Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Caritas Polska pomaga ofiarom huraganu Irma

2017-09-14 11:50

abd / Caritas Polska / Warszawa / KAI

NASA Goddard Photo and Video / Foter.com / CC BY

Caritas Polska przeznaczyła 30 tys. na pomoc mieszkańcom Ameryki Środkowej, poszkodowanych przez huragan Irma. Zachęca też do wysyłania SMS-ów charytatywnych o treści "IRMA" pod specjalnie uruchomiony numer 72052.

Caritas Polska uruchomiła wsparcie na rzecz osób z regionu Ameryki Środkowej oraz Wysp Karaibskich, które ucierpiały w wyniku huraganu Irma. W tym celu został uruchomiony numer charytatywny 72052, pod który można wysyłać SMS-y o treści IRMA (koszt 2,46 zł z VAT). Wpłat na rzecz poszkodowanych można też dokonywać na konto Caritas Polska PL 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 – z dopiskiem IRMA.

Irma to najpotężniejszy od 80 lat huragan, który przeszedł nad Karaibami, osiągając maksimum w 5-stopniowej skali Saffira-Simpsona. Towarzyszył mu wiatr, wiejący z prędkością 300 km na godzinę i ulewne deszcze.

Reklama

Jak informują władze lokalne, położona na północy francuska część wyspy Saint-Martin została zniszczona w 95 proc. wskutek huraganu. Skala zniszczeń w ulokowanym na południu terytorium autonomicznym Holandii Sint Maarten nie jest jeszcze znana. Łącznie na wyspie o powierzchni 87,2 km kw. zamieszkuje około 77 tys. ludzi, obywateli obu wspólnot – holenderskiej i francuskiej. Ogromne zniszczenia zostały też odnotowane m.in. na położonej na Morzu Karaibskim wyspie Barbuda, która wchodzi w skład Wysp Podwietrznych.

Caritas Polska pozostaje w kontakcie w kwestii informacji na temat wsparcia poszkodowanych z ambasadorem Zakonu Maltańskiego na wyspach Antigua i Barbuda – panem Przemysławem Hauserem.

Tagi:
Caritas pomoc huragan

„Mieszkańcy Florydy są przyzwyczajeni do huraganów”

2017-10-06 11:33

Rozmawia Tomasz Winiarski

„Mieszkańcy Florydy są przyzwyczajeni do huraganów” - mówi „Niedzieli” Sebastian Niegowski, przedstawiciel amerykańskiej Polonii mieszkający w Tampie na Florydzie. Na serwisie YouTube.com prowadzi popularny kanał, na którym publikuje swoje wideoblogi opowiadające o życiu w USA i amerykańskiej rzeczywistości.

VinothChandar / Foter.com / CC BY

TOMASZ WINIARSKI: W ostatnim czasie pogoda nie ma litości dla Amerykanów. Najpierw Teksas i zalane Houston, później niszczycielski huragan Irma, który siał spustoszenie na Florydzie, a teraz na domiar złego kataklizm dotknął również Puerto Rico. Czy Amerykanie z tych rejonów są przyzwyczajeni do tak silnych kataklizmów pogodowych?

SEBASTIAN NIEGOWSKI: SEBASTIAN NIEGOWSKI: Huragan Irma siał więcej spustoszenia w mediach niż na Florydzie. Rzeczywiście niektóre rejony zostały dotknięte huraganem, ale Irmie zdecydowanie daleko było do kataklizmu. Dużo większa tragedia miała miejsce w Teksasie, a największa ma obecnie miejsce w Puerto Rico, które praktycznie całe jest bez prądu. Mieszkańcy Florydy są przyzwyczajeni do huraganów i my tutaj zdajemy sobie sprawę z tego, że mieszkając tu nie da się ich uniknąć, tak samo jak nie da się uniknąć ostrych zim w Kanadzie, Chicago czy w Nowym Jorku. Natomiast natura jest nieprzewidywalna i zazwyczaj do ostatniego momentu nie wiadomo jak duże zniszczenia będzie za sobą niósł dany huragan.

T. W.: Mimo wszystko wiatr był bardzo silny, co musiało powodować jakieś zniszczenia. Tampa, w której mieszkasz znalazła się przecież na trasie huraganu Irma…

S. N.: Ciężko mówić o jakichkolwiek zniszczeniach. Sporo osób zostało bez prądu, często problemy właśnie z prądem powodowały pożary, spadające części drzew zniszczyły trochę dachów i samochodów. Osobiście uważam, że wakacyjne deszcze w Tampie, które są częścią klimatu tropikalnego niosą za sobą dużo większe problemy, chociażby na drogach, co przekłada się na zwiększoną ilość wypadków.

T. W.: Władze sugerowały mieszkańcom najbardziej narażonych rejonów ewakuację. Jednak niektórzy bali się zostawić dobytek bez ochrony. Inni nie mogli wydostać się z miasta np. w skutek braku paliwa na stacjach, ogromnych korków i nieprzejezdnych dróg. Czy Tobie udało się ewakuować?

S. N.: Ja się nigdzie nie wybierałem. Mieszkam na Florydzie pięć lat, przeżyłem już pięć huraganów (w tym jeden w Meksyku) i wiem mniej więcej czy powinienem czuć się zagrożony, czy nie. Gdybym mieszkał w miejscu położonym niżej, czy w domu innego typu, wtedy myślałbym o ewakuacji.

T. W.: Tak silne tragedie są sprawdzianem z człowieczeństwa. Niektórzy, jak np. członkowie słynnej Cajun Navy z Luizjany postanowili charytatywnie przybyć ze swoimi łodziami na ratunek zalanemu Teksasowi. Lokalne społeczności również organizowały wzajemną pomoc. Jak oceniasz te działania? Czy widać było solidarność społeczną i dobrą organizację Amerykanów?

S. N.: Zdecydowanie. Ale to nic nowego i nie tylko Amerykanie zachowują się podobnie. Tak działa ludzka psychika, że w momencie zagrożenia solidaryzujemy się ze sobą a nawet jesteśmy szczęśliwsi. Ludzie solidaryzowali się ze sobą podczas The Blitz, ale tak samo po atakach na World Trade Center. Co ciekawe podczas tego typu wydarzeń mniej ludzi zmaga się z depresją, zmniejsza się liczba samobójstw oraz zmniejsza się liczba przyjęć do szpitali psychiatrycznych.

T. W.: Niektórzy postanowili jednak bezlitośnie wykorzystać tragedię innych, by okradać pozostawione bez opieki domy i sklepy. Wtedy zaczęły pojawiać się znaki „You Loot, We Shoot” (ang. „Ty kradniesz, my strzelamy”)…

S. N.: Są pewne grupy społeczne w USA, które regularnie wykorzystują tragedie do tego, żeby okradać i atakować innych. To dzieje się regularnie. Z tego względu dużo mieszkańców poszkodowanych ostatnio rejonów zaopatrywało się w amunicję. Były sytuacje, w których bandyci wchodzili do przypadkowych domów, bo wiedzieli, że sporo ludzi zdecydowało się na ewakuację.

T. W.: W trakcie powodzi w 2016 roku, szeryf hrabstwa Fayette w stanie Wirginia Zachodnia ostrzegł potencjalnych rabusiów, że jeżeli lokalni mieszkańcy złapią ich przed funkcjonariuszami biura szeryfa, to mogą nie mieć tyle szczęścia, by trafić do więzienia. Europejska policja nigdy na coś takiego by się nie zdobyła, doradzając właścicielom, by jedynie szczelnie zaryglowali drzwi swoich domów. To wynika z odmiennej mentalności Amerykanów? W Europie często to bandyta ma parasol ochronny, a napadnięty obywatel ograniczone możliwości obrony...

S. N.: W Stanach Zjednoczonych bandyta musi liczyć się z tym, że osoba, którą napadnie, czy mieszkańcy domu do którego się włamie mają prawo się bronić. Tego typu podejście wynika z tego, że w Ameryce to przestępca jest tym, który rozliczany jest za swoje czyny. W Europie, a w szczególności w Polsce, osoby broniące się przed bandytami muszą tłumaczyć się z tego, że się broniły. A często nawet ponoszą za to karę...

T. W.: Swego czasu na prezydenta George W. Busha spadła lawina krytyki w związku z niewystarczająco skuteczną akcją pomocową dla poszkodowanych przez huragan Katrina. Na ile w takich sytuacjach można zrzucać winę na prezydenta? Ile tak naprawdę zależy bezpośrednio od Białego Domu?

S. N.: Podczas Katriny dużo zależało od Białego Domu i rzeczywiście Busha krytykowano za to, że nie zdecydował się pomóc w porę. Dodatkowo krytyka wynikała z tego, że prawie 70% Nowego Orleanu to Murzyni i niektórzy dziennikarze czy politycy sugerowali, że Bush nie zdecydował się na pomoc właśnie z tego powodu. W przeciwieństwie do Busha Donald Trump podczas ostatnich sytuacji zachował się tak, jak na Prezydenta przystało i zarówno mieszkańcy Teksasu jak i mieszkańcy Florydy nie mieli mu nic do zarzucenia.

T. W.: Czyli w Twoich oczach prezydent Trump zdał egzamin?

S. N.: Po pierwsze pamiętajmy, że podczas takich kataklizmów bardzo dużą rolę odgrywają władze stanowe. Poszczególne stany mają na prawdę dużo do powiedzenia i to lokalni politycy grają pierwsze skrzypce. Donald Trump zachował się, jako Prezydent bardzo dobrze, dając cały czas do zrozumienia władzom stanowym, że mogą liczyć na jego pomoc. Sam wybrał się nawet w miejsca poszkodowane tragedią, chociaż akurat to zachowanie zostało odebrane przez lewicowe media, jako promowanie jego osoby i wykorzystywanie tragedii do robienia sobie kampanii marketingowej. Czyli po raz kolejny czego by nie zrobił Trump, to i tak części Ameryki, która go nienawidzi znajdzie powód do krytykowania.

T. W.: No właśnie, niektórzy dziennikarze i politycy sporo mu zarzucają. Ostatnio krytyka ta dotyczy szczególnie reakcji Trumpa na huragan Maria w Puerto Rico. Negatywnie komentuje się m.in. przepychankę słowną pomiędzy prezydentem Donaldem Trumpem, a Panią burmistrz San Juan, stolicy Puerto Rico...

S. N.: Media i Demokraci nienawidzą Trumpa i zawsze znajdą coś, co mogą mu zarzucić. Napięcia na linii Latynosi - Donald Trump też nie są nowością. Na pewno nie pomaga rozsiewanie plotek w Internecie i tzw. "fake news", które oczywiście ukazują Prezydenta USA w złym świetle.

T. W.: W przypadku Busha juniora i jego reakcji na Katrinę w 2004 roku, również można było zaobserwować, że liberalni dziennikarze oraz politycy demokratyczni próbowali zagrać tzw. "kartą rasową". To bardzo dobrze znana strategia demokratów, którzy lubią oskarżać swoich republikańskich rywali o rasizm. W znakomitej większości przypadków oskarżenia te są bezpodstawne.

S. N.: To prawda, podczas Katriny mówiono, że George W. Bush zwlekał z reakcją ponieważ większość mieszkańców Nowego Orleanu to Afroamerykanie. Wtedy granie kartą rasową było jeszcze czymś nowym. Obecnie liberalni dziennikarze i Demokraci potrafią oskarżyć o rasizm każdego, kto ma inne poglądy.

T. W.: W trakcie akcji ewakuacyjnej amerykańskie media, między innymi lokalna prasa na Florydzie, podały informację, że niektóre linie lotnicze drastycznie podniosły ceny biletów, wiedząc, że zdesperowani Amerykanie zapłacą każdą cenę, by uciec przed huraganem Irma. Czy można się spodziewać jakiejś reakcji amerykańskich władz?

S. N.: To prawda, niektóre linie lotnicze podnosiły ceny biletów. Z drugiej strony były też linie lotnicze, które tego nie robiły, a nawet obniżały ceny. Amerykańskie władze nie mają tutaj nic do gadania, ponieważ USA to kapitalizm i oczywiście tego typu zachowanie linii lotniczych możemy nazwać niemoralnym, ale nie ma w tym nic, co łamałoby prawo.

T. W.: Miałem na myśli publiczne skrytykowanie przez rządowych oficjeli tak niemoralnej polityki niektórych linii lotniczych. Przecież Trump wielokrotnie mówił, że potrafi wywierać presję na właścicieli dużych korporacji…

S. N.: Trump potrafi wywierać presję na dużych korporacjach, ale tutaj mieliśmy nieco inną sytuację. Zwiększył się popyt i wzrosły ceny. Trump, jako biznesmen bardzo dobrze wie, jak to działa. Ewakuacja samolotem była podczas huraganu produktem luksusowym. Można było ewakuować się samochodem, transportem zapewnionym przez rząd, albo zostać w schronie. Politykę cenową niektórych linii lotniczych rzeczywiście możemy nazwać niemoralną, ale nie doszło ani do złamania prawa, ani nie dotknęło to też ludzi, czy budżetu USA.

T. W.: W trakcie kampanii prezydenckiej, gdy powódź zalała Luizjanę, Hillary Clinton długo zwlekała, by przyjechać na miejsce kataklizmu. Trump był tam z własną ciężarówką pełną jedzenia oraz rzeczy dla potrzebujących. Wyprzedził nawet ówczesnego prezydenta Baracka Obamę.

S. N.: Hillary Clinton miała problemy ze wsiadaniem do własnej limuzyny podczas Kampanii Prezydenckiej w 2016 r., a Barack Obama zawsze był dużo bardziej zajęty udzielaniem wywiadów liberalnym mediom, niż zajmowaniem się sprawami państwa. Barack Obama to polityk, który stał się celebrytą. Donald Trump to celebryta, który stał się politykiem…

T. W.: W trakcie zeszłorocznej powodzi, która nawiedziła Luizjanę, rozmawiając z mieszkańcami tego stanu często słyszałem krytykę pod adresem np. Czerwonego Krzyża. Sugerowano mi, że znacznie lepszą pomoc zapewniali zwykli mieszkańcy oraz np. małe chrześcijańskie organizacje charytatywne działające przy miejscowych parafiach. Jak wygląda skuteczność pomocy niesionej przez tego typu religijne instytucje oraz zwykłych obywateli?

S. N.: Ja ze swojej strony potrafię powiedzieć tylko to, co słyszałem od ludzi a tutaj rzeczywiście amerykańskie społeczeństwo bardzo krytykuje The American Red Cross. Mówi się, że ta instytucja nie pomaga tak jak powinna a duża część pieniędzy idzie na wypłaty zamiast na pomoc. Ja w tej kwestii nie mam zdania, ponieważ nie robiłem śledztwa w sprawie The American Red Cross, mówię jedynie to, co słyszy się od wielu ludzi w USA. Z drugiej strony często widać mieszkańców robiących zbiórki pieniędzy i samemu pomagającym swoim sąsiadom, czy najbardziej poszkodowanym w okolicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Czy duszpasterze stracili młodzież, czy młodzież straciła duszpasterzy?

2018-09-12 10:43

Bp Andrzej Przybylski
Edycja częstochowska 37/2018, str. VIII

kanamlodych.pl

Tyle powiewów Ducha Świętego kieruje Kościół w stronę młodych. Przed nami święto patrona polskiej młodzieży – św. Stanisława Kostki. W październiku ma się odbyć synod biskupów na temat młodych. Ale Duch Święty „wieje” również w nasze wewnętrzne niepokoje, w których nosimy pytania o obecność młodych w Kościele.

Duch przenika wszystko i mocno wierzę, że pragnie tą troską o młodzież przeniknąć przede wszystkim nasze wspólnoty parafialne. Wiatr zwykle zmienia kierunek. Myślę, że jedna zmiana przydałaby się nam na pewno. Mniej powinniśmy się zastanawiać, co takiego jest w świecie, co zagraża młodym, a więcej powinniśmy myśleć o tym, czego brakuje nam w Kościele, że młodych nie przyciągamy. I choć świat się diametralnie zmienia, warto czasem sięgnąć do sprawdzonych metod.

Przyjaciel młodzieży św. Jan Bosko nie zasłynął wielką dydaktyką, czy też pełnymi rozgłosu spotkaniami i koncertami na arenach sportowych. Miał za to wielkie przekonanie, że najskuteczniejszym środkiem dotarcia do młodych jest po prostu obecność z młodymi. Tę asystencję wychowawczą rozumiał jako proces pracy organicznej w środowisku młodzieżowym. Tu niczego nie da się osiągnąć pojedynczą akcją – trzeba stale być blisko młodych. Być to najpierw słuchać. Nie zaczynać od oceny, od krytyki, od narzucania własnego planu działania, ale zacząć słuchać. Tylko uważne słuchanie może być skutecznym źródłem odkrycia tego, czego oczekują młodzi i jakie mają problemy, z którymi chcą przyjść do Pana Boga.

Drugi warunek to czas dla młodych, i to taki na mur beton. Wbrew pozorom mało kto ma dzisiaj czas dla młodych. Zapracowani rodzice, przemęczeni nauczyciele. Pozostaje czasem tylko komputer i koledzy z ulicy. Jeśli młodzi mają pewność, że w parafii ktoś na nich czeka, jest o konkretnej godzinie do ich dyspozycji i chce ich szczerze posłuchać, to powoli zaczną przychodzić. Pamiętam z czasów duszpasterskiej pracy z młodymi, że jedną nieobecność musiałem czasem nadrabiać miesiącami. Wystarczyło, że raz nie było mnie na spotkaniu, a już niektórzy mieli wątpliwości, czy warto przyjść, bo może znów mnie nie będzie. Im bardziej i częściej nasze plebanie i my sami jesteśmy otwarci na młodych, tym chętniej będą się pojawiać. Oczywiście, że młodzi muszą też wiedzieć, że przyjść warto. Wbrew pozorom młodym szybko nudzą się dobre ciasteczka i kawa, smaczna pizza i coca-cola. Młodzi są mądrzy i zostają tam, gdzie naprawdę warto, gdzie oferta jest sensowna i głęboka. Również ta religijna i formacyjna.

Choćby tyle przypomnień wystarczy, żeby zrobić sobie rachunek sumienia z duszpasterstwa młodych. Na jego podsumowanie warto sobie szczerze odpowiedzieć, kto kogo bardziej stracił: czy duszpasterze stracili młodzież, czy też młodzież straciła dobrych duszpasterzy?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odpust na Hubach w Roku Św. Stanisława Kostki

2018-09-19 18:29

Agata Iwanek

Agata Iwanek
Relikwie św. Stanisława kostki w parafii Patrona na wrocławskich Hubach

„Dzisiejsze czasy, współczesne media pokazują nam ludzi sukcesu, autorytety i kiedy przeżywamy tak piękną uroczystość, jak wspomnienie patrona własnej świątyni, to uświadamiamy sobie, że również Kościół daje nam wzory do naśladowania”. – mówił ksiądz Bartosz – „W prefacji słyszymy: przykład świętych nas pobudza, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga, abyśmy osiągnęli zbawienie”. Ksiądz pytał o to, czy Stanisław Kostka, patron polskiej młodzieży, może być wzorem do naśladowania. W wieku 17 lat uciekł z domu, działał wbrew rodzicom i był nieposłuszny... Nie ma co, świetny wzór. Typowy nastolatek, który jak zwykle miał własnym plan na życie… Ale co to był za plan! Uciekł, ponieważ miał silne pragnie serca – zostać zakonnikiem. Działał wbrew rodzicom i był nieposłuszny, ponieważ ci zabraniali mu wstąpić na drogę zakonną. Parafianie mogą być dumni, że patronuje im tak wspaniały święty. Nic dziwnego, że został patronem dzieci i młodzieży. Miał ufność dziecka Bożego i determinację nastolatka, a to właśnie te cechy doprowadziły go do świętości. Stanisław zmarł w wieku 18 lat. Ksiądz Bartosz podkreślał, że „młodość była świadectwem jego doskonałości”. Świętość nie jest więc luksusem przysługującym tylko tym, którym zaczęła siwieć już broda. Stanisław Kostka osiągnął doskonałość przez dojrzałą duchowość w bardzo młodym wieku - podkreślał kaznodzieja licznie zebranym w świątyni parafianom.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem