Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Papież do duchowieństwa: trwajcie w Chrystusie

2017-09-10 06:45

st, kg (KAI) / Medellin / KAI

www.facebook.com/elpapacol

Do trwania w Chrystusie jako warunku owocności swego powołania zachęcił Franciszek kapłanów, zakonników, zakonnice, seminarzystów i ich rodziny podczas spotkania w hali Macarena w Medellin.

W swoim przemówieniu papież wyszedł od biblijnego obrazu winnicy i latorośli i zadał pytanie: jaka jest gleba na której rodzą się powołania w Kolumbii? Zauważył, że rodzą się one często w sytuacji złożonej. Nawiązując do dziejów biblijnych papież podkreślił, że Bóg okazuje swą bliskość i swój wybór niezależnie od warunków zewnętrznych, powołując mężczyzn i kobiety w kruchości ich historii osobistej i wspólnotowej. „Nie bójmy się – na tej skomplikowanej ziemi Bóg zawsze czynił cud rodzenia dobrych kiści, jak podpłomyki na śniadanie. Oby nie zabrakło powołań w żadnej wspólnocie, w żadnej rodzinie z Medellinu!” – powiedział Franciszek.

Ojciec Święty zaznaczył, że osoby czuwające nad powołaniami muszą zawracać uwagę, by zawsze służyły one przynoszeniu owoców. Zawsze procesami tymi kierować musi ta siła napędowa, jaką jest Duch Jezusa. Inaczej doświadczamy oschłości, a Bóg odkrywa ze smutkiem odrośle, które są już martwe. „Powołania do szczególnej konsekracji umierają, gdy chcą się karmić zaszczytami, gdy pobudza je poszukiwanie spokoju osobistego i awansu społecznego, gdy motywuje je «robienie kariery», przywiązanie do interesów materialnych, co prowadzi nawet do otępiającej żądzy zysku. Jak już mówiłem przy innych okazjach, diabeł wchodzi przez portfel. Dotyczy to nie tylko początków, wszyscy musimy uważać, ponieważ korupcja wśród mężczyzn i kobiet w Kościele tak właśnie się zaczyna: stopniowo, a następnie – mówi nam o tym sam Jezus – zakorzenia się w sercu a kończy się wyparciem Boga z własnego życia. «Nie możecie służyć Bogu i Mamonie» (Mt 6, 21.24), nie możemy wykorzystywać swojej pozycji religijnej i dobroci naszego ludu do tego, żeby nas obsługiwano i do uzyskiwania korzyści materialnych” – stwierdził Franciszek.

Wskazując na przykład świętych papież podkreślił, że możliwe jest wierne pójście za wezwaniem Pana, ale wymaga to czynnego działania powołanych. W tym kontekście zachęcił do trwania, dotykając człowieczeństwa Chrystusa, rozważając Jego bóstwo. Ojciec Święty podkreślił znaczenie życia modlitewnego i wezwał: „Bądźmy mężczyznami i kobietami pojednanymi, aby jednać”. Franciszek zachęcił też do trwania w Chrystusie, aby żyć w radości. „Naszym zadaniem jest ofiarowanie całej naszej miłości i służby w zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem, naszym krzewem winnym. I być obietnicą nowego początku dla Kolumbii, która pozostawia za sobą powodzie niezgody i przemocy, która chce dać liczne owoce sprawiedliwości i pokoju, spotkania i solidarności” – zakończył swe przemówienie Ojciec Święty.

Reklama



Czcigodni Bracia Biskupi, Drodzy kapłani, konsekrowani i konsekrowane, seminarzyści, Drogie rodziny, drodzy kolumbijscy przyjaciele,

Przypowieść o winorośli, której przed chwilą wysłuchaliśmy z Ewangelii św. Jana, wpisuje się w kontekst Ostatniej Wieczerzy Jezusa. W tej atmosferze intymności, pewnego napięcia, ale pełnego miłości, Pan obmył stopy swoim uczniom, zechciał utrwalić pamięć o sobie w chlebie i winie, a także przemówił z głębi swego serca do tych, których najbardziej umiłował.

W czasie tej pierwszej nocy „eucharystycznej”, w czasie tego pierwszego zachodu słońca po geście służby, Jezus otwiera swe serce, przekazuje im swój testament. I tak jak w tamtym wieczerniku nadal spotykali się Apostołowie, kilka kobiet i Maryja, Matka Jezusa (por. Dz 1,13-14), tak również tutaj, zebraliśmy się dziś w tym miejscu, aby słuchać Jego, aby słuchać siebie samych. Siostra Leidy od św. Józefa, Maria Isabel i o. Juan Felipe przedstawili nam swe świadectwa... Również każdy z nas tu obecnych mógłby opowiedzieć dzieje własnego powołania. Wszystkich nas łączy doświadczenie Jezusa, który wychodzi nam na spotkanie, który nas poprzedza i który w ten sposób podbił nasze serca. Jak mówi dokument z Aparecidy: „Poznanie Jezusa jest najpiękniejszym darem, jaki może otrzymać każdy człowiek; spotkanie Go jest najlepszą rzeczą, jaka mogła się nam przydarzyć, a zapoznawanie z Nim innych dzięki naszym słowom i dziełom, jest naszą radością” (n. 29).

Wielu z was, młodych odkryło Jezusa żyjącego w waszych wspólnotach, wspólnotach nacechowanych zarażającym zapałem apostolskim, które wywołują entuzjazm i budzą atrakcyjność. Tam, gdzie jest życie, zapał, pragnienie niesienia Chrystusa innym, rodzą się autentyczne powołania. Braterskie i gorliwe życie wspólnoty jest tym, co budzi pragnienie całkowitego poświęcenia się Bogu i ewangelizacji (por. Adhort. apost. Evangelii gaudium, 107). Młodzi w sposób naturalny są pełni aspiracji i chociaż jesteśmy świadkami kryzysu zaangażowania oraz więzi wspólnotowych, to wielu jest młodych, którzy się wspólnie mobilizują w obliczu zła tego świata i poświęcają się różnym formom zwalczania go i wolontariatu. Gdy czynią to ze wzglądu na umiłowanie Jezusa, czując się częścią wspólnoty, stają się „posłańcami wiary”, szczęśliwymi, że zanoszą Jezusa Chrystusa na każdą drogę, na każdy plac, do każdego zakątku ziemi (por. tamże, 107).

Winnica, o której wspomina Jezus w dopiero co usłyszanym tekście, jest winnicą „ludu przymierza”. Prorocy, jak Jeremiasz, Izajasz czy Ezechiel odnoszą się do niego, jak do winnicy, a nawet Psalm 80 (79) opiewa to słowami: „Wyrwałeś winorośl z Egiptu (...), grunt dla niej przygotowałeś, a ona zapuściła korzenie i napełniła ziemię” (ww. 9-10). Czasami wyrażają oni radość Boga z powodu swojej winnicy, innym razem Jego gniew, rozczarowanie lub irytację. Ale nigdy nie okazuje On braku zainteresowania nią, nigdy nie przestaje cierpieć z powodu jej niewierności, wychodzić naprzeciw temu ludowi, który – gdy oddala się od Niego – usycha, wypala się i niszczeje.

Jaka jest gleba, pożywka, wsparcie, na których rozwija się ta winnica w Kolumbii? W jakich sytuacjach rodzą się owoce powołań do szczególnej konsekracji? Z pewnością w środowiskach pełnych sprzeczności, światłocieni, i złożonych sytuacjach relacyjnych. Chcielibyśmy mieć do czynienia z bardziej pogodnym światem, rodzinami i relacjami, jesteśmy jednak częścią tego kryzysu kulturowego. I pośród niego, licząc się z nim, Bóg nadal powołuje. Niemal iluzją byłoby myślenie, że wszyscy usłyszeliście Boże powołanie w rodzinach wspieranych miłością silną i pełną takich wartości jak wielkoduszność, zaangażowanie, wierność lub cierpliwość (por. Adhort. ap Amoris laetitia, 5). Niektóre – jeśli Bóg zechce, aby było ich wiele – będą takie. Jednakże stąpanie twardo po ziemi oznacza uznanie, że nasze duszpasterstwo powołaniowe, rodzenie się Bożego powołania, zastaje nas bliżej tego, o czym wspomina Słowo Boże i co tak dobrze zna Kolumbia: „Jest to droga cierpienia i krwi, przenikająca wiele stron Biblii, począwszy od bratobójczej przemocy Kaina wobec Abla, a także różnych sporów między dziećmi i żonami patriarchów Abrahama, Izaaka i Jakuba, by dojść później do tragedii, które przepełniają krwią rodzinę Dawida, aż po wiele trudności rodzinnych, naznaczających historię Tobiasza lub gorzkie wyznanie opuszczonego Hioba” (tamże, 20). Od początku tak było: Bóg okazuje swą bliskość i swój wybór; zmienia On bieg wydarzeń, powołując mężczyzn i kobiety w kruchości ich historii osobistej i wspólnotowej. Nie bójmy się – na tej skomplikowanej ziemi Bóg zawsze czynił cud rodzenia dobrych kiści, jak podpłomyki na śniadanie. Oby nie zabrakło powołań w żadnej wspólnocie, w żadnej rodzinie z Medellinu!

I ta winnica, będąca winnicą Jezusa, odznacza się tym, że jest prawdziwa. Użył On już tego określenia przy innych okazjach w Ewangelii św. Jana: prawdziwe światło, prawdziwy chleb z nieba lub prawdziwe świadectwo. Ale prawda nie jest czymś, co otrzymujemy jak chleb lub światło, ale wypływa z wnętrza. Jesteśmy ludem wybranym dla prawdy, a nasze powołanie musi być w prawdzie. Nie może się stać, o ile jesteśmy latoroślą tej winnicy, jeśli nasze powołanie jest wszczepione w Jezusa, aby było w nim miejsce na kłamstwo, dwulicowość, małostkowe wybory. Wszyscy musimy uważać, aby każda latorośl służyła temu, do czego została zaplanowana: przynoszeniu owoców. Od samego początku ci, którzy mają towarzyszyć drodze powołania, muszą motywować prawą intencję, prawdziwe pragnienie upodobnienia się do Jezusa–pasterza, przyjaciela czy oblubieńca. Gdy procesów tych nie ożywia owa prawdziwa siła napędowa, jaką jest Duch Jezusa, to wówczas doświadczamy oschłości, a Bóg odkrywa ze smutkiem odrośle, które są już martwe. Powołania do szczególnej konsekracji umierają, gdy chcą się karmić zaszczytami, gdy pobudza je poszukiwanie spokoju osobistego i awansu społecznego, gdy motywuje je „robienie kariery”, przywiązanie do interesów materialnych, co prowadzi nawet do otępiającej żądzy zysku. Jak już mówiłem przy innych okazjach, diabeł wchodzi przez portfel. Dotyczy to nie tylko początków, wszyscy musimy uważać, ponieważ korupcja wśród mężczyzn i kobiet w Kościele tak właśnie się zaczyna: stopniowo, a następnie – mówi nam o tym sam Jezus – zakorzenia się w sercu a kończy się wyparciem Boga z własnego życia. „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Mt 6, 21.24), nie możemy wykorzystywać swojej pozycji religijnej i dobroci naszego ludu do tego, żeby nas obsługiwano i do uzyskiwania korzyści materialnych.

Istnieją pewne sytuacje, postawy i decyzje, które ukazują oznaki oschłości i śmierci. Nie mogą one stale spowalniać dopływ siły napędowej, która karmi i daje życie! W naszej wspólnocie nie może być miejsca dla trucizny kłamstwa, spraw ukrywanych, manipulacji i wyzyskiwania ludu Bożego, najsłabszych a zwłaszcza osób starszych i dzieci. Są to gałęzie, które postanowiły uschnąć, a Bóg poleca nam, byśmy je obcięli.

Ale Bóg nie tylko obcina: przypowieść mówi dalej, że Bóg oczyszcza winorośl z niedoskonałości. Treścią obietnicy jest to, że przyniesiemy owoce, i to w obfitości, niczym ziarno pszenicy, jeśli będziemy zdolni do daru z siebie, dobrowolnego dania swego życia. Mamy w Kolumbii przykłady tego, że jest to możliwe. Pomyślmy o św. Laurze Montoya – wspaniałej zakonnicy, której relikwie są tutaj z nami, i która z tego miasta rzuciła się w wielkie dzieło misyjne na rzecz tubylców całego kraju. Jakże wiele uczy nas ta kobieta, która poświęciła się milczącemu oddaniu, przeżywanemu z wyrzeczeniem, nie pragnąc nic innego, jak ukazanie macierzyńskiego oblicza Boga! Podobnie możemy przypomnieć błogosławionego Mariana od Jezusa Euse Hoyosa – jednego z pierwszych kleryków seminarium w Medellinie – oraz innych kapłanów i siostry zakonne z Kolumbii, których procesy kanonizacyjne rozpoczęto, jak również wielu innych, tysiące anonimowych Kolumbijczyków, którzy w prostocie swego codziennego życia potrafili poświęcić się dla Ewangelii, a jeśli będziecie zachowywać ich pamięć, to będą wam bodźcem dla waszego poświęcenia. Wszyscy oni ukazują nam, że można wiernie iść za wezwaniem Pana, że można przynosić wiele owoców.

Dobrą wieścią jest to, że On gotów jest nas oczyszczać, że nasza trasa się nie skończyła, ale jako dobrzy uczniowie jesteśmy w drodze. Jak Jezus odcina czynniki śmierci, które zagnieżdżają się w naszym życiu i mają negatywny wpływ na nasze powołanie? Zapraszając nas, byśmy w Nim trwali. Trwanie nie oznacza jedynie przebywania, ale wskazuje na utrzymywanie żywotnej, egzystencjalnej więzi, bezwzględnie koniecznej. To żyć i wzrastać w głębokiej i owocnej jedności z Jezusem, „źródłem życia wiecznego”. Trwanie w Jezusie nie może być postawą tylko bierną lub zwykłym wyrzeczeniem bez następstw w konkretnym życiu codziennym. Pozwólcie, że zaproponuję wam trzy sposoby takiego skutecznego trwania.

1. Trwamy, dotykając człowieczeństwa Chrystusa.

Ze spojrzeniem i uczuciami Jezusa, który postrzega rzeczywistość nie jako sędzia, lecz jak dobry Samarytanin; który rozpoznaje wartości ludu, z którym pielgrzymuje, jak również jego rany i grzechy; który odkrywa milczące cierpienie i wzrusza się w obliczu potrzeb osób, szczególnie gdy są zniewolone niesprawiedliwością, nieludzkim ubóstwem, obojętnością lub nikczemnym działaniem korupcji i przemocy.

Za pomocą gestów i słów Jezusa, wyrażających umiłowanie bliskich i poszukiwanie dalekich; czułość i stanowczość w demaskowaniu grzechu oraz głoszeniu Ewangelii; radość i wielkoduszność w darze z siebie i służbie, zwłaszcza najmniejszym, odrzucając z mocą pokusę uznawaniem wszystkiego za stracone, dostosowania się lub stawania się wyłącznie zarządcami nieszczęść.

2. Trwamy, rozważając Jego bóstwo

Rozbudzając i podtrzymując szacunek dla studium, które pogłębia znajomość Chrystusa, gdyż – jak przypomina o tym św. Augustyn – nie można kochać tego, kogo się nie zna (por. św. Augustyn, „O Trójcy Świętej”. Księga X, rozdz. I-XII).

Trzeba przyznawać pierwszeństwo w tym poznawaniu spotkaniu z Pismem Świętym, szczególnie Ewangelią, gdzie Chrystus do nas mówi, objawia nam swą bezwarunkową miłość do Ojca, zaraża nas radością, płynącą z posłuszeństwa Jego woli i ze służenia ludziom. Ten, kto nie zna Pisma, nie zna Jezusa. Ten, kto nie kocha Pisma, nie kocha Jezusa (por. św. Hieronim, „Wstęp do komentarza do proroka Izajasza”; PL 24, 17). Przeznaczajmy czas na modlitewne czytanie Słowa! Na wsłuchiwanie się w to, czego chce Bóg dla nas i dla naszego ludu.

Niech całe nasze studium pomaga nam być zdolnymi do interpretowania rzeczywistości oczami Boga, niech nie będzie nauką pomijającą to, czym żyje nasz lud; niech też nie goni za falami mód lub ideologii. Niech nie żyje tęsknotami ani niech też nie chce uwięzić tajemnicy. Niech nie próbuje odpowiadać na pytania, których nikt sobie nie stawia, by zostawić w pustce egzystencjalnej ludzi podważających nasze opinie, kierując się namiarami swych światów i kultur.

Trzeba trwać i rozważać Jego boskość, czyniąc z modlitwy podstawową część naszego życia i naszej posługi apostolskiej. Modlitwa uwalnia nas od balastu doczesności, uczy nas życia w sposób radosny, podejmowania decyzji, trzymając nas z dala od powierzchowności, żyjąc prawdziwą wolnością. Uwalnia nas od skłonności do skupiania się na samych sobie, skrytych w doświadczeniu pustej religijności oraz prowadzi nas do posłusznego oddania się w ręce Boga, aby pełnić Jego wolę i odpowiadać na Jego plan zbawienia. A w modlitwie trzeba wielbić; nauczyć się uwielbienia w milczeniu.

Bądźmy mężczyznami i kobietami pojednanymi, aby jednać. Fakt bycia powołanymi nie daje nam zaświadczenia o dobrym zachowaniu i bezgrzeszności. Nie jesteśmy przyobleczeni w aureolę świętości. Wszyscy jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy przebaczenia oraz miłosierdzia Bożego, aby podnosić się każdego dnia. To On wyrywa z nas to, co niedobre i co uczyniliśmy źle, wyrzuca to z winnicy i spala. On nas oczyszcza, abyśmy mogli przynosić owoc. Taka jest miłosierna wierność Boga wobec swego ludu, którego jesteśmy częścią. On nas nigdy nie porzuci na poboczu drogi. Bóg robi wszystko, co może, aby nie dopuścić do tego, żeby grzech nas pokonał i zamknął drzwi naszego życia na przyszłość nadziei i radości. 3. I wreszcie należy trwać w Chrystusie, aby żyć w radości.

Jeśli trwamy w Nim, Jego radość będzie w nas. Nie będziemy smutnymi uczniami i przygnębionymi apostołami. Przeciwnie, odzwierciedlimy i zaniesiemy prawdziwą radość, radość pełną, której nikt nie będzie mógł nam odebrać, będziemy szerzyć nadzieję nowego życia, które dał nam Chrystus. Boże powołanie nie jest ciężkim brzemieniem, odbierającym nam radość. Bóg nie chce byśmy byli pogrążeni w smutku i zmęczeniu, które rodzą się ze źle przeżytych działań, bez duchowości uszczęśliwiającej nasze życie, a nawet nasze trudy. Nasza zaraźliwa radość musi być pierwszym świadectwem bliskości i miłości Boga. Jesteśmy prawdziwymi szafarzami łaski Bożej, gdy pozwalamy, by można było dostrzec radość spotkania z Nim.

W Księdze Rodzaju po potopie Noe sadzi winną latorośl jako znak nowego początku. Natomiast na końcu wydarzenia Wyjścia, ludzie wysłani przez Mojżesza, dla dokonania zwiadu w Ziemi Obiecanej, wrócili z kiścią winogron – znakiem tej ziemi, która płynęła mlekiem i miodem. Bóg troszczy się o nas, o nasze wspólnoty i rodziny. Pan zwrócił swe spojrzenie na Kolumbię: jesteście znakiem tej uprzywilejowanej miłości. Naszym zadaniem jest ofiarowanie całej naszej miłości i służby w zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem, naszym krzewem winnym. I być obietnicą nowego początku dla Kolumbii, która pozostawia za sobą powodzie niezgody i przemocy, która chce dać liczne owoce sprawiedliwości i pokoju, spotkania i solidarności. Niech Bóg wam błogosławi; niech Bóg pobłogosławi życie konsekrowane w Kolumbii. I nie zapominajcie modlić się za mnie.

Tagi:
Franciszek w Kolumbii

Papież odwiódł od eutanazji Kolumbijkę podczas spotkania w Bogocie

2017-09-13 20:13

mz (KAI/El Mundo) / Bogota / KAI

Franciszek podczas swojej wizyty w Kolumbii odwiódł od eutanazji kobietę cierpiącą na depresję i toksoplazmozę. Po rozmowie z papieżem na dziedzińcu nuncjatury w Bogocie 56-letnia Consuelo Córdoba zrezygnowała z zaplanowanego na koniec września br. poddania się tzw. śmierci asystowanej. Ojciec Święty wysłuchał jej tragicznej historii i wzruszony przytulił ją.

elpapacol/instagram

Córdoba popadła w depresję w wyniku ataku ze strony swojego męża, który 16 lat temu oblał ją kwasem. Na skutek tego Kolumbijka odniosła poważne obrażenia twarzy i straciła dłoń. Po tym tragicznym wydarzeniu musiała poddać się ponad 80 operacjom. Kobieta, którą w ostatnich latach opuścili także najbliżsi, kilkakrotnie próbowała odebrać sobie życie.

Chora potwierdziła, że zrezygnowała z eutanazji po spotkaniu z papieżem w czasie jego pielgrzymki do Kolumbii. Poddanie się tzw. śmierci asystowanej miało nastąpić 29 września br. "To dzięki tobie żyję. Teraz chcę dożyć starości" – powiedziała, zwracając się do Franciszka w jednym z telewizyjnych wywiadów, 56-letnia kobieta.

Papież powrócił z Kolumbii do Rzymu 11 września po południu. W czasie swojej pięciodniowej wizyty odwiedził cztery miasta tego południowoamerykańskiego kraju: Bogotę, Villavicencio, Medellin i Cartagenę. Miejscowe media oceniają, że w mszach, którym przewodniczył, mogło uczestniczyć nawet ponad 1 mln Kolumbijczyków.

W ostatnim dniu swego pobytu w tym kraju Ojciec Święty odprawił w Cartagenie Mszę św., podczas której zwrócił się ponownie z apelem o pojednanie narodowe. Powiedział, że trwały pokój wymaga dążenia do dobra wspólnego, równości i sprawiedliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Światowy Dzień Książki: jasnogórskie księgi przetrwały pożary, powstania i wojny

2018-04-23 13:56

mir / Częstochowa (KAI)

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich przypada 23 kwietnia. Jasna Góra przez wieki wpisywała się w bogaty nurt polskiego piśmiennictwa i drukarstwa. W czasie zaborów to z modlitewników z Jasnej Góry uczono się polskich liter. Tradycję drukarni kontynuuje obecnie wydawnictwo „Paulinianum”. Biblioteka klasztorna uważana jest za jedno z piękniejszych wnętrz bibliotecznych w Europie. Posiada ponad 10 tys. inkunabułów i starodruków. Księgi przetrwały pożary, powstania, 13 wojen i stan wojenny.

Episkopat.news

Już od czasów średniowiecza Jasna Góra była nie tylko miejscem kultu maryjnego, ale także ośrodkiem kultury piśmiennej i rozwoju języka polskiego. Zdaniem dr. Anety Majkowskiej i prof. dr. hab. Grzegorza Majkowskiego z Akademii Jana Długosza w Częstochowie Jasna Góra od pierwszych dziesięcioleci swojego istnienia była ona nie tylko miejscem kultu maryjnego, ale także ośrodkiem książki rękopiśmiennej i ówczesnej polszczyzny. Zdaniem badaczy, na szczególną uwagę zasługują rękopisy paulina Mikołaja z Wilkowiecka, pieśni maryjne: „Gwiazdo morza głębokiego” i „Maryja, czysta dziewice” oraz tzw. jasnogórski rękopis „Bogurodzicy”. Chociaż do dzisiaj nie wiadomo, gdzie na Jasnej Górze znajdowało się skryptorium, to wiemy, że działało tam ośmiu kopistów.

Tradycje wydawnicze sięgają 1628 r., gdy w klasztorze powstała pierwsza w mieście drukarnia tłocząca różne dzieła w języku polskim. Pierwszym była „Akademia Pobożności” Mikołaja z Mościsk Mościckiego licząca aż 724 stronice. W 1762 r. do zbioru wprowadzono nowy dział - nauki matematyczne, przyrodnicze i techniczne. Ponieważ klasztor pełnił funkcję fortecy, pojawiła się pewna liczba dzieł matematycznych, batalistycznych oraz z zakresu architektury wojskowej.

Znaczenie Jasnogórskiej Drukarni wzrosło w okresie zaborów. To z modlitewników z Jasnej Góry uczono się polskich liter. Stąd pochodzi najpopularniejszy w I poł. XIX w., podręcznik do nauki języka polskiego. W czasie powstania styczniowego na Jasnej Górze tajne organizacje kolportowały patriotyczną prasę, drukowano książki z patriotycznymi pieśniami. W wyniku carskich represji Drukarnię Jasnogórską zlikwidowano w 1864 r.

Zadania poligrafii jasnogórskiej przejęła w 1869 r. drukarnia Kohna i Oderfelda przygotowująca książki religijne i druki pamiątkowe związane z pielgrzymowaniem. Druki kupowane przez pątników pod Jasną Górą przewożone i do zaboru pruskiego czy rosyjskiego służyły pielęgnowaniu polszczyzny. Wydawnictwa te odegrały znaczącą rolę w budzeniu polskości na Górnym Śląsku.

Z dziejami klasztornego wydawnictwa łączy się również dramatyczny moment napadu Służby Bezpieczeństwa i konfiskaty urządzeń poligraficznych na Jasnej Górze w 1958 r. Ocalał tylko jeden powielacz, który był prywatną własnością kard. Stefana Wyszyńskiego. Obecnie w miejscu starej drukarni mieści się Muzeum 600-lecia.

Więcej o Jasnej Górze - „Paulinianum”

Z tej wielowiekowej tradycji edytorskiej wyrosło współczesne wydawnictwo Zakonu Paulinów „Paulinianum”. Jego nakładem ukazują się przeważnie publikacje o tematyce teologicznej, głównie z zakresu mariologii, książki z dziedziny historii czy nauk społecznych.

Wydawnictwo „Paulinianum” w bogatej ofercie wydawniczej ma również książki o charakterze pobożnościowym, związane zwłaszcza z kultem Matki Bożej, takie jak modlitewniki oraz inne pomoce duszpasterskie i formacyjne.

W kręgu zainteresowań Wydawnictwa „Paulinianum” leży także opracowanie edytorskie książek o charakterze popularnonaukowym i popularyzatorskim, przeznaczonych dla szerokiego grona czytelników. Poprzez tego typu publikacje paulini pragną przybliżać znaczenie wyjątkowych w historii Polski miejsc, wśród których szczególną rolę odgrywa Jasna Góra. Jedną z ostatnich znaczących publikacji jest „Polowanie na Matkę” Moniki Rogozińskiej. To swoista kronika z dramatycznych wydarzeń z II poł. XX wieku, które doprowadziły do uwięzienia Obrazu Nawiedzenia w kopii Wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej, a następnie do upadku systemu komunistycznego w Polsce.

"Mądrość, która zbudowała sobie dom"

Powstała w latach 30tych XVIII w. biblioteka klasztorna, nazywana starą, uważana za jedno z piękniejszych wnętrz bibliotecznych w Europie.

Wcześniej księgozbiór zgromadzony był w dolnych piętrach murowanej wieży kościoła. Wielki pożar 10 lipca 1690 r., oszczędził bibliotekę Pamiątką po tym wydarzeniu są ślady zawilgoceń na niektórych książkach. Decyzję o budowie obecnych pomieszczeń bibliotecznych podjął generał Zakonu o. Chryzostom Koźbiałowicz. Biblioteka powstała w zachodnim skrzydle klasztoru.

Sala biblioteczna zbudowana na planie prostokąta, nakryta sklepieniem zwierciadlanym, oświetlona od zachodu przez cztery okna. U góry umieszczony został malowany plafon, na którym przedstawione zostało założenie ideowe biblioteki - Pochwała Mądrości – wyjaśnia o. Stanisław Rudziński, kustosz Zbiorów Wotywnych Jasnej Góry. Personifikacją mądrości jest bogini Minerwa. Zasiada ona w obłokach, opierając dłoń na zwierciadle, w którym odbija się otoczona promieniami Gołębica, symboliczne wyobrażenie Ducha Świętego, od którego pochodzi "Mądrość, która zbudowała sobie dom" w umysłach Czterech Ewangelistów, Ojców i Doktorów Kościoła prowadzących wielką dysputę. Każdy z nich trzyma w ręku księgę - symbol mądrości. Poniżej, w medalionach, znajdują się emblematy św. Tomasza z Akwinu, protektora Zakonu Paulinów oraz św. Augustyna - twórcy reguły nadanej w 1308 r. paulinom węgierskim.

Regały biblioteczne, połączone z boazerią o bogatych intarsjach są dziełem zakonnego stolarza, brata Grzegorza Woźniakowica. On też wykonał dwa bogato dekorowane, intarsjowane drewniane stoły. Na środku blatów widnieją misternie wykonane sceny spotkania św. Antoniego ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem, a na drugim blacie stołu - przedstawienie św. Tomasza z Akwinu w pracowni.

Prawo zakonne nakazywało, aby biblioteką kierował zakonnik kaznodzieja, prowadzący działalność duszpasterską, co wpływało na tematyką gromadzonego zbioru. Gromadzono więc przede wszystkim dzieła zawierające komentarze biblijne, dzieła historyczne świeckie i kościelne, hagiograficzne i słowniki czy literaturę monastyczną.

W 1758 r. wprowadzone zostało zabezpieczenie ksiąg w formie drewnianych futerałów z sosnowego drewna. Pudła te wyklejono od strony zewnętrznej marmurkowym papierem introligatorskim. Grzbiet futerału obciągnięto skórą bydlęcą barwioną ze złoceniami naśladującą oprawę wytwornej księgi. Pomysłodawcą tej oryginalnej formy zabezpieczenia i ochrony zbioru był ówczesny przeor klasztoru - o. Albin Dworzański. Taki sposób zabezpieczenia ksiąg uczynił z biblioteki jasnogórskiej placówkę unikatową wśród zabytkowych europejskich bibliotek.

Na początku XVII wieku biblioteka stała się także placówką dydaktyczną. W 1609 r. powstało Studium Zakonne. Z tego też czasu pochodzi inwentarz książek, sporządzony w układzie alfabetycznym. Wynika z niego, że w 1614 r. biblioteka liczyła 1445 dzieł w 1610 woluminach. Paulini dbali o zapewnienie bibliotece stałego funduszu, zabezpieczającego jej utrzymanie i zapewniającego jej rozwój, np. w 1666 r. biblioteka otrzymała 300 florenów rocznie od definitorium prowincjalnego na powiększanie zbiorów.

W bibliotece zwraca uwagę niewielka księga leżąca na jednym ze stołów, znajdziemy tam wpisy osób, które złożyły wizytę na Jasnej Górze jak np. podpis cara Mikołaja I, Józefa Piłsudskiego, Johna F. Kennedy`ego oraz jego braci Roberta i Edwarda, a także studenta Karola Wojtyły.

Biblioteka ta spełnia obecnie funkcje reprezentacyjne, w niej odbywały się spotkania z Janem Pawłem II, konferencje Episkopatu Polski, tu przyjmowane są głowy państw oraz oficjalne delegacje.

Poza tzw. stara biblioteką jest dziś na Jasnej Górze także nowa. Sąsiaduje z salą zbudowaną w połowie XVIII w. Przechowywane są w niej książki wydane po 1801 r.

I znowu w pobliżu bibliotecznych pomieszczeń w nocy z 6 na 7 sierpnia 1990 wybuchł pożar. I tym razem udało się uratować księgozbiór.

Jeden raz księgi opuściły Jasną Górę - w 1998 r., wtedy to w uzbrojonych konwojach przewieziono je do Biblioteki Śląskiej, gdzie prof. Leonard Ogierman poddał je zabiegom konserwatorskim.

Od 21 lat na Jasnej Górze odbywają się też pielgrzymki bibliotekarzy z całej Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XXIX Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej

2018-04-23 17:55

Od 28 kwietnia do 3 maja 2018 roku odbędą się w Krakowie XXIX Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej.


Weźmie w nich udział ok. 3 tys. młodych ludzi z całego świata, zrzeszonych w organizacjach sportowych, prowadzonych przez salezjanów –zgromadzenie zakonne skoncentrowane na pracy wychowawczej z dziećmi i młodzieżą.

Do stolicy Małopolski przyjadą młodzi z różnych kontynentów, by wspólnie ze swoimi rówieśnikami z Polski stanąć do sportowej rywalizacji w duchu salezjańskich wartości, których patronem jest św. Jan Bosko.

Z okazji Igrzysk Kraków przyjmie gości m. in. z Europy(w tym po raz pierwszy dużą reprezentację naszych wschodnich sąsiadów), z Republiki Środkowej Afryki czy Tanzanii. Nie zabraknie również silnej reprezentacji Brazylii, a także Syryjczyków z Aleppo, dla których pobyt w Polsce będzie miał szczególny, terapeutyczny wymiar. Na pięciu obiektach sportowych Krakowa młodzi podejmą współzawodnictwo w czterech dyscyplinach: w siatkówce, w koszykówce, w piłce nożnej oraz w tenisie stołowym.

Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej to wydarzenie realizowane od wielu lat w przekonaniu, że promocja sportu jest także instrumentem do tworzenia lepszego świata, opartego na humanizmie i personalizmie, w którym respektowane są pokój, przyjaźń, prawda, dobro, sprawiedliwość, wolność, miłość, godność osoby, solidarność i zasada fair play. Na całym świecie salezjanie prowadzą edukację w duchu takich właśnie wartości, ucząc młodzież, jak przekładać je na codzienną praktykę.

To wielkie święto ma również swój wymiar religijny. Spotkają się podczas niego młodzi ludzie, którzy na całym świecie starają się żyć w oparciu o zasady ewangeliczne i wskazania księdza Bosko. Stanowią oni wspólnotę złożoną z wielu ras, kultur i społeczeństw. Igrzyska mają zatem także głęboki walor integracyjny, sprzyjają nawiązywaniu przyjaźni i relacji międzyludzkich. Te elementy składają się na wychowawczy charakter igrzysk: kształtowanie młodych ludzi w duchu istotnych norm społecznych i w poszanowaniu dla odmienności w świecie bez granic.

XXIX Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej to także wyjątkowa możliwość promocji Krakowa i Polski. Po Światowych Dniach Młodzieży jest to kolejne spotkanie młodych ludzi z całego świata, którzy będą mogli poznać naszą tradycję i kulturę. W programie Igrzysk przewidziano możliwość zwiedzania miasta z przewodnikiem w języku narodowym uczestników. Młodzież będzie mogła zwiedzić także muzeum Auschwitz-Birkenau czy kopalnię soli w Wieliczce.

Gorące zaproszenie do udziału w Igrzyskach jest także adresowane do krakowian, mieszkańców Małopolski oraz turystów. Będą oni mogli wziąć udział w tym salezjańskim święcie jako kibice oraz jako uczestnicy imprez towarzyszących, m. in. uroczystości otwarcia Igrzysk w auli Auditorium Maximum, koncertów, , czy spektakularnego finału przy ulicy Tynieckiej 39, gdzie znajduje się m. in. Park Edukacji Globalnej – Wioski Świata, prowadzony przez Salezjański Wolontariat Misyjny „Młodzi Światu”.

Program artystyczny wydarzenia będzie wyjątkowo bogaty, również ze względu na fakt, że XXIX Igrzyska po raz pierwszy w swojej historii odbędą się wspólnie z Savionaliami – dorocznym świętem młodzieży salezjańskiej, organizowanym przez Inspektorię Krakowską salezjanów.

Głównym organizatorem XXIX Światowych Igrzysk Młodzieży Salezjańskiej jest Stowarzyszenie Lokalne Salezjańskiej Organizacji Sportowej Rzeczypospolitej Polskiej.

Honorowy patronat Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego.

Partnerzy Igrzysk Ministerstwo Sportu i Turystyki, Miasto Kraków, Województwo Małopolskie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem