Jana Marii Vianneya do Ars, które miało miejsce 11 lutego 1818 r., z ks. Patrykiem Chocholskim, kustoszem tamtejszego sanktuarium, którego dziadek był Polakiem, oraz z ks. Tomaszem Nowakiem, kustoszem sanktuarium tego świętego w Mzykach w archidiecezji częstochowskiej – rozmawia ks. Jacek Molka

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Patryk Chocholski i ks. Tomasz Nowak w studiu telewizyjnym „Niedzieli”

KS. JACEK MOLKA: – Księże Patryku, czy w związku z jubileuszem przewidziane są w Ars jakieś szczególne religijne wydarzenia?

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Uroczystości będą trwały cały rok. Zaczną się one 11 lutego br. pod przewodnictwem kard. Beniamina Stelli, prefekta watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa, który odprawi Mszę św. na ich rozpoczęcie.

Drugim ważnym wydarzeniem będą rekolekcje kapłańskie dla duchownych z całego świata. Odbędą się one w dniach 24-29 września br. Chcemy pochylić się nad nauczaniem św. Jana Marii Vianneya, patrona proboszczów, by z niego czerpać inspirację do posługi kapłańskiej w dzisiejszym zmieniającym się świecie.

– Kto wygłosi te rekolekcje?

– Zaprosiliśmy, za zgodą Kongregacji ds. Duchowieństwa, o. Enza Bianchiego, jednego z watykańskich doradców ds. ekumenizmu i znawców świętego proboszcza z Ars, by powiedział kapłanom, co znaczył dla św. Jana Marii Vianneya zwrot „ogień Ewangelii”. To też jest hasło rekolekcji.

– Ksiądz Kustosz ma polskie korzenie. Można więc powiedzieć, że Ars jest w jakimś sensie polskim sanktuarium...

– W pewnym sensie można tak powiedzieć, bo po raz pierwszy kustosz ma polskie nazwisko. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że większość pielgrzymów, którzy przybywają do Ars, to właśnie Polacy.

– A propos pielgrzymów. Jak wygląda ruch pielgrzymkowy w Ars?

– Pątnicy przybywają indywidualnie i w zorganizowanych grupach. Pielgrzymują księża, siostry zakonne i osoby świeckie. Nie tylko do Ars, ale również do Lourdes czy Fatimy. Podkreślę, że prawie codziennie przybywa przynajmniej jeden autokar z Polski. Warto tam pielgrzymować. Warto dosłownie skosztować tego miejsca. Serdecznie zapraszam do Ars.

– W Mzykach na uroczystościach związanych z jubileuszem św. Jana Marii Vianneya gościł niedawno kustosz sanktuarium w Ars...

KS. TOMASZ NOWAK: – 14 stycznia br. w parafii w Mzykach Mszy św. przewodniczył ks. Patryk Chocholski. W Eucharystii uczestniczyło wielu wiernych. Odbył się też okolicznościowy koncert. Ks. Patryk przybliżył nam duchowość św. Jana Marii Vianneya, dosłownie porwał słuchaczy. Było to bardzo głębokie duchowe przeżycie.

– Księże Patryku, skoro mówimy o duchowości, to co takiego ma dziś do zaoferowania współczesnemu światu św. Jan Maria Vianney? Jak sprawić, by ów „ogień Ewangelii” zapłonął?

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Duchowość św. Jana Marii Vianneya polegała na tym, że odkrywał ciągle, na nowo, miłosierdzie Boże we własnym życiu. I dzielił się tym swoim odkryciem ze wszystkimi, z parafianami i z pielgrzymami. Pytał np. wiernych, czy dziś się kąpali. I wyjaśniał zaraz, że on czuje się zanurzony w miłości Trójcy Świętej. Był on więc człowiekiem, który sam był dobrą nowiną, był ogniem Ewangelii.

– Można zatem powiedzieć, że był takim mistykiem, który w swoim życiu pokazywał tę wewnętrzną radość życia Trójcy Przenajświętszej.

– Tak. I wyrażał to w relacjach z innymi ludźmi, m.in. w różnych dziełach, które powstawały w Ars, jak np. dom opieki dla dziewcząt. Miał niezwykłą umiejętność postrzegania ludzi dokładnie takimi, jakimi byli. Rozumiał ich, szczególnie podczas spowiedzi. Potrafił wczuć się w ich życiowe sytuacje. Nie wszyscy jego parafianie uczęszczali na niedzielne Msze św., ale on potrafił ich zaangażować w działalność na rzecz Kościoła.

– Zaczynał od garstki parafian, a potem było ich tysiące. Jak obecnie wyglądają Księdza parafia i sanktuarium?

– Co roku sanktuarium nawiedza ok. pół miliona pielgrzymów. W niedziele frekwencja też jest wysoka. Ludzie się angażują. Francja przeżywa pewien kryzys ze względu na sekularyzację. Brakuje też księży. Ale można powiedzieć, że sanktuarium i parafia w Ars promienieją. Jeszcze raz podkreślę, że parafianie włączają się w życie wspólnoty.

– Księże Tomaszu, czy w Mzykach jest podobnie?

KS. TOMASZ NOWAK: – Mzyki to przede wszystkim sanktuarium modlitwy za kapłanów i osoby konsekrowane. Pielgrzymuje tu wielu księży, nie tylko z archidiecezji częstochowskiej. Ruch pielgrzymkowy obejmuje także osoby świeckie, które przyjeżdżają, by się pomodlić. Jako kustosz miejsca, w którym są relikwie patrona proboszczów, prawie każdego dnia, kiedy pielgrzymi są obecni, doświadczam takiego wielkiego świadectwa ogromnej miłości i przywiązania wiernych do kapłanów. Ta modlitwa, którą ludzie tam zanoszą, przynosi owoce. Wiele razy pielgrzymi proszą o to, by mogli dłużej zostać w sanktuarium na adoracji Najświętszego Sakramentu, na modlitwie w intencjach, z którymi przybywają.

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Dodam jeszcze do tego, co powiedział ks. Tomasz, że w obecnej sytuacji w Europie to Polska jest znakiem nadziei. Przecież większość zagranicznych pielgrzymów w Ars to właśnie Polacy. Mnie się wydaje, że w Polsce widać tę duchowość św. Jana Marii Vianneya w życiu duchowieństwa i świeckich. Dlatego takie sanktuaria proboszcza z Ars, jak to w Mzykach, mają sens i wielkie znaczenie.

– To prawda. Warto też wiedzieć, że w Mzykach Ksiądz Proboszcz podejmuje pielgrzymów specyficznym posiłkiem – zapiekanymi ziemniakami. To danie symboliczne, które nawiązuje do posiłków św. Jana Marii Vianneya...

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – To genialna idea. Już dwa razy je jadłem z ks. Tomaszem. I one naprawdę w Mzykach smakują inaczej.

KS. TOMASZ NOWAK: – Wszyscy pielgrzymi, którzy przyjeżdżają do sanktuarium, dostają propozycję spożycia takiego posiłku. Zwykle opowiadam historię tych ziemniaków – o tym, jak św. Jan się nimi posilał. One były przypleśniałe, niekiedy już stare i dzieci – szczególnie małe – gorąco w to wierzą i mają taki lęk przed ich spożyciem, że i te oferowane w Mzykach są takie same. Ale są zawsze świeże i zdrowe. To dobry posiłek.

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Jeszcze raz bardzo serdecznie zapraszam wszystkich do Ars.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kamil skacze, Biskup zaciska „Zdrowaś”

2018-02-14 10:25

Bp Józef Zawitkowski
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 29

Bożena Sztajner

Szanowny Pan

Kamil Stoch

Panie Kamilu!

Ma Pan tysiące listów i pewnie ich nie czyta. Ja muszę napisać, bo serce kołacze i spać nie daje. Świat Pana podziwia. Klaszcze i chce więcej. Ja się chwalę. Gdy Pan pod niebem, tam, wysoko, leci, ja zaciskam „Zdrowaś”.

Dziś, w święto Matki Boskiej Gromnicznej, czytam w styczniowym numerze „WPiS-u”:

„ – Przed oddaniem skoku zawsze się Pan żegna...

– Robię tak zawsze, od małego.

Skoki dedykuję Panu Bogu.

Jemu zawdzięczam wszystko.

I dostałem dwa złote medale.

Pan Bóg jest bardzo hojny.

– Jakie jest Pana ulubione miejsce na świecie?

– Dom”.

Tu skończyłem czytanie, bo oczy się spociły, a łezki spadały na kredowy papier „WPiS-u” – kap... kap! Dotąd tylko Cię podziwiałem, jak innych. Teraz Cię kocham, bo Twoje przeżegnanie znaczy więcej niż moich siedem kazań.

Ucałuj ręce Twoich Rodziców. Jak Oni pięknie Cię wychowali. Ucałuj Ewę!

Kamil, ale Ty masz gust. Kamil, leć wysoko, daleko i jeszcze dalej.

Podziwiam, gratuluję i życzę: Szczęść Boże!

Łowicz, 2 lutego 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Proszowice: miasto i fanklub Kamila Stocha świętują i gratulują

2018-02-17 21:02

dziar / Proszowice (KAI)

- Na ulicach pustki, wszyscy ludzie przed telewizorami, a jutro na Mszach świętych będzie okazja pogratulować, choć na odległość – Honorowemu Obywatelowi Proszowic, Kamilowi Stochowi, mistrzowi olimpijskiemu – mówi KAI ks. dr Jan Zwierzchowski, proboszcz parafii w Proszowicach.

Adam Psica/pl.wikipedia.org

Kapłan wyjaśnia, że w tutaj, w tym oddalonym o 24 km miasteczku od Krakowa, w diecezji kieleckiej – powstał pierwszy w Polsce oficjalny fanklub Kamila Stocha, któremu prezesuje Rafał Chmiela. Powołano go w sierpniu 2011 r., na co sportowiec wyraził zgodę.

Bliska rodzina ze strony żony Kamila Stocha mieszkała z Proszowicach, a gdy nasz mistrz studiował w Krakowie, to właśnie tutaj zamieszkał, wraz z żoną Ewą, w budynku starej poczty przy ul. Głowackiego – opowiada proboszcz.

Zapewne zawarte w tamtych latach przyjaźnie i znajomości zaowocowały stałymi kontaktami, powstaniem kilka lat temu fanklubu i nadaniem Kamilowi Stochowi – Honorowego Obywatelstwa Miasta Proszowic, niespełna rok temu.

- Wtedy właśnie poznałem go osobiście, w uroczystości wzięli udział jego rodzice, bp Piotr Skucha, który pochodzi z Proszowic, reprezentacja polskich skoczków narciarskich. Kamil Stoch angażuje się w życie Proszowic, np. w różne inicjatywy sportowe i społeczne np. szkoły podstawowej nr 1, spotyka się z uczniami – dodaje ks. Zwierzchowski.

Fanklub mieści się w kawiarni „Muzealnej”, gdzie zgromadzono eksponaty przekazane przez Kamila Stocha, m.in. jego kombinezon, narty, nakrycia głowy i inne sportowe rekwizyty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem