Reklama

Kongres 60 milionów

Ks. Leszek Kryża dla KAI: myśląc o Kościele na Wschodzie, musimy się wyzbyć stereotypów

2017-11-29 11:29

Dorota Abdelmoula / Warszawa (KAI)

BP KEP / youtube.com

Często, myśląc o Wschodzie, jesteśmy niewolnikami stereotypów, że daleko, zimno, białe niedźwiedzie i bieda. To nie jest cała prawda, a bezpośrednie kontakty z duszpasterzami i mieszkańcami tych terenów pomagają zrozumieć, jak jest naprawdę - mówi w rozmowie z KAI ks. Leszek Kryża TchR, dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Zachęca też do włączenia się w 18. Dzień Modlitwy i Pomocy Materialnej Kościołowi na Wschodzie, który będzie obchodzony w drugą niedzielę Adwentu, 10 grudnia.

Ks. Leszek Kryża TChR: Powstanie Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie było bardzo trafną odpowiedzią Episkopatu Polski na znaki czasu. A wtedy, tymi znakami były „pierestrojka” i następnie upadek Związku Radzieckiego. Kościół na tych terenach zaczął się odradzać, na co w trybie natychmiastowym zareagowała Konferencja Episkopatu Polski: ksiądz Prymas [kard. Józef Glemp - KAI] powołał wówczas zespół, który dziś nazywa się Zespołem Pomocy Kościołowi na Wschodzie. To było fantastyczne wyczucie!

Od początku ten zespół nastawiony był na to, żeby pomagać Kościołowi katolickiemu na Wschodzie. Oczywiście, największą pomocą była i jest do dziś pomoc personalna: księża i siostry zakonne z Polski wyjeżdżali, by od samego początku służyć tamtemu Kościołowi. Wiadomo jednak, że kiedy rozpoczęli tam swoją służbę, musieli gdzieś mieszkać i mieć zaplecze do pracy. Wówczas powstała myśl, by Kościół w Polsce wspierał także materialnie te wszystkie dzieła, które za wschodnią granicą coraz bardziej się rozwijały. I tak powzięto decyzję, by jedna niedziela w roku – decyzją KEP jest to druga niedziela Adwentu – była dedykowana modlitwie i pomocy materialnej Kościołowi na Wschodzie.

- Co udało się osiągnąć przez te 18 lat pomocy? Wiemy, że tylko w tym roku, dzięki wsparciu darczyńców udało się zrealizować 360 projektów za kwotę ponad 2,25 mln zł.

- Z jednej strony możemy mówić o kwocie: mniej więcej każdego roku zbieramy i rozdajemy ok. 2,5 mln zł. Można policzyć, jak wielka suma została już przekazana na Wschód. Ale mówienie o samych liczbach to byłoby za mało. Dopiero za tymi liczbami kryją się naprawdę wielkie dzieła.
Był czas, kiedy najwięcej pieniędzy przekazywano na sprawy remontowo-budowlane. Był to czas, kiedy kościoły się odzyskiwało, trzeba było je remontować, albo w ogóle szukać jakiegokolwiek lokum, w którym można było prowadzić duszpasterstwo. Ale już od kilku lat widzimy, że o wiele mniej jest tych spraw budowlanych, a więcej inwestycji w drugiego człowieka. One dotyczą bardzo wielu spraw: najpierw ewangelizacyjnych i formacyjnych, jak np. wakacje dla dzieci. W tym roku udało się nam wesprzeć co najmniej 30 grup dzieci, które dzięki naszym funduszom mogły wyjechać na wakacje. Kilka dni temu spotkałem się z siostrą, która przyjechała z Białorusi i mówi, że dla dzieci, którymi się opiekuje, dwutygodniowy wyjazd, zorganizowany z naszym wsparciem, był jedyną atrakcją w całym roku. Oczywiście jest też cała gama dzieł charytatywnych, podejmowanych przez Kościół na Wschodzie. To np. wspieranie domów samotnej matki, domów dziecka, seniora itd.
Nie stronimy też od wspierania działalności wydawniczej, czy medialnej. Pomagamy np. ukraińskiemu Radiu Maryja, które jest bardzo popularne wśród tamtejszej społeczności. Współfinansujemy też wydawanie różnych książek, np. tych, które są tłumaczone z języka polskiego na lokalny. Finansujemy też przesyłkę książek i polskiej prasy za wschodnią granicę – m.in. „Wiadomości KAI”.
Od kilku lat prowadzimy też wsparcie stypendialne młodych ludzi ze Wschodu, którzy uczą się w Polsce, ale nie mają tu żadnego wsparcia, ani funduszy. Staramy się też reagować na sytuacje awaryjne, kiedy dzwonią do nas duszpasterze np. z Ukrainy, mówiąc, że ktoś z ich parafii przyjechał do Polski na studia i nie ma się gdzie podziać.
Muszę też wspomnieć o tym, że współfinansowaliśmy zakup gruntu i domu w Sopoćkinach na Białorusi, który zostanie zaadaptowany na Dom Seniora dla Polaków z Grodzieńszczyzny. To niezwykle ważne. Młodzi ludzie wyjeżdżają z tych wiosek do miast, gdzie jest praca i gdzie są uniwersytety, a na wioskach zostają często samotni starsi ludzi. Taki dom to dla nich coś błogosławionego.

- A co z pomocą uchodźcom, którzy wyjechali z okolic Doniecka?

- Ich także wspieramy m.in. poprzez stypendia dla dzieci i młodzieży oraz remont i wyposażenie domu, który otrzymali w okolicy Krakowa.

- Pamiętam z okolic Charkowa, że podobną pomoc na wielką skalę Kościół daje też migrantom wewnętrznym, dając im pożywienie, odzież, lekarstwa, szukając dachu nad głową i wyręczając lokalne władze...

- Tak jest w wielu wypadkach. Posługujący tam często mówią, że jak władza nie przeszkadza, to już jest bardzo dużo. To jest dla mnie taki znak rozpoznawczy Kościoła katolickiego: obok działalności ewangelizacyjnej, formacyjnej, ta działalność charytatywna jest prowadzona ponad podziałami, bez względu na religię i pochodzenie. Widzimy przede wszystkim człowieka potrzebującego. To jest piękne i władze lokalne zaczynają to doceniać i jest sporo takich miejsc, gdzie następuje współdziałanie władz i różnych Kościołów, które łączy wspólne dzieło. Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej.

- Fenomenem tej pomocy jest też to, że projekty, pisane przez duszpasterzy, mających na co dzień kontakt z mieszkańcami wschodnich parafii, trafiają w sedno lokalnych potrzeb i obywają się bez pośredników...

- Zdecydowanie tak. Poza tym często słyszę od tych ludzi, że ta pomoc jest dla nich bardzo ważnym znakiem solidarności ze strony Polski. Nie czują się odcięci od świata i zostawieni sami sobie, ale wiedzą, że zawsze mogą na nas liczyć. Choć trzeba też zaznaczyć, że jesteśmy tylko jedną z wielu organizacji, które niosą tam pomoc.
Towarzyszę temu Kościołowi od początku jego rozwoju po „pierestrojce” i widzę ogromne zmiany, zarówno zewnętrzne, dotyczące infrastruktury, jak i wewnętrzne – dotyczące struktur, wspólnot i lokalnej administracji. Z drugiej strony jesteśmy tam też świadkami emigracji, bo warunki ekonomiczne są, jakie są, a każdy ma prawo do poszukiwania lepszych warunków życia. Duszpasterze widzą, że najbardziej aktywni parafianie wyjeżdżają i często słyszę z ich ust refleksję: być może nasza rola polega na dobrym przygotowaniu ich do tego wyjazdu, by mogli się odnaleźć i coś wnieść w życie Kościoła, do którego pojadą.

- A przyjeżdżają m.in. do Polski, gdzie trafiają do duszpasterstwa Opoka, którego Ksiądz jest opiekunem. Co to za grupa?

- To młodzi ludzie, którzy studiują na przeróżnych uczelniach w Warszawie, a także ci, którzy już po studiach układają sobie życie w Warszawie. W większości ci młodzi ludzie mają Karty Polaka, są pełni pomysłów, fantastycznie sobie radzą i nie jest prawdą, że tylko czekają na wsparcie. Z tej wspólnoty wyrosło też wiele fajnych rodzin, przez 5 lat miałem już okazję pobłogosławić 9 związków małżeńskich i ochrzcić kilkoro dzieci. Jest radość, że ta wspólnota rozwija się, żyje. Wielu tych ludzi jest dziś aktywnymi członkami wspólnot parafialnych, angażują się w różne wspólnoty i wnoszą tam dużo „dobrego zamętu”.
Zarówno w przypadku tych studentów, jak i osób, które będą przyjeżdżać ze Wschodu na mocy nowej ustawy repatriacyjnej, cała mądrość polega na tym, żeby dawać im wędkę, a nie rybę: być z nimi i towarzyszyć im w taki sposób, aby w przyszłości byli w stanie sami sobie poradzić.

- Taką „wędką” będzie też pomoc niesiona w ramach Wolontariatu Syberyjskiego, którzy w przyszłym roku wyjadą na Wschód?

- Tak. Na hasło, że tworzymy taką inicjatywę, zgłosiło się ponad 60 osób z całej Polski w przeróżnym wieku i z przeróżnym doświadczeniem. W tym gronie są i nauczyciele i „złote rączki” i ludzie, którzy potrafią poprowadzić oazę dla dzieci – możliwości mają bardzo wiele. Stworzyła się z nich ciekawa wspólnota, która szykuje się do wyjazdów na Wschód: na Syberię, ale też do Kazachstanu i na Ukrainę. To działa w dwie strony: oni nie tylko pojadą tam dać coś z siebie, ale drugie tyle otrzymają.
Myślę, że ten wyjazd zmieni też ich sposób myślenia. Często, myśląc o Wschodzie, jesteśmy niewolnikami stereotypów, że daleko, zimno, białe niedźwiedzie i bieda. To nie jest cała prawda, a bezpośrednie kontakty z duszpasterzami i mieszkańcami tych terenów pomagają zrozumieć, jak jest naprawdę. Jestem pewien, że także wyjazd wolontariuszy na te tereny zmieni to myślenie.
Taka forma łączności rozwija się też w ramach tzw. „mostów modlitewnych”, w które włączyło się na razie 5 parafii warszawskich i 5 z diecezji irkuckiej, a ostatnio także dwie z diecezji ełckiej. Nawiązują one partnerskie relacje, które, oprócz modlitwy za siebie nawzajem, skutkują wzajemnymi odwiedzinami: najpierw duszpasterzy, potem np. dzieci i młodzieży.

- Jaka zatem powinna być rola Polaków w budowaniu relacji mieszkańców Wschodu z Kościołem powszechnym? Z jednej strony, Polacy lepiej niż ktokolwiek na Zachodzie rozumieją mentalność i potrzeby mieszkańców tych terenów, z drugiej strony podróż tych mieszkańców na Zachód odbywa się często z przystankiem właśnie w Polsce...

- Po pierwsze, jesteśmy najbliższymi sąsiadami tego Kościoła. Po drugie, jeśli wziąć pod uwagę czasy I i II Rzeczpospolitej – te tereny były kiedyś naszą ojczyzną i sporo osób mieszkających w granicach dzisiejszej Rzeczpospolitej ma tam swoje korzenie i bliskich, a np. na dalekiej Syberii odnajdują ślady swoich dziadków. Te więzy są i dają nam tytuł do tego, że jesteśmy zobowiązani do tego, by pomagać temu Kościołowi. Nie chodzi o zobowiązanie z przymusu, ale wypływające z głębi serca.
To jest fenomen, że potrafimy ten Kościół i zauważyć i wspierać, choć coraz bardziej stoi na własnych nogach, ale jednak, ze względu na sytuację ekonomiczną, wciąż potrzebuje naszego wsparcia, także duchowego.

- Wiemy, na co zostanie przeznaczona tegoroczna zbiórka?

- Będziemy realizowali kolejne projekty, które do nas napłyną – z tegorocznych zostało jeszcze ponad 100. Chcemy też wesprzeć przyszłoroczny Kongres Młodzieży Polonijnej, którego jesteśmy współorganizatorami, a w którym wezmą udział także młodzi ludzie ze Wschodu. Będziemy się starali wspierać budowę Domu Seniora na Grodzieńszczyźnie i centrum duszpasterskiego dla diecezji kamieniecko-podolskiej.

- Te i inne dzieła można wesprzeć także poza tą niedzielą? Załóżmy, że ktoś chce wesprzeć konkretny cel: kupić pampersy, ufundować wakacje, pomóc samotnej matce...

- Jesteśmy otwarci na każdą pomoc, co widać nawet po naszym biurze, które przypomina nieco magazyn (śmiech). Np. jeszcze niedawno stały tutaj dwa potężne pudła zabawek, które dostaliśmy w prezencie. Otrzymała je misjonarka ze Wschodu, która nas odwiedziła i aż oczy jej się zaświeciły... Każdy taki gest jest dla mnie cenny, miły i dobrze spożytkowany. Nasze konto jest czynne cały rok i mogę zagwarantować, że każdy, nawet najdrobniejszy dar, zostanie dobrze spożytkowany.
Jest też możliwość nawiązania kontaktu z konkretnymi osobami ze Wschodu. Np. teraz jestem w kontakcie z siostrą z Kazachstanu, która zajmuje się pomocą najuboższym rodzinom. Przysłała mi kilka listów z adresami i opisem historii tych rodzin. Z moich rodzinnych Kaszub zgłosiły się rodziny, które chcą je przeczytać i pomóc tym potrzebującym, a takich listów mam jeszcze wiele. My dajemy iskrę, a dalej te sprawy toczą się już swoim życiem. A ci ludzie są bardzo wdzięczni i przez lata wspominają tę pomoc. Np. w Doniecku spotkałem ostatnio panią, która wzruszona dziękowała za wypoczynek w Karwi, który zorganizowaliśmy dla rodzin jakiś czas temu. Po prostu warto!

- Dziękuję za rozmowę.

- Rozmawiała Dorota Abdelmoula

Tagi:
Kościół

Nowe sanktuarium na Białorusi

2018-07-29 15:27

Magdalena Kowalewska

W Nowogródku kościół pw. Przemienia Pańskiego ogłoszono diecezjalnym sanktuarium błogosławionej Marii Stelli i jej dziecięciu towarzyszek – Męczennic.

Magdalena Kowalewska

To wielkie święto dla całego Kościoła katolickiego na Białorusi, a w szczególności dla Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, do którego należały rozstrzelane przez Niemców 75 lat temu zakonnice z Nowogródka. Oddały one życie w zamian za uwolnienie około studwudziestoosobowej grupy osób, wśród której byli ojcowie rodzin i duchowni.

Przełożona generalna nazaretanek matka Jana Zawieja dziękowała za ustanowienie świątyni Sanktuarium Błogosławionych Męczennic z Nowogródka. – Pragnę prosić, by błogosławione męczennice wypraszały dla Kościoła na Białorusi dar nowych powołań, nowych świętych kapłańskich i zakonnych powołań i by tutaj były święte rodziny – mówiła matka Zawieja.

Biskup grodzieński Aleksander Kaszkiewicz w dekrecie ustanawiającym sanktuarium napisał, że jest ono wyrazem „upamiętnienia, uczczenia i przekazania następnym pokoleniom świadectwa bohaterskiej miłości Boga i bliźniego, jakie siostry nazaretanki z Nowogródka złożyły w czasie drugiej wojny światowej”.

Wyraził nadzieję, że „ich przykład bezgranicznej wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii wzbudzi we współczesnych chrześcijan chęć współpracy z Bożą łaskąi nieustannego wzrastania w osobistej świętości”.

Do Nowogródka na dwudniowe uroczystości 75. rocznicy męczeńskiej śmierci błogosławionych nazaretanek przyjechali liczni pielgrzymi z Polski i Białorusi. Obecni byli m.in. Polacy z Warszawy, Białegostoku, Wrocławia czy Poznania. Przyjechali także wychowankowie nowogródzkiej koedukacyjnej szkoły podstawowej, którą przed wybuchem drugiej wojny światowej prowadziły siostry nazaretanki. Wywieziony na Syberię Tadeusz Kułakowski wspomina, że tragiczny czas deportacji w głąb Rosji przeżył dzięki duchowej formacji nazaretanek. – Siostry uczyły nas wielkiej wiary, dawały nam wielkiego ducha – opowiada ze wzruszeniem Tadeusz Kułakowski. Z kolei Czesława Piotrowska wspomina, że nazaretanki były bardzo pomocne i ofiarne dla polskich rodzin. – Po egzekucji sióstr pozostały po nich tylko puste klęczniki – mówi Czesława Piotrowska. Natomiast Teresa Smolska-Kurowska wspomina rozstrzelaną siostrę Marią Kanizję, która zaopiekowała się nią jako kilkunastoletnią dziewczynką. Ojciec pani Teresa, Wincenty Smolski, w sierpniu 1941 roku został rozstrzelany przez Niemców jako jeden z pierwszych Polaków. – Siostra Kanizja przygotowywała mnie do Pierwszej Komunii Świętej – wspomina wzruszona Teresa Smolska-Kurowska.

Uroczystości rozpoczęły się modlitwą w miejscu egzekucji nazaretanek w lesie oddalonym pięć kilometrów od Nowogródka. Delegacja Polskiej Fundacji Narodowej oddała hołd pomordowanym nazaretankom, a także rozstrzelonej przez Niemców grupie Żydów.

Terror okupacyjny po zajęciu Nowogródka rozpoczął się w 1942 roku eksterminacją osób narodowości żydowskiej, po czym nastąpiła fala aresztowań Polaków. Zanim aresztowano grupę 120 osób, za które życie dobrowolnie oddały siostry nazaretanki, odbyła się masowa egzekucja 60 osób, w tym dwóch kapłanów.

Kara śmierci dla osób różnej narodowości, za które ofiarowały swoje życie zakonnice została zamieniona na roboty w Niemczech, część osób uwolniono. Nazaretanki ocaliły również życie Sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza, którego trwa proces beatyfikacyjny.

Siostra Maria Stella i jej 10 towrzyszek zostało beatyfikowanych przez Jana Pawła II w marcu 2000 roku. Trwa proces beatyfikacyjny dwunastej zakonnicy s. Małgorzaty Banaś, która na polecenie przełożonej s. Stelli, pozostała w domu, aby strzec świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Jasna Góra: uroczystości Wniebowzięcia NMP

2018-08-15 17:17

it / Częstochowa (KAI)

Główne uroczystości Wniebowzięcia NMP zgromadziły 15 sierpnia na Jasnej Górze ok. 100 tys. wiernych. Większość dotarła w pielgrzymkach pieszych. Z okazji jubileuszu stulecia niepodległości odpust jest „dniem wdzięczności” za wolną Polskę. Uświetnił je zespół „Mazowsze” specjalnym programem „Tu zawsze byliśmy wolni”.

Krzysztof Świertok

Sumie o godz. 11.00 przewodniczył abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce. W imieniu papieża Franciszka przekazał wiernym, szczególnie tym, którzy podjęli trud pieszego pielgrzymowania do Domu Matki Bożej, błogosławieństwo. Abp Pennacchio prosił o modlitwę w intencjach Ojca Świętego i swojej posługi w naszym kraju. - Dobrze się czuję u naszej Matki, nasza obecność jest wyrazem radości spotkania z Nią – powiedział po polsku rozpoczynając Mszę św.

Prośmy o tchnienie Ducha Świętego dla nas - mówił w kazaniu podczas Sumy abp Wacław Depo. Metropolita częstochowski podkreślał, że dziś chodzi przede wszystkim o zwycięstwo moralne - prawdy i miłości. Prawdy o wartości ludzkiego życia, a także o historii naszej Ojczyzny, np. bitwy z 1920 r., która była obroną cywilizacji europejskiej i cudem jedności Polaków broniących odzyskanej wolności. „Przyszłość Polski zależy od tego czy nasze prawo będzie miało źródło w Bogu czy powołując się na procedury prawne będzie otwarte tolerancyjnie na zło i śmierć” - mówił abp Depo.

- To za mało mówić Bóg, honor, Ojczyzna - przypomniał przeor Jasnej Góry. O. Marian Waligóra podczas rannej Mszy św. o 8.00 z udziałem pątników warszawskich mówił: „to za mało chlubić się tym, że Polska jest zawsze wierna, Polonia Semper Fidelis, jeśli ja sam nie staram się być mieszkaniem Boga. Polska będzie niepodległa zawsze jeśli ja sam zrobię dobry użytek z mojej wolności”.

W ciągu ostatnich dni na Jasną Górę przybyło 66 tys. pieszych pielgrzymów. Kolejne setki Polaków, poprzez swa gościnność, włączyły się w pielgrzymowanie, za co szczególnie podziękował kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. - Dziękuje wam za modlitwę, dziękuje wam za świadectwo dawane po drodze, dziękuje wam za ofiarowanie swojego trudu i za położenie tego wszystkiego tutaj na Jasnej Górze, na ołtarzu Eucharystii, aby dobry Bóg przyjął i wspierał wasze życie pielgrzymie – mówił kard. Nycz podczas porannej Mszy św.


Główne uroczystości odpustowe uświetnił Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Przed Sumą odbyło się misterium „Tu zawsze byliśmy wolni”, podczas którego Zespół wykonał specjalnie dobrane pieśni patriotyczne. Swym śpiewem ubogacił także główną Sumę po Eucharystii odbyło się wspólne z pielgrzymami „radosne dziękczynienie za wolną Polskę”.

- Nasz pobyt u Matki Bożej to wyraz wdzięczności za wolną Polskę i 70 lat działalności Zespołu, którego misją jest ukazywanie piękna ojczystej kultury - powiedział Jacek Boniecki, dyrektor zespołu. Podkreślił, że „Jasna Góra to miejsce wyjątkowe a Mazowsze przybywa, by pokłonić się Maryi, by modlić się i dziękować za ten fenomen, który zrodził się w 1948 r. z inicjatywy Tadeusza Sygietyńskiego i jego żony Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej”.

Dyrektor zauważył, że „jesteśmy tu, by razem z Niepodległą wyśpiewać pieśni religijne, które tak łączą Polaków, ale by podzielić się także najnowszą płytą zawierającą patriotyczne utwory zaaranżowane specjalnie na ten rok jubileuszowy 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości”.

- Pszenica, żyto, gałązki jabłoni i mięta. Na Matki Bożej Zielnej tradycyjnie święcimy wiązanki ziół i kwiatów - mówią przybyli na Jasną Górę pielgrzymi z całej Polski.

Od lat w Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w częstochowskim Sanktuarium uczestniczą także pielgrzymi z zagranicy m.in. z Wietnamu i Ukrainy.

Tegoroczna uroczystość Wniebowzięcia NMP, tak jak inne święta ogólnopolskie, przeżywana jest w duchu wdzięczności Bogu za wolność naszej Ojczyzny. - Owocem wolności serca Maryi jest tajemnica wniebowzięcia. Maryja uczy nas wolności. Najpiękniejszym wzorem dla nas jest wolność serca Matki Najświętszej, Jej „tak” wypowiedziane Bogu w momencie zwiastowania i „tak”, które przeniosła na wszystkie chwile swojego życia, które nie było łatwe – powiedział jasnogórski przeor.

O godz. 19.00 odprawiona zostanie Msza św., także z homilią abp. Wacława Depo. Apel Jasnogórski o 21.00 z racji święta Wojska Polskiego poprowadzi bp Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego. Weźmie w nim udział Kompania Honorowa Wojska Polskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świat w panoramie

2018-08-16 17:52

AKW

Stowarzyszenie Senior Tur zaprasza na wystawę Zbigniewa Dudy zatytułowaną „Świat w panoramie”, która jest prezentowana w budynku Urzędu Stanu Cywilnego w Częstochowie przy ul. Focha.

Archiwum stowarzyszenia

Autor wystawy Zbigniew Duda przedstawia swoje prace fotograficzne wykonane techniką panoramy w Polsce i w innych krajach. Autor jest członkiem stowarzyszenia i jak mówi, fotografuje amatorsko od 45 lata. Jego pierwszym aparatem była pożyczona od ojca „Leica”, a pierwszym własnym „Practica Super TL”. Zaczynał od pamiątkowych zdjęć ze szkolnych wycieczek i harcerskich rajdów, potem zaczął się specjalizować w zdjęciach architektury i krajobrazu. Wystawa „Świat w panoramie” jest jego pierwszą wystawą indywidualną, wcześniej prezentował zdjęcia na 25 wystawach Stowarzysznie „Senior Tur”, którego jest członkiem od pięciu lat. – Zdjęciami panoramicznymi interesuję się od około 12 lat, od czasu, gdy odkryłem możliwości pokazania świata w szerszej perspektywie – mówi Zbigniew Duda. – Tworzę panoramy obiektów, widoków i miast. W mojej kolekcji mam około tysiąca tego typu zdjęć, na wystawie prezentuję zaledwie 50.

Archiwum stowarzyszenia

Zbigniew Duda łączy pasję fotografowania z pasją odkrywania świata i zachęca innych do korzystania z techniki panoramy. Na jego wystawie zobaczymy zdjęcia z Polski, Niemiec, Włoch, Gruzji, Francji. Litwy, Hiszpanii, Ukrainy, Czech, Austrii, Czarnogóry i innych krajów.

Podczas otwarcia Zbigniew Duda otrzymał, jako wyraz uznania, odznakę Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, która wręczył Zbigniew Fedyczek. Wystawa będzie czynna do końca sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem