Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Kard. Sarah: Europa nie wie dziś, czym jest, ani gdzie zmierza!

2017-10-22 18:11

mp (KAI) / Warszawa / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela
Sesja Kongresu Ruchu "Europa Christi" na UKSW w Warszawie

- Europa, która została zbudowana na wierze w Chrystusa, obecnie znajduje się w okresie cichej apostazji - przyznał dziś kard. Robert Sarah w Warszawie na kongresie "Europa Christi". Dodał, że Polska, która wydała tylu świętych w XX stuleciu, ma szczególną misję w Europie: winna dawać świadectwo, że sercem narodu jest jego kultura oraz, że duszą tej kultury jest wiara. Winna też być "strażnikiem Europy" i ostrzegać przed niebezpieczeństwami, które wynikają z cichej apostazji starego kontynentu.

Prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów przyznał, że Europa przeżywa od dwóch wieków bezprecedensowy kryzys cywilizacyjny. W symboliczny sposób otworzyły go słowa Fryderyka Nietzschego: "Bóg umarł! Myśmy go zabili". "Europa znajduje się od tego czasu w nieprzerwanym kryzysie spowodowanym m. in. dwoma ateistycznymi ideologiami, a obecnie pogrąża się w nihilizmie" - dodał.

Kardynał podkreślił, że po upadku Związku Sowieckiego, kiedy wiele narodów odzyskało wolność oraz demokrację, wydawało się, że rozpoczyna się dla Europy nowy, pozytywny okres. Jednakże Unia Europejska dokonała wówczas znamiennego wyboru - tak aby nie odwoływać się do chrześcijańskich korzeni europejskiej cywilizacji. Rozpoczęła więc budowę swoich instytucji nie na określonych wartościach lecz na pewnych abstrakcjach, takich jak wolny rynek, równość jednostek oraz indywidualistycznie pojmowane prawa człowieka. Zdaniem kard. Saraha był to wielki błąd, gdyż wszelkie prawa powinny bazować na koncepcji godności osoby ludzkiej. Powinna ona stać u podstaw wszelkiego prawa stanowionego, w tym prawa poszczególnych państw. Są to przecież wartości, które nie wynikają z niczyjego nadania lecz z wyższego porządku. "To tylko Bóg jest źródłem wartości, które oddają istotę człowieka i które winny być niepodważalne" - podkreślił purpurat.

Tymczasem - jego zdaniem - Unia Europejska uwierzyła, że źródła chrześcijańskie europejskiej cywilizacji mogą być zastąpione przez "nowy humanizm", oderwany od religii, który zagwarantuje trwały pokój. - W ten sposób została zagubiona prawda historyczna o źródłach europejskiej cywilizacji, a także podstawy autentycznego humanizmu, którego właśnie ten kontynent był kolebką - podkreślił kardynał.

Reklama

Kard. Sarah zaznaczył dalej, że Objawienie jak i doświadczenie Kościoła wykazuje, że źródłem wszelkiego zła jest dobrowolne odcięcie się człowieka od Boga. - A Europa, która została zbudowana na wierze w Chrystusa, odcinając się od swych chrześcijańskich korzeni, obecnie znajduje się w okresie cichej apostazji - podkreślił kardynał.

Zacytował następnie słowa Jana Pawła II z adhortacji "Ecclesia in Europa" wzywające u progu trzeciego tysiąclecia Europę do odnalezienia samej siebie poprzez powrót do swych chrześcijańskich źródeł. Podkreślił, że to dziedzictwo nie dotyczy tylko przeszłości, ale winno być ono przekazywane następnym pokoleniom. Na nich właśnie musi być budowana Europejska współczesność. - A tymczasem Europa sama nie wie czym jest, ani gdzie zmierza - dodał.

Kard. Sarah podkreślił następnie, że "kryzys duchowy Europy prowadzi do poważnego kryzysu antropologicznego". Jedną z jego konsekwencji jest systematyczna destrukcja rodziny. - Pod płaszczykiem walki przeciwko jakiejkolwiek dyskryminacji niektórzy chcą zatrzeć różnicę pomiędzy rodziną a związkami homoseksualnymi, promując bardzo różnorodne modele nie oparte na trwałym związku mężczyzny i kobiety - wykazywał. - Europa nie będzie Europą, jeśli ta podstawowa komórka jaką jest rodzina zniknie, albo zostanie zamieniona na coś innego - przekonywał. Wyjaśnił, że "nie chodzi tu o dyskryminację osób homoseksualnych, ale o to, aby zrozumieć czym w istocie jest małżeństwo". Tłumaczył, że "jeśli związek homoseksualny będzie uznawany za małżeństwo i rodzinę, to staniemy się świadkami zatarcia wizerunku człowieka i osoby ludzkiej, który został przecież stworzony mężczyzną i kobietą".

Zdaniem kardynała, ta "aktualna apostazja jaką przeżywa Europa, nie może przejść bez konsekwencji dla człowieka, a humanizm nie może być jakąś ideologią zła i w istocie jego karykaturą". I dlatego - jak podkreślił - Jan Paweł II, który osobiście doświadczył dramatu nazizmu i komunizmu, nie wahał się postawić znaku równości pomiędzy nihilizmem a totalitaryzmem. Autentyczny bowiem humanizm europejski był zawsze ożywiany Ewangelią.

Następnie watykański hierarcha nawiązał do obchodzonej niedawno 1050. rocznicy chrztu Polski. Przyznał, że to właśnie dzięki chrześcijaństwu Polska wyszła ze swej prehistorii i ukształtowała się jako jeden scalony naród. Podkreślił, że "dusza polska jest chrześcijańska albo jej w ogóle nie ma". Ponadto chrześcijaństwo stworzyło tutaj źródła kultury. - Dzięki temu Polska, która potrafiła heroicznie stawić czoła w przeszłości różnym ideologiom zła, ma dziś siłę aby stawić czoła nowym wyzwaniom antropologicznym i moralnym - podkreślił kardynał, za co otrzymał burzliwe oklaski. Dodał, że "polska dusza zawiera w sobie wewnętrzną siłę, by przeciwstawić się syrenim śpiewom nowego ateistycznego mesjanizmu. Ale pod warunkiem, o ile będzie wierna przysiędze chrztu".

Przyznał, że w doskonały sposób wyraził to Jan Paweł II podczas swej pierwszej pielgrzymki do Polski z 1979 r. w słowach: "Nie można zrozumieć człowieka bez Chrystusa, nie można zrozumieć historii Polski bez Chrystusa".

- Polska wskazuje dziś drogę, gdy odmawia automatycznego podporządkowania się nakazom, które płyną z zewnątrz, z nurtu liberalnej globalizacji - przyznał kard. Sarah. A odnosząc się do aktualnego problemu przyjmowania uchodźców, zauważył, że każdy imigrant jest bytem ludzkim i należy mu się szacunek, ale nie można zapominać o integralnym związku praw człowieka i jego obowiązków. A więc imigrant, który przybywa z innej kultury czy środowiska religijnego, nie może oczekiwać relatywizacji dobra wspólnego narodu, do którego przybywa.

Dodał też, że każdy człowiek ma przede wszystkim prawo do pozostania w swej ojczyźnie, a państwa europejskie ponoszą odpowiedzialność w dużej mierze za destabilizację na Bliskim Wschodzie. A to ona zmusiła ludzi do ucieczki. Wyjaśnił, że przyjmowanie wszystkim do Europy nie jest żadnym rozwiązaniem problemów tego ogarniętego wojną regionu świata.

Podkreślił, że ideologia indywidualizmu liberalnego chce dziś prowadzić budowy do świata ponadnarodowego i jednowymiarowego, którego jedynym ideałem będzie konsumpcja, ale tego kierunku rozwoju nie da się zaakceptować.

Na zakończenie kard. Sarah wezwał Polskę, aby była wierna obietnicom chrztu. Dodał, że "Polska, która miała tylu świętych w XX wieku, m. in. Faustynę, Maksymiliana Kolbe, Jerzego Popiełuszkę i Jana Pawła II musi dziś promować w Europie humanizm chrystianocentryczny".

- Polska winna dawać świadectwo, że sercem narodu jest jego kultura oraz, że duszą tej kultury jest wiara w Boga. Polska musi być strażnikiem Europy, winna ostrzegać Europę przed niebezpieczeństwami, które wynikają z cichej apostazji - podkreślił kard. Sarah.


Publikujemy pełen tekst wykładu kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów:

Sytuacja Europy

Już od ponad wieku Europa przeżywa największy w swojej historii kryzys cywilizacyjny. Kryzys ten, choć nie jest zjawiskiem nowym, nie przestaje się pogłębiać. Nietzche już w roku 1880 zauważył znaki będące zapowiedzią kryzysu: „Bóg umarł. Zabiliśmy Go.” Z dużą przenikliwością przewidział, że to wydarzenie duchowe, metafizyczne i moralne będzie tragiczne w skutkach.

Rzeczywiście, znikanie Boga z życia i z myśli Europejczyków doprowadziło do „wojny bogów” (Max Weber, „Naukowiec i polityk”, konferencje wygłoszone w latach 1917-1919), czyli do nieprzezwyciężonej sprzeczności między systemami wartości a ideologiami, a więc do tego, co zostało nazwane dwiema wojnami światowymi i zimną wojną. Europa, doświadczona owym kryzysem nihilistycznym, kryzysem polegającym na lenistwie duchowym, wywołała wstrząs na całym świecie.

Początkowo mogło się wydawać, że Europa zdoła pokonać swoje dawne demony, i że, po upadku Imperium sowieckiego, wkroczy w erę trwałego pokoju, stając się wzorem demokracji, pomyślności i tolerancji, źródłem nadziei dla licznych ludów. Cóż miałoby być podstawą takiego odrodzenia? Na zakończenie długiej dyskusji, na początku roku 2000, w momencie poszerzenia się o kraje Europy środkowej i wschodniej, Unia europejska postanowiła nie uznać chrześcijańskich korzeni ludów europejskich, cywilizacji europejskiej.

Zdecydowała się więc oprzeć swoje instytucjonalne przedsięwzięcie na abstrakcjach, w tym wypadku na wartościach formalnych: na prawach człowieka, wolności i równości jednostek, wolnym rynku dóbr i osób.

Lecz był to wielki i poważny błąd - jak stwierdził Kardynał Joseph Ratzinger: nie chcieć uznać, że „prawa ludzkie i godność ludzka bezwarunkowo muszą być przedstawiane jako wartości nadrzędne w stosunku do każdego prawa państwowego. Te prawa ludzkie nie są dziełem prawodawcy, i nie nadaje się ich obywatelom, lecz istnieją jako prawa własne, których prawodawca zawsze powinien przestrzegać: przede wszystkim powinien je przyjmować jako wartości pochodzące z porządku wyższego. Ten niepowtarzalny charakter godności ludzkiej, nadrzędny wobec każdego działania politycznego i każdej decyzji politycznej, ostatecznie odnosi się do Stwórcy. Jedynie Bóg może ustanawiać wartości, które stanowią o istocie człowieka, i które pozostają nienaruszalne. Wartości, którymi nikt nie może manipulować stanowią bezwzględną gwarancję naszej wolności i wielkości człowieka; wiara chrześcijańska widzi w tym tajemnicę Stwórcy i człowieka stworzonego na obraz Stwórcy, zgodnie z wolą Bożą. Dziś prawie nikt bezpośrednio nie zaprzeczy nadrzędnego charakteru godności ludzkiej i podstawowych praw ludzkich wobec każdej decyzji politycznej, gdyż koszmary nazizmu i jego teorii rasistowskiej wciąż jeszcze zbyt wyraźnie tkwią w naszej pamięci” (Kardynał Joseph RATZINGER, „Europa, jej podwaliny dziś i jutro”, Ibid.)

Unia Europejska przypuszczała, że zanegowanie jej chrześcijańskiego źródła umożliwi wprowadzenie nowego humanizmu jako rękojmi stabilności i pokoju. W jaki sposób przezwyciężyć „wojnę bogów”, w jaki sposób uniknąć rozłamów wewnątrz społeczeństw i między społeczeństwami coraz bardziej wielokulturowymi? Unia europejska odpowiedziała: budując panteon myślowy, zdolny przyjąć tę różnorodność wierzeń i wartości uznanych za równoważne.

W imię tolerancji niektórzy postanowili więc pominąć prawdę, gdyż uznali, że poszukiwanie prawdy może rodzić konflikty i wojny. Od tamtej pory prawda historyczna o pochodzeniu cywilizacji europejskiej i prawda o humanizmie, którego kolebką stała się Europa, zostały odrzucone.

Niektórzy, chcąc usprawiedliwić to odrzucenie, odpowiadali twierdząco na następujące pytanie: czy chcąc zwrócić się ku przyszłości i pójść naprzód, nie należałoby odciąć się od przeszłości, pełnej gwałtu, agresji, nienawiści? Od jakiej przeszłości należałoby się jednak odciąć? Czy naprawdę można się oczyścić z własnej przeszłości, nie czerpiąc z własnej duszy kryterium pozwalającego nazwać wszelkie rodzaje zła i bólu, by w ten sposób pojednać się ze sobą i z innymi?

Teraz ja z kolei zadaję pytanie: Czy Europa może się odciąć od dramatów XX wieku, w których równocześnie odegrała rolę winowajcy i ofiary, jeśli nie rozpozna ich głęboko ukrytych przyczyn? I w jaki sposób ma je rozpoznać, skoro uparcie trwa w swojej amnezji?

Kościół Chrystusa, Odkupiciela człowieka, ma duże doświadczenie zła. Potrafi rozróżnić, skąd zło pochodzi, i co stanowi nieodzowny warunek podjęcia walki przeciw złu. Umie nazwać pokusy, gdyż jest Oblubienicą Tego, „który zna serce człowieka”. Pierwotnym źródłem wszelkiego zła jest dobrowolne odcięcie się od Boga. Europa zbudowała się na wierze w Chrystusa, a dziś trwa w „stanie milczącej apostazji”.

Chciałbym tu zacytować fragment adhortacji świętego Jana Pawła II skierowany do Europy, słowa jakże wciąż ważne: „Europo, która jesteś na początku trzeciego tysiąclecia: Bądź na powrót sobą! Bądź samą sobą! Odkryj na nowo swe źródła. Ożyw swoje korzenie. W ciągu wieków otrzymałaś skarb wiary chrześcijańskiej. Fundamentem twego życia społecznego czyni on zasady Ewangelii, i ślady tego widoczne są w sztuce, literaturze, myśli i kulturze twoich narodów. Jednak dziedzictwo to nie należy wyłącznie do przeszłości; jest ono programem na przyszłość, który należy przekazać nadchodzącym pokoleniom, gdyż jest źródłem życia ludzi i narodów, którzy wspólnie będą kształtowali kontynent europejski.” („Ecclesia in Europa”)

Czy można się więc dziwić, że Europa naprawdę nie wie, kim jest? Nie zdając sobie sprawy, skąd pochodzi, nie wie również, dokąd zmierza, ani czego chce. Nie utożsamiając się ze swoim pochodzeniem nie może wydać dobrego owocu. Staje się więc niebezpieczeństwem dla samej siebie, bo czyż można się troszczyć o siebie nie znając siebie? W jaki sposób się bronić skoro nie wiadomo, czego należy bronić?

A Europa, ognisko uniwersalności, staje się także niebezpieczeństwem dla innych ludów, gdyż siłą rzeczy zaraża innych rozpaczą, która ją prześladuje, nihilizmem, który ją zżera, i głębokim kryzysem antropologicznym, który ją niszczy.

Misja Polski w zdezorientowanej Europie

Na czym, w takiej sytuacji, polega dziś misja Polski wobec Europy? Wasz kraj świętuje w tym roku 1050 rocznicę swojego chrztu.

Do obchodów tysiąclecia przygotowało dziewięć lat modlitwy, której życzył sobie polski episkopat z kardynałem Wyszyńskim na czele. Skuteczność tej wielkiej nowenny sięgnęła poza granice waszego kraju. Oczywiście mam na myśli wybór Karola Wojtyły na stolicę świętego Piotra, a także potężny ruch Solidarność, zrzeszający przede wszystkim robotników, lecz właściwie cały naród, ruch, który wstrząsnął podstawami bloku sowieckiego i przez to zmienił oblicze świata.

Na początku swojej ostatniej opublikowanej książki, „Pamięć i tożsamość”, święty Jan Paweł II nazwał specyficznie nowoczesną formę zła „ideologią zła”. Tajemnica nieprawości wyraziła się w historii ludzkiej na bardzo wiele sposobów. Korzeniem zła w jego nowoczesnej postaci jest owo skupienie umysłu na wytwarzaniu swoich własnych produktów - idei. Umysł ludzki staje się swoim własnym idolem, gdyż odcina się od rzeczywistości, a więc od jej przyczyny, od samego Boga.

Ów prometejski plan co do nowego człowieka wcielił się w dwie wielkie ideologie totalitarne, które w sposób szczególny dotknęły naród polski w jego ciele i duszy: nazizm i komunizm. Te dwie ideologie zła stały się przyczyną bardzo wielu cierpień fizycznych, moralnych, psychologicznych i duchowych. Ponieważ sam człowiek zaczął być traktowany jak narzędzie, poszczególny byt przestał się liczyć; liczyło się jedynie „rozśpiewane jutro”, albo przyszłość, która stawała się straszliwym bóstwem, rozporządzającym losami wszystkich i wszystkiego.

Obie te ideologie opierały się na diabelskim kłamstwie twierdząc, że niosą ludziom zbawienie, że nareszcie rozwiążą ludzką tajemnicę we wszystkich jej możliwych wymiarach. Te doczesne mesjanizmy spustoszyły Europę i świat, mobilizując energię, wiarę i nadzieję milionów ludzkich istnień, spragnionych absolutu. Pod pozorem tworzenia nowego człowieka stosowały jedynie bezwzględną, samowolną siłę. Najpodlejszy cynizm przywdział szatę szczytnych, jakoby humanistycznych ideałów. Dzięki Bogu, ideologie te zniknęły z ziemi europejskiej. Europa zamknęła tę kartę swojej historii, nawet jeśli w dalszym ciągu jest głęboko zraniona jako miejsce, w którym zrodziły się obie te ideologie.

Święty Jan Paweł II w swojej książce „Pamięć i tożsamość” każe nam się zastanowić, czy przypadkiem nie stoimy ponownie w obliczu innej ideologii zła, subtelniejszej, mniej widocznej, gdyż bardziej podszywającej się pod skłonności istoty ludzkiej zranionej grzechem pierworodnym (chciwość, pycha, rozwiązłość, itd.)? Trudniejszej do nazwania, gdyż kształtującej powietrze, którym oddychamy, a także nasze mentalności i schematy myślowe, nasze przyzwyczajenia życiowe i kryteria dokonywanych wyborów... Ideologia ta jest nie mniej prometejska niż dwie poprzednie. Jej motorem jest upojenie wywołane przekraczaniem wszelkich granic na rzecz boga pieniądza, oraz wola systematycznego niszczenia świadomości moralnej. Ona również pragnie zbudować nowego człowieka, i z tego tytułu jest nie mniej totalitarna niż jej poprzedniczki. Jej bożyszczem jest nie państwo totalne, lecz jednostka totalna, pozbawiona wszelkiego zakorzenienia w naturalnych wspólnotach, takich jak rodzina i naród. W imię postępu technicznego i ekonomicznego jednostka ta staje się koczownikiem podporządkowanym falowaniom świata rządzonego przez imperatyw upowszechnionej zmienności i szalone pragnienie zerwania z ludzkim losem i z właściwymi mu ograniczeniami, na rzecz coraz większej rozkoszy. Tak więc „płynne życie”, o którym mówił Zygmunt Bauman, polski socjolog żydowskiego pochodzenia, wciąż jest skutkiem nieprzerwanego wiru ekscytacji i uzależnień, z jak największą korzyścią dla firm wielonarodowych.

Europa, udręczona sześćdziesięcioma latami masakr, nie nawiązała do humanizmu, którego przecież była kolebką. W jaki zresztą sposób miałaby się doń odwołać, skoro odcięła się od tego, co zrodziło ten humanizm, od wiary w Chrystusa, Słowo wcielone, przyjmujące na siebie całą naszą ludzką naturę?

Duchowy kryzys Europy siłą rzeczy spowodował kryzys antropologiczny, z którego Europa już może się nie podnieść. Systematyczne niszczenie rodziny propaguje się w imię wartości demokratycznych, których pierwotny sens został wypaczony. Pod pozorem walki z dyskryminacją pragnie się zatrzeć różnice płci w małżeństwie i wspierać wzorce rodzinne, w myśl których miłość małżeńska i przekazywanie życia stają się elementami możliwymi do rozdzielenia.

W tym wypadku także możemy się oprzeć na przenikliwej analizie i zbawiennych ostrzeżeniach Benedykta XVI przypominającego nam, że „tożsamość europejska wyraża się w małżeństwie i w rodzinie, i że Europa nie byłaby Europą, gdyby rodzina, ta podstawowa komórka organizmu społecznego, znikła i została całkowicie przekształcona”. Niestety wszyscy jesteśmy dziś świadkami gwałtownej agresji wobec małżeństwa i rodziny, zagrożonych zniszczeniem. . „Na zasadzie silnego przeciwieństwa, dodał Benedykt XVI, obecnie to osoby homoseksualne paradoksalnie domagają się, by ich wspólne życie zostało uznane prawnie, by je mniej lub bardziej upodobnić do małżeństwa. Skłonność ta odcina nas od całej moralnej historii ludzkości, w której, mimo różnorodnych prawnych form matrymonialnych, małżeństwo, zgodnie ze swoją istotą, zawsze było jednak uważane za szczególną łączność mężczyzny i kobiety, otwartą na dzieci, a więc w ten sposób tworzącą rodzinę. Nie chodzi tu więc o dyskryminację, chodzi o świadomość tego, czym jest osoba ludzka, jako mężczyzna i kobieta, i w jaki sposób ich wspólne życie może uzyskać formę prawną. Jeśli, z jednej strony, ich wspólne życie będzie się coraz bardziej odcinało od form prawnych, i jeśli, ponadto, charakter związku osób homoseksualnych coraz częściej będzie uważany za taki sam, jak charakter małżeństwa, wówczas zaniknie obraz istoty ludzkiej, czego konsekwencje mogą być nad wyraz poważne”. (Kardynał Joseph RATZINGER, "Europa, jej podwaliny dziś i jutro", Ibid.}

W imię konstruktywizmu opartego na prawdziwej nienawiści wobec natury ludzkiej, zamierza się doprowadzić do zniszczenia męskości i kobiecości, aby w ten sposób promować w całym świecie niezróżnicowanie płci.

Na rządy rozwijających się krajów Afryki, Azji i Oceanii wywiera się skandaliczną presję poprzez szantaż, zmuszając je do współpracy z tą zabójczą ideologią. Kiedy życie ludzkie postrzega się jako materiał dany po to, by nim zarządzać, wówczas transhumanizm staje się celem mobilizującym zasoby medycyny, nauki i techniki. Człowiek, ponieważ utracił daną mu przez Boga łaskę uczestniczenia w Jego własnym Życiu, stara się własnymi siłami ponownie zaspokoić swoje pragnienie absolutu, szczęścia i nieśmiertelności. Obecny konstruktywizm i charakteryzująca go zawziętość niszczenia są jednoznacznymi oznakami „dramatu humanizmu ateistycznego”, gdyż on zawsze ostatecznie musi zanegować sam siebie. Tak stało się w przypadku nazizmu i komunizmu.

Obecna apostazja musi wywierać wpływ na sposób, w jaki europejski człowiek postrzega sam siebie. Humanizm również może się stać ideologią zła. Albo raczej tego rodzaju ideologia może chcieć zaistnieć jako rozwinięcie/przerośnięcie humanizmu chrześcijańskiego, lecz w gruncie rzeczy jest wyłącznie jego perwersyjną karykaturą. Święty Jan Paweł II, który doświadczył nazizmu i komunizmu, nie bał się wykazać analogii między tymi totalitaryzmami i wywrotowym charakterem zbaczającej ze swojego toru „liberalnej demokracji” czy indywidualizmu „praw człowieka”, głoszonego w różnych deklaracjach.

Prawdziwy humanizm europejski zyskał swój twórczy wymiar dzięki Ewangelii. Wiara w Boga-Człowieka pozwoliła mu przyjąć całą prawdę, całe piękno i dobro zawarte w dziedzictwie greckiej i łacińskiej starożytności. Narody europejskie stały się sobą przyjmując chrzest.

Szczególnie wyraża się to w przypadku Polski. Jak powiedział święty Jan Paweł II, „wydarzenie to miało decydujące znaczenie dla narodzin narodu i dla kształtowania się jego tożsamości chrześcijańskiej. (...) Jako naród, Polska wyszła ze swojej prehistorii i zaczęła istnieć w historii.” Różne plemiona słowiańskie, czyli Polanie, Wiślanie, Ślężanie, Pomorzanie, Mazowszanie, wspólnie przyjmując wiarę katolicką ostatecznie stworzyły jeden organizm narodowy. Dusza Polski jest więc chrześcijańska lub wcale jej nie ma. Pośród najokrutniejszych prześladowań, pozbawiona wszelkiej suwerenności politycznej, Polska pozostała sobą pogłębiając swoją wiarę, zachowując pamięć swojego chrztu, i mając głęboką świadomość obowiązków i praw nadanych jej przez tę wiarę.

Wiara chrześcijańska nie tylko dała narodom twórczy wymiar, lecz także dała im cywilizację, to znaczy stworzyła zespół narodów mających to samo pochodzenie: „Rozprzestrzenianie się wiary na kontynencie sprzyjało kształtowaniu się różnych ludów europejskich, zaszczepiając im kultury o różnych cechach, jednak powiązane ze sobą dziedzictwem wspólnych wartości, tych wartości, które były zakorzenione w Ewangelii. Tak więc pluralizm kultur narodowych rozwinął się w oparciu o wartości wyznawane na całym kontynencie.” (Pamięć i tożsamość)

Polska, ponieważ umiała bohatersko stawić opór dawnym ideologiom zła, ma zasoby potrzebne, by stawić czoło nowym wyzwaniom antropologicznym i moralnym. Dusza Polski ma siłę wewnętrzną, potrzebną, by oprzeć się nowym zwodniczym sygnałom mesjańskiego konstruktywizmu. Zdoła to uczynić pod jednym warunkiem: że dochowa wierności obietnicom swojego chrztu. Raz jeszcze zacytujmy słowa znakomitego syna polskiego narodu, który, w tym samym mieście, gdzie się dziś znajdujemy, w roku 1979, zachęcał was do zachowania wierności Chrystusowi głoszonemu przez Kościół, pomimo komunistycznej tyranii. W ten sposób wskazał na misję, którą wyznaczył Polsce w odniesieniu do innych ludów Europy. O czym miała ona świadczyć, w porę i nie w porę, wobec potęg tego świata?

„Kościół przyniósł Polsce Chrystusa — to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa.

I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski — przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia.

Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła. Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa.

Jeśli jest rzeczą słuszną, aby dzieje narodu rozumieć poprzez każdego człowieka w tym narodzie — to równocześnie nie sposób zrozumieć człowieka inaczej jak w tej wspólnocie, którą jest jego naród. Wiadomo, że nie jest to wspólnota jedyna. Jest to jednakże wspólnota szczególna, najbliżej chyba związana z rodziną, najważniejsza dla dziejów duchowych człowieka. Otóż nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego — tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas — bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną — bez Chrystusa.” (Homilia Jana Pawła II, wygłoszona na placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979)

Tak więc Polska wskazuje drogę, nie chcąc automatycznie przyjmować pewnych rozporządzeń, wydawanych w ramach liberalnej globalizacji, zgodnych z logiką napływu migracyjnego, którą różne instancje chciałyby dziś narzucić. Wasz kraj zaznał komunistycznego internacjonalizmu, pogardzającego suwerennością i kulturą ludów w imię ograniczającego je ekonomizmu. Każdy emigrant jest oczywiście istotą ludzką godną poszanowania w swoich prawach, lecz praw ludzkich nigdy nie można oddzielać od związanych z nimi obowiązków. Czy można więc negować naturalne prawo określonego ludu do rozróżniania między uchodźcą politycznym i religijnym z jednej strony, który, chcąc ratować życie, ucieka z rodzinnej ziemi, a emigrantem ekonomicznym, chcącym ostatecznie się gdzieś osiedlić, nie uznając jednak przyjmującej go kultury za swoją?

Emigrant, szczególnie jeśli wywodzi się z innej kultury i religii, i jeśli uczestniczy w szeroko zakrojonym ruchu populacyjnym, nie jest absolutem relatywizującym prawo naturalne i wspólne dobro ludów. Każdy człowiek ma przede wszystkim prawo do życia w swoim kraju. Papież Franciszek z mocą przypomniał, że państwa europejskie często ponoszą częściową odpowiedzialność za destabilizację krajów stających się ośrodkami emigracyjnymi.

Problemu uchodźców nie da się rozwiązać u podstaw, przyjmując wszystkich pragnących osiedlić się w Europie. Ideologia indywidualizmu liberalnego popiera krzyżowanie ras, by tym bardziej wyrównywać naturalne granice ojczyzny i kultury, i tworzyć świat post-narodowy i jednowymiarowy, którego jedynymi wymiarami byłaby produkcja i konsumpcja. Powtarzam z pełnym przekonaniem: nam chodzi o współpracę we wspomaganiu integralnego rozwoju ludów dotkniętych wojną, korupcją i niesprawiedliwością globalizacji. Nie o to chodzi, by sprzyjać wykorzenianiu jednostek i ubożeniu ludów.

Niektórzy chętnie cytują fragmenty Słowa Bożego, chcąc, by przysłużyły się one powszechnej zmienności i wielokulturowości. Z łatwością szafuje się obowiązkiem gościnności wobec obcokrajowca w podróży, by w ten sposób uprawomocnić ostateczne przyjęcie emigrantów.

Kościół szanuje naturalne mediacje, które Stwórca uznał w swojej mądrości. Geniusz chrześcijański stał się wcieleniem Boga w ludzkim świecie nie po to, by świat zniszczyć, lecz by przyjąć na siebie odpowiedzialność za świat i wynieść go do chwały jego Bożego przeznaczenia. Święty Ireneusz z Lyonu mawiał: „Deus homo factus est ut homo fieret Deus: Bóg stał się człowiekiem, by człowiek stał się Bogiem”. Pomimo naszych rzeczywistych ograniczeń mamy pozwolić, aby Bóg odcisnął w każdym z nas swoje Oblicze, i aby każda ludzka twarz jaśniała światłem Bożym. Do tego zostaliśmy powołani Absolut nie niszczy naturalnych granic, lecz je szanuje, gdyż są dobre i potrzebne człowiekowi. To tylko fałszywe mesjanizmy, usiłując naśladować Boże Objawienie i promując nowego człowieka, odrzucają naturalne granice składające się na świat ludzki.

Polska, wierna obietnicom swojego chrztu, Polska, która rozświetliła XX wiek obecnością świętych takich jak siostra Faustyna, Maksymilian Kolbe, Jan Paweł II, powinna promować humanizm chrystocentryczny. Powinna świadczyć o tym, że sercem narodu jest jego kultura, i że duszą kultury jest wiara w Boga. Polska powinna być strażnikiem, ostrzegającym Europę przed niebezpieczeństwem jej milczącej apostazji.

Tagi:
Europa Christi

Wołanie o Europę Chrystusa

2018-10-24 10:55

Marian Salwik
Edycja rzeszowska 43/2018, str. VI

W dniach 15-16 października II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” zawitał do Rzeszowa, a dokładnie do Centrum Wystawienniczo-Kongresowego G2A Arena w Jasionce k. Rzeszowa. Rzeszów i ziemię rzeszowską spotkało szczególne wyróżnienie, bo obrady Kongresu z udziałem abp. Adama Szala – metropolity przemyskiego, bp Stanisława Jamrozka z Przemyśla i bp. Jana Wątroby – ordynariusza rzeszowskiego odbywały się w przeddzień i w sam dzień 40. rocznicy pamiętnego konklawe z 16 października 1978 r. Do wielkiego pontyfikatu Papieża Polaka nawiązywało hasło Kongresu: „Wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II”

Marian Salwik
Finał koncertu „Dekalog – 10 słów”

Dzień pierwszy – „Młodzi w Europie”

W atmosferę wydarzenia wprowadziły uczestników chór i orkiestra „Jednego Serca, Jednego Ducha”, w dalszej części pięknie współgrający z młodzieżą z duszpasterstwa muzycznego z Kamieńca Podolskiego i Lwowa pod muzycznym przewodnictwem i rozważaniami ks. Mykoły Bystrytskyi’ego.

Kto myślał, że na dłużej wkroczył w jakąś „krainę łagodności”, to za sprawą o. Stana Fortuny CFR szybko zweryfikował swoje odczucia. Występ tego charyzmatycznego franciszkanina z nowojorskiego Bronxu to był prawdziwy amerykański „rollercoaster” – ledwie wszedł na scenę w zgrzebnym szarym habicie, a już śpiewem, słowem, gestem czy nieustannym ruchem ewidentnie „skracał dystans” do słuchaczy. Cytując słowa św. Jana Pawła II: „Miłość mi wszystko wyjaśniła”, przekonywał, że siła Świętego Papieża płynęła stąd, że był człowiekiem z krwi i kości, był autentyczny. Tego właśnie potrzebują młodzi ludzie – autentyczności, a wtedy podejmą rzucane im wyzwania!

Inne było świadectwo por. Karola Cierpicy, żołnierza 6. brygady desantowej z Krakowa. W 2013 r. w Afganistanie został on ocalony przez 24-letniego amerykańskiego żołnierza Michaela Ollisa, który zginął, osłaniając go własnym ciałem. Wzruszająca była opowieść o spotkaniu z rodziną Ollisa, gdy jego ojciec mówił: „Nie po to Bóg zabrał nam syna, by nas zostawić samych; dał nam przybranego syna, Karola, dał nam córkę Basię i dwóch wnuków” (por. Cierpica nadał drugiemu synowi imię Michael – na cześć poległego wybawcy). „Kiedy tak naprawdę bałeś się o swoje życie?” – zapytał słuchaczy. Przeżycia w afgańskiej bazie Ghazni uświadomiły mu, że człowiek dostaje czasami „drugie życie”, by wyrwać się z grzechu.

27-letni Pio Corvino z włoskiej Foggi opowiedział o szczególnym doświadczeniu dwukrotnego uratowania jego życia przez wstawiennictwo św. Ojca Pio – po raz pierwszy przy jego narodzinach (czego przede wszystkim doświadczyła jego matka), po raz drugi, gdy miał lat 9 i podczas śmiertelnego zagrożenia chorobą sam doświadczył widzenia św. Ojca Pio i św. Michała Archanioła, który mu powiedział: „Nie bój się Boga! Zostałeś uzdrowiony przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa!”. Te przeżycia zaowocowały u Pio Corvino wolą poświęcenia życia Bogu – od 5 lat jest świeckim konsekrowanym, ewangelizatorem ulicy na Sycylii i nosi się z zamiarem wstąpienia do seminarium.

Trzeba jeszcze krótko wspomnieć o ekspresywnym wystąpieniu Hrystyny Podlisetskiej, wokalistki ukraińskiego zespołu Kana, która wobec doświadczenia wojny w Donbasie wołała, że nie ma czasu, by w sprawach wiary iść na kompromis.

Ukoronowaniem pierwszego dnia Kongresu „Europa Christi” w Rzeszowie była adoracja Najświętszego Sakramentu, po której błogosławieństwa udzielił bp Jan Wątroba. Dopełnieniem wieczoru były rozważania i cząstka różańca poprowadzona przez Jana Budziaszka.

Dzień drugi – „Św. Jan Paweł II patronem Europy”

Modlitwa różańcowa rozpoczęła również drugi dzień Kongresu. Następnie głos zabrał ks. inf. Ireneusz Skubiś – inicjator Ruchu „Europa Christi”. Ruch ten powstał w odpowiedzi na poganienie i utratę chrześcijańskiej tożsamości Starego Kontynentu. Bolesnym symbolem tych tendencji jest rezygnacja w wielu europejskich miastach z tradycji bożonarodzeniowych. Celem ruchu jest przywrócenie Europie świadomości, bo, jak zauważył ks. inf. Skubiś, „są nas miliony, a rządzi nami garstka liberałów i ateistów”. Ksiądz Infułat uzasadnił starania o to, by papież Franciszek ogłosił św. Jana Pawła – który wielokrotnie mówił o chrześcijańskich korzeniach oraz nawoływał do jedności Europy, sugerując, że powinna oddychać „dwoma płucami”: Wschodu i Zachodu – patronem Europy.

Intensywność drugiego dnia Kongresu określały prelekcje, panele, wystawy, m.in. z udziałem prof. Pavla Mačali, personalisty, historyka i archeologa, prof. Aleksandra Bobko, filozofa, aktora Adama Woronowicza, ks. prof. Waldemara Cisło, dyrektora Sekcji Polskiej Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Gratką dla uczestników była możliwość nabycia cennych publikacji (wydawnictw „Białego Kruka”, „Niedzieli”, płyt „Jednego Serca, Jednego Ducha”), a nawet zdobycia autografów, np. występującego również na Kongresie Arturo Mari, fotografa Jana Pawła II.

Centrum dnia była dziękczynna Eucharystia – o 17.15, a więc w godzinie pamiętnego konklawe – za wybór i pontyfikat św. Jana Pawła II. Najświętszej Ofierze przewodniczył i homilię wygłosił bp Jan Wątroba. Ordynariusz rzeszowski zauważył, że św. Jan Paweł II zaufał Bogu i tej ufności uczył nas wszystkich. Wyznacznikiem jego posługi były słowa: „Jezu, ufam Tobie!”. Kiedy indziej, wołając za Jezusem: „Wypłyń na głębię!”, wzywał do wysiłku umysłu, bo zależało mu, żebyśmy nie byli płytcy, powierzchowni, „na niby”.

Kaznodzieja przypomniał, że w pierwszych latach pontyfikatu był świadkiem tego, że Jan Paweł II nie tylko Polskę pokazał światu, ale i Polakom pokazał świat. Za naszym Rodakiem na Stolicy Piotrowej powtórzył, że „to, co zostało nam dane, to i zadane. Stąd wywodzi się konieczność czerpania z głębi wiary. Do tej modlitwy dziękczynnej dołączmy prośby, by Europa chciała trwać przy Chrystusie, a papież Franciszek ogłosił św. Jana Pawła II patronem Europy”.

Finałem Kongresu „Europa Christi” w Rzeszowie był koncert „Dekalog” autorstwa Radka Granowskiego i Marcina Pospieszalskiego, z udziałem m.in.: o. Stana Fortuny z USA, Leviego Sakali z Zambii, Józefa Skrzeka, Andrzeja Lamperta, Luxtorpedy, „Maleo” Malejonka, orkiestry Filharmonii Podkarpackiej i in. Ideę koncertu najlepiej oddają słowa św. Jana Pawła II: „Dziesięć prostych słów, od których zależy przyszłość Polski, Europy, świata...”.

Wydarzeniu towarzyszyła wystawa „Dekalog w obrazach”, która była wcześniej prezentowana w Częstochowie w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II. Plastyczny projekt jest inspirowany płytą „Dekalog”.

Czy dwa dni Kongresu w Rzeszowie wzniecą w nas ogień do działania? Jeżeli chcemy, by nasz kontynent pozostał „Europą Chrystusa”, to dzisiaj nie wystarczy tylko dziękować za osobę i wielki pontyfikat św. Jana Pawła II. Trzeba nam podjąć wyzwanie i „wypłynąć na głębię”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wróblewski: Oczekuję szybkiego orzeczenia Trybunału ws. aborcji

2018-11-12 12:59

Rozmowa z dr. Bartłomiejem Wróblewskim, posłem PiS, który przed rokiem złożył wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej.

Artur Stelmasiak: - Dwa tygodnie temu minął rok, od kiedy złożył Pan skargę do Trybunału Konstytucyjnego w imieniu 106. posłów. Nic w tej sprawie się do tej pory nie wydarzyło. Nadal nie wyznaczono terminu rozprawy. Jak Pan ocenia tę sytuację?

www.bartlomiejwroblewski.pl

Bartłomiej Wróblewski: - Sprawa ochrony życia należy do najważniejszych kwestii konstytucyjnych. W mojej ocenie przepisy pozwalające na przerywanie ciąży, czyli na zabicie dziecka ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności, są niekonstytucyjne. Trybunał Konstytucyjny od dawna stoi na stanowisku, że prawo do życia chroni dziecko także przed narodzeniem. W sprawie przesłanki eugenicznej jeszcze się nie wypowiedział, bo ta regulacja nie została wcześniej zaskarżona. Dlatego rok temu wraz ze 106 posłami wnieśliśmy wniosek o zbadanie tej kwestii. Naszą ocenę podzieliła Komisja Ustawodawcza Sejmu, co znalazło następnie odzwierciedlenie w stanowisku Marszałka Sejmu przekazanego Trybunałowi. Również opinia Prokuratora Generalnego wspiera nasz wniosek. To uprawdopodabnia naszą ocenę niekonstytucyjności obowiązującej regulacji. Dlatego należałoby oczekiwać szybkiego rozpatrzenia wniosku przez Trybunał Konstytucyjny.

- Czy po roku czasu przymiotnik "szybko" nadal jest uprawniony w tej sprawie?

- Rozumiem wątpliwość, bo minął już rok. Od początku podkreślałem, że sprawa jest bardzo ważna i dlatego pośpiech byłby niewskazany, bo rozstrzygnięcie nie powinno budzić żadnych zastrzeżeń. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że teraz dalsze przeciąganie tej sprawy już trudno uzasadnić.

- Ale jak rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, to też Pan mówił, że niebawem powinno być orzeczenie.

- Zgodnie z deklaracjami z TK miałem nadzieję, że sprawa zostanie rozpatrzona w podobnym czasie jak w 1996/97 r., czyli w kilka miesięcy. Sprawa jest na tyle ważna, że każdy kolejny miesiąc zwłoki jest coraz mniej zrozumiały przez posłów, którzy podpisali się pod wnioskiem, ale i przez opinię publiczną. Także ponad 800 tys. osób podpisało się pod obywatelskim projektem zmianą ustawy argumentując to między innymi niekonstytucyjnością obowiązującej regulacji. Sędziowie stoją na straży praw i wolności konstytucyjnych i ich obowiązkiem jest rozpatrywanie spraw bez zbędnej zwłoki, a już w szczególności, gdy chodzi onajważniejsze prawa i wolności jednostki. Nasz wniosek dotyka ochrony życia, czyli ostatecznie rzeczy najbardziej podstawowej.

- Ta sprawa jest łatwiejsza od tej rozpatrywanej w 1997 roku. Wówczas Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie po niespełna 6 miesiącach. Na co teraz pani prezes Trybunału czeka?

- Rzeczywiście sprawa z 1997 r. była trudniejsza i miała charakter precedensowy. To wówczas zapadły kluczowe rozstrzygnięcia. Trybunał orzekł, że dziecko przed narodzeniem jest człowiekiem oraz, że chroni je prawo do życia. Innymi słowy dla sprawy niekonstytucyjności aborcji eugenicznej większość istotnych kwestii już została rozstrzygnięta. Stąd oczekiwanie rychłego orzeczenia Trybunału.

- Niektórzy twierdzą, że pani prezes TK Julia Przyłębska celowo blokuje prace i nie wyznacza terminu rozprawy. Zakładają, że może być to prawda, bo taki mamy Trybunał.

- Martwią mnie takie dywagacje. Zakładam, że szybko poznamy termin rozprawy, co przetnie wszelkie spekulacje.

- A może TK ma jakieś ważniejsze sprawy, niż życie ludzkie?

- Trybunał zajmuje się zawsze ważnymi sprawami. Niemniej i wśród nich jest hierarchia. Bez wątpienia ochrona praw i wolności człowieka jest na pierwszym planie, a godność człowieka i prawo do życia są wśród nich najważniejsze. To dlatego w niespełna sześć miesięcy wydano orzeczenie w 1997 r. Kwestie dotyczące innych praw konstytucyjnych czy spraw ustrojowych są oczywiście także istotne, ale ustępują ważnością tego rodzaju rozstrzygnięciom. Ostatecznie najważniejszą rolą sądów konstytucyjnych jest bowiem obrona praw jednostki, szczególnie tych najbardziej podstawowych.

- Wraz z końcem kadencji sejmu wygasa wniosek do TK, który Pan złożył. Gdyby się potwierdził najczarniejszy scenariusz i skarga przepadłaby, to...

- Wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo sprawa jest zbyt ważna.Różne byłyby też implikacje prawne i polityczne. Gdyby jednak tak się stało, na pewno pojawiłyby się głosy domagające się zasadniczej reformy Trybunału, co po trudnych doświadczeniach sporów z lat 2015-2016 byłoby dla tej instytucji chyba zabójcze. Jestem jednak optymistą i wierzę w niezawisłość i odpowiedzialność sędziów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przywrócenie klauzuli sumienia w USA: zwycięstwo zdrowego rozsądku i wolności religijnej

2018-11-12 20:21

vaticannews.va / Waszyngton (KAI)

Amerykańscy biskupi dziękują administracji Donalda Trumpa za wprowadzenie regulacji przywracających klauzulę sumienia ze względów religijnych i etycznych. Nazywają je „zwycięstwem zdrowego rozsądku”. Oświadczenie podpisał przewodniczący konferencji kard. Daniel DiNardo i abp Joseph Kurtz, szef komitetu ds. wolności religijnej przy episkopacie USA.

Jolanta Marszałek

Jesteśmy wdzięczni za tę decyzję, bo pozwala ona tym, którzy mają szczere religijne lub moralne przekonania, nie brać udziału w aborcji czy sterylizacji – czytamy w oświadczeniu episkopatu. Regulacje – dodają hierarchowie – dają możliwość religijnym instytucjom oświatowym i zdrowotnym żyć swoją wiarą i pomagać innym bez obaw, że będą karane przez rząd federalny.

Według amerykańskich biskupów nowe przepisy są również przywróceniem wolności religijnej, zgodnie z Pierwszą Poprawką do amerykańskiej konstytucji i innymi obowiązującymi od lat ustawami. Jest to już kolejna tego typu decyzja po zeszłorocznym rozszerzeniu klauzuli sumienia na środki antykoncepcyjne. O zmianie w prawie w październiku 2017 r. biskupi mówili wtedy, że naprawia ona anomalię, która nigdy nie powinna była się pojawić i na pewno nie powinna się powtórzyć.

Rozszerzenie zasad, poza organizacjami o naturze religijnej, obejmuje także organizacje non-profit i małe przedsiębiorstwa, które z względów moralnych mogą nie świadczyć usług, jakie proponuje amerykański Departament Zdrowia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem