Reklama

Biały Kruk 1

Miechów: relikwie bł. Bartolo Longo w sanktuarium Grobu Bożego

2017-08-25 12:20

dziar / Miechów / KAI

Mariusz Książek

Pod przewodnictwem nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Salvatore Pennacchio odprawiona została Msza św. w bazylice Grobu Bożego w Miechowie, podczas której wprowadzone zostały relikwie bł. Bartolo Longo – jedynego świeckiego członka zakonu bożogrobców wyniesionego na ołtarze. Miechów stanowi siedzibę zwierzchnictwa zakonu w Polsce.

Bartolo Longo jest jednym beatyfikowanym świeckim członkiem w historii zakonu bożogrobców. Bł. Bartolo jest założycielem słynnego sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach. Był wielkim czcicielem Matki Bożej, rozpowszechniał Jej chwałę i głosił Jej cuda. Jest to także jedyny świecki członek w historii zakonu bożogrobców, który został beatyfikowany. Nawrócił się do Boga na wzór św. Pawła.

Podczas miechowskiej uroczystości nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce towarzyszyli: abp Pompei Tomaso Caputo, biskup diecezji kieleckiej Jan Piotrowski, ks. prałat Henryk Jagodziński - pierwszy radca Nuncjatury Apostolskiej w Indiach oraz kilkudziesięciu kapłanów z całej diecezji kieleckiej. Na te wyjątkową uroczystość do Miechowa przyjechało z całej Polski blisko sto dam i rycerzy Grobu Bożego.

Mariusz Książek

Uroczystą Eucharystię poprzedziła Koronka do Bożego Miłosierdzia oraz modlitwa różańcowa w bazylice. Była także okolicznościowa prelekcja oraz film biograficzny o bł. Bartolomeo. Nuncjusz abp Salvatore Pennacchio poświęcił obraz przedstawiający bł. Bartolomeo.

Reklama

Homilię wygłosił abp Pompei Tomaso Caputo. Przybliżył w niej postać żyjącego na przełomie XIX i XX w. błogosławionego. Bartolomeo. – Z miłości do Maryi ustanowił liczne instytucje charytatywne, stając się żebrakiem na rzecz ubogich dzieci, przekształcając Pompeje w żywą cytadelę ludzkiej i chrześcijańskiej życzliwości - powiedział.

Zwierzchnik Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie Józef Dąbrowski, również przypomniał postać błogosławionego. - Z miłości do Maryi, stał się pisarzem, apostołem Ewangelii, głosicielem, propagatorem Różańca, założycielem, pomimo ogromnych trudności, słynnego sanktuarium w Pompejach. Z miłości do Maryi, ustanowił liczne instytucje charytatywne, stając się żebrakiem na rzecz ubogich dzieci, przekształcając Pompeje w żywą cytadelę ludzkiej i chrześcijańskiej życzliwości - powiedział Józef Dąbrowski.

Mariusz Książek

Jak podkreślił zwierzchnik Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie, uroczystość wprowadzenia relikwii bł. Bartolomeo Longo zainaugurowała w polskim zwierzchnictwie duchowe przygotowanie do rozpoczęcia peregrynacji relikwii błogosławionego do rodzin kawalerów i dam zwierzchnictwa, która rozpocznie się 5 października, a więc w dzień liturgicznego wspomnienia błogosławionego. Jest to odpowiedź na życzenie zwierzchnika Zakonu kard. Edwina Fredericka O’Briena, skierowane do członków zakonu podczas jubileuszowej pielgrzymki zwierzchnictw włoskich do Pompei.

Ks. kan. Mirosław Kaczmarczyk, proboszcz i kustosz w sanktuarium, podkreśla w rozmowie z KAI znaczenie obecności zakonu bożogrobców dla kultu Grobu Bożego i budowania więzi z Jerozolimą. Uważa, że obecność relikwii bł. Bartolomea umocni, poprzez wstawiennictwo Matki Bożej, duchowość sanktuarium i przyniesie liczne owoce.

Specyfika miechowskiego sanktuarium łączy się z historią zakonu bożogrobców i zbudowaniem przez nich Grobu Bożego w bazylice - uznawanego za najwierniejszą replikę jerozolimskiego grobu Bożego na świecie.

Osiedlając się w XII wieku w Polsce – w Miechowie, bożogrobcy wprowadzili tu swoją specyficzną liturgię i nabożeństwa, wcześniej nieznane, m.in. rozpowszechnili zwyczaj urządzania grobu Chrystusa w kościołach w Wielki Piątek. Bożogrobców sprowadził wielmoża małopolski komes Jaksa herbu Gryf i ufundował im kościół i klasztor w swych dobrach, na złożonym kopczyku świętej ziemi z Jerozolimy.

Kościół pw. Grobu Pańskiego szybko stał się zbyt mały. W latach 1235 – 1293 zbudowano nowy romański, który szybko stał się łącznikiem z Ziemią Świętą. W 1379 r. kościół spłonął w wielkim pożarze miasta. Odbudowany, ulegał jeszcze kilkakrotnym pożarom. Po rekonstrukcji w XVIII w. zmienił swój wygląd. Świątynia otrzymała barokowo – rokokowy wystrój.

15 lipca 1799 – w rocznicę zdobycia Jerozolimy przez Krzyżowców w 1099 r. - bp Tomasz Nowina Nowiński, generał - przełożony bożogrobców i proboszcz miechowski, konsekrował świątynię. 3 listopada 1996 r. kościół został podniesiony do godności bazyliki mniejszej.

Obecnie Miechów jest ponownie siedzibą zakonu bożogrobców. Tutaj odbywają się ich doroczne ogólnopolskie spotkania nadając kolorytu sanktuarium i podkreślając jego łączność z Ziemią Świętą.



Homilia abp. Tomaso Caputo

Ekscelencjo, Arcybiskupie-Nuncjuszu, Ekscelencje, Czcigodni Kapłani, Czcigodni Kawalerowie i Czcigodne Damy Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, Drodzy Bracia i Siostry!

Z wielką radością przybywam dziś do tej przezacnej bazyliki Grobu Bożego, historycznej, pięknej i o bogatych dziejach.

Jak dobrze wiecie, Założyciel Pompejów, błogosławiony Bartolo Longo, był Kawalerem Wielkiego Krzyża Świętego Grobu w Jerozolimie. Otrzymał ten tytuł 30 maja 1925.

Był on świetlanym przykładem osoby świeckiej dającej ewangeliczne świadectwo wiary i miłości bliźniego; wy wszyscy, należący do Zakonu, jesteście wezwani do dawania świadectwa wierze, do wzorcowego praktykowania wiary chrześcijańskiej i do stałego zaangażowania w działalność charytatywną wspierającą wspólnoty chrześcijańskie w Ziemi Świętej.

My wszyscy, kawalerowie i damy Zakonu, możemy w tym Błogosławionym znaleźć znaczący przykład życia chrześcijańskiego; inspirując się jego osobą i życiem, możemy starać się naśladować jego cnoty, jego zaangażowaną wiarę i miłość, pogłębiając w ten sposób naszą duchową drogę.

Kim był Bartolo Longo? Także tu, w Polsce, jest on znany i jego kult stale się rozszerza. Prawdopodobnie z tego powodu, że jego osobowość jest bardzo współczesna. Rzeczywiście, chociaż żył i działał na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku, będąc człowiekiem Bożym, posiadł profetyczną wizję ludzkości i z tej racji jego pisma, dzieła i zrealizowane projekty przemawiają do dzisiejszego człowieka.

Gdy po raz pierwszy przybył do Doliny Pompejańskiej, był młodym, dopiero co trzydziestojednoletnim adwokatem, ale bogatym w doświadczenia życiowe, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Oddalając się od wiary, w której został wychowany, dotknął otchłani absolutnego zła, lecz z pomocą oddanych przyjaciół i dzięki opiece Matki Bożej, wrócił na dobrą drogę. Chciał zadośćuczynić złu, którego dokonał, oddając się ciałem i duszą działalności charytatywnej na rzecz najbardziej biednych i opuszczonych, jakimi byli pacjenci ze szpitala dla nieuleczalnie chorych. Modlił się też z wielką gorliwością. Ale Pan Bóg chciał od niego jeszcze czegoś więcej, wezwał go do spełnienia większej misji. Zamysł Opatrzności, za pośrednictwem hrabiny Marianny Farnararo De Fusco, przywiódł go do Doliny Pompejańskiej, gdzie Najświętsza Maryja Panna przemówiła do jego serca i wskazała mu drogę odkupienia: „Jeśli chcesz zbawienia, propaguj Różaniec!”.

Posłuchał tego głosu i tak odmieniła się głęboko jego osobista historia, ale można powiedzieć, również historia ludzi całego tamtego regionu i bardzo wielu mężczyzn i kobiet na całym świecie. Zbudował Sanktuarium o światowej sławie, założył nowe miasto i zapoczątkował liczne dzieła charytatywne, w których przez 130 lat znalazły schronienie, miłość i przyszłość tysiące dzieci, chłopców i dziewcząt, młodych ludzi. Jeszcze dziś dzieła te wspomagają rodziny, kobiety i matki znajdujące się w potrzebie, bardzo młode matki, dzieci osób przebywających w więzieniu, byłych narkomanów, migrantów, osoby w podeszłym wieku, osoby niepełnosprawne i biednych.

Dzięki niemu pobożność różańcowa otrzymała silny impuls. Miliony osób na całym świecie, dzięki Bartolo Longo, dzięki jego pasji pisarza i publicysty, dzięki jego gorliwości apostolskiej i licznym modlitwom przez niego ułożonym, wśród których jest Suplika i Nowenna, odzyskały wiarę, otrzymały łaski i dziś prowadzą życie bardziej chrześcijańskie i przystające do nauczania ewangelicznego.

Także tu, na polskiej ziemi, pobłogosławionej przez Boga, użyźnionej krwią dawnych i nowych męczenników, oddanej ukochanemu Papieżowi, świętemu Janowi Pawłowi II, pobożność do błogosławionego Bartolo Longo jest bardzo żywa i nam nadzieję, że ciągle będzie wzrastać.

Jak już powiedziałem, nasz Błogosławiony może być dla nas, należących do Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, wzorem życia, aby - tak jak to było w jego przypadku – świeciło „wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16); abyśmy byli członkami Kościoła, odważnego i pozbawionego kompleksów: Kościoła obecnego w świecie i zdolnego do spełniania dzieł, które zaznaczone są prawdą i miłością.

Tagi:
relikwie

Czy w Biłgoraju są relikwie św. Marii Magdaleny?

2018-07-17 13:10

Maria Szado
Edycja zamojsko-lubaczowska 29/2018, str. IV

Czy to możliwe? Tak, jest to możliwe, ale pod jednym warunkiem, zgodnie podkreślają kustosz sanktuarium św. Marii Magdaleny w Biłgoraju ks. kan. Witold Batycki i ks. prof. Jacek Kucharski, znany i ceniony biblista, przewodnik po Ziemi Świętej, wykładowca m.in. Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu, moderator Dzieła Biblijnego w Radomiu. Ale po kolei…

Archiwum Marii Szado
Kustosz sanktuarium św. Marii Magdaleny ks. Witold Batycki

Początek kultu św. Marii Magdaleny w Puszczy Solskiej sięga roku 1603, gdy ośmiu młodych pastuszków z miejscowości Sól, pasących bydło w lesie, usłyszało dwa dzwony bijące w głębi lasu i ukazała się im postać św. Marii Magdaleny. Objawienia te powtórzyły się w roku 1615. Maria Magdalena ukazała się także bartnikowi wybierającemu w lesie miód.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Jako w niebie, tak i w Komańczy

2018-07-04 11:07

Tadeusz Szyma
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 26-27

Pamiętny, trzyletni okres uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego przez władze komunistyczne, trwający od 25 września 1953 r. do 28 października 1956 r., dzieli się na cztery etapy, niczym cztery stacje jego osobistej drogi krzyżowej. Ich nazwy wyznaczają kolejne miejsca odosobnienia: Rywałd na Kujawach, Stoczek Klasztorny na Warmii, Prudnik na Opolszczyźnie i Komańcza w Bieszczadach.

Michał Kosc/East News
Stanisław Wyszyński, ks. Włodzimierz Sułek, Danuta Maria Sułek, prymas Stefan Wyszyński

Po latach od tych wydarzeń, w miarę odzyskiwania przez Polaków wolności słowa, stacje te zaczęły być przypominane również w polskich filmach, zarówno dokumentalnych, jak i fabularnych. Ze zrozumiałych względów największy rozgłos zyskał ostatni etap więziennej martyrologii Prymasa Tysiąclecia. Nie tylko dlatego, że był ostatni i zakończył się zwycięstwem niezłomnego więźnia, lecz przede wszystkim dlatego, że tam właśnie spod jego pióra wyszły wiekopomne Śluby Narodu Polskiego.

Mimo istnienia dość wielu już ekranowych przypomnień tamtych epokowych wydarzeń nadal pojawiają się kolejne próby nawiązania do nich i przedstawienia ich na ekranie w coraz to inny sposób, z trochę odmiennej perspektywy. Najświeższym tego przykładem jest 46-minutowy fabularyzowany dokument „Jako w Niebie, tak i w Komańczy”, wyprodukowany kosztem 200 tys. zł w podkarpackim Krośnie przez lokalną telewizję – TV Obiektyw. 18 maja br., na kolejnym ogólnopolskim konkursie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji „To nas dotyczy”, zorganizowanym po raz 15. dla takich właśnie lokalnych stacji, których w Polsce jest już 50, został on uhonorowany drugą nagrodą w kategorii: Moja Mała Ojczyzna.

Film ten powstał w 2017 r., a przedsiębiorczy jego producent i zarazem właściciel krośnieńskiej lokalnej telewizji Bogdan Miszczak zaprezentował go wkrótce na zagranicznych pokazach w Brukseli i w Rzymie, a także w wielu miejscowościach na Podkarpaciu. Partnerami filmu, którzy przyczynili się do jego powstania, są również miasta, gminy i powiaty tego regionu. Warto ponadto wiedzieć, że jest on dostępny na starannie wydanych płytach DVD.

Trzeba przyznać, że lokalny aspekt historycznych wydarzeń sprzed ponad 60 lat, o ogromnym ogólnopolskim znaczeniu, jest w tym dokumencie wyraźnie widoczny. Już sam zaskakujący niezwykłym sformułowaniem tytuł, zaczerpnięty z „Zapisków więziennych” kard. Stefana Wyszyńskiego, od razu osadza akcję filmu w realiach bieszczadzkiej wsi. Scenarzysta, którym jest krakowski radiowiec Marcin Ziobro, podbudował rekonstrukcję zasadniczych wydarzeń historycznych z udziałem Kardynała – których owocem były Ślubowania Jasnogórskie – rodzajowymi scenkami z udziałem mieszkańców Komańczy, rodziny miejscowego leśnika, wędrujących wówczas po Bieszczadach z Karolem Wojtyłą studentów, tamtejszych sióstr nazaretanek, a także strzegącego dostępu do klasztoru żołnierza Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i represyjnych oficerów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego... Z kolei autor zdjęć Piotr Trznadel sugestywnie uwydatnił kamerą piękno łagodnie górzystego i lesistego krajobrazu przy zmiennych warunkach pogodowych.

Debiutujący jako reżyser telewizyjny dziennikarz Maciej Wójcik trafnie obsadził znanego aktora teatralnego i filmowego – Marka Kalitę w roli Prymasa, a jego żonę Aleksandrę Popławską zaangażował jako Marię Okońską, główną inspiratorkę powstania owych Ślubów. Ich spotkanie i rozmowa w klasztorze w Komańczy to jedna z najlepszych scen tego filmu. Kilku rzeszowskim aktorom i miejscowym amatorom natomiast reżyser powierzył, ze zmiennym szczęściem, drugoplanowe i pomniejsze role.

Prymas Kality jest wewnętrznie skupiony i pełen godności, bez cienia wyniosłości wszakże. Uderza też jego podobieństwo do znanych zdjęć fotograficznych internowanego w Komańczy ówczesnego przywódcy polskiego Kościoła. Widzimy go więc i w tym filmie w charakterystycznej pozie wędrowca z kosturem, w ciemnym, ściągniętym na bok głowy berecie oraz w niezapiętym jasnym płaszczu, narzuconym luźno na ramiona.

Od strony aktorskiej na szczególne uznanie zasługuje jednak poruszająca minikreacja Jerzego Treli w epizodzie, który odtwarza spotkanie w komańczowskim lesie wzruszonego Prymasa ze swym – nie mniej wzruszonym – ciężko chorym ojcem Stanisławem. To wymowny dowód na to, że dla znakomitego aktora wystarczy pojawić się tylko na parę chwil, by zostać zapamiętanym do końca projekcji czy spektaklu.

Oparta na solidnej dokumentacji, zawierająca autentyczne teksty Prymasa Tysiąclecia fabularyzowana opowieść o wyjątkowo owocnym roku spędzonym przez niego w Komańczy ma nietypową, dwudzielną budowę. Zainscenizowane w niej obrazy odnoszące się do autentycznych wydarzeń, jak np. jego spotkanie z ojcem czy z Marią Okońską oraz archiwalia filmowe z lat 50., 60. i późniejszych ubiegłego wieku, są czarno-białe. Natomiast przedzielające je współczesne zdjęcia z wypowiedziami kilku znanych osób, które przypominają i komentują wydarzenia sprzed lat, są już barwne. Ma to pewną wymowę symboliczną: kontrastuje dramatyczną przeszłość i dzisiejszą normalność.

Owi komentatorzy to: kard. Stanisław Dziwisz, Krystyna Szajer i Iwona Czarcińska z Instytutu Prymasowskiego, znana dziennikarka i biografistka, również Prymasa Wyszyńskiego, dr Ewa Czaczkowska oraz dr Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału IPN.

Szczególnie ciekawa jest tu wypowiedź kard. Dziwisza. Na podstawie swej notatki z kalendarza anno 1981 wspomina on dramatyczną rozmowę umierającego Prymasa z prawie też wówczas umierającym, po zamachu na jego życie, Janem Pawłem II. Film ten bowiem, poza tym, że rekonstruuje wydarzenia jednego roku w Komańczy (wrzesień 1955 – październik 1956), ma też swego rodzaju prolog i epilog, dzięki czemu osadza je w szerszym kontekście historycznym. Pozwala to widzowi dostrzec m.in. związek przyczynowy między heroiczną postawą Prymasa Tysiąclecia i jego duchowym dziełem a powstaniem Solidarności.

Charakterystyczną cechą stylistyczną tego dokumentu jest też konsekwentne ukazywanie filmowych archiwaliów jakby przez zmatowiałą szybę, z której pośrodku zdrapywany jest ni to szron, ni jakiś gęsty nalot, co tworzy w niej niewielki prześwit o ostrym, nieregularnym konturze. Ma to pewien walor plastyczno-dramatyczny, ale nie zawsze wydaje się to w pełni uzasadnione i nie zawsze ułatwia zobaczenie archiwalnego materiału. Tak czy inaczej, świadczy o pewnych poszukiwaniach artystycznych i godnych pochwały ambicjach twórców tej powstałej przecież na uboczu, w istocie dość skromnej, choć aspirującej do pełnego profesjonalizmu, prywatnej produkcji telewizyjnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pogotowieduchowe.pl

2018-07-19 20:20

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Wezwanie. Pogotowie rusza, choć jest nieco dziwne: lekarze bez kitli, nie dają zastrzyków, nie przepisują recept i nie zabierają do szpitala, choć zdarza się, że kierują do specjalisty. Nawet sygnał tego pogotowia jest zupełnie inny. Telefoniczny.

Pexels/pixabay.com

W tym roku minęło sześć lat od narodzin inicjatywy, której założeniem było stworzenie takiej przestrzeni, gdzie potrzebujący ludzie będą mieli bezpośredni dostęp do kapłana dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebują. Tak powstało pogotowie duchowe, które trwa, służy i wciąż się rozwija. Jego pomysłodawcą i inicjatorem jest kapucyn br. Benedykt Pączka.

Zielona żarówka

Na stronie pogotowieduchowe.pl znajduje się mapa Polski, na której zaznaczone są ikonki żarówek - jedne mają kolor czerwony, inne zielony. Te drugie informują, gdzie w tym momencie znajduje się kapłan, który czeka na telefon. Obok mapy widnieje także lista księży, przy których również znajdziemy ikonki żarówek informujące o ich gotowości. Warto jednak pamiętać, że może zdarzyć się sytuacja, w której mimo zielonej żarówki kapłan w danej chwili nie odbierze telefonu. Należy wtedy próbować ponownie za jakiś czas albo wybrać innego kapłana z listy.

18 h na dobę 7 dni w tygodniu

Obecnie w to dzieło zaangażowanych jest 17 kapłanów (zarówno diecezjalnych jak i zakonników) pracujących nie tylko w Polsce, ale i poza granicami kraju. Traktują swoje kapłaństwo jako misję i chcą być otwarci oraz dostępni dla ludzi w praktyce. Każdy z nich dyżuruje co najmniej jeden dzień w tygodniu (na stronie można dokładnie sprawdzić kto kiedy jest dostępny, a także przeczytać krótką informację na temat księdza, z którym w danym czasie można podjąć rozmowę). Kapłani dyżurują każdego dnia tygodnia od godz. 6.00 aż do północy. Od tego roku oprócz rozmowy telefonicznej istnieje także możliwość nawiązania kontaktu mailowego. Wystarczy wysłać wiadomość na adres kaplan@pogotowieduchowe.pl, w kilku słowach przedstawić się, tak by ksiądz wiedział, do kogo kieruje odpowiedź oraz zadać pytanie bądź nakreślić problem.

Chciałam być anonimowa

Jeśli natomiast nie masz potrzeby rozmowy, ale nosisz w sercu ważną dla Ciebie intencję, możesz poprosić o modlitwę. Wystarczy otworzyć zakładkę „Modlitwa" i wpisać intencję, a ta zostanie natychmiast przesłana do zgromadzenia, które w danym dniu podjęło się posługi modlitewnej.

Nie są to jedyne możliwości zaangażowania się w dzieło pogotowia duchowego. Zawsze przecież możesz „stanąć po drugiej stronie" i to ty swoją modlitwą lub postem wesprzeć tę inicjatywę - posługujących kapłanów oraz dzwoniące osoby. A o tym, że ludzie naprawdę dzwonią i otrzymują wsparcie oraz pomoc, świadczą m.in. ich świadectwa:

„Bardzo dziękuję za tę piękną inicjatywę. Rozmowa z kapłanem pomogła mi w trudnych chwilach po śmierci ważnej dla mnie osoby. Dzięki tej rozmowie odnalazłam ponownie właściwe ścieżki życia wewnętrznego, zyskałam też dobre rozeznanie tego, co się działo w moim sercu. Życzę kapłanom posługującym w Pogotowiu wszelkich łask i błogosławieństw. Pamiętam w modlitwie".

„Weszłam tutaj jakiś czas temu... Byłam w kryzysie... Pomyślałam, że zamiast zrobić coś głupiego zadzwonię na pogotowie duchowe. Wiedziałam, że wtedy dyżuru nie ma kapłan z mojego rejonu. Odpowiadało mi to, bo chciałam być anonimowa, nie chciałam by padła propozycja spotkania/rozmowy. Chciałam tylko porozmawiać, odwrócić złe myśli. Rozmowa, życzliwość i chęć pomocy tego kapłana z pogotowia pomogły mi.(...) Dziękuję bardzo za pogotowie. Wiem, że w sytuacji alarmowej mogę tu zadzwonić, spotkać się realnie w moim mieście. Nie muszę iść sama ze swoim ciężarem, bo Bóg posyła mi swoich kapłanów".

Pogotowieduchowe.pl - warto dobrze zapamiętać ten adres. Być może kiedyś ktoś z nas lub bliskich nam osób będzie potrzebował takiej pomocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem