Reklama

Z notatnika biskupa Andrzeja

Najbardziej upokarza szatana pokora Maryi

2017-10-10 13:30

Bp Andrzej Przybylski

Graziako

Bardziej niż największa potęga, moc, mądrość kogokolwiek na ziemi. To nie pycha złości szatana, ale pokora, bo pycha jest mu bliska, a pokora jest dla niego czymś kompletnie obcym. Ludzie pyszni, nigdy nie zrozumieją pokory Maryi i zawsze będzie ich denerwować jakakolwiek maryjna pobożność.

Będą ją ośmieszać, posądzać o dewocje i zacofanie, o zasłanianie Jezusa i Ducha Świętego. Ale czy pokora może zasłonić Boga? Czy przypadkiem nie czyni tego przede wszystkim pycha?

W tym jest właśnie siła każdej modlitwy z Maryją, w tym jest też moc Różańca. Bóg pysznym się sprzeciwia a pokornym daje łaski. Nikt nie dorówna pokorze Maryi, możemy jedynie przez Jej pokorę modlić się owocnie do Pana.

Tagi:
bp Andrzej Przybylski

Po prostu można „zbiskupieć”

2018-06-20 08:09

Ewa Oset
Edycja częstochowska 25/2018, str. IV

W przerwie między biskupimi zajęciami siadam przed Bogiem i sobie przypominam, co czułem i co myślałem, kiedy byłem wikariuszem, duszpasterzem młodzieży i studentów, kurialistą, rektorem seminarium czy proboszczem na parafii. To sprowadza mnie na ziemię

Zofia Białas

Ewa Oset: – Kapłaństwo Księdza Biskupa zrodziło się w środowisku częstochowskim. Jak to się stało, że chłopak z Walewic k. Łowicza przyjechał studiować do Częstochowy, a po ukończeniu studiów pedagogicznych poszedł do seminarium duchownego?

Bp Andrzej Przybylski: – Kiedy życie czyta się od końca, to się lepiej widzi, że to nie my kierujemy swoimi losami, ale pięknie planuje je Pan Bóg. Do dziś się zastanawiam, dlaczego przed laty wybrałem Częstochowę. Mogę to uzasadnić tylko Bożymi planami, bo po ludzku bliżej miałem Warszawę czy choćby Łódź, gdzie chodziłem do liceum. Najwyraźniej Matka Boża zaplanowała, abym studiował pod Jasną Górą, żebym tu mógł przeżyć nawrócenie i odkryć powołanie do kapłaństwa. A konkretnych wydarzeń i osób, które towarzyszyły moim wyborom, jest tak wiele, że aż trudno jest je wszystkie wymienić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Młode małżeństwa Pod Czwórką

2018-06-21 19:54

Agata Iwanek

Agata Iwanek

Spotykają się tam w każdą trzecią środę miesiąca na Mszy Świętej o godz. 19.00, by potem adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, a na koniec uczestniczyć w konferencji. Kontynuacją tych wydarzeń są tzw. grupki dzielenia (za każdym razem wybierane losowo), odbywające się w ustalonym przez małżeństwa terminie. Tam wspólnie mogą doświadczać Słowa Bożego. Ta nowo powstała grupa formuje się od października, a opiekuje się nią biskup Jacek Kiciński. Już po wakacjach „wspólnota z Katedralnej” wybierze swoją oficjalną nazwę i wznowi swoje spotkania.

Zapraszamy młode małżeństwa do dołączenia we wrześniu!

Zobacz zdjęcia: Nowa wspólnota na Katedralnej


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Ks. Adama Drwięgi wspomnienie o Janie Pawle II we Wrocławiu

2018-06-21 22:29

Agnieszka Bugała

Arch. Ośrodka Audiowizualnego we Wrocławiu

- Czas drugiej papieskiej pielgrzymki do Ojczyzny był bardzo specyficzny. Ciągle jeszcze trwał stan wojenny, może nie tak rygorystyczny jak zaraz po jego wprowadzeniu, ale ciągle jeszcze wielu ludzi przetrzymywano. Kiedy padła decyzja o wizycie Jana Pawła II, wielką niewiadomą było to, jak zachowa się władza. Dla nas we Wrocławiu pierwszym organizacyjnym problemem okazał się wybór miejsca na spotkanie Papieża z wiernymi. Były brane pod uwagę Pola Marsowe i Partynice. Ostatecznie wybrano Partynice, dlatego że teren był większy i lepiej zlokalizowany. Archidiecezja wrocławska, niepodzielona jeszcze w tym czasie, była ogromna. Spodziewano się zatem wielu pielgrzymów. W niedługim czasie kard. Henryk Gulbinowicz zatwierdził projekt ołtarza. Była to figura Chrystusa Zmartwychwstałego z palcami uniesionymi w kształcie litery V oznaczającej Wiktorię, czyli zwycięstwo. Byłem odpowiedzialny za budowę ołtarza, sektorów, organizację służby porządkowej, dlatego bardzo często musiałem spotykać się z władzami miejskimi i milicją. Z przygotowaniami wiązały się też częste wyjazdy do Warszawy na spotkania z władzami centralnymi. W trakcie przygotowań okazało się, że rządzący byli nam przychylni. Kiedy członkowie partii występowali razem, zachowywali się bardziej urzędowo, ale gdy rozmawiałem z każdym z nich indywidualnie, nie robili żadnych problemów. Był rok 1983, a więc dwa lata po zamachu na Ojca Świętego. Wtedy władza bardzo obawiała się tego, że gdyby Papieżowi stało się coś w Ojczyźnie, to właśnie ona odpowiadałaby za to. W świat poszłoby, że polscy komuniści zabili Papieża. Nie mogli na to pozwolić. Oczywiście nie była to pełna współpraca i pomoc. Zdarzały się też takie sytuacje, że „ktoś” rozpuszczał informację, o tym, że jeśli pielgrzym nie ma biletu, wjazdówki, nie zostanie wpuszczony do Wrocławia. Ludzie bali się sytuacji, że zostaną zatrzymani i nie zobaczą Papieża ani na żywo, ani w telewizji. Wtedy na antenie telewizyjnej poprosiłem, by puścić dodatkowo informację, że na rogatkach miasta będzie można nabyć jeszcze bilety parkingowe. Wielu księży dziękowało mi później, mówiąc, że to rozwiało ich wątpliwości. Do końca bowiem nie wiedzieli, czy wyruszyć.

Aby wizyta przebiegła sprawnie, trzeba było wydrukować bilety i zorganizować parkingi (głównie na autostradzie). W tym czasie nie było żadnych wolontariuszy czy komputerów. Kurialne siostry same rozprowadziły ponad milion biletów. Dzień przed pielgrzymką, 20 czerwca, otworzyliśmy sektory, żeby ludzie mogli się w nich gromadzić. Baliśmy się tego, jak zachowa się milicja przy wpuszczaniu wiernych. Na Partynicach utworzono pięć bram wyjściowych. Mogło się tak zdarzyć, że służby rozpoczną bardzo rygorystyczną kontrolę, przez co ludzie nie zdążyliby uczestniczyć w spotkaniu z Papieżem. Bojąc się tego czarnego scenariusza, tuż przed pielgrzymką poleciłem wszystkim proboszczom, by wraz ze swoimi grupami wyruszyli dwie godziny wcześniej niż to było zaplanowane. W efekcie przed przyjazdem Papieża Partynice były napełnione. Ciekawostką jest to, że służby jednej z uczelni badały wcześniej przepustowość ludzi przy pomocy wojska i powiedziały, że opuszczanie tego terenu zajmie co najmniej 5 godzin. Okazało się, że pielgrzymom wystarczyły dwie godziny. Nikogo nie stratowano i nic złego się nie stało. Kilka dni przed przyjazdem Papieża nastąpiło oberwanie chmury i to akurat w części południowej Wrocławia. Baliśmy się niesprzyjających warunków atmosferycznych, tego, że ludzie ugrzęzną w błocie. Na szczęście w dzień pielgrzymki zaświeciło słońce i była piękna pogoda. Wszystko wyparowało. Atmosfera była wspaniała, a ludzie życzliwi. To była bardzo udana pielgrzymka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem