Reklama

Ksiądz ze Wspólnoty Betlejem: Ubóstwo dotyczy każdego człowieka bez wyjątku

2017-11-18 12:23

Rozmawiała Liliana Leda / Kraków / KAI

Archiwum "Betlejem"

Ubóstwo dotyczy każdego człowieka bez wyjątku. Zdefiniowanie tego, kto jest najbardziej potrzebujący jest trudne. Czy człowiek, który żyje w dostatku, a tak naprawdę ma puste życie, czy ten, który przeżywa radykalną formę ubóstwa materialnego, ale ma poczucie sensu w życiu, jest solidarny – mówi w rozmowie z KAI ks. Mirosław Tosza, założyciel Wspólnoty Betlejem w Jaworznie. Duchowny wraz z podopiecznymi prowadzi rekolekcje „Ubogi niech do mnie przyjdzie” w Bazylice Mariackiej w Krakowie z okazji obchodzonego w niedzielę, 12 listopada, I Światowego Dnia Ubogich.

- Mam nadzieję, że to Duch Święty był inspiratorem i św. Teresa. A wszystko zaczęło się od tego, że przypadkiem znalazłem się na rekolekcjach prowadzonych przez wspólnotę "Wiara i Światło", która zajmuje się osobami niepełnosprawnymi umysłowo. Wtedy miało miejsce moje osobiste nawrócenie w wieku 19 lat. Tak zaczęła się moja droga z osobami, które są ubogie.

Później poszedłem do seminarium i cały czas w sercu miałem takie pragnienie, aby kiedyś zbudować taką wspólnotę, gdzie będziemy mogli żyć Ewangelią z ubogimi. To pragnienie wciąż rosło. Od proboszcza mojej rodzinnej parafii w Jaworznie dowiedziałem się, że miasto chce przekazać pustostan po starej szkole podstawowej na działalność charytatywną. I tak to się zaczęło, dokładnie w 1996 roku, 14 lutego, w walentynki.

- Kim są mieszkańcy Wspólnoty Betlejem?

- To głównie osoby bezdomne, w większości uzależnieni od alkoholu, osoby, które wyszły z więzienia. To są osoby, które straciły swój dom i nie mają za bardzo gdzie wracać, albo mają dom, ale z jakiegoś powodu bycie w tym domu nie jest dobre, albo jest niemożliwe, często z uwagi na pokomplikowane sytuacje rodzinne lub materialne.
Jest też grupa, którą my nazywamy rezydentami. To osoby, które są już jakiś czas we wspólnocie i podjęły decyzję, że będą tam mieszkać na stałe. Inni spędzają u nas czas potrzebny do tego żeby się pozbierać, odnaleźć w życiu, rozejrzeć. Część osób, która u nas mieszka pracuje zawodowo, reszta na terenie wspólnoty. Jest też czas na odwiedziny przyjaciół i rodziny. W niedzielę mamy o 11 Mszę św., na którą przychodzi dużo naszych przyjaciół, zwykle jest około 100 osób. W sezonie pasterskim przez pięć miesięcy na Bacówce wypasamy nasze alpaki, owce i osły.

- Św. Brat Albert uznał, że najlepiej będzie mógł pomagać potrzebującym, kiedy stanie się jednym z nich, podobnie św. Franciszek, który udał się do Gubbio, aby zamieszkać z trędowatym. Ksiądz również stworzył Wspólnotę, w której zamieszkał z ubogimi...

- O tym mówi też papież Franciszek w liście na Światowy Dzień Ubogich, że św. Franciszek nie tylko przytulił trędowatego, ale pojechał, aby z nim zamieszkać. To doświadczenie też powtarza się w różnych odmianach historii Kościoła. Św. Brat Albert odkrył, że nie wystarczy przychodzić, dawać rzeczy, spędzać jakąś cząstkę swego czasu. To jest pewien pomysł, ale to nie my go wymyśliliśmy tylko Bóg, który posłał Chrystusa po to, aby był ubogim z nami, nie po to aby nam pomagał w cudzysłowie „na dystans”, tylko żeby się stać jednym z nas. To nie jest jakaś wielka forma bohaterstwa taki styl życia, bo to jest styl życia, który przyjął Bóg. On uznał to za stosowne, że najlepszym pomysłem będzie stanie się jednym z nas. To logika wcielenia.

- W każdym człowieku jest takie miejsce, które świadczy o jego ubóstwie, więc może nie powinniśmy dzielić ludzi na tych, którzy są ubodzy i tych, którzy pomagają. Czy można powiedzieć, że ubóstwo jest czymś uniwersalnym?

- Zdecydowanie tak. Ubóstwo nie dotyczy jakieś jednej grupy społecznej, nie jest tylko materialne, ale dotyczy każdego człowieka bez wyjątku. Ma ono tylko różne formy. Jest ubóstwo fizyczne, duchowe, materialne.
Zdefiniowanie tego, kto jest najbardziej potrzebujący jest trudne. Czy bardziej potrzebujący jest człowiek, który żyje w dostatku, a tak naprawdę ma puste życie i nie wie, po co żyje, czy taki, który przeżywa radykalną formę ubóstwa materialnego, jest mu z tym ciężko, ale ma poczucie sensu w życiu, jest solidarny z innymi? Ciężko powiedzieć, czyj stan jest bardziej opłakany.
Nam się tylko wydaje, że największa bieda to jest ta materialna. Ubóstwo duchowe jest trudne i mniej zauważalne, jest ukryte, trudno go dostrzec. Ludzie się go wstydzą, nie uznają go, bo uważają że z tego powodu stracą autorytet. Najłatwiej dostrzec to ubóstwo zewnętrzne, że ktoś jest biedny i chodzi potargany.

- Jak w dzisiejszych czasach pomagać mądrze?

- Papież Franciszek w tej materii burzy spokój zarówno tym, którzy dają jak i tym, którzy wyciągają ręce. Papież mówi, że nie wystarczy dawać pieniądze, nawet z perspektywy tak zwanej sprawiedliwości czy roztropności. To nie jest jedna perspektywa.
Często zastanawiamy się, czy dać pieniądze czy nie dać, czy w ten sposób pomagamy czy kogoś psujemy i pomagamy w tym psuciu. A papież Franciszek mówi: to nie jest podstawowa płaszczyzna. Podstawowa płaszczyzna to jest płaszczyzna bliskości. Nie wystarczy, że będziemy podejmować takie spontaniczne gesty, ponieważ to jest tylko preludium, przygotowanie do prawdziwej więzi. Chodzi o to, aby wejść w kontakt z ubogim, wyciągnąć do niego rękę i spojrzeć mu w twarz. To jest bezlitosne dla tych, którzy próbują swoją pomoc ograniczać tylko do dawania pieniędzy i robić to na dystans. Wtedy próbujemy uspokoić swoje sumienie. Franciszek mówi: to nie wystarczy. I tu jest bezlitosny, ale bezlitosny jest też dla biednych, którzy też są powołani do dawania. W naszej wspólnocie mocno to akcentujemy.

- Papież Franciszek niejako apeluje do ubogich o to, aby ich ubóstwo było ewangeliczne...

- To jest znakomite. Papież mówiąc o tym ewangelicznym charakterze ubóstwa, podkreśla, że ono pozwala bardziej angażować się w pomoc innym i być bardziej odpowiedzialnym. Jest takie ubóstwo, na które człowiek się decyduje mając jakby inne możliwości. Najczęściej ludzie biedni, którzy od wielu lat żyją w takim stanie, nie widzą już perspektyw dla siebie, ich bieda już jest na tyle radykalna i weszła w ich krew, ze nie widzą już wyjścia. To nie znaczy, że go nie ma, ale oni już go nie widzą. To tak jak Chrystus, o którym napisali, że nie skorzystał ze sposobności, aby być na równi z Bogiem, ale sam ogołocił samego siebie.
Taki jest sens ewangelicznego ubóstwa, on nie polega na tym, że ja się pozbywam rzeczy, dystansuję do posiadania, tylko po to, aby się skupiać na swojej świętości, ale po to, aby być bardziej "dla". Franciszek mówi, że ubodzy muszą pamiętać, że ich ubóstwo, oprócz tego, ze bywa ubóstwem dotkliwym, materialnym, jest też ubóstwem, które może być ewangeliczne, a jest ewangeliczne wtedy, kiedy jest "dla".
Często jesteśmy podejrzliwi w stosunku do bogatych, że bogaci mają dużo i nie chcą się dzielić, ale bywa też tak, że to biedni nie chcą się dzielić. My jesteśmy też przeciwko takiemu idealizowaniu człowieka biednego, że jak ktoś jest biedny, to już jest pokrzywdzony, nikt go nie kocha i jest wykluczony społecznie. Z jednej strony może człowiek sam siebie wykluczyć, ale jest takim moment, kiedy trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje życie i to uznać, czyli jestem biedny, nie mam domu, ale jestem uczciwy wobec siebie, bo dostrzegam, że w jakiejś mierze jest to też moja zasługa. Nie jestem tylko ofiarą, ale też sprawcą. Nie tylko doznałem krzywdy, ale też krzywdziłem. Tu nie chodzi o oskarżanie, ale uczciwe ocenianie, dlaczego jestem tu gdzie jestem dzisiaj. To jest uznanie też swojej odpowiedzialności za życie i za swoją przeszłość. Ważne jest odkrycie, że nawet będąc biednym i mając niewiele, nie tracę tej umiejętności dzielenia się.
Mamy we wspólnocie takie hasło, że nikt nie jest na tyle biedny, żeby nie miał czego ofiarować i na tyle bogaty, żeby niczego nie potrzebował. To wymaganie od ubogich też jest szalenie ważne.
Gdy przychodzi ktoś do Wspólnoty i pyta czy jest miejsce to mówię, że tak, ale nie wiem czy dla ciebie. Od razu chcemy zlikwidować taki argument, że jestem biedny, więc musicie mi pomóc. Zanim z nami zamieszkasz to coś daj z siebie. Zanim przyjmiemy cię do domu to udowodnij , że to co jesteś w stanie z siebie dać, to dasz. Bywa tak, że kogoś już na drugi dzień nie ma. Ale to pokazuje, że nie jest na tyle zdesperowany by pracować i żyć w naszym domu.
Papież jest kojarzony z gestami wobec biednych, mobilizuje do tego Kościół, ale mówi: uwaga, biednym trzeba stawiać wymagania i mieć odwagę im przypominać, że ubóstwo może być ewangeliczne.

- Czy można powiedzieć, że Światowy Dzień Ubogich jest organizowany nie tylko dla potrzebujących, ale też dla tych zamożnych, aby zobaczyli ubogiego obok siebie?

- – To jest dobre pytanie. My możemy podejrzewać bogatych o to, że się lansują. To bardzo ciekawy temat mediatyzacji miłosierdzia. Dzisiaj znalezienie równowagi w tej materii jest strasznie trudne i strasznie ważne. Ta granica między chwaleniem się a dzieleniem się dobrymi praktykami jest bardzo delikatna. Światowy Dzień Ubogich jest bardzo potrzebny, ponieważ spotkanie zmienia. Mamy też takie hasło we Wspólnocie, że „Betlejem to miejsce, które zmienia”.
Nieraz zupełnie do końca nie wiemy dlaczego się angażujemy, a to co się wydarza w spotkaniu nagle jest dla nas jakimś objawieniem, odkryciem czegoś na nowo. To kapitalna inicjatywa. Namiot Spotkań, który stoi na Małym Rynku jest szansą. Oczywiście nie rozwiąże problemów i nie ma też charakteru tylko happeningowego. To co dzieje się w spotkaniu ma ogromną wartość, tu nie ma wyreżyserowanych spotkań, jest bliskość z ubogim.

Tagi:
wywiad Światowy Dzień Ubogich

Znane blogerki modowe o tym, jak ważny jest ślub kościelny

2018-07-19 19:55

stacja7.pl

Znane blogerki modowe Biliźniaczki Laskowskie w rozmowie z portalem Stacja7.pl w prosty sposób wytłumaczyły, dlaczego ważny jest ślub kościelny. - Nigdy nie brałam pod uwagę takiej opcji, aby być z moim mężczyzną bez ślubu kościelnego – mówi Ania, która miesiąc temu zawarła związek małżeński, o czym informowała także na swoim blogu

Magdalena Pijewska

Bliźniaczki Laskowskie (ponad 37,5 tys. fanów na Instagramie) zajmują się promowaniem dobrych marek modowych, ale od dłuższego czasu zajmują się też promocją wartości chrześcijańskich w najlepszym tego słowa znaczeniu. W rozmowie ze Stacja7.pl dają najlepsze świadectwo wiary i wprost zaznaczają, że życie we dwoje musi mieć oparcie w sakramencie.

Ania podkreśliła znaczenie przysięgi małżeńskiej: - Przyrzekając przed ołtarzem miłość, wierność i uczciwość małżeńską nastawiamy się na to, iż w każdym momencie musimy razem stawiać czoła wyzwaniom, jakie na nas czekają w życiu. To przekonanie jest najpiękniejsze.

Druga z bliźniaczek, Ewa, która ma roczny staż małżeński, mówi, że moment wypowiadania słów przysięgi był jednym z najważniejszych w jej życiu: - Traktuje to bardzo poważnie, zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności.

Blogerki w wywiadzie podkreślają także, jak ważny dla nich był udział w naukach przedmałżeńskich.

Ewa: – Dla wielu osób jest to kontrowersyjny temat. Często słyszy się głosy ze strony młodych ludzi, że nauki przedmałżeńskie nie są potrzebne. A to jest naprawdę bardzo, bardzo ważne, aby wynieść z nich jak najwięcej.

Bliźniaczki Laskowskie zachęcają też młodych ludzi, by dzień przed samym ślubem odłożyli już sprawy organizacyjne i zajęli się przygotowaniem duchowym do tego najważniejszego dnia w życiu.

Ania: – Warto skupić się na tym, że zaczynamy nowy etap w swoim życiu, który będziemy budować z naszą ukochaną osobą i zacząć od zaproszenia Boga do naszej relacji. Myślę, że to jest najważniejsze. Jeśli będziecie o tym myśleć, to wszystko inne powiedzie się pięknie. I nawet małe wpadki tego nie zmienią. W końcu zaczynamy coś pięknego.


Cała rozmowa jest do przeczytania na portalu Stacja7.pl

Portal zaprasza także do lektury wydania o sakramencie małżeństwa i sposobach na dobre przygotowanie do ślubu. A w nim między innymi 5 praktycznych rad ojca Leona Knabita, popularnego benedyktyna, i jedna najważniejsza.

WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Po co nam księża?

2018-07-19 12:20

Salve TV

Czym jest Eucharystia? Co to znaczy, że "Kościół żyje dzięki Eucharystii"? W jaki sposób dobrze ją przeżyć? Czym jest realna obecność Chrystusa w Eucharystii? Po co nam księża?

RobertCheaib/pixabay.com

- Eucharystia kojarzy nam się z niedzielną Mszą św., natomiast jeżeli zapytamy, co dzieje się w niedzielę w Kościele, to ludzie na ogół mają świadomość, że odsyła nas to do Wielkiego Czwartku i Ostatniej Wieczerzy. To jest prawda, ale ukazuje tylko jeden aspekt Eucharystii - ks. prof. dr hab. Piotr Mazurkiewicz.

- Eucharystia jest Ofiarą Chrystusa. Jeżeli patrzymy na to, co dzieje się na ołtarzu jako uczestniczenie w Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa to oznacza, że w każdej Mszy św. uczestniczymy w jakimś dramacie, który ma szczęśliwe zakończenie - dodaje.

- W centrum Eucharystii stoi krzyż. To jest zupełnie inne doświadczenie, czy jest się na uczcie, czy jest się na Golgocie - podkreśla.

- Jeżeli nie ma kapłaństwa, to w konsekwencji nie ma i Eucharystii - zaznacza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Brazylia: największy płaszcz maryjny w Księdze Guinnessa

2018-07-20 08:26

(KAI/vaticannews.va) / Blumenau

Brazylijscy czciciele Matki Bożej Patronki Żeglarzy trafili do Księgi Rekordów Guinnessa. Z okazji odpustu w sanktuarium Navegantes przygotowali oni rekordowej wielkości płaszcz dla figury Maryi o powierzchni ponad tysiąca metrów kwadratowych.

Screenshot Santuário Nossa Senhora dos Navegantes

Ten największy na świecie płaszcz maryjny został poświęcony podczas uroczystości maryjnych 2 lutego. O oficjalnym wpisaniu go do Księgi Guinnessa poinformował w tych dniach bp Rafael Biernaski, ordynariusz diecezji Blumenau, do której należy sanktuarium Patronki Żeglarzy.

Brazylijczycy w swojej tradycyjnej wierze uzewnętrzniają pobożność przez bezpośredni kontakt - dotykając obrazu czy figury. Przykładowo podczas wielotysięcznych procesji taki osobisty kontakt z przedmiotem kultu ułatwia kilkusetmetrowy sznur.

Okrycie figury Matki Bożej Żeglarskiej wykonało z różnych tkanin i koronek w ciągu dwóch miesięcy kilkadziesiąt osób. Przy oficjalnym mierzeniu szaty byli obecni topografowie, inżynierzy, policjanci, fotografowie i pokaźna liczba ciekawskich.

Płaszcz został pocięty na 16 tysięcy kawałków, które rozdano czcicielom Maryi uczestniczącym w procesji. Tegoroczna inicjatywa wykonania olbrzymiego okrycia będzie odtąd powtarzana każdego roku po to, by podczas procesji wierni w namacalny sposób odczuwali, że okrywa ich płaszcz Matki Bożej.

Strona internetowa sanktuarium informuje, że ta kolosalna szata ma być znakiem ciepła Matki Bożej okrywającego Jej czcicieli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem