Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Moskwa: Wspólnota Sant'Egidio otwiera dom dla bezdomnych

2017-11-09 12:55

abd (KAI) / Moskwa / KAI

Graziako

Dom dla Przyjaciół na Ulicy - to nazwa ośrodka, który w stolicy Rosji otworzyła na początku listopada Wspólnota Sant'Egidio. Dom, w którym osoby bezdomne mogą doświadczyć troski i wsparcia, to wyjątkowe miejsce na mapie Moskwy.

Wielofunkcyjny Dom dla Przyjaciół na Ulicy to miejsce, w którym osoby bezdomne, mieszkające na ulicach Moskwy mogą skorzystać z potrzebnych usług i sprzętów (jak pralka czy drukarka), wypożyczyć książkę z biblioteki i uzyskać pomoc w znalezieniu zatrudnienia.

Ośrodek otwarty jest przez trzy dni w tygodniu, a członkowie wspólnoty Sant'Egidio mają nadzieję, że przyniesie on nie tylko doraźną pomoc potrzebującym, ale też pomoże w budowaniu nowej wrażliwości społecznej i otwartości na potrzeby osób bezdomnych.

Reklama

Wspólnota Sant' Egidio, która zajmuje się niesieniem pomocy bezdomnym, a także osobom chorym, starszym i uchodźcom, powstała w Rzymie w 1968 r. Dziś jest obecna w ponad 70 krajach na świecie. W Polsce prowadzi działalność w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i w Chojnie.

Tagi:
bezdomni

Bezdomni w pielgrzymce do Matki

2018-04-25 11:32

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 17/2018, str. I

Agnieszka Jaworska

Pan Stanisław po raz pierwszy w życiu uczestniczył w pielgrzymce; stwierdził, że spodobało mu się. Pan Andrzej wahał się długo, pochodzi spod Wąwolnicy, od sześciu lat mieszka w schroniskach albo na klatkach schodowych i w stronach rodzinnych nie był od dawna...

14 kwietnia do sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy pielgrzymowało blisko 40 bezdomnych kobiet i mężczyzn z Lublina, razem z wolontariuszami, siostrami zakonnymi (Franciszkanki Misjonarki Maryi) i niżej podpisanym. Siostry przygotowały śpiewniki ze znanymi piosenkami, akompaniowały na gitarze i bębenku. Zrozumiałe zainteresowanie budziła s. Regina, Koreanka. Choć udział w pielgrzymce nie był kosztowny, to wpłata złotówki (1 zł) oznaczała dla niektórych ubytek 10 proc. dziennego zarobku. Tyle można bez większego wysiłku uzyskać ze sprzedaży puszek po napojach. Większość zadbała także o w miarę odświętny strój. W drodze do Wąwolnicy pątnicy odmawiali Różaniec i podziwiali wiosenne krajobrazy. Pogoda dopisała. Przy powrocie modlili się Koronką do Bożego Miłosierdzia.

Ks. inf. Jan Pęzioł, wieloletni kustosz wąwolnickiego sanktuarium, znalazł czas, aby przybliżyć historię kultu figurki Matki Bożej Kębelskiej. Niewątpliwie trafił do serc pielgrzymów z przykładami głębokiej przemiany życia dokonanej przez wstawiennictwo Maryi. Historie kobiet i mężczyzn, którzy porzucili nałogi alkoholowe i narkotykowe, stały się przedmiotem rozmów między pielgrzymami. Podczas Mszy św. okazało się, że dwóch młodszych pątników radzi sobie z ministranturą, stąd dzwonki i ampułki były używane prawidłowo. Znalazł się także lektor. Po Eucharystii można było pokrzepić się solidnymi kanapkami w plenerze.

W gronie wolontariuszy wspomagających bezdomnych (niektórzy mają trudność z chodzeniem) znalazło się tym razem dwóch młodych przedsiębiorców prowadzących własne firmy, prezes spółki handlowej, trzy panie pracujące w administracji, jedna w banku oraz dwie studentki. Każdy z pątników miał swoją intencję. Pani Jadwiga dziękowała za zdrowie i prosiła za swoją rodziną. Pani Barbara od dawna chciała zobaczyć sanktuarium w Wąwolnicy, modliła się o siły i rozwiązanie trudnej sytuacji majątkowej. Jeden z mężczyzn powiedział, że chciał „spotkać się z Matką”, inny ofiarował pielgrzymkę w intencji dzieci i wnuków. Ta, która zna swych dzieci głos, wysłucha wszystkie prośby, także te niewypowiedziane. Większość pątników obiecywała, że będzie modlić się na różańcach, które otrzymała jako pamiątkę. Dla kilku osób był to ich pierwszy „własny” różaniec.

Pielgrzymka, jedna z najdawniejszych form wyrażania wiary, potrzebna jest każdemu, kto szuka głębszej relacji z Panem Bogiem. Następnym celem lubelskich bezdomnych będzie Krasnobród; dzięki życzliwości prezesa Mariusza Grada autokar bezpłatnie udostępni firma Lubelskie Dworce SA.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej ufunduje bilet na ŚDM w Panamie

2018-04-25 16:11

niedziela.pl

Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej i Zakonie Maltańskim Janusz Kotański ufunduje ze środków własnych bilet lotniczy do Panamy dla jednego z polskich pielgrzymów udających się na ŚDM. Zwycięzca zostanie wylosowany spośród osób, które udzielą kompletu poprawnych odpowiedzi w konkursie wiedzy o ŚDM.


- Jesteśmy wdzięczni za tę inicjatywę pana ambasadora, któremu bliska jest idea ŚDM i który ma nadzieję na liczny udział młodych Polaków w spotkaniu w Panamie. Ten wyjazd jest dla nich niezwykle kosztowny, dlatego tym bardziej cieszymy się z wszelkich form wsparcia młodych pielgrzymów. Mamy nadzieję, że pojawią się kolejne - mówi w rozmowie z KAI dyrektor KBO ŚDM ks. Emil Parafiniuk, nawiązując do konkursu, w którym młodzi Polacy mogą ubiegać się o bilet lotniczy do Panamy, ufundowany przez ambasadora Janusza Kotańskiego.

Publikujemy regulamin konkursu:

Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej i Zakonie Maltańskim Janusz Kotański ufunduje ze środków własnych bilet lotniczy na Światowe Dni Młodzieży w Panamie dla jednego uczestnika z Polski.

Bilet (w obie strony) jest nagrodą w konkursie wiedzy o Światowych Dniach Młodzieży. Bilet od Pana Ambasadora otrzyma osoba, która zostanie wylosowana spośród uczestników konkursu, którzy przyślą do „Niedzieli” prawidłowe odpowiedzi na trzy pytania:

1. Kto był inicjatorem Światowych Dni Młodzieży?

2. Kiedy i w jakich miastach w Polsce odbyły się do tej pory Światowe Dni Młodzieży?

3. Jak brzmi hasło Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się w Panamie w dniach 22-27 stycznia 2019 r.?

Prosimy o nadsyłanie odpowiedzi pocztą pod adresem: Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa, z dopiskiem: „Wygraj bilet od ambasadora”.

Odpowiedzi wraz z dokładnym adresem uczestnika należy nadsyłać do 30 kwietnia 2018 r. (decyduje data stempla pocztowego).

Konkurs przeznaczony jest dla osób pełnoletnich, których stan zdrowia pozwala na samodzielne odbycie podróży lotniczej do Panamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem