Reklama

Abp Ryś dla KAI: katecheza bez ewangelizacji jest marnowaniem sił i środków

2017-10-13 16:51

Dorota Abdelmoula (KAI) / Lublin


Katecheza, której nie towarzyszy ewangelizacja, więcej: której nie poprzedza ewangelizacja, jest marnowaniem sił i środków - mówi w rozmowie z KAI łódzki arcybiskup nominat Grzegorz Ryś, nawiązując do listopadowego IV Ogólnopolskiego Kongresu Nowej Ewangelizacji, którego przedmiotem będzie dialog między katechetami i ewangelizatorami.

KAI: Księże Arcybiskupie, najbliższy kongres Ogólnopolski Kongres Nowej Ewangelizacji poświęcony będzie towarzyszeniu młodzieży. Jakie są największe wyzwania w tym zakresie?

- Wyzwania są dwa. Jedno to podzielenie się inicjatywami, których jest niemało, związanymi z nieco odmiennym prowadzeniem młodych do sakramentu bierzmowania, i wyprowadzanie ich dalej. Szalenie ważne jest pokazywanie bierzmowania jako sakramentu inicjacji chrześcijańskiej, czyli pewnego punktu wyjścia, a nie tylko dojścia. Ponieważ takich metod pracy w Kościele nie brakuje, warto znaleźć miejsce, w którym można się podzielić tymi doświadczeniami.

Drugim wyzwaniem jest spotkanie dwóch środowisk. Nieco upraszczając: jedno z tych środowisk, to środowisko ewangelizatorów, a drugie katechetów. To spotkanie jest konieczne, choć nieoczywiste, bo można od niego uciekać, chowając się za łatwe sformułowania, jak np. to, że nasza katecheza ma charakter ewangelizacyjny. Może czasami ma, ale jeśli to stwierdzenie jest jedynie ucieczką od tematu - to jest samobójstwo. Katecheza, której nie towarzyszy ewangelizacja, więcej: której nie poprzedza ewangelizacja, jest marnowaniem sił i środków.

Reklama

Oczywiście, można założyć, że ten człowiek, którego na razie uczymy, zostanie zewangelizowany i wówczas ta wiedza w nim odżyje i podda ją nowej syntezie. Pojawia się jednak pytanie, po co fundować mu taki proces, kiedy o wiele sensowniej jest otworzyć go na doświadczenie spotkania z Jezusem, jako Panem i Zbawicielem i po takiej decyzji pogłębiać ją, ucząc go.

Spotkanie tych dwóch środowisk: katechetów i ewangelizatorów jest konieczne i one mogą sobie nawzajem pomóc - i to jest celem tego kongresu.

KAI: Katecheza i ewangelizacja to przestrzenie, o których często mówimy także w kontekście dialogu z młodzieżą przed przyszłorocznym zgromadzeniem Synodu Biskupów. Czy, według Księdza Arcybiskupa, ten dialog jest prowadzony?

- Myślę, że z tym dialogiem nie jest najgorzej. Nie mam wiedzy, ani kompetencji, żeby odpowiadać za wszystkich biskupów, ale wiem, że takich płaszczyzn nie brakuje. Myślę o tym, za co sam trochę odpowiadam, czyli o środowiskach ewangelizacyjnych, w których to dialog jest metodą pracy.

Mam w pamięci Światowe Dni Młodzieży i obrazy, które dla mnie były zaskoczeniem: że młodzi rozpoznają biskupów na ulicy, że koniecznie chcą się z nimi spotkać, że nie ma paraliżu po ich stronie. Mam w głowie takie miejsca takie miejsca, gdzie dialog nie jest oczywisty, a jest sensowny - np. wyjście z Przystanku Jezus na Przystanek Woodstock. Tych miejsc nie brakuje, pytanie, na ile możemy z nich jeszcze lepiej skorzystać.

KAI: ŚDM, o których Ksiądz Arcybiskup wspomniał, powracają w rozmowach jako najczęstszy przykład tego dialogu. Dlaczego? Czy dlatego, że było to tak ważne doświadczenie, czy może z tego względu, że być może w niektórych miejscach spoczęliśmy po nim na laurach?

- Myślę, że gdyby przepytać każdą z diecezji, to okazałoby się, że nie było w minionym roku powszechnego uśpienia po zakończeniu ŚDM. Na tym doświadczeniu wiele budowano dalej, np. w Krakowie. Budowano w systematycznym kluczu, bo czymś innym jest zrobić jedno wielkie wydarzenie, a czymś innym pracować systematycznie.

Nie chcę powiedzieć, że jest idealnie, bo, na moje wyczucie, w przyszłorocznym Synodzie ostatecznie nie chodzi o młodzież, ale o pytanie o to, na ile młodzież ma w Kościele doświadczenie, że się jej towarzyszy w rozmaitych sytuacjach, zwłaszcza w kwestii rozeznawania decyzji życiowych. I tu nie jest chyba wszystko oczywiste.

W naszym polskim Kościele pojęcie towarzyszenia przebija się z trudem. Charakterystyczne jest dla mnie to, że młodzi ludzie mówią, że większe doświadczenie towarzyszenia mają w modlitwie wstawienniczej, niż w sakramencie pokuty. Z jednej strony możemy narzekać na sposób sprawowania przez nas sakramentu pokuty, ale może lepiej byłoby zobaczyć, że pojawiła się w Kościele w Polsce taka forma posługi, jaką jest modlitwa wstawiennicza. Ona owocuje także w ten sposób, że młody człowiek, nad którym Kościół się modli, odnajduje w sobie odwagę i siłę, żeby dojść do sakramentu pokuty. To temat, którego nie da się rozstrzygnąć w kilku zdaniach.

KAI: W kontekście Nowej Ewangelizacji pojawiają się też zarzuty “pentakostalizacji” Kościoła w Polsce. Jak do nich podchodzić?

- Przede wszystkim, z zachowaniem proporcji, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Mówimy o tych zarzutach w kontekście misji i jedności Kościoła, czyli tego, do czego wzywa nas wszystkich papież Franciszek: wyjścia na zewnątrz, ale z doświadczeniem jedności Kościoła. Tego Kościoła, który rozumie ekumenizm jako wymianę duchowych darów. To nie oznacza, że zdarzają się sytuacje wątpliwe, czy trudne. Owszem, one są, ale nie chodzi o to, byśmy od razu odpowiadali: to dobre, to złe, a to jest nadużyciem. Musimy wypracować metody rozeznawania, które pomogą opisać nam każde ze zjawisk, co do którego rodzi się w nas jakakolwiek wątpliwość.

Tagi:
wywiad Abp Grzegorz Ryś

Abp Ryś: Nie przegapmy ran Chrystusa, które nam pokazuje na swoim uwielbionym ciele

2018-04-16 11:24

xpk / Łódź (KAI)

Nie przegapmy ran Chrystusa, które nam pokazuje na swoim uwielbionym ciele! Nie odwróćmy wzroku, od tego co się stało. Dotknijmy, dotknijmy ich, a tym samym okażemy rodzinie, parafii, wspólnocie ludzi, naszą najgłębszą ludzka solidarność – mówił abp Grzegorz Ryś w przededniu konferencji zatytułowanej: Praca – Przedsiębiorczość – Społeczna gospodarka rynkowa, która odbędzie się na Politechnice Łódzkiej 16 kwietnia.

Archidiecejza Łódźka

W homilii metropolita łódzki nawiązał do tragedii rodziny z parafii Tuszyn Las, która w minionych dniach doświadczyła dramatu utraty wszystkiego, co posiadała. – Jezus uwielbiony i zmartwychwstały przychodzi do swoich uczniów i pokazuje im swoje rany. Ten Pan, który przez wydarzenia Paschalne zwyciężył zło, zwyciężył śmierć, pokazuje uczniom rany na rekach, nogach i boku i każe dotknąć tych ran. Te rany Chrystusa, to wszyscy nasi bracia cierpiący, chorzy, ubodzy, bezdomni, bezrobotni. Dotknijcie tych ran, nie odwracajcie wzroku! Nie chodzi, by przeczytać tekst w gazecie, ale zainteresować się w sposób konkretny, praktyczny – apelował abp Ryś.

- Każdy z nas może mieć tyle inicjatywny, na ile nam życie pozwala. Oto żywa rana na ciele Jezusa, która jest wśród nas, w naszym Kościele, który tworzymy, w naszej diecezji. Nie wolno nam odwracać wzroku. Te rany są tym, po czym uczniowie poznają Zmartwychwstałego Pana. To jest znak Jego tożsamości. Nie ma Jezusa bez ran! – zauważył.

Metropolita łódzki przypomniał również - odnosząc się tematu konferencji – encyklikę papieża Jana Pawła II zatytułowaną „Sollicitudo rei socialis”, której tematem przewodnim jest słowo - „solidarność”. – Słysząc to słowo można myśleć o najważniejszych sprawach w świecie, najważniejszych wyzwaniach tego świata. Ale słysząc to słowo, można się przenieść myślą, modlitwą, troską, ofiarnością do tego zrujnowanego domu rodzinnego w Tuszyn Lesie. To jest miejsce, które teraz wymaga naszej solidarności – zakończył arcybiskup. [xpk]

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Londyn: Sąd Apelacyjny odrzucił apelację w sprawie Alfiego Evansa

2018-04-25 20:49

abd (KAI) / Londyn

Po trwającej blisko 5 godzin rozprawie, Sąd Apelacyjny w Londynie odrzucił apelację złożoną przez ojca Alfiego Evansa i tym samym odmówił zgody na transport chorego dwulatka do Włoch "gdyż nie jest to w jego najlepszym interesie".

Kaspars Grinvalds/fotolia.com

Po blisko pięciogodzinnej rozprawie Sądu Apelacyjnego w Londynie, zapadł wyrok w sprawie dwuletniego Alfiego Evansa, cierpiącego na niezdiagnozowaną i najprawdopodobniej nieuleczalną chorobę neurologiczną. Sąd odrzucił apelację złożoną przez ojca chłopca. Tym samym choremu dziecku po raz drugi odmówiono zgody na wyjazd do Włoch, w celu kontynuowania leczenia, argumentując to faktem, że "nie jest to w jego najlepszym interesie".

Alfie Evans przebywa obecnie w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców. Po 11 godzinach chłopcu ponownie podano tlen, a władze szpitala poinformowały, że kontynuowane będzie leczenie paliatywne. Rodzice chłopca walczyli o przetransportowanie go do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Także dyrektor szpitala przybył do Liverpoolu, by osobiście porozmawiać z władzami placówki, w której przebywa chłopiec, jednak nie został wysłuchany.

Apele o ratowanie chłopca ponawia wiele środowisk Kościelnych i świeckich. Kilkukrotnie prosił o to papież Franciszek, wezwanie ponawiał także prezes papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglia. Wiele instytucji zbiera podpisy pod petycjami o pomoc dla Alfiego. CitizenGo zebrała ponad 200 tys. podpisów pod apelem skierowanym do władz szpitala Alder Hey. Z kolei ojciec Alfiego Thomas Evans, prowadzi w internecie zbiórkę podpisów pod prośbą do królowej Elżbiety II i brytyjskiego Parlamentu.

Niespełna 2-letnie Alfie Evans cierpi na niezdiagnozowaną i najprawdopodobnie nieuleczalną chorobę neurologiczną. Od grudnia 2016 r. przebywa w szpitalu Alder Hey w Liveropplu, gdzie, wg lekarzy, utrzymywany jest przy życiu jedynie dzięki aparaturze medycznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kraków modli się za Alfiego Evansa

2018-04-26 20:58

md / Kraków (KAI)

Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia – mówił ks. Andrzej Muszala w kościele św. Marka w Krakowie podczas Mszy św. w intencji Alfiego Evansa. W świątyni licznie zgromadzili się krakowianie, którzy solidaryzują się z dwulatkiem i jego rodzicami.

Alfie Evans/facebook.com

Na początku Mszy św. ks. Andrzej Muszala, który jest dyrektorem Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki UPJPII i szefem Poradni Bioetycznej, powitał wszystkich, którzy „solidaryzują się z Alfiem Evansem, niespełna dwuletnim dzieckiem, któremu w białych rękawiczkach usiłowano zakończyć uporczywą terapię, a zafundowano uporczywe umieranie”.

„Ale Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia. Już kolejny dzień żyje odłączony od maszyny podtrzymującej życie, wbrew wszelkim kalkulacjom. A miał żyć tylko trzy minuty” - mówił kapłan.

Celebrans podkreślił, że krakowianie wspierają małego chłopca z Liverpoolu i zachęcał do wspólnej modlitwy za to dziecko. „Ponieważ nie możemy mu pomóc fizycznie, modlimy się do Boga, który jest Dawcą wszelkiego życia. Modlimy się za niego, za jego rodziców, i też o jakąś mądrość i opamiętanie dla tych, którzy ustalają prawa, ażeby pozwolono mu żyć i pozwolono mu na normalną, ludzką terapię” – dodał.

W kościele św. Marka licznie zgromadzili się krakowianie, wśród nich było wiele rodzin z małymi dziećmi. W Mszy św. uczestniczyli również przygotowujący się do przyjęcia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej w prowadzonym przez siostry jadwiżanki Ośrodku Katechumenalnym, który działa przy tej świątyni.

Mieszkańcy Krakowa wyrażają swoją solidarność z Alfiem, przynosząc także maskotki, zabawki i świeczki pod siedzibę konsulatu honorowego Wielkiej Brytanii na ul. św. Anny. Na murach kamienicy umieszczono napis po angielsku „God save Alfie Evans”, a także napisy w językach angielskim i polskim, jak: „Trzymaj się, Alfie. Modlimy się za ciebie” czy „Wielka Brytanio, nie będziesz już nigdy wielka”. Pod murem wciąż płoną świece, dzieci wraz z rodzicami układają duże i małe maskotki oraz wiązanki kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem