Reklama

Trzy miliony w trzydzieści dni

2017-11-29 07:54

www.solinacracoviensis.pl

Przed Mniszkami Benedyktynkami ze Staniątek niełatwe zadanie - mają miesiąc, by zebrać 3 mln złotych. Tylko wtedy dostaną kolejne 7 mln na rewitalizację zabytkowych obiektów należących do klasztoru.

Matka Stefania Polkowska OSB, przełożona Opactwa Mniszek Benedyktynek w Staniątkach w specjalnym liście zwróciła się niedawno do przyjaciół zgromadzenia o pomoc. Siostry już od sześciu lat, wraz z grupą przyjaciół i osób życzliwych, zajmują się programem rewitalizacji i rozbudowy opactwa w Staniątkach koło Niepołomic.

- Ten budynek jest niesamowity! Jestem tu już ponad 8 lat i nieustannie odkrywam w nim coś nowego, a przez to odkrywam samego Pana Boga w tym, jak jest wielki i nieskończony. Myślę, że istota życia zakonnego w tak pięknym miejscu wyraża się m.in. w tym, że Pana Boga doświadczamy przez to, co tu mamy - opowiada Matka Przełożona.

Jak z kolei przekonuje Łukasz Stożek, współautor projektu rewitalizacyjnego, dzieło to jest niezwykle ważne. - Ma ono pokazać społeczeństwu dziedzictwo narodowe, które znajduje się w klasztorze. Wydaje się, że właśnie ze względu na wartość zgromadzonych tutaj materiałów i dobra kulturowego Polski warto wspomóc siostry w zebraniu tych środków - mówi.

Reklama

Skarbnica zabytków

Opactwo w Staniątkach to najstarszy klasztor Benedyktynek w Polsce, a zarazem prawdziwy skarbiec kultury. Znaleźć tam można wiele bezcennych dzieł literatury, malarstwa i rzeźby, a także przedmiotów sakralnych. Ponadto zachowały się tam bogate zbiory dokumentów, rękopisów, starodruków, muzykaliów oraz przedmiotów i szat liturgicznych. Obecnie klasztor posiada kilkanaście tysięcy woluminów, w większości nieskatalogowanych i nieprzebadanych, a do dziś zachowały się w nim bezcenne zapisy kolęd i pieśni związanych z Bożym Narodzeniem, kancjonały, pieśni w dużej mierze pisane po polsku, z notacjami muzycznymi.

Jak pisze w swoim liście Matka Przełożona, opactwo w Staniątkach uniknęło tego, czemu nie udało się zapobiec w opactwie w Tyńcu - kasaty, przez którą tynieckie zgromadzenie utraciło większość ze swoich dawnych zbiorów. „Staniątki dzięki prowadzonej wówczas na wysokim poziomie szkole ocaliły szczęśliwie również część z tynieckich pamiątek, w tym unikalny siedemnastowieczny cykl obrazów przedstawiających sceny z życia króla Kazimierza Odnowiciela" - wyjaśnia Matka Stefania Polkowska OSB.

Jak przekonuje w dalszej części listu, benedyktyński kościół pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Wojciecha BM, pochodzący z XIII wieku sam w sobie jest dziełem sztuki. „Jest to wczesnogotycka budowla, jeden z najstarszych obiektów halowego systemu przestrzennego w Polsce, wzniesiony z cegły palcówki z kamiennymi detalami architektonicznymi. Przebudowy dokonywane w czasie ponad 800-letniej historii zespołu klasztornego pozwalają znaleźć w nim wiele wątków z różnych epok architektonicznych" - opisuje.

Matka przełożona, zapytana o to, co najbardziej zachwyca ją w klasztorze, bez zastanowienia odpowiada, że są to przepiękne sklepienia. - One są wszędzie! Jedne są regularne, inne nie, ale czuje się tu atmosferę duchowego, wewnętrznego rozwoju, jaka trwa tu już od 800 lat. Pomimo tego, że tętni tu życie, we wnętrzach wyczuwa się ciszę. To nie jest martwy budynek, ale taki z żyjącymi duszami. Jest piękny duchowo i architektonicznie - opowiada.

Krok od realizacji marzeń

Mając na uwadze wysoką wartość zgromadzonego księgozbioru, w ramach starań o rewitalizację zabytkowych obiektów przygotowano projekt pt. „Wirydarze dziedzictwa benedyktyńskiego". Zakłada on rewaloryzację i adaptację zabytkowych obiektów na muzeum, bibliotekę i czytelnię. Pozwoli on tym samym zabezpieczyć, zakonserwować, a także odpowiednio wyeksponować cenne zbiory. Przedsięwzięcie to da również naukowcom możliwość prowadzenia badań i całościowego skatalogowania archiwum.

„Bardzo ważny jest również fakt, że realizacja opisanego wcześniej projektu pozwoliłaby na zapewnienie stałego, pewniejszego źródła utrzymania klasztoru. Obecnie podstawowym źródłem utrzymania jest dochód ze sprzedaży uprawianych przez nas kwiatów i pomidorów, hodowanych ryb i wytwarzanych przetworów. Te źródła utrzymania są jednak bardzo niepewne, z uwagi na ich sezonowy charakter" - czytamy w liście.

Siostry w 2016 roku uzyskały ostateczne pozwolenie na budowę i rozpoczęły zbiórkę funduszy na realizację inwestycji. Uchwałą z 27 czerwca 2017 roku Zarząd Województwa Małopolskiego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020 przyznał im dofinansowanie w wysokości ponad 7 mln zł.

Kwota ta stanowi jednak 70% wartości inwestycji, a do uruchomienia tych środków i podpisania umowy z Urzędem Marszałkowskim niezbędne jest wykazanie wkładu własnego w wysokości minimum 30% kosztów, czyli... ponad 3 mln zł. Jest to duże zmartwienie sióstr, ponieważ na zebranie tej kwoty pozostał zaledwie miesiąc.

„Zarząd Województwa Małopolskiego na posiedzeniu 25 lipca 2017 roku przychylił się do naszej prośby i przedłużył termin wykazania środków wkładu własnego i podpisania umowy do 29 grudnia 2017 roku. Na obecną chwilę Opactwo samo nie jest w stanie zgromadzić i wykazać takiej kwoty stąd powodzenie całego projektu zależy od woli oraz hojności Darczyńców" - tłumaczy w liście Matka Przełożona.

Niegasnąca nadzieja

Choć czasu jest niewiele, każde wsparcie będzie dla Benedyktynek nieocenionym darem. Wszyscy, którzy chcieliby włączyć się w pomoc opactwu, mogą wpłacać pieniądze na konto: 49 1020 2892 0000 5802 0118 6170, Opactwo św. Wojciecha SS. Benedyktynek, 32-005 Niepołomice, Staniątki 299. Szczegóły na stronie www.benedyktynki.eu.

„Zwracamy się do Was, Drodzy Przyjaciele, z serdeczną prośbą o rozważenie możliwości wsparcia i pomocy w realizacji tego dzieła, które pozwoli na zabezpieczenie i ekspozycję unikatowych zbiorów z naszego Opactwa, stanowiących wysokiej klasy Dziedzictwo Narodowe" - apeluje w liście Matka Stefania Polkowska OSB.

Siostry wciąż żyją nadzieją, że znajdą się hojni ofiarodawcy, którzy wesprą finansowo ich dzieło. Same też od lat starają się zebrać pieniądze, lecz nie jest to jeszcze wystarczająca kwota. - Ludzie chętnie proszą nas o modlitwę wpłacając ofiary, które przeznaczamy m.in. na dbanie o budynek, który ciągle wymaga napraw. W tym momencie jednak najbardziej zależy nam na zabezpieczeniu zbiorów muzealnych. Myślę, że rewitalizacja tego obiektu przyniosłaby wielką sławę nie tylko dla Krakowa i okolic, ale dla całej Polski - dodaje Matka Stefania.

Jak szacuje Łukasz Stożek, gdyby udało się na czas zebrać potrzebne środki, realizacja projektu powinna zająć około dwóch lat. - To jest możliwe do zrobienia w tym czasie. Mamy nadzieję, że tym samym siostry zyskają możliwość otwarcia się na społeczeństwo i pokazania skarbów, które tu mają. Co więcej, dochody z biletów pomogą im w utrzymaniu i spowodują, że zyska na tym również klasztor - mówi.

Jeśli natomiast nie uda się w ciągu miesiąca zebrać wkładu własnego, cała dotacja z Urzędu Marszałkowskiego przepadnie, a wszystkie wysiłki sióstr i darczyńców pójdą na marne. - Projekt zapewne zostanie na papierze, a cała wizja przebudowy i rozwoju klasztoru w Staniątkach stanie się nierealna - przyznaje Ł. Stożek.

Obecnie w opactwie mieszka 14 sióstr. Wiele z nich jest już w podeszłym wieku, utrudniającym pracę fizyczną, z której dziś klasztor się utrzymuje. Najstarsza z nich - choć ma 94 lata - również dba o to, by utrzymać budynek - finansowo, a także duchowo. - Wszystkie staramy się zabezpieczać klasztor i dbać o dziedzictwo narodowe, które się w nim znajduje. Nikt nam za to nie płaci. Same poczuwamy się do tego, żeby dbać o historię naszego kraju, zgromadzoną w naszym opactwie i przekazać ją dalszym pokoleniom. Nie chcemy trzymać tego w ukryciu dla siebie, ale chcemy podzielić się tym z innymi - stąd właśnie pomysł wybudowania muzeum - dodaje Matka Stefania.

Tagi:
pomoc zabytki

Szczecińska parafia pomoże dzieciom z Kenii

2018-04-18 14:47

pk / Szczecin (KAI)

Pompa wody, na którą zbierano środki w Szczecinie, trafiła do kenijskiego Kipsing. Nowa instalacja ma obsłużyć tamtejszą szkołę i parafię. Inicjatorem zbiórki na pompę wody był ks. Adam Komisarczyk, proboszcz parafii pw. św. Krzysztofa w Szczecinie. To właśnie jego parafianie zebrali najwięcej funduszy. Reszta pochodziła od indywidualnych osób ze Szczecina, regionu i całej Polski. Koszt zakupu pompy i szkolenia człowieka, który będzie ją serwisował to około 3,5 tys. dolarów. Instalacja ma być uruchomiona w najbliższych dniach.

Archiwum Misyjne

Proboszcz szczecińskiej parafii i jeden z uczestników lutowej misji do Kipsing przyznaje, że nie mógł zapomnieć widoków z Kenii, gdzie mieszkańcy, którzy nie mieli bieżącej wody, przez wiele miesięcy nabierali, odsączali i nosili ją z rzeki.

W ciągu roku ze Szczecina do Kipsing wyjechały już dwie wyprawy. Szczecińscy katecheci i księża podczas ostatniego wyjazdu w lutym w ramach akcji pomocy "Piórnik i cukierek dla szkoły w Kipsing” zabrali ze sobą ponad 700 piórników z pełnym wyposażeniem i ponad 21 tysięcy dolarów.

W ramach "Adopcji na odległość" już około 360 dzieci jest objętych pomocą w Kenii i innych krajach Afryki. To kolejny efekt m.in. dwóch wyjazdów szczecińskich katechetów i księży do kenijskiego Kipsing.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież odwiedził Apulię

2018-04-20 14:21

st, pb (KAI/VaticanNews) / Molfetta

Franciszek odwiedził 20 kwietnia Apulię na południu Włoch. Uczcił pamięć bp. Antonia Bello, zwanego „don Tonino”, który bywa uważany za prekursora duszpasterskiego stylu obecnego papieża.

pixabay.com

W 25. rocznicę śmieci bp. Bello, Ojciec Święty odwiedził jego rodzinne miasto Alessano, gdzie modlił przy jego grobie, a następnie Molfettę, której bp. Bello był ordynariuszem w latach 1982-93. Od 2007 r. trwa jego proces beatyfikacyjny.

Alessano

Papież przyleciał helikopterem do Alessano tuż przed dziewiątą rano. Na miejscowym cmentarzu modlił się dłuższą chwilę przy grobie bp. Bello, a potem przy grobie jego matki Marii. Po wyjściu z cmentarza spotkał się z jego bliskimi, którzy ofiarowali mu należącą do bp. Bello stułę oraz fartuch, wyhaftowany przez kobiety z tej miejscowości. W ten symboliczny sposób nawiązano do ulubionego zwrotu Sługi Bożego, który zwykł mawiać, że Kościół powinien służyć, nosząc fartuch, jedyną szatę kapłańską, o której pisze Ewangelia.

Następnie Franciszek udał się na pobliski plac, gdzie czekało na niego 20 tys. wiernych. Witając papieża ordynariusz diecezji Ugento bp Vito Angiuli podkreślił aktualność świadectwa, jakie pozostawił Sługa Boży Antonio Bello. Wyraził nadzieję, że niebawem zostanie on wyniesiony do chwały ołtarzy. Wskazał także na powiązanie duchowe między sposobem pełnienia przezeń posługi biskupiej a stylem pontyfikatu obecnego następcy św. Piotra. Bp Angiuli poruszył także niektóre wyzwania, przed jakimi stają mieszkańcy tej części Włoch, w tym związane z kryzysem ekologicznym czy brakiem pracy. Zapewnił, że społeczność tego regionu będzie zawsze pamiętała w modlitwie o Ojcu Świętym.

W swoim przemówieniu Franciszek podkreślił, że dla don Tonino zrozumienie biednych było prawdziwym bogactwem. „Kościół, który troszczy się o ubogich zawsze będzie dostrojony do kanału Boga, nigdy nie traci częstotliwości Ewangelii i czuje, że musi powrócić do tego, co istotne, aby konsekwentnie wyznawać, że Pan jest jedynym prawdziwym dobrem” – wskazał papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że bliskość wobec ubogich musi wyrażać się w konkretnych działaniach. Przykładem jest w tym względzie don Tonino, który „nie tracił okazji, aby powiedzieć, że na pierwszym miejscu stoi pracownik z jego godnością, a nie zysk ze swoją chciwością. Nie stał z założonymi rękoma: działał lokalnie, aby siać pokój na całym świecie, w przekonaniu, że najlepszym sposobem, aby zapobiec przemocy i wszelkiego rodzaju wojnom jest zatroszczenie się o potrzebujących i krzewienie sprawiedliwości” – stwierdził papież. Przypomniał, że pokój buduje się od walki z ubóstwem i zwrócił uwagę na znaczenie Apulii jako okna nadziei, by region śródziemnomorski był „gościnną arką pokoju”.

Następnie Franciszek mówił o powołaniu jako rozmiłowaniu w Bogu, z żarliwością marzenia, porywem daru, śmiałością, by nie poprzestawać na półśrodkach. Podkreślił konieczność życzliwości wobec świata. Wskazał także na konieczność łączenia w życiu chrześcijańskim kontemplacji i działania.

Na zakończenie papież zachęcił do naśladowania don Tonino: „Nie zadowalajmy się spisaniem pięknych wspomnień, nie dajmy się powstrzymać tęsknotami za przeszłością ani nawet leniwą gadaniną chwili obecnej czy też obawami o przyszłość. Naśladujmy don Tonino, dajmy się porwać jego młodzieńczej gorliwości chrześcijańskiej, usłyszmy jego usilne wezwanie do życia Ewangelią bez taryfy ulgowej. Jest to mocne zaproszenie skierowane do każdego z nas i dla nas jako Kościoła. Niech nam prawdziwie pomoże szerzyć dziś wonną radość Ewangelii”.

Spotkanie zakończyło wspólne odmówienie modlitwy „Zdrowaś Maryjo” i papieskie błogosławieństwo.

Molfetta

Z Alessano Franciszek udał się do Molfetty, gdzie w porcie odprawił Mszę św. W swojej homilii podkreślił, że Eucharystia „to nie piękny obrzęd, ale najgłębsza, najbardziej konkretna, najbardziej zaskakująca, jaką można sobie wyobrazić komunia z Bogiem: komunia miłości tak realna, że przybiera formę pokarmu”. Jest ona źródłem życia chrześcijańskiego. Ponadto pozwala nam, abyśmy, wychodząc ze Mszy św., żyli już nie dla siebie, ale dla innych.

Papież wskazał, że tak żył don Tonino. „Marzył o Kościele głodnym Jezusa i nietolerancyjnym wobec wszelkiej światowości” – przypomniał Ojciec Święty. Jednocześnie zachęcił wiernych do postawienia sobie pytania: „Czy po tylu komuniach staliśmy się ludźmi komunii?”.

Podkreślił następnie, że Eucharystia jest także chlebem pokoju, ponieważ spożywamy ją razem z innymi. „My, którzy dzielimy ten Chleb jedności i pokoju, jesteśmy powołani, aby kochać każde oblicze, aby naprawić każde rozdarcie; być, zawsze i wszędzie, budowniczymi pokoju” – stwierdził Franciszek.

Wskazał, że z Eucharystią ściśle łączy się słowo Boże, wzywające nas do przemiany życia. Jezus szuka bowiem nie naszych refleksji, ale naszego nawrócenia. Nie możemy wegetować w małych satysfakcjach. Po spotkaniu Zmartwychwstałego nie możemy czekać, nie możemy odkładać na później; musimy iść, wyjść, mimo wszystkich problemów i niepewności, stawać się „kurierami nadziei”, prostymi i radosnymi rozdawcami wielkanocnego alleluja – zaznaczył papież.

Podkreślił ponadto znaczenie, jakie na drodze apostoła Pawła odgrywa posłuszeństwo Bogu i pokora. „Słowo Boże uwalnia, podnosi, sprawia, że idziemy naprzód, pokorni i odważni zarazem. Nie czyni z nas ludzi o ustalonej pozycji i mistrzów swoich umiejętności, ale autentycznych świadków Jezusa w świecie” – wskazał Franciszek.

„Na każdej Mszy karmimy się Chlebem życia i słowem, które zbawia: żyjmy tym, co celebrujemy! W ten sposób, podobnie jak don Tonino, będziemy źródłem nadziei, radości i pokoju” - zakończył swe kazanie Ojciec Święty.

Dziękując mu za tę pierwszą w historii papieską wizytę w Molfetcie miejscowy ordynariusz bp Domenico Cornacchia zauważył, że don Tonino byłby szczęśliwy, widząc w obecnym papieżu wcielenie swej idei „Kościoła w fartuchu”. Przypomniał, że gdy 25 lat temu przedwczesna śmierć zabrała bp. Bello, „pasterza kochanego, szanowanego i podziwianego”, na ulicach zapanowała wielka cisza. Już wtedy uważano go za świętego i dziś jest dla wszystkich „świętym z sąsiedztwa”, żyjącym w sercach ludzi. Znaki jego obecności można spotkać w każdym domu, parafiach, szpitalach, barach, miejscach pracy i na ulicach. „Tak jakby czas nie upłynął”, ludzie nadal słyszą jego słowa, a także odczuwają „jego wstawiennictwo w niebie za ten Kościół, który tak ukochał, i za który pragnął oddać swoje życie”.

W imieniu zgromadzonych hierarcha podarował papieżowi złotą różę wykonaną z wotów składanych przez wiernych. Franciszek odwdzięczył się kielichem mszalnym.

Po papieskim błogosławieństwie odśpiewano wielkanocną modlitwę maryjną „Regina caeli”. Był to ostatni punkt kilkugodzinnej wizyty Franciszka w Apulii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wzgórze Tumskie w Płocku ustanowione Pomnikiem Historii

2018-04-20 20:10

eg / Warszawa, Płock (KAI)

Historyczne Wzgórze Tumskie w Płocku, z XII-wieczną katedrą, Opactwem Pobenedyktyńskim, sądem biskupim, „starym” Muzeum Diecezjalnym, plebanią katedralną i ogrodem - zostało wpisane na listę Pomników Historii. Rozporządzenie potwierdzające ten akt odebrał dziś w Pałacu Prezydenckim z rąk prezydenta Andrzeja Dudy biskup płocki Piotr Libera.

Krzysztof Maria Różański/pl.wikipedia.org
Katedra w Płocku od ul. Tumskiej

Oprócz Wzgórza Tumskiego w Płocku, Pomnikami Historii ustanowiono też dziś m.in. sanktuarium pielgrzymkowe w Świętej Lipce, zamek biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, zespół katedralno-zamkowy w Kwidzynie i dawny klasztor Norbertanek w Strzelnie. W sumie na tworzonej od 1994 r. liście zabytków o wyjątkowym znaczeniu dla historii i kultury Polski figuruje 91 obiektów.

Uroczystość wręczenia rozporządzeń ustanawiających zabytkowe obiekty Pomnikami Historii odbyła się dziś w Pałacu Prezydenckim.

Z rąk prezydenta Andrzeja Dudy dokument dotyczący Wzgórza Tumskiego w Płocku odebrał biskup płocki Piotr Libera, autor wniosku o wpisanie zabytkowego miejsca na listę Pomników Historii.

Prezydent Andrzej Duda przypomniał, że na 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę na liście Pomników Historii ma się znaleźć 100 obiektów: „Bardzo dziękuję za to, że lista Pomników Historii będzie w Polsce uwzględniała tak ważne i tak bliskie wielu Polakom, tak znane miejsca, które przecież wszyscy podziwiamy” - podkreślił prezydent.

Podziękował także za „opiekę nad piękną, zabytkową substancją, nad wielkimi świadectwami historii, nad wielkimi świadectwami dziejów tych części dzisiejszej Polski”, ponieważ jest to bogactwo kultury europejskiej, które znajduje się w polskich rękach, które historia i los powierzyły Polakom. Dodał również, że wie, iż rodacy i turyści z zagranicy będą chętnie podziwiać te „perełki historii i kultury”.

Po uroczystości bp Piotr Libera komentował, że uznanie Wzgórza Tumskiego w Płocku za Pomnik Historii, to jeden z milowych kroków w historii i rozwoju tego miejsca: „Wzgórze Tumskie zostało uznane za jeden z najcenniejszych i najbardziej ważnych zabytków w kraju. Podnosi to jego rangę i prestiż, daje asumpt do jeszcze bardziej aktywnej promocji w kraju i na świecie prastarego, królewskiego miasta Płocka” – powiedział hierarcha.

Podkreślił także, że nobilitacja zabytkowych obiektów ma ogromne znaczenie dla wszystkich wierzących, ponieważ miejsce, w którym wiele ludzi przyjęło chrzest święty w imię Jezusa Chrystusa, w którym kształtowało i wciąż kształtuje swoje chrześcijaństwo – zostało uznane za symbol polskiej historii: „To tym bardziej przypomina nam o naszych chrześcijańskich korzeniach, naszej tożsamości i motywuje do wierności Bogu i Ojczyźnie” – zaakcentował Pasterz Kościoła płockiego.

Za przygotowanie dokumentacji potwierdzającej wagę i znaczenie historyczne zabytkowych obiektów odpowiedzialny był proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski: „Fakt wpisania Wzgórza Tumskiego na listę Pomników Historii jest wejściem do `ekstraklasy zabytków`” – orzekł gospodarz katedry.

Na uroczystości w Pałacu Prezydenckim obecni byli m.in. wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński, wiceministrowie kultury Jarosław Sellin i Magdalena Gawin oraz p.o. dyrektora Narodowego Instytutu Dziedzictwa Bartosz Skaldawski.

Płock, oprócz bp. Piotra Libery, reprezentowali także m.in. proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski, prezydent miasta Andrzej Nowakowski, emerytowana kierownik płockiej Delegatury Mazowieckiego Urzędu Ochrony Zabytków Ewa Jaszczak oraz konserwator sztuki Marcin Kozarzewski, który zajmował się niedawno zakończoną renowacją Kaplicy Królewskiej w katedrze płockiej.

Wzgórze Tumskie w Płocku obejmuje w jednym miejscu: katedrę płocką - największą w Polsce budowlę romańską (XII w.), a po pożarze i odbudowie przez włoskich architektów, największą na północ od Alp renesansową świątynię (XVI w.). Jest ona miejscem spoczynku książąt i księżnych mazowieckich: władców Polski z Władysławem Hermanem i Bolesławem III Krzywoustym oraz największą nekropolią Piastów mazowieckich na ziemiach polskich. W dawnym opactwie, w skarbcu, przechowywane są najcenniejsze zabytki złotnicze m.in. herma św. Zygmunta, ufundowana przez króla Kazimierza Wielkiego z XIII-wiecznym diademem piastowskim oraz kielich z pateną księcia Konrada Mazowieckiego.

Obok katedry usytuowane są relikty zamku, budynek Muzeum Diecezjalnego, sąd biskupi, plebania katedralna i ogród. Wieże katedralne umieszczono w herbie miasta i wraz z wieżami zamkowymi stanowią najbardziej rozpoznawalny punkt Płocka. Położone nad Wisłą Wzgórze Tumskie najbardziej okazale prezentuje się od strony osiedla Radziwie, które znajduje się po drugiej stronie rzeki.

Pomnik Historii to jedna z form ochrony zabytków o wyjątkowym znaczeniu dla historii i kultury Polski, uznawanym za najbardziej prestiżową. Formuła ta funkcjonuje od 1994 r. Decyzję o wpisaniu zabytkowego obiektu na listę Pomników Historii podejmuje Prezydent RP, a koordynuje ją Narodowy Instytut Dziedzictwa. Obecnie na liście Pomników Historii znajduje się 91 obiektów w Polsce.

20 kwietnia, oprócz Wzgórza Tumskiego w Płocku, Pomnikami Historii ustanowiono też m.in. sanktuarium pielgrzymkowe w Świętej Lipce, zamek biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, zespół katedralno-zamkowy w Kwidzynie i dawny klasztor Norbertanek w Strzelnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem