Reklama

Papieskie audiencje dla biskupów kurialnych

2017-09-28 09:57

st (KAI) / Watykan / KAI

Grzegorz Gałązka

Kierownictwo Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, przewodniczący Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej (APSA), nuncjusz w Hondurasie oraz były sekretarz Papieskiej Rady ds. Świeckich to osoby, które przyjmie dziś Ojciec Święty na poszczególnych audiencjach prywatnych.

Jak podaje Prefektura Domu Papieskiego Franciszek przyjmie dziś prefekta Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, kard. Giuseppe Versaldiego oraz sekretarza tej dykasterii, abp. Angelo Vincenzo Zaniego. Następnie przewodniczącego Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej (APSA), kard. Domenico Calcagno (obydwaj purpuraci w przyszłym roku ukończą 75 lat).

Kolejnym gościem papieża będzie nuncjusz apostolski w Hondurasie, abp Novatus Rugambwa, zaś ostatnim emerytowany sekretarz Papieskiej Rady ds. Świeckich ( i były sekretarz kard. Josepha Ratzingera jako prefekta Kongregacji Nauki Wiary), bp Josef Clemens.

Tagi:
Franciszek

Upór, pycha, samowystarczalność to przeszkody, które człowiek stawia Panu Bogu

2018-02-22 16:48

RV / Ariccia (KAI)

Dziś piąty dzień rekolekcji, które papież Franciszek wraz ze swoimi współpracownikami odprawia w domu ojców paulistów w Aricci pod Rzymem. Wczoraj po południu wysłuchali siódmej medytacji przygotowanej przez ks. Josè Tolentino Mendonҫa. Kontynuując temat pragnienia, podkreślił, że to nasze duchowe ubóstwo jest miejscem szczególnej troski Jezusa, a wielką przeszkodą stawianą przez człowieka Bogu nie jest nasza słabość, ale upór i samowystarczalność.

Foto Vatican Media

Papieski rekolekcjonista przestrzegł, że Kościół nie może się izolować, ale powinien się uczyć, być ciągle w drodze. Istnieje bowiem ryzyko, że innym będzie wyznaczał trudną drogę do pokonania, a sam pozostanie w miejscu. Trzeba być uważnym, aby ten stan siedzenia nie stał się stanem duchowym, wewnętrzną atrofią.

Dlatego nasze życie duchowe powinniśmy przeżywać we wspólnocie, a studnią, z której będziemy czerpać, jest konkretne życie wewnętrzne, zranione przez różne przeżycia i braki.

„Człowieczeństwo, nasze i innych, które staramy się przyjąć i przygarnąć, jest człowieczeństwem, które Jezus naprawdę obejmuje, ponieważ z miłością pochyla się nad naszą rzeczywistością, nad naszym idealnym obrazem samych siebie, który sami sobie tworzymy. Tajemnica Wcielenia Syna Bożego ukazuje nam nieideologiczną, konkretną wizję życia” – powiedział ks. Tolentino.

Pogłębiając temat pragnienia, ks. Tolentino zauważył, iż dzięki niemu stajemy się bardziej ludzcy, a ono samo pomaga nam budować życie „duchowego dojrzewania”. Pomaga nam wyzbyć się wyobrażeń o rzeczach idealnych oraz błędnego postrzegania rzeczywistości.

„Wielką przeszkodą, jaką stawiamy Panu Bogu nie jest kruchość czy niemoc, ale upór i sztywność. Nie słabość i uniżenie, ale przeciwnie: pycha, samowystarczalność i samousprawiedliwienie, izolacja, przemoc, psychoza władzy. Siła, której naprawdę potrzebujemy, łaska, która jest nam niezbędna, nie jest nasza, ale Chrystusa” – powiedział papieski rekolekcjonista.

Natomiast w dzisiejszej porannej medytacji papieski rekolekcjonista odwołał się do przypowieści o synu marnotrawnym. Zaznaczył, iż jednym z wielkich niebezpieczeństw na drodze duchowej jest postrzeganie rzeczywistości poprzez własne „ja”, jakby ono było początkiem i końcem wszystkiego. Ukazuje ona także trudności w relacjach z innymi oraz delikatność braterskich więzów.

„Tak naprawdę nie nosimy w naszym wnętrzu tylko rzeczy dobrych, zharmonizowanych, jasnych. Nosimy w sobie wiele rzeczy niejasnych, niewyjaśnionych, wręcz patologicznych, niezliczone ilości nici do połączenia, jesteśmy małostkowi. Są w nas strefy cierpienia, miejsca, które wymagają pojednania, pamięć, którą trzeba pozostawić Bogu do uleczenia” – stwierdził portugalski kapłan.

Zdaniem ks. Tolentino nasze czasy są zdominowane przez „dryfujące pragnienia”, które wzbudzają w nas łatwy osąd, niezadowolenie, hedonizm. A to prowadzi do konsumizmu, który sprawia, że czujemy się zadowoleni, pełni. Ale ta sytość, którą otrzymujemy dzięki konsumizmowi, jest więzieniem pragnienia.

Kontynuując interpretację przypowieści o synu marnotrawnym, portugalski kapłan zauważył, że pragnienie wolności, które miał młodszy syn, doprowadziło go do „błędnych kroków”, natomiast jego starszy brat miał „chore oczekiwania”.

„To są te same «chore oczekiwania», które z taką łatwością przenikają i nas: trudność w braterskim życiu, roszczenie sobie prawa do wpływania na decyzje ojca, brak radości z dobra czynionego przez drugiego. Wszystko to stwarza w nim ukryty resentyment i niezdolność wejścia w logikę miłosierdzia” – mówił ks. Tolentino.

Papieski rekolekcjonista zwrócił następnie uwagę na inne niebezpieczeństwo, o którym mówi przypowieść. Jest nim zazdrość, która jest patologią pragnienia, brakiem miłości, bezpłodnym i nieszczęśliwym roszczeniem. Jej przeciwieństwem jest wdzięczność, „która tworzy i przebudowuje świat”.

Przeciwieństwem zachowań braci jest postawa Ojca, pełnego miłosierdzia. Nie jest ono czymś, na co zasłużyliśmy, ale jest współczuciem, dobrem, przebaczeniem; jest „dawaniem bardziej, więcej, jest wychodzeniem ponad”; jest nadmiarem miłości, która leczy rany. Wiara w Boga jest więc wiarą w miłosierdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mieszkańcy Warszawy modlili się w intencji zmarłych bezdomnych

2018-02-25 09:33

abd / Warszawa (KAI)

Z inicjatywy Wspólnoty Sant'Egidio, w warszawskim kościele pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Warszawie odprawiona została doroczna Msza św. w intencji zmarłych bezdomnych. We wspólnej modlitwie wzięli udział podopieczni i przyjaciele wspólnoty oraz mieszkańcy Warszawy.

Archiwum Straży Miejskiej

- Bóg nie chce ofiary ludzi, którzy cierpią ze względu na nasze grzech, na nasze niezrozumienie i znajdują się w tragicznych, dramatycznych okolicznościach życia, które nie raz uwłaczają ludzkiej godności. Jest to zaproszenie do nas wszystkich, abyśmy umieli górę ludzkiego cierpienia, górę ludzkiej ofiary zamienić na górę miłości. To jest coś wielkiego, to jest nasza misja, którą każdy z nas, jako chrześcijanin powinien wypełniać na swój możliwy sposób - mówił w homilii o. Konrad Keler SVD, nawiązując do biblijnego czytania o ofierze Abrahama na Górze Moria. Werbista, który koncelebrował Mszę św. wspólnie z proboszczem warszawskiej parafii, ks. Mirosławem Kreczmańskim, dziękował wspólnocie Sant'Egidio za troskę o najbardziej potrzebujących i zachęcał do podejmowania działań, które mogą pomoc im dostrzec w świecie oblicze miłującego Boga.

"Nie trzeba nadzwyczajności, ale umieć się przybliżyć do tych ludzi i uznać, że sa naszymi braćmi i siostrami (...) Oby było jak najwięcej takich ludzi, którzy łączą się w duchu Jezusa, w duchu Wspólnoty Sant'Egidio, wychodząc naprzeciw z pomocą" - zachęcał kapłan, przypominając, że gest życzliwości ma moc przemiany świata i przybliżenia człowieka do świętości. Zwrócił też uwagę, że do tej troski zobowiązani są nie tylko pojedyncze osoby, ale wspólnota, jaką tworzą chrześcijanie.

Modląc się za żywych i zmarłych podopiecznych i przyjaciół, członkowie Wspólnoty Sant'Egidio przypominali, że osoby te są często ofiarami nie tylko ubóstwa materialnego, ale przede wszystkim ludzkiej obojętności. "ten, kto żyje na ulicy, rzadko nazywany jest po imieniu, i każdego dnia staje się coraz bardziej anonimowy. Pamięć o tych osobach, ich imionach i twarzach jest wyrazem naszej przyjaźni. wierzymy, że Bóg zna po imieniu każdego człowieka" - napisali członkowie Wspólnoty Sant'Egidio w krótkim wprowadzeniu do sobotniej modlitwy, w którym wymienili także imiona i krótkie historie kilkorga spośród zmarłych przyjaciół.

Tradycja wspólnej modlitwy w intencji osób bezdomnych narodziła się 35 lat temu w rzymskiej Wspólnocie Sant’Egidio. Stało się to po śmierci Modesty Valenti, która zmarła 31 stycznia 1983 roku w okolicach dworca Termini po tym jak obsługa karetki odmówiła zabrania jej do szpitala, bo była brudna. W Warszawie pierwsza Msza Święta za zmarłych bezdomnych odprawiona została kilka lat temu, po śmierci Jarka, jednego z pierwszych przyjaciół wspólnoty. W tym roku Eucharystie w tej intencji przygotowały również Wspólnoty Sant’Egidio w Poznaniu i Krakowie.

Wspólnota Sant’Egidio, która właśnie świętuje swoje pięćdziesięciolecie, powstała w 1968 r. w Rzymie z inicjatywy grupy licealistów z Andreą Riccardim na czele. Dziś należy do niej ponad 65 tys. osób w 73 krajach świata. Poza pomocą bezdomnym, wspiera także dzieci ulicy, osoby starsze, chorych, więźniów, uchodźców oraz angażuje się w inicjatywy na rzecz pokoju. W Warszawie Wspólnota działa od 10 lat. Jej członkowie spotykają się z bezdomnymi na cotygodniowych „kolacjach na ulicy”, odwiedzają ich na peryferiach miasta oraz prowadzą „Szafę Przyjaciół” – magazyn z ubraniami dla potrzebujących.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem