Reklama

Kraków: odnalezione katakumby w kościele Ojców Pijarów

2017-11-10 08:09

md / Kraków / KAI

Zygmunt Put Zetpe0202 / pl.wikipedia.org
Kościół Przemienienia Pańskiego w Krakowie

W podziemiach kościoła Ojców Pijarów nieopodal Rynku Głównego w Krakowie odnaleziono katakumby, w których zachowało się ponad 30 miejsc pochówku. Odkrycia dokonano podczas konserwacji polichromii w podziemiach świątyni.

Konserwatorzy spod warstw tynku wydobyli tablice epitafijne z krzyżami i fragmentami inskrypcji. Trumny były wsuwane do wmurowanych nisz. Następnie zostały zamurowane, a na ścianach wykonano tablice. Prawdopodobnie wszystkie komory są wypełnione. Konserwatorzy oceniają, że jest ich ok. 30-40. Podobne katakumby można zobaczyć np. u kamedułów na Bielanach.

Są tam pochowani ojcowie pijarzy i osoby świeckie. Trumny umieszczano w kryptach od XVIII do końca XIX wieku. O dwóch pochówkach z XX wieku wiedziano, bo zachowały się tablice epitafijne: zmarłego w 1946 r. prowincjała zakonu o. Hieronima Stusińskiego i zmarłego w 1956 r. biskupa pomocniczego łucko-żytomierskiego Michała Godlewskiego. W latach 80. ub. wieku pod kamienną posadzką natrafiono na szczątki zmarłych, które zostały złożone w trumience i umieszczone w przeszklonej niszy.

„Miejsca pochówku były widoczne do końca XIX wieku. Potem zostały zasłonięte nowymi tynkami podczas remontu, a czas i zawieruchy wojenne sprawiły, że pamięć o katakumbach się zatarła. Dla nas jest to pewna niespodzianka” – przyznał w rozmowie z dziennikarzami o. Józef Tarnawski SP, ekonom zakonu.

Reklama

Jak powiedziała dziennikarzom archiwistka Polskiej Prowincji Zakonu Pijarów Agnieszka Szmerek, udało się ustalić nazwisko jednej osoby świeckiej: pani Lachockiej, która była donatorką zakonu pijarów. Według przekazów mogą tu być pochowani Lubomirscy.

W przyszłości nisze nie będą otwierane, a ewentualne badania ograniczą się do wprowadzenia przez otwór kamery i udokumentowania znaleziska. „Do badań kiedyś w przyszłości będzie można wrócić. Współczesne tynki zostaną usunięte, a zabytkowe zakonserwowane i na tym poprzestaniemy” – mówił o. Tarnawski.

Specjaliści zauważają, że klasztor jest posadowiony na pozostałościach budynków średniowiecznych. W podziemiach zachowały się fragmenty murów, które można datować najpóźniej na połowę XIV wieku, a po północnej stronie prezbiterium odkryto średniowieczne i nieco późniejsze kanały, które powstały najpóźniej w XVI wieku i z chwilą budowy kościoła przestały pełnić swoją funkcję.

Prace w podziemiach kościoła oo. Pijarów mają na celu odsłonięcie odkrytych w 2013 r. XVIII-wiecznych malowideł, które przedstawiają sceny pasyjne. W arkadach są m. in. sceny Ukrzyżowania i Zdjęcia z krzyża. Nie wszystkie zostały odsłonięte, część jest poważnie uszkodzona.

Wśród zachowanych dekoracji są m.in. postacie aniołów, kartusze herbowe oraz na sklepieniu zarys tonda. Niewykluczone, że autorem dekoracji może być Franciszek Eckstein, który zajmował się wystrojem kościoła Przemienienia Pańskiego lub jego uczeń Andrzej Radwański.

Projekt "Perła polskiego baroku – rewaloryzacja nowo odkrytych, unikatowych polichromii w krypcie kościoła Pijarów w Krakowie" realizowany przez Polską Prowincję Zakonu Pijarów zakłada również odtworzenie historycznych galerii w Kolegium Pijarskim w celu udostępnienia zabytkowych wnętrz i poszerzenia działalności kulturalnej. Prace prowadzone w kościele przy ul. Pijarskiej mają łącznie kosztować ponad 20 mln zł. Pieniądze pochodzą z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020 (13,6 mln), Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa (2,2 mln) i od Polskiej Prowincji Zakonu Pijarów (4,8 mln).

Tagi:
Kościół katakumby

Niemcy: ponad 3,5 tys. przypadków pedofilii w Kościele w ciągu prawie 70 lat

2018-09-13 14:19

kg (KAI/informador.mx/AFP) / Trewir

W latach 1946-2014 w Kościele katolickim w Niemczech odnotowano 3677 przypadków nadużyć seksualnych wobec nieletnich, których dopuściło się 1670 duchownych – ujawnił 13 września tygodnik „Der Spiegel” w swym wydaniu internetowym. Powołał się przy tym na wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z uniwersytetów w Mannheimie, Heidelbergu i Giessen.

baon / fotolia.com

Dokument ten został sporządzony na zamówienie Niemieckiej Konferencji Biskupiej i zgodnie z jej planami wnioski, płynące z niego, przedstawi 25 bm. przewodniczący episkopatu kard. Reinhard Marx.

„Mamy świadomość rozmiarów nadużyć seksualnych, które pokazał raport. Odczuwamy zażenowanie i wstyd z tego powodu” – stwierdził biskup Trewiru Stephan Ackermann, któremu w przeszłości zarzucano, że ukrywał tego rodzaju przypadki. Obecnie koordynuje on badanie tego problemu z ramienia episkopatu Niemiec. Jednocześnie skrytykował on przedwczesne, jego zdaniem, ujawnienie przez tygodnik materiałów, mających charakter „poufny” i których dotychczas nie znało nawet wielu biskupów.

„Nieodpowiedzialne przedstawienie” tego studium jest „ciężkim ciosem”, wymierzonym tym, którzy zajmują się tym zagadnieniem – głosi oświadczenie biskupa Trewiru. Zwraca uwagę, że w obliczu zapowiedzianej na koniec września oficjalnej prezentacji raportu episkopat uruchomił usługę pomocy telefonicznej dla tych, którzy ucierpieli z powodu takich czynów. Według hierarchy celem tego opracowania ma być właśnie „zapewnienie jasności i przejrzystości” tej „ciemnej karcie naszego Kościoła”.

Zdaniem tygodnika naukowcy ze wspomnianych trzech uczelni niemieckich przejrzeli około 38 tysięcy materiałów i dokumentów z 27 diecezji tego kraju. W większości przypadków chodzi o akta wewnątrzkościelne, których na ogół dotychczas nie pokazywano i które, według pisma, były „ściśle tajne”.

Raport wychodzi od stwierdzenia podstawowego, opartego na udokumentowanych przypadkach, iż tego rodzaju sytuacje są „problemem masowym” w łonie Kościoła katolickiego i utrzymują się do dzisiaj. Podkreśla przy tym, że rzeczywista liczba takich zdarzeń i ich ofiar jest prawdopodobnie znacznie wyższa, ale nie można było się nimi zająć ze względu na zniszczenie dokumentów lub brak świadków.

Z danych wynika m.in., że prawie połowę ofiar tych przestępstw stanowiły dzieci poniżej 13. roku a w jednym na sześć przypadków chodziło o „jakąś formę gwałtu”. W stosunku do 2/3 ofiar sprawcami czynów byli ich spowiednicy lub inni księża, których łączyła z ofiarami jakaś więź religijna.

Episkopat niemiecki zlecił przeprowadzenie tych badań z powodu skandali pedofilskich, które wstrząsnęły Kościołem w tym kraju, począwszy od 2010 i które doprowadziły do znacznej utraty jego wiarygodności w oczach wiernych. W marcu 2011 Kościół zaproponował wypłacenie 5 tys. euro każdej ofierze nadużyć z możliwością podniesienia tej sumy w najpoważniejszych przypadkach. Wnioski w tej sprawie złożyło dotychczas prawie tysiąc osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nie zapomnijmy o 17 września 1939 r.

Jerzy Andrzej Skrodzki
Niedziela Ogólnopolska 38/2006, str. 21

17 września 1939 roku Armia Czerwona wkroczyła na tereny II Rzeczpospolitej, położone na wschód od linii Narew-Wisła-San. Był to efekt tajnego paktu Ribbentrop-Mołotow, podpisanego 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie, który ustalał "strefy interesów Niemiec i ZSRR" na terytorium Polski.

Ehlert, Max / wikipedia.pl
Spotkanie żołnierzy Wehrmachtu i Armii Czerwonej we wrześniu 1939 r. na wschód od Brześcia.

Dziś nie powinniśmy zapomnieć o ziemi, po której stąpały całe pokolenia Waszych przodków.
Wiktoria Blacharska,
„Brasławszczyzna”, Gdańsk 2004

Wschodnia połowa przedwojennej Polski była spolonizowana, ale wielokulturowa i wielonarodowa. Było to dziedzictwem Polski Jagiellońskiej, bo nie wyobrażano sobie Polski bez Wilna, Grodna, Lwowa i Kresów.
Gdy w 1939 r. szykowała się niemiecka napaść na Polskę, władze polskie podpisały sojusz wojskowy z Wielką Brytanią i Francją, który przewidywał ich wystąpienie zbrojne w 14. dniu po wypowiedzeniu przez nie wojny. Termin ten zbiegł się z sowiecką agresją na wschodnią Polskę. Nasi sojusznicy wycofali się ze swych obietnic, twierdząc, że układ przewidywał tylko wojnę z Niemcami. Jak pokazały późniejsze dzieje II wojny światowej, utrata wschodniej Polski była na rękę aliantom pomimo protestów emigracyjnego rządu polskiego. Wtedy nie było powszechnie wiadome, że zawarty 23 sierpnia 1939 r. układ o nieagresji pomiędzy Niemcami a Sowietami zawierał tajny protokół o wspólnym rozbiorze Polski. I tak 17 września 1939 r. zaczęła się wojna Sowietów z Polską, zwana „nożem w plecy”. Front był rozległy - od Łotwy do Rumunii. Nie było to przewidziane przez władze polskie. We wschodniej Polsce zgromadzone były olbrzymie zapasy wojenne dla stawienia ostatecznego oporu Niemcom, ale wojska tam były nieliczne, głównie Korpus Ochrony Pogranicza. Dzisiejsze badania historyków wskazują, że wojska niemieckie były już wówczas zmęczone i cierpiały z powodu braku materiałów i paliw. Sowiecka agresja przyszła im w porę. Stało się to 17 września o godz. trzeciej w nocy, gdy w Moskwie ambasadorowi Wacławowi Grzybowskiemu wręczono notę o rozpoczęciu działań wojennych przeciwko Polsce. Ambasador Grzybowski nie przyjął tej noty - rząd polski był jeszcze w kraju, nadal trwały walki z Niemcami.

Atak sowiecki był niespodziewany - Armia Czerwona zaskoczyła polskie placówki; gdy żołnierze byli jeszcze we śnie, przez otwarte okna do sal sypialnych wrzucano granaty, uprzednio zabijając wartowników. Trudno ustalić wielkość tego uderzenia. Źródła niemieckie oceniają te siły na 20-24 dywizje piechoty, 15 dywizji kawalerii i 9 brygad czołgów. Użyto również samolotów bombowych.

Historia tej wojny jest wciąż w stadium opracowań. Mówi się o obronie Wilna i Grodna, o bohaterstwie żołnierzy KOP-u, o marynarzach Flotylli Pińskiej. Cała wschodnia część Polski była objęta beznadziejnymi walkami z Sowietami. Wielu generałów dostało się do niewoli. Władysław Anders, ranny, dostał się do osławionego więzienia NKWD na Łubiance w Moskwie. Mieczysław Smorawiński i Bronisław Bohaterowicz zginęli w Katyniu i mają swoje osobne, zidentyfikowane jeszcze przez Niemców mogiły. Zasłużyli się jako obrońcy Kresów gen. Wilhelm Orlik-Rückemann, gen. Władysław Langner i gen. Franciszek Kleeberg - bohater późniejszej bitwy z Niemcami pod Kockiem. Sowieci jeńców polskich pędzili w długich marszach. Zaczęły się aresztowania i wywózki ludności polskiej.
Dopiero po 1989 r. z trudem przebijała się prawda o 17 września 1939 r. Dowodzą tego choćby trudności z pomnikiem mającym upamiętnić walki z Sowietami i masowe wywózki ludności na Wschód. Ówczesne władze Warszawy wręcz nie chciały tego pomnika. Wreszcie po długich przetargach znalazł on dobre miejsce w ruchliwym punkcie Warszawy.

Autorem pomnika jest Maksymilian Biskupski, a odsłonięto go 17 września 1995 r. Pomysł dzieła jest genialny - przedstawia on wagon towarowy pełen krzyży, a na podkładach toru umieszczono napisy z miejscami bitew i deportacji. Co roku 17 września odbywa się tutaj apel poległych i cały pomnik płonie zniczami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Osiemnastoletni Święty na grafice w licheńskim muzeum

2018-09-18 15:47

Anita Rossa

Dzisiaj obchodzimy święto patrona Polski, młodzieży i dzieci św. Stanisława Kostki (1550-1568). Jego dzieje są dokładnie udokumentowane w hagiografii polskiej.


Temu świętemu przypisywano zwycięstwo nad Turkami w bitwie pod Chocimiem w 1621. Związane jest to z wizją o. Mikołaja Oborskiego, jezuity, który widział św. Stanisława na obłokach, jak błagał Matkę Bożą o pomoc dla wojsk polskich.

W Muzeum im. ks. Józefa Jarzębowskiego w Licheniu Starym znajduje się kilka grafik przedstawiających św. Stanisława.

Autor prezentowanego miedziorytu - Wolfgang Kilian (1581-1663) przedstawił św. Stanisława Kostkę proszącego Maryję o wstawiennictwo i pomoc w bitwie pod Chocimiem zwanej "Polskim Lepanto". Św. Stanisław stoi w centrum grafiki, po jego lewej stronie Matka Boża, w płaszczu i w koronie, idzie z dłońmi wyciągniętymi przed siebie, w geście powstrzymywania, wzrok ma skierowany na dół, na słońce, które znajduje się u Jej stóp. Ma to zapewne związek z zaćmieniem słońca, które miało miejsce przed wyruszeniem wojsk tureckich.

Stanisław Kostka urodził się w 1550 r. na Mazowszu, w Rostkowie koło Przasnysza. Jego ojciec Jan był kasztelanem zakroczymskim, matka Małgorzata pochodziła z rodziny Kryskich z Drobina. W życiu Stanisława znaczącą rolę odegrał jego brat Paweł, z którym po ukończeniu 15. roku życia został wysłany na studia do kolegium jezuickiego w Wiedniu.

Stanisława charakteryzował zapał do nauki i żarliwa pobożność. W młodym wieku osiągnął dojrzałość prowadzącą do przeżyć mistycznych. Jego wizje po raz pierwszy miały miejsce w 1565 r., w Wiedniu, podczas krótkotrwałej, lecz groźnej choroby. Nagłe uzdrowienie Stanisław przypisywał wstawiennictwu Matki Bożej.

Wcześnie zrodziło się w nim powołanie do życia zakonnego. Mimo wielu przeszkód młody Stanisław usilnie dążył do tego by zostać zakonnikiem. Decyzja o wstąpieniu do zakonu spotkała się ze sprzeciwem ze strony rodziny, zwłaszcza brata Pawła. Stanisław potajemnie udał się pieszo z Wiednia do Bawarii, do jezuitów w Dylindze (650 km). Tamtejszy prowincjał Piotr Kanizjusz odesłał go do Rzymu. Chłopiec pieszo odbył dalszą podróż. 28 października 1567 r. został przyjęty do nowicjatu jezuickiego przez Franciszka Borgiasza. Budował wszystkich uczynnością i pokorą w spełnianiu obowiązków.

Mając 18 lat, złożył śluby zakonne. Niespodziewanie zapadł na malarię, po krótkiej chorobie, przepowiedziawszy swą śmierć, zmarł w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 14 sierpnia 1568 r.

Kult Stanisława zrodził się spontanicznie. Kostka został beatyfikowany w 1670 r. Jego kanonizacja odbyła się za papieża Benedykta XIII w 1726 r.

Decyzją polskich biskupów rok 2018 przeżywamy pod szczególnym patronatem tego właśnie Świętego. Wybór nie jest przypadkowy, bo 15 sierpnia 2018 r., obchodziliśmy 450. rocznicę Jego śmierci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem