Reklama

Bp Mazur: dziękuję wszystkim zaangażowanym w misje

2017-11-13 14:01

tk / Warszawa / KAI

Werbiści

O historii i współczesnych działaniach Komisji KEP ds. Misji mówił dziś na Zamku Królewskim w Warszawie jej przewodniczący bp Jerzy Mazur. Podczas uroczystej gali z udziałem nuncjusza apostolskiego świętowano 50-lecie Komisji i wręczono, po raz pierwszy, medale „Benemerenti in Opere Evangelizationis” honorujące osoby i instytucje zasłużone dla misji.

Publikujemy tekst wystąpienia biskupa Jerzego Mazura:

Eminencjo, Ekscelencje, Szanowny Panie Ministrze i Panie Pośle, Czcigodni Księża i ojcowie zakonni, siostry zakonne, Misjonarki i Misjonarze, dostojni Goście, uczestnicy Jubileuszowej Gali 50 – cio lecia Komisji Episkopatu Polski do spraw Misji,

Z radością witam Was wszystkich na tej uroczystości, i dziękuję za to, że zechcieliście przyjąć to zaproszenie, by podzielać dumę i jubileuszową radość wraz z Komisją Episkopatu Polski do spraw Misji i jej agendami. Dzisiaj jeszcze, późnym wieczorem na Jasnej Górze będziemy dziękować Bogu za pięćdziesięcioletni dorobek naszej Komisji i wspierać modlitwą misjonarki i misjonarzy, którzy głoszą Ewangelię i budują wspólnoty kościelne w krajach misyjnych.

Reklama

Początki działalności Komisji

Pozwólcie, że wrócę do pierwszych dni funkcjonowania Komisji. W październiku 1967 r. biskupi zgromadzeni na obradach plenarnych Konferencji Episkopatu Polski powołali do życia Komisję Misyjną. 22 listopada członkowie i konsultorzy Komisji spotkali się w domu ojców redemptorystów w Warszawie, by zastanawiać się nad jej strukturą i organizacją jej pracy. Przewodniczącym Komisji Misyjnej został bp Kazimierz Kowalski, a jej sekretarzem o. Antoni Koszorz SVD.

Komisja powstawała w mało przychylnych warunkach politycznych i gospodarczych. Impulsem do jej utworzenia było pragnienie umisyjnienia Kościoła w Polsce w odpowiedzi na nauczanie soborowe zawarte w Dekrecie o misyjnej działalności Kościoła „Ad Gentes”. Przypomniał to bp Kazimierz Kowalski na pierwszym spotkaniu Komisji: „Działalność na rzecz misji wynika z soborowego twierdzenia, że cały Kościół z natury swej jest misyjny i dlatego współpraca i odpowiedzialność za misje jest naszym poważnym obowiązkiem, nie można z tego obowiązku zwolnić żadnego wiernego w Polsce”.

Nauczanie Soboru o misyjnej naturze Kościoła oraz konkretne potrzeby misyjne, zaowocowało w 1967 r. inicjatywą powołania do życia Komisji, która w ramach Konferencji Episkopatu Polski miała zająć się sprawami misyjnymi, koordynacją animacji i formacji misyjnej oraz integracją środowisk misyjnych w Kościele w Polsce. Do współpracy Komisja zaprosiła diecezje i parafie oraz zgromadzenia zakonne. Uważano, że we wszystkich diecezjach powinni zostać powołani dyrektorzy diecezjalnych dzieł misyjnych, których zadaniem było promowanie i wspieranie animacji misyjnej w ramach duszpasterstwa parafialnego. W każdym zaś zgromadzeniu winien był referent lub referentka do spraw misyjnych.

W początkach swego istnienia Komisja skupiła się na odbudowaniu zniszczonych struktur misyjnych z okresu międzywojennego. Ponieważ otwierały się powoli możliwości posyłania misjonarzy na placówki misyjne, Komisja zajęła się przygotowaniem, wysyłaniem oraz wspieraniem misjonarzy. Początki funkcjonowania Komisji Episkopatu Polski ds. Misji były bardzo skromne, jednak dzięki determinacji jej członków dzieło to rozwijało się. W krótkim czasie opracowano ramy prawne jej działalności.

Rok po powstaniu Komisji powołano do życia Biuro Misyjne (grudzień 1968 r.), określane później jako Krajowy Ośrodek Misyjny. Jego dyrektorem został o. Antoni Koszorz SVD, sekretarz Komisji. Biuro zajmowało się wydawaniem materiałów do animacji misyjnej oraz przygotowywało publikacje o charakterze informacyjno-formacyjnym. Wydało 38 numerów „Misyjnego Biuletynu Informacyjnego”. Biuro organizowało sympozja misjologiczne i wystawy, spotkania dyrektorów i promotorów misyjnych, przygotowywało obchody Niedzieli Misyjnej i Tygodnia Misyjnego oraz rekolekcje dla misjonarzy.

Przez ponad dwie dekady Biuro Misyjne realizowało także zadania statutowe Papieskich Dzieł Misyjnych, które uzyskały osobowość prawną w Polsce dopiero w 1990 r. Elementem scalającym przez dłuższy czas działanie Komisji Episkopatu Polski ds. Misji oraz nieoficjalną działalność Papieskich Dzieł Misyjnych była osoba biskupa Jana Wosińskiego. W latach 1972-1984 pełnił on funkcję przewodniczącego Komisji Misyjnej oraz dyrektora krajowego Papieskich Dzieł Misyjnych.

Biuro Misyjne kilka razy zmieniało swoją siedzibę. Najpierw funkcjonowało w pomieszczeniach przy ul. Dziekaniej 1, potem na plebanii przy parafii Najświętszej Maryi Panny na Nowym Mieście. Pod koniec 1982 roku przeniosło się na Skwer Kard. Stefana Wyszyńskiego. Po 31 latach działalności, przestało oficjalnie istnieć, a jego zadania przejął sekretariat Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, mieszczący się przy ul. Byszewskiej 1 w Centrum Formacji Misyjnej.

Agendy Komisji i jej praca

Na czele Komisji Episkopatu Polski ds. Misji stoi przewodniczący wybierany spośród biskupów. Jego zadaniem jest piecza nad funkcjonowaniem i pracami Komisji, reprezentuje Komisję na spotkaniach Konferencji Episkopatu Polski, koordynuje animację, formację misyjną oraz współpracę misyjną w Kościele w Polsce. W ciągu 50 lat funkcje przewodniczącego Komisji pełniło 6 biskupów: abp Kazimierz Kowalski (1967-1972), bp Jan Wosiński (1972-1984), bp Edmund Piszcz (1984-1994), abp Wojciech Ziemba (1994-2001), bp Wiktor Skworc (2001-2011) i bp Jerzy Mazur (od 2011). Przewodniczącego Komisji wspiera sekretarz Komisji, który prowadzi biuro, opracowuje sprawozdania, dba o archiwum oraz zajmuje się koordynacją działań poszczególnych agend Komisji. Pierwszym sekretarzem Komisji został o. Antoni Koszorz SVD, który pełnił tę funkcję przez 15 lat (1967-1982). Kolejnymi sekretarzami byli: ks. Wacław Kuflewski (1982-1994), ks. Jan Skorupski (1994-1995), ks. Andrzej Halemba (1996-2003), ks. Czesław Noworolnik (2003-2008), ks. Tomasz Atłas (2008-2011), a obecnie jest nim o. Kazimierz Szymczycha (od 2011).

Chciałbym wspomnieć niektóre ważne wydarzenia z życia Komisji. W 1975 r. powołano do życia Krajową Radę Misyjną, która miała służyć jako forum spotkań, współpracy i zharmonizowania pomysłów i projektów misyjnych podejmowanych w Kościele. Została ona reaktywowana w 20 r. i obecnie liczy 38 członków. Rada spotyka się celem omówienia zadań w dziedzinie animacji, formacji i współpracy misyjnej w Polsce. Jej działalność została wznowiona w 2013.

Od 1 września 1984 r. funkcjonuje w Warszawie Centrum Formacji Misyjnej. Głównym jego zadaniem jest przygotowanie intelektualnej, językowe i formacja duchowa misjonarzy posyłanych na placówki misyjne. Pierwszym dyrektorem został ks. Wacław Kuflewski, potem ks. Henryk Kowalski, ks. Karol Bryś, ks. Andrzej Maciejewski SAC, ks. Andrzej Halemba, ks. Jan Skorupski, ks. Jan Wnęk, ks. Janusz Paciorek i ks. Jan Fecko. W ciągu swej 30 letniej działalności Centrum przygotowało do wyjazdu na misje 1 033 osoby.

W lutym 1987 r. powstał Instytut Misyjny Laikatu. Jego pierwszym przełożonym został ks. Wacław Kuflewski, pallotyn. Od tego roku pierwsi świeccy zostali przyjęci na roczny kurs do Centrum Formacji Misyjnej. Jednak z przyczyn organizacyjnych działanie Instytutu zostało zawieszone i reaktywowane dopiero w 2002 r. przez ks. Romualda Szczodrowskiego.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku sytuacja ekonomiczna w Polsce ustabilizowała się. Dlatego też w 2000 roku utworzono Krajowy Fundusz Misyjny oraz powstała MIVA Polska, która zajmuje się gromadzeniem funduszy na zakup środków transportu dla misjonarzy. Pierwszym dyrektorem MIVA Polska został ks. Marian Midura.

Kolejnym ważnym krokiem w rozwoju struktur Komisji było wywołanie do życia w 2005 r. Dzieła Pomocy „Ad Gentes”, którego zadaniem jest pozyskiwanie funduszy na pomoc dla polskich misjonarek i misjonarzy w realizacji projektów ewangelizacyjnych, charytatywnych, edukacyjnych, społecznych, kulturowych i medycznych. Dzieło prowadzi animację misyjną w Polsce.

W ciągu tych 50 lat Komisji we współpracy z Papieskimi Dziełami Misyjnymi, zgromadzeniami zakonnymi i diecezjami zorganizowała trzy Krajowe Kongresy Misyjne. Były one mocnym impulsem do ożywienia zapału misyjnego, dzielenia się radością z pracy na rzecz misji oraz integrowały całą społeczność misyjna Kościoła w Polsce. Z radością wspominamy ostatni Kongres, który miał miejsce w 2015 r. Podziękowania

Obecnie z Polski pracuje na misjach 2032 misjonarki i misjonarzy, a w ciągu 50 lat działalności Komisji z Polski wyjechało ponad 5000 misjonarzy. Dzisiaj dziękujemy Bogu i ludziom za wszystkich, którzy angażowali się w działalność Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. Z wdzięcznością myślimy o jej współpracownikach: Papieskich Dziełach Misyjnych, delegatach biskupa ds. misji we wszystkich diecezjach w Polsce, referentkach i referentach misyjnych w zgromadzeniach zakonnych, fundacjach, wspólnotach apostolskich, wspólnotach przygotowujących wolontariuszy misyjnych.

Dziś bez wątpienia Komisja Episkopatu Polski ds. Misji ma wiele pracy. Troszczy się o misjonarki i misjonarzy, koordynuje dzieła misyjne w Kościele w Polsce, współdziała z licznymi podmiotami wspierającymi duchowo i materialnie misje.

W imieniu własnym, całej Komisji oraz naszych poprzedników pragnę serdecznie podziękować za pomoc i współpracę misyjną, za wrażliwość i zapał misyjny, za poczucie odpowiedzialności za misje i inwencję twórczą w poszukiwaniu nowych form włączania się w działalność misyjną. Jestem szczególnie wdzięczny wszystkim obecnym tu nominowanym do Medalu „Benemerenti in Opere Evangelizationis”. Jesteście wspaniałymi świadkami dobra i miłości, misyjnego zaangażowania i oddania sprawie Ewangelii.

Do wdzięczności dołączymy dziś wieczorem modlitwę oraz Eucharystię na czuwaniu nocnym na Jasnej Górze. Niech zatem Chrystus, którego Ojciec posłał w mocy Ducha, by ogłaszał ludziom Ewangelię o zbawieniu, wszystkim obficie błogosławi, umacnia i wspiera; a członkom i konsultorom Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, którzy podzielają wraz ze mną odpowiedzialność za jej funkcjonowanie, niech dodaje sił i zapału do dalszej posługi misyjnej.

Tagi:
misje komisja KEP

Spotkanie Komisji Koordynacyjnej

2018-05-02 09:46

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 18/2018, str. IV

W Domu Biskupim w Zielonej Górze 21 kwietnia odbyło się pierwsze spotkanie Komisji Koordynacyjnej Synodu Diecezjalnego. Jego celem było ustalenie składu personalnego poszczególnych synodalnych Komisji tematycznych oraz omówienie prac Synodu na najbliższe miesiące

Karolina Krasowska
Celem spotkania było ustalenie składu personalnego poszczególnych synodalnych Komisji tematycznych

Spotkaniu w Domu Biskupim przewodniczył bp Tadeusz Lityński. – Komisje tematyczne, które zostały powołane, wymagają składu osobowego niezbędnego do rzetelnej pracy i opracowania od strony merytorycznej tych wszystkich zagadnień, które dotychczas w ramach Synodu zostały zgłoszone przez wiernych. Chodzi o to, żeby teraz ująć to w pewną systematykę i zauważyć z jednej strony bogactwo Kościoła diecezjalnego, a z drugiej strony pochylić się nad wyzwaniami, które czekają na nas w przyszłości w tematyce ewangelizacyjnej, katechetycznej, powołaniowej czy prawnej. To wszystko wymaga przygotowania materiału do naszych późniejszych szerszych dyskusji w ramach Sesji Plenarnych i dlatego tak istotny jest dzisiejszy dobór tych poszczególnych komisji od strony personalnej – powiedział ksiądz biskup.

Komisja koordynacyjna została ustanowiona 21 marca br. Jej zadaniem jest kierowanie całością prac synodalnych, a w szczególności: określanie zadań poszczególnych Komisji tematycznych i czuwanie nad ich realizacją; przyjmowanie i ocena projektów, które mają być przedkładane na Sesjach plenarnych; przygotowywanie programu Sesji plenarnych; nadzór nad redagowaniem dokumentów końcowych Synodu.

– Komisja koordynacyjna to organ synodalny, w skład którego wchodzą biskup diecezjalny, który jej przewodniczy, sekretarz generalny Synodu, jak i przewodniczący wszystkich czterech Komisji tematycznych. Jej zadaniem jest natomiast, jak sama nazwa wskazuje, koordynowanie prac synodalnych, tzn. ustalanie pewnego porządku, w jakim te prace będą następowały. Zasadniczym zadaniem dzisiejszego spotkania jest przede wszystkim ustalenie szczegółowego składu personalnego wszystkich Komisji tematycznych i ustalenie pewnego harmonogramu prac synodalnych na najbliższe kilka miesięcy – powiedział ks. dr Andrzej Sapieha, sekretarz generalny Synodu.

Pierwsza Komisja tematyczna nosi nazwę „Nawrócenie duszpasterskie w kluczu nowej ewangelizacji”. Na jej czele stoi ks. Robert Patro, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Diecezjalnej. Zakres tej Komisji obejmuje całość duszpasterstwa. W ramach tego gremium najprawdopodobniej będą wyłonione także podkomisje, ponieważ jej zakres jest bardzo obszerny. Druga Komisja, na której czele stoi ks. dr Dariusz Mazurkiewicz, rektor WSD w Paradyżu, będzie się zajmowała życiem, formacją i posługą duchowieństwa, a także zagadnieniami związanymi z przygotowaniem do kapłaństwa. Na czele trzeciej Komisji stoi dyrektor ekonomiczny diecezji ks. Wojciech Jurek. Jej tematyka dotyczy zagadnień administracyjnych i gospodarczych zarówno diecezji, jak i parafii. Czwartej komisji, która będzie się zajmowała rewizją prawa diecezjalnego, przewodniczy kanclerz Kurii Diecezjalnej ks. dr Piotr Kubiak. Komisje tematyczne, jak mówi ks. Sapieha, powinny się zebrać jeszcze przed wakacjami. – Mam nadzieję, że dzisiaj uda nam się ustalić skład Komisji tematycznych i one w najbliższym czasie powinny się zebrać i zaplanować swoją pracę. To będą spotkania w mniejszych zespołach, w mniejszych grupach. Mam nadzieję, że kolejna Sesja plenarna Synodu będzie miała miejsce jesienią tego roku i będzie się zajmowała tym materiałem, który uda nam się wypracować przez najbliższe miesiące. Jeśli chodzi o parafialne zespoły synodalne, to pewne zadania będą zlecane tym zespołom już przez Komisje tematyczne, trzeba więc poczekać na rozpoczęcie ich prac – dodał sekretarz generalny Synodu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Centrum nędzy w środku Europy

2018-07-17 13:10

Tomasz Winiarski
Niedziela Ogólnopolska 29/2018, str. 22-25

Z youtuberem Vonskym – twórcą dokumentu pt. „Projekt Lunik” – rozmawia Tomasz Winiarski

Vonsky

TOMASZ WINIARSKI: – Jak reagowali ludzie, którym mówiłeś, że wybierasz się w tak nietypowe miejsce? Nie miałeś obaw, że pakujesz się w kłopoty?

VONSKY: – Od początku traktowałem podróż do Luníka na równi z podróżą do miejsc typu Donieck, Ługańsk, Syria czy fawele w Brazylii. Bałem się straszliwie, a szczególnie o sprzęt. Wiele z moich obaw się nie sprawdziło, ale może to dzięki podwojonej ostrożności? Jakoś daliśmy radę bez strat materialnych, nikt nas nie pobił, niczego nam nie zniszczono. Ale to pewnie dlatego, że też byliśmy „grzeczni” i oprowadzała nas osoba „z wewnątrz”, chociaż obawialiśmy się, że Marian – nasz przewodnik może mieć przez to w lokalnej społeczności problemy, że z nami trzyma. Ale chyba nic takiego, poza kilkoma tekstami w jego stronę, nie miało miejsca.

– Na Twoich zdjęciach owiany złą sławą Luník IX, czyli największe romskie getto w Europie, wygląda niemalże jak strefa działań wojennych...

– I właśnie tak to sobie wyobrażałem przed przyjazdem. Na miejscu emocje pozostały, ale z czasem ochłonąłem i zacząłem się przyzwyczajać do tej rzeczywistości. Oczywiście, z naszej perspektywy, osób wychowanych w dobrobycie, nie da się przyzwyczaić do bezdomności czy ulicznego stylu życia. To nie nasza bajka, ale poznać i odkryć to od środka jest doświadczeniem bardzo otwierającym głowę na wiele życiowych aspektów. Przede wszystkim doceniasz to, co masz. Został jeszcze jeden blok do wyburzenia, który się sypie. W całym bloku żyje może 5 rodzin. Jego stan jest tragiczny, rzekomo przez to, że Romowie wyjmowali zbrojenia budynku, które potem sprzedawali. Wszędzie gruz i śmieci. Reszta bloków wygląda trochę lepiej, ale też są w opłakanym stanie. Przede wszystkim dużo pleśni i wilgoci. Mieszkańcy mówią, że niektóre pokoje na zimę w ogóle barykadują, bo nie da się w nich wysiedzieć przez brak ogrzewania i problemy z pleśnią i wilgocią.

– Jak przyjęli Was miejscowi? Zdobyliście ich zaufanie? Co sprawiło Wam najwięcej trudności?

– Dzieci, z którymi piątego dnia graliśmy na blokowisku w piłkę, pierwszego dnia pokazywały nam noże i środkowe palce. Nie było to łatwe, ponieważ poprzednie grupy filmowe czy telewizyjne nie zostawiły najlepszego wrażenia. Mieszkańcy Luníka czują się jak małpy w zoo. Telewizje obiecywały poprawę po nagraniu swojego materiału. Obiecywano Romom, że państwo się nimi zajmie, że im pomoże. Rozdawano różnym rodzinom pieniądze za to, żeby wystąpiły przed kamerą lub żeby pokazały im swoje mieszkania. Nadal uważam, że należałoby zostać tam jeszcze dłużej, żeby zdobyć jeszcze większe zaufanie oraz więcej materiałów filmowych. Poznać więcej ludzi i ich historie. Generalnie zawarliśmy kilka znajomości i jeśli tam wrócimy, to raczej będziemy mile widziani.

– Gdzie nocowaliście? W dzielnicy Luník panują tragiczne warunki sanitarne – mieszkańcy są odcięci od prądu i wody. Nie jest łatwo tam przetrwać. Powszechne są też różnego typu choroby, np. wszawica i zapalenie wątroby.

– Zamieszkaliśmy w ośrodku Salezjanów, gdzie warunki są porównywalne do typowych hosteli. Ok. 50 m od najbliższego bloku, w którym prawie w ogóle nie ma wody, prądu i ogrzewania. Pokój z widokiem na Luník – wtedy najbardziej doceniasz nawet najmniejsze udogodnienia. Mieszkańcy Luníka nie mają łatwo i rzeczywiście borykają się z bardzo wieloma problemami. Wszawica, szczególnie wśród dzieci, jest widoczna i powszechna. My na szczęście nic nie złapaliśmy, chociaż księża pracujący na Luníku sami wspominali, że raz na jakiś czas coś się zdarzy. Jeden z bloków, w którym byliśmy, był odłączony od wody. Woda działa tylko przez parę godzin po dwa razy dziennie w piwnicy. Nie wszyscy się też szczepią.

– Osiedle Luník powstało w latach 70. ubiegłego wieku i z założenia miało być zamieszkałe głównie przez rodziny policjantów i wojskowych. Jak to się stało, że dzisiaj wegetują tutaj wyłącznie bezrobotni Romowie, a dzielnica stała się symbolem skrajnej patologii społecznej?

– Luník IX był jednym z bardziej prestiżowych osiedli swego czasu. Jak widać, Romowie nie wpisywali się we wzór idealnych sąsiadów i wystarczyło zaledwie jedno pokolenie, aby sprawić, by reszta lokatorów innych narodowości wyprowadziła się z osiedla. Romowie mają w swoim zwyczaju posiadanie rodzin wielodzietnych, a więc szybko stali się na Luníku zdecydowaną większością. Okazuje się, że przymusowa integracja i cały projekt komunis-
tycznych władz Czechosłowacji nie wypaliły. Chyba nie jest ciężko zgadnąć dlaczego.

– No właśnie, czyli to wina nieudanego projektu komunistycznych władz, który polegał na przymusowej integracji społeczności romskiej?

– Myślę, że wszyscy się zgodzimy z tezą, iż jest to nieudany eksperyment przymusowej integracji i ingerencji systemowej w prywatne życie ludzi. Ale jako reporterowi ciężko mi postawić dokładną diagnozę.

– Bezrobocie w dzielnicy Luník IX wynosi niemalże 100 proc. Nędza, brak pracy i perspektyw – to idealny przepis na wzrost przestępczości. Wy natomiast przyjechaliście tam z drogim sprzętem fotograficznym... Naprawdę udało się wrócić bez strat?

– Oficjalne statystyki mówią o niemalże zerowej przestępczości. Nieoficjalnie – wiadomo. Jest tak, ponieważ bycie kapusiem nie jest czymś mile widzianym na Luníku IX. O sprzęt bałem się bardzo, ale obyło się bez żadnych strat. Uprzedzono nas, że na dwa dni przed naszym przyjazdem przyszły dla mieszkańców Luníka pieniądze z socjalu. A oni te pieniądze trwonią w pierwszym tygodniu na imprezy i alkohol. No i właśnie chodziło o to, żeby uważać na ludzi pod wpływem. Czy to alkoholu, czy innych używek, ponieważ mogą być agresywni.

– Czy władze Słowacji podejmują w ogóle jakieś kroki mające na celu np. aktywizację zawodową tych ludzi? Podobno system zasiłków socjalnych oraz widmo windykacji zniechęcają Romów do podjęcia pracy zawodowej. Jak to wygląda?

– Temat Luníka IX jest tematem każdej samorządowej kampanii wyborczej Koszyc, a temat Romów sam w sobie jest tematem kampanii parlamentarnej. Pomysłów było wiele – m.in. nagrody dla romskich kobiet, które poddadzą się sterylizacji. A dzień przed wyborami politycy przyjeżdżają na Luník z kiełbasą wyborczą w formie darmowych worków z ziemniakami. Pokojowa Nagroda Nobla dla osoby, która rozwiąże ten problem społeczny.

– Kierowcom autobusów miejskich, którzy kursują na trasie zahaczającej o getto, władze płacą specjalne premie finansowe za pracę w warunkach podwyższonego ryzyka. Czy faktycznie jest tam aż tak niebezpiecznie?

– Nie powiedziałbym, żeby Romowie chcieli zagrozić kierowcom – są bardziej nieprzychylni wobec gapiów, którzy przyjeżdżają zrobić kilka zdjęć, lub wobec ekip telewizyjnych. Telewizje z zagranicy dużo naobiecywały, że ich materiały wideo pomogą tej społeczności itp. Generalnie Romowie z Luníka nie chcą się czuć jak fotografowane małpy w cyrku. W Internecie są zdjęcia, jak autobus linii 11 wygląda od środka, i rzeczywiście jest w opłakanym stanie.

– Jest w opłakanym stanie, bo władze nie chcą inwestować w tę społeczność, czy ze względu na to, że niszczą go romscy pasażerowie?

– Akurat tego nie wiem, może na tej linii kursują starsze autobusy, a może zdewastowali je Romowie?

– Czy dla słowackiej policji ta część Koszyc również stanowi strefę „no-go”, do której wolą się nie zapuszczać?

– Słowacka policja raczej nie traktuje zgłoszeń na Luník IX poważnie, aczkolwiek my sami byliśmy świadkami interwencji. Ale może wytłumaczę dla jasności: jedna karetka była eskortowana przez dwa radiowozy. Na samym osiedlu znajduje się komisariat policji. Raczej nie nazwałbym tego miejsca mianem strefy „no-go” dla policji, choć faktem jest, że raczej niechętnie przyjmują zgłoszenia.

– Czy zaryzykowałbyś stwierdzenie, że na Luníku panuje bezprawie? Samosądy?

– Raczej nie.

– Na miejscu działa katolicki zakon ojców salezjanów. Na czym polega pomoc, która za ich sprawą dociera do romskiej społeczności w Koszycach?

– Ich pomoc opiera się na kilku filarach. Przede wszystkim jest to ewangelizacja i zjednoczenie z Bogiem – 80 proc. mieszkańców Luníka IX uważa się za katolików. Życie w wierze to z założenia życie uczciwe, dobre i pracowite, więc są to dobre podstawy wychowawcze zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Kolejne takie filary to wychowanie młodzieży, pomoc w znalezieniu pracy, praca z takimi rodzinami. Za darmo lub za małą opłatą można w ośrodku uprać także swoje ubrania. Salezjanie robią naprawdę bardzo dobrą robotę.

– Czy obok organizacji katolickich na miejscu pomaga ktoś jeszcze?

– Są wolontariusze z miasta, ale nie chcieli z nami rozmawiać i ciężko mi zdefiniować, na czym polega ich pomoc. Mają na Luníku swoje biuro.

– Wspominałeś, że władze wyburzają kolejne budynki, których stan grozi zawaleniem. Zmniejsza się też liczba mieszkańców Luníka. Jaka jest zatem przyszłość tego miejsca?

– Z tego, co mówił starosta Luníka IX, wynikało, że planuje wybudowanie czterdziestu nowych mieszkań dla rodzin, które bardziej się starają i wychodzą na prostą. Mimo tego liczba mieszkańców rzeczywiście spada. Bardzo możliwe, że za kilka lat to miejsce będzie zupełnie inne niż teraz. Już się zmieniło, od kiedy byliśmy tam po raz pierwszy w lutym, a kolejny raz w maju.

– Co jest tak naprawdę przyczyną katastrofy, która kryje się pod nazwą „Luník IX”? Zawinił system czy może chodzi o kulturowe uwarunkowania społeczności cygańskiej?

– Romowie obecnie żyjący na Luníku IX mają mało wspólnego z kulturą cygańską, którą znamy. To jest kwestia pokoleniowa i tego, że całe to miejsce jest skupiskiem patologii, która jest dziedziczona. Tym ludziom po prostu brakuje przykładu, motywacji. W większości to nie jest tak, że oni deklarują: „Nie chcemy być jak reszta białych Słowaków”. Oni nie mają nic przeciwko, ale po prostu z jakiegoś powodu im się nie chce. Brakuje perspektyw.

– Myślisz zatem, że istnieje recepta na jakąkolwiek poprawę sytuacji tych ludzi? Dostrzegasz światełko w tunelu tej beznadziei?

– O to samo zapytaliśmy ks. Pavla, ale nie dostaliśmy jasnej odpowiedzi. Ciężko jest przewidzieć losy Luníka IX, gdyż jest to także temat debaty politycznej. Subiektywnie patrząc, duża część tych ludzi nie jest z natury zła. Po prostu mieli brak szczęścia urodzić się w takim miejscu. Największa nadzieja jest w młodych, ponieważ starych drzew się nie przesadza, a to dorośli powinni zadbać o to, aby kolejne pokolenia nie dziedziczyły ich niedoli.



Zapraszamy do odwiedzenia kanału "Vonsky Channel" na YouTube, gdzie znajduje się więcej ciekawych materiałów, nie tylko o Luniku IX

Obejrzyj film: Vonsky Channel
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Bahrajn: rozpoczęto prace przy budowie katedry katolickiej

2018-07-19 20:54

(KAI/vaticannews.va) / Manama

W Bahrajnie rozpoczęły się prace przy budowie katedry poświęconej Matce Bożej, która stanie się sercem wspólnoty katolickiej wikariatu apostolskiego Arabii Północnej, obejmującego Kuwejt, Arabię Saudyjską, Katar i sam Bahrajn.

maxos_dim/pixabay.com

Katedra wznoszona jest 20 km od stolicy kraju - Manamy i będzie nie tylko miejscem kultu. Oprócz świątyni znajdą się tam także kuria biskupia, dom dla gości oraz centrum formacji duszpasterskiej i społecznej. Teren pod budowę obiektu ofiarował król Bahrajnu Hamad bis Isa Al Chalifa. Zakończenie prac przewidziane na 2021 rok.

Powstająca katedra, obliczona na 2 tys. wiernych, stanie się wyraźnym świadectwem obecności chrześcijan na Półwyspie Arabskim, w ogromnej większości muzułmańskim. W fundamentach budowli umieszczono kapsułę, zawierającą opis historii Kościoła katolickiego na świecie, ze szczególnym uwzględnieniem jego obecności w tym regionie, a także podstawowe informacje na temat powstającej katedry.

Dla tamtejszych katolików, w ogromnej większości migrantów, którzy na co dzień niejednokrotnie doświadczają różnego rodzaju zniewag, dyskryminacji i trudności, nowa świątynia jest powodem do dumy i radości. Oni też finansowo włączają się w jej budowę. Wspólnotę katolicką stanowią tam przede wszystkim chrześcijanie z Iraku i Iranu, a także ze Sri Lanki, Indii, Libanu i Filipin, którzy przybyli do Bahrajnu w poszukiwaniu pracy. Na duże uroczystości do katedry Matki Bożej w Bahrajnie będą przybywać także chrześcijanie z innych krajów, np. z Arabii Saudyjskiej, gdzie wyznawanie innej wiary poza islamem jest całkowicie zabronione.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem