Reklama

„Śląsk” zainaugurował 65. sezon artystyczny

2017-09-23 17:50

AK

Archiwum Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”
Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” tańczy i śpiewa na całym świecie

Przebojowym programem – „A to Polska właśnie” Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” zainaugurował 22 września w swojej siedzibie w Koszęcinie 65. sezon artystyczny 2017/2018.

Publiczność oklaskiwał znane od dawna przeboje: „Karolinkę”, „Szła dzieweczka”, „Ondraszka”, „Gąskę”, „Pije Kuba do Jakuba” i wiele innych. Balet tradycyjnie rozpoczął „Trojakiem”, a potem wykonał m.in. „Taniec chustkowy”, „Polkę opolską”, „Tańce górali podhalańskich”, tańce narodowe: kujawiaka, oberka, krakowiaka. Podczas koncertu inauguracyjnego publiczność zobaczyła po raz pierwszy włączone do repertuaru tańce spiskie. Układ choreograficzny powstał w Koszęcinie pod koniec ub. sezonu artystycznego pod kierunkiem Marii Wnęk – specjalistki tańców regionu Spisza. Choreografia została opracowana z udziałem zespołu baletowego z towarzyszeniem chóru i orkiestry. Kompozycja z regionu Spisza była brakującym ogniwem w programie tańców góralskich Zespołu „Śląsk”. Włączenie folkloru spiskiego do repertuaru to element projektu, na który Zespół „Śląsk” otrzymał wsparcie Instytutu Muzyki i Tańca. Zgodnie z misją ochrony polskiego dziedzictwa kulturowego, Zespół sięga do inspiracji tradycyjnym folklorem i autentycznymi motywami ludowymi, aby ocalić od zapomnienia wyjątkowe układy choreograficzne.

Tuż przed rozpoczęciem sezonu „Śląsk” podróżował na południe Europy realizując projekt dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pn. „Helokanie Południa”. W pierwszej, edukacyjnej części przedsięwzięcia, pedagodzy Zespołu „Śląsk” odbyli cykl warsztatów taneczno-wokalnych z zespołami „SLUK” z Bratysławy, chorwackim „LADO” i węgierskim Państwowym Zespołem z Budapesztu. Wrześniowa trasa koncertowa oraz wspólne występy z tymi zespołami, to kontynuacja projektu rozpoczętego pod koniec ub. roku.

Z jubileuszowym sezonem artystycznym Zespołu „Śląsk” zbiega się rocznica 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Tej okazji podporządkowane będzie wiele działań, zarówno edukacyjnych, jak i koncertowych Zespołu, m.in. nagranie nowej płyty z repertuarem patriotycznym. Chór i orkiestra Zespołu pojawią się w studio nagrań w listopadzie tego roku.

Reklama

Wśród przedsięwzięć nowego sezonu artystycznego nie zabraknie także kontynuacji projektów edukacyjnych, warsztatów dla dzieci i młodzieży czy warsztatów instruktorskich. Z początkiem roku szkolnego wznowiono zajęcia Artystycznego Ogniska Wokalno-Baletowego im. Elwiry Kamińskiej, swoją działalność kontynuuje Chór Chłopięcy „Śląskie Słowiki”, będą także kontynuowane zajęcia w ramach projektów: „Roztańczymy” czy „Razem dla seniorów”. W planach na nowy sezon są kolejne edycje m.in. Regionalnego Przeglądu Pieśni im. prof. Adolfa Dygacza „Śląskie Śpiewanie”, Letniej Szkoły Artystycznej oraz Gali Edukacji Regionalnej czy Europejskiego Konkursu „Rozśpiewany Śląsk”. W maju kolejną edycję będzie miał Ogólnopolski Konkurs Polskich Tańców Narodowych dla Uczniów Szkół Baletowych, a we wrześniu 2018 r. Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny „Silesia”.

Zespół organizuje także nowe przedsięwzięcia, w listopadzie br. odbędzie się po raz pierwszy Ogólnopolski Przegląd Twórczości Młodych Choreografów Polskich Tańców Narodowych i Ludowych, a w sierpniu przyszłego roku I Śląski Przegląd Orkiestr Dętych. W jubileuszowym sezonie artystycznym nie zabraknie popularnych imprez plenerowych: pikniku artystycznego „Święto Śląska”, Międzynarodowego Konkursu w Powożeniu Tradycyjnym o Trofeum „Śląska” i Pikniku Leśno-Łowieckiego „Cietrzewisko”.

Więcej na www.zespolslask.pl oraz oficjalnym profilu na Facebooku, Twitterze i Instagramie.

Tagi:
taniec Śląsk

Tańce dla Papieża Polaka

2018-05-30 11:29

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 22/2018, str. VII

Monika Jaworska
W Jaworzu zatańczyli dla Papieża Polaka

Ponownie uczcili pamięć o Janie Pawle II poprzez radosny taniec. Stowarzyszenie Persette z Jaworza we współpracy z lokalnymi instytucjami zorganizowało tańce lednickie w ramach akcji „Cała Polska tańczy dla Jana Pawła II”. W tym roku wydarzenie miało miejsce w Jaworzu, Skoczowie i w Bielsku-Białej.

– Ojciec Święty Jan Paweł II jest osobą wyjątkową dla Polaków. Nasze stowarzyszenie wraz z grupą tancerzy chciało Bogu podziękować za pontyfikat papieża, jego nauczanie i drogę do świętości, którą nam pokazał i którą sam też osiągnął. Jednocześnie poprzez to wydarzenie chcieliśmy uwielbić Pana Boga. Stąd też ponownie zaprosiliśmy wszystkich do wspólnej radosnej zabawy upamiętniającej naszego wielkiego rodaka – podkreśla prezes Stowarzyszenia „Persette” z Jaworza ks. Marcin Pomper. Przy tym dodaje, że sam pomysł uczczenia Papieża Polka tańcem nawiązuje do ruchu lednickiego, gdzie taniec jest formą ewangelizacji. – Chcieliśmy się włączyć w ruch, który propaguje spotkania młodych w Lednicy, gdzie nad Jeziorem Lednickim dokonał się chrzest Polski. Tematem tegorocznych spotkań młodzieży, które odbędą się w Lednicy 2 czerwca, jest jedno słowo: „Jestem” – to znaczy jestem gotowy, obecny. Zachęcam, byśmy otwierali drzwi dla naszego Zbawiciela i potwierdzali naszą gotowość do dawania świadectwa wiary pełnej radości i entuzjazmu – zaznacza ks. Pomper.

W trzeci weekend maja tańczono dla Papieża Polaka w amfiteatrze w Ustroniu i na Rynku w Skoczowie, gdzie tańce odbyły się w ramach 23. Festiwalu Panorama Sztuki Chrześcijańskiej „Musica Sacra”. Podczas spotkania był czas na modlitwę Koronką do Bożego Miłosierdzia i możliwość uczczenia relikwii św. Jana Pawła II. Wystąpiła również Kapela Maliniorze z Brennej, zachęcając do wspólnego śpiewania. 27 maja stowarzyszenie zaprosiło na tańce do Bielska-Białej na Starym Rynku koło Katedry w ramach Marszu Życia i Rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chopin w ciele kobiety

2018-09-18 12:06

Agata Iwanek

Miała 25 lat, kiedy opuściła Wrocław i wyjechała do Włoch. Dziś coraz częściej wraca do Polski, bo właśnie tutaj chce promować niezwykłą płytę, na której nagrała zapomniane pieśni Chopina. O miłości do Polski i muzyki w rozmowie z Agatą Iwanek opowiada światowej sławy sopranistka Dominika Zamara.


Agata Iwanek i Dominika Zamara we wrocławskiej redakcji Niedzieli

Skąd miłość do muzyki?

Śpiewałam od zawsze. Mój dziadziuś grał na organach i od małego inspirował mnie do sztuki. Inspirował mnie także kościół. Śpiewałam w Kościele Świętego Krzyża, pamiętam pierwsze schole, w których byłam solistką

Jak Dominika Zamara stała się gwiazdą opery?

Byłam dobrą studentką wrocławskiej Akademii Muzycznej na wydziale wokalnym. Od drugiego roku zawsze miałam stypendium naukowe, już wtedy koncertowałam. W końcu moja pani profesor, Barbara Ewa Werner, powiedziała, że jest możliwość wygrania stypendium do Włoch. Zupełnie w to nie wierzyłam, ale wzięłam udział w konkursie. Po miesiącu dostałam telefon, że się udało! To było marzenie mojego życia i faktycznie całkiem je odmieniło. Miałam 25 lat, kiedy wyjechałam. We Włoszech nauczyłam się bel canto – śpiewu wybitnych mistrzów opery, który do dzisiaj jest moją pracą.

Czy polskie realia odbiegały od włoskiej rzeczywistości?

Śpiewu uczył mnie maestro Enrico De Mori, niezwykły dyrygent, pianista Marii Callas. To on odkrył biedną studentkę z Polski. Realia były na początku bardzo ciężkie. Miałam stypendium, ale to były niewielkie pieniądze, a mistrz tak uwierzył we mnie, że udzielał mi lekcji za darmo. Uczył mnie oper i całej techniki śpiewu włoskiego, której używa się w Teatro alla Scala, czyli najważniejszych teatrach na świecie. W ramach odpracowania lekcji koncertowałam z jego orkiestrą. To była moja zapłata, a tak naprawdę wspaniała szkoła i prestiż. Pod mistrzowską batutą mogłam śpiewać w Weronie, czy Mediolanie. Zadebiutowałam w roli Mimi w operze Pucciniego pt. „Cyganeria”. W ten sposób nauczyłam się, jak pracować nad operą profesjonalnie. Wokalnie, interpretacyjnie i z włoską wymową.

Co ze znajomością języka?

Na wrocławskiej Akademii Muzycznej mieliśmy bardzo dobry poziom języka włoskiego. Szkoliła nas pani Tołłoczko, która była bardzo wymagająca. Mimo że ktoś doskonale śpiewał, mógł „wylecieć” z wokalistyki przez włoski! Wiele jej zawdzięczam. Nieustannie przepytywała, krzyczała, ale była świetna. Dzięki niej, gdy wyjeżdżałam z Polski, znałam praktycznie całą włoską gramatykę. Jak ktoś z mojego roku nie zrobił kariery wokalnej, to miał szansę mieć drugi zawód, ponieważ szedł na italianistykę.  

Ulubione miejsce we Wrocławiu?

Ostrów Tumski. To jest takie metafizyczne, duchowe miejsce, które inspiruje. Serce Wrocławia. Mieszkam dwa kroki stąd na ulicy św. Marcina przy siostrach zakonnych i kiedy jestem w Polsce, odbywam tu długie, nocne spacery. Mój ulubiony Kościół, to Kościół Matki Boskiej na Piasku. Za każdym razem, gdy się tam modlę, czuję niesamowitą duchową więź.

 A muzycznie?

Oczywiście Narodowe Forum Muzyki. Pan profesor Kosendiak organizuje tam wiele godnych uwagi wydarzeń. Jest też opera, a koneserom sztuki lżejszej polecam Capitol jako połączenie teatru i śpiewu.

Jeżeli jesteśmy przy łączeniu śpiewu z teatrem – opera to też teatr?

Tak, oczywiście. Właśnie to kocham w operze – to nie jest zwykłe śpiewanie, tylko interpretacja, wejście w postać. Tam jest bardzo dużo teatru. Utożsamiam się z postacią, którą gram. Czasem muszę się nauczyć na pamięć 300 stron, ale to szukanie klucza interpretacji jest niezwykłe. Postaci opery są z reguły bardzo dramatyczne. Moim debiutem była postać Mimi z Cyganerii. Mieszkałam w Veronie tak jak ona, też w mieszkaniu artystycznym. Ona na koniec umiera i właśnie jak wystawiałam tę operę, to czułam, jakby część mnie też umarła na chwilę. To takie mocne utożsamianie się. Powiem szczerze, że wpływa to na psychikę, ale w muzyce lubię bardziej dramatyzm, niż komizm.

Opera to wyjątkowe stroje, makijaż i uczesanie, czy w życiu osobistym także wyraża Pani siebie w ten sposób?

Oczywiście! Na scenie jest to pewna charakteryzacja, ale w życiu codziennym także bardzo lubię się wyróżniać. Nie ukrywam, my artyści lubimy być inni, ale nie celowo, pozersko, to wynika z podświadomości. Lubimy być jacyś, nie lubimy być szarzy. Ja to lubię.

Dlaczego Polacy nie słuchają opery?

Po pierwsze bariera językowa. W Polsce stawia się na tekst. Opery są pisane głównie w języku włoskim, który jest najbardziej śpiewny i teatralny. Mimo że mamy libretto w ręku, bądź tekst jest wyświetlany, to trzeba mieć tę podzielność uwagi, a i tak nie zawsze wszystko się rozumie, ponieważ język opery, to język metafor. Szukanie tego klucza jest bardzo ciekawe, ale trudne. Poza tym media nie promują tak bardzo opery, jest to dla nich sztuka niezrozumiała. U nas w Polsce tylko elita intelektualna uczęszcza do opery. We Włoszech jest to sztuka popularna, nawet takie proste rodziny słuchają arii operowych i znają je całe na pamięć.

Skąd pomysł na nagranie płyty z utworami Chopina?

To mój ukochany polski kompozytor. Mało kto zna twórczość wokalną Chopina, mało kto wie, że kochał operę. Nigdy sam jej nie napisał, ale stworzył piękne pieśni. Postanowiłam je zaśpiewać i wydać na płycie. Pomysł zrodził się głównie z sentymentu i nostalgii za Polską. Chopin też wyemigrował. Też po to, żeby zrobić karierę. Poza tym lubię promować kulturę polską. Często przemycam pieśni Chopina, Moniuszki, Paderewskiego, czy Szymanowskiego na światowe sceny. Płyta cieszy się już dużą popularnością. Jest przetłumaczona na trzy języki: polski, angielski i włoski.

Czy Chopin za życia był w Polsce doceniany?

Na początku nie, wcześnie wyemigrował. Sytuacja była tutaj bardzo ciężka. Po nieudanych próbach zaistnienia w Wiedniu wyjechał na szczęście do Paryża, gdzie spotkał węgierskiego kompozytora Ferenca Liszta, wirtuoza fortepianu. Dzięki niemu został zauważony.

Wyjazd z kraju, kariera międzynarodowa, odkrycie przez mistrza… Wiele analogii. Czy niedocenienie w ojczyźnie też się do nich zalicza?

Dobre pytanie. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć. To stypendium było moim wyborem i przeznaczeniem. Dzięki niemu mogłam rozwinąć karierę międzynarodową, a w Polsce nie miałabym takiej możliwości, jednak z perspektywy czasu bardzo tęsknię za ojczyzną – stąd ten ukłon i wydanie płyty z utworami Chopina. Teraz widzę, że jestem coraz częściej zapraszana do Polski, polskich filharmonii. Jestem tu coraz bardziej doceniana.

Czy możemy dowiedzieć się więcej o współpracy z Watykanem?

Od lat nieoficjalnie współpracowałam z Watykanem. To najważniejszy mecenat kultury we Włoszech. Księża, kardynałowie, sam papież, to wspaniali ludzie wspierający kulturę i kochający ją, szczególnie muzykę sakralną. W tym roku zadzwonił do mnie kardynał Jean Marie Gervais i zaprosił mnie do Watykanu. Tam zaproponował mi stałą współpracę. To ogromne wyróżnienie.

Gdzie rodacy mogą Panią usłyszeć?

Płytę można kupić internetowo, mam też zaplanowane koncerty w Polsce. 21 września będę po sąsiedzku w Czechach, 27 września w jeleniogórskiej Filharmonii, a 5 października w Warszawie. Serdecznie zapraszam.








CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Dlaczego facet się "nie domyśli"?

2018-09-20 08:37

Komunikacja - w jaki sposób się komunikować? Dlaczego pytanie "co by cię uszczęśliwiło" jest aż tak ważne? Dlaczego mężczyzna się nie domyśli? Dlaczego tak trudno mówić nam o tym, co jest dla nas ważne i to konkretyzować?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem