Reklama

Sacroexpo 2018

Od Halloween do opętania - rozmowa z egzorcystą

2017-10-31 06:54

pgo / Warszawa / KAI

fiddle Pics/Foter/CC BY

O drodze od zabawy w Halloween do opętania mówi w rozmowie z KAI ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta archidiecezji warszawskiej. - Uzależnienie od złego ducha zaczyna się od zainteresowania okultyzmem. Najłatwiej i najchętniej takie treści przejmują dzieci, bo są one dla nich atrakcyjne - stwierdza duchowny, odnosząc się do obchodzonego coraz częściej w Polsce zwyczaju przebierania się w stroje demonów, upiorów i czarownic.

PAULINA GODLEWSKA: – W krajach zachodnich świętowany jest w tym okresie Halloween. W Polsce dla dzieci również organizowane są bale przebierańców, podczas których wcielają się one w postaci m.in. duchów, diabłów i czarownic. Dlaczego takie praktyki są dla nich niebezpieczne?

KS. ANDRZEJ GREFKOWICZ: – Niebezpieczne są po pierwsze dlatego, że są kontynuacją praktyk pogańskich, czyli są powrotem do pogaństwa. Jeśli mówimy o powrocie do pogaństwa, to wracamy też do więzi duchowych, które nie są więziami z Bogiem. Poprzez praktyki pogańskie odstępujemy od chrześcijaństwa i tym samym uzależniamy się od złego ducha. Po drugie, praktyki Celtów przejęli sataniści i to oni celebrują noc z 31 października na 1 listopada. Przejęte od Celtów święto obchodzą z różnego rodzaju orgiami na cmentarzach czy ofiarami składanymi na grobach. Podejmując praktyki zabaw halloweenowych, wpisujemy się w szerszy zakres tego rodzaju aktywności. Możemy być też zasłoną dla celebracji satanistów, bo jeżeli wszyscy tak "świętują", to ich praktyki są trochę ukryte. Obchodząc Halloween, zaczynamy powoli wsiąkać w praktyki satanistyczne. Zanim człowiek się zorientuje, może już mocno ugrzęznąć w takiej zależności.

– Dla dzieci przebieranie się na Halloween nie jest zwykłą zabawą?

– Najłatwiej jest takie treści przejmować poprzez dzieci, one są najmniej krytyczne, najbardziej chłoną tego rodzaju praktyki, bo są one dla nich atrakcyjne. Dzieci się najprędzej uzależniają i nie orientują się, co tak naprawdę się dzieje. Ostrzegamy też nie tylko przed Halloween, ale też np. przed Harrym Potterem czy tego rodzaju bohaterami i magią. Dziecko bardzo szybko chłonie tych bohaterów, którzy czynią nadzwyczajne rzeczy, a potem chce robić to samo i dość szybko wchodzi w niepożądaną więź ze złym duchem. Dzieciom najłatwiej stracić granicę między tym, co jest zabawą, a tym, co już nie jest zabawą, tylko praktyką o charakterze duchowym.

– Czy po imprezach, które odbywają się w okolicach 31 października, zauważył ksiądz szczególny wzrost liczby osób, które są opętane?

– Trzeba zaznaczyć, że są różne formy zależności od złego ducha. Opętanie to szczyt, skrajne formy uzależnienia. Są też formy mniej zauważalne, niepozorne, np. nocne lęki, sny. Często mogą być one tłumaczone naturalnie i być reakcją na to, co ktoś oglądał czy wcześniej usłyszał. Ale mogą to nie być zwykłe epizody, które pochodzą z naturalnych konsekwencji wcześniejszych wydarzeń. Mogą to być już pierwsze formy dręczenia przez złego ducha. Wtedy do opętania jeszcze daleko, ale istnieje już zależność. Ci, wobec których podejmujemy egzorcyzmy, takich dni jak 31 październik boją się najbardziej. W tym dniu najboleśniej, najbardziej wracają różnego rodzaju dręczenia. Dotyczy to zarówno opętanych, jak i podążających już drogą ku uwolnieniu. To nie jest tak, że dzisiaj ktoś jest na zabawie halloweenowej, a jutro przychodzi do egzorcysty. Ta droga trwa nawet kilka lat i jest drogą stopniowego uzależnienia. Jest to szczególnie niebezpieczne, bo niezauważalne po pierwszym dniu, czy po pierwszej imprezie.

– Jakie są pierwsze formy dręczenia przez złego ducha?

– Trudno mówić o tym, jakie mogą być to formy. Czasami są to niepokoje nocne, będące po części jawą, a po części snem. Mogą to być również mocniejsze doświadczenia, np. ściąganie kołdry, kładzenie się "kogoś" na łóżku, czyjś oddech, wyczuwalna obecność. Na pewno pierwszym symptomem uzależnienia jest coraz większe zainteresowanie okultyzmem. Taki człowiek widzi też wiele propozycji, np. jogę czy sztuki walki, które są proponowane przez rzeczywistość złą duchowo.

– Jakie zatem praktyki spotykane w życiu codziennym i uważane za "normalne", mogą być niebezpieczne?

– Takich praktyk jest cała seria, to temat na dłuższy wykład. To są nawet dynie, które stawiamy przed domami z myślą, że "może będzie mnie chronić". Takie praktyki można wymieniać, zaczynając od różnych form spirytyzmu, poprzez całą gamę różnego rodzaju wróżb, astrologii i jasnowidztwa. Można do nich zaliczyć również niekonwencjonalne formy leczenia, które nie mają żadnego uzasadnienia w medycynie, a odnoszą sukcesy. Zaliczyć tu można też wchodzenie w różne praktyki związane z religiami wschodu. Ze strony tego człowieka jest to powolna, stopniowa apostazja. Wreszcie - formy satanizmu, nawet jeśli ktoś nie od razu wiąże się w świadomy sposób. Jeśli chodzi o Halloween, to zaliczyłbym to "święto" do bardziej drastycznych form stopniowego wchodzenia w satanizm.

– Kto się zgłasza do egzorcysty?

– Do nas zgłaszają się ci, którzy są zniewoleni, ale nie opętani. Ci, którzy doświadczają różnych form dręczenia, którym złe duchy utrudniają życie. Przychodzą też rodzice z małymi dziećmi, które są już zniewolone. Najczęściej są to sytuacje, w których to oni wcześniej związali się ze złym duchem. Przychodzą również ludzie starsi, niektórzy w bardzo zaawansowanym wieku. Jedyna prawidłowość, którą można zauważyć, jest taka, że zdecydowanie częściej po pomoc zgłaszają się kobiety. Trudno powiedzieć, czy jest to związane z ich większą wrażliwością czy z tym, że szybciej szukają pomocy niż panowie. Mężczyźni częściej chcą sobie sami poradzić, a może też trochę bardziej krytycznie funkcjonują i trudniej wchodzą we więzi duchowe i z Bogiem, i ze złymi duchami.

– Jak u małych dzieci rodzice rozpoznają, że jest ono zniewolone?

– Rodzice przychodzą wtedy, kiedy coś ich niepokoi w zachowaniu dzieci. Najczęściej są to nocne lęki, czasem agresywne reagowanie na święte rzeczy - medaliki czy krzyże. Przychodzą, gdy zaczynają mieć z dzieckiem wyraźne kłopoty wychowawcze.

– Czy w Warszawie egzorcyści mają dużo pracy?

– Tak. Jest nas czterech. W ciągu tygodnia mamy dyżury w poradni i podejmujemy modlitwy niezależnie od tych spotkań. Wszystkie nasze możliwości czasowe są wykorzystywane. Czasami bywa kolejka i na spotkanie z egzorcystą trzeba czekać.

Tagi:
wywiad okultyzm

Czy jesteście powołani do niepłodności?

2018-05-22 12:23


Edycja wrocławska 17/2018, str. IV-V


Małgorzata Trawka: – Oktawa Wielkanocna w tym roku była dla Was szczególnym momentem, w Waszej rodzinie pojawiło się nowe życie.

Bernadetta: – W Oktawie Wielkanocnej zadzwoniła do nas pani z ośrodka adopcyjnego i zapytała, czy jesteśmy gotowi na odrobinę szaleństwa, ponieważ jest dziecko, które urodziło się z końcem marca, w Wielkim Tygodniu. I pytanie, czy bylibyśmy zainteresowani, by je poznać, jego akta, historię, spotkać się z nim i dowiedzieć czegoś więcej. Powiedzieliśmy: tak, chcemy się spotkać. To jest noworodek, nie jest wolny prawnie. To jest dziecko, które zostało w szpitalu po urodzeniu. Matka biologiczna złożyła pismo, że chce dziecko oddać do adopcji. Po sześciu tygodniach tę decyzję musi potwierdzić w sądzie. To jest troszeczkę niespodzianka, nie wiemy, jak się skończy, ale jesteśmy poddani woli Bożej. Liczymy na to, że będziemy mogli dziecko adoptować, ale jeżeli Pan Bóg zaplanował inaczej, to po prostu przez te sześć tygodni damy mu tyle miłości, ile możemy.

Krzysztof: – Cała procedura przy noworodkach jest szybka. Na decyzję mieliśmy jeden dzień, następnego byliśmy go zobaczyć, a kilka dni później był już z nami.

– W którym momencie pozwalacie sobie na stwierdzenie: „To jest nasze dziecko”?

K: – Zdecydowanie już w tej chwili. Tym bardziej, że czekaliśmy na naszego maluszka rok i cztery miesiące. To jest nasze wymodlone dzieciątko.

B: – Z naszą starszą córką było tak, że potrzebowałam trzech tygodni, by oswoić się z myślą, że jestem mamą, że mam córkę. Potrzebowałam czasu, żeby tę więź nawiązać. Wydaje mi się, że tym razem idzie dużo szybciej.

– Kiedy poczuliście się powołani do zorganizowania i poprowadzenia rekolekcji dotykających problemu niepłodności?

K: – Należymy do ruchu Equipes Notre-Dame. Wiosną 2017 r. byliśmy na rekolekcjach naszej wspólnoty małżeńskiej o komunikacji w małżeństwie współprowadzonych przez ks. Gabriela Pisarka, sercanina, który na co dzień pracuje w Kluczborku. Podczas jednego z posiłków zaczęliśmy rozmawiać z księdzem o naszej historii i może trochę zbyt śmiało zapytałem, czy na rekolekcjach albo warsztatach dla małżeństw prowadzonych przez sercanów poruszany jest temat trudności z zajściem w ciążę, niepłodności itp. I ks. Gabriel powiedział, że nie ma takich tematów, i zachęcił: to zróbmy coś.

– Czy te rekolekcje są adresowane do małżonków, którzy wprawdzie mają już swoje dziecko, ale jednocześnie doświadczają trudności w poczęciu następnego?

K: – Rekolekcje są dla małżeństw sakramentalnych, to jest jedyny podstawowy warunek. Mogą to być małżeństwa, które mają dzieci i dalej nie mogą naturalnie począć. Adresujemy je do małżeństw, które są na każdym etapie zmagania się z trudnościami z poczęciem, czy to jest pół roku starania się, czy kilka lat, czy to jest już któryś rok leczenia niepłodności, czy któryś rok oczekiwania na adopcję, czy któryś rok, gdy ona jest zdrowa, on jest zdrowy, a dalej mimo wszystko nie ma potomstwa.

– A jak Wy odbieraliście sytuację, że nie możecie mieć dzieci?

B: – Przeszliśmy drogę, która może nie jest idealna, ale typowa. Zaczęło się od decyzji, że staramy się o dziecko i skoro wszystkim innym naokoło wychodzi to dosyć szybko, to z nami będzie tak samo, bo dlaczego by nie? Staramy się jeden miesiąc, drugi, trzeci i kolejny, ciągle nic. I w pewnym momencie pojawiały się pytania, wątpliwości i myśl, że może należałoby się przebadać. Ja się badałam i Krzysiu też, no i wyniki nie były dobre. Zaczął się okres leczenia, ale nie przynosiło ono oczekiwanych skutków. Była medycyna niekonwencjonalna, testy owulacyjne, dużo modlitwy, pas św. Dominika, różne sposoby... W pewnym momencie pojawił się bunt, foch na Pana Boga: Panie Boże, my jesteśmy Tobie wierni już długie lata, jesteśmy wobec Ciebie fair, a Ty z nami postępujesz niesprawiedliwie. Obiecałeś: „Bądźcie płodni, rozmnażajcie się”, a u nas tego nie widać. I był okres głębokiego dołu i załamania, i patrzenia z zazdrością na inne pary, które spodziewają się dziecka, albo prowadzą wózek. I były myśli naprawdę nieżyczliwe w stosunku do tych osób, bo też czuliśmy, że zasługujemy na dzieci.

K: – W Piśmie Świętym jest napisane: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie” (Mt 18,19). To zdanie nas buntowało. To była masakra.

B: – Jak jedno z nas było w dole, to drugie ciągnęło ku górze i odwrotnie, tak na wymianę, a w pewnym momencie oboje byliśmy w dołku. Jednej niedzieli modliliśmy się w kościele po Mszy św. i wtedy łzy leciały strumieniami. Wychodzimy z kościoła, patrzymy, stoi przed wejściem Kuba, nasz znajomy, i mówi, że właśnie powstaje ekipa Notre-Dame, może byśmy chcieli przyjść na takie niezobowiązujące spotkanie, by się więcej dowiedzieć. Myślałam wtedy, po co nam to, przecież przeżywamy dół i mamy inne problemy. Ale okazało się, że jak już poszliśmy, to był to początek wspaniałej przygody z Panem Bogiem. Wsparcie, jakie zaczęliśmy dostawać w naszej ekipie, bardzo nam pomogło. Niedługo potem okazało się, że jest miejsce na wcześniejszy kurs adopcyjny i sprawy potoczyły się szybko.

– Słyszymy czasami o rekolekcjach dla bezpłodnych małżeństw, w których dominująca wydaje się być modlitwa o uzdrowienie. Temat tych rekolekcji może sugerować, że akcent jest położony na akceptacji niemożliwości bycia biologicznymi rodzicami.

B: – Akcent stawiamy na działanie. Widzimy wokół siebie wiele par, które, mówiąc kolokwialnie, bardzo się guzdrają, gubią, tkwią w marazmie, trzymając się kurczowo jednego rozwiązania, np. jednego lekarza, i to nie przynosi efektów. Są nieszczęśliwi, stoją w miejscu. My chcemy, żeby z tego miejsca ruszyli. Chcemy ich zaprosić do zaufania Panu Bogu, żeby działa się Jego wola w czasie, jaki On chce, i w sposób, w jaki On chce.

K: – Doświadczyliśmy tego, że łatwo jest popaść w stagnację i czekać na cud. Nasz przykład: zaczynamy się starać, mijają kolejne miesiące i nie wiemy, co zrobić. Później, gdy chcemy się zbadać, kobieta wie, gdzie pójść, bo badanie ginekologiczne jest dosyć naturalnym sposobem. Ale mężczyzna? Żeby zbadać swoje nasienie? Jeszcze w sposób zgodny z moralnością katolicką? To jest trudne i nie wiadomo, gdzie pójść, kogo zapytać. To jest pierwszy krok, trzeba odwagi, żeby zacząć rozmawiać. Gdy dostaje się wyniki poniżej normy, to jest kolejny cios, gdy słyszę, że najlepiej jest pójść na in vitro lub spróbować inseminacji, do których nasza wiara i Kościół mają jednoznaczne stanowisko: nie. Idziemy z wynikami do jednego ginekologa, drugiego, większość nie wie, jak do tego podejść. Specjalistów naprotechnologii nawet we Wrocławiu jest bardzo mało, a leczących mężczyzn prawie wcale. I dalej trwa się w dole, nostalgii. Te rekolekcje są również po to, żeby pokazać konkretne miejsca, w których można otrzymać pomoc. Nie jesteśmy ekspertami, ale chcemy podzielić się naszym doświadczeniem.

B: – Nie chcemy robić reklamy adopcji. Chcemy pokazać drogi wyjścia, na które Pan Bóg otwiera serce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Mateusz jest wzorowym opiekunem rodziny

2018-05-24 18:13

Artur Stelmasiak

Ordo Iuris
Mateusz będzie się opiekował dalej swoim rodzeństwem m. in. dzięki pomocy mec. Macieja Kryczki z Ordo Iuris

Mateusz z Przemyśla ma 22 lata ale odpowiedzialności mogliby mu pozazdrościć znacznie starsi mężczyźni. Dzięki współpracy opieki społecznej i zaangażowaniu prawników Ordo Iuris sąd ustanowił go opiekunem zastępczym dla czwórki jego rodzeństwa.

Ich mama miała 42 lata, kiedy zmarła na raka piersi w sierpniu 2016 roku. Zmagała się z chorobą ponad 4 lata. Umierając poprosiła Mateusza, aby zaopiekował się swoim młodszym rodzeństwem. Mateusz obiecał mamie, że zajmie się dziećmi i nie odda ich, dopóki mu ich nie zabiorą. Istniało bowiem realne zagrożenie, że dzieci trafią do domu dziecka.

Sprawa odbiła się szerokim echem w ogólnopolskich mediach. W końcu lutego 2017 r. sąd, na czas trwania postępowania, ustanowił go opiekunem małoletnich i zobowiązał do współpracy z asystentem rodziny, który na bieżąco składał sprawozdania z wykonywania opieki przez 21-latka. W toku postępowania w sprawę włączyli się prawnicy Ordo Iuris, reprezentując Mateusza przed sądem. Na ich wniosek sąd przeprowadził postępowanie dowodowe z zeznań świadków, opinii pracowników opieki społecznej i opiniodawczego zespołu Sądowych Specjalistów.

Dzięki pomocy m. in. prawników z Ordo Iuris, sprawa znalazła swój pomyślny finał w Sądzie Rejonowym w Przemyślu. Sąd wydał 23 maja 2018 r., postanowienie, w którym ustanowił Mateusza pieczą zastępczą dla rodzeństwa. - Można powiedzieć, że w przypadku Mateusza polskie państwo zachowało się jak trzeba - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Od samego początku po nagłośnieniu sprawy przez media pomoc przyszła z wielu miejsc. Odezwały się osoby, które deklarują pomoc finansową czy rzeczową. Ordo Iuris zadeklarowało działania na rzecz Mateusza pro bono. W sprawie świadczeń 500+ odezwała się minister Elżbieta Rafalska, a swoich urzędników przysłał do Przemyśla nawet Prezydent.

Mateusza z Przemyśla reprezentowało wielu prawników z Ordo Iursi m. in. mec. Piotr Sura, mec. Łukasz Roga, mec. Jerzy Kwaśniewski i mec. Maciej Kryczka. - Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynikało, że mimo młodego wieku i licznych trudności związanych z wychowywaniem czwórki dzieci, Pan Mateusz, przy skutecznej pomocy asystenta rodziny i pracowników opieki społecznej, daje rękojmię do właściwego wykonywania opieki i władzy rodzicielskiej nad swoim rodzeństwem.  Z pełnym uznaniem odnosimy się do decyzji sądu, gdyż ostatecznie reguluje status prawny małoletnich z uwzględnieniem silnej więzi emocjonalnej pomiędzy nimi a Panem Mateuszem – mówi mec. Maciej Kryczka.

Dla porównania Ordo Iuris prowadzi też kilka spraw Norwegii, gdzie pracownicy socjalni z „Barnevernet” wyspecjalizowali się w odbieraniu dzieci rodzinom na masową skalę. Wystarczy drobny pretekst, by zabrać norweskim rodzicom dziecko. - Dlatego sprawa Matusza była dla nas tak ważna. Udowodniliśmy, że w Polsce może być normalnie, a wszystkie organizacje społeczne i państwowe są po to, by wspierać i ochraniać rodzinę - mówi mec. Kwaśniewski.

Rodzeństwo żyje skromnie ale Mateusz stara się ze wszystkich sił, aby dzieci nie odczuwały niedostatku. W domu sprząta, gotuje, prasuje, pomaga w lekcjach. Sąsiedzi i ci, którzy znają sytuację chwałą Mateusza, bo stara się stworzyć rodzeństwu normalny dom. - Całoroczna kontrola Mateusza i postępowanie sądowe dowiodło, że Mateusz doskonale sobie radzi z młodszym rodzeństwem. Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że najstarszy brat powinien zajmować się dziećmi. Według wywiadu środowiskowego jest wzorowym opiekunem rodziny - podkreśla Kwaśniewski. - Sprawa Mateusza to również modelowy przykład wzorcowo działającej opieki społecznej. Przecież on może być rodziną zastępczą dlatego, że ma doskonałą otulinę pomocy społecznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Iuxta Crucem Tecum stare” – ukazały się wspomnienia abp. seniora Stanisława Nowaka

2018-05-26 08:10

Ks. Mariusz Frukacz

„Iuxta Crucem Tecum stare. Kościół częstochowski na przełomie Drugiego i Trzeciego tysiąclecia (1984-2011)” – to tytuł wspomnień abp. seniora Stanisława Nowaka. Promocja książki odbyła się 25 maja w Sali Studenckiej Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie.

Ks. Mariusz Frukacz

Publikacja pod redakcją naukową: ks. dr. hab. Mariana Dudy i dr Beaty Stypułkowskiej i przygotowana w serii „Ad Ecclesiae Częstochoviensis Memoriam” (Ku pamięci Kościoła Częstochowskiego) przez Wydawnictwo Naukowe Wyższego Instytutu Teologicznego im. NMP Stolicy Mądrości w Częstochowie, została wydana w Częstochowskim Wydawnictwie Archidiecezjalnym „Regina Poloniae”.

W promocji książki wzięli udział m. in. abp senior Stanisław Nowak, abp Wacław Depo metropolita częstochowski, ks. dr. hab. Marian Duda i dr Beata Stypułkowska, wykładowcy Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie i Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie, studenci WIT, pracownicy Kurii Metropolitalnej w Częstochowie oraz przedstawiciele mediów: Radia Fiat i tygodnika katolickiego „Niedziela”. Spotkaniu towarzyszył śpiew chóru Basilica Cantans, pod kierunkiem Włodzimierza Krawczyńskiego, który wykonał m. in. utwór „Iuxta Crucem Tecum stare”.

- Bardzo się cieszę, że z racji 60. rocznicy święceń kapłańskich abp. Stanisława Nowaka spotykamy się dzisiaj, aby zaprezentować tak ważną publikację jak wspomnienia księdza arcybiskupa – powiedział na początku spotkania ks. dr Mikołaj Węgrzyn, dyrektor Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie.

Spotkanie poprowadziła Aleksandra Mieczyńska, dziennikarka Radia Fiat, która wprowadzając do prezentacji publikacji podkreśliła, że „ta książka to zapis impulsów serca abp Stanisława Nowaka”.

Abp Nowak zapytany o charakter wspomnień zawartych w książce zaznaczył: „Chciałem ukazać jak to wszystko było. Czasy, które przeżyliśmy były nadzwyczajne. Przekraczaliśmy tysiąclecie i sam zadawałem sobie pytanie jak to będzie.”



Arcybiskup senior zapytany o to jak dziś z perspektywy tak wielu lat patrzy na Częstochowę odpowiedział, ze „Częstochowa stała się innym miastem.” - To, że tak dużo udało się nam zrobić w wymiarze Kościoła częstochowskiego to cud, łaska Boża – podkreślił abp Nowak.

- Ważne jest dla mnie to, aby przekazać jak powstały parafie. Jaka jest teologia parafii. Oczywiście ja sam nie zrobiłbym nic. W tej książce jest „ja” Ludu Bożego kontynuował arcybiskup senior i dodał: „Trzeba pamiętać, że parafie miały nie tylko wymiar zewnętrzny, ale także wymiar wewnętrzny. Te dzieła zostały omodlone.”

Pytany o dzieła, które są najbliższe jego sercu arcybiskup odpowiedział: „Kocham sanktuaria. Kocham kalwarie.”

Arcybiskup senior zaznaczył, że bardzo ważne były i są kościoły Adoracji Najświętszego Sakramentu. - Postanowiłem wprowadzić dobę eucharystyczną w naszej archidiecezji, bo chciałem, żeby diecezja była na kolanach przed Najświętszym Sakramentem cały czas – powiedział abp Nowak.

- Ta książka jest owocem uklęknięcia wobec łaski danej tej ziemi. A ja można powiedzieć jestem taki już byt historyczny – dodał z uśmiechem abp Nowak.

Podczas spotkania poruszona została również rola mediów w dziejach archidiecezji częstochowskiej: tygodnika katolickiego „Niedziela” i Radia Fiat. Abp Nowak przypomniał, że właśnie Radio Fiat, które powstało w ramach VI Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie było pierwszym radiem diecezjalnym w Polsce po 1989 r.

- To, co dzieje w mediach to jest takie swoiste Westerplatte. Jest ciągłe zmaganie się o prawdę, o wartości, zwłaszcza dzisiaj kiedy mówi się o fake newsach. Stąd też ważna rola naszych mediów w archidiecezji – dodał abp Wacław Depo.

Metropolita częstochowski odnosząc się do książki arcybiskupa seniora podkreślił: „Bardzo się cieszę, że nasze kościoły w Częstochowie i archidiecezji mają tytuły, wezwania, które są kolejnymi darami z beatyfikacji czy też kanonizacji. Szczególnie ważne jest to, że mamy kościół seminaryjny pw. Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana. To kolejne obdarowanie. To wszytko było czytanie znaków czasu, kairos.”

Również ks. dr. hab. Marian Duda wskazując na wartość źródłową publikacji zaznaczył, że „nikt tak nie napisze o tym, co się działo, jak tylko świadek i twórca tamtych dzieł.” - Źródło z pierwszej ręki jest najważniejsze – dodał ks. Duda.

Książka abp Nowaka jak zaznaczył we wstępie sam autor to przedstawienie działalności historio-zbawczej Kościoła częstochowskiego a wspomnienia mają charakter osobistego świadectwa pasterza, aniżeli systematycznego opracowania naukowego.

„Stwierdzam nawet z pokorą, że powinienem uczynić o wiele więcej i lepiej” – napisał abp Nowak.

„Obecny etap mojego życia zawiera się w słowach: idę na Sąd Boży w duchu oblubieńczości. Wyrażam to przez dar modlitwy, kontemplacji, cierpienia, które ofiaruję za diecezję. Ostatecznie, tak jak to wyraziłem w czasie moich święceń biskupich, chciałbym całe życie ofiarować za diecezję.” – dodał arcybiskup senior.

Książka składa się z trzech zasadniczych części. W pierwszej części abp Stanisław Nowak wraca do roku 1984 i do początków posługi biskupiej w Kościele częstochowskim. Arcybiskup wspomina czas pielgrzymek św. Jana Pawła II i Benedykta XVI do Polski i Częstochowy, okres przejścia Polski z systemu komunistycznego do systemu większej wolności i demokracji.

W drugiej części arcybiskup senior na tle ogólnej sytuacji Kościoła w Polsce ukazuje to wszystko, co powstało w diecezji i archidiecezji częstochowskiej w dziedzinie budownictwa sakralnego. Dużo miejsca abp Nowak poświęca dziełom ogólnodiecezjalnym jak: dokończenie budowy katedry, Dom Archikatedralny, Wyższe Seminarium Duchowne, Niższe Seminarium Duchowne, Dom „Święta Puszcza” w Olsztynie k. Częstochowy, Dom „Niedzieli”, Dom Samotnej Matki w Żarkach, Dom Dobroczynności w Częstochowie przy ulicy Staszica.

W trzeciej części wspomnień abp Nowak ukazuje ożywienie dawnych oraz powstanie nowych sanktuariów pasyjnych, a szczególnie maryjnych oraz ku czci Świętych Pańskich, sanktuariów wieczystej adoracji. Wspomina koronacje obrazów Matki Bożej na prawie papieskim i diecezjalnym oraz przedstawia kult wizerunków otaczanych szczególną czcią wiernych.

Książka została ubogacona licznymi zdjęciami archiwalnymi.

Jan Paweł II mianował ks. Stanisława Nowaka biskupem częstochowskim 8 września 1984 r. Uroczystość święceń biskupich odbyła się 25 listopada 1984 r. w częstochowskiej bazylice katedralnej. Święceń biskupich udzielił kard. Józef Glemp Prymas Polski. Bp Stanisław Nowak objął kanonicznie diecezję 26 listopada 1984 r. a uroczystego ingresu do bazyliki katedralnej dokonał 8 grudnia 1984 r. Jako motto swojej posługi biskupiej obrał słowa: „Iuxta crucem Tecum stare” (Chcę pod krzyżem stać przy Tobie).

Jednym z najważniejszych dzieł pasterskich pierwszego w dziejach Kościoła częstochowskiego Metropolity Częstochowskiego jest odnowienie w wielu miejscach archidiecezji kultu maryjnego. Widomym znakiem umiłowania Maryi przez Pasterza archidiecezji częstochowskiej były liczne koronacje wizerunków Matki Bożej, zarówno koronacje diecezjalne, jak również koronacje koronami papieskimi, m.in. Matki Bożej Mrzygłodzkiej (25 sierpnia 1996 r.), Matki Bożej w Dankowie (25 maja 2002 r.), Matki Bożej Pajęczańskiej (28 maja 2005 r.), Matki Bożej Bęczkowickiej (8 września 2007).

Abp Nowak zapoczątkował Nieustanną Adorację Najświętszego Sakramentu w diecezji częstochowskiej (Doby Eucharystyczne). Ważnym dziełem posługi Księdza Arcybiskupa były także kongresy eucharystyczne na terenie dawnej diecezji częstochowskiej i obecnie archidiecezji. Między innymi w nawiązaniu do II Krajowego Kongresu Eucharystycznego odbyły się w diecezji kongresy regionalne: 24 maja 1987 r. w Zawierciu, 29 czerwca 1987 r. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sosnowcu, 13 września 1987 r. w Wieluniu, 17 września 1987 r. w Radomsku, 18 października 1987 r. w kościele św. Wojciecha w Częstochowie, 22 listopada 1987 r. w Dąbrowie Górniczej i 15 maja 1988 r. we Mstowie, 22 października 2005 r. - VIII Archidiecezjalny Kongres Eucharystyczny w Częstochowie po hasłem „Panie, zostań z Ludem Bożym Archidiecezji Częstochowskiej” na zakończenie Roku Eucharystii i w roku 80-lecia Diecezji Częstochowskiej, a także 4-5 września 2005 r. kongres w Blachowni.

Wielką troska abp. Stanisława Nowaka była i jest troska o powołania kapłańskie. To w okresie jego pasterzowania w diecezji częstochowskiej dokończona została budowa nowego Wyższego Seminarium Duchownego, rozpoczęta za bp. Stefana Bareły. Uroczystego poświęcenia seminarium dokonał Jan Paweł II dnia 15 sierpnia 1991 r.

Archidiecezja otrzymała dar w postaci pierwszych błogosławionych Kościoła częstochowskiego. 13 czerwca 1999 r. Jan Paweł II beatyfikował ks. Ludwika Roch Gietyngiera i ks. Maksymiliana Binkiewicza a 5 marca 2000 r. s. Kanutę Chrobot – nazaretankę.

Abp Stanisław Nowak ponadto opublikował swoje rozważania nt. Eucharystii i opracował modlitewniki: „Chcę pod Krzyżem stać przy Tobie”. Modlitewnik Kalwaryjski (2002 r.); „Będą patrzeć na Tego, Którego przebodli”. Modlitewnik Kalwarii Wąsowskiej (2006 r.); „Z różańcem na drogi życia za Janem Pawłem II” (2009); „Głos Męki Pańskiej z wałów Jasnej Góry” (2010); „Z młodym Jezusem w Nazarecie. Życie ukryte Pana Jezusa na tle różańca świętego” (2011), „Krzyż zwycięstwem. Crux victoria. Modlitewnik Kalwarii Praszkowskiej” (2011), „Krzyż stał się nam bramą. Myśli na Drogę Krzyżową na Przeprośnej Górce pod Częstochową” (2011), „Przez Maryję do Jezusa. Modlitewnik sanktuarium w Borownie” (2015) oraz „„Obok krzyża Jezusowego stała Matka Jego” (2015). Owocem posługi Słowu podjętej przez Księdza Arcybiskupa na falach Radia Fiat jest kilka tomów rozważań radiowych nad Liturgią Słowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem