Reklama

Ks. Kwiatkowski SJ: chrześcijanom w Syrii trzeba pomóc!

2017-10-09 15:56

mip / Warszawa / KAI

PKWP

O pomoc chrześcijanom w Syrii zaapelował podczas spotkania autorskiego ks. Zygmunt Kwiatkowski, autor książki „Za Daleki Bliski Wschód”. Prezentacja najnowszej książki Wydawnictwa Święty Wojciech odbyła się w Sekretariacie Episkopatu Polski w Warszawie.

Jezuita podkreślił wyjątkową troskę syryjskich chrześcijan o zachowanie tradycji Kościoła pierwotnego. Przejawia się to w rytach rycie zachodniosyryjskim, maronickim, bizantyjskim, czy koptyjskim. - Oni mówią: „my chcemy tu zostać, chcemy, żeby nasz kościół tu przetrwał i zachował tradycję”. Trzeba im w tym pomóc – wskazał ks. Kwiatkowski.

Na terenach dzisiejszej Syrii już od czasów apostolskich istniała wspólnota chrześcijańska. Przez całe stulecia wytrzymywała ona napór islamu, starała się prowadzić z nim dialog kulturowy i cywilizacyjny, a tym samym także religijny, zanurzony w zwykłej codzienności sąsiedzkiej i obywatelskiej.

Autor książki "Za Daleki Bliski Wschód" przypomniał, że obecnie na Bliskim Wschodzie toczy się krwawa wojna. Początkowo walczące strony niejako wyłączały z tego konfliktu chrześcijan – twierdziły, że to nie ich sprawa, że nie mają się oni w to mieszać, a nic złego im się nie stanie. Posługujące się ideologią terroru tzw. Państwo Islamskie szybko zmieniło jednak zarówno retorykę, jak i praktykę wojenną.

Reklama

Ks. Kwiatkowski skrytykował działania krajów zachodnich, które apelują o pomoc uchodźcom, a nie starają się, by pomóc ofiarom tamtejszej wojny w lepszym dostępie do leków, niezbędnych do przeżycia pieniędzy, czy informacji płynących z innych krajów. - Syryjczykom codziennie towarzyszy paraliżujący strach o utratę życia. A świat biernie przygląda się ich losowi – powiedział.

Zdaniem jezuity migracja mieszkańców Półwyspu Arabskiego i Bliskiego Wschodu do Europy jeszcze kilka lat przed wybuchem Wiosny Arabskiej stała się trendem, który tylko wzmocniła niepewność wywołana przez wojnę.

Książka o. Kwiatkowskiego pt. "Za daleki Bliski Wschód" ukazała się nakładem Wydawnictwa Święty Wojciech, pod patronatem honorowym Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie i stowarzyszenia Głos Prześladowanych Chrześcijan.

- Reportaż jest nie tylko lekturą, będąca wynikiem przemyśleń autora, lecz także relacją świadka o tym, co jest faktyczną przyczyną tej wojny i jakie konsekwencje niesie ona ze sobą. Ten świadek jezuita, który większość swojego życia poświęcił pracy zarówno dla chrześcijan, jak i muzułmanów, wypowiada słowa będące głosem tych, którzy tego głosu nie mają. To my musimy być ich głosem - tak o najnowszej książce o. Zygmunta Kwiatkowskiego SJ pt. "Za daleki Bliski Wschód" mówi dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. Waldemar Cisło.

O. Zygmunt Kwiatkowski SJ przez ponad trzydzieści lat był misjonarzem w Syrii i na Bliskim Wschodzie. Na własne oczy widział rodzący się konflikt i jego stopniową eskalację.

Spotkanie autorskie odbyło się w poniedziałek w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski.

Tagi:
chrześcijaństwo

Czy chrześcijaństwo nadal działa?

2018-08-14 11:06

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 33/2018, str. IV

Powojenne Włochy zmagały się z podobnymi przemianami społecznymi i kulturowymi, które dziś obserwujemy w Polsce. Ks. Luigi Giussani wypracował wówczas metodę duszpastersko-wychowawczą, która doskonale pasuje do obecnej sytuacji Kościoła nad Wisłą

Artur Stelmasiak
Prezentacja książki „Wiara to fascynujące spotkanie. Przekaz wiary w społeczeństwie zsekularyzowanym na podstawie pism Luigiego Giussaniego” odbyła się w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Książka ukazała się nakładem Oficyny Wydawniczo-Poligraficznej ADAM

W 1973 r. znany włoski teolog, duszpasterz, wychowawca młodzieży oraz założyciel ruchu Comunione e Liberazione ks. Luigi Giussani przyjeżdża do Polski. Razem z kard. Karolem Wojtyłą i ks. Franciszkiem Blachnickim w Krościenku nad Dunajcem uczestniczy w akcie zawierzenia Matce Bożej ruchu oazowego (Ruchu Światło-Życie). Tak się zaczyna włosko-polska przyjaźń i duszpasterska współpraca kapłanów, którzy odcisnęli trwały ślad na współczesnej myśli pastoralnej.

To wówczas ks. Giussani, bliski współpracownik metropolity mediolańskiego, a później papieża Pawła VI, „zakochuje” się w polskim Kościele. Co włoskiego kapłana skłoniło, by zainteresować się Polską? – Szukaliśmy żywego Kościoła. Byliśmy przekonani, że autentyczne chrześcijańskie doświadczenie można odnaleźć przede wszystkim na Wschodzie, gdzie Kościół znosi prześladowania ze strony władz – mówił w 1981 r. ks. Giussani. – My także chcieliśmy być żywi, a nasze doświadczenia pośród grup w zachodnim Kościele budziły wielki zamęt. Były to lata, w których stanowiska chrześcijańskich grup znajdowały się pod silnym wpływem kultur kontestacyjnych.

Aktualna i potrzebna książka

Według duszpasterza warszawskiej wspólnoty Comunione e Liberazione (Komunia i Wyzwolenie) ks. dr. Matteo Campagnaro, mediolański kapłan znalazł w PRL-u „eklezjalne zainteresowanie Kościołem”, które polegało na narodowym przywiązaniu do chrześcijańskiej tradycji. Ks. Giussani z uznaniem patrzył na roztropność władz kościelnych podczas wprowadzania nowości Soboru Watykańskiego II. Jego zdaniem udało się w Polsce uniknąć problemów, które wywołały zredukowanie życia kościelnego nie tylko we Włoszech, ale i na całym świecie. „Jedynym wyjątkiem pod tym względem jest Polska, gdzie przesłanki chrześcijańskiego życia, czyli wymiar eklezjalny i jasność ewangelizacji, zawsze były i wciąż są jasno wspierane i potwierdzane przez biskupów” – pisał później ks. Giussani. Kapłan podziwiał kard. Stefana Wyszyńskiego i jego metodę ostrożnego wprowadzania reformy soborowej, które odbyły się z poszanowaniem narodowej pobożności.

Ks. Luigi Giussani zmarł w 2005 r., na dwa miesiące przed odejściem św. Jana Pawła II. Do końca życia patrzył z uznaniem na Kościół w Polsce, a także na dorobek ks. Franciszka Blachnickiego oraz Ruchu Światło Życie. Ale dziś, gdy Polacy są pod coraz mocniejszą presją agresywnej kultury laickiej, mediolańska metoda duszpasterska może okazać się skuteczna nad Wisłą. Przekonany jest o tym ks. dr Matteo Campagnaro, sekretarz metropolity warszawskiego oraz autor pracy doktorskiej, która ukazała się na rynku wydawniczym pt. „Wiara to fascynujące spotkanie. Przekaz wiary w społeczeństwie zsekularyzowanym na podstawie pism Luigiego Giussaniego”.

– Osobiście namówiłem ks. Mateusza, by wydał swój doktorat. Jest bowiem wiele analogii sytuacji w powojennych Włoszech, gdzie żył, pracował i pisał ks. Giussani do sytuacji we współczesnej Polsce. Dlatego nie ma żadnych wątpliwości, że ta książka jest dziś aktualna i potrzebna dla Kościoła w Polsce – powiedział kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. – Ta pozycja jest wartościowa, bo została napisana przez Włocha, który jest kapłanem w Polsce. Co więcej, napisał ją człowiek, który jest zanurzony w Drodze Neokatechumenalnej, i który poświęcił kilka lat nad spuścizną założyciela Ruchu Comunione e Liberazione.

Musimy się obudzić

Ks. Giussani był zachwycony Kościołem w Polsce, bo odkrył w nim żywą wiarę, którą bardzo szybko tracili jego rodacy. Był on świadkiem przemian kulturowych i społecznych na Półwyspie Apenińskim po II wojnie światowej, a zwłaszcza bardzo radykalnego ataku rewolucji kulturalnej z 1968 r. Ten trend społeczny był wówczas tak silny, że od Kościoła odchodzili nawet dawni wychowankowie mediolańskiego duszpasterza z katolickiego uniwersytetu w Mediolanie. Spustoszenie rozsiane zostało także w Kościele wśród wielu ruchów i stowarzyszeń katolickich. To wówczas ks. Giussani postanowił uzbroić członków Comunione e Liberazione w wiarę, która będzie silna i racjonalna, aby młodzi tak łatwo nie ulegali ówczesnym modom. – Włoski Kościół w latach 50. i 60.

XX wieku charakteryzował się silną religijnością, która jest podobna do tej we współczesnej Polsce. Wystarczyły dwie dekady, aby ten religijny obraz Italii zmienił się radykalnie na niekorzyść – mówi „Niedzieli” ks. Matteo Campagnaro.

– Kościół w Polsce też jest coraz silniej atakowany, a wierni ulegają wpływom różnych ideologii. Ks. Giussani opracował gotową metodę, którą można się bronić przed takimi zjawiskami sekularyzacji.

Ks. Campagnaro jest Włochem, który skończył seminarium misyjne archidiecezji warszawskiej Redemptoris Mater. Jego książka naukowa ukazała się w języku włoskim oraz polskim. – Ks. Mateusz obserwuje sytuację Kościoła w Polsce i wydaniem tej książki pokazuje, że my, katolicy, musimy się obudzić, zanim będzie za późno – mówi Piotr Milczanowski, dyrektor Szkoły Podstawowej „Wierchy” Fundacji Sternik.

Jedyna rozumna decyzja

Mediolański kapłan fenomen chrześcijańskiej religii opisywał, używając zrozumiałych i ciekawych anegdot. Wzorował się na Ewangeliach, które w czasach pierwotnego Kościoła były przecież komunikatywne i przyciągające uwagę. – Wyobraźmy sobie, że jakiś Człowiek, który był dzieckiem, bawił się, pił mleko swojej matki, miał czasem kilka dziwnych i inteligentnych spostrzeżeń, że wprawiał w zdumienie nawet wielkich, takich jak uczeni w prawie. Gdy ten Człowiek dorósł, w obecności wszystkich ludzi ośmielił się powiedzieć: „Ja jestem drogą, prawdą, życiem”. A więc jest to wydarzenie całkowicie nieprzewidywalne, niewyobrażalne – mówił ks. Giussani. – On jest jedynym takim przypadkiem w historii, bo przecież prorocy czy też religijni geniusze mieli silne poczucie różnicy między człowiekiem a Bogiem. Nikomu nigdy się nie śniło, by powiedzieć: „Ja jestem drogą, prawdą, życiem”. Przyszedł taki nadzwyczajny Człowiek, który nie był w żaden sposób konsekwencją swoich poprzedników.

Zdaniem ks. Giussaniego, chrześcijaństwo odróżnia się od wszystkich innych systemów religijnych, bo jest nieprzewidywalne, a za sprawą tego Człowieka, tajemnica Boga stała się jednym z nas. Dzięki temu metoda służąca przeanalizowaniu problemu religijnego staje się historycznym objawianiem obiektywnego faktu. I z tym faktem – nauczał za Kierkegaardem – człowiek musi coś zrobić, bo największym skandalem byłoby pozostawienie „problemu” Chrystusa bez rozwiązania. Jeżeli ktoś uważa, że Jezus z Nazaretu jest wydarzeniem historycznym i jest Tym, za kogo się uważa, to podejmuje najważniejszą w życiu decyzję. Wówczas może przejść do następnego etapu problemu, który historycznie nazywamy Kościołem, czyli kontynuację Chrystusa na ziemi. – Ks. Giussani jednoznacznie dowodzi, że chrześcijaństwo jest faktem, wobec którego nie można przejść obojętnie. Jeżeli przyjmiemy prawdę o Jezusie, to jedyną naszą rozumną decyzją jest pójście za Nim – wskazuje ks. Campagnaro.

Czy 2000-letni prezent działa?

Ruch założony przez ks. Giussaniego nie jest zbyt popularny w Polsce. W Warszawie działają trzy wspólnoty. Jedna na Uniwersytecie Warszawskim w ramach Soli Deo, druga na Białołęce przy parafii św. Mateusza Ewangelisty, a trzecia w parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny przy al. Solidarności. Duszpasterzem tej ostatniej wspólnoty jest właśnie ks. dr Matteo Campagnaro.

Comunione e Liberazione nie rozwijało się dynamicznie w Polsce, bo sam ks. Giussani nalegał, by jego członkowie wspierali rozwój „oaz” ks. Blachnickiego, bez skupiania się na tworzeniu wspólnot CL w Polsce. – Ale trzeba sięgać dziś do tego dorobku kapłana z Mediolanu. Jego spuścizna może być pomocna zarówno w duszpasterstwie, jak i wśród wychowawców młodzieży. On jest przykładem tego, że Pan Bóg zawsze znajdzie ludzi, którzy potrafią właściwie odczytać znaki czasu i zagrożenia – mówi Piotr Milczanowski.

Metodologia ks. Giussaniego doskonale wpisuje się w system wychowania katolickiego, który powinien opierać się nie tylko na przekazywaniu treści wiary, ale także na racjonalnym konfrontowaniu tego depozytu. W katechezie, w rodzinach i w parafiach zbyt często bazuje się na przekazie wiedzy, która nie kształtuje młodego człowieka do weryfikowania tego, co otrzymał i nie przygotowuje do zderzenia z sekularyzowanym środowiskiem. Dlatego jak nigdy dotąd konieczne jest przygotowanie młodych do racjonalnej i mądrej apologii. – Przekaz wiary może być jak robocza hipoteza, którą młody człowiek powinien dostać na starcie, aby ją samodzielnie krytykować, czyli sprawdzać – tłumaczył ks. Matteo Campagnaro. – W Europie jest coraz więcej samobójstw młodych ludzi, którzy zostali oszukani, bo dostali na starcie totalną pustkę. Nie mieli hipotezy roboczej, na której mogliby pracować. Dlatego ważne jest, by dbać o przekazywanie wiary i 2000-letniej tradycji Kościoła w rodzinach. Rodzice powinni powiedzieć do dziecka: Masz chrześcijaństwo od nas w prezencie i teraz sprawdź, czy to jest prawdziwe i czy nadal dobrze działa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś do młodzieży: nie bójcie się pomyłki

2018-09-19 10:20

xpk, lk / Łódź (KAI)

Powołanie – to temat zorganizowanego w Łodzi presynodu o młodzieży. Pomysłodawcą spotkania będącego zapowiedzią październikowego synodu biskupów w Rzymie był abp Grzegorz Ryś. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Myślicie, że Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i zmiażdży? On nie jest taki - mówił do młodych metropolita łódzki. Gościem łódzkiego spotkania był kard. Luis Antonio Tagle z Filipin.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Uczestnicy spotkania wzięli m.in. udział w dyskusji na temat powołania do życia konsekrowanego. O wyborach życiowych młodych ludzi mówił także metropolita łódzki.

„Gdy odpowiadacie na pytanie, kim chcecie być, są dwa momenty, mówicie o zawodach oraz o tym, co możemy nazwać stanem życia: mąż, żona, matka, kapłan, osoba konsekrowana. Chcę wam powiedzieć, że obie te kategorie są ważne, gdy jest mowa o powołaniu. Duża część dokumentu przygotowująca synod kładzie nacisk na ten związek między zawodem a powołaniem. Oznacza to, że całe życie należy odczytywać w kategoriach powołania, by nie doszło do schizofrenii: religijny jestem w kościele, a po za nim już zupełnie inny - tłumaczył abp Ryś.

– Mówicie o powołaniu w kategoriach: spełnienie, intuicja, pasja. To wszystko jest ważne, ale nie patrzycie na to, w jakiej wspólnocie żyjecie. W tych wypowiedziach zabrakło Kościoła, zabrakło takiego widzenia, że moje życie jest we wspólnocie. Kościół, który prowadzi papież Franciszek, uświadamia nam, że ma swój cel poza sobą. Gdzie ja jestem w tej misji Kościoła? Czy to jest w ogóle mój sposób myślenia o powołaniu? – pytał abp Ryś.

Abp Ryś zauważył, że dzisiejszy młody człowiek boi się, że w swoich wyborach się pomyli. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Skąd ten strach? Myślicie, że Pan Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i was zmiażdży? On nie jest taki i Kościół nie jest taki. Nie bójcie się – apelował.

Ostatnią częścią dzisiejszego presynodu była Msza św., której przewodniczył i kazanie wygłosił kard. Tagle. Zwrócił uwagę, że każdy wciąż jest powoływany do czegoś i przez kogoś, bo powołanie jest częścią naszego życia. Stąd powinniśmy być ekspertami od powołania, ale niestety tak nie jest – stwierdził.

Hierarcha zwrócił uwagę, że trzeba sobie uświadomić, "kto lub co mnie woła?". - Do czego mnie woła i dlaczego? Kiedy słyszę to wezwanie - jestem do tego pociągnięty czy po prostu mówię: nie? Ale w świecie, w którym żyję sam, nie mogę być spełniony. Potrzebujemy czegoś większego niż my sami, kogoś większego od nas. Gdy poznajemy samych siebie, wtedy siebie samych odnajdujemy. W ostateczności prawdziwie powołanie jest słyszane, wybrane i spełnione we wzajemnych relacjach – zaznaczył kardynał.

Wnioski z łódzkiego presynodu i spotkania z młodzieżą abp Grzegorz Ryś przedstawi na październikowym synodzie biskupów o młodzieży w Rzymie, któremu przewodniczyć będzie papież Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Trzeba, aby kard. Hlond wyszedł z cienia historii

2018-09-19 21:17

Ks. Mariusz Frukacz

Magda Nowak/Niedziela
Łukasz Kobiela, autor albumu i Bartosz Kapuściak

„August Hlond 1881–1948”, to temat spotkania, które odbyło się 19 września w auli redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie. Spotkanie było połączone z promocją albumu autorstwa Łukasza Kobieli pt. „August Hlond 1881–1948”.

Spotkanie zostało zorganizowane przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, Stowarzyszenie Pokolenie, Tygodnik Katolicki „Niedziela” oraz Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej. Spotkanie poprowadził red. Marian Florek.

Zobacz zdjęcia: O kard. Hlondzie w "Niedzieli"

W spotkaniu wzięli udział m. in. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, abp Edward Nowak z Watykanu, były sekretarz Kongregacji ds. Świętych, ks. Inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”, o. Jan Poteralski, podprzeor klasztoru jasnogórskiego, ks. Wiesław Wójcik, przedstawiciel Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, Łukasz Kobiela, autor albumu i przedstawiciel Stowarzyszenia „Pokolenie”, dr Andrzej Sznajder, dyrektor oddziału katowickiego IPN, Bartosz Kapuściak, pracownik Instytutu pamięci Narodowej oddział w Katowicach, poseł Lidia Burzyńska (PiS), Krzysztof Witkowski, dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie oraz członkowie Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej z prezesem dr Arturem Dąbrowskim, członkowie Klubu Inteligencji Katolickiej w Częstochowie z prezes Marią Banaszkiewicz, przedstawiciele świata kultury z muzykiem, kompozytorem i autorem tekstów Januszem Yanina Iwańskim oraz pracownicy redakcji „Niedzieli”.

- Nie można wyobrazić sobie kard. Stefana Wyszyńskiego i pontyfikatu św. Jana Pawła II bez sługi Bożego kard. Augusta Hlonda. Jego teologia narodu, jego wiara w zwycięstwo Maryi i wielka idea „Zielonych Świąt Słowian”, o czym pisał ks. prof. Czesław Bartnik, były obecne w działalności i nauczaniu prymasa Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II – mówił na początku spotkania ks. red. Mariusz Frukacz z „Niedzieli” i dodał: „Nie można też wyobrazić sobie jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę bez kard. Hlonda”.

Bartosz Kapuściak, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej oddział w Katowicach, prowadzący rozmowę z autorem na temat publikacji pytał m. in. o pobyty kard. Augusta Hlonda w Częstochowie - Tych pobytów było bardzo dużo, choćby z racji zebrań Konferencji Episkopatu Polski. Szczególnym wydarzeniem z udziałem kard. Hlonda był I Synod Plenarny w 1936 r. i Akt Poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny, 8 września 1946 r. – odpowiedział Łukasz Kobiela, autor albumu.

- Tamto wydarzenie było wielką manifestacją przywiązania narodu polskiego do wiary, religii, ale także do Ojczyzny – dodał autor.

Łukasz Kobiela podkreślił również, przedstawiając sylwetkę kard. Hlonda, że to był duchowny, który doceniał wartość prasy katolickiej - Założył „Gościa Niedzielnego”, którego pierwszym redaktorem naczelnym został ks. Teodor Kubina, późniejszy biskup częstochowski i założyciel „Niedzieli” . Kard. Hlond był również zaangażowany w budowanie Akcji Katolickiej – mówił Kobiela.

Podczas spotkania nie zabrakło trudnych pytań o stosunek kard. Hlonda do polityki - Nie separował się i nie unikał tematów społecznych. Był wielkim patriotą. Uważał, że jedyną polityką jaką uprawia, to jest polityka zawarta w „Ojcze nasz” – mówił autor albumu.

Na pytanie o kontekst opuszczenia kraju przez kard. Hlonda, po wybuchu II wojny światowej Łukasz Kobiela przypomniał, że prymas Hlond opuścił Polskę 4 września 1939 r. - Wcześniej władze polskie naciskały na wyjazd kard. Hlonda z Poznania do Warszawy. Potem z Warszawy prymas Polski udawał się coraz bardziej na wschód. Jednak po konsultacjach z przedstawicielami rządu i z nuncjuszem apostolskim w Polsce abp. Filippo Cortesi prymas Hlond zdecydował się na wyjazd do Rzymu, aby stamtąd, choćby przez Radio Watykańskie informować o sytuacji w okupowanej Polsce – mówił Kobiela.

- Potem przebywał w Lourdes i w opactwie benedyktyńskim w Hautecombe. Aresztowany 3 lutego 1944 r. przez gestapo i wywieziony do Paryża, odrzucił propozycję współpracy. Był więziony w Bar-le-Duc (Normandia), a następnie w Wiedenbrück (Westfalia), skąd został uwolniony 1 kwietnia 1945 r. przez armię amerykańską. Po krótkim pobycie w Paryżu i Rzymie, 20 lipca 1945 r. wrócił do Polski – kontynuował autor książki.

- Kard. Hlond był inwigilowany przez Niemców w czasie okupacji, a potem po wojnie był traktowany przez komunistów jako wróg ideologiczny. Sprawą kard. Hlonda zajmowała się m. in. Julia Brystiger, dyrektor departamentu V i III Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego - podkreślił Łukasz Kobiela i dodał: „Prymas Hlond nie miał złudzeń co do władzy komunistycznej. W PRL – u wiele zrobiono, żeby dezawuować i umniejszać rolę prymasa Hlonda. Był przemilczany przez wiele lat”.

Pytany o wybór kard. Wyszyńskiego na prymasa Polski, jako następcy kard. Hlonda autor przypomniał, że „ważne w tym względzie są listy ks. Antoniego Baraniaka, sekretarza prymasa Hlonda do kard. Tardiniego, w których przekazał wolę prymasa Hlonda o mianowanie bp. Wyszyńskiego prymasem Polski”.

Na zakończenie spotkania ks. Wiesław Wójcik z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej wyraził wdzięczność za przywracanie pamięci o kard. Auguście Hlondzie. Natomiast abp Edward Nowak podkreślił, że ważne są takie spotkania w kontekście procesu beatyfikacyjnego prymasa Hlonda.

- Cieszę się, że takie tematy możemy podejmować w auli naszego tygodnika. To historie kiedyś zakazane, a dziś przywracane pamięci – podkreśliła Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Swoją wdzięczność za „taki niepokój twórczy” wypowiedział również abp Wacław Depo, metropolita częstochowski – Trzeba, aby taka postać jak kard. Hlond wyszła z cienia historii w całej prawdzie – powiedział abp Depo i poprowadził modlitwę o beatyfikację sługi Bożego kard. Augusta Hlonda.

Album „August Hlond 1881–1948” zawiera blisko 700 fotografii, w tym 400 dotąd niepublikowanych, nie tylko samego Prymasa, ale także związanych z nim miejsc i wydarzeń. Oprócz opisów zdjęć, publikacja opatrzona jest także biografią kard. Augusta Hlonda.

August Hlond urodził się w 1881 r. w Brzęczkowicach, należących obecnie do Mysłowic, w rodzinie dróżnika kolejowego. Jako 12-letni chłopiec opuścił rodzinny dom i rozpoczął naukę w salezjańskim kolegium misyjnym w Turynie. W 1896 r. wstąpił do zgromadzenia salezjanów, w 1905 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował m.in. w Krakowie, Przemyślu i Wiedniu.

W 1922 r. został administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska, a potem pierwszym biskupem diecezji katowickiej. W 1926 r. papież Pius XI mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, co było równoznaczne z objęciem funkcji prymasa. W 1927 r. abp Hlond został kardynałem. Po wybuchu II wojny światowej udał się na emigrację. Mieszkał w Rzymie, potem w Lourdes. W 1944 r. został aresztowany przez gestapo i namawiany do kolaboracji. Był internowany we Francji i w Niemczech. Po zakończeniu wojny odebrał od papieża nadzwyczajne pełnomocnictwa, na mocy których ustanowił organizację kościelną na Ziemiach Odzyskanych. Odmawiał współpracy z komunistycznymi władzami Polski. Zmarł 22 października 1948 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem